Dodaj do ulubionych

Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia

07.07.06, 01:15
Czy moge Wam poczytac do snu z tej książki? Jakże o na mnie zachwyca celnością ale i prostotą prób uchwycenia istoty duszy Japonczyka. i wyrafinowane i rubaszne.
Obserwuj wątek
    • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 07.07.06, 01:15
      Materace
      Przyjemność, jaką daje spanie na tatami, wynika stąd, ze plecy przylegaja do podłogi. stapiamy się w jedno z ziemią i -kiedy pozwalaja na to spokój i cisza nocna- czujemy potęzna rotację, w która ona nas wciaga i w której uczestniczymy(..)w tej ciemnej sali balowej, jaką stała się noc-mata, dom, dzielnica i 12 milionów spiacych ludzi obracaja sie wraz z całym tym imponujacym zespołem, a ja zadaje sobie pytanie o moje miejsce w tym wszystkim....
      • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 07.07.06, 01:19
        w pociagu do Maizuru...
        Japonska czystośc ma w sobie naprawde cos rytualnego: trzymać w czasie kilkugodzinnej jazdy złozona chusteczke przytknietą do prawego policzka, jaki to ma sens? a właśnie to robią moi współpasażerowie. (..) leca na nas drobiny sadzy, pocimy sie. po powrocie trzeba bedzie sie umyc. no, ale ta czyściutka i starannie złożona chusteczka to magiczny kwadracik zazegnujący brud. Jest to trównież wyraz protestu.
            • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 07.07.06, 17:14
              cd. w pociagu do Maizuru
              U nas czułośc wyraza sie w pieszczotach, pocałunkach, usciskach dłoni, obejmownaiu ramieniem, nawet w w wybuchach śmiechu, które tworzą niezwykle mocną więź (japońscy zakochani chyba to wszystko robią, ale sezon jest krótki).
              Czułość: wyładowujemy ją dotykiem jak drętwy elektryczne (...)
              Japończycy wciąz się sobie kłaniają, ale sie nie całują. Unikają tez wymiany spojrzeń ioddechów, a jeśli uczynią jakiś swobodniejszy gest, to ich strata. Zawsze ich rozdziela poduszka powietrzna. W ten sposób cisnienie rośnie, uwielbienie lub namietność się kumuluje, nie znajdując ujscia, podobnie jak nienawiść. Gdy w japońskich filmach jakiś bohater, dotychczas spokojny, kogoś uderza lub zabija, człowiek z Zachodu się zastanawia, skąd sie w nim wzięło tyle złości. niekiedy ta kumulacja prowadzi do samobójstwa: uczucia są zbyt intensywne i nie będzie można ich wyrażić, za duzo by trzeba oddać i za wiele pomścić-zniknąc to jedyne stosowne wyjscie.

              surprised prawda to?
                • chiara76 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 07.07.06, 17:22
                  mam tylko nadzieję, że wydawca się nas nie czepnie. Jak to jest z tym prawem
                  wydawniczym? Wiem, że na niektórych książkach wprost napisane jest , że nie
                  wolno bez zgody publikować fragmentów.
                  Może ktoś się zna, jak to jest?
                  Mam nadzieję, że obędzie się bez przygód.
                  • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 07.07.06, 17:25
                    > mam tylko nadzieję, że wydawca się nas nie czepnie. Jak to jest z tym prawem
                    > wydawniczym? Wiem, że na niektórych książkach wprost napisane jest , że nie
                    > wolno bez zgody publikować fragmentów.
                    > Może ktoś się zna, jak to jest?
                    > Mam nadzieję, że obędzie się bez przygód.
                    Moe przestac. Ale mój zachwyt był tak wielki że nie mogłam sie powstrzymać.
                    wg mnie nie łamie prawa. przytaczam autora i tytuł.
                  • mefs Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 07.07.06, 17:26
                    W ksiazkach technicznych zawsze jest napisane, ze kopiowanie czesci badz calosci
                    jest zakazane (sam zreszta to pisze w tutorialach dla studentow), ale to raczej
                    wyglada na darmowa reklame... Mollu, zareklamowalas chyba ksiazke
                    wystarczajaco... tj musisz jeszcze napisac koniecznie, jak na nia wpadlas ^^
                • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 07.07.06, 17:23
                  zaczęło się od jego Kroniki Japonskiej. To tez sliczny zbior zapiskow-przypadkowo napotkany na półce ksiegarni, z niej tez moge Wam poczytaCsmile Potem jeszcze info w watku o wydawnictwa ch związanych z Japonia na temat Pełni. Mam je obie i czesto zaglądam.
                  ale poczykajcie, niech no ja znajdę urywek o gównie wylewanym na pola albo o łydkach japonskichbig_grin
                      • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 08.07.06, 20:16
                        smile
                        Nikt lepiej niż Hokusai nie wyraził wyjątkowości japońskiej rasy. Kiedy kraj zbija was z tropu, popatrzcie na Hokusaia i przyjrzyjcie mu się dobrze! Na przykład: skąd Japończycy czerpią tę nadzwyczajną odporność na nieszczeście, tę wytwałość w wykonywaniu niewdzięcznych i wciąż takich samych zajęć, odwagę podejmowania ich na nowo i w dodatku z uśmiechem?
                        Gdzie znajduje sie ta sprężyna? W sercu swego rodzaju tysiącletniej obojetności? Pewnej nieprzejrzystości, swoistego pesymizmu?
                        Być może, ale tkwi ona przede wszystkim w ich łydkach, tych wciąz napietych spręzynach, bardziej wymownych niż twarze....
                        • yabanjin Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 05:29
                          Monsieur Bouvier należał do pokolenia, które celebrowało mit wyjątkowości
                          Japonii, widząc wszędzie spuściznę po samurajach i gejszach. Właśnie dzięki
                          takim panom jak Bouvier trzeba dziś odkręcać stereotypy, mity i kity o Japonii,
                          którymi świat się nażarł przez ostatnie 50 lat. M. Bouvier pisze ładnie, być
                          może jego język wzrusza, ale uprawia "nihonjinron," na który mam alergię.
                          "Nikt lepiej niż Hokusai nie wyraził wyjątkowości japońskiej rasy" - no tak,
                          oczywiście zapomnialem, że są ludzie i Japończycy...
                          A może by tak coś o wyjątkowości rasy polskiej?

                          Sławojka
                          Przyjemność, jaką daje s()anie w sławojce, wynika stąd, ze pupa przylega do
                          drzewa. Stapiamy się w jedno z ziemią i - kiedy
                          pozwalają na to spokój i cisza nocna - czujemy potężną rotację, w którą ona nas
                          wciąga i w której uczestniczymy(...) W tej ciemnej
                          sali balowej, jaką stała się noc - sławojka, dom, zagroda i 12 milionów
                          bzykających much obracają sie wraz z całym tym imponującym
                          zespołem, a ja zadaję sobie pytanie o moje miejsce w tym wszystkim....
                          • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 09:52
                            jak zawsze znajdzie się ktoś to opatrznie zrozumie co ktos napisał.
                            Bouvier wiele lat mieszkał i zył pośród Japończyków, tam urodziły sie jego dzieci. Ja myslę ze nie wyssał sobie z palca tego co pisał.
                            denerwuje mnie gdy słowo rasa od razu musi byc odebrane pejoratywnie. Sami Japonczycy byli wiele lat przeswiadczeni o wyjątkowości , sami ukuli >rasa japońska<.
                            • yabanjin Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 10:44
                              molla7 napisała:
                              Sami Japonczycy byli wiele lat przeswiadczeni o wyjątkowości , sami ukuli >rasa
                              japońska<.

                              Zgadza się, Japończycy nie jedną bzdurę ukuli na swój temat.
                              Wracając do pana Bouvier, jego teksty są ładnym świadectwem epoki, kiedy ludzie
                              doszukiwali się w każdym, najdrobniejszym zachowaniu Japończyka jakiegoś
                              mistycznego, wyjątkowego znaczenia. Japończyk nie potrafił nawet "normalnie"
                              złożyć chusteczki, musiała się w tym kryć jakaś większa głębia.

                              Przypomniał mi się film "Tampopo" Itamiego Juzo, notabene mojego ulubionego
                              reżysera. Jest tam taka scena, jak stary mistrz uczy młodego adepta jeść ramen.
                              Pokazuje mu jak złamać pałeczki, jak obrócić półmisek, jak pomedytować nad
                              makaronem i w jakiej kolejności zacząć jeść składniki dania. W pewnym momencie
                              chwycił pałeczkami kawałki mięsa i trzy razy trzepnął nimi nad półmiskiem.
                              Uczeń pyta: Mistrzu, jakie ma znaczenie to, co właśnie zrobiłeś?
                              Mistrz: Żadne, po prostu strzepnąłem zupę.
                              • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 11:30
                                > Wracając do pana Bouvier, jego teksty są ładnym świadectwem epoki, kiedy ludzie
                                > doszukiwali się w każdym, najdrobniejszym zachowaniu Japończyka jakiegoś
                                > mistycznego, wyjątkowego znaczenia. Japończyk nie potrafił nawet "normalnie"
                                > złożyć chusteczki, musiała się w tym kryć jakaś większa głębia.
                                >
                                No tak, bo czego innego by mozna się spodziewac po przedstawicielu narodu który postawil do rangi ceremonii zaopatrzonej w system znaczeń i ocierającą sie o filozofie, proceder mącenia hebacianej bebeluchy bambusową miotełką w ceramicznej skorupie i czestowania nia?
                                • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 11:35
                                  uczestniczylam ostatnio w parodii ceremonii herbacianej. ze wzgledu na warunki kazdy zainteresowany podchodził do Naoko-San i ta go czestowala przyrzadzona wg rytuału herbatką. Naoko siedziała przy nieduzym stoliku, a delikwent kucal/klekal przy niej a ta podawala napar w czarce. Trzeba bylo widziec to uniesienie w twarzach, to skupienie i przekonanie ze uczestniczy sie w czyms ocierającycm sie o transcendent. stałam z boku w tlumie i nie moglam na to patrzec bez chichotu
                                  • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 11:50
                                    "Swieżość zgubiła się po drodze(..), zeby ja odnaleźć, (..)powrócić na most nad Kamo i popatrzec jak jeden z kloszardów, którzy się zadomowili pod wielkim przesłem, gotuje sobie jajko, wykonując proste ruchy, a następnie pochłania je z wyrazną rozkoszą."
                                • yabanjin Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 12:16
                                  molla7 napisała:
                                  > No tak, bo czego innego by mozna się spodziewac po przedstawicielu narodu
                                  który postawil do rangi ceremonii zaopatrzonej w system znaczeń i ocierającą
                                  sie o filozofie, proceder mącenia hebacianej bebeluchy bambusową miotełką w
                                  ceramicznej skorupie i czestowania nia?

                                  Bynajmniej nie zamierzam odmówić piękna ceremonii parzenia herbaty. Twierdzę
                                  tylko, że codzienne czynności Japończyka są dalekie od ceremonii z głębokim
                                  sensem estetyczno-filozoficznym. Życie to nie ceremonia herbaciana.

                                  Problemy ze zrozumieniem Japonii biorą się chyba stąd, że ludzie traktują
                                  kulturę jak substytut instynktu, który steruje zachowaniami ludzkimi. Dlatego
                                  Japończycy jawią się jak maszynki, posłusznie działające tak jak im każe
                                  kultura. Tymczasem jest odwrotnie - ludzie w sposób racjonalny i wybiórczo
                                  korzystają ze zbioru kulturowego. Dlatego nawet jeśli Japończycy
                                  wytworzyli "wyjątkową" kulturę, nie należy doszukiwać się w każdym ich
                                  zachowaniu "wyjątkowości."
                                  • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 13:05
                                    > Tymczasem jest odwrotnie - ludzie w sposób racjonalny i wybiórczo
                                    >korzystają ze zbioru kulturowego. Dlatego nawet jeśli Japończycy
                                    >wytworzyli "wyjątkową" kulturę, nie należy doszukiwać się w każdym ich
                                    >zachowaniu "wyjątkowości."
                                    tu sie zgodze z Tobąsmiletyle ze może waga jaką przykładaja do codziennych czynnosci jest inna niz my zwyklismy przykladac. gdzie indziej położony jest nacisk. stad może takie zmitologizowanie swyklego zywota Japonczykow.
                                    • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 14:21
                                      czy te wszystkie kategorie estetyczne o ktorych zapisano kilometry papieru: sabi, wabi, yogen , mono no aware, yugen to tez pojecia zywcem ze skansenu dla typowego Japonczyka o których wspomina mu sie w szkole sredniej w przy okazji lekcji o Genji monogatari tak jak u nas analizując Bogurodzicę?
                                      • yabanjin Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 16:35
                                        molla7 napisała:

                                        > czy te wszystkie kategorie estetyczne o ktorych zapisano kilometry papieru:
                                        sabi, wabi, yogen , mono no aware, yugen to tez
                                        pojecia zywcem ze skansenu dla typowego Japonczyka o których wspomina mu sie w
                                        szkole sredniej w przy okazji lekcji o Genji
                                        monogatari tak jak u nas analizując Bogurodzicę?

                                        Dobre pytanie!
                                        Każda kultura ma pewien zestaw pojęć, których nie da się przełożyć na inne
                                        języki i można je tylko opisać. Do nich należą właśnie yugen, mono no aware
                                        itd. Stąd kilometry papieru, które zapisano opisując te pojęcia.
                                        Osobnym problemem jest, czy te pojęcia świadczą o "wyjątkowości" Japonii i czy
                                        definiują psyche Japończyków, w co szczerze mówiąc wątpie.
                                        Za zmitologizowanie tych pojęć możemy podziękować Ruth Benedict. Kiedy
                                        pisała "Miecz i Chryzantemę," w antropologii królowała teoria "wzorów
                                        kulturowych," która pozwalała opisać obce narody grubą, wyrazistą kreską. Takie
                                        było wówczas zapotrzebowanie, żeby dać jasny obraz Japończyków i wyeksponować
                                        ich różnice z Amerykanami. Benedict wyeksploatowała pojęcia "giri" i "gimu," a
                                        za nią podążyli inni z "mono no aware," "bushido" (Chryste, karatecy mają jakąś
                                        obsesję)itd. itp. Stąd wziął się wizerunek Japończyka opisanego enigmatycznymi
                                        pojęciami kulturowymi.
                                        Teoria "wzorów kulturowych" powędrowała jednak do lamusa, bo po pierwsze,
                                        narody nie mają sztywno zdefiniowanych granic, żeby sobie tak ciachać grubą
                                        krechą ich obraz, a po drugie, to nie kultura definiuje narody. Kultura jako
                                        taka też nie ma wyrazistych granic i nie da się jednoznacznie stwierdzić, gdzie
                                        się zaczyna, a gdzie kończy "japońskość" (przypadek Okinawy).
                                        Dlatego "giri," "gimu," "mono no aware" itd. powoli stają się skansenem, bo są
                                        już mało użyteczne, a w życiu codziennym nabierają nowych znaczeń, odległych od
                                        tych celebrowanych przez intelektualistów.
                                        Uff, rozpisałem się, sorry jeśli bełkotliwie...smile
                                        • molla7 Re: Nicolas Bouvier-Pustka i pełnia 09.07.06, 22:04
                                          Ruth Benedict ze swoja ksiązką była moja zelazna pozycją w księgozbiorze, po jej lekturze bylam przekonana ze znam narod japoński na wylot. Prawie uwierzyłam, ze sie moge znac na tym i zabierac glos w dyskusjach. Chała. Poznam ich gdy pojadę sobie na kilka lat do Japonii i najem się ryzu z niejednego kociołkasmile
                                          zmarwilo mnie to ze ona napisala o Japonii i Japonczykach ani razu nie stawiaac stopy na ziemi Yamato. jednak co by nie pisac odwalila pewna potezna robotę socjologiczną, nie mozna jej odrzucic na amen.
                                          Fajna jest ksiązeczka Japonia dla Ksenofobow, piszą o sobie sami Japonczycy dla obcokrajowcow, moze wiec to produkt na eksport. Istota pozostaje wciąz nieznana.
                                          nie moge tu przepisac całego Bouviera, bedę go wciąz bronic. Za prostote i serdeczność. trzeba przeczytac cała ksiazke by zdac sobie sprawę, ze odbylismy z podróz od swiątynii Roanjii bo wiejskie swieto i agencje obrotu nieruchomosciami z kims kto kochał ta ziemie

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka