kapitankloss1 05.01.05, 15:13 Co wasze Japonskie zony lub Japonscy mezowie mysla o Polsce? Moja zona, tak jak gdzies indziej napisalem, nie lubi Polski ze wzgledow pewnych przejsc w Polsce. Podobne przejscia tez miala zona kumpla, Indyjka. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 15:25 jakieś jedno wydarzenie zadecydowało o spojrzeniu Twojej Żony na wszystkich Polaków? mam nadzieję, że nie, bo wtedy to jakieś uogólnianie. Sorry, ale jakoś bez szczegółów to Napisałeś i zaczęłam się zastanawiać. Może coś więcej zdradzisz, to przynajmniej będzie punkt odniesienia. Odpowiedz Link
graz.ka Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 18:54 Takie przeczytałam kilka dni temu na wp, zapomniałam wkleić (tekst jest z Dziennika Zachodniego). Nie dotyczy co prawda żony Japonki, ale refleksji Japonki z pobytu w Polsce: Nauczycielka japońskiego 60-letnia Yukari Ota od trzech miesięcy mieszka w Tarnowskich Górach. Polska bardzo jej się podoba, opowiada "Dziennikowi Zachodniemu". Niedawno, wracając z Częstochowy, obserwowała zachód słońca. - Takie kolory pierwszy raz widziałam. Słońce zachodziło, a wokół były zamarznięte pola - Japonka szuka słów dla wyrażenia zachwytu. Ale dostrzega też minusy. Ludzie plują na chodniki, a skwery są pełne psich odchodów. W Japonii to się nie zdarza. Tam wszyscy mieszkańcy domu muszą się zgodzić, by sąsiad miał psa. No i herbata w Polsce jest zbyt gorąca! - Ale ludzie są tacy mili, ciepli - mówi. Przyjechała na Śląsk, żeby uczyć japońskiego. Za darmo, jako wolontariuszka. Trafiła do nas dzięki pośrednictwu Mirosława Błaszczaka, byłego attache kulturalnego przy polskiej ambasadzie w Tokio, a teraz dyrektora Tarnogórskiego Centrum Kultury. - Dla niej to wielka przygoda. Na razie doskonale daje sobie radę. Yukari uczy japońskiego dwie grupy. Z jedną spotyka się w piątki, z drugą w soboty. Podczas pierwszych lekcji każda z grup liczyła prawie dwie setki uczniów. W dużej szkolnej auli liceum nie było jej widać z ostatnich rzędów. Jest niziutka i ginie w tłumie. Teraz w piątki przychodzi 30 najwytrwalszych, a sobotnia grupa liczy około 60 osób. Japonka chwali wszystkich, bo pilnie się uczą. Po każdej lekcji robi sprawdziany. Na wielu kartkach nie ma ani jednego błędu. Wielu uczniów opanowało już katakanę, jeden z japońskich systemów pisma, w którym znaki odpowiadają dźwiękom. Yukari studiowała biologię, ale po wyjściu za mąż poświęciła się pracy w domu. Czwórka dzieci dorosła i wtedy postanowiła zrobić coś dla siebie. Trafiła do stowarzyszenia promującego japońską kulturę i język. Zaczęła uczyć obcokrajowców. Tak dotarła do Polski. Odpowiedz Link
chiara76 na wesoło, jak się wczytać w temat 05.01.05, 19:16 to trochę tak, jakbyśmy rozmawiali o klapkach japonkach jakiejś żony Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 20:02 Sytuacje nie byly przyjemne wiec na wesolo raczej nie...wlasnie chce zobaczyc czy to my mielismy pecha czy tak odbieraja Polske wiekszosc obcorkrajowcow (nie bialych)...Dodam ze jestem z Warszawy i to wszystko dzialo sie w Warszawie. Bylismy u znajomego w Gdansku i nie bylo zadnych problemow...ale to bylo wlasnie w pierwszych 3 dniach pobytu. Zaczne od najgorszych: 1. Wskoczylismy do tramwaju i nie zobaczylem numeru bo wlasciwie wszystkie jechaly w dobrym kieronku. Tylko ze akurat nasz tramwaj skrecil i pojechal pod Stadion Dziesieciolecia(zgroza!). Wysiedlismy i czekamy na tramwaj w przeciwnym kieronku w calym gronie ludzi. A tu podchodzi 3 facetow (wlasciwie to mieli pewnie po 20 lat) i zaczyna sie historyjka (opisze kiedy indziej) Sek w tym ze celem byla kradziez. Strzelaja roznymi tekstami chcac nas odciagnac od tlumu. Bylo nie za fajnie. Uratowalo nas to ze w koncu przyjechal tramwaj, zlapalem zone (wlasciwie zone za +3 dni) i skoczylismy do srodka. Tamci jednak nie gonili. Zona sie poplakala i mozna sobie od razu wyobrazic jakie zdanie sobie wyrobila o Polsce. 2. Na tym sie nie skonczylo. Dzien chyba pozniej jestesmy przyDomach Centrum a tu jakas babcia z morda na zone ze czrne wlosy jak u diabla, itd., itd. Pchnalem babcie i mialem zamiar jej dolozyc glanami w zeby (wlasciwie to staruch nie miala...przynajmniej bym jej zdemolowal szczeke i by umarla). No ale po co sie znecac nad wariatka i tak juz zrobila swoje. Nastepny minus dla Polski. 3. Podobna sytuacja sie powtorzyla z jakims zapitym dziadkiem choc nic nie mowil ale z oczu i wyrazu twarzy bylo wiadomo co mysli. Takich momentow bylo pare. Rasizm na calego. Zonie przestalem mowic zeby jej jeszcze dalei nie zrazac, choc juz wiecej nie mozna. Z ta zona kolegi byly wlasnie takie same problemy.....ze czarna, ze taka, itd. Dlatego kolega sie wyprowadzil z Polski bo nie bylo by jak zyc. 4. U fryzjera byly negatywne komentarze o wlosach, miny, wyrazy nieszczescia ze trzeba sie dotykac wlosow kogos nie-bialego. Zacofanie kompletne. 5. Takie przejscia zaostrzyly jej poglad na Polske i zaczelo w koncu razic bieda i brudem na ulicach...a tego bylo duzo....dodajmy jeszcze pijanych (w Japoni tez sa pijani ale jakos tak bardziej na poziomie) I co z tego ze zabytki i widoki byly piekne....szybko sie o tym zpomni jak sa gorsze wspomnienia. 6. W kosciele musielismy miec spotkanie z ksiedzem i wywiad gdzie bylo trzeba potwierdzic ze jako nie chrzescijanka to ona nie klamie, itd. na roznych oficjalych papierach. Szczyt glupoty! Mialem zamiar sie spytac ksiedza czy wyda mi oficjalne potwierdzenie czy on nie klamie i cala jego religia (pisze jego bo niestety od slubu raczej sie oddalilem od katolicyzmu...przezylem szok)...w jakich my czasach zyjemy!?!? Inkwizycja czy co? 7. Ciagle wolanie na nia Chinka przez Polakow z raczej negatywnm wizerunkiem (to raczej tutaj w Kanadzie). No i na tyle, nie wesolo. Chce poczytac o bardziej weselszych wspomnieniach. Ta pani co miala wywiad to pamietajmy ze rozmawia z gazeta i nie powie do konca prawdy...choc moze i ta prawda jest bardzo pozytywna. Odpowiedz Link
chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 20:07 hmmm, rzeczywiście nieciekawie. To trochę tak, jak ja zraziłam się do Włochów po naszym pobycie w październiku w Rzymie. Jedyni sympatyczni ludzie tam dla nas to była obsługa chińskiej knajpki, nie muszę wyjaśniać, że sami Chińczycy. Czy zraziło mnie to do Włoch? Uczciwie powiem, że trochę tak. Owszem, mają ładne zabytki, ale może pechow trafiliśmy na samych niemiłych, więc nie mam chęci szybko tam wrócić. Wrócę sobie do Grecji, czy Portugalii. Ale fakt, nie było rasistowskich wstawek, czy czegoś takiego, to nie. Oni po prostu zlewają turystów i ja im osobiście życzę, żeby im się raz przyśnił taki sen, że rok nie ma żadnego turysty w Rzymie. Od razu zrobili by się milsi. Aczkowliek moja znajoma ma znajome , które tu mieszkają i studiują na Akademii MUzycznej, i są zadowolone i chwalą sobie Polskę. Pewnie zaleźy też od przypadku. Odpowiedz Link
onnanohito Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 20:36 ogólnie te opowieści to faktycznie "do d...", mam jednak kilka uwag: 1/ kradzież / napad na przystanku - to niezależne przecież od rasy??? 2/ w ogólniaku miałam pomarańczowe włosy i takie, hmm, a'la The Cure - nie raz i nie dwa babcie różne się na mój widok żegnały, pluły, od szatanów wyzywały - a ja rasy białej, jak w mordę strzelił 3/ studiowałm na japonistyce no i mieliśmy wielu wykładowców Japończyków, zresztą wydział to była orientalistyka, więc i Chińczycy i Koreańczycy itd. Przez calusieńkie 5 lat studiów (a nawet z hakiem nie spotkałam się nigdy z żadną tego typu reakcją (łaziliśmy na piwo, na wystawy, do kina, no w różne miejsca z Japończykami), byłam na jednym ślubie japońsko-polskim, na weselu w knajpie ... mój wykładowca z żoną i 2 dzieci odwiedzili mnie w Gdańsku, byliśmy na Starówce, w knajpach kilku, w Malborku - no nigdzie, nigdzie nie było niczego takiego .... Potem w mojej pracy - przyjeżdżali do nas ciągle Japończycy i z nimi się w różne miejsca chodziło. I to na przykład ja jedna bidna i 4 Japończyków - nigdy słówka nie usłyszałam złego. Mieliście chyba pecha? Nie wiem, wydaje mi się, że największą agresją nasi niektórzy współrodacy darzą Murzynów i Arabów, to sama widziałam, a przez tyle lat z Japończykami - nic a nic? Trzymajcie się w każdym razie - wydaje mi się że z głupota można się spotkać w każdym zakątku ziemi!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 20:57 1. Nie no napad nie mial nic wspolnego z rasa....bylismy za dobrze ubrani i z teczka no i byl pech...ale wspomnien sie nie odwroci. 2. Wiesz, ja bylem kiedys Goth(em?) z glanami 20-dziurkowymi, czarno farbowanymi wlosami, i wisniowymi paskami we wlosach (muzyki to nadal czesto slucham). W Kanadzie sie nikt nie przyczepial. Wiem ze to nie musialo byc bazowane na rasie, ale jednak tak moja zona to odebrala i tego sie nie zmieni. No wiesz, pech byl, ale tego pecha sie nie odwroci....probuje ja przekonac przez brzuch bo lubi Polskie kielbasy i szynki, ale do Polski jechac nie chce. Ale godze sie z tym ze jej nigdy nie przekonam...Japonczycy to jednak narod ktory tylko moze przekonac wlasna telewizja lub znany Japonczyk ...innym nie wieza....troche to boli bo jednak jestem Polakiem... Odpowiedz Link
pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:34 A propos znajomych z Chopin Academy, Chiara - moja zona ma teorie, ze mlode Japonki tylko po to tu przyjezdzaja zeby znalezc sobie bialego bojfrienda i poszpanowac przed kolezankami w kraju. To o czym pisalismy tu juz w innym watku - Japonki marza o mężu z Europy lub Ameryki. Zapytajcie ludzi na japonistyce - ilu chlopakow ma dziewczyny-japonki z Akademii Muzycznej... Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 21:39 Z tym napadem to bylo tak... Stalismy na tym przystanku, a ja mialem teczke w lewj rece. Nagle z przodu stanelo dwoch nie ciekawie wygladajacych gosciow. Katem oka zobaczylem ze za mna stanal jeszcze jeden. No i zaczelo sie...taki tekst... Za rogiem w jakiejs uliczce wlamano sie do samochodu jakiejs pani i ukradziono teczke z Nokia (widac ze jesli sie ma teczke to tez i musi byc Nokia). Podobno bylo dwoch zlodziei, jeden w dresie a drugi zupelnie wygladajacy jak ja, no i oczywiscie ja mam teczke (z prawdopodobnie Nokia w srodku). Jesli nie jestem winny to oczywiscie nie ma sie czym obawiac, pojdziemy do tej uliczki i pani powie czy to ty, no i bedzie trzeba sprawdzic czy jest Nokia. Ja slucham i nigdzie nie ide. Ci nalegaja i zaczynaja grozic pobiciem i pokrojeniem mnie i dziewczyny...w ich slowach, az tak ze z nas strzepy beda fruwaly po ulicy...nie wiem jak dlugo to wszystko trwalo bo wedlug mnie to wiecznasc. Przyjechal w koncu tramwaj w sam krytyczny czas i wsiedlismy. Nic sie nam nie stalo oprocz bicia serca i nic nie udalo sie im ukrasc. Notabene, w teczce mielismy akurat niezla sume pieniedzy, co prawda nie pamietam dlaczego. Odpowiedz Link
pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:06 Zanim sprowadzilismy sie do Warszawy, przez rok mieszkalismy we Wroclawiu. Zona - wtedy jeszcze narzeczona przyjechala do Polski 20 stycznia - na Okeciu byla okropna mgla, wiec samolot wyladowal w Katowicach. Nikt jej niczego nie wyjasnil, wsadzili ja do autobusu (myslala ze jedzie do terminau) i przez szesc godzin jechala do warszawy. Tu ja ja odebralem i zaraz wsadzilem na nastepne 5 godzin do syfiastego pociagu. Wysiedlismy o polnocy na zasikanym dworcu Wroclaw Nadodrze w nienajlepszej dzielnicy, wsrod odrapanych kamienic, powybijanych okien i popsutych lamp. Mroz minus 15 stopni, ciemno, okropnie. Wyobrazacie sobei jak sie czula? Przez rok nie miala co ze soba zrobic - zero znajomych, mieszkanie z bratem i jego kolega w dwupokojowym mieszkaniu, zero pracy zadnego zajecia (no po 6 miesiacach znalazlem jej lekcje japonskiego raz w tygodniu w szkole jezykowej). Wpadla w okropna depresje. Mowila ze czuje klaustrofobie i nie moze oddychac. Zostala tylko dlatego ze mnie kocha. Odpowiedz Link
pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:10 Do dzisiaj kiedy ktos sie jej pyta czy lubi Polske odpowiada, ze nie - to okropny kraj do zycia. Najbardziej przeszkadza jej brak slonca zima i nieuprzejmosc obcych ludzi (bo jak znajomi to mili). Teraz ma juz dobra prace (zarabia trzy razy wiecej ode mnie), swoich przyjaciol, mamy wlasne mieszkanie, ustabilizowane zycie, w warszawie widac juz oznaki japonizacji (mozna isc na sushi, czasem rpzyjezdza ktos z koncertem), jest juz internet wiec moze sluchac radia, ogladac wiadomosci, mailowac z rodzina etc. Ale i tak zapewnia, ze kiedy ja umre (a umre na pewno wczesniej niz ona - wiadomo Polacy zawsze zyja krocej od Japonczykow), to ona natychmiast wyjezdza z tego kraju. Odpowiedz Link
pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:11 Ale powiem wam, ze wlasnie wczoraj wrocilismy z Japonii do Polski, i ja tez mam takie odczucia. To jednak nie jest fajny kraj do zycia ta Polska. Odpowiedz Link
onnanohito ... 05.01.05, 23:52 nie będę się na ten temat rowodzić, bo przecież miłe ma byc to forum, nieprwdaż? ale jakoś tak ... zawsze mnie to strasznie wkurza, jak ktoś tak mówi o naszym kraju, no - o naszej Ojczyźnie .... no proszę Cię ... no to jeszcze anegdotka mini wróciłam zachwycona z pierwszego pobytu w Japonii, wiadomo, jak tam jest - w każdym sklepie ukłony w pas i witanie gościa z tym zaśpiewem itd. itp., ukłony, grzeczność, karność .... oj, dużo by opowiadać - taka tam była atmosfera cały czas jestem w Polsce, na drugi dzień jechałam na studia podyplomowe do Wrocławia, no na zajęcia, stoję w kolejce do kasy na dworcu PKP, pan przede mną daje 100 PLN, a baba z okienka do niego: DROBNE, on że nie ma, ona: ALBO DROBNE, ALBO BILETU NIE BĘDZIE, on, że nie ma i co teraz:NIECH IDZIE, ROZMIENIA, JA DROBNYCH NIE MAM I NIE URODZĘ, inny facet z kolejki już aferę kręci i wiecie co .... poczułam się, jakbym ........................odetchnęła świeżym górskim powietrzem! NARESZCIE W DOMU! ja tak właśnie myślę o Polsce ... - w końcu przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka ... Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: ... 06.01.05, 15:33 Prawda jest prawda, ja sie przyzwyczailem do czegos innego wiec ojczyzna ojczyzna....rzeczywiscie zostawmy ten temat. Ale niestety tego co niektorzy Japonczycy sadza oPolsce nie da sie latwo zmienic. Odpowiedz Link
pprzybyl Polska, ech 06.01.05, 18:36 Przepraszam, nie chcialem nikogo urazic moją opinią nt Polski. Teraz widzę, że sie źle wyrazilem. Poczulem sie wlasnie tak, jak onnanohito. Po prostu u siebie. Mimo wszystko da sie tu jakos zyc i , jak widac, japonczykom moze sie nawet podobac. Moim tesciom tez sie zawsze bardzo podoba. Zwlaszcza Zelazowa Wola im sie podobala (jedli tam pierwszy raz w zyciu sledzie po japonsku). Odpowiedz Link
pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:30 Dwa pytania: 1. Kapitan, a dlugo mieszkaliscie w Polsce razem? 2. Czy Nekos ma zone Japonke? Odpowiedz Link
pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:38 Acha, jeszcze a propos przezyc Kapitana ze slubem - my tez bralismy koscielny i to w najbardziej skomplikowanej wersji ze wszystkich - koscielny-konkordatowy, z niekatoliczka, cudzoziemka, w dodatku poza miejscem stalego zameldowania i w nie swojej parafii. Papierkow bylo troche do zalatwiania, ale nikt sie jakos nie dziwil i nie robil problemow. Slub bralismy w Wilanowie i dopiero pozniej dowiedzialem sie ze tamtejszy ksiadz (ten co to kiedys byl na liscie bogaczy Wprost), potrafi byc bardzo nieprzyjemny, jesli da mu sie za cienka koperte. My dalismy 300 zl i obylo bardzo OK. Mysle, ze mieliscie po porostu pecha, albo bylo to na tyle dawno, ze od tego czasu zdazylo sie tu juz troszke pozmieniac. Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 15:29 Ze slubem nie bylo problemow. Mnie sie po prostu nie podobaly te wszystkie pytania, szczegolnie potwierdzajace prawomownosc, i formularze. Nasz slub byl identyczny do twojego, tez mielismy sporo papierow, tlumaczen przez ambasade, itd. Wszystko poszlo dobrze. Slub byl w Niedziele wiec byla i cala msza wiec byl dlugi i jeszcze w dodatku bylo sporo nieznanych ludzi....doliczyc jeszcze mozna Japonskich turystow co robili zdjecia przed kosciolem. Bralismy slub w Sw. Annie przy starowce wiec bylo durzo turystow. Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 15:30 Nigdy w Polsce nie mieszkalismy. Ja z Polski wyjechalem w 1980. Bylismy tam przez 2 tygodnie, a bylo to w roku 2000. Odpowiedz Link
nekos Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 16:11 tak, tez mam zone japonke. dodam ze bylismy razem w polsce na wakacjach 4-5 razy (nawet dokladnie nie pamietam) i baaardzo sie jej tam podobalo. nigdy nic przykrego jej sie w polsce nie przydazylo a wrecz przeciwnie zawsze bylo wspaniale. nawet namawiala mnie wiele razy zebysmy sie tam przeprowadzili. Odpowiedz Link
chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 16:12 Nekos, a może się jednak przeniesiecie? Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 18:34 A wiec statystycznie, bazowane na bardzo wielu osobach(3) wychodzi ze... 33% zon lubi Polske 67% zon nie lubi To jest ulamek z badan CBOS o nastawieniu Polakow: Kolejną grupę narodów stanowią w sondażu takie, w stosunku do których sympatia również przeważa nad niechęcią, jednak proporcje pozytywnych i negatywnych uczuć są bardziej wyrównane. Zaliczają się do niej: Irlandczycy (39% sympatii - 15% niechęci), Litwini (38% - 21% ), Duńczycy (35% - 14%), Finowie (32% - 16%), Japończycy (32% - 22%), Austriacy (31% - 21%), Słoweńcy (30% - 21%), Łotysze (29% - 23%) i Estończycy (26% - 21%). Odpowiedz Link
pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 18:39 No to wypada chyba calkiem niezle. A jak te statystyki wygladaja w przypadku Kanady? Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 22:30 W tym wycinku z ankiety o Kanadzie nie bylo. Pewnie bym powiedzial ze jest wiecej pozytywnych niz negatywnych z powodu malego zapoznania z Kanada...a wiec i mniejszej szansy znalezienia tych negatywnych stron. Do tego sie jeszcze doda ze Kanada, nie tak jak USA, nie wlazi innym narodom w zupe wiec i mniej extremalne sa o niej opinie. Co do zony, to w Toronto mozne byc (Japonia oczywiscie nadal jest gora) i tu zyc. Jest pelno roznych ludzi z calego swiata wiec jest widac razniej. Im mniejsze miasto tym gorzej no i mniej ciekawie. Odpowiedz Link
menelkir Re: Zony Japonki a Polska 07.01.05, 02:11 No coz, ja forumowej statystyki w zadna ze stron nie podbije, jako ze zony Japonki nie posiadam (choc w przyszlosci, kto wie . Ale zeby sprobowac choc troche ja zrownowazyc - wsrod moich znajomych jest rowniez malzenstwo Polak/Japonka, mieszkaja od kilku lat w Polsce. I co mnie mocno swego czasu dziwilo, to wlasnie jego o wiele bardziej ciagnie do Japonii, podczas gdy ona nie ma zupelnie nic przeciwko mieszkaniu w Polsce i bardzo jej sie tu podoba. Sa wiec rowniez i takie przyklady. Kapitanowi i pprzybylowi bardzo wspolczuje, ze spotkaly ich tak przykre sytuacje , ale podobnie jak onnanohito uwazam, ze rzeczywiscie mieliscie troche pecha. Polska generalnie jest krajem niezbyt bezpiecznym i niestety takie "przygody" moga sie przytrafic kazdemu, bez wzgledu na narodowosc. Podobnie jak onnanohito wielokrotnie spedzalem czas w roznych miejscach w towarzystwie Japonczykow (znajomego zabralem nawet na mecz, choc wybranie sie na stadion pilkarski w naszym kraju wiele osob utozsamia z proba samobojcza) i praktycznie nie zdarzaly nam sie zadne zaczepki czy okazywanie niecheci ze wzgledu na ich inny wyglad. Podobnie gdy podrozowalem w ubieglym roku we dwojke z japonska przyjaciolka, ani razu nie zetknelismy sie z czyjas niechecia, nie mowiac o agresji. Pamietam za to raz, jak znajomego Japonczyka zaczepiala jakas pijana grupka w autobusie nocnym, czym sie zreszta w ogole nie przejal; opowiadal mi na drugi dzien z usmiechem (polski zna dosc slabo), ze zwracali sie do niego na caly autobus "ty, Bruce Lee!" i chyba cos od niego chcieli, ale nie wie co. Na szczescie na zaczepkach sie skonczylo, i to na szczescie raczej dla nich, bo jak na ironie owze znajomy jest bylym kickbokserem i karateka, a obecnie pracuje jako trener judo. )) Odpowiedz Link
menelkir autoerrata 07.01.05, 02:32 > Kapitanowi i pprzybylowi bardzo wspolczuje, ze spotkaly ich > tak przykre sytuacje , Oops, cos niedokladnie czytalem, wydawalo mi sie, ze ta sytuacje w tramwaju opisywal pprzybyl. Ale tak czy siak tez szkoda, ze zona miala tak fatalny pierwszy kontakt z Polska... Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 07.01.05, 19:44 No to statystyka wychodzi w tej chwili na 50/50%. Ja mam jeszcze jednego znajomego z Nagoi z zona Japonka i zdaje sie jesli dobrze pamietam to jej Polska nie przeszkadzala, choc tez i chyba nie imponowala. Miala neutralne nastawienie. Odpowiedz Link
yawokim Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 10:53 goscilem u siebie dwoje znajomych- raczej im sie podobalo- chociaz rozczarowani byli, ze nie jest tak szaro i smutno jak w filmach kieslowskiego ;] ... poniewaz zachecalem ich do samodzielnego chodzenia po miescie kolega zapuscil sie w region stalowa/bialostocka/inzynierska ze swoim canonem na szyji hahaha ... Odpowiedz Link
chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 11:06 ale , jak rozumiem przeżył? z drugiej strony zastanawiam się, nie gniewaj się, ale czemu nie uprzedziłeś ich, w jakie rejony lepiej się nie zapuszczać? Mimo wszystko gdyby coś się stało, przykro byłoby także Tobie. Odpowiedz Link
yawokim Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 11:09 nic mu sie nie stalo ... nie wiedzialem, ze tam pojdzie, na pewno bym mu wyperswadowal- nie jestem sadysta ;] Odpowiedz Link
chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 11:12 domyślam się, ale mówię, że zdziwiło mnie, że z góry go nie uprzedziłeś o gorszych miejscach w W-wie. Ja od razu uprzedzam każdego obcego, że się na Pragę samemu nie jeździ. A moja przyjaciółka z Australii , jak przyjechała beztrosko mi oznajmiła, że ona chce zrobić super zakupy i słyszała, że na Stadionie są takie dobre ceny. Z trudem udało mi się jej to wyperswadować Odpowiedz Link
yawokim Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 11:16 jakos mi do glowy nie przyszlo, ze chcialoby sie komus na druga strone jezdzic ... Odpowiedz Link
chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 11:19 no Wiesz, znając Japończyków?? Ale też ich łatwiej uprzedzić o niedobrych miejscach. Mówisz, że tam nie powinni i nie pojadą, co do mojej koleżanki, to tylko fakt, że poprzedniego dnia imprezowała spowodował, że w końcu na ten Stadion nie trafiła, bo inaczej, pewnie by pojechała, nie dowierzając mi. Tak, czy inaczej, dobrze, że się ok skończyło w obu sprawach z zupełnie innej beczki, Wybierasz się na spotkanie autorskie?? Odpowiedz Link
yawokim Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 11:21 jasne, przyniose plyty , ktore kiedys obiecalem Odpowiedz Link
chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 11:24 heh, sorry, nie dlatego pytałam. Byłam ciekawa, czy się Wybierasz. Sorry, że się nie odzywałam, ostatnie miesiące były dziwne, z różnych względów, i nie sprzyjały specjalnie spotkaniom towarzyskim, mam nadzieję, że się nie gniewasz...ale bardzo się nie złożyło. Zresztą teraz też sobie cichaczem choruję) Odpowiedz Link
yawokim Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 11:30 no co ty, tak tylko chcialem przy okazji dodac, bo kiedys tam obiecalem ... Odpowiedz Link
chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 08.01.05, 12:51 super a co do spotkania, na pewno będzie fajnie choć Marcin się obawia pustej sali ale na pewno będzie dużo czytelników Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 10.01.05, 17:55 Hej! Ja jestem z Pragi...Poludnie...i nie bylo tak zle jak tam mieszkalem sporo lat temu....w tamtych czasach to nawet bylem na meczu na stadionie dziesieciolecia....ach te czasy ploretariatu, milicji, i socialistycznej jednosci narodowej.....obetnijmy wszyscy socjalistyczno braterskie wlosy...by byc podomnymi do Polnocno Koreanczykow Odpowiedz Link
pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 10.01.05, 18:13 A my mieszkalismy przez prawie dwa lata na Targowku i tylko raz jakis elegant spod spozywczaka zainteresowal sie egzotycznym wygladem mojej zony, bo wyczul interes do zrobienia (moze dolary wymienic?). Poza tym nic nigdy sie nie zdarzylo, ani nawet nie zanosilo sie na zdarzenie. I to mimo ze zona czesto wracala do domu po zmroku (sama). Mimo to i tak wole mieszkac w Srodmiesciu Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 10.01.05, 18:56 Hmmm...Tergowek...my mieszkalismy na Osiedlu Dziesieciolecia na Braclawskiej...tam gdzie trasa sie rozwidla. Pamietam ze byly bardzo fajne osiedla. Potem po latach pojechalem zobaczyc, w 99-tym.....ale z tego sie zrobily rudery! Odpowiedz Link
grey-pippin Re: w Krakowie 11.01.05, 06:11 Trzy lata temu zaprosialm do Krakowa na Sylwestra i Nowy Rok 2 Japonczykow pracujacych naukowo w Niemczech. Spedzili w Krakowie okolo 10 dni (a jechali 18 godzin autobusem z pijanymi "gastarbaiterami") i mieszkali z cala moja rodzina w domu w podkrakowskiej wsi. Byla akurat ladna sniezna i mrozna zima. Obydwoje polubili Polske, a kiedy Niemcy po 2 latach na dowidzenia zapytali Japonczyka gdzie mu sie najbardziej podobalo (zwiedzil rozne kraje w tym Irlandie, Holandie, Francje i Anglie) on powiedzial najfajniej bylo w Krakowie, kiedy Ci Niemcy mi to powtorzyli serce mi uroslo Odpowiedz Link
kapitankloss1 Re: w Krakowie 11.01.05, 14:39 Fajnie! Im wiecej bedzie takich co lubia, tym wiecej bedzie w telewizji Japonskiej pozytywnych odcinkow o Polsce, no i dodajmy ten puch, i powoli zbudujemy sobie dobra opinie. Odpowiedz Link