A jednak lepiej być samotną, niż niemile widzianą

05.05.09, 10:14
POWIEM WAM,ŻE TEN PORTAL BARDZO HIPNOTYZUJE.
SIEDZĘ I ODPISUJĘ NA "WĄTKI".
CZUJĘ SIĘ WDZIĘCZNA ZA WSZYSTKIE ODPOWIEDZI.
Halina Poświatowska — Pomiędzy miłość i śmierć (Jeszcze jedno
wspomnienie, * * * (ty miły jesteś ślepy))
widzącymi oczyma
nie dostrzegłam twojego serca
[...]
i wymknęło mi się
jak ziemia bogu
żeby zataczać się po orbitach
samotności
MNIE CHODZI O TAKIE POCZUCIE SAMOTNOŚCI Z SERII DZIWNYCH.
MAM JE OD DZIECIŃSTWA.JAKBYM BYŁA NIEMILE WIDZIANA NA TYM
ŚWIECIE.ZERO DOSTOSOWANIA I POZYTYWNYCH IMPULSÓW ZE ŚWIATA
ZEWNĘTRZNEGO.
MAM MASĘ ZNAJOMYCH,PRZYJACIÓŁ,KOLEZANEK A MIMO TO SAMOTNA...
MOŻE TO CHODZI O BRAK WIĘZI EMOCJONALNEJ Z MĘŻCZYZNĄ?
NAPISZCIE SWOJE DEFINICJE SAMOTNOŚCI.PROSZE.
D.
    • gapuchna Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 10:32
      Wielu z nas jest niedopasowanych. Nadajemy na bardzo różnych falach
      emocjonalno-intelektualnych. Nie smuć się tym. Chyba tak po prostu jest.

      Witaj na forum smile
    • rumunska_ksiezniczka Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 10:32
      ja już dużo pisałam o poczuciu osamotnienia, które jest obecne mimo znajomości,
      rodziny, zajęć. jest coś takiego dziwnego w człowieku, że potrzebuje duchowego,
      emocjonalnego kontaktu z kimś, aby nie czuć tego wyobcowania. nie wiem jak to
      określić, to jest dziwne.
      nie wiem też skąd się bierze. może właśnie z owej 'inności', innych potrzeb.
      nie nie poradzę na to, że wolę rozmawiać o uczuciach, niż o fatałaszkach. wolę
      filmy psychologiczne, ciężkie, niż romantyczne komedie. wolę spleen od
      wesołkowatości.
      • tapatik Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 12:12
        Musiałem zajrzeć do wikipedii, aby dowiedzieć się, co to znaczy spleen. big_grin
        Dlaczego wolisz smutek od radości?
        Dół Cie powoli zabija. Niszczy Ciebie, spala Twoje myśli. Tworzy pustkę. Budzisz się rano przemarźnięta i samotna.

        Radość dodaje siły do działania, chęć do życia, energię, żar spełnionych marzeń.
        Budzisz się rano... czujesz jeszcze ciepło obok Ciebie...
        słyszysz jak ktoś krząta się po kuchni przygotowując śniadanie...
        dociera do Ciebie zapach świeżo zaparzonej herbaty...


        Co wybierasz?
        • rumunska_ksiezniczka Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 22:56
          oj człeniu, nie zrozumiesz istoty zagubionej pośród codziennych zdarzeń, nie
          zrozumiesz skomplikowanej natury mojego jestestwa.
          wam, optymistom, wszystko wydaje się takie łatwe...
          wiem, czym jest zapach kawy świeżo zaparzonej nad rankiem, przyniesionej przez
          tego jedynego...
          na próżno jednak to wspominać.
          staram się wypełnić KAŻDY dzień, aby życie przestało byc udręką.
          ten, kto to zrozumie, będzie moim panem.
    • hesse.1 Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 11:28
      "noc33radom napisała: POWIEM WAM,ŻE TEN PORTAL BARDZO HIPNOTYZUJE."

      hehe... wink
      www.youtube.com/watch?v=H0mxN0SKFu4
      zrobię kopiuj- wklej, (ze swego kompa oczywiście wink )

      rozbitkowie zdarzeń i losów.Żyją tylko dzięki obecności powietrza, które i tak z
      niemałym trudem przepływa przez gardło. Zapomniani przez słońce, zimnokrwiści
      zdobywcy gorzkich życiowych prawd. Banici szczęścia,przymykający powieki z
      nadzieją, że nie będą ich na powrót otwierać i pragną tylko, aby to oskarżenie
      przeciw światu było ostatnim. W piersi noszą ogromny głaz, lecz jednak nie toną,
      jakimś
      cudem utrzymując kurs na jakikolwiek eden. Czasami wystawiani na ciężkie próby i
      gdy to się zdarzy, pamiętają, że Bóg zsyła im takie sny, aby przekonać się ile
      są warci. Chociaż bardzo zmęczeni, to jednak przebudzenie zawsze witają cichą i
      nieśmiałą radością stawiając krok w stronę Jego słońca.

      tak jak wszystko przemija.. tak jak trwałość,
      jak marzenia,
      tak jak nowe miejsca,
      ustępują coraz to nowszym i nowszym,
      jak między nimi przepastne pustki
      tak nigdy, tak na zawsze, Być znaczy iść...

      P. S. Nie zdefiniujesz jednoznacznie poczucia obcości, inności właśnie tego
      rodzaju samotności.
      Pragnienie czegoś nienazwanego.
      To jest. Właśnie te z "serii dziwnych" wink

      ze starego wątka/u:

      jest taki rodzaj samotności,w którym nie chodzi o bycie
      blisko z drugą osobą.W czymś takim nie istnieją pojęcia
      połówek,partnerów,bliskich osób,itp.Jest coś, co nazywam
      brakiem doskonałym, milczeniem, nieistotnym bytem, ot
      przydarzyło się,trwa i odejdzie, gdy wypełni się
      czas...czym jest bycie i niebycie? Czym są
      pragnienia? Zgoda? Akceptacja? Istniejąc, odkryłem
      niesamowicie okrutną prawdę o tym, że nie mam
      zrozumienia, że wszystko jest interpretacją, mniej lub
      bardziej istotną i przybliżającą do sedna jakiegoś
      zagadnienia. Na nic więcej nie mogłem liczyć i przyszło
      mi pogodzić się z tym.
      Czasem miewałem odczucia, w których
      sen wydawał mi sie rozwiązaniem najbardziej
      odpowiednim, najprzyjemniejszym,najbliższym moim
      oczekiwaniom. Pragnąłem zasnąć, nie znosząc więcej strzał
      zdradliwych fortun wink . Rzeczywistość jest jednak
      inna, inaczej ustala normy i gdy budziłem się, trwałem
      w tęsknotach, pragnieniach, błędnych kołach moich cichych
      marzeń i snów. Żyłem prosto i szczerze, ale to już jest
      przeszłością i stanąłem przed banalnym pytaniem: dlaczego
      czasem nie chcę się wybudzić i co wywoływało takie
      pragnienia sennej nieskończoności? Dlaczego prawdziwe
      życie czasem aż tak mnie nie interesowało? Dlaczego
      zawsze było mi aż tak obce, tak złudne? W końcu odnalazłem
      drogę do najprostszych pytań, które przez lata
      umykały mojej uwadze, które wiecznie wydawały mi się
      snem. Zrozumiałem, że oczywistość można ominąć, można
      wyprodukować jej substytut i żyć do końca owymi
      normami, ustalonymi tylko na własne potrzeby
      i oczekiwania, lecz jeśli decyduję się na prawdę, na
      uczestniczenie w jej ciągłości i afirmacji, muszę zadać
      sobie kilka bardzo prostych pytań. Samotność nie była
      moim wyborem, a okazała się instynktem, przeznaczeniem, prawdziwym wynikiem
      zgubionych i niedocenianych snów.
    • aglajaaa Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 20:30
      Pisałaś chyba, że masz dziecko... Wiem, to też samotność, bo brakuje Kogoś, ale
      taka samotność ma nieco inny wymiar... Masz dla kogo żyć...

      Samotność... niedługo opublikuje traktat filozoficzny na jej tematwink

      A nie moimi słowami, ale jakże bliskimi..:

      "Samotność jest jak deszcz.
      Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch,
      z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
      w rozległe niebo nieustannie wzrasta.
      Dopiero z nieba opada na miasta.

      Mży nieustannie w godzinę przedświtu,
      kiedy ulice biegną witać ranek,
      i kiedy ciała nie znalazłszy nic,
      od siebie odsuwają się rozczarowane,
      i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
      spać muszą razem - bardzie jeszcze sami

      samotność płynie całymi rzekami..."
      • noc33radom Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 08.05.09, 07:10
        Tak ale z dziecka nie mozna robic sensu istnienia bo ono bedzie
        niedługo samodzielne i odejdzie ,nie zatrzymam sensu-dziecka przy
        sobie bo nie moge go krzywdzic kochając...
        musi byc samodzielna jednostka społeczną
        wyruszy w swiat,załozy rodzine i gdzie podzieje sie moj sens?
        zgadzam sie,ze jest łatwiej ale musze byc roztropna
    • listopad02 Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 20:50
      Pewnie chodzi o to, brak emocjonalnej i szczerej bliskości.
    • antekcwaniak Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 20:52
      Dziewczyny (zwaracam się tutaj do Gapuchny i noc33radom) wcale nie
      jesteście inne. Takich jak Wy i ja są miliony. To tylko nam wydaje
      się, że jesteśmy jedyni i niepowtarzalni. To my zachwycamy się nad
      swoją oryginalnością i ponadprzeciętnością. Zobaczcie co
      oryginalnego jest w słowach RK, że woli jedne filmy od drugich, czy
      poważne rozmowy od gadek o ciuszkach. To nic wyjątkowego i
      nadzwyczajnego. Ja też nie mam nikogo w sensie partnerki. A nie
      czuję się samotny. Może po prostu trzeba zaakceptować siebie. Ja
      lubię swoje towarzystwo. I wolę swoje towarzystwo od byle jakiego,
      po to żeby tylko było. Jesteśmy normalni. Tylko czasem Świat
      wariuje wink
      • gapuchna Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 22:12
        Też nie jestem, ani nie czuję się samotna. Tak jak dziś - dopiero teraz mam
        chwilę czasu dla siebie. Czasem tylko widzę, że nieco odstaję, gdyż nie cierpię
        pić niczego z procentami - a to jest dla wielu realna PRZYJEMNOŚĆ! Moim światem
        są książki - co gorsza, nie są to powieści - więc też czasem brak nici
        porozumienia. Moja pasja - która przerodziła się w jakieś tam badania naukowe -
        dość rzadka w moim otoczeniu i większość znajomych może tylko mnie słuchać na
        zasadzie wykładu. To z kolei dla nich jest nudnesmile No i tak to jakoś wygląda....

        Ale ciuszki, kosmetyki, pantofle, kawiarnie, samochody, polityka, pachnidła,
        dobry film, plotki o tzw. "świeczniku" - no zwyczajnie powiem: UWIELBIAM!!!!!!

        big_grin
        • antekcwaniak Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 22:23
          Gapo w czym odstajesz ? Znam dziesiątki nie pijących. Nie jesteś
          więc wyjątkiem. A że ludzie piją ? Piją i pić będą smile Wiele osób
          czyta. Jedni ksiażki, drudzy gazety. Są tacy co czytają a raczej
          oglądają "świerszczyki". A poważnie to czytających są miliony. A
          ludzi, którzy z pasji stworzyli pole do badań jest więcej niż
          myślisz. Taki Antek jak ja z pracy z zapachem stworzył pole do
          badań, o którym nie śnili najwięksi producenci perfum. Teraz mają
          zajęcie. Wybacz brak skromości. Sama widzisz takich wyjątkowych jak
          my albo takich zwyczajnych, normalnych jest więcej smile
          • gapuchna Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 22:26
            Toteż bardzo skrótowo powiedziałam to już wcześnie, o tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12359&w=94877378&a=94878260
    • aqua1980 Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 05.05.09, 23:01
      Najdotkliwsza samotność dla mnie to taka sytuacja,
      w której można ot tak, przez tydzień nie wstać z łóżka,
      nie wychylić nosa za drzwi
      i nikt, dosłownie nikt,
      się naszą nieobecnością nie zainteresuje.
      Takie coś kiedyś miałam i oby nigdy więcej.
    • noc33radom Re: A jednak lepiej być samotną, niż niemile widz 06.05.09, 08:24
      witajcie ponownie!
      dziękuję wszystkim za zrozumienie.
      wyłączam brak zrozumienia ktory odczytuję w radach typu "jak jesteś
      gruba to schudnij" i dołączam następne "jak jestęś nieśmiały to się
      osmiel","jak się boisz to się nie boj","jak ci źle to sie rozwiedz",
      "jak masz spleen to go nie miej" .Jesli macie pomysły na tego typu
      tworcze rozwiazania to dajcie znac!!!
      mały chłopiec ce -chylę czoła,bądz moim panem;-D
      antek ma racje,słuchajcie takich jak my są miliony,jesteśmy cząstką
      wielości.
      od zachwytu nad soba i swoimi cechami jestem daleka.
      wierze w oryginalnosc charakteru i wyjątkowsc ludzi (w swoim 33
      letnim zyciu spotkałam ich az 4 )nad nimi sie zachwycam i bede to
      robic sa to silnie wyrózniajace sie jednostki
      w sumie to i kazik staszewski jest mało oryginalny bo coz, ilu
      mezczyzn spiewa i ma te poglądy (pewnie tysiace tych ,ktorzy skacza
      ze sceny na jego koncertach) a kora jackowska?jest taka jak miliony
      tyle ze ją w tv pokazują...i jej sie udało...tak,tak,wszyscy
      jesteśmy masą...
      chaotycznie pisze z tego co przeczytałam...
      tak mam syna "więc teraz serca mam dwa,smutki dwa,i miłosc po kres i
      radosc do łez"
      nie chce obciązac go partnerstwem dla matki,zobowiązaniami itd.
      zawsze moge sie z nim przytulic("weź sie mamo") i pogadac stosownie
      do jego 16 lat i rozumu kryjącego sie pod zakapturzoną głową wink
      nie wiem juz co z ta samotnoscia....
      moze pogłebia ją charakter pracy...to ze obserwuje starośc i
      niedołężnosc (rowniez u mlodych po wypadkach),ich samotnosc i
      bezsens egzystencji("wstaje rano tylko po to zeby do pani przyjsc")
      moze brak rowiesniczek w pracy?sa tam 50 latki gadające o wnukach i
      wekach,traktujące mnei z wyzszoscia bo ja jestem mloda i nie znam
      zycia (wczoraj wielka awantura i wielkie godzenie)
      hej!i nie ejst tak,ze siedze i mysle i sie uzalam i tone...
      dowcipkuje,smieje sie,pracuje,prowadze dom,poznaje tysiace ludzi i i
      ch zyciorysy( w trakcie zabiegow gadaja jak nakreceni),spotykam sie
      z kolezankami i przyjaciółkami,pisze,czytam itd,itp,etc....
      czasem wieczorami czegos bardzo brak (i nei pisze tu o seksie bo o
      to akurat bardzo łatwo)...biore wtedy tabletke na spanie i rano juz
      wszystko jest ok!!!
Pełna wersja