sander82
25.05.09, 00:20
Dlaczego jestem sam przez całe życie ? W tym roku skończyłem 27 lat
- i co ? Co ja mogę zaoferować potencjalnej kandydatce - chyba nic , bo niczego nie osiągnąłem.
A oto lista powodów dlaczego nawet nie staram się aby kogoś poznać:
1. Nie skończyłem jeszcze studiów - dopiero w przyszłym roku mam nadzieję będę inżynierem. A później wybieram się na magisterkę , czyli pełne studia dopiero w wieku 30 lat.Ale przynajmniej będzie to zawód jaki chciałem zawsze mieć.
2. Nie mam samochodu. No właśnie jak facet 27-mio letni
może nie mieć auta. Jeśli jest mi potrzebny to pożyczam od rodziców.
3. Mieszkam z rodzicami - jak facet w tym wieku może mieszkać z rodzicami , to odstrasza kobiety.
4. Jestem nieśmiały i chociaż staram się z tym walczyć to chyba jeden z głównych powodów mojej samotności.
5. Jestem szczupły - mam ogromny kompleks z tego powodu , jaka kobieta zechce takiego chudzielca.
6. Nie chodzę na dyskoteki i temu podobne party bo nie umiem tańczyć , w ogóle nie jestem takim imprezowiczem.
7. Nie potrafię podrywać.
8. W dodatku straciłem pracę (mam nadzieję że szybko
znajdę nową).
Pewnie znalazłoby się jeszcze trochę mniejszych powodów ale te wymienione to są takie główne. Więc potencjalna kandydatka po
bliższym poznaniu uzna Mnie za nieudacznika, nudnego i mało ciekawego faceta. Tylko nie piszcie , że mam niskie poczucie wartości bo to doskonale wiem.
Napiszę jeszcze coś o mnie.
Kiedyś chodziłem do Kościoła bo wierzyłem w lepsze jutro , jednak przestałem bo stwierdziłem , że to nie ma sensu. Jednak jeszcze pali się tam gdzieś w środku iskierka nadziei , że to wszystko się zmieni , jednak jej płomień przygasa coraz bardziej.
Nie imponuje mi szpanerstwo i pogoń za pieniędzmi "za wszelką cenę". Mam jakieś zasady i wartości , którymi się staram kierować w życiu , jednak widzę że stoję na straconej pozycji. uwielbiam kabarety i nawet mam poczucie humoru.Lubię takie stare dżentelmeńskie zasady jak: przepuszczanie kobiet w drzwiach , odsuwanie krzesła gdy kobieta siada do stołu , otwieranie drzwi do samochodu.
Staram się nie przeklinać i mówić poprawną polszczyzną.Lubię porządek (ale nie do przesady).Tak jestem trochę romantyczny ale
nie znoszę słodzenia , gdy ktoś mówi misiaczku ,cukiereczku , pysiu itd. Nie dobrze mi się robi od tego.
Przede wszystkim nie lubię sztuczności , "Dod" i tej całej komercyjnej papki.
Dobra wystarczy tego.
Tak więc pogodziłem się z tym , że pewnie zostanę sam.Nie napisałem tego bo coś tam albo żeby się wyżalić.
To są moje wnioski i spostrzeżenia. wiem ,że jestem kiepskim kandydatem na faceta , a może i męża i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.