ROWERY- ich ciężki żywot w Kraju Kwitnącej Wiśni

13.03.05, 14:24
Można na nich dojechać praktycznie wszędzie,
Japończycy zostawiają te pojazdy gdzie popadnie...stoją pod śniegiem , na
i w parne lato- ulice, parkany,szopki.

Praktycznie zawsze znajdzie się "następny " właściciel
(czyt biedny gaidzin jap., cudzoziemiec, obcy; cudzoziemcy)
lub nie:


www.danhagerman.com/images/Bicycles.jpg
Rowery zasługują na osobny wątek, tak mi się wydaje.
Sama jestem zapaloną rowerzystką.Chwalę wielce mojego żelaznego(aluminowego)
rumaka)Wybierając się na wycieczkiplanuję dzienne trasy na ok 100 km.
Czasem mniej czasem więcej.
    • estiej Re: ROWERY- ich ciężki żywot w Kraju Kwitnącej Wi 15.03.05, 02:51
      Oj, ciężki, ciężki. Jedno z pierwszych zdjęć, jakie zrobiłem w Japonii, to
      rowery zasypane po kierownicę w śniegu. Można to oczywiście wytłumaczyć brakiem
      miejsca w tym niemiłosiernie stłoczonym kraju wschodzącego słońca, ale moim
      zdaniem winne jest raczej nastawienie Japończyków, którzy z niemal równie lekkim
      sercem pozbywają się swoich kilkuletnich samochodów, telewizorów, o komórkach
      nie wspominajac.
      Mój drugi rower, przygarnięty z parkingu dla porzuconych wehikułów, miał jedynie
      dziurawą dętkę, trzeciemu na dobrą sprawę nic nie brakowało. W tym samym okresie
      przez długi czas obserwowałem jak ładny rower turystyczny, w sam raz dla mnie,
      rdzewieje przypięty do płota poźną jesienią. Odpowiednie służby usunęły go
      dopiero gdy łańcuch na dobre zrósł się z zębatkami, dwie zimy później.
      W tej chwili jestem dumnym posiadaczem już czwartego grata, ale nadchodzi piąte
      lato, więc może czas będzie zmienić.
      O ile w Polsce najbardziej widoczne są rowery górskie, tutaj przeważają
      wszechobecne "mama-chari" - tanie, proste (z wyjątkiem fatalnej konstrukcji
      tylniego hamulca) rowery "made in China" z zamontowanym koszykiem na zakupy.
      Przejeździłem na takim rowerze zaledwie rok i szczerze mówiąc wcale się nie
      dziwię, że ich właściciele tak chętnie się ich pozbywają.

      Jednak mimo ich popularności, Japonia nie jest rowerowym rajem, przynajmniej tej
      miary co Holandia. Ścieżek rowerowych jest tyle co kot napłakał a na ulicach
      brakuje dodatkowego pasa dla cyklistów. Co prawda można za to jeździć po
      chodnikach, ale ryzykując jeśli nie swoim życiem, to zdrowiem pieszych.
      Dodatkowo połowa Japonii jest w czasie zimy trwale pokryta grubą warstwą śniegu
      i lodu, skutecznie zamieniając nawet kilkumetrowej szerokości chodniki w wąskie
      wąwozy ze śniegu.
Pełna wersja