Spacerkiem po aptekach japońskich./a.Dorota Budźko

19.02.05, 21:33
wklejam "mały" artykulik autorstwa Doroty Budźko, może znajdę więcej:

Przykładowa apteka przy szpitalu liczącym tysiąc łóżek zatrudnia około
czterdziestu osób personelu i realizuje około siedemset recept dziennie.
Lekarze siecią komputerową przesyłają zamówienia z oddziałów, drukuje się je
w izbie ekspedycyjnej i realizuje wypełniając odpowiednie protokoły. W myśl
zasad "Dobrej Praktyki" każda procedura ma swoją dokumentację. Na protokole,
jak przyjęto w Japonii, podpis może być zastąpiony przez inkan - osobistą
pieczęć. Od roku obowiązuje dołączanie do wydawanych lekarstw precyzyjnych,
zawierających m.in. wyraźne zdjęcia tych lekarstw, ulotek. Pacjent nie może
się pomylić. Osoby realizujące recepty i przygotowujące lekarstwa często
pracują w maseczkach i rękawiczkach. Dwa procent populacji pacjentów szpitala
wymaga monitorowania poziomu przyjmowanych leków. W części laboratoryjnej
apteki wykonuje się analizę około trzystu próbek miesięcznie. Jeżeli wymagane
są testy radioimmunoprecypitacyjne apteka może je wykonać tylko w
niezależnych od niej centrach izotopów. Wstępu do takiego centrum strzegą
szczegółowe, będące konsekwencją smutnych wydarzeń w Hiroshimie i Nagasaki,
przepisy. W laboratorium bada się również jakość wody; szpital chętnie
inwestuje we własną stację oczyszczania, jest to bardziej ekonomiczne.
Sygnalizowane komputerowo potrzeby oddziałów szpitalnych, zaspakaja inny,
położony z reguły w pobliżu magazynów, dział apteki. Pogrupowane leki
przechowywane są w kilku magazynach, przy czym środki odurzające zgodnie z
uwzględnieniem odrębnych wymogów. W części recepturowej, według
praktykowanego w szpitalu receptariusza przygotowuje się proszki, maści i
płyny. Szczególną częścią receptury jest dział leku jałowego; boksy i loże z
nawiewem jałowego powietrza ściśle spełniają stawiane im kryteria.
Często w aptece spotkać można studentów, nie tylko farmacji, ale i medycyny.
Odbywają tu obowiązkowe ćwiczenia.
Nad poprawnością pracy czuwają osoby w dziale informacji o leku. Mają do
dyspozycji podręczniki, poradniki, katalogi, inne publikacje i ...
farmakopeę. Ta ostatnia, wydana w formacie A4, przypomina gruby słownik.
Kanji na okładce potwierdzają, że jest oficjalnie zatwierdzona przez rząd
Japonii. W początkowej części farmakopei umieszczono opisy prób i testów, za
nimi monografie środków leczniczych. Całość wydania zamykają wydruki widm
opisanych środków oraz wzbogacony o odnośniki angielskie indeks.
Przy futrynie każdych drzwi widać zawieszone karteczki. Umieszcza się na nich
informację o testowaniu przeciwpożarowych urządzeń alarmujących. Gdyby nie
niepewność związana z ruchami tektonicznymi tego obszaru, farmaceuci mogliby
czuć się naprawdę bezpiecznie i ze spokojem zażywać relaksu w pomieszczeniu
rekreacyjnym.

REFLEKSJE

Gdy tylko nie wizytuję aptek, staram się przyjrzeć japońskiemu życiu na
innych płaszczyznach. Ale i tu tematyka apteczna nie opuszcza mnie zupełnie.
Na jednej z uliczek podnosząc wzrok do góry widzę reklamowy kaseton. Jest
długi bo obok romaaji musi pomieścić wertykalny napis w katakanie. Na
kasetonie widnieje nazwa firmy dobrze znanej w Polsce, m.in. dzięki
oferowanym u nas w aptekach i sklepach ze sprzętem medycznym
ciśnieniomierzom. Okazuje się, że ta sama firma towarzyszy mi na stacji -
automat sprzedający bilety przejazdowe został przez nią wyprodukowany.
Sprzedający odczynniki chemiczne japoński koncern wychodzi poza ramy
analityki i zaopatruje rynek w wyroby mięsne, mleczne i cukiernicze.
Korzystam tu codziennie z jego produktów; zarówno analitycznych, jak i
spożywczych.
Kiedy, aby nacieszyć oczy lokalnym kolorytem, odwiedzam odbywający się co dwa
tygodnie na placu przed świątynią pchli targ, znowu trafiam na ślad
aptekarstwa. Wśród ceramiki, wyrobów z laki, figurek, lamp i lampionów,
ubrań, mieczy, instrumentów muzycznych, kamieni do gry, czerpanego papieru i
starych malowideł znajduję inro - zdobione pudełka na lekarstwa. Inro noszono
za pasem wiążącym kimono i - aby nie wypadły - obciążano je przy pomocy
misternie rzeźbionych guzów: netsuke. Era inro i netsuke minęła bezpowrotnie;
wprowadzono wszak ograniczenia na handel materiałem do rzeźbienia - kością
słoniową, a ubiory europejskie stopniowo wyparły kimona.
Pobyt w japońskich aptekach to miłe doświadczenie. Oczywiście mają one swój
charakter (więcej w nich drogerii, żadnej homeopatii, leki naturalne raczej w
kampoo) ale przecież na ogół zapewniają taki sam asortyment produktów jak
apteki zachodnie. Na półkach znajduję nawet preparaty identyczne do
preparatów sprzedawanych w Polsce; wśród producentów środków
antyhistaminowych, środków zobojętniających, kosmetyków, opatrunków, past do
zębów, cukierków, (...), są widać marki popularne na całym globie. Z
produktów japońskich moją uwagę zwracają: wymuszone wilgotnym klimatem środki
przeciwko insektom, powstałe dzięki tryumfom, jakie święci elektronika,
mierniki spalanej energii czy przebywanego dystansu, stosowane nagminnie w
okresie jesiennym maseczki higieniczne, haru - jednorazowe płaskie pakiety
uwalniające przez określony czas ciepło (bez nich zima w Japonii byłaby o
wiele bardziej uciążliwa), szczoteczki do czyszczenia języka, komfortowe,
pięciopalczaste skarpetki dla użytkowników geta - tradycyjnych japońskich
sandałów
lub indywidualistów... Nie mogę przemilczeć tutaj sprawy Sedesu. Kiedy
spostrzegłam go po raz pierwszy na aptecznej półce, wywołał mój żywy uśmiech.
Nie trzeba się obawiać; Sedes w japońskiej aptece nie jest ani duży ani
ciężki, to tylko nazwa własna leku uspakajającego (od sedativum)...
Należy pamiętać, że w Japonii lekarstwa oznakowane są w języku japońskim. W
razie potrzeby cudzoziemcy mogą skontaktować się w języku angielskim z
oficjalnie zatwierdzoną dla tego celu apteką "American Pharmacy" w Tokyo.
Nieoficjalnie, w innych miejscach zapewne również można zrobić użytek z
języka angielskiego.
Jak już wspomniałam, homeopatia nie jest w Japonii popularna, próżno jej
szukać w aptekach. Choć może powinnam napisać - "jeszcze" nie jest popularna.
W działach międzynarodowych księgarń można nabyć importowane z Wielkiej
Brytanii poradniki homeopatyczne. Pierwsze lody zostały już przełamane i paru
entuzjastów tej dziedziny stara się ją rozpropagować na wyspach. Z jakim
rezultatem (?), przyjdzie zapewne poczekać.
Pobyt w japońskich aptekach to naprawdę miłe doświadczenie, a ludzie w nich
pracujący prawdziwie przyjaźni. Pamiętam swoje zaskoczenie, kiedy po rozmowie
z farmaceutą na stoisku aptecznym dużego sklepu spotkałam go jeszcze raz
piętro wyżej. Chwilę po dyskusji podążył tam za mną by podarować maskotki -
zielone żabki, miniaturki żaby, którą widziałam przed jedną z aptek.
Zaczęłam od żaby, więc niech i na niej skończę. O ile kultura zachodnia nie
wiąże z żabą (ropuchę pomijam, to zupełnie inna sprawa) żadnego stosunku
emocjonalnego (a jeśli się go już doszukamy to będzie to raczej stosunek
negatywny: "nadęta żaba") to Japończycy obdarzają żabę dużą sympatią. Mimo
przysłowia "żaba w studni nie wie o wielkim oceanie" żaba kojarzy się w
Japonii z tym co dobre, rozkoszne, miłe. Kaeru znaczy żaba. Kaeru z akcentem
rozłożonym nieco inaczej znaczy również zmieniać lub wracać. Być może żaba
przed wejściem do apteki to nie tylko symbol czegoś miłego lecz jednocześnie
sygnał do zmiany niepowodzenia i przywołania fortuny. Japońska rzeczywistość
obfituje na każdym kroku w rozmaite przesądy, zwyczaje, ceremoniały.
Może żaba to jeden z nich?
    • pasik Re: Spacerkiem po aptekach japońskich./a.Dorota B 19.02.05, 21:51
      przeszukałam archiwum i znalazłam wszystkie części
      tu podaję linki
      od pierwszej do piątej :
      www.amg.gda.pl/uczelnia/gazeta/archiwum/gaz_03_2000-02.html#13
      www.amg.gda.pl/uczelnia/gazeta/archiwum/gaz_04_2000-02.html#10
      www.amg.gda.pl/uczelnia/gazeta/archiwum/gaz_05_2000-02.html#9
      www.amg.gda.pl/uczelnia/gazeta/archiwum/gaz_06_2000-02.html#9
      www.amg.gda.pl/uczelnia/gazeta/archiwum/gaz_07_2000-02.html#10
      trochę numeracja jest pokićkana..mam nadzieję że dobrze wkleiłam( np dwa razy
      to samo)
      Przynajmniej zapewniłam lekturę na długiii wieczór.
      ----------------------------------------------------
      Autorka jest absolwentką Wydz. Farmaceutycznego AMG z r. 1997. Jako studentka
      Wydziału Biotechnologii UG-AMG przebywała w Japonii na stypendium i pracowała w
      Zakładzie Farmakologii Uniwersytetu w Nagoya od listopada 1998 r. do czerwca
      1999 r.



      pozdrawiam.Pasik
    • chiara76 Re: Spacerkiem po aptekach japońskich./a.Dorota B 20.02.05, 21:38
      ciekawey artykuł!
      A z żabą zgadzam się.
      Kiedy jeszcze w Centrum Handlowym "Land" był SUPER sklepik z japońszczyzną,
      rozmawiałam z jego właścicielem. Opowiadał mi właśnie, że żaba jest tam
      przyjemnie kojarzona. Że on nosi miniaturkę żaby w portmonetce. Może żaba ma
      przynieść finansowe profity? Także aptekom wymienianym w tekście?
Pełna wersja