• arie Coś o sumo 31.12.05, 15:25
      W artykule ponoć (nie śledzę rozgrywek sumo zbyt regularniesmile)jest sporo błedów,
      o których piszą w komentarzach forumowicze pod artykułem.

      sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3091141.html
    • chiara76 63 ofiary śnieżyc w Japonii 09.01.06, 23:45
      63 ofiar śnieżyc w Japonii






      mak 08-01-2006, ostatnia aktualizacja 08-01-2006 19:36




      Takich opadów śniegu nie było w Japonii od 1946 r. Od początku grudnia na
      północną i zachodnią Japonię spadło 2,5 metra śniegu. W niedzielę rząd wysłał
      do odśnieżania żołnierzy samoobrony krajowej, czyli japońskiego wojska. Zginęły
      już 63 osoby, wiele przy próbach odgarnięcia śniegu a w ubiegłym tygodniu dwie
      kobiety poniosły śmierć w domu, który zawalił się pod ciężarem śniegu.

      Opady śniegu spowodowały też odwołanie niektórych pociągów oraz odwołanie
      części lotów Japan Airlines. Meteorolodzy zapowiadają jeszcze więcej śniegu w
      nadchodzących dniach.
    • chiara76 Amerykański marynarz zostanie przekazany Japonii 09.01.06, 23:46
      Amerykański marynarz zostanie przekazany Japonii






      PAP 07-01-2006, ostatnia aktualizacja 07-01-2006 09:47

      21-letni marynarz amerykańskiej marynarki wojennej został w sobotę, po
      przekazaniu przez Amerykanów, aresztowany przez japońską policję pod zarzutem
      zabójstwa Japonki na tle rabunkowym - poinformowało ministerstwo spraw
      zagranicznych Japonii.


      Wcześniej tego dnia japoński sąd wydał nakaz aresztowania Williama Reese'a,
      który przyznał się do popełnienia tego czynu.

      56-letnią Yoshie Sato znaleziono we wtorek koło Tokio pobitą i nieprzytomną.
      Zmarła w następstwie krwotoku wewnętrznego. Policja podejrzewa rabunkowy motyw
      pobicia ofiary, która została zaatakowana w drodze do pracy.

      Amerykański żołnierz przyznał się do zabójstwa. Był on przetrzymywany w bazie
      Yokosuka, ok.45 km na południe od Tokio. Marynarz stacjonował na okręcie Kitty
      Hawk i był w Japonii od maja 2004 roku. Służył w marynarce około dwóch lat.

      W październiku ubiegłego roku USA i Japonia zdecydowały o znacznym ograniczeniu
      sił amerykańskich na Okinawie. Stany Zjednoczone mają wycofać z Okinawy 7.000
      marines i przeniosą ich na amerykańską wyspę Guam na Pacyfiku, redukując w ten
      sposób swe siły na Okinawie do 11.000 ludzi. Na Okinawie stacjonowała dotąd
      znaczna część z 53.000 żołnierzy USA, rozmieszczonych na całym archipelagu
      japońskim.
    • chiara76 Re: Newsy 2 09.01.06, 23:51
      W wieku blisko 102 lat zmarł Keizo Miura






      PAP, pi 06-01-2006, ostatnia aktualizacja 06-01-2006 14:31

      W wieku blisko 102 lat zmarł w szpitalu w Tokio legendarny narciarz japoński
      Keizo Miura, autor wielu imponujących osiągnięć na stokach Mont Blanc, ojciec
      Yuichiro, najstarszego zdobywcy Mount Everestu.


      Miura przez całe życie był zapalonym narciarzem. Do historii przeszedł jego
      wyczyn sprzed trzech lat, gdy 19 lutego 2003 roku uczcił swoje 99. urodziny,
      zjeżdżając na nartach 22-kilometrową trasą Białej Doliny w masywie Mont Blanc.
      Zjazd ten trwał pięć godzin. Sędziwy jubilat wystartował ze stacji kolejki
      linowej na wysokości 3842 m npm w towarzystwie około 40 osób i zatrzymał się na
      wysokości 1913 m npm.

      Keizo Miura w swoim życiu sześciokrotnie zjeżdżał Białą Doliną. Dokonał także
      wielu trudnych wejść wspinaczkowych, za co w lutym 2004 roku wraz ze swoim
      synem Yuichiro został odznaczony francuskim Złotym Medalem Młodości i Sportu.

      Prawie do końca życia mniej więcej sześć miesięcy w roku podróżował po Japonii
      i zagranicy, jeżdżąc na nartach. Jak pisały japońskie media, ten filigranowy
      człowiek (przy wzroście 148 centymetrów ważył 51 kilogramów) zawdzięczał
      doskonałą formę diecie i aktywności fizycznej. Jadał specjalnie dobrane gatunki
      ryżu, ryby gotowane na parze, morskie wodorosty i sfermentowaną soję.
      Codziennie pił też napój z mleka, jogurtu, mąki sojowej i ziaren sezamowych.

      Regularnie oddawał się także ćwiczeniom fizycznym. Każdego dnia wykonywał sto
      ruchów głowy w lewo i prawo, a także odbywał przynajmniej trzykilometrowy
      spacer. W rezultacie przeżył 101 lat, nie uskarżając się na żadne kłopoty ze
      zdrowiem. Ciśnienie i cholesterol miał w normie. Dopiero w wrześniu ubiegłego
      roku doznał wylewu krwi do mózgu, po którym znalazł się w szpitalu w stolicy
      Japonii. To było bezpośrednią przyczyną jego śmierci.

      Jego syn Yuichiro zasłynął tym, iż w 2004 roku, w wieku 70 lat, został
      najstarszym zdobywcą najwyższego szczytu świata Mount Everestu. W 1976 roku
      został pierwszym człowiekiem, który zjechał na nartach z południowego
      wierzchołka "Dachu Świata", znajdującego się na wysokości 8000 m npm. Wyczyn
      ten został upamiętniony w wyprodukowanym w Hollywood filmie dokumentalnym
      pt: "Człowiek, który zjechał z Mount Everestu".

      Mający obecnie 72 lata Yuichiro Miura planuje jeszcze jedno wejścia na szczyt
      najwyższej góry świata. Chce tego dokonać za dwa lata, czyli w roku igrzysk
      olimpijskich w Pekinie.
    • chiara76 Opady śniegu i ofiary 15.01.06, 23:34
      Japonia: Opady śniegu przyczyną śmierci 82 osób






      PAP, pi 13-01-2006, ostatnia aktualizacja 13-01-2006 13:43

      Trwające nieprzerwanie od początku grudnia opady śniegu w północno-zachodniej
      Japonii spowodowały już w sumie śmierć 82 osób - podano w piątek w Tokio.


      W tym dniu potwierdzono zgon pięciu osób, głównie w podeszłym wieku.

      Na usuwanie śniegu w dwudziestu prefekturach (na łączną liczbę ponad
      czterdziestu) japońskie ministerstwo transportu postanowiło przeznaczyć 11,3
      mld jenów (82 mln euro).

      Synoptycy wciąż ostrzegają przed kolejnymi opadami śniegu, a także wzrostem
      temperatur, co może spowodować zagrożenie lawinowe.
    • chiara76 Japońskie Księżniczki 16.01.06, 13:21
      artykuł z Wysokich Obcasów:

      Japońskie księżniczki






      Na pytania o małżeństwo księżniczka Sayako odpowiadała, że ma zamiar zrobić to
      w swoim czasie i z rozwagą. Wyszła za urzędnika. Listopad 2005 r.
      Fot. SHIZUO KAMBAYASHI AP



      Rozsądek podpowiadał Masako, że życie w pałacu nie przyniesie jej szczęścia.
      Zaczęło się od nacisków na spłodzenie męskiego potomka. Gdy Masako urodziła
      córkę Aiko, cesarski dwór był rozczarowany. Problem rozwiązałoby przywrócenie
      żeńskiej sukcesji. Listopad 2004 r.
      Fot. JPN




      Tekst: Joanna Bator 14-01-2006, ostatnia aktualizacja 12-01-2006 18:08

      Jedna straciła tytuł z miłości, druga przez męża weszła do cesarskiej rodziny


      Sayako, znana jako księżniczka Nori, najmłodsze dziecko i jedyna córka cesarza
      Akihito i cesarzowej Michiko, w listopadzie 2005 r. wyszła za mąż, tracąc
      tytuł, przywileje i uposażenie. Przestała być częścią rodziny cesarskiej i
      została zwykłą obywatelką Japonii. Księżniczka Masako, żona następcy
      japońskiego tronu księcia Naruhito, przeszła odwrotną drogę. Córka dyplomaty
      wykształcona na najlepszych uniwersytetach w USA i Anglii robiła wielką karierę
      w japońskim ministerstwie spraw zagranicznych, gdy najstarszy syn cesarza
      zakochał się w niej i poprosił o rękę. Po pięciu latach starań w 1993 r. Masako
      Owada powiedziała "tak".

      "Księżniczka nie przejmuj się"

      W kręgu rodzinnym Sayako nosi przydomek "księżniczka nie przejmuj się", bo ma w
      zwyczaju używać tego zwrotu, pocieszając swoich bliskich, i znana jest z
      niewzruszonej pogody ducha. Od dziecka lubiła zwierzęta i wieść niesie, że w
      jednym z pierwszych szkolnych wypracowań opisała swe marzenie zostania treserką
      psów przewodników. Stałość wydaje się kolejną cechą byłej księżniczki, bo gdy
      dorosła, zwierzęta pozostały w kręgu jej zainteresowań i nadal popiera
      organizacje zajmujące się szkoleniem psów dla niewidomych. Prawdziwą pasją
      Sayako jest jednak obserwowanie ptaków i przez lata oddawała się temu hobby w
      rozległym parku, a właściwie prawdziwym lesie rosnącym w sercu Tokio wokół
      pałacu cesarskiego, czyli jej domu. Nikt nie niepokoił księżniczki, bo nikomu
      ze śmiertelnych nie wolno tam wejść, a bezpieczeństwa rodziny cesarskiej
      strzeże fosa, potężny mur, system najnowocześniejszych zabezpieczeń i
      strażnicy. Po ukończeniu studiów w 1992 r. księżniczka zaczęła pracować jako
      badaczka w instytucie ornitologii w Yamashicie i została nawet autorką kilku
      publikacji naukowych. W międzyczasie uczestniczyła w wielu oficjalnych
      spotkaniach i publicznych imprezach, wypełniając swe obowiązki z uśmiechem tak
      niezmiennym, że niejedna głowa państwa mogłaby się u niej uczyć opanowania. W
      udzielanych corocznie oficjalnych wywiadach przy okazji swoich urodzin z
      niezmąconym spokojem mówiła o miłości do rodziców i prawdziwej radości, z jaką
      bierze udział we wszystkim, czego wymaga jej pozycja. Podkreślała, że jako
      osoba o skłonnościach domatorskich i spokojnej naturze nie odczuwa ograniczeń
      wolności związanych z tym, iż mieszka w dość niezwykłym miejscu i nie może po
      prostu wyskoczyć na kawę z koleżanką. Gdy księżniczka Nori nie obserwowała
      ptaków i nie miała akurat zaplanowanej herbaty z nowym ambasadorem, ćwiczyła
      tradycyjny japoński taniec, który opanowała mistrzowsko. Na zdjęciach agencji
      dworu cesarskiego widzimy drobną młodą kobietę w staroświeckiej fryzurze i
      strojach, jakich nie nosiłaby dziś żadna modna tokijka, skromną i daleką od
      zachodniego wyobrażenia księżniczki. Upozowana pod kwitnącą wiśnią, sztywna i
      wolna od kokieterii patrzy nieprzeniknionym spojrzeniem. Na pytania dotyczące
      małżeństwa Sayako odpowiadała zawsze, że ma zamiar zrobić to w swoim czasie i z
      rozwagą, bo pośpiech nie jest wskazany w tak poważnej sprawie. W miarę upływu
      czasu kwestia zamążpójścia księżniczki pojawiała się jednak w mediach coraz
      częściej, choć nadal w sposób delikatny i wyważony. Cesarską rodzinę w Japonii
      otacza mur milczenia, a informacje jej dotyczące są filtrowane przez agencję
      dworu cesarskiego tak długo, aż zostaje czysta woda, i nawet gdyby w
      przedmałżeńskim życiu księżniczki Sayako zdarzały się atrakcje inne niż
      obserwowanie ptaków, nie dowiedzielibyśmy się o tym. Stosunek obywateli do
      rodziny cesarskiej oscyluje najczęściej między głębokim szacunkiem a chłodną
      obojętnością i nie ma tu miejsca na paparazzich, dla których fotka cellulitu
      księżnej Diany była obietnicą wysokiego zarobku, a dokumentowanie jej życia
      erotycznego codziennym zajęciem. Członkowie rodziny cesarskiej nie są
      bohaterami prasy brukowej ani nie mają w zwyczaju zwierzać się mediom ze swoich
      miłosnych rozterek, pozostając nieco bezcielesnymi symbolami tradycyjnych
      japońskich wartości. Nacisk na Sayako miał z tym związek, bo w roli symbolu
      tradycyjnych japońskich wartości lepiej sprawdzałaby się raczej księżniczka
      zamężna niż 36-letnia pracująca panna ornitolog. Dopiero oficjalne ogłoszenie
      zaręczyn przez agencję dworu cesarskiego w grudniu 2004 r. sprawiło, że świat
      dowiedział się o dwuletnim związku cesarskiej córki z panem Yoshiki Kurodą,
      skromnym urzędnikiem o arystokratycznym pochodzeniu, lecz zarobkach raczej
      mizernych, bo nieprzekraczających 7 mln jenów rocznie (ok. 210 tys. zł). Kuroda
      był od wielu lat bliskim przyjacielem brata Sayako, księcia Akishino, i
      przyszli małżonkowie znali się w dzieciństwie. Dopiero jednak spotkanie przed
      dwoma laty (ponoć dyskretnie zainicjowane przez księcia) sprawiło, że spojrzeli
      na siebie inaczej. Państwo młodzi nie mówią o potędze miłości czy wichrach
      namiętności, bo w ich kraju taka otwartość byłaby w złym tonie, lecz
      podkreślają, iż łączą ich podobne przekonania. "Nie mamy wielu wspólnych
      zainteresowań i hobby - zwierza się Sayako - ale podzielamy te same wartości".
      W listopadzie 2005 r. księżniczka ubrana w 12-warstwowe kimono pożegnała swoich
      rodziców w oficjalnej ceremonii i udała się do pałacowej świątyni sinto, by
      złożyć hołd przodkom. Jej życie w roli księżniczki dobiegało końca.

      Skromny ślub państwa Kuroda

      15 listopada 2005 r. księżniczka Sayako, jedyna córka cesarza Japonii, wyszła
      za mąż za 40-letniego Kurodę, urzędnika władz miejskich, który dotąd mieszkał z
      owdowiałą matką w malutkim mieszkanku w dzielnicy Shibuya. Uroczystość łączyła
      elementy tradycji japońskiej i zachodniej, a jej mało wystawny charakter
      chwalono jako przykład skromności księżniczki. Podczas sintoistycznej ceremonii
      ślubnej w tokijskim hotelu Imperial panna młoda była ubrana w niezwykle prostą
      suknię z białej jedwabnej satyny i sznur pereł, a nie w tradycyjny
      wielowarstwowy strój ślubny zwany jumi hitoe. Idąc nieco z tyłu za odzianym we
      frak przyszłym małżonkiem, stanęła przed wzniesionym na tę okazję ołtarzem i
      powiedziała "tak", wychylając ze swym wybrańcem tradycyjną czarkę sake. Potem
      przebrała się w kremowo-złote kimono otrzymane w prezencie od matki, cesarzowej
      Michiko, i już jako kobieta zamężna dołączyła do przyjęcia weselnego dla
      niespełna 140 gości. Po francuskim lunchu i kilku toastach impreza się
      zakończyła i panna młoda stanęła wobec perspektywy zwykłego życia z posagiem
      wysokości nieco ponad miliona dolarów, co w Tokio wystarcza na zakup
      niewielkiego apartamentu w luksusowym kondominium. Cesarska córka, znana dotąd
      oficjalnie jako Nori-no-Miya Sayako naishinno, zgodnie z obowiązującym prawem
      straciła przywileje księżniczki, stając się po prostu panią Sayako Kurodą,
      która jak inni będzie płacić podatki i sama kupować ryż. Zyskała za to prawo
      głosu i możliwość ubiegania się o urząd publiczny, gdyby zapragnęła robić
      karierę polityczną. Nic na to jednak nie wskazuje, bo była księżniczka
      zrezygnowała nawet z pracy w instytucie ornitologii, pragnąc bez reszty
      poświęcić się życiu gospodyni domowej. W ostatnim urodzinowym wywiadzie
      księżniczka wyraziła obawę związaną z "byciem ciężarem dla pana Kurody", bo nie
      miała okazji przygotować
    • chiara76 Już 100 śmiertelnych ofiar zimy w Japonii 16.01.06, 19:17
      Już 100 ofiar śmiertelnych zimy w Japonii






      PAP, pi 16-01-2006, ostatnia aktualizacja 16-01-2006 13:28

      Liczba ofiar śmiertelnych rekordowych opadów śniegu, trwających w północno-
      zachodniej Japonii od początku grudnia, osiągnęła już 100, najwięcej w ciągu
      ostatnich 20 lat - podała w poniedziałek krajowa telewizja NHKI.


      Jedną z ostatnich ofiar jest 77-latek, który spadł z dachu podczas oczyszczania
      go ze śniegu i odniósł śmiertelne obrażenia głowy.

      6-letni chłopiec jest w śpiączce, po tym jak został na podwórku przedszkola w
      prefekturze Fukushima zasypany wraz z kolegą spadającym z dachu śniegiem. Drugi
      chłopiec odniósł lżejsze obrażenia.

      Po sześciu tygodniach niemal nieprzerwanych opadów śniegu, w północnej i
      centralnej Japonii już nie pada. Część dróg, wcześniej odciętych od świata,
      jest już przejezdna.

      W sobotę instytut meteorologiczny ostrzegł przed groźbą lawin. Wzrost
      temperatur może spowodować gwałtowne topnienie śniegu i osuwanie się zasp.

      Na usuwanie śniegu w dwudziestu prefekturach (na łączną liczbę ponad
      czterdziestu) japońskie ministerstwo transportu postanowiło przeznaczyć 11,3
      mld jenów (82 mln euro).
    • chiara76 Re: Newsy 2 18.01.06, 18:35
      Ciekawe, czy to prawda, ale wczoraj , oglądając występy naszej pary Zagórska-
      Siudek, usłyszałam, że mają oni swój fanclub w Japonii. Ciekawe, czy to
      prawda...Jeśli tak, to miło, że ktoś aż tak daleko docenia naszych łyżwiarzy.
    • chiara76 Nietypowa przyjaźń;) 18.01.06, 19:52
      Wąż zaprzyjaźnił się z chomikiem







      PAP, pi 18-01-2006, ostatnia aktualizacja 18-01-2006 13:47

      W tokijskim ogrodzie zoologicznym Mutsugoro Okoku doszło do zadzierzgnięcia
      bardzo nietypowej przyjaźni. Z chomikiem karłowatym zaprzyjaźnił się...
      grzechotnik.


      Chomik nazywa się Gohan - co po japońsku znaczy "posiłek", ma ok. 9 cm
      długości. Jego przyjaciel, grzechotnik Aochan, ma 120 cm.

      Opiekunowie zwierząt w październiku Aochanowi, który nie chciał jeść mrożonych
      myszy, postanowili podać coś bardziej atrakcyjnego - żywego chomika.

      Ale zamiast żywy posiłek połknąć, jak mają to węże w zwyczaju, Aochan
      zaprzyjaźnił się z chomikiem. I według karmiciela Kazuya Yamamoto, od tego
      czasu wąż i jego "posiłek" zgodnie żyją sobie w terrarium.

      "Nigdy nic podobnego nie widziałem. Czasem Gohan nawet włazi na grzechotnika i
      ucina sobie drzemkę na jego grzbiecie - powiedział Yamamoto.- I co więcej,
      wydaje się, że grzechotnik bardzo polubił takie towarzystwo.

      Nie widać żadnych oznak, aby Aochan, któremu wrócił apetyt na mrożone myszki,
      miał ochotę pożreć swego towarzysza. Pracownicy zoo, zdumieni takim rozwojem
      sytuacji, dla żartu nadali chomikowi imię Gohan - chichocze Yamamoto.

      W tokijskim zoo przebywa wiele zwierząt udomowionych przez człowieka i
      prowadzone są programy polegające na obserwowaniu wzajemnych reakcji między
      zwierzętami różnych gatunków - dodał Yamamoto. Podkreślił jednak, że do
      zaprzyjaźnienia się grzechotnika z żywym pokarmem doszło "absolutnie
      przypadkowo".
    • arie Znowu polowanie na wieloryby :( 20.01.06, 14:31


      Wojna wielorybnicza


      es 20-01-2006, ostatnia aktualizacja 20-01-2006 08:53

      Od ponad trzech tygodni dziesiątki aktywistów międzynarodowej organizacji
      ekologicznej Greenpeace u wybrzeży Antarktyki broni wielorybów zabijanych przez
      Japończyków.

      Przypłynęli dwoma statkami. Na pontonach wpływają między statek wielorybniczy a
      wieloryba i za pomocą specjalnych urządzeń robią mgłę wodną, żeby utrudnić
      wcelowanie w niego harpunem. - To jest skuteczne: Japończycy planowali zabijać
      20 wielorybów dziennie, a udaje im się osiem-dziesięć - mówi Jacek Winiarski,
      rzecznik polskiego oddziału Greenpeace.

      Zdjęcia i filmy nakręcone przez Greenpeace pokazują okrutną technologię
      polowania. Statek wielorybniczy ściga wieloryba, a gdy go dogoni - wystrzeliwuje
      harpun z ładunkiem wybuchowym. Ładunek teoretycznie ma uśmiercić zwierzę. W
      rzeczywistości umiera ono przez kilkadziesiąt minut, wykrwawiając się, a z rany
      wypływają wnętrzności.

      Japończycy twierdzą, że łowią wieloryby do celów naukowych, więc nie jest to
      złamanie obowiązującego od 1986 r. moratorium na przemysłowy połów dużych
      gatunków wielorybów. Jednak Międzynarodowa Agencja Wielorybnicza uznała, że to
      tylko pretekst. Mięso wielorybów jest w Japonii bardzo cenione. We wtorek 17
      krajów zaapelowało do rządu Japonii o zaprzestanie rzezi.

      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3121894.html
    • arie Polacy w Sapporo 20.01.06, 14:32
      nn, pap 18-01-2006, ostatnia aktualizacja 18-01-2006 13:30

      Czterech Polaków na Puchar Świata w Sapporo

      Rafał Śliż, Marcin Bachleda, Piotr Żyła i Tomasz Pochwała wystąpią w sobotę i
      niedzielę na obiekcie "Okurayama" w Sapporo w konkursach Pucharu Świata w
      skokach narciarskich.
      - Ci zawodnicy startowali tam 13, 14 i 15 stycznia w konkursach Pucharu
      Kontynentalnego. Najlepiej zaprezentował się w nich Rafał Śliż, który wygrał,
      był piąty i 23. Nie braliśmy pod uwagę wyjazdu do Japonii kadry A, która obecnie
      trenuje w Ruhpolding - powiedział kurator Polskiego Związku Narciarskiego
      Apoloniusz Tajner.

      W konkursach zabraknie także najlepszych skoczków z większości ekip startujących
      w PŚ.

      Rafał Śliż i Marcin Bachleda zostali zgłoszeni do składu reprezentacji Polski na
      igrzyska olimpijskie w Turynie.

      sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3118522.html
    • arie Projekt zmian w sukcesji tronu cesarskiego 21.01.06, 01:45
      Kobiety w Japonii będą mogły dziedziczyć tron


      lwa 20-01-2006, ostatnia aktualizacja 20-01-2006 22:10



      Premier Japonii Junichiro Koizumi zapowiedział w piątek, że rząd przedłoży
      parlamentowi projekt ustawy zezwalającej kobietom na dziedziczenie cesarskiego
      tronu. Dziś dziedziczenie jest możliwe tylko w linii męskiej, jednak obecny
      następca tronu 45-letni książę Naruhito oraz jego 41-letnia małżonka mają tylko
      jedną córkę.


      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3123782.html
      Wygląda na to, że Japonia będzie mieć w przyszłości cesarzową.
    • arie O reprezentacji olimpijskiej na Turyn 25.01.06, 01:46
      nn, pap 23-01-2006, ostatnia aktualizacja 23-01-2006 12:18
      240 reprezentantów Japonii w Turynie

      240 osób będzie liczyła reprezentacja Japonii na igrzyska olimpijskie w Turynie,
      poinformowała japońska agencja prasowa Kyodo. W skład ekipy wejdzie 113
      sportowców i 127 oficjeli. Będzie to najliczniejsza reprezentacja olimpijska
      Japonii w historii zimowych igrzysk. Cztery lata temu w Salt Lake City było 218
      japońskich przedstawicieli.
      Nominacje olimpijskie rozdano w niedzielę - w ceremonii uczestniczyli m.in.
      książe Akishino i księżna Kiko, premier Junichiro Koizumi, przewodniczący
      Japońskiego Komitetu Olimpijskiego Tsunekazu Takeda.

      Chorążym ekipy japońskiej będzie panczenista Joji Kato. Najstarszym sportowcem w
      reprezentacji będzie 41-letni skeletonista, Kazuhiro Koshi, najmłodszym -
      skoczek, 16-letni Kenshiro Ito. Po raz piąty w igrzyskach olimpijskich Japonię
      będą reprezentować: 37-letni Masahiko Harada i 33-letni Noriaki Kasai. W ekipie
      skoczków znajdą się ponadto - 35-letni Takanobu Okabe, 30-letni Tsuyoshi
      Ichinohe i 20-letni Daiki Ito.

      sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3125807.html
    • arie Meduzy atakują Japonię! 25.01.06, 01:52
      Meduzy giganty atakują Japonię

      Reuters, pi 24-01-2006, ostatnia aktualizacja 24-01-2006 11:51

      Obślizgłe meduzy o wadze zawodnika sumo poważnie utrudniają życie japońskim rybakom.

      Ogromna liczba gigantycznych meduz pojawiła się u brzegów Japonii. Problem jest
      poważny. Meduzy giganty mają bowiem 2 metry średnicy i ważą nawet do 200 kg.

      "To straszny problem. One są jak z innej planety!", powiedział Reuterowi
      przedstawiciel japońskich rybaków Noriyuki Kani, na konferencji w Tokio.

      Ogromne jamochłony zatykają i rwą rybackie sieci. Jednak najgorsze jest to, "że
      w sieciach pełnych meduz, nie ma już miejsca na ryby" - dodaje Noriyuki Kani.

      Japońscy rybacy nie są jednak osamotnieni w swej walce z gigantycznymi meduzami.
      Ich koledzy po fachu z Chin i Korei od lat zmagają się z tym samym problemem.

      Jednak chińscy rybacy, w przeciwieństwie Koreańczyków i Japończyków, nie
      narzekają na swój ciężki los. W Chinach, meduzy giganty podane w sezamowym
      oleju, uchodzą bowiem za przysmak.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3127391.html
    • chiara76 o masakrze delfinów w Japonii;(( 28.01.06, 16:52
      www.earthisland.org/saveTaijiDolphins/
      wrażliwi niech nie czytają. Ja przy okazji poszukiwań innej informacji trafiłam
      na stronę tej organizacji działającej na rzecz zwierząt i prawdę mówiąc jest to
      potwornie przygnębiające widzieć, jak ludzie, potrafią tworzyć piekło
      zwierzętom...crying(

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka