japoński film a technologia

12.02.05, 01:15
Poniżej wklejam interesującą mnie częśc artykułu, który jest znacznie dłuższy
(www.ha.art.pl/film/neuromancer.html). Szczególnej uwadze polecam dwa
pierwsze akapity i ostatnie zdanie tego fragmentu:

"Dzieło Ridleya Scotta zainspirowało twórców na całym świecie.
Najzdolniejszych uczniów znalazł w Japonii.
Japońskie kino cyberpunkowe to swoisty fenomen - kinematografia stereotypowo
identyfikowana z filmami samurajskimi, ewentualnie yakuza - movies, każdego
roku wydaje przynajmniej kilka znaczących pozycji o tematyce cyberpunkowej (w
większości są to filmy animowane), więcej - cyberpunkowe motywy pojawiają się
nawet w popularnych telewizyjnych serialach dla dzieci. Powodów tego należy
upatrywać w kulturowej asymilacji nowych technologii, które to zjawisko
nastąpiło w Japonii w skali absolutnie wyjątkowej - nie jest jednak celem
tego tekstu próba jego wyjaśnienia.
Niezwykłą propozycją dla fanów kina cyberpunkowego jest Testuo - The Iron Man
w reżyserii Shinya Tsukamoto. Nie tylko dlatego, że na okładce kasety wideo
wyeksponowany jest napis, że według Gibsona to "pierwszy prawdziwie
cyberpunkowy film". To niskobudżetowa, dla starszych widzów trudna w odbiorze
produkcja. Tetsuo to film o przemianie człowieka w maszynę. Transformacja
następuje w bólach, niemal fizyczny ból staje się także udziałem widza.
Oglądnięcie tego filmu to mocne, ciężkie, ale i ciekawe przeżycie.
Undergroundowa produkcja odniosła sukces - w związku z tym nakręcono
komercyjny sequel (Tetsuo: The Body Hammer).
Kolejna propozycja, jaką przygotowali dla nas Japończycy (Gibson miał rację,
przyszłość należy do Azjatów, przyszłość kina także) to Akira Katsuhiro
Otomo - cyberpunk w czystej formie. Bohaterami tej jednej z najsłynniejszych
japońskich animacji są "trudni" młodzi ludzie z gangu motocyklowego, którzy
przypadkowo zostają uwikłani w sprawę tajnego eksperymentu wojskowego.
Opresyjny system, zbuntowani bohaterowie i pełna rozmachu wizja miasta
przyszłości - Neo Tokio (Chiba w filmie się nie pojawia) sprawiają, że każdy
cyberpunk z "zajawką społeczną" po prostu nie może sobie tego filmu darować...
Z kolei jeśli od społecznego aspektu cyberpunka bardziej interesują cię
filozoficzne aspekty tego nurtu, powinieneś zobaczyć Ghost In The Shell. Ten
wyreżyserowany przez Mamoru Oshii film to cyberpunk mistyczny (ale
strzelaniny i pościgi też są), w moim odczuciu jedna z nielicznych pozycji
światowego kina, w których tak fenomenalnie nakreślono problem relacji
człowiek - maszyna. Główna bohaterka to policjantka - cyborg. Film stawia nie
tylko pytania o istotę człowieczeństwa, ale mówi też o potencjalnych
możliwościach połączenia ludzi z tworami technologii. Transhumanistyczne
podejście jest charakterystyczne dla produkcji japońskich - skośnoocy bracia
nie boją się maszyn."

Do listy japońskich technologicznch fantazji dodam ducha z kasety video z
Kręgu (wkrótce zaś na ekranach polskich kin pojawi się film Takashiego Miike,
którego bohaterem jest telefoniczny duch - tytułu nie pamiętam;
podobno "zrzynka" z "Kręgu"wink)

Jak narodziło się w Japonii to specyficzne podejście do technologii?
Macie jakieś pomysły (albo linkismile) na ten temat?

Pozdrawiam,
Cpt. Niamo
    • arie Re: japoński film a technologia 12.02.05, 02:11
      Witam smile
      Ja ostatnio oglądałem taką cyberpunkową mangę/anime z zacięciem sci-fi pt.
      "Appurunshido" (Appleseed) w której przedstawiono koegzystencję człowieka
      przyszłości wraz z osobnikami sztucznie stworzonymi prze powyższych (tzw.
      bioroidami). Miejscem akcji jest tzw. "Olimp" (miasto przyszłości, trochę
      przypominające wizję podniebnego miasta). W filmie roi sie od technologicznych
      nowinek mających ułatwić nam życie (w pewien sposób warunkować?). Z
      socjologicznego punktu widzenia jest poruszony właśnie problem samostanowienia
      oraz świadomości odczuć, emocji i poczucia sprawiedliwości bioroidów w świecie
      ludzi.

      Tutaj link do informacji o filmie:
      www.imdb.com/title/tt0401233/
      i wcześniejszy film o tym samym tytule:
      www.imdb.com/title/tt0094668/
      i po polsku:
      appleseed.filmweb.pl/
      Pozdrawiam smile
      • menelkir Re: japoński film a technologia 13.02.05, 00:47
        Co prawda to nie forum o anime, wiec mam nadzieje, ze chiara
        nas nie zabanuje smile Ale skoro juz poruszyles temat Appleseed
        (ktory mnie rowniez zdarzylo sie ostatnio obejrzec), to nie moge
        sobie podarowac osobistej uwagi, ze tak durnego anime nie zdarzylo
        mi sie ogladac bodajze od czasu pelnometrazowego X'a. W filmie
        moze i roi sie od technologicznych nowinek, ale jeszcze bardziej
        od kosmicznych wrecz bzdur i koncepcji naciaganych prawie po kres
        wytrzymalosci papieru (chyba, ze poradzili sobie w ogole bez
        scenariusza, wcale bym sie nie zdziwil). Caly pomysl z bioroidami
        kompletnie nie trzyma sie kupy (jesli az tak sie ich wszyscy bali,
        to po kiego grzyba ktos ich tyle naklonowal, ze wyszla z tego
        polowa ludzkosci?), ich przerozne "ograniczenia" sa topornie
        powymyslane bez zadnego uzasadnienia lub pozrzynane z zupelnie
        innych historii (polecalbym szczegolnie "Powrot z gwiazd" Lema).
        No a juz takie numery jak wirusy dajace sie w jednej chwili
        przeprogramowywac z ludzi na bioroidy i odwrotnie, w dodatku
        trzymane w jakims ogromnym zbiorniku (bo jak kazdy wie, taki
        wirus to spore bydle, a co dopiero cala masa smile, czy umierajacy
        cyborg krztuszacy sie mechanicznym kaszlem... Litosci. big_grin

        Pierwsze 20-30 minut warto obejrzec dla samej animacji,
        ale potem juz im dalej tym gorzej, lot na leb na szyje
        az do poziomu kreskowek na Polonii 1 z wloskim dubbingiem.
        Po godzinie musialem juz walczyc sam ze soba, zeby ogladac
        dalej, jakos sie zmusilem, ale w sumie nie bylo warto.

        Na pewno Appleseed nie zasluguje, zeby wymieniac go wsrod
        takich tytulow jak Akira czy Ghost in the Shell. A kwestie
        dotyczace koegzystencji czlowieka z produktami jego wlasnej
        technologii sa niebo ciekawiej ujete chocby w Chobits. Serio. smile
        • chiara76 Re: japoński film a technologia 13.02.05, 01:00
          menelkir napisał:

          > Co prawda to nie forum o anime, wiec mam nadzieje, ze chiara
          > nas nie zabanuje smile


          Drogi MenelkirzesmileChiara patrzy łaskawym okiem i nie banujesmile) ma dziś dobry
          humorsmile))
          • menelkir Re: japoński film a technologia 13.02.05, 01:03
            No wiesz, z adminami nigdy nic nie wiadomo,
            poza tym pogoda dzisiaj paskudna i w ogole... wink))
            • cptniamo Re: japoński film a technologia 13.02.05, 14:48
              Za anime nie przepadam, edukację zakończyłam na "Ghost in the shell" i "Akirze"
              (ten film ilustruje wspaniała muzyka!).
              Ciekawi mnie to, skąd w filmach japońskich tak wyraźne zafascynowanie techniką.
              Czy połączenie człowieka z maszyną jest odbierane w kulturzejapońskiej jako
              przerażające? Czy zatem słusznie wpisałam "Tetsuo the Ironman" do ulubionych
              horrorów japońskich?
              A może to tylko moje prywatne podejście do takich filmów? Bo filmy cyberpunk
              straszą mnie bardziej niż najlepsze herrory ("Muchę" Cronnenberga ledwo
              obejrzałam do końca ze strachu), a jako dziecko bałam się komputerów, bo
              myśłałam że... człowiek może się zarazić wirusem komputerowym i umrzeć, w
              międzyczasie zamieniając się w maszynę smile)

              Pozdrawiam.
              • menelkir Re: japoński film a technologia 13.02.05, 16:00
                Dlaczego akurat Japonczykow fascynuja bardzo te tematy,
                to wydaje sie w miare oczywiste - wszyscy wiemy, na jakim
                poziomie stoi ich elektronika i robotyka (jakos niedawno
                byl prezentowany rowniez w naszych wiadomosciach nowy
                humanoidalny robocik Hondy, potrafiacy cos tam zatanczyc
                czy m.in. podchodzic do niewielkiej pilki i kopac ja),
                dzieciakom od malego towarzysza elektroniczne gadzety
                i zabawki, to wlasnie tam upowszechnily sie tamagotchi...
                Wiec to chyba naturalne, ze powstaja tam historie o tym,
                jak wygladalby swiat, gdyby ta otaczajaca ich z zewszad
                technologia przybrala ktoregos dnia formy wyposazone
                w mniej lub bardziej zaawansowana samoswiadomosc...
                Podobnie jak tematy elektronicznych implantow i roznych
                "hardware'owych" modyfikacji czlowieka. Chociaz tutaj
                akurat nie wiem, czy Japonczycy przoduja az tak bardzo.
                Niestety filmow japonskich nie znam zbyt wiele, ale juz
                o japonskich produkcjach cyberpunkowych (nie anime),
                to nie slyszalem w ogole nic - wiec zdaje sie, ze te,
                ktore sa, chyba nie maja takiej sily przebicia poza
                Japonia jak chociazby ostatnio japonskie filmy grozy.

                A tak jeszcze zupelnie na marginesie, to spieralbym sie,
                i to bardzo, czy Akire mozna traktowac jako cyberpunk
                (a co dopiero "cyberpunk w czystej formie"). Bo poza
                sama sceneria Neo Tokyo w tym anime nic tak naprawde
                z gatunku cyberpunk nie ma. Ani cyborgow, ani implantow,
                ani cyberprzestrzeni, komputerow to tyle co kilka sztuk
                w laboratorium wojskowym... A cala rzecz tez wlasciwie
                zupelnie o czyms innym. Zupelnie co innego niz w GitS.
                Nawiasem mowiac, polecalbym obejrzenie rowniez drugiej
                czesci GitS, czyli Innocence. Cyberpunk przez duze C. smile
                • el_gato_con_botas Re: japoński film a technologia 14.02.05, 12:44
                  z GitS'a to bym polecal SAC i mini serie Tachikomach
                  wink
                  Japonczycy, przynajmniej z mojego punktu widzenia, wydaja sie dalece bardziej
                  uzytkowo podchodzic do wszelkiego rodzaju technologii niz to jest w przypadku
                  'kultury Zachodniej'; to ma o tyle konsekwencje, ze dla tworcow japonskich jest
                  oczywistym, ze ludzie kiedys zrobia sobie odpowiednie porty laczace czlowieka z
                  maszyna, a dla takiego Scotta czy Lucasa juza nie (wyobrazmy sobie 'Obcego' w
                  wydaniu japonskim - pomijajac kwestie samego potwora, jestem dziwnie pewien, ze
                  nieco inaczej wygladaloby sterowanie pojazdem; w przypadku 'GW' stosunek do
                  ewentualnych cyborgizacji widac w sposobie traktowania Dartha V.);
                  'swiatynia ciala ludzkiego' to pojecie traktowane inaczej w zaleznosci od kregu
                  kulturowego, podejrzewam, ze wlasnie w Japonii moga miec miejsce pierwsze
                  powazniejsze laczenia czlowieka z maszynami wlasnie za pomoca roznej masci
                  gniazd i portow;
                  w kwestii 'Akiry': podobnie jak menelkir nie widze w tym filmie 'klasycznego
                  cyberpunka', co w niczym nie zmienia faktu, ze dla milosnikow gatunku jest to
                  lektura obowiazkowa
                  wink
                  zas co do muzyki - zdecydowana wiekszaosc anime ma ja przyzwoita, a bardzo dobra
                  zdaza sie czesciej, niz w przypadku produkcji fabularnych
                  smile
                  pzdr
Pełna wersja