"Bezsenność w Tokio"

    • toptop7 Re: "Bezsenność w Tokio" 25.04.05, 12:39
      Bylem Tam tzn w Japonii 4 miesiace , poznalem Japonie i Japończyków od strony
      zawodowej (prowadzilem duża inwestycje )i prywatnej , ta książka to prawda o
      Japonii , oczywiscie czasami wkrada sie przesadnosc i lekkie zabarwienie fikcja
      niemniej to jest to co w Japonii najwazniejsze , okreslajac kraj jednym slowem
      moge powiedziec kraj "podstepny " i nie nastawiony pozytywnie do "gajdzinow ".
      • gajdzin Bezsenność w EMPIKu - 10 maja, 18:00 05.05.05, 19:17
        Jeśli ktoś z forumowiczów mieszkających w albo blisko Warszawy nie miał jeszcze
        okazji uścisnąć mi prawicy, to zapraszam serdecznie na następne spotkanie
        autorskie:
        10 maja (wtorek)
        18:00
        EMPIK Megastore Junior (Marszałkowska 116/122).

        Będą konkursy, nagrody, galeria zdjęć z Higashi Nagasaki i okolic, pytania do
        autora (mogą być nawet intymne...) oraz oczywiście autografy (jak zawsze - z
        pieczątką)!

        Pozdrawiam,

        Marcin Bruczkowski
        • yahoo10 Re: Bezsenność w EMPIKu - 10 maja, 18:00 14.05.05, 19:02
          Marcin,

          nie dalo rady.. kiedy nastepne spotkanie w Wwie???

          Ksiazka super! Japonia tez.
          • shin-san Re: Bezsenność w EMPIKu - 10 maja, 18:00 16.05.05, 21:51
            Ja byłem i było bardzo miło i zabawnie smile. Gratuluje Panu Marcinowi poczucia
            humoru( rzadko spotyka sie człowieka, który potrafi sobie zażartowac ze
            wszystkiego smile). Acha, czy jakieś bardziej szczegółowe informacje propo nowej
            książki będzie można w najbliższym czasie usłyszec ?
            • chiara76 Re: Bezsenność w EMPIKu - 10 maja, 18:00 16.05.05, 21:55
              zgadzam się i...także czekam na nową książkę.
              Autorze, nie daj się prosićsmile
              • shin-san Re: Bezsenność w EMPIKu - 10 maja, 18:00 16.05.05, 23:42
                O, właśnie czemu autor się tutaj ostatnio niewypowiada? Wogóle wątek jakoś
                ucichł. no ludzie do roboty, trzeba go rozruszac aby miec nowe informacje smile
                • chiara76 Re: Bezsenność w EMPIKu - 10 maja, 18:00 16.05.05, 23:49
                  zapracowany jest chyba...ale może rzeczywiście trzeba się mu jakoś przypomniec,
                  bo gotów zapomnieć o najwierniejszych czytelnikach.
                • shin-san Re: Bezsenność w EMPIKu - 10 maja, 18:00 17.05.05, 00:34
                  To moze wyslemu mu maila aby chociaz na chwile wpadl i przekazal "gorące"
                  wieści co ? tongue_out
                  • hyakuman Re: Bezsenność w EMPIKu - 10 maja, 18:00 17.05.05, 11:04
                    Ja czekam na tę książkę o Singapurze...Nie wiem czy powstaje, czy juz powstała,
                    bo ostatnio rzadko tu wpadałem i trochę nie jestem na bieżąco wink
                    pzdr. Marcin
    • inblanco Re: "Bezsenność w Tokio" 18.05.05, 20:29
      Przeczytałam ten długi wątek i tak: ksiązka zakupiona i przeczytana. Zgłaszam więc swą skromną osobę do klubu miłośników "Bezsenności ..." i solennie obiecuję rozpuszczać wici wśród owych nieszczęśników, którzy jeszcze nie znają opowieści gajdzina.
      Powieść naprawdę czyta się świetnie: początkowe rozdziały należą do moich ulubionych. Narrator jest jeszcze "niewinnym" gajdzinem, ktory ciągle z zachwytem przygląda się Japonii. Dlatego nawet irytujące dziwactwa Kraju Kwitnącej Wiśni, serwowane są nam z dużą dozą poczucia humoru. No i jest dużo pyzatego Irlandczyka wink
      Końcowe rozdziały napisane są już w innej tonacji: na pierwszy plan wysuwa się nie Japonia ale gajdzin i jego kłopoty. I bardzo dobrze. Bo o ile początkowe rozdziały sprawiały, że już widziałam się w Japonii, o tyle koniec pomógł mi zrozumieć, że ten 10-letni okres pobytu to nie tylko ekscytująca przygoda przeżyta w egzotycznej scenerii.

      Czekam na dalszy ciąg opowieści. Z niecierpliwością.

      A tak przy okazji: nie uważacie, że ciekawa byłaby też opowieść żony gajdzina? Ja jestem bardzo ciekawa, jak nasz kraj, nasze obyczaje, codzienność itd. postrzegana jest przez młodą Japonkę.

      Seredcznie pozdrawiam
      Aneta
      • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 18.05.05, 20:47
        inblanco napisała:

        > Przeczytałam ten długi wątek i tak: ksiązka zakupiona i przeczytana. Zgłaszam
        w
        > ięc swą skromną osobę do klubu miłośników "Bezsenności ..." i solennie
        obiecuję
        > rozpuszczać wici wśród owych nieszczęśników, którzy jeszcze nie znają
        opowieśc
        > i gajdzina.


        Otóż to, trzeba rozsyłać wici o dobrej książcesmile
        > Powieść naprawdę czyta się świetnie: początkowe rozdziały należą do moich
        ulubi
        > onych. Narrator jest jeszcze "niewinnym" gajdzinem, ktory ciągle z zachwytem
        pr
        > zygląda się Japonii. Dlatego nawet irytujące dziwactwa Kraju Kwitnącej Wiśni,
        s
        > erwowane są nam z dużą dozą poczucia humoru. No i jest dużo pyzatego
        Irlandczyk
        > a wink
        > Końcowe rozdziały napisane są już w innej tonacji: na pierwszy plan wysuwa
        się
        > nie Japonia ale gajdzin i jego kłopoty. I bardzo dobrze. Bo o ile początkowe
        ro
        > zdziały sprawiały, że już widziałam się w Japonii, o tyle koniec pomógł mi
        zroz
        > umieć, że ten 10-letni okres pobytu to nie tylko ekscytująca przygoda
        przeżyta
        > w egzotycznej scenerii.
        >
        > Czekam na dalszy ciąg opowieści. Z niecierpliwością.
        >
        > A tak przy okazji: nie uważacie, że ciekawa byłaby też opowieść żony
        gajdzina?
        > Ja jestem bardzo ciekawa, jak nasz kraj, nasze obyczaje, codzienność itd.
        postr
        > zegana jest przez młodą Japonkę.
        >
        > Seredcznie pozdrawiam
        > Aneta
        >
        Ja również pozdrawiam i zapraszam do naszych dyskusji na forum.
      • nekos Re: "Bezsenność w Tokio" 19.05.05, 15:55
        z tego co pamietam to zona marcina pochodzi z singapuru.
        • shin-san Re: "Bezsenność w Tokio" 23.05.05, 18:36
          Witam,

          Jak widze malo jest chetnych aby odswierzyc watek. A szkoda. Pan Marcin takze
          po mimo naszych apeli tu niezaglada, ale oznacza to ze jest bardzo zapracowany
          i niema czasu. Rozumiemy to i w takim razie prosimy o podrzucenie info jak
          ksiazka zostanie napisana smile
          • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 23.05.05, 19:27
            Pan Marcin prowadzi zwykłe życie, pracuje (ale nie tylko jako pisarz) ma też
            rodzinę, której poświęca czas. Nie dziwmy się Mu więc, że nie odpisuje
            natychmiast. Zapewne poinformuje nas o nowej książce.
            Pozdrawiamsmile
            • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 02.06.05, 20:22
              Pan Marcin przede wszystkim poświęca teraz 90% swojej energii i czasu na
              następną książkę, której tekst musi skończyć przed magiczną datą 31 sierpnia.
              Pozostałe 10% jest dzielone między pracę dzienną, rodzinę i perkusję - tak, mam
              nowy zespół, który który, jak dobrze pójdzie, będzie mi towarzyszył w muzyczno-
              literackich spotkaniach autorskich po wydaniu następnej książki!

              Kłaniam się więc w pas i błagam o wyrozumiałość... A forumowiczów z Opola i
              okolic serdecznie zapraszam na spotkanie autorskie 9 czerwca (czwartek) o
              17:00, w Miejskiej Bibliotece Publicznej: www.opole.pl/mip/mip.php?id=553

              Yoroshiku!

              Marcin Bruczkowski
              • arie Re: "Bezsenność w Tokio" 02.06.05, 21:25
                Witam smile

                A ja, wstyd sie przyznaćsad dopiero wczoraj miałem możliwość zakupić książkę.
                Wcześniej niestety z różnych względów, przede wszystkim czasowych nie dane mi było odwiedzić księgarni.Ale już jest smile)). O książce oczywiście wiem już sporo i zabieram się od jutra za jej czytaniesmile)(nareszcie smile)). Z moich pierwszych refleksji chciałbym napisać, że podoba mi się wydanie. Mam tutaj na myśli(moim zdaniem) całkiem porządną okładkę oraz mimo wszystko cenę, która nie odstrasza przeciętnego czytelnika. Udało mi się zapłacić tyle ile na stronach wydawnictwa, łącznie z przesyłką. Zgadzam się z cześcią forumowiczów, że zdjęcia mogłyby być lepszej jakości, jednak zdaję sobie sprawę, że autor nie miał na to wpływu. natomiast komentarze pod zdjęciami są moim zdaniem przedniesmile. Tytuły rozdziałów także zachęcają do wnikliwej lektury (panowie wiedzą co mam na myślismile).
                Żałuję bardzo, że nie mogłem się stawić na spotkanie z autorem, ale może uda mi się podczas promocji drugiej książki.

                Pozdrowienia dla Pana Marcinasmile.

                P.S.

                Oczywiście po lekturze, postaram się podzielić wrażeniamismile

                Pozdrawiam smile
                • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 02.06.05, 23:10
                  Jeśli będziesz mieć ochotę, to napisz nam po lekturze swoje wrażenia.
                  Pozdrawiam!
              • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 02.06.05, 23:10

                to czekamy, czekamy z niecierpliwością, Panie Marciniesmile na książkę...


                Kabaty-Moczydlo
                Portugalia i portugalski
                Japonia
                • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 04.06.05, 09:34
                  Postaram się nie zawieść, Pani Chiaro... smile

                  Wczoraj do północy siedziałem z laptopem na kolanach w japońskim ogrodzie
                  mojego przyjaciela, pod lasem Kabackim, i robiłem rewizję rozdziału 10. Mój
                  bohater spotyka się w nim z tajemniczym przybyszem, którego czytelnicy powinni
                  chyba poznać... Ale nie będę więcej zdradzał. Zacząłem też pisać 11 i jak
                  dobrze pójdzie to skończę za kilka dni.

                  Pozdrawiam i jeszcze raz zapraszam na przyszły czwartek, jeśli ktoś jest w
                  Opolu albo okolicach.

                  Marcin Bruczkowski
        • gajdzin Sprostowanko 08.06.05, 23:23
          Gwoli sprostowania: moja żona jest Malezyjką (etnicznie - Chinką), pochodzi z
          Kuala Lumpur. Poznaliśmy się w Tokio, kiedy studiowała w Irlandii Północnej i
          przyjechała do japońskiej firmy (przez Polaka założonej zresztą) jako
          stażystka. Po skończeniu studiów dostała pierwszą pracę w Singapurze i tam się
          pobraliśmy - stąd pewnie ten Singapur...

          Pozdrawiam serdecznie,

          Marcin Bruczkowski
    • jk uff, ale długi wątek :) 05.06.05, 17:29
      bywałem na tym forum czasem, ale jakoś tak mi ten wątek umknął smile

      książkę przeczytałem jakiś miesiąc temu, przed nią moje zainteresowanie Japonią
      nie było zbyt dużo, sam się nawet zastanawiałem dlaczego ją kupiłem
      a dodam, że zamówiłem ją w merlinie, przed zakupuem nie miałem jej w ręcę, więc
      nawet nie mogłem ocenić zawartości

      no ale książka niezła smile
      może nieco (co widać z wpisów) zdezaktualizowana, bo przecież wydana 8 lat po
      wyjeździe z Japonii - no ale miło i przyjemnie się czyta, to najważniejsze

      jedno tylko mnie martwi: czy Sean kupił ten przeceniony klimatyzator? bo w
      książcę jest wzmianka, że już miał kupować, ale jednak postanowił się
      skonsultować z gospodynią; więc, Marcin, jak było? kupił czy nie? smile

      no i jeszcze,
      kiedy będzie spotkanie gdzieś w Trójmieście? bo chyba powinno być smile
      • gajdzin Re: uff, ale długi wątek :) 08.06.05, 23:17
        Śpieszę odpowiedzieć:

        1. Tak, Sean kupił ten klimatyzator, chociaż nie obyło się bez bitwy z gaździną
        a potem bitwy z instalatorami, bo założyli mu jakieś szyny do podtrzymywania
        kompresora i wystawili za nie słony rachunek, o którym przedtem w ogóle nie
        było mowy...

        2. Spotkanie w Trójmieście będzie w połowie września, w Wojewódzkiej i
        Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gdańsku. Niestety do końca sierpnia jestem
        BARDZO zajęty pisaniem następnej książki oraz moim zespołem, z którym będę
        występował m.in. na spotkaniach autorskich przy promocji tej książki. Dlatego
        po jutrzejszym spotkaniu w Opolu, kolejne (Gdańsk, Poznań i może Kraków)
        dopiero po wakacjach.

        Pozdrawiam serdecznie,

        Marcin Bruczkowski
        • anmanika Re: uff, ale długi wątek :) 09.06.05, 12:23
          Przyłączam się do fanów książki, tak ją zachwalałam, że już pół Filharmonii
          Warszawskiej ją przeczytało a druga połowa czeka w kolejcesmile
          • gajdzin Bezsenność w Filharmonii... 14.06.05, 19:53
            O, to świetnie, bo Filharmonia jest nawet w Bezsenności wymieniona, a w mojej
            następnej książce (dziejącej się w Singapurze) nawet będzie brała czynny
            udział smile

            Ciekawe, czy w Filharmonii ktoś jeszcze pamięta mojego Tatę, Bogusława
            Bruczkowskiego? Spędził tam kawał swojego życia w 1ch skrzypcach i zmarł
            dokładnie tak samo jak jego ojciec: przebierając się do próby...

            Pozdrawiam serdecznie,

            Marcin Bruczkowski
            • gajdzin Spotkanie z Henrykiem Sochą 14.06.05, 19:54
              W imieniu HENRYKA SOCHY (którego nie ma na tym forum ale go zachęcam...)
              zapraszam na SPOTKANIE Z AUTOREM licznych KSIĄŻEK O JAPONII,
              m.in.: "Sake", "Nihonto", "Zamki i miecze samurajów".

              >>> 17 czerwca (piątek), 18:00, EMPIK Arkadia, Warszawa. <<<

              Pan Henryk Socha będzie podpisywał książki, odpowiadał na pytania, opowiadał o
              swoich wyprawach do kraju wschodzącego gajdzina i pokazywał na telebimie
              zdjęcia:
              - podróże Shinkansenem z prędkością podświetlną (350km/h)
              - parada samurajów w Iwakuni
              - noce w ryokanie

              Spotkanie poprowadzi, w ramach usługi koleżeńskiej, niżej podpisany smile

              Marcin Bruczkowski
              bezsennoscwtokio@riw.pl
              • chiara76 dziękujemy za <a href="news:)" target="_blank">news:)</a&# 14.06.05, 21:46
                a Pan Socha już do nas trafiłsmile
                • gajdzin Re: dziękujemy za <a href="<a href="news:)"" target="_blank"&# 16.06.05, 17:40
                  O, to super - zachęcałem go do tego, widzę że zaczął prawidłowo, czyli od
                  najsympatyczniejszego forum japonofilskiego w Polsce!

                  W takim razie proponuję zrobić z jutrzejszego spotkania Pana Henryka coś w
                  rodzaju małego spotu forumowiczów...

                  Pozdrawiam serdecznie,

                  Marcin Bruczkowski
                  • anmanika Re: dziękujemy za <a href="<a href="<a href="news:" target 20.06.05, 13:47
                    Jasny szlag, ze mnie ominelo. Poniewaz dziecko bylo chore nie wchodzilam na
                    forum wr....

                    Co do taty to spytam, ale znajoma ktora gra tam na altowce moze nie znac
                    nazwiska Twojego taty poniewaz gra tam od niedawna a sama jest z Katowic. Jak
                    bede zakulisowo to zapytamsmile)
                    Pozdrawiam serdecznie.


                    • anmanika Re: dziękujemy za <a href="<a href="< 20.06.05, 13:48
                      P.S
                      Pospieszylam sie i nie zdazylam dopisac, ze ww. znajoma spedzila w Japonii na
                      koncertach ponad pol roku.
        • pinkus Re: uff, ale długi wątek :) 13.09.05, 13:34
          gajdzin napisał:
          > po jutrzejszym spotkaniu w Opolu, kolejne (Gdańsk, Poznań i może Kraków)
          > dopiero po wakacjach.

          to ja sobie pozwolę zadać pytanie, czy już jakiś konkretny termin w Poznaniu
          jest juz ustalony?
          • kugliczka Re: uff, ale długi wątek :) 13.09.05, 20:48
            ale się cieszę że już w październiku nowa książka
            Chiara będzie musiała założyć nowy wątek na tę okazję
            • chiara76 Re: uff, ale długi wątek :) 13.09.05, 21:11
              wezmę pod uwagę aluzje szacownych Fprumowiczówwink
    • chiara76 Recenzja z Gazety 27.06.05, 10:06
      serwisy.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,2783281.html
      • logik_obiezyswiat Re: Recenzja z Gazety 29.06.05, 14:07
        "Autor "Bezsenności w Tokio", z wykształcenia anglista, dzięki znajomości japońskiego (...) miał ułatwiony start w 10-mln Tokio..."

        Gajdzinie, na anglistyce chyba nie uczyli japońskiego, więc uczyłeś się sam? Też w tamtych czasach próbowałem się uczyć w Polsce, ale zdobywanie jakichkolwiek materiałów było koszmarem...
        Szczerze mówiąc, to po przeczytaniu bardzo zachodnich żartów, które rzucałeś w policjantów (i nie tylko) byłem pewien, że blefowałeś ze znajomością japońskiego - jak było naprawdę? wink
        • gajdzin Re: Recenzja z Gazety 01.07.05, 14:10
          Przepraszam za spóźnioną odpowiedź, ale mam na dniach taki (za przeproszeniem)
          zapieprz, że już nie wiem, jak się nazywam...


          > na anglistyce chyba nie uczyli japońskiego, więc uczyłeś się sam?

          Nie, w ogóle się nie uczyłem. Życie mnie nauczyło, gawędy z autochtonami w
          pubach, a przede wszystkim kolejne narzeczone. Dlatego przez pewien czas
          mówiłem o sobie "atashi" i uważałem to za coś zupełnie normalnego smile No, OK,
          zaliczyłem potem 2 semestry "Intensive Japanese" na Sophia University, ale te
          zajęcia były o 9:00 rano więc głównie na nich spałem). Dlatego nie mam pojęcia,
          skąd autorka artykułu wywnioskowała, że jadąc do Nipponu umiałem coś po
          nippońsku...


          > blefowałeś ze znajomością japońskieg

          W Japonii nie da się przeżyć 10 lat nie mówiąc po japońsku, CHYBA że jest się
          ekspatem - znałem Amerykanów, co po 20 latach znali 5 słów na krzyż, ale oni
          poruszali się wyłącznie w trójkącie Praca (amerykańska firma) - Dom (mansion
          dla ekspatów, gdzie nawet sprzątaczki mówią po angielsku - Tokyo American Club.


          Pozdrawiam,

          Marcin Bruczkowski
          • chiara76 OT, ale tu też napiszę 01.07.05, 14:19
            odpowiedziałam Ci na post w "Życiu codziennym w Tokio". mam nadzieję, że
            doczytaszsmile Pozdrawiam.
          • logik_obiezyswiat Re: Recenzja z Gazety 16.07.05, 19:22
            Ja rozumiem, że 10 lat to mus mówienia językiem środowiska. Po prostu zadziwiły mnie niesamowite wypowiedzi w okresie autostopowym, który był raczej wczesnym etapem pobytu, prawda? Próbowałem sobie je wyobrazić po japońsku i za nic mi się to nie udawało - tak zrodził się mój pomysł o literackim blefie.
            Pub, było nie było, jeszcze nikogo nie nauczył elokwencji wink
            A kto jest autorem japońskiego napisu na okładce? Czy ktoś z bohaterów?
    • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 05.07.05, 21:33
      Pozwolę sobie zdać raport już w tym wątku, bo jakoś bardziej się znim
      identyfikuję... smile Dorota obiecała się zalogować, ale dopiero jak wróci do
      Japonii, bo tu ma ograniczony dostęp do Internetu. Opowiedziała mi też ciekawe
      rzeczy o swojej książce, w szczególności jak jej wycięli kawał tekstu... Ale za
      rok odzyska prawa autorskie i spróbuje ją wydać sama, w czym jej może pomogę.
      Nigdy za wiele publikacji autorstwa Prawdziwych Gajdzinów!

      Pozdrawiam serdecznie,

      Marcin Bruczkowski
      • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 05.07.05, 21:39
        Marcinie,
        dziękuję Ci za posłannictwo.
        Mam nadzieję, że zakusiłeś panią Dorotę i że do nas trafi.
        Pozdrawiam !
      • agata_to_ja Re: "Bezsenność w Tokio" 08.07.05, 23:59
        Kurczę, ale fajnie, że tu trafiłam! Właśnie jestem świeżo po
        lekturze "Bezsenności" i nareszcie wiem, dlaczego klienci moich księgarń tak
        chętnie ją kupowali. smile
        Wielkie dzięki, Panie Autorze za bardzo pouczające i przyjemne godziny.
        pozdrawiam
        agata
        • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 09.07.05, 00:01
          ja nie autor, ale zdaje się, że kojarzymy się z FK?
          Pozdrawiam.
          Miłośniczka "Bezsenności..."
          wink
          • agata_to_ja Re: "Bezsenność w Tokio" 09.07.05, 00:06
            Z jakiego forum?
            • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 09.07.05, 00:07
              myślała o Forum Książka.
              Ale być może się pomyliłam.
              A z ciekawości, jak do nas Trafiłaś??
              • agata_to_ja Re: "Bezsenność w Tokio" 09.07.05, 00:11
                Tak, na książkach bywam. smile
                Po prostu szukałam ciekawych forów w prywatnych, a że jestem właśnie po
                lekturze Bezsenności, zainteresowałam się tym forum. Podejrzewałam, że jest
                mowa o tej książce, a jak zobaczyłam ten wątek, to się domyśliłam, że i autor
                musi gdzieś tu się czaić wink
                • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 09.07.05, 00:17
                  autor chwilowo przebywa na zasłużonych wakacjach, zdaje się, że do 18stego
                  lipca.
                  Tak więc, jeśli się odezwie, to zapewne po powrocie.
                  Pozdrawiam.
                  • agata_to_ja Re: "Bezsenność w Tokio" 09.07.05, 00:19
                    Pozdrawiam smile
    • madeleine7 Re: "Bezsenność w Tokio" - nowa fanka! 26.07.05, 13:32
      Witam wszystkich!
      Zbierałam się do książki długo, jakoś tak dziwnie wyszło... Ale jestem już w
      połowie i jestem zauroczona.

      Moja fascynacja Japonią zaczęła się jak miałam 10 lat, z koleżankami ubranymi
      w "kimona" jadłyśmy ryż plastikowymi drutami do robótek recznych smile i chyba
      dlatego teraz tak dobrze mi idzie trzymanie pałeczek smile))
      Potem jakoś Japonia wyleciała mi z głowy, przypomniał mi o niej film : "Lost in
      translation" (najważniejsza pozycja w domowej filmotece-nie tylko ze względu na
      Japonię ale i sam klimat).

      Pana Marcina kojarzę z pewnego forum samochodowego, które codziennie okupuje
      mój narzeczony smile Pozdrawiam ! Z tego co wiem ostatnio się nie udziela bo
      pisze książkę.

      Dziś koleny wieczór z "Bezsennością..." a potem kontynuacja marzeń o wyjeździe.
      Wiem, że się uda, nie ma rzeczy niemożliwych smile
      Pozdrawiam wszystkich, będę zaglądać na to forum.
      M.
      • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" - nowa fanka! 26.07.05, 18:33
        Witam narzeczoną kolegi z hondaorg...

        Piszę, żeby podzielić się z forumowiczami najpiękniejszym momentem w życiu,
        jakim jest postawienie kropki po ostatnim rozdziale. To trzeba przeżyć, aby
        zrozumieć smile Teraz przede mną 4 tygodnie dopieszczania tekstu, rysowania
        grafik, pisania słownika, itd. Tytuł roboczy: "Singapur, czwarta rano". Jak
        dobrze pójdzie, pojawi się na półkach w listopadzie.

        Pozdrawiam serdecznie,

        Marcin Bruczkowski
        • chiara76 narobiles mi smaka na ksiazke;) 26.07.05, 19:27
          pozdrawiam serdecznie z pieknej wyspy Rodoswink
          • madeleine7 Re: chiara76! 27.07.05, 08:51
            Jak znajdziesz chwilę teraz lub po powrocie to napisz jak tam na Rodos! My
            lecimy za 2 tyg. Napisz gdzie jesteś, jak temperatury, morze i ogólna atmosfera.
            Pozdrawiam,
            M.
            • chiara76 Re: chiara76! 30.07.05, 18:00
              OK, napisze po powrocie!
              Ale powiem tak, jest tu wspaniale, wyspa piekna, jak bedziesz chciala, to po
              powrocie napisze Ci, co my zwiedzalismy, juz na priva (wieksze opisy potem beda
              na moim blogu podrozniczym).
              Jest baaardzo goraco, nastaw sie,wczoraj bylo wrecz tropiki! Ale warto tu
              przyjechac. Az Ci zazdroszcze, ze ja pierwszy raz zobaczysz niedlugo. Odezwe sie
              po 1 sierpnia, ok? Pozdrawiamsmile
        • kordegarda Re: "Bezsenność w Tokio" - nowa fanka! 10.08.05, 13:45
          w listopadzie????
          co ja będę robić do listopadasad???
          tytuł bardzo fajny a na ksiażke czekamy z niecierpliwością
          pozdrawaim
        • nekos Re: "Bezsenność w Tokio" - nowa fanka! 30.08.05, 06:38
          gajdzin napisał:

          > Witam narzeczoną kolegi z hondaorg...
          >
          > Piszę, żeby podzielić się z forumowiczami najpiękniejszym momentem w życiu,
          > jakim jest postawienie kropki po ostatnim rozdziale. To trzeba przeżyć, aby
          > zrozumieć smile Teraz przede mną 4 tygodnie dopieszczania tekstu, rysowania
          > grafik, pisania słownika, itd. Tytuł roboczy: "Singapur, czwarta rano". Jak
          > dobrze pójdzie, pojawi się na półkach w listopadzie.
          >
          > Pozdrawiam serdecznie,
          >
          > Marcin Bruczkowski

          singapur, czwarta rano. czyzby marcin nadal cierpial tam na bezsennosc??
          odpowiedz bedziemy znali w listopadzie. nie moge sie juz doczekac.
          pozdrawiam.
    • rubeus Re: "Bezsenność w Tokio" 29.07.05, 20:39
      Czytam właśnie po raz trzeci - po dłuższej przerwie...
      Teraz delektuję się smaczkami wink
      I mam pytanko do gajdzina
      skąd wytrzasnąłeś te 'brzdysie' i 'fąfasie' w rozdziale 10-tym ?
      [Scena odwożenia Mike'a na lotnisko - czytanie drogowskazów... ]
    • aree Re: "Bezsenność w Tokio" 15.08.05, 01:52
      jako że tu was poznałam mam coś dla was (jeszcze w trakcie tworzenia):
      www.japan2004.apmr.pro24.pl
      wszystkich pozdrawiam i dodam, że też czekam na "Singapur, czwarta rano". Brzmi
      nieźle.

      • yabanjin Re: "Bezsenność w Tokio" 15.08.05, 14:23
        >jako że tu was poznałam mam coś dla was (jeszcze w trakcie tworzenia)

        fajny album, ciekawie zrobiony i napisany, gratulacje.
        • kapitankloss1 Re: "Bezsenność w Tokio" 15.08.05, 18:54
          Wysmienite!...ale mysle ze to sie gubi tutaj...otworz nowy watek z tym to i
          pewnie wiecej formuowiczow na to wpadnie.

          Gratulacje na tak detaliczne zdjecia wszyskiego... smile...a ludzie sie smieja ze
          Japonczyk na wakacjach tylko zdjecia pstryka....widac ze Polacy tez smile

          Kiedy dokonczenie?
          • chiara76 podpisuję się pod postem Kapitana 15.08.05, 18:55
            załóż osobny post, wtedy więcej osób odwiedziwink
            • gajdzin Re: podpisuję się pod postem Kapitana 18.08.05, 22:34
              ...co przywodzi na myśl następujący dylemat: czy w tym wątku w ogóle wypada
              pisać o SINGAPURZE? Gorzej, czy na tym FORUM wypada pisać o kraju ewidentnie
              nie będącym Japonią?? Niestety szybki skan polskiego Inernetu wyjawił, że w
              ogóle nie ma żadnego forum poświęconego Singapurowi... I co ja, biedny, zrobię?
              Może powinienem założyć własną stronę internetową i własne forum? Ale przecież
              i tak nigdy nie zostanę tak znakomitym webmasterem jak Chiara, która jest
              mistrzynią świata i okolic jeśli chodzi o moderowanie forum...

              PS. Wiadomości z pola bitwy: trzeci poziom korekty tekstu zakończony. Jutro
              zaczyna się czwarty. Termin listopadowy jest już nieco zagrożony, ale nie
              dajemy za wygraną.

              Pozdrawiam serdecznie,

              Marcin Bruczkowski
              • chiara76 Re: podpisuję się pod postem Kapitana 18.08.05, 23:08
                można pisaćsmile
                wątek powiązany jest z wcześniejszą książką na temat Japonii, więc mieścimy się
                w granicach.

                Czekamy z niecierpliwością na dalszy ciąg opowieści.
              • arie Re: podpisuję się pod postem Kapitana 19.08.05, 00:39
                gajdzin napisał:

                > ...co przywodzi na myśl następujący dylemat: czy w tym wątku w ogóle wypada
                > pisać o SINGAPURZE? Gorzej, czy na tym FORUM wypada pisać o kraju ewidentnie
                > nie będącym Japonią?? Niestety szybki skan polskiego Inernetu wyjawił, że w
                > ogóle nie ma żadnego forum poświęconego Singapurowi... I co ja, biedny, zrobię?

                Singapur leży w Azji, Japonia też leży w Azji więc jest już jakby tematyczne
                powiązanie smile))
                Pozdrawiam, i czekam na książkę o Singapurze smile
                ---
                Sayonara!
                • gajdzin Re: podpisuję się pod postem Kapitana 21.08.05, 08:06
                  Ufff... smile W ramach dalszego uzasadnienia zeznam, że w powieści występuje 1
                  gajdzin i 3 Japończyków płci różnej. Specjalnie po to, żeby Chiara nie wykopała
                  mnie z tym tematem z forum smile)

                  Przy okazji pytanie do forumowiczów: czy ktoś zna jakiś singapurski biznes w
                  Polsce? Dowolną firmę rodem z Singapuru albo polską, robiącą biznes z
                  Singapurem? Mój wydawca poszukuje takich kontaktów przygotowując się do
                  promocji "Singapur, czwarta rano".

                  Z góry dzięki!

                  Marcin Bruczkowski
                  • madeleine7 Re: podpisuję się pod postem Kapitana 29.08.05, 10:43
                    Kiedys polski oddział Citibanku był powiązany zaleznie od Singapuru. Nie wiem
                    jak teraz.
            • on.na Re: podpisuję się pod postem Kapitana 23.08.05, 18:53
              chiara76 napisała:

              > załóż osobny post, wtedy więcej osób odwiedziwink


              JA,JA, JA... Pierwsza go będe odwiedzać!Nie widzialam Japonii, na tą stronke
              tylko zajrzałam i już nie moge się doczekać kiedy poczytam sobie spokojnie i
              pooglądam. Szkoda że musze wyjśc teraz,bo sie umówiam wink Dla mnie to rewelacja
              taka wycieczka.Już jestem Twoją fanką smile))
    • maja57 Re: "Bezsenność w Tokio" 25.08.05, 10:20
      mam krótkie pytanko, mój przyjaciel bardzo chciałby przeczytać "Bezsenność...",
      ale niestety nie zna polskiego, czytałam wcześniej, że Marcin tłumaczy książkę
      na angielski, czy jest już może ona wydana w tym języku?
      • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 30.08.05, 22:21
        Odpowiadam: mój wydawca niestety nie bardzo przykłada się do zagadnienia
        znalezienia wydawcy Bezsenności po angielsku, więc mam zamiar im obwieścić że
        trzeciej książki po polsku nie napiszę, dopóki nie wydadzą mi wersji
        anglojęzycznej. Za bardzo się nad nią napracowałem, żeby leżała w
        szufladzie... smile

        Pozdrawiam serdecznie,

        Marcin Bruczkowski
        • yabanjin angielskie wydanie bezsennosci 31.08.05, 04:42
          Panie Marcinie, wydaje mi sie ze najlatwiej znajdzie Pan wydawce angielskiej
          wersji Bezsennosci w Japonii. Rynek wydawniczy anglojezyczny w Japonii jest
          calkiem spory, nakierowany glownie na gaijinow... zapewne posrod gaijnow
          znajdzie Pan najwieksze grono cztyelnikow i via Japonia trafi pan na Zachod.
      • gajdzin Darmowe zaproszenia: "Wieczór Konesera - Kurosawa" 30.08.05, 22:25
        Szanowni Forumowicze,

        mam do rozdania dwa podwójne zaproszenia na "Wieczór Konesera: Kurosawa"
        organizowany przez kanał Cinemax jutro (31 sierpnia), 19:00, w Mazowieckim
        Centrum Kultury i Sztuki, ul. Elektoralna 12. Będzie pokaz 2 filmów, dyskusja
        (z m.in. moim skromnym udziałem) i inne atrakcje. Jeśli ktoś ma ochotę na
        zaproszenie, proszę o maila na priva: bezsennoscwtokio@riw.pl.

        Więcej info: film.onet.pl/0,0,1154382,wiadomosci.html

        Pozdrawiam serdecznie,

        Marcin Bruczkowski
    • maja57 Re: "Bezsenność w Tokio" 05.09.05, 15:58
      szkoda,że jeszcze nie jest przetłumaczona na angielski, tak go zachęciłam do
      tej książki, że męczy mnie teraz jaki jest angielski tytułsad
      • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 10.09.05, 21:16
        > szkoda,że jeszcze nie jest przetłumaczona na angielski, tak go zachęciłam do
        > tej książki, że męczy mnie teraz jaki jest angielski tytułsad

        Przetłumaczona, a właściwie napisana od nowa - po angielsku - jest już od
        marca. Niestety mój wydawca słabo się przykłada do rozmów z wydawcami na
        zachodzie. Na razie byłem tak zajęty S4AM (taki jest mój kod roboczy na
        następną książkę, czyli "Singapur, czwarta rano"), że nie miałem czasu
        osobiście dopilnować tematu wydania Bezsenności za granicą. Jak tylko Singapur
        ukaże się na rynku, na pewno naprawę ten błąd.

        A co do tytułu, to mówiąc szczerze nie wiem - to jest zazwyczaj sprawa wydawcy.
        Np. amerykańscy wydawcy bardzo często zmieniają tytuły brytyjskich książek czy
        płyt. Pomysły mam dwa: "Sleepless in Tokyo" i "Where the Streets Have No Name".

        Pozdrawiam serdecznie,

        Marcin Bruczkowski
        • nekos Re: "Bezsenność w Tokio" 11.09.05, 14:38
          wedlug mnie sleepless in tokyo jakos brzmi lepiej.
          marcin chyba lubisz u2 smile
        • suichi Re: "Bezsenność w Tokio" 12.09.05, 09:49
          Hmm, a moze "Sleeplessness..."? smile
    • suichi Re: "Bezsenność w Tokio" 05.09.05, 22:43
      Skonczylem 2 dni temu i jeszcze dlugo sie nie otrzasne! :] Swietnie napisana
      ksiazka! Nie jest, czego sie obawialem, suchym sprawozdaniem z pobytu w obcym
      kraju. Swietnie opisuje juz wspomniane dojrzewanie narratora z ogromna dawka
      miedzynarodowego (polsko-japonsko-irlandzkiego-i-nie-tylko) jaja. big_grin
      Straaaasznie zazdroszcze Marcinsanowi przezyc i wspomnien. Z niecierpliwoscia
      czekam (juz nie dlugo!!) na "Singapur..." i nastepne planowane ksiazki.
    • herunohazumi Re: "Bezsenność w Tokio" 06.09.05, 01:57
      Kobanwa. Zabojcza ksiazka :] Kawal dobrego jajca, kawal dobrej wiedzy na temat spoleczenstwa takich ktore ciezko znalezc w innych ksiazkach (HiFi spod sklepu rulz ! tongue_out). Dla mnie pierwsza klasa, poczytal bym wiecej takich ksiazek. Arigatoo gozaimasu.
      • kugliczka Re: "Bezsenność w Tokio" 06.09.05, 15:18
        uff nareszcie udało mi się przeczytać tego tasiemca
        /mówię o wątku-rzecz jasna/
        normalnie tego nie robię z braku cierpliwości, ale znalazłam taki przewspaniały
        wątek …

        Jestem tu pierwszy raz a już mi się podobawink, w tym miejscu należą się ukłony
        dla moderatorki

        Książkę przeczytałam już bardzo dawno, i do dzisiaj należy do moich ulubionych
        książek, którą polecam wszystkim znajomym.

        Z niecierpliwością czekam na Singapur, mam nadzieję że do listopada zdąży się
        ukazać
        bo wtedy właśnie miałabym drobną okazję ku temu, żeby poprosić moją drugą
        połówkę o sprezentowanie mi jejwink

        Nigdy nie byłam w Japonii, ale dzięki tej książce po raz pierwszy zapragnęłam
        tam pojechać.
        Tutaj należy może zasugerować Ambasadorowi Japonii, aby w jakiś sposób
        uhonorował autora „Bezsenności ..” za wkład w rozwój przyjaźni Polsko-
        Japońskiej smile mówię serio!

        Niewątpliwie dla przeciętnego Polaka Japonia została przez autora niejako
        powtórnie odkryta.
        Wszystko, po prostu wszystko co napisane zostało o Japonii jest przynajmniej
        dla mnie zaskakujące,
        od wielkości mieszkań, jakości ogrzewania, braku łazienek, kiepskiej
        komputeryzacji itd.
        A propos komputeryzacja- teraz chyba się to trochę zmieniło?
        Dużo myślałam też o ogrzewaniu, może to kwestia trzęsień ziemi?
        a poprowadzenie rur gazowych w związku z tym wymaga trochę droższej technologii?

        Mam tyle pytań,
        Czy można jeszcze liczyć na jakiś wieczór autorski w Wawie? Jeżeli tak to
        proszę o namiary.

        Do autora
        proszę nie brać mojego zdania absolutnie zbyt poważnie,
        Ale wszystko to co napisano tu o końcówce książki, że za szybko leci to trochę
        jakby prawda-ja tez miałam takie odczucie.
        Choć moim zdaniem dzieje się tak dla tego, że na końcu opisanych jest wiele
        różnych zdarzeń, ale jakby nie do końca. Tzn. zabrakło tego entuzjazmu
        barwności i humoru i, który jest na początku książki, a zdarzenia po prostu się
        dzieją jedno za drugim, jak w jakimś transie.
        Co prawda czytelnikowi udziela się wtedy jakby marazm i zrezygnowanie bohatera,
        hm może ma to i jakieś dobre strony.

        Ogólnie książka bardzo fajna, ciekawa, pełna poczucia humoru.
        Hm nawet przeszło mi kiedyś przez myśl, że nic dziwnego że napisał to Polakwink.

        Pozdrawiam i obiecuję tu częściej zaglądać tym bardziej, że powoli dojrzewam
        samodzielnego przygotowania sushi
        • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 10.09.05, 21:21
          Dołączam się do ukłonów dla moderatorki, a poza tym bardzo dziękuję Kugliczce
          za tak miłe słowa pod adresem książki!

          Spotkania autorskie będą, w Warszawie też, ale pewnie nie wcześniej niż pod
          koniec października, żeby móc tam przedstawić również "Singapur, czwarta rano".
          Na wiosnę 2006 planuję też małe tourne muzyczno/literackie z moim zespołem. O
          wszystkim będę oczywiście informował na forum, tym bardziej, że Chiara bardzo
          wielkodusznie pozwala mi (póki co) pisać tutaj na tematy niekoniecznie
          okołojapońskie... smile

          Pozdrawiam serdecznie,

          Marcin Bruczkowski
          • chiara76 Re: "Bezsenność w Tokio" 11.09.05, 01:50
            gajdzin napisał:

            > Dołączam się do ukłonów dla moderatorki, a poza tym bardzo dziękuję Kugliczce
            > za tak miłe słowa pod adresem książki!
            >
            > Spotkania autorskie będą, w Warszawie też, ale pewnie nie wcześniej niż pod
            > koniec października, żeby móc tam przedstawić również "Singapur, czwarta
            rano".
            >
            > Na wiosnę 2006 planuję też małe tourne muzyczno/literackie z moim zespołem. O
            > wszystkim będę oczywiście informował na forum, tym bardziej, że Chiara bardzo
            > wielkodusznie pozwala mi (póki co) pisać tutaj na tematy niekoniecznie
            > okołojapońskie... smile
            >
            > Pozdrawiam serdecznie,
            >
            > Marcin Bruczkowski

            Chiara wielkodusznie pozwala na pisanie, bo sama jest wielce zainteresowana
            spotkaniami autorskimi. Hmmm, a czy to może się odbywać w jakiejś większej
            sali? Ta ostatnia średnio mieściła wszystkich zainteresowanych (mam na myśli
            spotkanie warszawskie w styczniu? chyba to był styczeń), tak więc może na
            przyszłość coś, gdzie się wszyscy pomieszczą i może jeszcze uda im się nawet
            usiąść??wink
            • xmaya Re: "Bezsenność w Tokio" 11.09.05, 20:53
              witam przemilych forumowiczow!

              od dlugiego czasu przygladam sie temu (i jeszcze dwom innym forum) i jakos
              dopiero zauwazylam ten watek (przebrnelam te 299 postow wink), a jestem fanka
              bezsennosci jakos od pol roku smile no, fanka juz bylam zanim trafila mi w rece,
              ale kilkunastogodzinna praca dziennie jakos nie sprzyjala wczesnemu zabraniu
              sie do czytania smile
              wspomne tylko, ze fanka japonii rowniez jestem, kilkanascie lat bedzie, mimo,
              ze nigdy tam nie bylam... choc wierze, ze kiedys uda mi sie tam dotrzec... smile

              pytanie mam do Autora - czy przewidziane jest rowniez spotkanie w sprawie nowej
              ksiazki oraz bezsennosci (wraz z wystepem zespolu i pokazem zdjec czy czego tam
              jeszcze dusza zapragnie.. wink) w stolicy pomorza zachodniego? dodam, ze mamy
              tutaj klub polsko-japonski prowadzony przez Japonczyka, gdzie odbywaja sie
              lekcje japonskiego oraz sa zajecia kendo i iaido, tak wiec troszke milosnikow
              owej czesci Dalekiego Wschodu troszke tutaj mamy...

              pytanie kolejne - czy nadal Autor poszukuje singapurskiego biznesu w polsce?
              jutro sprawdze w pracy i moze bede mogla pomoc smile)

              poki co, koncze swoj pierwszy post,
              pozdrawiam serdecznie wszystkich japoniomaniakow i nie tylko! wink)

              katarzyna
              • nekos Re: "Bezsenność w Tokio" 12.09.05, 02:58
                witamy na forum smile !!
                • xmaya Re: "Bezsenność w Tokio" 12.09.05, 13:29
                  aaaaa, domo arigatoo gosaimashita!! smile)
                  • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 16.09.05, 20:02
                    Odpowiadam grupowo i masowo:

                    > a czy to może się odbywać w jakiejś większej sali?

                    To na Chłodnej było zupełnie pierwszym w moim życiu (ale miałem tremę) i kiedy
                    wydawca zobaczył, że przyszło więcej niż 5 osób, zaczął mi robić w większych
                    miejscach. Np. w EMPIKu Junior było 140 osób a można by dostawić krzeseł na
                    następne 50. W Łodzi przyszło ponad 200 osób, w Opolu też niezły tłum.
                    Najtrudniej jest zawsze zapełnić salę w Warszawie, tutaj co wieczór jest aż
                    nadmiar atrakcji z którymi taki Bruczkowski musi konkurować...

                    > czy przewidziane jest rowniez spotkanie w sprawie nowej
                    ksiazki oraz bezsennosci (wraz z wystepem zespolu i pokazem zdjec czy czego tam
                    jeszcze dusza zapragnie.. wink) w stolicy pomorza zachodniego?

                    Wydawca dopiero się zabiera za plany spotkań na przyszły rok i napiszę do nich,
                    że Pomorze Zachodnie też się kłania... smile Co do występów zespołu to
                    uchwaliliśmy z moją kapelą, że będziemy gotowi grać przed ludźmi od 1 marca
                    2006. Po prostu musimy porządnie przygotować aranżacje wszystkich naszych
                    numerów, a są to same oryginały, kompozycje mojego pierwszego gitarzysty cum
                    wokalisty.

                    > czy nadal Autor poszukuje singapurskiego biznesu w polsce?

                    Jeszcze jak! To znaczy poszukuje takowych wydawca, żeby ich zachęcić do
                    umieszczenia swojej reklamy po ostatniej stronie książki, dzięki takiej
                    reklamie może ich być stać np. na wydrukowanie zdjęć w kolorze albo obniżenie
                    ceny na okładce poniżej magicznej granicy 30zł, albo nawet jedno i drugie,
                    jakby się znalazło ze dwóch reklamodawców... Z góry wielkie dzięki!

                    Pozdrawiam serdecznie,

                    Marcin Bruczkowski
              • gajdzin Prośba do Katarzyny 21.09.05, 19:16
                Gajdzin do Xmaya - wielka prośba o kontakt na priva (bezsennoscwtokio@riw.pl) w
                kwestii singapurskich biznesów w Polsce (i vice versa)!

                Z góry dzięki,

                Marcin Bruczkowski
                • xmaya Re: Prośba do Katarzyny 24.09.05, 15:10
                  aj... nie spojrzalam na adres mailowy..
                  poszlo na gajdzina smile
                  • kugliczka Re: Prośba do Katarzyny 30.09.05, 16:07
                    znowu muszę podbić tego tasiemca
                    bo przy okazji szperania w sieci
                    natknęłam się na majowy wywiad z Marcinem
                    oczywiście poturlałam się ze śmiechusmile

                    "Selekcja materiału do książki wyglądała dość prosto i posłużył do niej stół
                    kuchenny w Poznaniu, stół natchnięty odpowiednim duchem japońskim, należący
                    bowiem do małżeństwa w składzie Japonka - doktor Japonistyki. Otóż wszystkie
                    pomysły, wspomnienia, anegdoty, historie z moich lat tokijskich wpisałem w
                    wiersze arkusza excelowego. Następnie wydrukowałem arkusz, pociąłem na paseczki
                    i rozsypałem na wyżej wymienionym stole. Potem zaczęło się gromadzenie tych
                    pasków papieru w jakieś historie, grupy tematyczne, wątki. Efektem było
                    trzynaście małych kupek i wielka czternasta. Te trzynaście stało się
                    trzynastoma rozdziałami "Bezsenności". Czternasta została pieczołowicie
                    zgarnięta do czarnej torby i czeka na część drugą. "

                    tinyurl.com/95npg
                    tia
                    październik za pasem
                    czternasta kupka gdzieś tam czeka a tu jeszcze Polska została
                    może powinniśmy złożyć się na tego niezatapialnego laptopawink
                    • gajdzin Chodźmy biegać 01.10.05, 08:18
                      Nie bardzo pamiętam, co to był za wywiad, ale ze stołem w Poznaniu to szczera
                      prawda... Czternasta kupka faktycznie czeka, a jest w niej podobna ilość
                      pasków, co w pierwszych trzynastu. Część planuję wykorzystać w przyszłym roku.
                      Kilka pomysłów niecnie zwędziłem do obecnego dziełka, "Singapur, czwarta rano",
                      które ujrzy światła ramp już za cztery tygodnie: 29 października, na Targach
                      Książki w Krakowie.

                      PS. Jeśli ktoś z Forumowiczów biegnie jutro w "Run Warsaw" (bieg na 5km w
                      centrum Warszawy): mój numer startowy to 3912. Do zobaczenia na trasie!

                      Marcin Bruczkowski
                      • martolka Re: Chodźmy biegać 01.10.05, 17:45
                        > PS. Jeśli ktoś z Forumowiczów biegnie jutro w "Run Warsaw" (bieg na 5km w
                        > centrum Warszawy): mój numer startowy to 3912. Do zobaczenia na trasie!

                        nie no, przyjdę popatrzeć i pokibicować smile)
                        • speer Re: Chodźmy biegać 02.10.05, 14:02
                          Hej Marcin!!! Widzialem cie na Runie!!!! smile Przed startem stales z rodzina
                          przy krawezniku!!! smile)))) Nie mialem pewnosci, czy to ty, ale teraz juz wiem,
                          ze ty! Zauwazyles mnie, bo sie na ciebie lampilem, bo nie bylem pewien czy to
                          ty! pzdr~!

                          Speer
                          • gajdzin Re: Chodźmy biegać 02.10.05, 17:51
                            Hej Speer, tak, byłem na starcie z rodziną i dobrze, że mnie widziałeś na
                            starcie, a nie na mecie, gdzie wyglądałem ciut gorzej... smile

                            Poza tym na Placu Teatralnym jakaś pani mi się przypatrywała i zastanawiałem
                            się, czy to nie Martolka?

                            Jak na pierwszy taki bieg i na 15 lat spędzonych za komputerem nie poszło mi
                            tak źle, biegłem cały czas bez zatrzymania i zrobiłem 5km w 35min 14sek.

                            11 listopada będzie bieg na 11km, jak zdążę się przygotować, to też chcę w nim
                            wziąć udział. Do czego również zachęcam Szanownych Forumowiczów!

                            Pozdrawiam serdecznie,

                            Marcin Bruczkowski
                            • speer Re: Chodźmy biegać 02.10.05, 19:55
                              Hej, no szczerze mowiac to wlasnie po rodzinie cie poznalem smile Ja przebieglem
                              calosc w 30 minut, bylo fajnie, co to bieg bedzie 11 listopada?
                              • gajdzin Re: Chodźmy biegać 04.10.05, 19:01
                                No właśnie też nie wiem, ale ktoś z organizatorów przed biegiem mi o tym mówił.
                                Będę się dowiadywał. Gratuluję 30 minut!

                                Pozdrawiam,

                                Marcin Bruczkowski
                                • gajdzin Gajdzin szuka gitarzysty (-tki) i wokalisty (-tki) 08.10.05, 11:31
                                  Szanowni Forumowicze!

                                  Mój zespół szuka drugiego gitarzysty (-tki) i wokalisty (-tki). Gramy własne
                                  kompozycje o charakterze bluesowo-rockowo-funkowym, czasami reggae'owatym,
                                  chociaż nie stronimy od okazjonalnego covera. Próby 19:00 - 21:30, w
                                  poniedziałki w studio przy ul. Towarowej i w czwartki u mnie na Ochocie.

                                  Kapela jest i zawsze będzie w 100% amatorska, wszyscy mamy prace dzienne a w
                                  większości wypadków również rodziny i dzieci. Chcemy jednak docelowo zagrać
                                  czasem dla ludzi, a pewnego dnia wydać płytę.

                                  Chętnych zapraszam do kontaktu na adres: bezsennoscwtokio@riw.pl

                                  Pozdrawiam serdecznie i wracam do łóżka leczyć grypę...

                                  Marcin Bruczkowski
    • elia_kazan ta książka chyba przynosi pecha 12.10.05, 14:07
      pierwszy raz wziąłem książkę do pracy i niestety przydała mi się. Spedziłem z
      nią 3 godziny w oczekiwaniu na policję drogową(po kolizji)Musze przyznać, że
      bardzo dobrze się czyta
      • chiara76 Re: ta książka chyba przynosi pecha 12.10.05, 14:46
        to chociaż czas Ci jakoś zleciał. Teoria z przynoszeniem pecha mniej mi się
        podoba.wink
        • speer Re: ta książka chyba przynosi pecha 12.10.05, 18:38
          Marcin, mam nadzieje, ze to nie po biegu cie wziela choroba? Bo ja po biegu
          bylem lekko przeziebiony, ale musialem blyskawicznie zaleczyc chorobe, gdyz juz
          we wtorek jechalem do Berlina, z ktorego wlasnie wczoraj wrocilem. Berlin tez
          jest niesamowity - co prawda to nie Japonia, ale to miasto tez ma swoja bardzo
          ciekawa atmosfere i co najwazniejsze ze wzgledu na swoje polozenie jest
          dostepne przecietnemu Polakowi...

          pzdr,
          S
          • gajdzin Re: ta książka chyba przynosi pecha 15.10.05, 01:38
            Żebyś wiedział, to właśnie po biegu mnie rozłożyło. Nie przewidziałem, że z
            mety będę musiał się przeciskać przez dwadzieścia minut do samochodu, w którym
            miałem dres, a byłem oczywiście cały mokry od potu i wiał zimny wiaterek... smile

            Uwielbiam Berlin - spędziłem tam kiedyś bardzo szalonego Sylwestra z gromadą
            młodych Niemców i innych narodowości, a wszyscy mówiliśmy do siebie po
            japońsku, bo był to jedyny wspólny mianownik całej grupy!

            Pozdrowienia dla elia_kazan! Uszy do góry, dzwon zdarza się każdemu i zdarzyć
            się musi. Mam nadzieję, że ubezpieczenie jest w porządku i wszystko dobrze się
            skończyło?

            Pozdrawiam serdecznie,

            Marcin Bruczkowski
            • arie Re: ta książka chyba przynosi pecha 15.10.05, 01:49

              > Uwielbiam Berlin - spędziłem tam kiedyś bardzo szalonego Sylwestra z gromadą
              > młodych Niemców i innych narodowości, a wszyscy mówiliśmy do siebie po
              > japońsku, bo był to jedyny wspólny mianownik całej grupy!

              I bardzo fajnie smile) Znakomicie potwierdza to, że warto uczyć się japońskiego smile)
            • elia_kazan Re: ta książka chyba przynosi pecha 24.10.05, 09:52
              oczywiście ten "pech" to było z przymrużeniem oka, nawet winy w stłuczce mojej
              nie było.Miałem za to okazję swobodnie czytać książkę, bo i tak odjechać nie
              mogłem. Pozdrawiam
    • mysia125 pozdrowienia z MalegoTokio... 19.10.05, 12:13
      ...czyli z Düsseldorfu - najwiekszego skupiska Japonczykow poza Japonia. Powiem
      wam, ze to frajda dla japonofila mieszkac w takim miejscu. Swiat kanji na
      wyciagniecie reki, a z drugiej strony zawsze mozna pojsc do sklepu, w ktorym sie
      jednak rozumie napisy na polkach.

      Ale do rzeczy.

      Jestem w Niemczech od calkiem niedawna, nie powiem, Osobisty zyskal pare
      punktow, gdy powiedzial, ze mieszka w japonskiej dzielnicywink Wakacje spedzilam w
      Polsce i wypelnilam dwa kartony ksiazkami na dlugie miesiace zagraniczne (m.in.
      Merlin, ale zamawiany na adres mamy). I musialam sie czasem gryzc po palcach,
      zeby nie przeczytac wszystkiego przed wyjazdem. Bylam prawie dzielna, bo jednak
      "Bezsennosc w Tokio" byla silniejsza...poszla w jedna noc. Akurat trafilam z nia
      na dobry moment- chwile wczesniej ogladalam po raz kolejny panorame Shinjuku w
      "Lost in translation", czekajac na moja japonska przyjaciolke przylatujaca na
      moje wesele. Nie zdazylam ja poprosic o Przyjaciela Kalorii...ale to nastepnym
      razem wink zwlaszcza, ze moj Osobisty zarazil sie Japonia ode mnie i za rok - gdy
      nam dziecie podrosnie - wybieramy sie w podroz poslubna. Pokaze moim chlopakom,
      gdzie spedzalam lato '97 z moja -juz od 12 lat- penpalka.

      Pozdrowienia dla wszystkich , a szczegolne dla autora - czekam na wersje in
      English!!!

      ------------------------
      Kasia,Mama Felixa
      (Felix 23/01/2005)
      • chiara76 Re: pozdrowienia z MalegoTokio... 19.10.05, 12:17
        mysia125 napisała:

        > ...czyli z Düsseldorfu - najwiekszego skupiska Japonczykow poza Japonia.
        Powiem
        > wam, ze to frajda dla japonofila mieszkac w takim miejscu. Swiat kanji na
        > wyciagniecie reki, a z drugiej strony zawsze mozna pojsc do sklepu, w ktorym
        si
        > e
        > jednak rozumie napisy na polkach.
        >
        > Ale do rzeczy.
        >
        > Jestem w Niemczech od calkiem niedawna, nie powiem, Osobisty zyskal pare
        > punktow, gdy powiedzial, ze mieszka w japonskiej dzielnicywink Wakacje
        spedzilam
        > w
        > Polsce i wypelnilam dwa kartony ksiazkami na dlugie miesiace zagraniczne
        (m.in.
        > Merlin, ale zamawiany na adres mamy). I musialam sie czasem gryzc po palcach,
        > zeby nie przeczytac wszystkiego przed wyjazdem. Bylam prawie dzielna, bo
        jednak
        > "Bezsennosc w Tokio" byla silniejsza...poszla w jedna noc. Akurat trafilam z
        ni
        > a
        > na dobry moment- chwile wczesniej ogladalam po raz kolejny panorame Shinjuku w
        > "Lost in translation", czekajac na moja japonska przyjaciolke przylatujaca na
        > moje wesele. Nie zdazylam ja poprosic o Przyjaciela Kalorii...ale to nastepnym
        > razem wink zwlaszcza, ze moj Osobisty zarazil sie Japonia ode mnie i za rok -
        gdy
        > nam dziecie podrosnie - wybieramy sie w podroz poslubna. Pokaze moim
        chlopakom,
        > gdzie spedzalam lato '97 z moja -juz od 12 lat- penpalka.

        Cześć!Pisuj u nas jak najczęściej!

        Nawiasem mówiąc, powiem Ci, że oprócz sympatii do Japonii jeszcze coś nas
        łączy, a mianowicie penpallingwink

        No, z tym, że ja z Japonczykami nie bardzo długo pisałam. Najdłużej z niejaką
        Kumiko, ale z jej strony po latach urwał się kontakt.

        Pozdrawiam i zapraszam rozgość się na forumwink

        >
        > Pozdrowienia dla wszystkich , a szczegolne dla autora - czekam na wersje in
        > English!!!
        >
        > ------------------------
        > Kasia,Mama Felixa
        > (Felix 23/01/2005)
        • mysia125 Re: pozdrowienia z MalegoTokio... 21.10.05, 21:21
          chiara76 napisała:

          > Cześć!Pisuj u nas jak najczęściej!

          to niestety nie ode mnie zalezy...ale od (chwilowo) mojego Pana I Wladcy,
          Posiadacza Czterech Zebow, Pana Prezesa vel Kluska wink Wlasnie zasnal z
          podgrzewanym misiem, a ja popijam swiezo nabyta w japonskim sklepie senche.

          > Nawiasem mówiąc, powiem Ci, że oprócz sympatii do Japonii jeszcze coś nas
          > łączy, a mianowicie penpallingwink

          Pisanie listow to byl moj sposob na nauke angielskiego. Swietnie sie sprawdzil!
          A ze swa przygode z penpalowaniem zaczelam na dlugo przed era internetu, to i
          wspomnien i namacalnych dowodow jak najbardziej realnych znajomosci mam sporo.
          Podczas tysiackilometrowej przeprowadzki przewiozlam spore pudlo japonskich
          listow od moich dwoch penpalek. I czasem je sobie przegladam, bo lubie dotykac
          koperty, ogladac znaczki...

          > No, z tym, że ja z Japonczykami nie bardzo długo pisałam. Najdłużej z niejaką
          > Kumiko, ale z jej strony po latach urwał się kontakt.

          z Aya tez od jakiegos czasu nie mam kontaktu, za to przyjazn z Megumi kwitnie.
          Bylam u niej w Tokio, ona odwiedza mnie w Polsce.

          > Pozdrawiam i zapraszam rozgość się na forumwink

          odpozdrawiam smile
          i rozgaszczam sie, a co! skoro sie obwiesciliscie na pierwszej stronie forow, to
          poczulam sie jak najbardziej zaproszona smile))

          ------------------------
          Kasia,Mama Felixa
          (Felix 23/01/2005)
          • gajdzin Re: pozdrowienia z MalegoTokio... 22.10.05, 12:24
            Ja też pozdrawiam Kasię i Prezesa vel Kluska z jeszcze mniejszej Warszawy,
            gdzie spędzam mile czas w łóżku (grypa). Miałem bardzo intensywne 2 tygodnie,
            bo "Singapur, czwarta rano" był przygotowywany do druku, a teraz jest już w
            czułych objęciach maszyn drukarskich i nie mam co robić. Muszę wyzdrowieć na za
            tydzień, bo w sobotę 29go będzie premiera książki w Krakowie. A jeszcze
            przedtem - jutro - muszę się zwlec z wyra na wybory...

            Zdrowia życząc,

            Marcin Bruczkowski
            PS. Co do tego anglojęzycznego wydania Bezsenności, to postanowiłem wziąć
            sprawę w swoje ręce i wysłałem list do wydawcy z następującą deklaracją: dopóki
            nie wydadzą mi tej książki za granicą, nie napiszę następnej po polsku. Mam
            nadzieję, że to zadziała... smile
            • chiara76 Marcinie -polecam Ci wątek 22.10.05, 12:37
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=30781561
              pytają tam o Ciebiewink
              • gajdzin Off to Kraków... 28.10.05, 21:54
                Dzięki, Chiara, już odpisałem!

                A teraz idę się upoziomowić, bo jutro o 7:00 rano wyruszam do Krakowa na Targi,
                a gardło mnie boli od 4 tygodni jak głupie. Za to po Targach jadę z rodziną na
                wieś, pod Kraków, odpocząć parę dni. Powoli przymierzam się do ropoczęcia pracy
                nad trzecią książką, która znowu będzie się działa w Japonii (ale z zupełnie
                inną grupą bohaterów). Tylko cśśś, nie mówcie o tym mojemu wydawcy...

                Pozdrawiam serdecznie!

                Marcin Bruczkowski
          • chiara76 Re: pozdrowienia z MalegoTokio... 24.10.05, 10:03
            mysia125 napisała:

            >
            > Pisanie listow to byl moj sposob na nauke angielskiego. Swietnie sie
            sprawdzil!
            > A ze swa przygode z penpalowaniem zaczelam na dlugo przed era internetu, to i
            > wspomnien i namacalnych dowodow jak najbardziej realnych znajomosci mam sporo.
            > Podczas tysiackilometrowej przeprowadzki przewiozlam spore pudlo japonskich
            > listow od moich dwoch penpalek. I czasem je sobie przegladam, bo lubie dotykac
            > koperty, ogladac znaczki...

            ja teżwink i moją pierwszą penpal była właśnie Japonka Akiko, z którą pisałam w
            sumie dość długo...czasem jeszcze, jak ją coś najdzie, to się do mnie nagłym
            zrywem odezwie, ale o korespondencji mowy już nie ma.
            >

            > odpozdrawiam smile
            > i rozgaszczam sie, a co! skoro sie obwiesciliscie na pierwszej stronie forow,
            t
            > o
            > poczulam sie jak najbardziej zaproszona smile))

            i słuszniewink
            Zapraszamy do rozmów.
            >
            > ------------------------
            > Kasia,Mama Felixa
            > (Felix 23/01/2005)
    • chiara76 no i widzę, że w sklepie internetowym już jest 05.11.05, 16:45
      www.merlin.com.pl/frontend/towar/429944
      a ja dziś może poszukam w Empikuwink
      • nekos Re: no i widzę, że w sklepie internetowym już jes 06.11.05, 04:23
        chiara76 napisała:

        > www.merlin.com.pl/frontend/towar/429944
        > a ja dziś może poszukam w Empikuwink

        faaajniesmile) trzeba bedzie zamowic.
      • w5w7 Re: no i widzę, że w sklepie internetowym już jes 06.11.05, 10:38
        Dzieki chiara za ten merlinsmile Kilka dni temu sprawdzalam, nawet Bezsennosci w
        Tokio nie mieli, a ja ze wstydem przyznaje, jeszcze tego nie czytalamsad Teraz
        kupie obie naraz..smile
        • chiara76 Re: no i widzę, że w sklepie internetowym już jes 06.11.05, 11:06
          wczoraj byłam w Empiku i...nie mieli! Albo ja nie zauwazyłam? Ale raczej sądzę,
          że bym widziała. Tak więc mnie też pozostaje merlin.
          • kugliczka szanowny gajdzinie 09.11.05, 21:26
            dziękuję za wspaniałą lekturę smile
            • gajdzin Pozdrowienia z Cannes 10.11.05, 09:25
              Szanowna Kuglilczko,

              bardzo mi miło... smile Czy dobrze kojarzę, że niedawno wpisywałem Ci autograf na
              ul. Bitwy Warszawskiej?

              Pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów ze słonecznego Cannes. Siedzenie
              na plaży w listopadzie, w samych kąpielówkach, z nogami w Morzu Śródziemnym i z
              laptopem wesoło surfującym po sieci dzięki zasięgowi Wi-Fi, jest
              doświadczeniem, które trzeba przeżyć, żeby docenić.

              Marcin Bruczkowski
              • chiara76 Re: Pozdrowienia z Cannes 10.11.05, 09:45
                jakbym słyszała mojego Męża (też miał kiedyś okazję być w Cannes właśnie w
                pistopadziesmile.

                A już myślałam, że będziesz bral udział w Biegu Niepodległości...

                Milego wypoczywania!
                • arie Re: Pozdrowienia z Cannes 10.11.05, 20:54
                  Miłych wakacji, tylko uważaj żeby nie zamoczyć laptopa smile)
                  • gajdzin Re: Pozdrowienia z Cannes 11.11.05, 10:15
                    Nie, kochani, to nie żadne wakacje, tylko międzynarodowa konferencja "IT Expo"
                    organizowana co roku w Cannes, w listopadzie, przez firmę Gartner. Na szczęscie
                    konferencja jest w Palais des Festivals i w każdej przerwie między sympozjami
                    można wyjść na plażę. Jest to konieczne, ponieważ na konferencji jest 4000
                    mężczyzn i chyba 5 kobiet, branża IT jest pod tym względem bladą tragedią - w
                    ogóle nie ma na czym oka zaczepić. Na plaży natomiast jest całkiem kolorowo i
                    sympatycznie smile

                    PS. 22 listopada o 18:00 będę miał następne spotkanie autorskie w W-wie (EMPIK
                    Megastore "Junior"), będzie okazja porozmawiać o Singapurze i Rock'n'rollu...
                    • chiara76 dokładnie na tym samym był 11.11.05, 10:32
                      mój Mążwink)
                      Hehe, świat jest mały!

                      A ja wciąż czekam na przesyłkę z Merlina, oj, coś ostatnio strasznie długo im
                      idzie. A zamówiłam Singapur tam tylko dlatego, że tydzień temu w Empiku NIE
                      MIELI! Natomiast oczywiście wczoraj jak buszowałam, to już w Arkadii
                      przyjamniej, było....pogryzłam paluchy ze złości. Swoją drogą ja powinnam mieć
                      przesyłkę z autografem autora, za tę reklamę, co mu tu robię, nie sądzi autor?
                      Ale cóż, WIELCY są zawsze niedocenianiwink))

                      gajdzin napisał:

                      > Nie, kochani, to nie żadne wakacje, tylko międzynarodowa konferencja "IT
                      Expo"
                      > organizowana co roku w Cannes, w listopadzie, przez firmę Gartner. Na
                      szczęscie
                      >
                      > konferencja jest w Palais des Festivals i w każdej przerwie między sympozjami
                      > można wyjść na plażę. Jest to konieczne, ponieważ na konferencji jest 4000
                      > mężczyzn i chyba 5 kobiet, branża IT jest pod tym względem bladą tragedią - w
                      > ogóle nie ma na czym oka zaczepić. Na plaży natomiast jest całkiem kolorowo i
                      > sympatycznie smile
                      >
                      > PS. 22 listopada o 18:00 będę miał następne spotkanie autorskie w W-wie
                      (EMPIK
                      > Megastore "Junior"), będzie okazja porozmawiać o Singapurze i Rock'n'rollu...
                      • aree Re: dokładnie na tym samym był 11.11.05, 13:40
                        > A ja wciąż czekam na przesyłkę z Merlina, oj, coś ostatnio strasznie długo im
                        > idzie.

                        hehe, a ja już przypadkowo mam, wczoraj przyszła, wcale nie szła długo smile I tak
                        się właśnie nawarstwia sterta książek przy moim łóżku (w normalnych porach
                        dopółnocnych nie mam kompletnie czasu na czytanie sad(() i pewnie ta kolorowa
                        książka co mi zostało 10 stron nie doczeka się finału w ten weekend.

                        Co z nowym wątkiem? Jest tu na tym forum dozwolony? Chiara, co ty na to?

                        Autorze, zauważam lekką poprawę fizyczną książki smile ale jak będzie wątek to
                        napiszę więcej.

                        Jedni się taplają w morzu a inni siedzą w pracy, i gdzie tu sprawiedliwość smile

                        Pozdrawiam
                        • chiara76 Re: dokładnie na tym samym był 11.11.05, 13:45
                          aree napisała:

                          > > A ja wciąż czekam na przesyłkę z Merlina, oj, coś ostatnio strasznie dług
                          > o im
                          > > idzie.
                          >
                          > hehe, a ja już przypadkowo mam, wczoraj przyszła, wcale nie szła długo smile I
                          tak
                          >
                          > się właśnie nawarstwia sterta książek przy moim łóżku (w normalnych porach
                          > dopółnocnych nie mam kompletnie czasu na czytanie sad(() i pewnie ta kolorowa
                          > książka co mi zostało 10 stron nie doczeka się finału w ten weekend.
                          >
                          > Co z nowym wątkiem? Jest tu na tym forum dozwolony? Chiara, co ty na to?


                          Aree, może mnie przyćmiło, ale nie kumamwink Chodzi o "Singapur"? Dozwolonywink
                          Więc, jeśli Chcesz, to załóż. Ja dopóki nie poczytam, to Wiesz, nie bardzo, bo
                          jednak lubię pisać o tym, o czym się orientuję...
                          >
                          > Autorze, zauważam lekką poprawę fizyczną książki smile ale jak będzie wątek to
                          > napiszę więcej.
                          >
                          > Jedni się taplają w morzu a inni siedzą w pracy, i gdzie tu sprawiedliwość smile

                          dokładnie! A jeszcze inaczej, ostatnio mam nową znajomą, Polka w Hiszpanii, ona
                          zawsze ma ładniejszą pogodę, niż ja. I gdzie tu sprawiedliwość? (I zimy takiej
                          nie ma......).
                          >
                          > Pozdrawiam
                          • aree Re: dokładnie na tym samym był 11.11.05, 23:01
                            > Aree, może mnie przyćmiło, ale nie kumamwink Chodzi o "Singapur"? Dozwolonywink
                            > Więc, jeśli Chcesz, to załóż. Ja dopóki nie poczytam, to Wiesz, nie bardzo,bo
                            > jednak lubię pisać o tym, o czym się orientuję...

                            to może ja czegoś nie kumam. A to nie Singapur zamówiłaś w Merlinie?
                            Zapytałam o wątek, bo przecież ta książka nie jest o Japonii a to forum jest
                            przecież zorientowane tematycznie i dosyć dokładne w temacie smile

                            dlatego moje pytanie brzmi: czy wypada smile))
                            • chiara76 Re: dokładnie na tym samym był 11.11.05, 23:42
                              aree napisała:

                              > > Aree, może mnie przyćmiło, ale nie kumamwink Chodzi o "Singapur"? Dozwolony
                              > wink
                              > > Więc, jeśli Chcesz, to załóż. Ja dopóki nie poczytam, to Wiesz, nie bardz
                              > o,bo
                              > > jednak lubię pisać o tym, o czym się orientuję...
                              >
                              > to może ja czegoś nie kumam. A to nie Singapur zamówiłaś w Merlinie?
                              > Zapytałam o wątek, bo przecież ta książka nie jest o Japonii a to forum jest
                              > przecież zorientowane tematycznie i dosyć dokładne w temacie smile

                              hehe, dobrze, że te uśmieszki na końcu, bo tu się o takich rzeczach gada, że
                              tematycznie, to czasem nie bywawink
                              >
                              > dlatego moje pytanie brzmi: czy wypada smile))

                              wypada, dozwolone, możesz założyć wątek, jeśli masz chęćwink
                              Ja się na to odważę dopiero po przeczytaniu.
                              • aree Re: dokładnie na tym samym był 12.11.05, 17:57
                                >wypada, dozwolone, możesz założyć wątek, jeśli masz chęćwink
                                >Ja się na to odważę dopiero po przeczytaniu.

                                Niestety, poddaję się. Nie zakładam wątku. Napiszę coś od siebie po
                                przeczytaniu całej książki. Smutne to to, że jest mi smutno a radosne to to, że
                                moja intuicja mnie nie zawodzi.

                                Wracam do pracy sad
    • molla7 Re: "Bezsenność w Tokio" 11.11.05, 23:43
      wstyyd sie przyznać, ale nie przeczytalam jescze bezsenności...
      ja wiem ze to lektura obowiązkowa, ale nie natknelam sie na nią w żadnym z zaprzyjaznionych antywariatów. Ci co mają nie chcą sie pozbyć. Tak samo jest z Shogunem Clavella.
      • bar_nata Re: "Bezsenność w Tokio" 12.11.05, 01:43
        Można ją jeszcze kupić w sklepie internetowym Wydawnictwa www.riw.pl lub w
        siedzibie Wydawnictwa w W-wie na ul. Okrzei 1a i na ul.Kolejowej 19/21 w Dziale
        Dystrybucji
      • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 12.11.05, 21:27
        Molla7: bardzo lubię, jak mnie porównują do Clavella, tylko tak dalej... smile)

        A tak poważnie, to spróbuj w bibliotekach - wydawca donosi, że większość
        bibliotek zakupiła po parę egzemplarzy Bezsenności w Tokio. Jakby nic nie
        pomogło, napisz do mnie na priva, tzn. z mojej strony internetowej
        www.marcin.bruczkowski.com (zakładka "Kontakt").

        Pozdrawiam serdecznie!

        Marcin Bruczkowski
        • yabanjin Re: "Bezsenność w Tokio" 13.11.05, 05:31
          Ma Pan bardzo fajną stronkę www, Panie Marcinie. Szkoda, że nie ma księgi gości
          dla "zburyczałych" fanek... na pewno byłoby co poczytać wink
          • gajdzin Re: "Bezsenność w Tokio" 13.11.05, 11:35
            Księga gości? Hmmm... niezły pomysł?

            Taaak... zburyczałe fanki... Zaczynam czuć, że Księga Gości to BARDZO dobry
            pomysł smile)
            Muszę o tym pogadać z firmą, która zrobiła mi tę stronkę.

            Dzięki!

            Marcin Bruczkowski
    • chiara76 Re: dokładnie na tym samym był 13.11.05, 12:20
      gajdzin napisał:

      > PS. Twój mąż był na Gartnerze w tym roku czy kiedyś dawniej?
      >
      > Marcin Bruczkowski



      był w 1997 roku. Dawnowink
    • chiara76 Re: dokładnie na tym samym był 14.11.05, 10:28
      jeszcze chciałam powiedzieć, że sprawdź pocztę , wysłałam Ci email.
      • gajdzin Zapraszam x 3 15.11.05, 21:04
        Serdecznie zapraszam Szanownych Forumowiczów:

        1. Do odwiedzenia mnie na spotkaniu autorskim w W-wie: EMPIK Marszałkowska
        (Junior), wtorek, 22 listopada, 18:00

        2. Do odwiedzenia mojej nowej strony internetowej: www.marcin.bruczkowski.com

        3. Do obejrzenia programu "Pytanie na śniadanie": TVP2, piątek, 18 listopada,
        9:00-11:00 (tak, wiem, wszyscy są wtedy w pracy... smile

        Pozdrawiam serdecznie!

        Marcin Bruczkowski
        • w5w7 Re: Zapraszam x 3 17.11.05, 23:00
          No nie wszyscysmile Ja mam jutro wolne i napewno zasiadę przed telewizorem.
          dziękuje za informacje.
          Wanda(PL)
          • suichi Re: Zapraszam x 3 18.11.05, 08:44
            A ja ide na 2ga zmiane. Wlasnie przygotowuje sniadanko, herbatke i siup -
            ogladamy. Jaki dobry poczatek dnia! wink
    • madeleine7 Re: "Singapur czwarta rano" 20.11.05, 10:49
      Przeczytałam.W dwa wieczory. To już mówi wiele ale jeszcze parę słów.
      Na początku sceptycznie, bo temat kapeli jako takiej nie podnosi mi ciśnienia
      ale im dalej czytałam tym bardziej byłam zachwycona.
      Jest parę elementów wspólnych z "Bezsennością..." ale tym razem więcej w niej
      refleksji, przemysleń, filozofowania. Nie telewizyjnie napuszonych ale takich
      wieczorno-ogniskowych w grupie przyjaciół.
      Marcin - napisałeś znowu (!) świetną książkę. O miłości, przyjaźni, fascynacji,
      otwartości i serdeczności. O tym czego chyba każdy chiałby mieć w nadmiarze. I
      pięknie piszesz o kobietach!
      Trochę patetycznie wyszło ale taki mam nastrój po lekturze smile
      Czekam na więcej i pozdrawiam.
      M.
      P.S. T.Czyżew to mój kolega z departamentu firmy znanej Ci zapewne. Świat jest
      mały!
      • gajdzin Re: "Singapur czwarta rano" 21.11.05, 20:16
        Madeleine, to najmilsza rzecz, jaką przeczytałem o Singapurze (i to od
        reprezentantki Konkurencji... smile)

        Mam świadomość, że wiele osób będzie tą książką rozczarowanych - nie znajdą tam
        klimatów "Bezsenności", nie znajdą Japonii, nie znajdą nawet za wiele Azji. Ale
        dla mnie "Singapur" był w dużym stopniu przygotowaniem do następnej powieści,
        która będzie się rozgrywała w Japonii, ale będzie zupełnie inna od Bezsenności,
        trochę bardziej filozoficzna i analityczna (w stosunku do ludzi, a nie Japonii!)

        Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę: w Bezsenności, mimo, że jest tak lubianą przez
        czytelników pozycją, właściwie nie poznajemy dogłębnie żadnych Japończyków.
        Może poza lekkim wglądem w natury Riki i Yuny, ale to też tylko szkice.
        Natomiast w Singapurze starałem się pokazać paru Singapurczyków (Julie, June,
        Meera, Eu Ren, Sąsiad) - ich myśli, ambicje, zainteresowania, język, stosunek
        do życia, pracy, rodziny, seksu, itd.

        Czy mi się to udało, nie jestem pewien, ale pisanie to po prostu seria prób. Na
        pewno następna książka będzie dużym wyzwaniem...

        Pozdrawiam Cię serdecznie (powiedz proszę Tomkowi, że jak wpadnie jutro na moje
        spotkanie autorskie w EMPIKu to zwrócę mu kabel do gitary!) smile

        Marcin Bruczkowski
        www.marcin.bruczkowski.com
      • mpbc Re: "Singapur czwarta rano" 04.12.05, 19:30
        T.Czyżew??? Tylko E... czy P... ???? Bo jak rozumiem konkurencja smile))
        Pozdrawiamy z konkurencji, świat jest mały smile)))

        PS A jak się podobał koncert Stinga???
    • tommys93 "Bezsennosc w Tokio" 22.11.05, 02:26
      mozna gdzies te ksiazke kupic online?
      do empiku raczej mam zbyt daleko i do polskich sklepow...wchodzi gre tylko
      internet chyba ze ktos zna jakis sklep gdzie to moge dostac w californii.
      • gajdzin Re: "Bezsennosc w Tokio" 29.11.05, 19:56
        Można w www.merlin.pl

        W USA też jest jakaś księgarnia wysyłkowa, która ma moje książki, nie pamiętam
        jaka, ale spytam wydawcy i napiszę na tym forum.

        Pozdrawiam serdecznie,

        Marcin Bruczkowski
        www.marcin.bruczkowski.com
        • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio" 30.11.05, 04:05
          dzieki.
          juz zamowilem w merlinie
          ktos sie orientuje ile czasu do stanow idzie przesylka?
          • nekos Re: "Bezsennosc w Tokio" 30.11.05, 08:48
            do japonii idzie okolo 10 dni. do usa tez pewnie mniej wiecej tyle samo. hmmm,
            tak mysle.
            • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio" 15.12.05, 23:13
              nie wiem co sie dzieje ale jeszcze nie doszly ksiazki uncertain
              dostalem maila ze wyslano je 24 listopada a dzis juz 15 grudzien i nie ma...
              ciekaw jestem czyja to poczta nawalila polska czy amerykanska...
              • gajdzin Re: "Bezsennosc w Tokio" 16.12.05, 07:38
                A skąd zamówiłeś, z Merlina? Dowiedz się, czy i kiedy wysłali. W razie czego
                daj mi znać na priva, zadzwonię i ich spałuję, że tak traktują moich
                czytelników, a jak nic nie pomoże, wyślę Ci moją własną kopię.

                Pozdrawiam serdecznie,

                Marcin Bruczkowski
                www.marcin.bruczkowski.com
                • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio" 16.12.05, 18:57
                  tak, zamawialem z merlina i dostalem od nich maila dnia 24 listopada ze
                  przesylka zostala wyslana 24.... chyba ze wyslali to droga morskasmile to sie nie
                  zdziwiesmile
                  dzieki wielkie to milo z twojej strony ze tak dbasz o sowich czytelnikowsmile
                  mysle ze jeszcze troche poczekam
                  ps zamowilem 3 ksiazki:
                  "Bezsennosc...", "Singapur..." i "Zycie codzienne w Tokio"
                  pozdrawiam i jade sprawdzic czy moze juz doszly...smile
                  • chiara76 trzymam kciuki, żeby doszły!! nt 16.12.05, 19:18

                  • kapitankloss1 Re: "Bezsennosc w Tokio" 16.12.05, 22:19
                    Dobrze nie pamjentam ale chyba szla do mnie do Kanady troche wiecej niz 2
                    tygodnie.
                    • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio" 18.12.05, 00:55
                      no i niestety jeszcze nie masad((
                      ale to akurat mnie jeszcze nie mrtwi az tak bardzo
                      bo wiem ze wiekszosc z was jest juz po... a ja sie bede delektowal czytajac i
                      nie spieszac...
                      mam nadzieje ze przed swietami ja zaczne i opisze wrazenia:]

                      ps.: ostatnio juz zaczalem szukac biletu lotniczego przez japonie na kwiecien
                      maj.(mialem plan leciec do polski w maju) szukam:san francisco-tokyo-london(w
                      miedzyczasie polska )london-san francisco, no i calkiem mozliwe ze za pare
                      miesiecy w koncu zobacze co sie dzieje w tokyosmile) straszne roznice cenowe
                      od$2900 do $4600.
                      ps2: nekos jak juz bym tam dotarl to na browarek zapraszamsmile)
                • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio"-jeszcze nie doszly:( 30.12.05, 04:33
                  no i jeszcze nie ma
                  nie wiem co sie dzieje 6 tygodni to chyba za dlugo
                  wiecej w merlinie nie zamawiam!!!
                  merlin sucks!!
                  • chiara76 Re: "Bezsennosc w Tokio"-jeszcze nie doszly:( 30.12.05, 09:47
                    Raczej zastanowiłabym się nad Pocztą Polską. Zanim totalnie zjedziesz Merlina,
                    może zadzwoń do nich, lub wyślij email , że nie dostałeś. Nie wiem, może my
                    jacyś specjalni klienci, ale przed Świętami z czymś zwlekali i mój Mąż się
                    zdenerwował, napisał email, że coś tam miało być na prezenty, to przysłali
                    kurierem. Ja wiem, jak u mnie "cudownie" działa Poczta, a przecież oni to do
                    Ciebie wysyłali właśnie pocztą...spróbuj do nich napisać, albo może uda Ci się
                    zadzwonić? Hmm, życzę powodzenia...
                    • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio"-jeszcze nie doszly:( 30.12.05, 18:55
                      wyslalem do nich maila pare dni temu i nic ... nie dostalem zadnej odpowiedzi
                      dlatego u nich juz wiecej nie zamowie...
                      • nekos Re: "Bezsennosc w Tokio"-jeszcze nie doszly:( 31.12.05, 12:12
                        tommys93 napisał:

                        > wyslalem do nich maila pare dni temu i nic ... nie dostalem zadnej odpowiedzi
                        > dlatego u nich juz wiecej nie zamowie...


                        hmmm, to dziwne ze jeszcze nie doszly. ja juz sporo w merlinie zamawialem i
                        wszystko zawsze dochodzi w rekordowym tempie.
                        • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio"-jeszcze nie doszly:( 02.01.06, 02:07
                          najgorsze ze napisalem do nich maila i nic ...ignoruja mnie...
                          • nekos Re: "Bezsennosc w Tokio"-jeszcze nie doszly:( 02.01.06, 06:16
                            no nie wiem ale moze wina waszej poczty w stanach. powiem ci dla przykladu ze
                            list z japonii do anglii idzie 3-4 dni a do chicago 2 tygodniesad
                            • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio"-jeszcze nie doszly:( 03.01.06, 02:03
                              paczki jak wysylam w czwartek to w nastepny piatek sa juz w polsce
                              • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio"-D O S Z L Y ! ! ! :) 24.01.06, 02:56
                                • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio"-D O S Z L Y ! ! ! :) 24.01.06, 02:59
                                  w koncu doszly... po 2 miesiacach
                                  juz na poczcie wciagnalem pare kartek i chyba mi sie spodobasmile
                                  no to spadam czytac...
                                  pozdrawiam
                                  • chiara76 no Widzisz, a jednak 24.01.06, 10:31
                                    bardzo się cieszę. Już miałam kombinować jakieś wyjście z sytuacji, no, ale
                                    skoro Masz ! Super. Pamiętaj, że czekamy na Twoje zdanie na
                                    temat "Bezsenności..." i zdaje się, że "Życia codziennego w Tokio"? o ile się
                                    nie mylę. Pozdrawiam.
                                  • nekos Re: "Bezsennosc w Tokio"-D O S Z L Y ! ! ! :) 24.01.06, 14:37
                                    tommys93 napisał:

                                    > w koncu doszly... po 2 miesiacach

                                    oj to naprawde troche za dlugo. kajakiem je wiezli czy co??
                                    • chiara76 Re: "Bezsennosc w Tokio"-D O S Z L Y ! ! ! :) 24.01.06, 14:54
                                      nekos napisał:

                                      > tommys93 napisał:
                                      >
                                      > > w koncu doszly... po 2 miesiacach
                                      >
                                      > oj to naprawde troche za dlugo. kajakiem je wiezli czy co??

                                      może najpierw rąbali drzewo na papierwink
                                      • tommys93 Re: "Bezsennosc w Tokio"-D O S Z L Y ! ! ! :) 27.01.06, 04:35
                                        no i juz przeczytalemsmile
                                        rozbawila mnie momentami do lez
                                        Marcin, great job dudesmile
                                        ze wzgledu na ograniczenia czasowe zajelo mi to az 3 dni
                                        ale czytalem wszedzie gdzie byla tylko okazja( tak mnie wciagnela) nawet na
                                        skrzyzowaniu na czerwonym swietle jadac samochodem.
                                        szkoda ze ma tylko niecale 400 stronuncertain
                                        po prostu swietna zabawa
                                        ps za jakis czas pewnie znowu ja przeczytamsmile
    • pikabu Odkrycie dnia.... 03.12.05, 17:11
      To niesamowite! Słuchajcie jestem zaskoczona bo właśnie czytam tę książkę na
      zaliczenie pewnego przedmiotu na studiach i co odkryłam - świetną książkę i tą
      właśnie stronę gdzie piszecie o swoich przemyśleniach.Nie sądziłam że ten temat
      jest tak popularnysmilePozdrawiam wszystkich serdecznie złączonych jedną wspólną
      pasjąsmile!
      • chiara76 Re: Odkrycie dnia.... 04.12.05, 20:28
        pikabu napisała:

        > To niesamowite! Słuchajcie jestem zaskoczona bo właśnie czytam tę książkę na
        > zaliczenie pewnego przedmiotu na studiach i co odkryłam - świetną książkę i

        > właśnie stronę gdzie piszecie o swoich przemyśleniach.Nie sądziłam że ten
        temat
        >
        a można wiedzieć, co to za przedmiot, że na jego zaliczenie to Czytasz?
        Zaciekawiło mniewink
        • gajdzin Re: Odkrycie dnia... 06.12.05, 14:48
          A jak MNIE zaciekawiło... smile

          Pozrawiam serdecznie,

          Marcin Bruczkowski
          www.marcin.bruczkowski.com
      • anyzrata HA!! 16.12.05, 23:49
        HA HA HA!! no proszę, nie tylko ja w poszukiwaniu weny twórczej (jak zwykle w
        internecie;p) dotarłam aż tutaj! witaj koleżanko socjologii UWr! zaspokajając
        ciekawość: recenzja książki "Bezsenność.." jest wymagana na zaliczenie
        komunikacji międzykulturowej.
        • anyzrata Re: HA!! 16.12.05, 23:53
          aha!wink a tak poza tym, dziękuję za wspaniałą lekturę autorowi i mam nadzieje,
          że plany naszego roku wypalą, w związku z zaproszeniem Pana do nas na
          wykład.wink) pozdrawiam wszystkich serdecznie z wrocławia
        • gajdzin Re: HA!! 18.12.05, 18:50
          Dokładnie, a recenzje będzie oceniał sam autor. Z góry uprzedzam, że jestem
          bardzo przekupny i chętnie słucham propozycji korupcyjnych smile)

          Wrocław postaram się uwzględnić w moim kinie objazdowym na wiosnę - ruszam w
          drogę pod koniec marca.

          Pozdrawiam i życze powodzenia w zaliczaniu komunikacji międzykulturowej. Ja NA
          PEWNO bym to oblał... smile

          Marcin Bruczkowski
          www.marcin.bruczkowski.com
          • anyzrata To ja poproszę ;) 19.12.05, 15:46
            To ja poproszę o komentarz na koniec pracy. z chęcią się nią podziele. mam
            nadzieje, że pani doktor weźmie to pod uwagę.hehe wink)) a "singapur,4 rano"
            dostanę pod choinkę.wink ciekawa jestem dlaczego winda staje co pięć pięter?
            komunikacja międzykulturowa jest wprost fascynująca. wink
            pozdrawiam
            • gajdzin Re: To ja poproszę ;) 19.12.05, 16:52
              Powody, dla których winda staje co 5 pięter są dość prozaiczne, chociaż jak
              wgryźć się w temat, to można w nim znaleźć niezłe bogactwo różnic kulturowych
              między Wschodem a Zachodem. Np. "co rząd jest w stanie wmówić swoim obywatelom
              w Azji (a co na pewno nie udało by im się w Europie)"... smile

              Pozdrawiam serdecznie,

              Marcin Bruczkowski
              www.marcin.bruczkowski.com
              • iskierka1983 Świat jest mały!!!:) 29.12.05, 23:10
                Kłania się kolejna studentka socjologii UWrsmile Swoją drogą szanowny Autor
                powinien chyba jakoś uhonorować naszą panią doktorwink Szczerze powiedziawszy nie
                sądziłam, że lektura zadanej na studiach książki może być tak porywająca.
                Dziękuję Autorowi za ciekawą przerwę świąteczną i wygenerowanie kolejnego
                wydarzenia, na które warto czekać - chodzi o zdobycie "Singapuru".
                Serdecznie pozdrawiam pana Marcina, koleżankę z roku oraz wszystkich
                forumowiczów!
                • gajdzin Re: Świat jest mały!!!:) 30.12.05, 12:08
                  Cześć Iskierka1983,

                  składam niniejszym głębokie ukłony szanownej Pani Doktor, a przy okazji jestem
                  niezwykle ciekaw, jakie będzie jej zdanie o "Singapur, czwarta rano". Z punktu
                  widzenia socjologii można tam bowiem znaleźć dużo więcej materiału na temat
                  społeczeństw azjatyckich, niż w "Bezsenności w Tokio". "Bezsenność" traktuje
                  zupełnie po macoszemu społeczeństwo gospodarzy - Japończyków w książce jest
                  niewielu i nigdzie nie ma między nimi osobistych rozmów ani narracji
                  czyli "głośnego myślenia" - tak naprawdę nie dowiadujemy się nic na temat ich
                  własnych przekonań i opinii, chociażby o własnej kulturze i otaczającej ich
                  rzeczywistości.

                  Zachęć więc proszę swoją Panią Doktor do odezwania się do mnie mailem z mojej
                  strony internetowej:
                  www.marcin.bruczkowski.com
                  albo podjęcia dyskusji o socjologicznych aspektach "Singapuru" na poświęconym
                  tej książce wątku:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12466&w=32243433
                  Pozerawiam!

                  Marcin Bruczkowski
              • krzyhu2005 bezsenność w Warszawie 30.12.05, 00:05
                Drogi Panie Marcinie-Gajdzinie, dzięki za fajną książkę. Dopwiedziłem się o jej
                istnieniu z tegoż forum, podpowiedziałem Mikołajowi i połknąłem w ciagu jednego
                dnia (musiałem, wręcz musiałem ją skończyć w jeden dzień, więc "Bezsenność w
                Tokio" przypłaciłem bezsennością w Warszawie).

                Byłem w Japonii dwa razy po dwa tygodnie (jakieś 13-14 lat temu) - to ledwie
                muśnięcie, więc ciekaw byłem przeżyć kogoś, kto miał okazję naprawdę zanurzyć
                się w japońszczyźnie. Gratuluję lekkiego stylu. Z przyjemnością sięgnę
                po "Singapur".

                A swoją drogą, to w książce widać, jak bardzo "sararimaństwo" wciągnęło Pana w
                swoje okrutne trybiki. Mam wrażenie, że przeżycia i spostrzeżenia z pierwszej
                części pobytu są bardziej świeże, jaskrawe i wyostrzone. Potem jakby dopadła
                Pana proza życia i z czujnego, nieco zdystansowanego obserwatora stał się Pan
                uczestnikiem pędu ku karoshi. A może zapracowany Polak nie miał już czasu na
                robienie notatek...

                Pozdrawiam noworocznie!

                krzyhu2005
                • gajdzin Re: bezsenność w Warszawie 30.12.05, 11:59
                  Witam serdecznie Krzyhu2005!

                  > Mam wrażenie, że przeżycia i spostrzeżenia z pierwszej
                  > części pobytu są bardziej świeże, jaskrawe i wyostrzone.

                  To bardzo wnikliwa obserwacja, tego jeszcze nikt nie napisał, a myślałem, że
                  już wszystko, co się da wyciągnąć z tej książki, ktoś wyciągnął smile Bezsenność
                  obejmuje OSIEM LAT. Starałem się więc zróżnicować trochę sposób myślenia i
                  działania Gajdzina w wieku lat 22 i 30... Oczywiście w okresie studenckim
                  dzieje się więcej i jest weselej, a kiedy wpada w kierat pracy, zaczyna dziać
                  się mniej (stąd też większe przerwy czasowe pomiędzy poszczególnymi epizodami w
                  dalszej części książki). Gdybym z równym entuzjazmem i częstotliwością opisywał
                  nudnawe epizody biurowe co życie studenta, całość byłaby cokolwiek naciągana i
                  mało realistyczna...

                  Pozdrawiam serdecznie!

                  Marcin Bruczkowski
                  www.marcin.bruczkowski.com
    • rubeus Re: "Bezsenność w Tokio" 30.12.05, 17:40
      A co słychać w materii wydania anglojęzycznego ?
      • gajdzin Sleepless in Tokyo 31.12.05, 11:59
        Niestety, nic. Mój wydawca dał tu ciała na pełnym froncie. Na razie próbuję
        nowej strategii, a mianowicie szantażu. Zakomunikowałem im oficjalnie, że
        dopóki nie znajdą partnera do wydania Bezsenności po angielsku, nie napiszę im
        następnej książki.

        Problem w tym, że oni widzą same problemy. Na przykład brak mojej dostępności
        do akcji promocyjnej na zachodzie (faktycznie, jeden wydawca z Australii
        odpisał, że wzięliby tekst, gdybym się zgodził tam przyjechać na 2 miesiące -
        inaczej nikt nie zaryzykuje wydawania totalnie nieznanego autora, jeśli takiego
        wydania nie można wesprzeć odpowiednią akcją promocyjną). Czuję, że gdybym ja
        sam się za to wziął, książka byłaby już na rynku. Ale ja tego nie zrobię, bo
        zabawa w informatyka, pisarza i perkusistę zupełnie wystarczająco wypełnia mi
        życie... Dołożenie do tego roli biznesmana-agenta literackiego niewątpliwie
        wykończyło by mnie w krótkim czasie.

        Życzę wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! Gong xi fa cai!

        Marcin Bruczkowski
        www.marcin.bruczkowski.com
        • kaim2005 Re: Sleepless in Tokyo 01.01.06, 14:15
          Przed przyjazdem do Tokio przeczytalem BwT z duzym zainteresowaniem. Bardzo
          pouczajaca... Szkoda ze nie wzialem do przeczytania drugi raz juz na miejscu.
          Jedna rzecz sie zdecydowanie zmienila: nie trzeba juz szukac "zepsutych"
          automatow z piwem - sa calodobowe sklepy z tymze smile
          Serdeczne pozdrowienia noworoczne z Todai
          A.
          PS. Ewolucja od studenta do salarymana sam rzuca sie w oczy i chyba jest
          oczywista dla kazdego kto ksiazke przeczytal i jest po 30-ce
          • gajdzin Re: Sleepless in Tokyo 06.01.06, 10:11
            > nie trzeba juz szukac "zepsutych" automatow z piwem - sa calodobowe sklepy z
            tymze smile

            Całodobowe sklepy z tymże zawsze były - w Bezsenności są nieraz wspomniane
            wszystkie te Famiri Maato, 7/11, itd. Piękno zepsutych automatów polegało na
            tym, że np. w Higashi Nagasaki koszmarnie zepsuty i rozleniwiony Gajdzin do
            najbliższego 7/11 miał porażające 400 metrów, a automat był za rogiem - jest to
            gdzieś wprost napisane. Komu w środku balangi, o 1:00 nad ranem, chciałoby się
            drałować 400m do 7/11... smile

            Pozdrawiam serdecznie,

            Marcin Bruczkowski
            www.marcin.bruczkowski.com
            • kaim2005 Re: Sleepless in Tokyo 07.01.06, 11:10
              OK. Ale ja mam wrazenie (mieszakam w kolo Hongo) ze sklepow calodobowych jest
              znacznie wiecej niz automatow z piwem (w przeciwienstwie do automatow z kawa,
              herbata, papierosami i cola). Na mojej ulicy w odleglosci mniej wiecej 100m sa
              trzy takie sklepy (seven/eleven, family mart i trzeci ktorego nazwy nie
              pamietam) a najblizszy automat (specjalnie szukalem) dopiero 300m od mojego
              mieszkania.
              Tak czy owak, ksiazke przeczytalem z przyjemnoscia. I nie zgadzam sie z
              porownywaniem jej (dyskusja ponizej) lepsza/gorsza od "wachlarza", jest
              poprostu inna, nastawiona na inna wrazliwosc i tyle. Jednym sie podoba "da
              Vinci code" a innym "swieta krew", niby o tym samym a zupelnie inaczej
              napisane...
              Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow.
              • gajdzin Re: Sleepless in Tokyo 07.01.06, 11:56
                > calodobowych jest znacznie wiecej niz automatow z piwem

                Pewnie, że więcej. Natomiast w opisywanych w ksiązce czasach, w Higashi
                Nagasaki były tylko 2 sklepy całodobowe i wg. www.mapion.co.jp nie ma ich dziś
                więcej: Family Mart w Nagasaki 4-8 i Seven Eleven w Nagasaki 4-15. Natomiast
                małych, lokalnych sklepików obstawionych maszynami z piwem było dużo więcej,
                sam pamiętam cztery. Jeden z nich był w Nagasaki 5-12 (a ja tez mieszkałem w 5-
                12) - o kilkadziesiąt metrów od mojego domu. Genialna sprawa, kiedy się piwo
                kończyło o 2 nad ranem w czasie balangi. Nb. w roku 1996 właściciel usunął te
                maszyny, bo, jak twierdził, włamywali się do nich w nocy Pakistańczycy. Na moje
                delikatne zdziwienie, po co muzułmanom w nocy piwo, obraził się i już do mnie
                nie odzywał.

                No, ale Hongo to świat i kultura (miałem kiedyś narzeczoną w Hongo 3-chome,
                znam te zacne rejony), podczas kiedy H. Nagasaki to wieś dechami zabita, gdzie
                psy szczekają niewłaściwym końcem smile

                Pozdrów ode mnie stare Hongo!

                Marcin Bruczkowski
                www.marcin.bruczkowski.com
                • kaim2005 Re: Sleepless in Tokyo 07.01.06, 14:10
                  > No, ale Hongo to świat i kultura (miałem kiedyś narzeczoną w Hongo 3-chome,
                  > znam te zacne rejony)

                  Niestety, lada moment przyjezdza rodzina i trzeba bedzie znalezc cos wiekszego
                  (=tanszego) w jakims Kawaguchi albo Kita-Senju. Szkoda, tak sie przyzwyczailem
                  do Hongo ze w innych dzielnicach czuje sie nieswojo...

                  Hongo pozdrowic nie omieszkam. W tym roku ponoc zima stulecia, temperatura w
                  dzien spadla do +3C, to jakis koszmar... smile
                  • gajdzin Re: Sleepless in Tokyo 08.01.06, 14:24
                    Kita Senju to zdecydowanie mniej zacny rejon od Hongo, a przynajmniej tak było
                    w poprzednim stuleciu. Pracowałem wówczas w Matsudo i miałem wielu uczniów w
                    rejonie Adachi-ku i bliższej Chiby. Były to rejony buracko-yakuzowate, ogólnie
                    rzecz biorąc. Ale czas płynie nieubłagalnie do przodu i te rzeczy na pewno się
                    zmieniają...

                    A może by zbadać Nerima-ku? Shakuji Koen? Bardzo zacne miejsce. Albo
                    Hikarigaoka? Tam jest ogromny park i wielkie, nowoczesne osiedla. Wszystko to
                    na tyle daleko od centrum, że nie będzie drożej niż w Kita Senju, a dużo
                    czyściej, ładniej i kulturalniej. Przynajmniej kiedyś tak było. Ciekaw jestem,
                    jak jest teraz.

                    Marcin Bruczkowski
                    www.marcin.bruczkowski.com


                    • kaim2005 Re: Sleepless in Tokyo 13.01.06, 13:07
                      > A może by zbadać Nerima-ku? Shakuji Koen? Bardzo zacne miejsce. Albo
                      > Hikarigaoka? Tam jest ogromny park i wielkie, nowoczesne osiedla. Wszystko to

                      Znalazlem! I to wlasnie w Nerima-ku. Nakamurabashi, moze niezbyt tanio ale duzo
                      przyjemniej niz w innych miejscach ktore widzialem.

                      Dzieki za porade
    • purple_haze a dajcież spokój 06.01.06, 14:28
      kawał solidnej chały
      ani po polsku za dobrze nie napisana
      ani o tej nieszczęsnej japonii jakoś niespecjalnie aktualnie (?)
      już chyba nawet p. bator lepiej opisała swoje przeżycia gaijinki...
      • chiara76 Re: a dajcież spokój 06.01.06, 14:45
        o, cześć purple_hazewink
        No , a Widzisz, mnie się baaardzo podobała.
        A Batorowa mi nie szła...przeczytane, ale ...to nie to.
        Za to, wszystkim polecam książkę Doroty Hałasy, którą ktoś tu u nas kiedyś
        polecił. Bardzo mi się podoba jej "Życie codzienne w Tokio", taki rodzaj
        dokumentu, literatury faktu, na pewno też już Czytałaś.
        Pozdrawiam.
        • purple_haze Re: a dajcież spokój 06.01.06, 15:13
          cze chiara

          mnie batorowa też nie szła, ale z dwojga złego... wiesz, nie wiem, co mnie
          bardziej w 'bezsenności' irytowało: pseudo dowcipny i 'krasomówczy' sposób
          pisania, czy przeżycia autora, który niby 10 lat tm spędził, a do końca
          zachował nieskalanie nowicjusza...
          to jaj już chyba wolę 'z pokorą i uniżeniem' nothomb, chociaż u niej poziom
          głupoty na cm2 zadziwia...
      • yabanjin Re: a dajcież spokój 06.01.06, 16:01
        purple_haze napisała:

        > kawał solidnej chały
        > ani po polsku za dobrze nie napisana
        > ani o tej nieszczęsnej japonii jakoś niespecjalnie aktualnie (?)
        > już chyba nawet p. bator lepiej opisała swoje przeżycia gaijinki...

        ja osobiscie nie lubie ryzu, bokiem mi wychodzi... ale nie powiem, ze jest
        niedobry, bo miliard ludzi nie moze sie mylic smile

        Podobnie jest z bezczelnoscia w Tokio. Liczba postow i fanow na tym i innym
        forum chyba o czyms swiadczy. Literatuta wielka to nie jest, w zamierzeniu
        zapewne nie miala byc, ale trzeba pogratulowac Gajdzinowi, ze doskonale
        odnalazl nisze na rynku wydawniczym i splodzil swietne czytadlo, dobra
        rozrywke. Jako osoba ktora mieszkala kilka lat w Japonii gratuluje mu trafnych
        spostrzezen.
        Pod wieloma wzgledami ksiazka jest nadal aktualna.
        • purple_haze Re: a dajcież spokój 06.01.06, 16:51
          > ja osobiscie nie lubie ryzu, bokiem mi wychodzi... ale nie powiem, ze jest
          > niedobry, bo miliard ludzi nie moze sie mylic smile

          z tymi społecznymi dowodami słuszności to różnie bywa smile np. harlequiny...
          i możesz swobodnie powiedzieć, że ryż jest niedobry, niedobry *wg Ciebie*

          > Podobnie jest z bezczelnoscia w Tokio. Liczba postow i fanow na tym i innym
          > forum chyba o czyms swiadczy.

          świadczy o tym, że ludziom się podoba. ale mnie nie musi automatycznie i z
          urzędu, prawda?

          > Literatuta wielka to nie jest, w zamierzeniu
          > zapewne nie miala byc,

          literatura nie musi być wielka, żeby była strawna

          > ale trzeba pogratulowac Gajdzinowi, ze doskonale
          > odnalazl nisze na rynku wydawniczym

          raczej zdolności nachalnego marketingu - powtarzaj ludziom, że to co robisz
          jest świetne a w to uwierzą smile

          > i splodzil swietne czytadlo, dobra
          > rozrywke.

          hmmmm.... mnie to raczej zmęczyło, ale o gustach sie nie dyskutuje

          > Jako osoba ktora mieszkala kilka lat w Japonii gratuluje mu trafnych
          > spostrzezen.

          a dla mnie większość to stereotypy dostępne w przewodnikach...

          > Pod wieloma wzgledami ksiazka jest nadal aktualna.

          'hmmm' po raz drugi. pod *niektorymi*
          • yabanjin Re: a dajcież spokój 07.01.06, 05:31
            Ryz jest niedobry - moja opinia - ale nie mowie Chinczykom "a dajciez spokoj",
            bo wtedy jest to obraza nie ryzu, tylko Chinczykow...

            > a dla mnie większość to stereotypy dostępne w przewodnikach...

            I tu sie z Toba nie zgodze. BwT wlasnie lamie wiele stereotypow zawartych w
            przewodnikach.

            A tak a propos, bylas kiedys w Japonii? Jak dlugo?
            • nekos Re: a dajcież spokój 07.01.06, 07:08
              yabanjin napisał:

              > A tak a propos, bylas kiedys w Japonii? Jak dlugo?

              po przeczytaniu tych postow wlasnie to samo pytanie chcialem zadac purple-haze.
              • purple_haze byłam 07.01.06, 13:23
                wystarczająco długo
                dodatkowo skończyłam japonistykę. choc tego pewnie nie powinnam pisać, bo mi
                się dostanie, że nie dość, że się nie zachwycam, to jeszcze wymądrzam...?
                • chiara76 Re: byłam 07.01.06, 15:07
                  eee, chyba nie chodzi o wymądrzanie, a o formę, w jakiej wyraziłaś swoją
                  niechęć do książki w pierwszym poście, w tonie tego postu itd...i tyle. Ale ja
                  się nie wypowiadam w imieniu większościwink Ja tam książkę lubię, i szczerze
                  mówiąc, zupełnie mnie nie obchodzi, czy ktoś mi powie, że według niego jest to
                  beznadziejne czytadło , czy nie. Mnie się podobało, ja spędziłam nad tą książką
                  mile czas i dla mnie to się liczy. Ale ja w ogóle tak odbieram literaturę, ma
                  mi sprawiać przyjemność i to zarówno, jeśli chodzi o "czytadła" czy o
                  literaturę tak zwanych wysokich lotów.
                  Pozdrawiam wszystkichwink
                  • purple_haze Re: byłam 07.01.06, 23:56
                    > eee, chyba nie chodzi o wymądrzanie, a o formę, w jakiej wyraziłaś swoją
                    > niechęć do książki w pierwszym poście, w tonie tego postu itd...i tyle

                    jakbyś mnie nie znała ;P
                    • chiara76 Re: byłam 07.01.06, 23:58
                      purple_haze napisała:

                      > > eee, chyba nie chodzi o wymądrzanie, a o formę, w jakiej wyraziłaś swoją
                      > > niechęć do książki w pierwszym poście, w tonie tego postu itd...i tyle
                      >
                      > jakbyś mnie nie znała ;P
                      >

                      smile

                      hehe, ja też mam przechlapane, bo nie zachwycił mnie "Singapur..."wink
                      • purple_haze uuuuu 08.01.06, 00:09
                        Ty uważaj, bo bana zarobisz ;P
                      • gajdzin Re: byłam 08.01.06, 00:41
                        Hej Chiara, nie tylko że nie masz przechlapane, ale masz całkowitą rację. Mnie
                        też nie zachwycił Singapur, bo jest tam za gorąco, wszystko śmierdzi pleśnią, a
                        po pół roku można umrzeć z nudów. Sam nie wiem, jakim cudem wytrzymałem pięć
                        lat. Pewnie fakt, że po 2 latach, jak już się chciałem pakować, urodził się mój
                        syn, miał sporo wspólnego z tym rekordem wszechczasów. No i moje zaangażowanie
                        w muzykę - to chyba jedyne, co mnie uchroniło przed śmiercią z nudów.

                        smile

                        Pozdrawiam serdecznie,

                        Marcin Bruczkowski
                        www.marcin.bruczkowski.com
                • suichi Re: byłam 30.01.06, 19:37
                  A pewnie ze ci sie dostanie i calkiem slusznie bo niestety jak wiekszosc
                  japonistow wobec "Bezsennosci..." wykazalas sie nie konstruktywna krytyka tylko
                  wylazlo z ciebie swiete obuzenie ze niejaponista Bruczkowski smial napisac
                  ksiazke o Japonii. Co on moze wiedziec, przeciez nie zna tyle kanji. Jest to
                  opinia na podstawie baardzo wielu wypowiedzi japonistow. Co jest z wami? Taka
                  zawisc? A poza tym piszac: "a dajcież spokój, kawał solidnej chały..." poprostu
                  obrazasz mnie i inne osoby ktorym sie ksiazka podoba. Owszem, tobie nie musi sie
                  podobac ale mozesz to napisac kulturalnie i np. z uzasadnieniem. Tez by ci sie
                  przykro zrobilo jakbym o np. muzyce ktora uwielbiasz powiedzial "ale gowno".
                  Jasne ze moge sie nie przejmowac niczyimi opiniami na wszelkie tematy ale wtedy
                  mija sie z celem siedzenie na jakimkolwiek forum czy w ogole czytanie
                  czegokolwiek. Kulturwa, droga mgielko, nigdy nie przeszkadza a moze pomoc.
                  • gajdzin Re: byłam 31.01.06, 13:16
                    Hej Suichi, ja bardzo lubię, kiedy ktoś mówi o moich książkach "kawał solidnej
                    chały", ponieważ, jak uczy Pismo:
                    "Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą." (Łk 6:26)

                    smile

                    PS. W Białce było obłędnie. Codziennie słońce, doskonały śnieg, prawie
                    bezwietrznie, słowem, marzenie i pysk.
                    • suichi Re: byłam 31.01.06, 18:41
                      Ja rozumiem ze moze sie komus nie podobac i mozna krytykowac ale nie koniecznie
                      trzeba w ten sposob bo sugeruje on ze ja, ktoremu ksiazka sie bardzo podoba,
                      jestem glupi conajmniej. Po co tak agresywnie? Mi sie niebardzo podobal
                      "Japonski wachlarz" ale nie napisalem ze to chala tylko wyluszczylem swoje
                      zdanie podajac konkretne powody i nie udajac wszystkowiedzacego. Ta wypowiedz
                      poprostu sprawila mi przykrosc. No chyba ze wkradl sie blad i chodzilo o chalwe.
                      Dobra chalwa nie jest zla. wink
                      • gajdzin Re: byłam 01.02.06, 09:10
                        Na pewno chodziło o chałwę smile

                        Jeśli zaś mówimy o książkach dot. Japonii, to czytałeś "Życie codzienne w
                        Tokio" Doroty Hałasy? Nie wiem, jak ona pisze (nie czytałem), ale zapewniam, że
                        WIE O CZYM pisze - to moja stara sąsiadka z Toshima-ku. Jeśli pamiętasz scenę w
                        Bezsenności, kiedy sprzedawczyni w Tokyu Hands okazała się moją koleżanką z
                        liceum, to w rzeczywistości obok niej stała wtedy druga gajdzinka i to właśnie
                        była Dorota Hałasa smile

                        Pozdrawiam serdecznie,

                        Marcin Bruczkowski
                        www.marcin.bruczkowski.com
                  • purple_haze suichi 01.02.06, 13:39
                    coś chyba za bardzo do siebie bierzesz moje zdanie? bo wybacz, ale co ma
                    piernik do wiatraka, czyli moje niepochlebne mniemanie o książce do Twojej
                    inteligencji (sic!) ?
                    tak to już na świecie jest, że jednym coś się podoba a innym wcale. i nie ma w
                    tym nic osobistego, możesz mi wierzyć smile

                    > wykazalas sie nie konstruktywna krytyka tylko
                    > wylazlo z ciebie swiete obuzenie ze niejaponista Bruczkowski smial napisac
                    > ksiazke o Japonii. Co on moze wiedziec, przeciez nie zna tyle kanji. Jest to
                    > opinia na podstawie baardzo wielu wypowiedzi japonistow. Co jest z wami?

                    ależ napisałam *co* mi nie odpowiada w książce p. Bruczkowskiego. szukajcie a
                    znajdziecie smile wielu niejaponistów napisało (niezłe!) książki o japonii:
                    hałasa, rubach-kuczewska, benedict, kamler, budrewicz, gallagher. i pewnie
                    jeszcze wielu innych.
                    parafrazując Twoje pytanie: co jest z Wami niejaponistami, że wykazujecie zero
                    zmysłu krytycznego i jeszcze święcie się oburzacie jeśli ktoś śmie mieć inne
                    zdanie niż Wy (a jeszcze japonista? skandal, panie dziejku. myśli taki, że po
                    studiach to coś wie...). no przecież czytałeś inne książki, niekoniecznie
                    pewnie popularne, prawda? biblioteki są bezpłatne. można też trafić na niezłe
                    filmy w tv...
                    za stańczyka polska była krajem lekarzy. dziś jest krajem lekarzy, prawników i
                    japonistów - prawda?
                    żeby nie było, że *tylko* krytykuję: marketingowo rozegrane świetnie smile

                    > Tez by ci sie
                    > przykro zrobilo jakbym o np. muzyce ktora uwielbiasz powiedzial "ale gowno".

                    i tu się mylisz... bo ja kompletnie nie potrzebuję podbudowywać własne ego
                    poklaskiem z netu smile

                    pozdrawiam i spokoju życzę
                    • chiara76 Wiesz, Purple, a mnie się zdaje... 01.02.06, 13:50
                      , że tu chodziło o to, jak to Napisałaś. Można komuś napisać krytykę w bardzo
                      różny sposób. Ty to zrobiłaś w ten mniej miły. Ja też to tak odebrałam. Ale
                      personalnie nie biorę do siebie, bo net, to tylko netwink
                      • purple_haze Re: Wiesz, Purple, a mnie się zdaje... 01.02.06, 14:32
                        chiara, forum dyskusyjne to nie kółko wzajemnej adoracji, tzn. niektóre wink tak,
                        ale to chyba nie. taką mam przynajmniej nadzieję...

                        masz rację - net to net. jak można brać do siebie opinię o cudzej książce i
                        dopatrywać się w tym przełożenia na własną inteligencję? chyba nie nadążam... ;D
                        napisałam, co mi sie nie podobało - krótko, no ale trudno, żebym wypisywała w
                        punktach i rozwijała wypacowaniem, prawda? takie mam odczucia po lekturze i
                        koniec. a że mało miło? bo ja to w ogóle niemiła jestem. przecież wiesz...
                        ;p

                        na pociechę dodam, że właśnie przygotowuję się do wyrażenia zdania na
                        temat 'papieru i stali'. teksty i merytoryka są ok, napisane lekko, łatwo i
                        przyjemnie (btw. dzięki za polecenie - książka wielce 'wannowa'). ale
                        niechlujstwo wydania powala... chodzi mi o transkrypcję w romaji.

                        ale to w osobnym poście i później, bo obowiązek wzywa wink
                        • chiara76 Re: Wiesz, Purple, a mnie się zdaje... 01.02.06, 14:46
                          purple_haze napisała:

                          > chiara, forum dyskusyjne to nie kółko wzajemnej adoracji, tzn. niektóre wink
                          tak,
                          >
                          > ale to chyba nie. taką mam przynajmniej nadzieję...

                          Myślę, że na tyle już mnie z netu Znasz, że Wiesz, że nie . Nawet bym tego nie
                          chciała. Sama uważam, że jedzenie sobie z dziubków generalnie najlepiej
                          sprawdza się w przypadku pary gołąbków, a nie forum dyskusyjnego. A swoje
                          zdanie na temat wyrażenia krytyki napisać przecież mogę także, prawda? Nie
                          samej krytyki, a sposobu wyrażenia tejże. Mam wrażenie, że chyba o to się
                          rozchodzi.
                          Pomyśl sama, jak to brzmi "czytasz chałę" a " Wiesz, mnie się ta książka nie
                          podobała. Według mnie jest kiepska".
                          Ja tam kopii kruszyć nie będę. Mnie do żywego nie Zraniłaś. Ale rozumiem może
                          zdanie innych, tych, którym mogło się zrobić przykro i już.
                          Więcej głosu w tej sprawie nie zabieram, bo zwyczajnie nie mam już specjalnie
                          więcej do powiedzeniawink
                          Pozdrawiam.
                          >

                          > na pociechę dodam, że właśnie przygotowuję się do wyrażenia zdania na
                          > temat 'papieru i stali'. teksty i merytoryka są ok, napisane lekko, łatwo i
                          > przyjemnie (btw. dzięki za polecenie - książka wielce 'wannowa'). ale
                          > niechlujstwo wydania powala... chodzi mi o transkrypcję w romaji.
                          >
                          > ale to w osobnym poście i później, bo obowiązek wzywa wink

                          Mnie nie Musisz pocieszać, ale bardzo chętnie przeczytam Twoje zdanie na temat
                          książki, o której Wspomniałaś.

                          >
                          • aree Re: Wiesz, Purple, a mnie się zdaje... 02.02.06, 01:38
                            chiara76 napisała:

                            > Pomyśl sama, jak to brzmi "czytasz chałę" a " Wiesz, mnie się ta książka nie
                            > podobała. Według mnie jest kiepska".

                            Tak wiem, miałam się już nie odzywać w tej sprawie, ale jednak w sposób
                            zachowawczy i mam nadzieję grzeczny wyrażę swoje zdanie na temat dwóch
                            wyrazów: "chała" i "kiepski". Według mnie to są dwa różne wyrazy, dwa różne
                            znaczenia i dwa różne sposoby wyrażania swoich emocji. I oba wyrazy uważam są
                            dozwolone, co nie zmienia faktu, że "chała" dużo mocniej brzmi a dla niektórych
                            wręcz niekulturalnie. Słowo "kiepski" nie niesie ze sobą żadnej treści
                            a "chała" owszem, jednym słowem opisuje dokładnie co autor ma na myśli.

                            purple_haze rozumiem, bo wyczuwa się, że dziewczyna jest żywiołowa,
                            bezpośrednia i z emocjami na wierzchu, dynamiczna i w jej ustach
                            zdanie: "według mnie coś jest kiepskie" brzmi pewnie jak "według mnie coś jest
                            nieciekawe", co oznacza małe zaangażowanie w sprawę jej emocji. A tak na pewno
                            nie było. Stąd ta "chała" smile

                            Pisząc pewnie tylko to jedno zdanie, bez uzasadnienia byłoby nieładnie, ale
                            uzasadnienie napisała, książkę przeczytała (mam nadzieję przynajmniej) i ma do
                            tego prawo.

                            Nie rozumiem tylko jak można twierdzić, że zdanie purple_haze miałoby mieć
                            jakikolwiek wpływ na czyjąś inteligencję.

                            Purple_haze używaj na przyszłość może słowa "chałtura". Brzmi to bardziej soft
                            a oznacza to samo. No i chłopakom się oczka nie zaświecą na widok chałwy!

                            • purple_haze dzięki :) 06.02.06, 00:36
                              będę pisać 'chałcia' - zdrabnianie jest trendy wink
                    • gajdzin NIEjaponiści...? 02.02.06, 10:42
                      Niniejszym protestuję - Dorota Hałasa jak najbardziej jest z wykształcenia
                      japonistką!

                      Jako jej stary przyjaciel i były sąsiad z Kotake Mukaihara musiałem się za nią
                      wstawić... smile

                      Pozdrawiam serdecznie,

                      Marcin Bruczkowski
                      www.marcin.bruczkowski.com
                      • purple_haze racja 06.02.06, 00:39
                        biję się w piersi

                        trudno, nie przeczytałam wcześniej info o autorce, co jak sądzę świadczy na
                        moją korzyść, bo książkę zaliczyłam do udanych, mimo że sądziłam, że została
                        napisana przez laika wink co więcej, zwykle nie czytam info o autorze, a jeśli
                        już mi się to jednak zdarzy, to wyłącznie *po* rzeczytaniu książki i wyrobieniu
                        sobie na jej temat zdania
                        • gajdzin Re: racja 06.02.06, 09:54
                          > zwykle nie czytam info o autorze, a jeśli
                          > już mi się to jednak zdarzy, to wyłącznie *po* rzeczytaniu książki i
                          wyrobieniu

                          Bardzo zacna strategia. Mój genialny polonista, W. Wawrzyniak, przekonał mnie
                          kiedyś, żeby w ogóle nie przejmować się zbytnio osobą twórcy, a wyłącznie jego
                          dziełem. Podawał nam przykłady pewnych lekkich, towarzyskich komedii napisanych
                          przez bardzo ponurego człowieka, który pisał je w ciężkiej depresji i w końcu
                          popełnił samobójstwo. Oraz cięższych dzieł autorstwa pewnego lekkoducha...

                          Natomiast co do Doroty Hałasy: studiowała na UW razem z moją przyjaciółką z
                          liceum, Edytą Nowicką i obie wyjechały do Japonii pracować dla Seibu. Dlatego w
                          scenie, kiedy Gajdzin podnosi wzrok znad wystawy sklepowej w Tokyu Hands i
                          widzi swoją koleżankę z klasy tak naprawdę była jeszcze druga gajdzinka w
                          stroju ekspedientki, stojąca obok Edyty - i tak poznałem Dorotę. Potem
                          mieszkała niedaleko mnie, a w Bezsenności w Tokio są ze dwa zdjęcia zrobione w
                          jej kuchni (np. str 200 i 212).

                          Pozdrawiam,

                          Marcin Bruczkowski
                          www.marcin.bruczkowski.com
                          • chiara76 się wtrącę;) 06.02.06, 10:20
                            gajdzin napisał:

                            > Natomiast co do Doroty Hałasy: studiowała na UW razem z moją przyjaciółką z
                            > liceum, Edytą Nowicką i obie wyjechały do Japonii pracować dla Seibu. Dlatego
                            w
                            >
                            > scenie, kiedy Gajdzin podnosi wzrok znad wystawy sklepowej w Tokyu Hands i
                            > widzi swoją koleżankę z klasy tak naprawdę była jeszcze druga gajdzinka w
                            > stroju ekspedientki, stojąca obok Edyty - i tak poznałem Dorotę. Potem
                            > mieszkała niedaleko mnie, a w Bezsenności w Tokio są ze dwa zdjęcia zrobione
                            w
                            > jej kuchni (np. str 200 i 212).
                            >
                            > Pozdrawiam,
                            >

                            A ja słyszę Dorotę czasem w Polskim Radio, gdzie donosi newsy z Japonii.
                            wink
      • gajdzin Re: a dajcież spokój 07.01.06, 11:37
        > ani po polsku

        Fakt, ja nie bardzo umiem pisać po polsku, chociaż coraz lepiej idzie mi
        stawianie znaków interpunkcyjnych, a nawet pisanie nazwisk i nazw krajów z
        dużej litery smile Następną książkę spróbuję więc napisać po malajsku, to dużo
        prostszy język smile)

        > p. bator lepiej opisała swoje przeżycia

        Gorąco polecam artykuł dr Jabłońskiego o teoriach pani Bator, jest tutaj:
        www.staff.amu.edu.pl/~yaboo/NotQL/FemB0507.pdf
        Daje on, delikatnie mówiąc, alternatywne spojrzenie na pisarstwo pani B. smile

        Pozdrawiam serdecznie!

        Marcin Bruczkowski
        www.marcin.bruczkowski.com
        • yabanjin Re: a dajcież spokój 07.01.06, 12:44
          Dzieki za linka. Przeczytalem, podobalo mi sie.
          Fajny artykul, tylko ukazal sie 30 lat za pozno. Antropolodzy juz dawno
          pozegnali sie z Benedict, wzorcami kulturowymi, Nakane Chie i strukturalizmem.
          Posilkowanie sie Nakane w ataku na Bator bylo bardzo nieoryginalne. Przygadal
          kociol garnkowi.
          • gajdzin Czy Konishiki jest kawaii 08.01.06, 00:36
            Ja tam się na antropologii zupełnie nie znam (moja siostra jest antropologiem,
            jeden w rodzinie wystarczy), więc wzorce kulturowe, Nakane Chie i strukturalizm
            zupełnie nic mi nie mówią, ale linka podesłałem, bo po prostu mi się podobał
            ten artykuł, a szczególnie historia rozjechanego rowerem dziadka smile

            Pozdrawiam serdecznie,

            Marcin Bruczkowski
            www.marcin.bruczkowski.com


            • yabanjin Nie wiem czy Konishiki jest kawaii (dr J. to wie), 08.01.06, 08:07
              ale zerknij szanowny gajdzinie jeszcze raz na ten artykuł. Wg. mnie dr J.
              poleciał w drugie ekstremum. Sposób w jaki rozprawił sie z feminizmem, oraz w
              jaki posiłkował sie Nakane, pozostawia wrazenie, ze w Japonii nie ma miejsca na
              gender - że w Japonii stosunki międzyludzkie regulowane są tylko strukturą
              wertykalno-horyzontalną: moja grupa vs. reszta świata, relacje sempai-kohai
              wewnątrz grupy.
              Ludzie nie mają jednowymiarowej, sztywnej tożsamości przypisanej do jednej
              grupy. Możesz przynależeć do grupy: mężczyzn(kobiet), ojców, pokolenia
              czterdziestolatków, gejów, salarymanów, komunistów, skinheadów, bosozoku,
              yakuzy, burakumin, buraków z Saitamy, "niejapończyków" z Okinawy, narodu
              Japończyków, czy Azjatów. W zależności od sytuacji, utożsamiasz się mniej lub
              bardziej z poszczególnymi grupami. To przekłada się na organizację
              społeczeństwa. Społeczestwo Japonii (jak każde inne) składa się z wielu grup,
              które nakładają się i krzyżują ze sobą, których granice są wyznaczane przez
              rozmaite kategorie (w tym gender), których to granice nie są sztywne i w
              zależności od sytuacji są bardziej lub mniej wypuklane. Nie da się przynależeć
              tylko do jednej grupy. W relacjach z "obcymi z innej grupy" nagle okazuje się,
              że ta sama płeć, podobny wiek, czy wspólne pochodzenie odgrywa zasadniczą rolę.
              Teoria Nakane, jakkolwiek spójna, jest niestety tylko pobożnym życzeniem
              organizacji społeczeństwa Japonii.
              • gajdzin Re: Nie wiem czy Konishiki jest kawaii (dr J. to 08.01.06, 14:18
                > Wg. mnie dr J. poleciał w drugie ekstremum.

                Bardzo możliwe, i pewnie dlatego tak rozrywkowo mi się to czytało. Zawartości
                naukowo-merytorycznej nie umiem ocenić i nie będę próbował, bo nie znam się na
                tym zupełnie, a nazwisko Nakane nic mi nie mówi...

                Pozdrawiam serdecznie,

                Marcin Bruczkowski
                www.marcin.bruczkowski.com
        • purple_haze Re: a dajcież spokój 07.01.06, 13:27
          > Gorąco polecam artykuł dr Jabłońskiego o teoriach pani Bator, jest tutaj:
          > www.staff.amu.edu.pl/~yaboo/NotQL/FemB0507.pdf
          > Daje on, delikatnie mówiąc, alternatywne spojrzenie na pisarstwo pani B. smile

          artykuł znam, ale dziękuję.
          ależ ja nie jestem fanką wypocin tej pani. dlatego napisałam 'już chyba nawet',
          co byłeś łaskaw wyciąć
    • gajdzin Bezsenność w Poznaniu 03.04.06, 16:35
      Piszę na tym wątku, bo nadchodzące spotkanie jest bardziej
      bezsennościowotokijskie niż singapurskoczwartoranne, jako że zorganizowane przy
      pomocy koła naukowego studentów japonistyki "Japonica Creativa". Niniejszym
      zapraszam więc:
      - Poznań, Collegium Novum, sala C-1
      - 7 kwietnia (piątek), 19:00
      - a po spotkaniu Nowa, Świecka Tradycja czyli Oficjalny Przedłużacz dla
      wszystkich chętnych w pobliskim pubie, gdzie sok z chmielu płynąć będzie
      strumieniem szerokim a pienistym.

      Detale na mojej stronie: www.marcin.bruczkowski.com

      Do zobaczenia!

      Marcin Bruczkowski
    • gajdzin Pytanie o pub we Wrocławiu na Przedłużacz... 18.04.06, 10:45
      Szanowni Forumowicze,

      prośba i pytanie: w piątek (21 kwietnia) we Wrocławiu (EMPIK Rynek) będę miał
      spotkanie autorskie połączone z koncertem mojego zespołu, a zgodnie z Nową,
      Świecką Tradycją, po spotkaniu odbędzie się Oficjalny Przedłużacz, czyli
      całonocne pubowanie z autorem i kapelą. Pytanie brzmi: czy ktoś może
      zarekomendować jakiś sympatyczny pub we Wrocławiu, najlepiej blisko rynku? Pub
      powinien charakteryzować się sporą ilością miejsc siedzących (np. w Poznaniu na
      Przedłużacz przyszło ok. 50 uczestników spotkania).

      Z góry dzięki za wszelkie pomysły!

      Marcin Bruczkowski
      www.marcin.bruczkowski.com
Pełna wersja