Co drażni gajdzinów w japończykach?

31.01.05, 00:14
Zastanawiam się co najbardziej jest drażniące dla Europejczyka w Japończykach?
Kilka elementów, które jak sądzę by mnie drażniły to:
1) unikanie odpowiedzi
2) kłanianie się i rozbudowane formy grzecznościowe

Kto da więcej?

P.
    • grey-pippin Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 31.01.05, 06:11
      Jedyne co mnie drazni to nadmiar rowerzystow na chodnikach, atakuja z kazdej
      strony, jezdza we wszystkich kierunkach, i niby odbywa sie to bezkolizyjnie,
      ale drazni mnie kiedy czyjs rower ociera sie o mnie bo zboczylam z kursu o 5 cm
      w parawo czy lewo.
      Poza tym to nic mnie nie drazni, bo jestem niespotykanie pozytywnie nakrecona wink
      • logik_obiezyswiat Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 31.01.05, 08:06
        Jest bardzo niewiele języków, które nie mają zwrotów grzecznościowych. To, że te w Suwahili zależą od tego, czy ktoś ma w sobie bogów czy nie spowoduje, że ich nie będziesz umiał stosować i będą Cię denerwować, ocieranie się nosami Eskimosów pewnie też. Ale czy to jest powód, do bycia rozdrażnionym? Co taki ktoś robi za granicą? Pojechał się podenerwować? Lepiej niech zostanie przed telewizorem. W Japonii masa szalonych rowerów? A co z resztą Azji? A dlaczego oni się nie zderzają? A dlaczego cudzoziemcy po roku jazdy jeżdżą tak samo? Co podpowiada logika?
        • siecioslaw Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 31.01.05, 20:59
          Jasne, ale to nie jest forum o swahili smile
          Zresztą jeśli jedziesz coś zwiedzić to może Cię coś denerwować czy to pojedziesz
          do Europy, Japonii czy do Ruandy. Ale to tylko wycieczka i nie obchodzi Cię tak
          naprawdę, że nacja którą odwiedzasz jest taka czy inna. Jak się jest gajdzinem,
          to wiążesz się z Japonią na dłużej. W takiej sytuacji poznajesz pewne zachowania
          Japończyków, których nie zauważa się na krótszą metę. Np. w odwiedzając Polskę
          nie możesz się zorientować, że są spore szanse na to, że mocno się zirytujesz
          jak spóbujesz zarejestrować samochód suspicious
          I właśnie o to mi chodzi.

          Pozdrawiam,
          P.
        • grey-pippin Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 03.02.05, 06:33
          Jak na obiezyswiata jestes strasznie czepliwo-klotliwy wink
          Nie napisalam ze jezdze inaczej, jezdze dokladnie tak jak japonczycy,
          co nie znaczy, ze nie moze mnie to draznic !?
          • martolka Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 03.02.05, 17:48
            on jest czepliwo-kłopotliwy jako logik, nie obieżyświat smile
    • chiara76 Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 31.01.05, 10:40
      mnie drażni to, że oni nie mówią wprost, co czują i ta ich niechęć do
      odmawiania. Grrr, niech mi powiedzą wprost NIE, a nie, że kręcą, bo nie wypada,
      albo że Japończyk się źle czuje mówiąc nie. Ponieważ ostatnio właśnie
      doświadczyłam takiego, jak napisałeś "unikania odpowiedzi", więc to drażni mnie
      jeszcze bardziej.

      O kąpielach rodzinnych już wspominałam, więc nie będę się powtarzać, no i te
      kapcie łazienkowe. Musiałabym mieć osobny worek z kapciami w gości, bo cudzych
      nie założę, żeby nie wiem, co.

      Ale, mimo ich słabostek, i tak mnie intrygują jako naród...
    • kapitankloss1 Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 31.01.05, 14:54
      Waski poglad na swiat detalicznie wytyczony roznymi zasadami. Jest to wedlog
      mnie wdrazone w kulture Japonska. Po prawie 9 latach obcowania z Japonczykami
      w zyciu prywatnym, w pracy, szkole, mieszkaniu w Japoni, i poza, jest to jedyny
      aspekt ktory od czasu do czasu powraca na powierzchnie....ich trudnosc do
      zobaczenia czegos z innego punktu widzenia, do rozszerzenia swoich mysli poza
      ramki obrazka. Z Japonskiego punktu widzenia i kultury, ich poglad jest nie-
      konfrotnacyjny, bo wszystko mozna wytlumaczyc przez pare (lub wiecej) "rules",
      i ulatwia zycie. Na codzienne zycie jest to wysmienity sposob, ale szwankuje
      jak trzeba wyjsc poza codziennosc.
    • seruppin Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 01.02.05, 09:29
      Do unikania odpowiedzi mozna sie przyzwyczaic, jak nie mowia tak, to raczej (99%) mowia nie (aczkolwiek "hai" uzywaja rowniez bez znaczenia "tak", zwlaszcza przy rozmowie przez telefon wink ).
      Klanianie sie i formy grzecznosciowe nie sa takie straszne, mnie jako zem gaijin nie do konca obowiazuje etykieta (tzn. duzo lepiej jakbym sie do niej stosowal, ale gaijin to gaijin, nie zna sie) i tylko czasami zmuszam sie do "probowania" stosowania grzeczniejszego jezyka czy glebokich uklonow (jak ostatnio na rozpoczeciu nowego roku w ambasadzie, gdy Ambasador skladal nam zyczenia, ale ciezar konwersacji zrzucilem na moja zone, a ja sie tylko klanialem wink ).
      Ok, a co mnie drazni w Japonczykach....

      Numer jeden to "Nihongo jouzu desu neee" (jaki jestes dobry w Japonskim), czy "ohashi jouzu desu neee"(jak dobrze poslugujesz sie paleczkami), wystarczy ze powiem "konnichiwa", czy zaczne jesc paleczkami.
      Numer dwa to (oczywiscie jak na moj gust) , nie wiem jak to okreslic, "rozdmuchanie etatow", zdazylo mi sie kupowac w sklepie w ktorym przy kasie byly dwie kasjerki, jedna zajmowala sie towarami, a druga brala pieniadze, wrzucala do maszyny automatycznie wydajaca reszte i podawala ta reszte (IMHO bez sensu).
      --
      Z powazaniem
      Ser
      • chiara76 do Seruppin 01.02.05, 10:05
        seruppin napisał:


        > Ok, a co mnie drazni w Japonczykach....
        >
        > Numer jeden to "Nihongo jouzu desu neee" (jaki jestes dobry w Japonskim),
        czy "
        > ohashi jouzu desu neee"(jak dobrze poslugujesz sie paleczkami), wystarczy ze
        po
        > wiem "konnichiwa", czy zaczne jesc paleczkami.
        > Numer dwa to (oczywiscie jak na moj gust) , nie wiem jak to
        okreslic, "rozdmuch
        > anie etatow", zdazylo mi sie kupowac w sklepie w ktorym przy kasie byly dwie
        ka
        > sjerki, jedna zajmowala sie towarami, a druga brala pieniadze, wrzucala do
        masz
        > yny automatycznie wydajaca reszte i podawala ta reszte (IMHO bez sensu).
        > --
        > Z powazaniem
        > Ser


        Czy to dalej ni jest efekt owego , jakbym to po polsku nazwała, utajonego
        bezrobocia? Kiedyś o tym rozmawialiśmy, że te etaty, to łatanie właśnie
        bezrobocia. JAk sądzisz?
        • seruppin Re: do Seruppin 01.02.05, 10:48
          chiara76 napisała:

          > > Numer dwa to (oczywiscie jak na moj gust) , nie wiem jak to
          > okreslic, "rozdmuch
          > > anie etatow", zdazylo mi sie kupowac w sklepie w ktorym przy kasie byly d
          > wie
          > ka
          > > sjerki, jedna zajmowala sie towarami, a druga brala pieniadze, wrzucala d
          > o
          > masz
          > > yny automatycznie wydajaca reszte i podawala ta reszte (IMHO bez sensu).
          >
          >
          > Czy to dalej ni jest efekt owego , jakbym to po polsku nazwała, utajonego
          > bezrobocia? Kiedyś o tym rozmawialiśmy, że te etaty, to łatanie właśnie
          > bezrobocia. JAk sądzisz?
          Saaa, moze i tak ,ale jaki jest tego sens? By Japonia wygladala lepiej w statystykach swiatowych? Moze to zgodne z duchem "wa", ale IMHO to wyglada na marnotrawienie pieniedzy. Ale coz, w Japonii jest duzo posad , ze tak powiem, "ozdobnych" jak na przyklad panienki witajace w sklepie. Moja zona po kilkuletnim pobycie w Polsce, nauczyla sie pragmatycznego podejscia i tez sie troche podsmiewa z tego (a przedtem uwazala to za normalne... ).
          --
          Z powazaniem
          Ser
          • chiara76 Re: do Seruppin 01.02.05, 10:51
            nie uważam tego za dobre, ale właśnie chciałam się upewnić, jak to jest i w
            sumie potwierdziłeś moje zdanie. Dzięki za odpowiedź!!
        • seruppin Re: do Seruppin 01.02.05, 10:55
          Aha jeszcze jedno jako ze jestem facetem, to lepiej pisac do "Seruppina", bo "do Seruppin" brzmi zensko... A poza tym to jestem Ser (niestety ten nick byl juz zajety sad ).
          --
          Z powazaniem
          Ser
          • chiara76 ok, będę pamiętać:) n/t 01.02.05, 10:58

      • kapitankloss1 Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 01.02.05, 14:32
        Ja jestem za takimi ozdobnymi pracami. Sens jest w tym ze masz mniej ludzi
        szwedajacych sie bez celu i pracy po ulicach, a to zmniejsza szanse ze ci
        ludzie beda robic cos boza granicami prawa....przydalo by sie to w USA i
        Kanadzie....ale kultura na to nie pozwoli.

        Jesli cala ekonomia jest na tym oparta to wszystko dziala. Ceny sa wysokie bo
        trzeba za te wszystkie koszty placic, ale tez i zarobki sa wieksze. Ja mam
        wiekszy problem z tym ze czesto po prostu ci ludzie nie umieja pomoc.

        Kiedys zajelo mi 2 godziny zamienic money order na gotowke. Wydany przez Tokyo-
        Mitsubishi i pieniadze brane z Tokyo-Mitsubishi. Facetka, pewnie dopiero sie
        dostala po studiach. Latala w te i we w te, z instrukcjami, z kopiami, z
        telefonami....wygladala przez te 2 godziny BARDZO zajeta....w Kanadzie dla
        porownania zajmuje to 5 minut i to jeszcze w innym banku.
        • logik_obiezyswiat Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 03.02.05, 04:40
          OK, dobry wątek bo wychodzę na fanatyka wink
          Drażnią mnie:
          1. Udawanie, że się pracuje;
          2. Panikowanie, jak się czegoś nie wie, nie umie;
          3. Kłamanie dla "dobra gajdzina";
          4. Autoreklamowanie karoshi, hikikomori, itp. jako tylko i wyłącznie zjawisk japońskich, przez co Japonia jest zawsze pożywką dla mediów i zawsze się o niej mówi (żeby być na topie, trzeba mieć chodliwe słówka, geisha, tamagocchi... choć są dobre strony zjawiska - znajomi dzwonią po każdej emisji japońskiego tematu w Teleekspresie wink
          5. Nadmierne "przełykanie złości" co wywołuje nadmierny stres (nie działa w Kansai);
          6. Wmawianie sobie, że nigdy nie pojmą tego, co obce i że każdy biały myśli o nich jak o barbarzyńcach z kitkami na głowach;
          7. Nadmiernego przyzwyczajenia do prowadzenia za rączkę i standaryzacji - za granicą nie wiedzą gdzie wysiąść bo maszynista nie mówi, a napisy się nie pojawiają;
          8. Robienie wszystkiego, żeby tylko klient nie poczuł się zostawiony sammeu sobie (pacjenci czekający na fotelach dentystycznych rozłożeni na raty, żeby tylko skrócić ich czas w poczekalni - ja wolę poczytać gazetę!)
          9. Zbyt łatwe poddawanie się głośniejszym osobnikom, częsty brak odwagi cywilnej (zaatakowany student na "zapłacilibyście za te zbrodnie wojenne" nigdy nie powie "a co z programami ODA?" tylko skuli się w kącie.
          10. Uwielbienie wygodnictwa - mając opracowane algorytmy, nie męczą się, ale mózgi popadają w rozleniwienie i nowy bodziec nie zawarty w algorytmie kończy się zbyt często punktem 2.

          Dobra, zapętlam się, na początek wystarczy. Oczywiście nie był bym sobą, gdybym nie zaznaczył tu wyraźnie - napisałem to jako przedstawiciel kultury Zachodu, z punktu widzenia logiki tej właśnie kultury a nie logiki antropoglobalnej, którą przyszedłem tu szerzyć wink
          • grey-pippin Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 03.02.05, 06:52
            >Ale czy to jest powód, do bycia rozdrażnionym?
            >Co taki ktoś robi za granicą?
            >Pojechał się podenerwować?
            >Lepiej niech zostanie przed telewizorem.

            smile))
            • logik_obiezyswiat Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 03.02.05, 06:57
              > smile))

              O takie podejście mi chodziło, nie bierzcie mnie na zbyt-poważnie (choć adrenalina wpływa przecież na pracę płatów wszelakich!), nie jestem kłótliwy, jestem prowokator dyskusji smile
              • yawokim Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 03.02.05, 08:51
                9. Zbyt łatwe poddawanie się głośniejszym osobnikom, częsty brak odwagi
                cywilnej (zaatakowany student na "zapłacilibyście za te
                zbrodnie wojenne" nigdy nie powie "a co z programami ODA?" tylko skuli się w
                kącie.

                mnie to najbardziej irytuje u moich znajomych- maja bardzo wyidealizowany obraz
                zachodu i sa podatni na polityczne 'pranie mozgu' jezeli chodzi o interpretacje
                historii ...
          • kapitankloss1 Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 03.02.05, 15:15
            smile Hahaha...widze ze masz jednak pelny kubek pikantnych obserwacji smile

            Nic odjac, pieknie streszczone smile...mozna dodac...

            11. Absolutna wiara ze obcokrajowiec nie jest zdolny do zrozumienia ani jednej
            czesci Japonskiej kultury, systemu, i jezyka, nawet jak by tam mieszkal przez
            cale zycie.
    • nekos Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 04.02.05, 03:17
      1. ciagle chichotanie nawet w niesmiesznych sytuacjach.
      2. udawanie ze rozumieja a tak naprawde nie maja pojecia o czym mowa.
      • logik_obiezyswiat Re: Co drażni gajdzinów w japończykach? 04.02.05, 06:37
        > 2. udawanie ze rozumieja a tak naprawde nie maja pojecia o czym mowa.

        Tu także w drugą stronę: "nie wiem o czym mówisz", ale tak naprawdę wiem, tylko że moja odpowiedź może sprowadzić kłopoty i na Ciebie, i na mnie, ba, może sprowokować następne pytania w temacie, które sprawią jeszcze większy kłopot większej ilości osób! Zauważyłem, że częste kłamstewka i przemilczenia powodowane bywają dobrą wolą, ale dotyczą czasem takich błahostek, że wynik jest odwrotny od zamierzonego - cudzoziemiec czuje się zirytowany.
Pełna wersja