pprzybyl
19.01.05, 20:48
Przepraszam Chiara, ze zaczynam nowy watek, ale koneicznie chcialem mu nadac
tytul Bezsennosc w Warszawie. Wbrew mocno akcentowanym obawom Marcina,
społeczność czytelnicza stawila sie na spotkaniu z gajdzinem nadzwyczaj
licznie (wiekszosc nawet nie miala gdzie siedziec) i nadzwyczaj ochoczo
sluchala opowiesci. Nikt nie spal, ani nawet nie ziewal, a autor odczytal
tylko jeden kawalek swojej ksiazki, co mozna uznac za duuuzy sukces spotkania
nazywanego potocznie - wieczorem literackim.