robert.83
11.07.09, 11:42
Piątkowe urwanie jajec (figura retoryczna, bez dowcipów proszę

) w pracy... rozmowa na 3 telefony na raz... tłem jest radio (RMF). Do mojego mózgu dociera informacja z reklamy:
"...i pamiętaj! cośtam cośtam 22% taniej.... cośtam cośtam 22% taniej...cośtam tylko w czymśtam... 22% taniej! Tylko k... nie waż się zapomnieć! 22% taniej"
I w tym momencie poczułem się jak szczur. Dotarła do mnie cała groteskowość sytuacji. Dzień w dzień My - Szczurki, wstajemy raniutko i zasuwamy do naszych akwariów. Tylko mi szklane tafle biurowców kojarzą się w ten sposób? Tu Szczurki wskakują do swoich kołowrotków i zapierdzielają 8h... Superszczurki wykręcają nawet i 12h. W międzyczasie ładują się chęcią zamienienia zdobytych punktów na zbędne towary (zajebiście-okazyjnie-przecenione-o-22%-w-Lidlu-kuźwa-mać!). o 15, 16, 17 i 18 następuje kumulacja szczurków "en route" do centrów dystrybucji zbędnych produktów. Myślę, że 50% owych Szczurki zamienią na szczurkowe kupki, a 50% na hałdy plastiku. Szczurki po rundce na kołowrotku słaniają się na swoich łapkach ale trwają! Wieczorem z widocznym na pyszczkach bólem wracają obładowane do swoich norek. Swoich norek? Swoich za 30 lat

. Szczurki nie mają już własnych norek. WYDAJE im się, że następne pokolenie - ich dzieci - będą miały łatwiej... nie zdają sobie sprawy z tego, że system tak jest już ustawiony, że nie będzie łatwiej. Idea jest taka, żeby dać szczurkom iluzję indywidualizmu i kontroli. Ale kołowrotki muszą się kręcić.
Byli sobie indianie. Ci "guupi jak buty barbarzyńcy"... oni nie mieli nawet szkół! Nie było internetu. Nie było też kołowrotków i hałd plastiku. A każdy "gupi" indianiec miał własną norkę.
To żeśmy ich pozabijali. Co głupszych co nie chcieli zginąć zamieniliśmy w szczurki.
Próbuję zrozumieć! I nie jest to dla mnie kolejne głupie pytanie (bo dla nich mamy osobny wątek).
Jaki jest sens? Co mam zrobić? Czego się ode mnie wymaga? Jak się uwolnić?