ippo
04.04.05, 02:28
Witam Was serdecznie...
Chciałbym Was prosić o radę, bo zauważyłem, że jesteście dość dobrze - w
temacie wyjazdów do Japonii - obeznani...
Otóż moim marzeniem od dawna było odwiedzenie Japonii, przede wszystkim
chciałbym zwiedzać / kontemplować sztukę i tym podobne, a więc cele
"pop-konsumpcyjne" mnie nie interesują...
Mam dwie możliwośći do wyboru i odkąd kupiłem przewodnik, mapę (itp)mocno się
pogubiłem w tym co chcę i jak... Marzy mi się wyjazd na dłużej niż tydzień,
czy dwa. Chciałbym tam spędzić nawet miesiąc czasu, wiem, że finansowo jest to
dość ciężkie do przebrnięcia dla Nas... , ale powiedzmy, że może uda mi się
trochę na taką podróż zaoszczędzić i zarobić. Chciałbym Was prosić o radę,
gdyż... wyjazd do tak dalekiego kraju jak Japonia i tak "innego" - nie jest
przecież tym samym, co wyjazd z plecaczkiem do Pragi, czy Wiednia, he he...
1. Pierwsza możliwość to właśnie taka wariacka podróż: "liczę tylko na siebie"
i planuję wszystko sam, godzinami szukam noclegów, rozwiązuję wszelkie
łamigłówki związane z transportem, przemieszczaniem się, i t p. (Po japońsku
oczywiście nie mówię..

) Jeszcze nie wyobrażam sobie takiej podróży, choć
właśnie taką planuję...he he. Trochę niezaplanowaną, trochę na ślepo", za
"sercem" i bez większego skrępowania. Lecz im dłużej wczytuję się w przewodnik
(mam *Pascala*) - tym bardziej jestem tego wszystkiego przestraszony i
zaczynam wątpić, czy sobie dam radę? Nie wiem, może to wszystko nie jest tak
straszne jak mi się widzi..., a może ja jeszcze po prostu nie miałem
możliwości się sprawdzić w takich działaniach.
2. Druga możność: to wyjazd na długą objazdową wycieczkę wraz ze zorganizowaną
grupą. Hmmm... bardzo dobrze wiem jak to jest z grupami i wycieczkami i nigdy
za tym nie przepadałem. Ktoś narzeka, ktoś się spóźnia, a "szkielet"
zwiedzania zazwyczaj jest sztywny i schematyczny. Trochę się obawiam, że taki
wyjazd - zepsułby mi moje marzycielskie i "romantyczne" podejście do Japonii.
Ale mam w pamięci wyjazd [właśnie ze zorganizowaną, lecz małą grupą] do Chin i
Hong Kongu... i myślę, że gdybym pojechał tam sam, mocno bym się pogubił,
jeśli jakkolwiek w ogóle bym się tam "odnalazł"...w pojedynkę. Znajomością
angielskiego posługuje się (nawet) w Hong Kongu (!) tylko nieliczna i bardziej
wyedukowana grupa (zazwyczaj ludzie młodzi, choć zapewniano mnie, że tam
angielski znają prawie wszyscy. Mój angielski też nie jest rewelacyjny, ale
dam radę, tak myślę.. :p
Jak widzicie jestem mocno niezdecydowany. Gdybym miał choć jedną osobę znajomą
w Japonii - czułbym się "bezpieczniej", lub gdybym w Japonii [wcześniej]
kiedykolwiek był. Gubię się w Warszawie, a co dopiero.. w jakimś Kioto -
przykładowo. Podobno na mapę nie ma co liczyć... Ichniego pisma nie rozumiem,
więc nie wiem co i gdzie się znajduje...
Nie spotkałem się też z żadnymi ofertami wyjazdów na "dłuższy pobyt",
zazwyczaj ograniczają się takie wyjazdy (z różnych biur podróży) do 12 dni
zwiedzania. Jescze niby nie tak źle...
Proszę Was więc o radę, o wskazówki, co i jak - ewentualnie - działać....,
jestem naprawdę silnie zdezorientowany i pogubiony w temacie, zwłaszcza, że
wyobrażam sobie Japonię tak - jak jak wbiła mi się do głowy - po nocach...
kopiownia drzeworytów, itd. Hmmm,... mam nadzieję, że mi coś ciekawego i
konstruktywnego odpiszecie. Czas ucieka... choć najchętniej wyjechałbym do
Japonii po wakacjach; bez "tłoku", upałów i sezonowych/wakacyjnych cen..
zawsze to trochę większych niż te - po sezonie. I oczywiście: muszę szykować
powoli jakieś fundusze. Nie wiem, czy nie wydam kilka razy więcej jeśli pojadę
sam - niż z grupą, a więc: ceny w biurach podróży oscylują pomiędzy 7-9
tys.pln. ( często bez opłat na dodatkowe możliwości zwiedzania i chyba nawet
nie wliczają w cenę posiłku w porze obiadowej). Ma to jakieś znaczenie,
niewątpliwie, bo ewentualne wydatki na posiłki (nawet z grupą) też wliczam w
"budżet" wyjazdowy i rozważam wszystkie plusy i minusy... Nie mam pojęcia jak
powienien wyglądać taki budżet na (mniej więcej) miesiąc w Japonii? A może
tylko dwa, trzy tygodnie... ech, strasznie się pogubiłem. Teraz Wasza kolej. Z
góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
PS: jeśli macie wyjątkowo dużo do opowiedzenia - zapraszam do pisania na
adres: ippo@gazeta.pl
ippo