ryczące... trzydziestki(?)

11.07.09, 21:35
Czytacie blogi? Ja tylko jeśli ktoś podrzuci mi linka z namiarami na coś ciekawego (albo głupiegobig_grin)
Nie wiem... ale moje cytowanie czegoś tu i podanie źródła nie narusza praw autorskich (o ile znam się jeszcze na prawie autorskimwink), zresztą na blogu nie ma zakazu kopiowaniawink



"Nie chcę nikogo skrzywdzić. I nie chcę nikomu zrobić przykrości, ale... Ale śmiem twierdzić, że samotne kobiety po trzydziestce dostają na łeb. I to nie tylko moja opinia. Parę tygodni temu kumpel mi powiedział: trzydziestolatki omijaj szerokim łukiem. Nie wiedziałem dlaczego. Teraz już wiem.

Otóż takie niespełnione trzydziestolatki (pomijam te, co są same w wyboru, a nie dlatego, że tak wyszło - czyli jakiś jeden procent...) są straszne, bo:

a) panicznie dbają o świeżość swojej urody - wszystkie chodzą na spinning, aerobic, tenisa, water aerobic, rolletix, biegają, jeżdżą na rowerach etc.

b) mimo to nie potrafią się ubrać i wystylizować jak ich młodsze koleżanki (chyba za późno zaczęły przez komunę...) i często zakładają na siebie coś albo robią sobie taką fryzurę, że człowiek nie wie, gdzie ma skręcić (znam jedną taką - wozi się przy tym tak, że śmiech)

c) wszystkie używają 7 maści antycelulitowych i notorycznie się odchudzają - przez co robią się zasuszone

d) nie chodzą na kompromisy! (ostatnio jedna taka już w chwili poznania wypomniała mi palenie)

e) kiedy z nimi rozmawiasz masz wrażenie, jakbyś wypełniał formularz, którego celem jest ocena twoich predyspozycji na partnera - niezależnie co ty o tym myślisz (szczególnie żenujące są pytania o mieszkanie i pracę)

f) mają otłuszczone dusze - nie ma w nich szaleństwa a jedynie galopująca chęć do osiedlenia się i przyjęcia mieszczańskich nawyków (i automatycznego przytycia, bo w oczekiwaniu na samca już ledwo dają radę z tym odchudzaniem...)

g) mają tysiące zasad i reguł, których trzeba przestrzegać, inaczej twoja przydatność, sprawdzana w punkcie d drastycznie maleje

h) wydaje im się, że są w jakiś sposób "lepsze" od młodszych o kilka lat koleżanek, niby, że "mądrzejsze" - nie wiem tylko skąd te założenie, skoro po 25 roku życia kobiety są z reguły dojrzałe i bardziej już nie dojrzewają (chyba, że jak francuski ser pleśniowy)

Generalnie więc zgadzam się z przestrzegającym mnie kolegą. Choć jak zaznaczyłem na wstępie nie chcę nikogo obrazić - to naprawdę coś w tym jest. Sprawdziłem empirycznie. I zgadzam się z moją mamą, która kiedyś mawiała: ty będziesz coraz starszy, a one coraz młodsze. Podoba mi się ta koncepcja nawet."

źródło: pieknitrzydziestoletni.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?3,2008
    • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 21:50
      To żeś pojechała na sam wieczórtongue_out Ale cos prawdy w tym jestsmile
      Najgorsze, że ja niedługo bede mial 30 lat na karku i wśród takich
      kobiet bede partnerki szukał o zgrozobig_grin
    • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:00
      W zasadzie bym się zgodził. Kobiety po 30 i facetów po 35 (dojrzewają nieco
      później, samotnych nie z wyboru i bez małżeństwa czy długotrwałego związku na
      koncie należy omijać szerokim łukiem. Przypominają używany samochód w komisie,
      który pomimo okazyjnej ceny i niezłego w sumie wyglądu jakos od roku nie może
      znaleźć nabywcy i bywając tam co miesiąc ciągle się go widzi mimo, że inne
      znikają w parę miesięcy. Coś więc jest na rzeczy i lepiej samemu się nie
      przekonywać na własnej skórze, co to.
      Co do kobiet to niestety, ale nie wiedzieć czemu niektóre z nich mają
      przekonanie, że im dłużej będą czekały, im lepszą pracę miały, im więcej
      pieniędzy zarabiały i im więcej książek przeczytają, tym fajniejszego faceta
      znajdą. A jest wręcz odwrotnie. Typowy facet oczekuje od kobiety pięciu rzeczy:
      ładnego wyglądu (żeby go podniecała i koledzy zazdrościli), ochoty na seks z
      nim, zajęcia się domem, wsparcia, wierności. Nie ma tam nic o inteligencji,
      pozycji zawodowej, oczytaniu, własnym mieszkaniu, samochodzie itp. To są
      czynniki w większości przeszkadzające, gdyż facet musi rywalizować, by być
      przynajmniej równie dobrym. A tylko niektórym się chce rywalizować poza pracą
      jeszcze z własną kobietą.
      • aga.andro Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:06
        no to świetnie - w świetle Twoich słów powinnam iść się utopić, bo i tak już
        nikt mnie nie zechce wink Już widzę ta pustkę wokół mnie - sporo przestrzeni
        prywatnej, skoro wszyscy omijają cię łukiem, hmmm
        • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:09
          Mój Boże, to ja już dyndam na sznurku. Z moim wiekiem!!!!!!!
        • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:11
          Aga daj spokój nie bierz wszystkiego do siebiesmile
          • aga.andro Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:17
            Frip - właśnie mnie olśniło dlaczego nikt mnie nie chce - dlatego, że nikt mnie
            wcześniej nie chciał... Zaklęty krąg... Powinnam się była zaangażować w jakiś
            związek już w podstawówce i utrzymac go co najmniej do połowy liceum. O ile
            lepsze byłoby wtedy moje życie ;P
            Brać do siebie ? Nigdy w życiu big_grin
        • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:14
          Nie masz jeszcze trzydziestki, prawda?wink Ale chodzi mi o to, że kobiety naprawde
          nie mają na co czekać z decydowaniem się na faceta. Wszystko, czego większośc
          facetów pragnie, mają już w wieku 20 lat i dlatego dwudziestki sa pożądane
          zarówno przez osiemnastolatków, jak i osiemdziesięciolatków. Później pojawiają
          się juz tylko utrudnienia w postaci rosnących wraz z doświadczeniem życiowym
          wymagań w stosunku do kandydata na męża, w postaci pozycji zawodowej i
          społecznej, której kandydat musi chociażby dorównać, malejących walorów
          fizycznych itp.
          Facet może coenieco poczekać, przynajmniej zmądrzeje, dojrzeje, głupstwa
          przestaną się go trzymać, zarobi troche kasy, zdobędzie pozycje w pracy. Czyli
          jego szanse z czasem rosną (do pewnego wieku oczywiście).
          Chodzi mi o to, Ago, że jezeli masz ileś tam lat i kogoś fajnego na oku, to
          czasem warto odpuścić sobie czekanie na kogoś jeszcze fajniejszegosmile I Tyle...
          • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:19
            Cholercia, a to że ktoś się komuś tak po ludzku spodoba - nie kalkulujesz?
            • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:35
              Niezbyt wierzę w "spodobanie się po ludzku" . To tak z zewnątrz wygląda, jeżeli
              przyjrzeć się bliżej chodzi o cechy czy warunki, które komuś się w drugiej
              osobie spodobały akurat. A o nich i o czynnikach przekszkadzających właśnie
              piszę. Zresztą czas po 30 to już nie lata szczeniackiej miłości, w krórej
              nieważne, że ona z innego osiedla, że metalówa a ja ministrant i tak dalej...
              Teraz człowiek już bardziej kalkuluje i kobiety i faceci. Zaprzyjaźnić się
              oczywiście zawsze mozna, ale do związku trwalszego niz kilka nocy fascynacji
              potrzeba czegoś więcej.
              • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:42
                Hej, co ty mówisz? Co ty opowiadasz? Ludzie się rozwodzą, znajdują kolejnych
                partnerów, umierają im współmałżonkowie, potem znów się z kimś schodzą..... To
                nie kwestia wieku, to kwestia konkretnego człowieka. Jego charakteru, wyglądu,
                uroku, dobroci, zasobności - posiadania tych cech, bądź ich braku.

                Dlaczego uważasz, ze we mnie nie można się zakochać? I uważasz, ze ja, mając
                trzydzieści kilka lat, a w zasadzie zbliżając się do czterdziestki, skazana
                jestem na samotność?


                Powiedz - skąd to wiesz? Mam w swoim życiu dość krótkie okresy beż mężczyzny.
                Skąd wiesz?????
                • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:50
                  gapuchna napisała:

                  > Hej, co ty mówisz? Co ty opowiadasz? Ludzie się rozwodzą, znajdują kolejnych
                  partnerów, umierają im współmałżonkowie, potem znów się z kimś schodzą..... To
                  nie kwestia wieku, to kwestia konkretnego człowieka. Jego charakteru, wyglądu,
                  uroku, dobroci, zasobności - posiadania tych cech, bądź ich braku.

                  Zgadzam się ale z wiekiem coraz trudniej o zakochanie. Ludzie robią sie
                  rozsądniejsi i uczą się na błędach przeszłości...

                  > Dlaczego uważasz, ze we mnie nie można się zakochać? I uważasz, ze ja, mając
                  trzydzieści kilka lat, a w zasadzie zbliżając się do czterdziestki, skazana
                  jestem na samotność?

                  Tego nigdzie nie napisałemtongue_out
                  • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:52
                    > Tego nigdzie nie napisałemtongue_out ........ i Bogu dzięki!
                    Amen smile)))
          • aga.andro Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:20
            Zgodnie z zaprezentowaną przez Ciebie teorią ja naprawdę nie mam już szans - do
            trzydziestki mało czasu - na długotrwały związek czy też małżeństwo za mało wink
            Wiesz na czym polega problem - nikogo na oku, ani w druga stronę... Teoria się
            potwierdza wink
            • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:37
              Nie znam Cię wystarczająco dobrze, żeby powiedzieć, czy masz szanse, czy nie.
              Każdy ma szanse, ale nie każdy powinien je wykorzystać.
              • aga.andro Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:43
                Wybacz, ale choćbyś znał mnie od urodzenia, nie miałbyś wystarczającej wiedzy
                ani władzy, by określać moje szanse na szczęście. Ani tym bardziej oceniać czy
                powinnam je wykorzystać...
                • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:53
                  Czyli zdajesz się na los. Może i tak być...
      • altea7 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:09
        To nie chodzi o rywalizację, a raczej o to, by wspólnie mieć sobie coś do
        powiedzenia. I trudno mi uwierzyć, że prawdziwy mężczyzna oczekuje od kobiety,
        tylko wymienionych przez Ciebie cech. Fakt, są tacy, których przeraża sama
        wizja, że kobieta może wiedzieć więcej, że będzie więcej oczekiwać, a tym samym
        trzeba się będzie bardziej starać, ale czy to znaczy, że kobiety powinny się
        dopasować do wyobrażeń?
        • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:22
          dla mnie sprawa jest prosta -chciałbym miec wspólne zainteresowania
          z partnerka obowiązkowo podobne gusty muzyczne smile
        • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:23
          Każdy mężczyzna jest prawdziwysmile I prawie każdy oczekuje tych cech, niektórzy
          oczekują tez innych, mają większe wymagania typu własnie oczytanie, jakies
          zainteresowania, kultura, styl, gust, pozycja zawodowa. Managerowi nie wypada
          pokazać się z miłą i ładną, ale (tylko)fryzjerką.
          Mężczyzn ogólnie zniechęca wizja, że mieliby okazac się gorsi od swojej kobiety,
          to trudne do zniesienia i każdy facet posiadajacy odrobine męskiej dumy prędzej
          czy później odejdzie od kobiety, która jest od niego lepsza i daje mu to odczuć.
          Odnośnie dopasowywania się do męskich wyobrażeń - tak, na rynku matrymonialnym,
          jak wszędzie, obowiązuje prawo popytu i podaży. Jeżeli wzięcie mają okreslone
          typy kobiet, to chcąc zwiększyć swoją szansę należy się do nich upodobnić, a nie
          liczyć na wyjątkowe okoliczności.
          • altea7 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:31
            Strawestuję Twoje słowa: Każdy mężczyzna jest prawdziwy, jeśli nie musi docenia
            siebie kosztem innych. Wie, KIM jest i pseudodowartościowanie nie jest mu
            potrzebne. A kobieta jest dla niego partnerem, a nie lalką do pokazania czy
            gospodynią.

            O naiwności, wydawało mi się, że powodem do dumy może być właśnie mądra kobieta,
            a tu masz - rozczarowanie! Moja babcia zawsze powtarzała, że mężczyzna jest
            głową, a kobieta szyją i wiadomo, kto rządzi smile)
            Na szczęście bycie razem, to nie dla wszystkich rynek, gdzie popyt i podaż nie
            zawsze idą w parze, a tanie nie znaczy dobre. Wolę luksus, nawet jeśli
            reglamentowany smile
            • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:45
              >Wie, KIM jest i pseudodowartościowanie nie jest mu
              > potrzebne. A kobieta jest dla niego partnerem, a nie lalką do >pokazania czy
              gospodynią.
              Są tacy mężczyźni. Są też inni w przeróżnych kombinacjach. Chodzi o to, czy
              kobieta chce zwiększyć swoje szanse na małżeństwo wpasowując się w kryteria,
              jakich szuka większość mężczyzn, czy tez pójdzie w rynek niszowysmile Z niszowym
              zawsze wiąże się zwiększone ryzyko niepowodzenia. czasem warto, czasem nie...
              • altea7 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:54
                Dlaczego to kobieta ma zwiększać swoje szanse? Mężczyzna nie musi tego robić?
                Może wybierać,przebierać? Pan i władca? To już nie te czasysmile Miłość nie jest
                dana na zawsze, trzeba się o nią starać dzień po dniu...
                • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:07
                  Musi. Inaczej kończy kiepsko. Przecież dbanie o wygląd, markowe ubrania, dobre i
                  szybkie samochody, prestiżowa praca i co za tym idzie pieniądze to wszystko dla
                  Was, drogie Paniesmile Gdyby nie Wy, facet jeździłby seicento (bo i tak szybciej
                  nie wolno), mieszkałby w kawalerce (zeby miec gdzie wstawic łózko, komputer i
                  zaprosic kumpli na piwo) i ubierał się nie tyle elegancko, co wygodnie,
                  poświęcając pracy tylko tyle czasu, ile to niezbedne, żeby mieć fundusze na
                  swoje zachciankismile
                  • altea7 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:14
                    Czyli wszystko, co robi mężczyzna, robi dla kobiety?smile Przerażające, bo gdyby
                    nie było kobiet to los mężczyzn marnie widzę w tej wizji...
                    Wygląd, praca, pieniądze, prestiż i uznanie nie są czymś wyjątkowym, ą już
                    standardem. Oczywistością. Oczekujemy tego, co sami mamy. Prosta prawda.
                    • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:20
                      A tu bym sie nie zgodził-sa jeszcze takie sfery gdzie kobiet nie
                      istnieja wcalesmile Z tym , że faceci wszystko robia dla kobiet też bym
                      polemizowałsmile ja jestem sam i chce sobie zapewnic jak najlepszy byt
                      bez względu czy bede w związku czy samsmile
      • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:15
        ładnego wyglądu (żeby go podniecała i koledzy zazdrościli),= staram się jak
        jasna cholera!!!


        ochoty na seks z nim, = uwielbiam się kochać! w nieskończoność!

        zajęcia się domem, wsparcia, wierności. = jak tzreba, to trzeba, trudno.

        Nie ma tam nic o inteligencji,
        pozycji zawodowej, oczytaniu, własnym mieszkaniu, samochodzie itp. = a bo
        tego to już raczej od kochanka się spodziewam!


        To są
        czynniki w większości przeszkadzające, gdyż facet musi rywalizować, by być
        przynajmniej równie dobrym. = zawsze udaję głupsza niż jestem i dobrze na tym
        wychodzę.


        A tylko niektórym się chce rywalizować poza pracą
        jeszcze z własną kobietą. = ale jak? w łóżku? Fajnie!!!!
        • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:32
          A ja napisze krótko -swój do swego ciągniesmile
      • aglajaaa Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:37
        O kurczę... Prawdziwy znawca(?) nam się objawił w osobie Zeusa...wink

        No to mnie omijać proszę szerokim łukiembig_grin mimo, że jeszcze nie po 30... Lepiej
        już teraz tak na wszelki wypadek omijaćwink

        Prawda, kobiety wymagające od mężczyzn wysiłku intelektualnego (nie tylko
        fizycznegowink) są beznadziejne... Przecież one nie wiedzą, że myślenie boli,
        uszkadza system "odpornościowy" mężczyzn...
        Ale... na szczęście są jeszcze tacy mężczyźni, których ten wysiłek nie bolismile
        Są tacy, prawda(?)
        • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:45
          Agla przecież sa rózni ludzie mający rózne potrzeby i oczekiwania od
          partnerów-niczego nowego nie odkryłemsmile dla każdego liczy sie cos
          innego i Bogu dzieki , ze jest na świecie ta róznorodnośćsmile
        • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:46
          A co z tymi mężczyznami, którzy cenią w kobiecie intelekt? Naprawdę każdy facet
          kolo 40. wybierze 20-latkę? Bo czterdziestka za dużo wymaga? A nie boi się,z e
          za 10 lat on zostanie podmieniony?
          • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:51
            Jizas 40 latek z 20 latkabig_grinbig_grinbig_grin Ja mając 26 nie mogłem sie dogadac z
            dziewczyna 6 lat młodszą a co dopiero facet 40 letni!!!
            • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:56
              I nie o gadanie tutaj zwykle chodzismile
              • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:03
                he he no nie o gadaniebig_grin Kaziu i Izabell mi sie przypomina od razu-
                hardcorebig_grin
          • aglajaaa Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:55
            Z pytaniami Gapuchna grzecznie poczekać w kolejcewink Jakiś znawca pewnie Ci odpowie...

            Myślę, że to nie jest tak jak naświetlił sprawę Pan Z. Gdyby rzeczywiście tak to się przedstawiało kobiety po 30 dostawałyby receptę na jakiś "złoty strzał" czy jakiś specyfik... Bo po co one(?) Jeśli bez mężczyzny u boku - szans na jego znalezienie nie mają, bo amatorów pań w wieku "podeszłym"(!) nie mawink Jeśli w związku szczęśliwym to tylko pozornie szczęsliwym, po mężczyzna już rozgląda się za młodsząwink

            A gdzie tu miejsce na uczucie(?) Jedynie zimna kalkulacja(!)
            Nieeee... to chyba nie tak...
            • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:57
              Nie. On pisze tak, jak myśli, albo jak myślą jego koledzy. A przynajmniej ja tak
              o nim myślę smile
            • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 22:59
              Były na tym forum panie po 30 i se facetów znalazły bo i niby czemu
              mmiałyby nie znaleźć???smile Myslenie, że do pewnego wieku tylko mozna
              znaleźć partnera zyciwowego powiewa absurdemsmile Znajoma mojej matki w
              wieku 55 lat znalazła miłośc zyciasmile
              • aglajaaa Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:05
                A z moich rozlicznych obserwacji i badańwink wynika, że tak naprawdę łatwiej jest
                znaleźć partnera osobom po 30 i im ten wiek z przodu będzie miał cyferkę wyższą
                tym jest łatwiej, ale... trzeba chciećsmilełatwiej, bo wtedy już wiedzą czego
                szukają, czego pragną, co stracili, co jest im potrzebne, a co mogą dać. Mają
                większą świadomość swoich pragnień i możliwości ich realizacji z kimś/przy
                kimś... aaaa.. no i chyba nie "przebierają" zanadtowink Potrafią docenić
                szczęście, cieszyć się nim nie rozglądając się na boki w poszukiwaniu
                czegoś/kogoś więcej...

                W zaklętym kręgu tkwią ludzie tacy jak jawink
            • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:12
              Są. Nawet sporo. Albo wśród młodszych, albo starszych, albo równiesników. Młodsi
              szukają doświadczenia, czasem dobrego startu w życie, sporo starsi na ponętną
              dwudziestke pozwolić sobie nie mogą, więc i trzydziestolatka jest w porządku.
              Rówiesników jest niewielu, to głównie poturbowani przez życie rozwodnicy, którzy
              też szukają pokrewnej duszy po przejściach.
          • altea7 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:00
            Gapuchna, boją się i to jest ten problem big_grin
            Część kobiet po 30 wygląda lepiej niż niejedna dwudziestolatka. Jak dodać do
            tego wiedzę, intelekt, intuicję itp. to panowie, mają się czego baćsmile Jak tu się
            przyznać przed kolegami, że rzuciła nas 30-tka smile

            • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:08
              z tym wyglądem to sprawa indywidualna-ja znam 50 co ma figure
              modelki,a twarzy ładniejszej nie widziałem w życiusmile chyba tylko
              idiota przejmuje sie opinia kolegówbig_grin
          • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:02
            Nie każdy, chodzi o tendencję. Większość w tym wieku przykładnie pełni rolę taty
            czasem wzdychając do koleżanki z pracy (albo nie tylko wzdychając). Intelekt
            dobra rzecz, ale nie najważniejsza.

            >A nie boi się,ze za 10 lat on zostanie podmieniony?
            Jeżeli sie boi, to nie ryzykuje. Facet jako tako ustawiony życiowo może sobie
            pozwolić na ryzyko, bo chętną kobietę zawsze znajdzie.
            • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:06
              Zeusie, zadam fundamentalne pytanie, licząc na szczerość - ile ty masz lat? Plus
              minus smile
              • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:14
                Trzydzieści. Plus minus dziesięćtongue_out
                • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:17
                  Ej, to nieuczciwe smile Ja nie kryję wieku, bo i po co? A te twoje +/- to albo
                  jesteś trochę starszy, albo trochę mlodszy big_grinDDDDD
                  • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:25
                    Gapuchna on Zeus napisał prawde, ale tylko częściowąsmile Przecież są
                    różne kobiety- jedne nie lubia dominowac wola żeb7y facet wszystkim
                    sie zajął a one wychowują dzieci i sa typowymi kurami domowymi i
                    taki układ nie przeszkadza żeby były szczęśliwe:0 Ale to tylko
                    pewien procent kobiet bo sa i takie, które wolą byc niezależne od
                    męzczyzny i szczerze mówiąc to taki typ wg. mnie jest lepszysmile
                  • z-e-u-s Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:27
                    Ja lubię być anonimowy (jak widać po mojej wizytówce i mailu, a raczej ich
                    braku). I na razie tak jest dobrzesmile
                    • gapuchna Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:39
                      Dobrze. Chociaż ja ciebie pzrecież nie znam. Chyba pierwszy raz wymieniam z tobą
                      jakieś posty?

                      Jej, tajemniczy facet! big_grin
            • evikon Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:16
              Piszecie że trzeba ładnie wyglądać - o.k. na zaniedbanej brzyduli trudno
              zawiesić oko, mężczyźni chcą aby ich kobieta podobała się innym, aby mogli być z
              niej dumni. Kobieta powinna być inteligentna - tak, bo przecież trzeba o czymś
              rozmawiać, wymieniać poglądy - inaczej nuda, zniechęcenie i koniec. Powinna mieć
              pracę własne dochody - tak bo wiecznie na kogoś pracować...to nie w obecnych
              czasach. Ale zapominacie o najważniejszym czego pragnie każdy. Żaden facet nie
              będzie z kobietą (obojętny wiek) która jest zimna, oschła, nie potrafi stworzyć
              ciepła, atmosfery. Kochane dwudziestki, trzydziestki.....- spokój, ciepło dobroć
              to jest podstawa każdego związku.
              • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 11.07.09, 23:27
                Co rozumiesz przez słowo spokój??
                • evikon Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 10:17
                  Spokój- wtedy gdy w obecności tej drugiej osoby odpoczywasz, nie musisz robić z
                  siebie kogoś lepszego niż jesteś, nie musisz imponować na każdym kroku, czujesz
                  się sobą i jesteś akceptowany.
                  • listopad02 Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 12:33
                    Być ważnym, bez względu na to jakim sie jest, w pełni akceptowalnym.
                    Przypomina mi się zabawna rzecz, nie lubie papierosów, palenie innych nie przeszkadza mi jednak.. ostatnio, tylko po to żeby być pełniej akceptowanym zacząłem się zaciągać w towarzystwie tej osoby, za jej namową, bez sensu to było.
      • robert.83 Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 10:36
        Typowy facet oczekuje od kobiety pięciu rzeczy:
        ładnego wyglądu (żeby go podniecała i koledzy zazdrościli), ochoty na seks z
        nim, zajęcia się domem, wsparcia, wierności.


        Ja bym tam mimo wszystko inteligencję wrzucił. Potrzebna jest do wymienionego
        "wsparcia". Poza tym - jest dokładnie tak jak mówisz.
    • rumunska_ksiezniczka Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 11:35
      ahahahahahaaaaaaa tyrlam się ze śmiechu:
      "po 25 roku życia kobiety są z reguły dojrzałe i bardziej już nie dojrzewają
      (chyba, że jak francuski ser pleśniowy) "
      boooooskie ;-D

      co do blogów, czytam 40cztery. koles jest powalony, brzydzę się takim
      zachowaniem jednak coś mnie na tego bloga ciągnie.

      co do trzydziestek - to się nazywa 'parcie na macicę'. co tu się oszukiwać -
      kilka lat po trzydziestce albo nigdy. to jest straszne jeśli w kobiecie budzi
      się/rozwinął się/buzuje instynkt macierzyński, a partnera nie ma na horyzoncie.
      bądźmy wyrozumiali.
      • aglajaaa Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 12:30
        A ja podczytywałam to:
        narodzinyromansu.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?6,2009
        Idealnie pasują do moich znajomych... i to jedno z tych znajomych podrzuciło mi
        link do bloga.. i tak się zastanawiam...
        To chore, że ludzie opisują w blogach swoje przygody z kochanką/kochankiem...
        Dochodzi do absurdalnych sytuacji, gdy mąż zaczyna pisać bloga, bo odkrył, że
        żona w swoim opisuje zdrady... Więc nie będzie jej dłużny i robi podobnie...
        Nie wiem... mam nadzieję, że można to wszystko nazwać fikcją literacką... bo nie
        chcę myśleć, że tak jest naprawdęsad
        • rumunska_ksiezniczka Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 12:36
          agła, ja na blogi patrzę troszkę inaczej. czasy, kiedy blog był czymś nowym i
          wyjątkowym, dawno już minęły. teraz, żeby przyciągnąć publiczność, podbić sobie
          ilość wejść na bloga, trzeba sięgać po tematy krzykliwe, czasem skandaliczne.
          oczywiście najlepiej jest, jeśli szeroka publiczność bez zastanowienia uwierzy w
          prawdziwość takiego bloga. ale po krótszym lub dłuższym zastanowieniu, dochodzi
          się do wniosku, ze pewne fakty sa koloryzowane, wiele rzeczy jest zmyślonych.
          może para, o której piszesz, to rzeczywiście małżeństwo, ale śmiem wątpić w
          prawdziwość tej historii.
          a moze jestem w totalnym błędzie i ten mój osąd to próba obrony przed takimi
          historiami - które na prawdę się zdarzyły, nie wiem.
          podchodzę jednak z dużą rezerwą.
    • dwagrosze Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 13:05
      Blogów nie czytam. Ale bardzo podobna rozmowę mieliśmy dziś rano zaraz
      po otwarciu oka. Może my jacyś odmiency jesteśmy. Ale czytając to
      własnie w tej chwili, jadąc miedzy jeziorami, w wiekszosci kłóci się to
      z tym co powiedzielismy sobie po przebudzeniu. Długo by pisać, ale
      podsumowujac, ludzie po dlugoletnich związkach szukają w sobie trochę
      innych cech niż te wymienione wyżej. Dostrzega się coś innego w innym
      człowieku niż te kwestie finansowe i uroda. Ważne zeby cosmopolitan I
      inne poradniki czytać na kibelku i nie wprowadzać tych mądrości w
      życie. Krotko i na temat, bo można o tym książkę napisać.
      Miłego dnia
      urlopujacy się ciamciak i dwagrosze:p
      • rumunska_ksiezniczka Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 13:13
        nie ciamciak i 2gr, tylko --> ciamkuciaki wink
        pozdrowionka!
        wink
      • frip0 Re: ryczące... trzydziestki(?) 12.07.09, 13:45
        Miło czytac , że na forum jest para smileSzczęścia Dwagroszesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja