kawamija
26.03.09, 23:26
"Związki nie rozpadają się dlatego, że ludzie przestają się kochać.
Związki rozpadają się dlatego, że jeśli jeden lub oboje z partnerów
nie potrafią utrzymać jasnego i przewidywalnego porządku we własnym
życiu i we własnej duszy, to narastający w nich bałagan pewnego dnia
zamieni się w tajfun, który zmiecie na swojej drodze jakieś większe
i łatwiej dostrzegalne przeszkody. Sedno problemu – czyli wewnętrzny
bałagan - pozostawiając oczywiście nietknięte.
Po rozstaniu czy rozwodzie poharatany człowiek znów próbuje wejść w
jakiś związek, za każdym razem mniej lub bardziej beznadziejnie
ufając w to, że „tym razem” się uda. Ale jeśli w twoim wewnętrznym
świecie nic się nie zmieniło, jeśli wciąż jesteś pogubiona, nie
potrafisz panować nad swoimi reakcjami i uczuciami, jeżeli nie
przeszkadzają ci twoje wady, brak silnej woli, konsekwencji czy
odpowiedzialności, to wszystkie twoje następne związki prędzej czy
później zostaną zmiecione przez taki sam tajfun. I znów będziesz
nieszczęśliwa.
Jeśli chcesz być szczęśliwa w miłości, zacznij od posprzątania samej
siebie."
Czytam własnie "W dzungli miłości" Beaty Pawlikowskiej....taki
fragment ku refleksji.....