Newsy 3

    • chiara76 Pan Japończyk nie lubi, kiedy kobieta mówi 28.02.07, 00:51
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3944486.html
      podrzucone mi przez Aree, za co dziękuję.
      • nekos Re: Pan Japończyk nie lubi, kiedy kobieta mówi 28.02.07, 05:33
        czytalem chyba ze 20 minut. to chyba powinien byc osobny watek. ciekawia mnie
        komentarze forumowiczow. ja jestem w szoku.
    • chiara76 manga i gra 28.02.07, 11:07
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3951281.html
    • nekos Delfiny giną, rząd przyzwala 28.02.07, 15:48
      Japonia: Delfiny giną, rząd przyzwala
      mar, PAP2007-02-26, ostatnia aktualizacja 2007-02-26 15:32
      Mimo protestów międzynarodowych organizacji ochrony środowiska japońscy rybacy,
      korzystając z przyzwolenia rządu, nadal polują na delfiny.
      Jak podaje Hideki Moronuki, rzecznik japońskiego ministerstwa rolnictwa,
      leśnictwa i rybołówstwa corocznie odławia się przeciętnie 16-17 tys. tych
      zwierząt. Ekolodzy mówią o ponad 20 tysiącach zabijanych rocznie ssaków.

      Tylko w ostatnich kilku dniach w rybackim mieście Taiji, 700 km na południe od
      Tokio, zapędzono do lagun około 150 delfinów, większość z nich zabito,
      niektóre - te bez ran - wybrano do sprzedaży do delfinariów na całym świecie.
      Rybacy z Taiji tłumaczą masowe zabijanie delfinów m.in. regionalną tradycją.

      Amerykański ekolog Richard O'Barry oskarża, wart miliardy dolarów, przemysł
      przetwórczy o wspieranie rybaków i ich okrutnych działań. Sam O'Barry tresował
      w latach 60. delfiny do serialu "Flipper"; od roku 1970 walczy o ochronę ssaków
      wodnych.
      • kaim2005 Re: Delfiny giną, rząd przyzwala 01.03.07, 10:24
        > 700 km na południe od Tokio

        To chyba musialoby byc gdzies miedzy wyspami Izu a wyspami Ogasawara...
        Chyba chodzilo ze na zachod???
    • nekos polityk partii rządzącej straszy Chinami 28.02.07, 15:50
      Japonia: polityk partii rządzącej straszy Chinami
      cheko, PAP2007-02-27, ostatnia aktualizacja 2007-02-27 11:23
      Deputowany z rządzącej japońskiej Partii Liberalno-Demokratycznej (PLD) Shoichi
      Nakagawa straszył w poniedziałek, że Japonia może się w przyszłości
      stać "jeszcze jedną prowincją Chin", rozbudowujących swój potencjał militarny.
      Na reakcję Chin nie trzeba było długo czekać. Rzecznik MSZ w Pekinie Qin Gang
      zapewniał, że Chiny nie stanowią zagrożenia dla żadnego kraju i pytał
      o "prawdziwe motywy" wystąpienia japońskiego polityka.

      Nakagawa ostrzegał, że "jeśli coś pójdzie źle na Tajwanie w ciągu następnych 15
      lat" Japonia może się stać "jeszcze jedną chińską prowincją w ciągu 20 lat".

      Zdaniem polityka PLD, jeśli Tajwan (uważany przez Chiny za zbuntowaną
      prowincję) "znajdzie się całkowicie pod wpływami Chin, Japonia może być
      następna", ponieważ Chiny "tak bardzo zabiegają o hegemonię".

      Rzecznik chińskiego MSZ w odpowiedzi sięgnął po liczby, podkreślając, że w
      przeliczeniu na jednego mieszkańca Chiny wydają na wojsko zaledwie 7 proc.
      tego, co Japonia. Zapewniał też, że chińskie wydatki na cele wojskowe mają
      charakter obronny i są uzasadnione "długimi granicami na lądzie i na morzu".

      Rzecznik wezwał też Tokio do poszanowania deklarowanej polityki jednych Chin,
      wykluczającej uznawanie niezależności Tajwanu.

      Premier Shinzo Abe uznał, że nie ma sensu zajmować się wystąpieniem
      Nakagawy. "W przeszłości często mawiano, że Japonia może się stać 51. stanem
      USA" - powiedział dziennikarzom.

      W kwietniu Japonię ma odwiedzić premier Chin Wen Jibao.
    • chiara76 satelita szpiegowski z "Dziennika" 01.03.07, 10:16
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=98&BackToCategory=11&ShowArticleId=33024

      Najnowszy satelita kompletuje system
      2007-02-24 12:24 Aktualizacja: 2007-02-24 12:34
      Japonia może już szpiegować każdego na Ziemi

      Japonia skompletowała szpiegowski system satelitarny, dzięki któremu władze
      kraju będą mogły w każdej chwili zobaczyć każde miejsce na naszej planecie.
      Pierwszy z czterech tworzących mechanizm szpiegowania satalitów został
      ustawiony na orbicie w 1998, tuż po kontrowersyjnym teście północnokoreańskiej
      rakiety dalekiego zasięgu.

      Rakieta H-2A wyniosła satelitę z bazy JAXA, japońskiej NASA, w prefekturze
      Kagoshima. Oprócz wspomnianego urządzenia na orbitę trafi też inny
      elektroniczny szpieg. Jest to eksperymentalny robot z superczułymi obiektywami,
      zdolnymi do robienia szczegółowych zdjęć ziemi. Za wszystko płaci wywiad
      wojskowy.

      Japonia chce być przygotowana na ewentualny konflikt zbrojny z Koreą Północną.
      Choć rozmowy pokojowe z reżimem Kim Dżong Ila zdają się iść w dobrym kierunku,
      Japończycy pozostają nieufni i wolą mieć na wszystko oko. Choćby z kosmosu.
    • nekos japonski weteran 03.03.07, 09:18
      ujawnia zbrodnie wojenne
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34220,3955915.html
    • nekos protest koreanczykow 04.03.07, 04:58
      przeciwko dyskryminacji
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34220,3960306.html
      • kim_daniel_il1 Re: protest koreanczykow 07.03.07, 14:43
        Koreańczycy w dalszym ciągu mają pretensje do Japonii za kilkadziesiąt lat
        okupacji.
        Z drugiej strony jeżeli popierają władzę KRL-D to dlaczego ie wrócą do domu?
        Proste bo Koreańskie "koryto" jest zapchane a Japońskie jest, że tak powiem
        szersze.
    • nekos michael jackson w japonii 06.03.07, 02:58
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3965180.html
    • nekos Japoński premier zmienia historię II wojny 06.03.07, 03:03
      Japoński premier zmienia historię II wojny
      AFP, AP, Reuters, mak2007-03-06, ostatnia aktualizacja 2007-03-05 18:30
      Ku wściekłości sąsiadów Shinzo Abe nie wycofał się ze stwierdzenia, że Chinki,
      Koreanki i Filipinki pracujące w japońskich burdelach wojskowych trafiały tam
      dobrowolnie
      W zeszły czwartek japoński premier oświadczył ni mniej ni więcej, że "nic nie
      świadczy o tym, by kobiety wykorzystywane w japońskich burdelach wojskowych w
      czasie II wojny światowej zostały do nich sprowadzone siłą". Abe zaprzeczył
      ustaleniom japońskich historyków, którzy w 1992 r. ogłosili, że na zlecenie
      armii cesarskiej okupującej Azję do wojskowych domów publicznych ściągnięto 200
      tys. Chinek, Filipinek i Koreanek i wykorzystano je jako "niewolnice
      seksualne".

      W 1993 r. Japonia przeprosiła za to i sprawa wydawała się zamknięta. Teraz
      premier rozgrzebuje ją od nowa, gdyż jego słowa drażnią opinię publiczną w
      Korei Południowej i Chinach.

      Premier Abe, który gra na uczuciach nacjonalistycznych części rodaków, wie, że
      większość Japończyków oczekuje poprawienia stosunków z Azją. Okazja będzie
      wkrótce podczas nadchodzącej serii wizyt i rewizyt koreańskich i chińskich.

      Wczoraj premier próbował łagodzić swe wypowiedzi. Podtrzymał oficjalne
      przeprosiny z 1993 r. mówiąc, że nie jest prawdą, iż Japonia nigdy nie
      rozliczyła się ani nie przeprosiła.

      Ale próba udobruchania sąsiadów okazała się połowiczna, ponieważ Abe zaznaczył,
      że przeprosiny z 1993 r. wystarczą i nie widzi potrzeby, by znowu przepraszać.

      Brnąc dalej, wrócił do nieszczęsnej wypowiedzi z czwartku i tłumaczył, że
      owszem, przy werbowaniu do burdeli wywierano presję na kobiety, "ale to
      przecież nie to samo co włamywanie się przez żandarmerię do domów".

      Historycy odpowiadają na to, że przymus psychiczny pozostaje przymusem.
      • chiara76 Re: Japoński premier zmienia historię II wojny 06.03.07, 09:56
        politycy mają tendencje do przeinaczania historii...sama pamiętam sytuację,
        kiedy pani z Francji (już chyba tu nawet kiedyś o tym pisałam), dostała
        histerii w Majdanku, bo w jej domu słuchało się partii, która głosi, że obozy
        koncentracyjne, to wymysł i atrapy zbudowane na potrzeby "atrakcji" po wojnie...
        • kaim2005 Re: Japoński premier zmienia historię II wojny 06.03.07, 14:10
          Ciekawy artykul na temat co robili Japonczycy w Chinach jest w najnowszej
          Gazecie Polskiej (w Tokio). www.gazeta.jp ale ten artykul (a moze i caly numer)
          jest chyba tylko w wersji drukowanej.
    • nekos Japońsko-północnokoreańskie rozmowy ... 07.03.07, 12:52
      ... w Hanoi zawieszono po pierwszym spotkaniu
      cheko, PAP2007-03-07, ostatnia aktualizacja 2007-03-07 08:44
      Rozpoczęte w środę w Hanoi japońsko- północnokoreańskie rozmowy w sprawie
      normalizacji stosunków dwustronnych zostały zawieszone po pierwszym porannym
      spotkaniu - podała ambasada Korei Północnej w stolicy Wietnamu. Nie wyjaśniono
      przyczyn takiej sytuacji.
      Informacji o zawieszeniu rokowań nie potwierdziła strona japońska. Pierwotnie
      planowano, że obecna tura rozmów potrwa dwa dni.

      Rokowania odbywały się zgodnie z porozumieniem zawartym 13 lutego na
      sześciostronnych negocjacjach w Pekinie, na mocy którego Korea Północna
      zgodziła się na zawieszenie swego programu atomowego w zamian za pomoc
      ekonomiczną i normalizację stosunków z USA i Japonią. Rozmowy północnokoreańsko-
      amerykańskie rozpoczęły się w poniedziałek w Nowym Jorku. Ich tematem ma być
      również ewentualne zdjęcie Korei Płn. z listy państw - sponsorów terroryzmu.
      Pozwoliłoby to na zniesienie sankcji amerykańskich nałożonych na ten kraj.

      Tokio przed rozmowami w Hanoi zaznaczało, że Japonia uzależni powodzenie rozmów
      od ostatecznego wyjaśnienia kwestii co najmniej siedemnastu Japończyków,
      porywanych w latach 70. i 80. przez północnokoreański wywiad. Pięcioro z nich
      zostało repatriowanych do Japonii w 2002 roku.
      • kim_daniel_il1 Re: Japońsko-północnokoreańskie rozmowy ... 07.03.07, 14:49
        Ciężko mi jest wyjaśnić co mogło być przyczyną ewentualnego zerwania rozmów.
        Ważne jest jednak samo podjęcie rozmów przez oba kraje. Stanowisko Japonii w
        tej kwestii jest według mnie poprawne, ale reżim i tak wyżyje bez pomocy
        Japońskiego rządu, więc będzie w dalszym ciągu grał na kilku frontach aby ugrać
        jak najwięcej. Nie spodziewam się uwolnienia ewentualnych porwanych Japońcyków
        (jeżeli żyją). Jak narazie za dużo wiedzą.
    • nekos aikido 12.03.07, 03:04
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3979794.html
      • chiara76 Re: aikido 12.03.07, 10:01
        nekos napisał:

        > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3979794.html


        acha, a zielone ludziki co dzień obserwują tego pana...tiaaa...tak to jest, jak
        się nie zna tematu;/
    • nekos 50 milionow 12.03.07, 17:19
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3980470.html
    • chiara76 awaryjne lądowanie samolotu 13.03.07, 11:07
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3983051.html
      • kim_daniel_il1 Re: awaryjne lądowanie samolotu 13.03.07, 15:12
        Pogratulować tylko pilotom zimnej krwi i umiejętności oczywiście
    • nekos Australia - nowy sojusznik Japonii 14.03.07, 07:25
      Oba kraje podpisały wczoraj pakt o współpracy wojskowej. Dotychczas
      Japończycy, od II wojny światowej zdeklarowani pacyfiści, byli związani układem
      militarnym jedynie z USA
      Nikt nie zapomina o przeszłości - mówił australijski premier John Howard
      podczas uroczystości w Tokio. - Ale trzeba iść do przodu i nie pozwolić, żeby
      przeszłość zaciążyła na teraźniejszości i przyszłości.

      W czasie II wojny światowej ponad 20 tys. australijskich żołnierzy straciło
      życie w walkach, które toczyli z armią Cesarstwa Japonii na wyspach Pacyfiku.
      Po klęsce w 1945 r. Japonia przez kilka lat była pod okupacją amerykańską.
      Zgodnie z obowiązującą do dziś konstytucją z 1947 roku Japończycy nie mogą
      używać sił zbrojnych do rozstrzygania sporów międzynarodowych. Nie wolno im
      także utrzymywać regularnej armii, zamiast której powołano tzw. Siły
      Samoobrony.

      W roku 1960 Amerykanie oficjalnie zagwarantowali Japonii, że przyjdą jej z
      pomocą w razie agresji jakiegokolwiek innego państwa. Do wczoraj było to jedyny
      układ militarny, jaki podpisała Japonia.

      Teraz ma drugiego sojusznika - Australię. Będzie z nią współpracować w ochronie
      granic i mórz, walce z terroryzmem i kataklizmami. Układ otwiera możliwości
      wspólnych ćwiczeń wojskowych i wymiany informacji między wywiadami. Nie jest to
      jednak formalny sojusz, bo oba kraje nie udzieliły sobie gwarancji
      bezpieczeństwa i pomocy w razie konfliktów.

      Japońskie media sugerują, że układ z Australią jest wynikiem rosnącego napięcia
      we wschodniej Azji. Jesienią ubiegłego roku reżim północnokoreański zdetonował
      pierwszą bombę atomową, a kilka tygodni temu Chińczycy testowo zestrzelili
      jednego ze swoich satelitów na orbicie ziemi i ogłosili wzrost wydatków na
      zbrojenia.

      Wczoraj w Tokio premier Shinzo Abe przekonywał dziennikarzy, że Japonia nie
      odchodzi od pacyfizmu zapisanego w konstytucji. Na konferencji prasowej wraz z
      premierem Howardem zapewniali, że "układ nie jest skierowany przeciw nikomu, ma
      jedynie stabilizować sytuację na Dalekim Wschodzie". - Mamy nadzieję, że owe
      deklaracje są prawdą - oświadczyło wczoraj chińskie MSZ.

      Współpraca militarna Japonii i Australii zaczęła się już w Iraku. Japoński
      kontyngent w szyickiej Samawie, liczący 600 żołnierzy, miał zakaz udziału w
      operacjach wojskowych i był chroniony przez Australijczyków.
    • poledownunder Hanami, oops 16.03.07, 03:21

      www.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?xml=/news/2007/03/15/wjapan15.xml
    • nekos informatyczni mistrzowie 17.03.07, 03:40
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3993897.html
      • chiara76 Re: informatyczni mistrzowie 17.03.07, 10:45
        brawo dla chłopaków! mamy zdolnych ludzi, to krzepi. Ciekawe, która firma z
        zachodu się nimi zainteresuje i dokąda wyjadą zarabiać godne pieniądze (sorry
        za cynizm).
    • kim_daniel_il1 propozycję mam... 27.03.07, 16:03
      ... dla szefowej aby przykleiła ten wątek na górze. Uważam, że jest on
      niezwykle ważny. Jeżeli w Japonii nic ważnego się niedzieje, to ten wątek
      poprostu ucieka, a tak jest on zawsze widoczny i szybko można na niego trafić.
      Pozdrawiam!!!
    • nekos Japonia: premier przeprasza ... 27.03.07, 16:28
      ... za niewolnice seksualne podczas II wojny
      mar, PAP2007-03-26, ostatnia aktualizacja 2007-03-26 10:18
      Premier Japonii Shinzo Abe oświadczył w poniedziałek, że "niniejszym przeprasza
      jako premier" za proceder zmuszania Azjatek podczas II wojny światowej do
      pełnienia usług seksualnych japońskim żołnierzom.
      Abe wywołał oburzenie w krajach ościennych i w Stanach Zjednoczonych, gdy na
      początku marca oświadczył, że brak dowodów, by kobiety pracujące w
      przeznaczonych dla cesarskich żołnierzy domach publicznych były porywane przez
      rząd czy armię Japonii. Według niezależnych źródeł, takich kobiet w okupowanych
      przez Japonię krajach Azji było ponad dwieście tysięcy.

      Japoński premier podkreślił w poniedziałek, że podtrzymuje japońskie wyrazy
      ubolewania z 1993 roku, w których przyznano, iż oficjalne czynniki japońskie
      miały związek z tym procederem. Są one znane jako "oświadczenie Kono", od
      nazwiska ówczesnego rzecznika rządu Yohei Kono.

      "Niniejszym przepraszam jako premier. Potwierdzam treść oświadczenia Kono" -
      powiedział Abe na posiedzeniu komisji parlamentarnej w odpowiedzi na pytanie
      posła opozycji.

      Abe zastrzegł jednak, że nie będzie przepraszał po raz kolejny, nawet jeśli
      Stany Zjednoczone przyjmą rezolucję w tej sprawie. Izba Reprezentantów Kongresu
      USA rozważa przyjęcie rezolucji wzywającej Tokio, by "wyrażając ubolewanie,
      formalnie uznało i zaakceptowało historyczną odpowiedzialność Japonii za
      zmuszanie do prostytucji kobiet w okupowanych krajach Azji".
      • nekos Japoński premier przeprasza za seksualne ... 27.03.07, 16:30
        ... niewolnice
        Reuters, mak2007-03-27, ostatnia aktualizacja 2007-03-26 18:38
        Jednak przeprosiny są niepełne, bo Shinzo Abe nie chciał przyznać wprost, że w
        podbitej Azji armia cesarska zmusiła tysiące kobiet do prostytucji.

        Premier Japonii Shinzo AbeAbe oświadczył wczoraj w parlamencie, że "składa
        przeprosiny tu i teraz jako premier". Była to odpowiedź na pytanie deputowanego
        opozycji o stanowisko rządu w sprawie wykorzystania seksualnego kobiet przez
        armię japońską w czasie II wojny światowej.

        W początku marca premier podał tę zbrodnię w wątpliwość, mówiąc, że nie ma
        dowodów, by wobec kobiet użyto siły. Natychmiast znalazł się w ogniu krytyki w
        Azji i Stanach Zjednoczonych. Wczoraj wycofał się z tamtej wypowiedzi (być może
        chcąc uniknąć skandalu w czasie zbliżającej się wizyty do USA), ale jego
        krytycy czekali na więcej.

        Premier wyraził jedynie swoją "sympatię dla tych, którzy przeżyli ciężkie
        chwile, i ubolewanie za to, że znaleźli się w takiej sytuacji". Nic nie
        powiedział o winie armii cesarskiej.

        Wczoraj nie były to zresztą nowe przeprosiny - premier po prostu podtrzymał
        wcześniejsze zawarte w tzw. komunikacie Kono. W 1993 r. Yokei Kono, numer 2 w
        ówczesnym rządzie, uznał winę Japonii, oświadczając, że "stacje komfortu [jak
        oficjalnie nazywano japońskie burdele wojskowe] były zakładane na żądanie
        wojska", i złożył ofiarom "szczere przeprosiny".

        W czasie II wojny armia cesarska utrzymywała w Azji dwa tysiące wojskowych
        burdeli. Najpierw sprowadzano do nich z Japonii prostytutki. Kiedy zaczęło ich
        brakować, sięgnięto po kobiety z podbijanych krajów, w większości Chinki i
        Koreanki. Przyjmuje się, że niewolnic seksualnych było 200 tys., choć niektórzy
        japońscy historycy mówią o 20 tys.

        Nacjonaliści, którzy kwestionują winę armii, argumentują, że wojsko samo nie
        sprowadzało kobiet do burdeli, bo robili to upoważnieni przez nie werbownicy.
        Co do tego historycy się zgadzają. Zgoda się kończy, gdy rewizjoniści twierdzą,
        że kobiety godziły się pracować w burdelach dobrowolnie i dla zysku.

        Z ust byłych niewolnic seksualnych, które dopiero teraz ośmielają się mówić,
        słychać całkiem inną opowieść. O terroryzowaniu rodzin, kłamstwach i porwaniach
        oraz o koszmarze wojskowych burdeli, gdzie trzymano je latami, część bito i
        torturowano, a wiele zaraziło się chorobami wenerycznymi.

        Po wojnie o sprawie w Japonii nie mówiono. Ujrzała ona światło dzienne dopiero
        w początku lat 90., kiedy japoński historyk znalazł w archiwach dowody udziału
        armii w rekrutacji kobiet.

        W latach 90. byłe niewolnice seksualne z Korei Południowej, Tajwanu i Chin
        zaczęły się organizować i występować do japońskich sądów o odszkodowania od
        rządu. Pozwy są odrzucane, bo w latach 70. Chiny i Korea podpisały z Japonią
        układy o wzajemnych stosunkach, zrzekając się prawa do odszkodowań wojennych.
        Tokio nie chce stwarzać precedensu, by nie zachęcać innych ofiar wojennych do
        składania pozwów.

        Rząd wypłaca jednak ofiarom pieniądze, tyle że pośrednio, dofinansowując
        prywatną Fundację Kobiet Azji, która wspiera byłe niewolnice seksualne. Dla
        części z nich taka forma zadośćuczynienia jest nie do przyjęcia i nadal
        procesują się w sądach.
    • chiara76 mordował, teraz sam zginie. 28.03.07, 23:56
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=98&ShowArticleId=37593
    • nekos Problemy z japońskim nacjonalizmem 31.03.07, 17:48
      Francis Fukuyama2007-03-30, ostatnia aktualizacja 2007-03-29 14:27

      Przez zaledwie półrocze sprawowania urzędu premiera Shinzo Abe zdążył wzbudzić
      oburzenie w Azji i mieszane uczucia u kluczowego sojusznika Japonii, czyli USA.
      Czy jednak administracja Busha użyje swych wpływów, by odwieść Abe od
      podejmowania prowokacyjnych gestów?

      Jego poprzednik Junichiro Koizumi był przywódcą nowatorskim. Ożywił japońską
      gospodarkę, zreformował państwowy system oszczędności pocztowych i zasypał
      podziały frakcyjne rozrywające od dłuższego czasu Partię Liberalno-
      Demokratyczną. Koizumi położył jednak zarazem podwaliny pod nowy japoński
      nacjonalizm, zrażając Chiny i Koreę Płd. swoimi corocznymi wizytami w świątyni
      Yasukuni uchodzącej w państwach regionu za symbol japońskiego militaryzmu. Abe
      wydaje się jeszcze bardziej oddany idei budowy silnej i pozbawionej kompleksu
      winy Japonii.

      Kto sądzi, że kontrowersje związane z odwiedzinami świątyni są tylko echem
      zamierzchłej przeszłości, którą dręczą Japończyków szukający korzyści
      politycznych Chińczycy i Koreańczycy, najpewniej nigdy nie spędził w Yasukuni
      dłuższej chwili. Problemem nie są bowiem znajdujące się w jej wnętrzu groby 14
      zbrodniarzy wojennych, tylko położone obok muzeum wojska zwane Yushukan.

      Mijając wystawione tam samoloty Mitsubishi Zero, czołgi i karabiny maszynowe
      napotykamy na opowieść o wojnie na Pacyfiku przywracającą "prawdę o najnowszej
      historii Japonii". Pozostaje ona w zgodzie z narracją nacjonalistyczną:
      Japonia, sama będąc ofiarą europejskich potęg kolonialnych, pragnęła tylko
      uchronić przed nimi pozostałe kraje azjatyckie. Tak np. japońska okupacja Korei
      opisana jest jako "współpraca". Na próżno też szukać jakichkolwiek wzmianek o
      ofiarach japońskiego militaryzmu w Nankinie lub Manili.

      Można próbować bronić muzeum, argumentując, że prezentuje ono jeden z licznych
      punktów widzenia funkcjonujących w pluralistycznej demokracji. Kłopot w tym, że
      nie ma w Japonii żadnego innego muzeum, które ukazywałoby alternatywną wizję
      jej dwudziestowiecznej historii. Kolejne rządy ukrywały swoje zaangażowanie w
      rozwój muzeum Yushukan pod przykrywką działalności niezależnych organizacji
      religijnych, uciekając tym samym przed ponoszeniem bezpośredniej
      odpowiedzialności za poglądy tam przedstawiane.

      Stanowisko takie jest mało przekonujące. W przeciwieństwie do Niemiec Japonia
      nigdy nie pogodziła się ze swoją odpowiedzialnością za wybuch wojny na
      Pacyfiku. Choć socjalistyczny premier Tomiichi Murayama w 1995 r. oficjalnie
      przeprosił Chiny za okrucieństwa popełnione podczas wojny, to Japończycy nigdy
      nie przeprowadzili porządnej debaty na temat własnej winy. Nigdy też nie
      podjęli większych wysiłków w propagowaniu odmiennej wizji swej historii niż ta
      prezentowana w Yushukan.

      Z japońską prawicą zetknąłem się na początku lat 90., gdy uczestniczyłem w
      serii organizowanych na wyspach dyskusji panelowych. Towarzyszył mi wtedy
      Watanabe Soichi, któremu mój japoński wydawca powierzył (bez mojej wiedzy
      zresztą) tłumaczenie "Końca historii i ostatniego człowieka". Watanabe -
      profesor Uniwersytetu Sophia - był współpracownikiem Shintaro Ishihary,
      nacjonalistycznego polityka i autora "Japonii, która może powiedzieć nie",
      obecnie burmistrza Tokio.

      Podczas naszych spotkań nieraz słyszałem, jak opowiadał o łzach wdzięczności i
      żalu, które błyszczały w oczach mieszkańców Mandżurii patrzących na wymarsz
      okupacyjnej armii Kwantung. Zdaniem Watanabe wojna na Pacyfiku przybrała odcień
      rasistowski tylko dlatego, że armia amerykańska chciała zniewolić ludność
      kolorową. Watanabe zajmuje zatem stanowisko analogiczne do negacjonistów
      zaprzeczających istnieniu Holocaustu, choć w przeciwieństwie do swych
      niemieckich pobratymców ideowych nie ma problemów z przyciągnięciem szerokich
      rzesz przytakujących mu słuchaczy. (Regularnie otrzymuję napisane przez autorów
      japońskich książki "dowodzące", że masakra w Nankinie to szyte grubymi nićmi
      oszustwo).

      Co więcej, ostatnio odnotowano wiele niepokojących przypadków fizycznego
      zastraszania przez nacjonalistów osób krytykujących wizyty premiera Koizumiego
      w świątyni Yasukuni, jak choćby podpalenie domu byłego kandydata na stanowisko
      szefa rządu Kato Koichiego. (Z drugiej jednak strony trzeba przyznać, że
      wydawca konserwatywnego - w normalnym tego słowa znaczeniu - dziennika "Yomiuri
      Shimbun" skrytykował te wizyty i opublikował serię pasjonujących artykułów
      poświęconych kwestii japońskiej odpowiedzialności za wojnę).

      To wszystko stawia USA w kłopotliwej sytuacji. Wielu amerykańskich strategów
      chciałoby otoczyć Chiny ukształtowaną na podobieństwo NATO barierą obronną
      zbudowaną na fundamencie podpisanego przez USA i Japonię paktu polityczno-
      wojskowego. Od końca zimnej wojny Amerykanie nakłaniają Japonię do
      remilitaryzacji i oficjalnie popierają pomysł wprowadzenia poprawek do art. 9
      powojennej konstytucji, który zakazuje Japonii posiadania armii i prowadzenia
      wojen.

      Jednak Ameryka powinna podchodzić do własnych pragnień z wielką ostrożnością.
      Legitymizacja militarnej pozycji USA na Dalekim Wschodzie wynika z przejęcia
      przez Stany Zjednoczone odpowiedzialności za zapewnienie obrony Japonii.
      Jednostronnie dokonana zmiana w treści art. 9, zwłaszcza w obliczu nasilającego
      się nowego nacjonalizmu, może spowodować izolację Japonii na całym kontynencie
      azjatyckim.

      Wniesienie poprawek do art. 9 od dawna było częścią programu politycznego
      premiera Abe. To jednak, czy uda mu się je przeforsować, zależy w znacznej
      mierze od stanowiska bliskich przyjaciół w amerykańskiej administracji. Z uwagi
      na pomoc, jaką Japonia udzielała USA w Iraku, prezydent Bush nie wykazywał
      zbytniej ochoty do krytyki "drogiego przyjaciela Junichiro" i wzbierającej fali
      japońskiego nacjonalizmu. Teraz, gdy Japonia wycofała stamtąd swój skromny
      kontyngent wojskowy, być może Bush zajmie wobec premiera Abe bardziej
      jednoznaczne stanowisko.

      Francis Fukuyama jest dziekanem Johns Hopkins University School of Advanced
      International Studies i założycielem dwumiesięcznika „The American Interest”

      Dla "Gazety", współpraca Project Syndicate/The American Interest, 2007
    • chiara76 szokujące zabójstwo Angielski w Japonii 02.04.07, 19:58
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4032674.html
    • nekos japonia blokuje greenpeace 03.04.07, 11:04
      wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4032275.html
    • chiara76 świętowanie w gronie przodków 04.04.07, 21:35
      wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4038159.html
    • nekos tajne wojskowe materiały wyciekły wraz... 05.04.07, 13:28
      ...z zdjęciami porno
      asz, PAP2007-04-05, ostatnia aktualizacja 2007-04-05 09:51
      Ściśle tajne materiały wojskowe, dotyczące m.in. nowoczesnych systemów bojowych
      Aegis w marynarce wojennej Japonii, przypadkowo przeciekły do wiadomości
      publicznej, ponieważ dołączone zostały do pornograficznych zdjęć, którymi
      wymieniali się marynarze - podał japoński dziennik "Yomiuri Shimbun".
      Według gazety, do takiego wniosku doszła policja, badająca sprawę jednego z
      oficerów marynarki, który w styczniu znalazł się nagle w posiadaniu tajnych
      dokumentów, do których normalnie nie miałby dostępu.

      Okazało się, że materiały te zostały skopiowane przez niego wraz z przysłaną mu
      przez kolegę pocztą elektroniczną serią zdjęć pornograficznych. Nie wiadomo, w
      jaki sposób tajne wojskowe dokumenty znalazły się wśród zdjęć. Podobne pliki
      znaleziono u dwu innych oficerów niższej rangi japońskiej marynarki wojennej.
      Oficerowie ci także brali udział w wymianie zdjęć.

      Jak do tej pory policja nie doszła jeszcze do wysokiej rangi oficera, mającego
      dostęp do ściśle tajnych dokumentów, z którego komputera wysłany został
      pierwszy taki podwójny plik.

      Japońska marynarka wojenna dysponuje pięcioma operacyjnymi systemami kierowania
      ogniem Aegis.
    • nekos Japonia przedłuża ... 10.04.07, 16:13
      ... o pół roku sankcje wobec Korei Płn.
      wys, PAP2007-04-10, ostatnia aktualizacja 2007-04-10 07:18
      Japonia przedłużyła we wtorek o sześć miesięcy wprowadzone w ubiegłym roku
      sankcje wobec Korei Północnej - poinformowano w Tokio.
      Japonia była pierwszym krajem, jaki nałożył sankcje ekonomiczne na Phenian po
      serii prób rakietowych, przeprowadzonych przez ten kraj w lipcu ub.r. oraz po
      północnokoreańskiej październikowej próbie atomowej.

      Warunkiem zniesienia sankcji było wstrzymanie programu atomowego, realizowanego
      przez Koreę Północną oraz wyjaśnienie do końca sprawy Japończyków, porywanych w
      latach 1970. przez reżim północnokoreański. Rozmowy w tej ostatniej sprawie
      między Tokio a Phenianem, prowadzone w marcu w Hanoi, zakończyły się fiaskiem.

      Japońskie sankcje obejmują zakaz importu towarów z KRLD a także eksportu do
      Korei Północnej oraz wpływania statków północnokoreańskich do japońskich portów.
      • kim_daniel_il1 Re: Japonia przedłuża ... 11.04.07, 14:38
        I bardzo dobrze, jeszcze raz popieram stosowanie tego typu sankcji w stosunku
        do Pjongjangu
Pełna wersja