Dodaj do ulubionych

Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka?

IP: *.xdsl.centertel.pl 08.01.09, 16:58
Zastanawiam się nad krajalnicą. Niby wszystko można kupić krojone, ale wolę
sama kroić. Na co trzeba zwracać uwage kupując taką krajalnicę?
Obserwuj wątek
      • Gość: basia Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: *.idealan.pl 08.01.09, 18:30
        eedek, nie wiem jaką masz krajalnicę, ze ci kroi "nie tak dokładnie jak w sklepie"
        Moja kroi lepiej, bo grubość ustawiam sama wg potrzeby. Wiele wędlin
        sprzedawanych w sklepach ma grubą skórę - w domu ścinam ją z kawałka i oddaję
        pieskowi :), a wtedy kroję w plastry (spróbuj odcinać skórki z pojedynczych
        plasterków)
        Mam zelmera Alexis Young już kilka lat i używam nawet do ukrojenia 1 kromki
        chleba, nie zdążyłbyś za ten czas nawet wyjąć noża z szuflady. Warunek - musi
        stać na blacie, gotowa do pracy, bo w przeciwnym wypadku to rzeczywiście jej
        posiadanie mija się z celem i tylko zajmuje miejsce.
        Ja jak najbardziej polecam
        • Gość: eedek Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: *.unregistered.net.exatel.pl 09.01.09, 14:39
          Nie zamierzam polemizować z zachwytami nad krajalnicami. Miałem i po
          jakims czasie doszedłem do wniosku ze jest zbędna. Z powodów
          praktycznych i higienicznych. Jak się ma dobry, ostry noż odcinanie
          skórek z pojedynczych kawałków trwa sekunde. Nie tylko skórek ale
          również nadmiaru tłuszczu (spróbuj to zrobic krajalnicą). A do
          ukrojenia 1 kromki to ja zdejmę nóż (z listwy magnetycznej na
          scianie - w szufladzie nie trzymam), zrobie co trzeba, umyję go i
          odłozę na miejsce. Choćbys nie wiem jak sie starała, szybciej nie
          zrobisz. No chyba że jej nie myjesz albo jak to się często spotyka,
          myjesz raz na dzień w zmywarce.

          Co do wysuszania wędlin - proponuję kupować mniej a częściej niż od
          razu zapas na cały tydzień.

          Konkludując, dla mnie ważniejsze są dobre, ostre noże.
          • Gość: basia Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: *.idealan.pl 09.01.09, 15:06
            Dla mnie też dobre, ostre noże to podstawa - używam ich oprócz krajalnicy,
            właśnie m.in. do odcinania skórki i tłuszczu (nie wiem dlaczego pomyślałeś, że
            WSZYSTKO kroję krajalnicą i nie mam w domu noża). Chodzi mi o to, że to
            urządzenie jest niezastąpione przy krojeniu wędlin i pieczywa na równe plastry.
            Tak samo nie rozumiem Twojej aluzji co do czystości krajalnicy domowej - stojąc
            dzisiaj w kolejce przyjrzałam się tej sklepowej. Brrrr
            I jeszcze jedno - zrób kilkanaście kanapek codziennie, krojąc wszystko nożem
      • Gość: Maniek Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: 195.69.243.* 08.01.09, 19:29
        Taaaa i później przy jakości naszych wędlin schną na potęgę.
        Osobiście sam wole pokroić w domu, sam wybieram grubość i nie musze
        potem jeść suszonek. Ja kupiłem
        www.skapiec.pl/site/cat/323/comp/167764 wykonanie ok, nie ma
        problemu z krojeniem nawet miękiego sera żółtego, na co zwracać
        uwagę? Na moc, żeby nóżki były gumowane (nie ma wtedy możliwości
        śłizgania) no i mi bardzo do gustu przypadła konstrukcja z metalu.
        • Gość: Radziu prawdęPowie Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: 79.191.157.* 09.01.09, 10:20
          Tu się zgadzam, jedzenie krojone prosto na kanapkę jest świeże i pewniejsze. Mam
          lodówkę z no-frost która jak pewnie wiecie wysusza wszystko. Do tego mam małe
          dzieci, które nie zawsze wkładają pokarm do pojemników hermetycznych. I
          postanowiliśmy nabyć krajalnicę, do tego kupujemy wszystkie wędliny w kawałku,
          nie krojone i sami kroimy. Fajnie, możesz sobie nastawić odpowiednią grubość,
          według uznania i zachowuje dużo dłużej świeżość. A w sklepach często kroją albo
          za cienko, albo za grubo. Poza tym higiena, pod tym względem mam lekkiego świra:)
          • Gość: eedek Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: *.unregistered.net.exatel.pl 09.01.09, 14:54
            A jak często myjesz tą krajalnicę? Jak masz świra na punkcie higieny
            to rozumiem że po kazdym użyciu? Tak w kazdym razie powinno byc,
            szczególnie jak sie jej uzywa i do wedlin i do sera itd. I to nie
            tylko chodzi o ostrze ale wszystkie częsci które maja styczność z
            jedzeniem (łącznie z częścia gdzie jest silnik, której nie włozysz
            do zmywarki) i przetarcie blatu gdzie ona stoi. Mówie to na
            podstawie własnego doświadczenia: utrzymanie krajalnicy w
            odpowiedniej czystośći wymaga trochę wysiłku. Mnie się to znudziło
            po jakims czasie.
            • Gość: ania Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 09:58
              Gość portalu: eedek napisał(a):

              > A jak często myjesz tą krajalnicę? Jak masz świra na punkcie higieny
              > to rozumiem że po kazdym użyciu? Tak w kazdym razie powinno byc,
              > szczególnie jak sie jej uzywa i do wedlin i do sera itd. I to nie
              > tylko chodzi o ostrze ale wszystkie częsci które maja styczność z
              > jedzeniem (łącznie z częścia gdzie jest silnik, której nie włozysz
              > do zmywarki) i przetarcie blatu gdzie ona stoi. Mówie to na
              > podstawie własnego doświadczenia: utrzymanie krajalnicy w
              > odpowiedniej czystośći wymaga trochę wysiłku.

              Ja przed zakupem każdego sprzętu zastanawiam się nad jego funkcjonalnością.
              Rozważam plusy i minusy. Przy krajalnicy właśnie doszłam do wniosku, że tego
              sprzątania jest dużo więcej niż przy nożu. Co z tego, że krojenie trwa chwilę, a
              ile mycia, ścierania blatu... Warzywa ścieram na tarce, którą w 5 sekund umyję
              pod bieżącą wodą lub wstawiam do zmywarki. Nóż mogę umyć od razu lub też włożyć
              do zmywarki, blat przecieram i mam moment czysto. Przy krajalnicy trwałoby to
              dużo dłużej...
              • Gość: inny gość Re:Aniu Krajalnica w kuchni jest potrzebna! IP: *.centertel.pl 06.04.09, 17:02
                @ania :Krajalnica - tnie szybciej. Bałaganu - jest mniej(pocięte plastry
                trafiają na tacę). Przetarcie jednorazową wilgotną chusteczką(sprzedają takie po
                80 sztuk w paczce) -noża i części krajalnicy stykających się z żywnością - trwa
                krócej, niż napisanie tego zdania. Bilans czasowy, precyzja cięcia, i higiena
                użycia wypada w praktyce na korzyść krajalnicy.(Noża w tym urządzeniu nie ostrzę
                od początku - czyli od 12 lat i wciąż równo tnie i marchew w kostkę[wzdłuż,potem
                w poprzek i razem w kostkę dokładniej, wygodniej i szybciej niż kozikiem] i 1kg
                kiełbasy w półkrążki do leczo). Myśl pozytywnie, to zbliżysz się do użyteczności
                krajalnicy w praktyce!Twój - eksperyment myślowy o funkcjonalności urządzenia
                oparty jest na błędnych uprzedzeniach. Jeśli Twoje uprzedzenia naprawdę wynikają
                z faktu,że dobra krajalnica jednak kosztuje co najmniej 250 pln, to powiedz to
                wyraźnie(prawda wyzwala!), albo maskuj uprzedzenia faktem,że do krojenia warzyw
                lepszy jest nóż ceramiczny, po którym plasterki rzodkiewki nie szczypią w
                język.To twierdzenie przynajmniej jest prawdziwe.
                Pozdrawiam
                • Gość: ania Re:Aniu Krajalnica w kuchni jest potrzebna! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.09, 10:06
                  Czy u mnie jest potrzebna - ja rozważam w takim kontekście zakup każdego sprzętu :)

                  inny gość napisał(a):
                  > Twój - eksperyment myślowy o funkcjonalności urządzenia
                  > oparty jest na błędnych uprzedzeniach.

                  Może nie na uprzedzeniach, a próbie wizualizacji, popartej chociażby tym co
                  eedek napisał: "Mówie to na podstawie własnego doświadczenia: utrzymanie
                  krajalnicy w odpowiedniej czystośći wymaga trochę wysiłku. Mnie się to znudziło
                  po jakims czasie.

                  > Jeśli Twoje uprzedzenia naprawdę wynikają z faktu,że dobra krajalnica jednak
                  kosztuje co najmniej 250 pln, to powiedz to
                  > wyraźnie(prawda wyzwala!)

                  Hi,hi. No tak prawda wyzwala. Nie uważam, że koszt 250zł to oszałamiające
                  obciążenie mojego budżetu :)
                  Nie znoszę kupowania zbędnych gadżetów, których później nie używam. Z tego
                  powodu np. nie posiadam czajnika elektrycznego, mimo że wiele osób starało się
                  mnie przekonać, że on jest niezbędny w każdej kuchni... U mnie jest on zbędny,
                  naprawdę.

                  > do krojenia warzyw lepszy jest nóż ceramiczny, po którym plasterki rzodkiewki
                  nie szczypią w język.

                  O, a nie znam takiego wynalazku jak nóż ceramiczny. Zaraz sobie pogugluję :)

                  Pozdrawiam :)
                  • Gość: inny gość Re:Aniu! Krajalnica w kuchni jest potrzebna! IP: *.centertel.pl 07.04.09, 16:58
                    @ania: Wszystko zależy od tego ile wart jest dla Ciebie Twój czas.Nie tyle w
                    kuchni, co poza nią. Potrafisz to zwizualizować (bez uprzedzeń)jako korzyść?
                    Przygotowywanie posiłków, niezależnie od tego jak bardzo się w tym realizujesz
                    zawiera wiele czasochłonnych mechanicznych czynności, które lepiej wykonują
                    bardziej złożone maszyny. Nawiasem biorąc, też trzeba osiągnąć pewne mistrzostwo
                    by umieć się nimi posługiwać. Niektórzy tego nie potrafią, wracają zatem do
                    maszyny prostej - noża stalowego - w istocie klina, podwójnej równi pochyłej,
                    którym tak łatwo nie dociąć,skaleczyć się i marnują czas na bardziej lub mniej
                    nierówne cięcie. Zdaje się jedynie Leonidowi Telidze ruszającemu na samotny rejs
                    dookoła świata celowo nie zamontowano dostępnych wówczas mechanicznych
                    udogodnień, aby nie miał czasu na myślenie, że samotny znajduje się po środku
                    oceanu. Zdaje się jednak, że nawet w jego kambuzie, znajdowała się ręczna
                    krajalnica na korbkę, ze względu na bezpieczeństwo używania.
                    Miło, że zaczęłas myśleć pozytywanie.
                    pozdrawiam
                    PS.Z bólem (strasznie to energochłonne i kosztowne w użyciu!) zawiadamiam, że
                    posiadam czajnik elektryczny.Na usprawiedliwienie dodam, że miałem dość suszenia
                    tradycyjnych czajników na ogniu(a potem ich powolnego chłodzenia,aby nie zaczęły
                    przeciekać, dość gwizdu oznajmiającego że woda zawrzała) i z przyjemnością
                    przyjmuję że czajnik elektryczny wyłącza się sam. Ja jednak mam co robić poza
                    kuchnią. Rozumiem jednak jak bardzo fascynujące jest sprawdzanie, czy woda już
                    się zagotowała.
                    • Gość: ania Re:Aniu! Krajalnica w kuchni jest potrzebna! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.09, 08:41
                      Gość portalu: inny gość napisał(a):
                      Na usprawiedliwienie dodam, że miałem dość suszenia
                      > tradycyjnych czajników na ogniu(a potem ich powolnego chłodzenia,aby nie
                      zaczęły przeciekać, dość gwizdu oznajmiającego że woda zawrzała) i z
                      przyjemnością przyjmuję że czajnik elektryczny wyłącza się sam. Ja jednak mam co
                      robić poza
                      > kuchnią. Rozumiem jednak jak bardzo fascynujące jest sprawdzanie, czy woda już
                      się zagotowała.

                      Nie jest fascynującym sprawdzanie, czy woda się zagotowała. Nie siedzę w kuchni
                      po wstawieniu wody, żeby to kontrolować. Gwizdek oznajmia, że można już przyjść
                      do kuchni i zalać wrzątkiem jakieś liście. A elektryczny czajnik wyłączy się po
                      cichu i tak będzie sobie woda stygła sto lat, zanim sobie przypomnę, że ją
                      wstawiłam ;)
                      Nie neguję przecież konieczności posiadania elektrycznego czajnika, ja piszę o
                      sobie, że nie potrzebuję takowego :)

                      P.S. Podoba mi się Twój specyficzny styl pisania.
                        • Gość: Lenka Re: Super argumentacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.09, 10:51
                          Wszystko jest dla ludzi, ale nie trzeba z wszystkiego korzystać. Po pierwsze,
                          nie zawsze na takie "pierdółki" wszystkich stać. Owszem, czajnik to groszowe
                          sprawy, ale urządzeń "ułatwiających" życie w kuchni jest mnóstwo, chcąc kupić
                          wszystko wychodzi ładny majątek.
                          Ja krajalnicy nie używam, po pierwsze kupuję prawie wszystko już pokrojone, po
                          drugie nie chciało by mi się jej myć po każdym użyciu. Łatwiej umyć nóż, a syfu
                          nie znoszę.
                          Czajnik elektryczny też mam i to porządny Simensa, stoi w szafce, nieużywany. W
                          moim przypadku jest to bardziej kwestia przyzwyczajenia. Zupełnie nie
                          przeszkadza mi gotowanie wody na płycie gazowej w tradycyjnym czajniku.
                          Żeby nie było, że jestem anty-agd, mam robota kuchennego Inesa, z którego
                          korzystam przy okazji świąt, czy zjazdów rodziny, znajomych. Też jest sporo
                          roboty, żeby go wyjąć z szafki, później umyć i znowu złożyć, ale faktycznie z
                          robotem jest szybciej i wygodniej.
                          Jak widać korzystanie z danych agd, to kwestia osoby, przyzwyczajenia. Na pewno
                          nie jedna osoba powie, że woli korzystać z czajnika i krajalnicy, niż wyjmować
                          robota kuchennego...
                      • Gość: inny gość Re:Aniu! Krajalnica w kuchni jest potrzebna! IP: *.centertel.pl 16.04.09, 16:16
                        @ania : Ostatni czajnik z gwizdkiem, miał dziwnie pogłębione przez temperaturę
                        barwy i zamiast gwizdać- już tylko dyszał, gdy zorientowałem się w końcu, że
                        trzeba zgasić palnik! Tak bardzo byłem pewien, że gwizd oznajmiający oszczędne
                        zagotowanie pół szklanki wody - usłyszę wszędzie i z każdego zakątka mieszkania
                        zdążę na czas...Stanowczo się nie doceniasz. Głośny bulgot wrzątku (te
                        elektryczne czajniki jednak mają dużą moc!) i cichy trzask wyłącznika z
                        sąsiedniego pokoju po pewnym czasie(w moim przypadku po pół roku) lepiej
                        słychać, niż zawodny w końcu, ogłuszający, powszedniejący dla Ciebie(nie ma w
                        tym nic fascynującego), a uciążliwy dla okolicy gwizd, skłaniający sąsiadów do
                        uwag : O, znów gotuje sobie wodę na herbatę! Ekonomicznie- ze względu na same
                        koszty energii, gotowanie na gazie wciąż jest tańsze. Bezpośrednim rachunkom za
                        prąd i gaz nie da się zaprzeczyć. Ciekawe jednak, jak wypadły by koszty, gdyby
                        wliczyć cenę rosnący poziom agresji wywoływanej przez głośnie bodźce, koszty
                        oparzeń(o plastykową obudowę czajnika elektrycznego trudniej się oparzyć, a o
                        nagrzany - stalowy, czy aluminiowy czajnik z gwizdkiem - od razu itp.,itd..
                        Zawsze jednak może się okazać, że jesteś niespotykanie spokojnym człowiekiem z
                        niskim poziomem agresji, mieszkasz samotnie, na odludziu(wybacz skojarzenie: na
                        wygwizdowie?), a gwizd czajnika z wrzątkiem, pobudza cię jak sygnał fabrycznej
                        syreny ogłaszającej robotnikom dwudziestowiecznych zakładów pracy przerwę na
                        drugie śniadanie. Albo na fajrant.
                        Pozdrawiam
    • Gość: inny gość Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: *.centertel.pl 12.01.09, 04:38
      Zwracasz uwagę na to czy jest na prąd(czy na korbkę). Jeśli ma być na prąd to
      czy ma miejsce na schowanie kabla i wysunięcie go na taką długość jaka Ci jest
      potrzebna. Patrzysz czy łatwo rozkłada się do czyszczenia. Czy ma zaczep którym
      możesz zahaczyć o krawędź blatu, czy stołu w czasie krojenia(antypoślizgowe
      nóżki z gumowymi osłonami też są przydatne). Tylko niewiele modeli, a to bardzo
      przydatne ma regulowaną prędkość noża (oddzielny suwak potencjometru z rysunkami
      sera,jarzyn, chleba i mięsa np.). Wędliny tnie się z największą prędkością,
      chleb żeby nie postrzępić kromek z mniejszą, a ser z najmniejszą. Lepiej mieć te
      prędkości ustawione fabrycznie. Przydatna jest dołączana do niektórych modeli
      podstawka na krojone plastry pożywienia(ale przyjrzyj się może masz talerz,
      który wsuniesz pod krajalnicę,tak aby zmieściły się na nim odkrajane
      plasterki).Wygodniejszym rozwiązaniem, może być lekkie nachylenie w bok stolika
      krajalnicy, tak, że siła ciężkości sprawia, że odcinane plastry zsuwają się na
      podstawiony talerz ale to najczęściej modele większe i cięższe. Zwróć uwagę na
      największą i najmniejszą grubość plastra i osłonę palców i zabezpieczenie przed
      przypadkowym włączeniem przez dzieci). Jeśli te elementy wydają się solidne,
      krajalnica jest bezpieczniejsza, szybsza i bardziej precyzyjna od noża.Zwróć
      uwagę czy części mające kontakt z krojoną żywnością można myć w zmywarce(to
      ułatwia utrzymanie czystości). Na pewno jednak wadą krajalnicy jest cięcie
      soczystych owoców i warzyw. Wprawdzie plastry mogą być równe i cienkie jak nigdy
      dotąd, ale sok np. z pomidorów tak bardzo zalewa krajalnicę że trzeba ją
      niezwłocznie umyć. Krajalnica niezbyt też nadaje się do cięcia miękkich serów
      pleśniowych typu brie, które oblepiają nóż.
      Pozdrawiam
    • allija Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? 22.03.09, 02:39
      a ja swoją schowałam głęboko w szafce. Krajalnica zajmuje dużo
      miejsca, szczególnie, że musi byc do niej wygodny dostęp, nie moze
      stać gdzieś upchnieta. No i musi byc cały czas rozłożona, jak ktos
      wcześniej zauważył. Poza tym mycie, nie wyobrażam sobie krojenia
      pieczywa po wędlinie czy jarzynach, a do umycia to w zasadzie trzeba
      ja rozebrać. Tak więc tej troche wędliny jaka jadamy z łatwością
      pokroje nożem o ile nie kupię już pokrojonej, który to nóż potem
      umyję w zmywarce, kilka kromek chleba także, do jarzyn mam specjalna
      tarkę lub robota a krajalnicę wyjmuję tylko przy dużych okazjach np
      święta czy goście kiedy krojenia jest dużo i zależy mi doskonale
      równych kawałkach ale równie dobrze mogłabym obejść się i bez tego.
    • karrantum Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? 22.03.09, 12:47
      Teraz rzadko używa się krajalnicy w domy, tym bardziej, że w sklepach pokroją
      wszystko na taką grubość jaką się najbardziej lubi. Poza tym taki sprzęt zajmuje
      trochę miejsca. No chyba, że ma się dużą kuchnie. Moja mama ma i sporadycznie z
      tego korzysta, bo i niby co ma kroić, chleb już w sklepie pokrojony, wędliny tez
      i ser. Kiedyś to miało sens, a teraz...
      • Gość: Maniek Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: *.acn.waw.pl 23.03.09, 00:39
        Kuchnie mam sporą więc miejsce nie było tutaj najważniejsze można się sprzeczać
        nad praktycznością, ale jak ja mam piekarnie 200m od siebie, to wierz mi chleb
        krojony z marketu to nie jest to, wole wziąć jeszcze ciepły i chrupiący :) Tak
        samo wole kupić ser w kawałku, dzięki czemu mam wybór zetrzeć na zapiekankę, czy
        też pokroić na kanapki. A sama krajalnica nie jest droga ja za swoją metalową
        płaciłem jakoś 170zł (SMS-008)
    • kowalikm I ja mam :-) - 15.04.09, 09:39
      Uprzejmie donoszę, iż również zaopatrzyłam w ten "zbytek" dzisiejszych czasów.
      Cała ta przyjemność w sumie kosztowała mnie 100 zł na Allegro.
      Sprzęt jest KRUPSA (372-75), kroi na plasterki max 22mm.
      Po kilku dniach używania - rewela. Tylko rzeczywiście nie wyobrażam sobie
      używania jeśli byłaby w szafce :-).
      Stoi obecnie w czołowym, wygodnym miejscu.
      Noże nie poszły w zapomnienie, bo jednak czasem trzeba coś "dostosować" do
      krajalnicy - 1/2 kg nieforemnego karczku na pół, czy
      wyrównać kształt kiełbaski do pokrojenia.
      Już nie mogę się doczekać kiedy upiekę wędlinę.

      p.s. Jak widać wyżej krajalnica nie musi być super droga - ma wszystko czego mi
      trzeba i co najważniejsze spełnia swoją funkcję w kuchni. Jestem bardzo
      zadowolona z zakupu.
    • Gość: piniu Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: *.elb.pl 25.11.13, 15:15
      Tia...
      No i nie dowiedziałem się, podobnie jak autor pytania, co powinna mieć dobra krajalnica ;-)
      Ktoś napisał - ważna jest moc. OK. Każda jakąś tam ma. TYLKO JAKĄ POWINNA MIEĆ DO DIABŁA, ŻEBY KOMFORTOWO JEJ UŻYWAĆ?
      A co z dwoma nożami w zestawie - jeden do pieczywa, drugi do wędlin i sera. Czy warto się bić o to, żeby krajalnica miała dwa noże w komplecie?
      Moi drodzy, może dość bicia piany ;-) Może jakieś konkrety?

      Moim zdaniem dyskusja, jaka się wytworzyła trochę mi przypomina spieranie się nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą ;-) Zostawmy rozważania czy lepiej kroić nożem czy krajalnicą. Jeśli ktoś ma do powiedzenia jakieś konstruktywne opinie, to ja bardzo chętnie się zapoznam (może nie tylko ja). Jeśli ktoś chce kupić krajalnicę (tak jak ja na przykład), to i tak ją kupi, bez względu na opinię, że nożem lepiej ;-) Cały szkopuł w tym, żeby nie kupić badziewia...
      Pozdrawiam
      • Gość: gość Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? IP: 93.105.92.* 16.04.14, 09:10
        Miałeś już wcześniej napisane:
        Zwracasz uwagę na to czy jest na prąd(czy na korbkę). Jeśli ma być na prąd to
        czy ma miejsce na schowanie kabla i wysunięcie go na taką długość jaka Ci jest
        potrzebna. Patrzysz czy łatwo rozkłada się do czyszczenia. Czy ma zaczep którym
        możesz zahaczyć o krawędź blatu, czy stołu w czasie krojenia(antypoślizgowe
        nóżki z gumowymi osłonami też są przydatne). Tylko niewiele modeli, a to bardzo
        przydatne ma regulowaną prędkość noża (oddzielny suwak potencjometru z rysunkami
        sera,jarzyn, chleba i mięsa np.). Wędliny tnie się z największą prędkością,
        chleb żeby nie postrzępić kromek z mniejszą, a ser z najmniejszą. Lepiej mieć te
        prędkości ustawione fabrycznie. Przydatna jest dołączana do niektórych modeli
        podstawka na krojone plastry pożywienia(ale przyjrzyj się może masz talerz,
        który wsuniesz pod krajalnicę,tak aby zmieściły się na nim odkrajane
        plasterki). Wygodniejszym rozwiązaniem, może być lekkie nachylenie w bok stolika
        krajalnicy, tak, że siła ciężkości sprawia, że odcinane plastry zsuwają się na
        podstawiony talerz ale to najczęściej modele większe i cięższe. Zwróć uwagę na
        największą i najmniejszą grubość plastra i osłonę palców i zabezpieczenie przed
        przypadkowym włączeniem przez dzieci). Jeśli te elementy wydają się solidne,
        krajalnica jest bezpieczniejsza, szybsza i bardziej precyzyjna od noża.Zwróć
        uwagę czy części mające kontakt z krojoną żywnością można myć w zmywarce(to
        ułatwia utrzymanie czystości). Na pewno jednak wadą krajalnicy jest cięcie
        soczystych owoców i warzyw. Wprawdzie plastry mogą być równe i cienkie jak nigdy
        dotąd, ale sok np. z pomidorów tak bardzo zalewa krajalnicę że trzeba ją
        niezwłocznie umyć. Krajalnica niezbyt też nadaje się do cięcia miękkich serów
        pleśniowych typu brie, które oblepiają nóż. Mocy silnika jest już dobrana w takim urządzeniu. Wygląd, kolor i nazwa producenta urządzenia to już sprawa indywidualna.
        Ps. Do tych co piszą, że kupują w sklepach bo tak jest wygodniej, mniej zmywania itp.
        Jakbyście naprawiali taki sprzęt jak jest w sklepach czy stołówkach zakładowych czy też w restauracjach do krojenia lub mielenia to nikt z was by już nie kupił "szyneczki w plasterkach" a dlaczego? Dlatego, że smród zgnilizny nie jest fajny do wąchania. Takie urządzenia powinno się raz w tygodniu sterylizować!. Dla dociekliwych zawodowców obsługujących takie urządzenia- wyjdźcie na 10 min. na świeże powietrze, nie palcie tylko oddychajcie głęboko a po powrocie od razu podejdźcie do maszyny i ją powąchajcie jeśli nic nie wyczujecie tzn., że starannie ją myjecie i należycie wykonujecie swoją pracę(5% ludzi na świcie), jeśli wyczujecie tą zgniliznę tzn. że należycie do 95% populacji i tak jak ja pracujecie żeby zarobić na chleb.
        Pozdrawiam
      • wikaryaustria Re: Krajalnica w kuchni jest potrzebna? Jaka? 20.05.14, 10:07
        Na rynku tak na prawdę jest tylko i wyłącznie jedna firma, która produkuje krajalnice "z prawdziwego zdarzenia". Jest to niemiecki GRAEF.

        Ma kilka linii krajalnic (Tendenza, Futura, Evo, Vivo, Classic, Master, Professional oraz Manualne i składane i chowane do szuflady krajalnice) - w sumie byłoby około ~30 modeli gdzie każdy, nawet największy malkontent jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

        W temacie drobnego AGD trochę siedzę i jestem zdania, że owszem - krajalnice Zelmera, Boscha czy innego Severina są ok - do pieczywa czy podstawowych artykułów. Gdy w grę wchodzi już carpaccio czy szynki dojrzewające, to GRAEF nie ma sobie równych.
        Ważne są tu solidne ostrze oraz wózek i jego prowadnica wykonane z aluminium (bądź powlekane aluminium) co znacząco wpływa na walory użytkowe tych urządzeń.

        Wadą GRAEF dla niektórych klientów może być nieprzystępna cena - w zależności od modelu od 350-2500zł za urządzenie do użytku domowego to trochę sporo. Rekompensowane jest to jednak jakością wykonania, mocą czy designem. Najważniejsze jest tu jednak to, że krajalnice te są wyprodukowane w Niemczech. Do produkcji używane są (w przeciwieństwie do konkurencji gdzie używa się w głównej mierze plastiku itp.) aluminium, stal nierdzewna oraz hartowane szkło.

        Osobiście używam od dwóch lat GRAEF Master m91 - bo jest w kolorze białym i pasuje idealnie do mojej kuchni. Kupiłem go w Austrii ale wiem, że teraz jest już dostępny nad Wisłą.

        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka