Dodaj do ulubionych

co was szokuje w japonii?

26.12.06, 05:36
pytanie do wszystkich ktorzy interesuja sie japonia. mielismy juz kilka
podobnych watkow ale gdzies zniknely a pytanie wciaz na czasie.

mnie ostatnio zszokowalo jak uslyszalem ze 14 letni syn znajomych japonczykow
w dalszym ciagu codziennie kapie sie ze swoja babcia! kapiele dzieci z matka
czy ojcem do okolo 10 lat sa tutaj raczej normalka. ale z babcia? 14 lat!
troche mnie to zdziwilo.
czesto tez slysze ze japonskie dzieci i nastolatki dalej spia z rodzicami lub
dziadkami nawet gdy maja wlasne sypialnie.
normalka tez jest ze tatus przyprowadza mala corke do onsenu gdzie wszyscy
faceci sa nago. no a mamy zabieraja synkow gdzie wszystkie panie sa nagowink
no i do dzisiaj szokuja mnie tez te panie z mopem w reku ktore snuja sie
niczym duchy po przebieralni miedzy nagimi facetami.
co jeszcze?
Obserwuj wątek
    • kaim2005 Re: co was szokuje w japonii? 26.12.06, 10:07
      >>>no i do dzisiaj szokuja mnie tez te panie z mopem w reku ktore snuja sie
      >>>niczym duchy po przebieralni miedzy nagimi facetami.

      Jak rowniez, a moze przede wszystkim w toaletach publicznych pomiedzy panami
      sikajacymi grzecznie do pisuarow...
      • seruppin Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 11:52
        kaim2005 napisał:

        > >>>no i do dzisiaj szokuja mnie tez te panie z mopem w reku ktore s
        > nuja sie
        > >>>niczym duchy po przebieralni miedzy nagimi facetami.
        >
        > Jak rowniez, a moze przede wszystkim w toaletach publicznych pomiedzy panami
        > sikajacymi grzecznie do pisuarow...
        Hmm, przeciez w Polsce jest tak samo, wiec nie wiem skad to zdziwienie...
        Jak wiadomo facet to bezwstydna bestia wink
        --
        Z powazaniem
        Ser
        • kaim2005 Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 12:25
          Jakos w Polsce tego nie zaobserwowalem ;-0 Moze zbyt zadko sprzataja? smile
          Jeszcze jedna rzecz jest taka ze pisuary prawie zawsze widac na zewnatrz i
          jestem pewien ze w Polsce tego nie ma...
          W przebieralni mi te Panie jakos mniej przeszkadzaja ale w sikalni to sie
          trzeba jednak skupic...
            • chiara76 Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 12:57
              cytując kawałek wypowiedzi Nekosa:
              "czesto tez slysze ze japonskie dzieci i nastolatki dalej spia z rodzicami lub
              dziadkami nawet gdy maja wlasne sypialnie. "

              nastolatek, to dla mnie dorosłe dziecko. Czy wyjaśniłam dośc jasno?smile
                • chiara76 Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 15:24
                  kaim2005 napisał:

                  > >>>nastolatek, to dla mnie dorosłe dziecko. Czy wyjaśniłam dośc jas
                  > no?smile
                  >
                  > A pamietasz taka piosenke: "Dorosle dzieci"?
                  > Pytalem bo dla mnie ten termin znaczy zupelnie co innego...

                  nie wiem, o jaką piosenkę chodzi. IMO nastolatek kąpiący się z rodzicem w
                  wannie czy też śpiący w jednym łóżku jest co najmniej kuriozum.
                  • kaim2005 Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 15:28
                    >>>nie wiem, o jaką piosenkę chodzi. IMO nastolatek kąpiący się z rodzicem w
                    wannie czy też śpiący w jednym łóżku jest co najmniej kuriozum.

                    No wlasnie, wychodza z nas ograniczenia kulturowe. Wszytko co kojarzy sie z
                    nagoscia i intymnoscia jest nieczyste (przynajmniej podswiadomie).
                    • chiara76 Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 15:35
                      kaim2005 napisał:

                      > >>>nie wiem, o jaką piosenkę chodzi. IMO nastolatek kąpiący się z r
                      > odzicem w
                      > wannie czy też śpiący w jednym łóżku jest co najmniej kuriozum.
                      >
                      > No wlasnie, wychodza z nas ograniczenia kulturowe. Wszytko co kojarzy sie z
                      > nagoscia i intymnoscia jest nieczyste (przynajmniej podswiadomie).

                      może nie ograniczenia, a różnice, co? Bo naprawdę nie czuję się specjalnie
                      ograniczona z tego powodu, że nie kąpałam się z rodzicami mając naście lat.
                      • kaim2005 Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 03:33
                        > może nie ograniczenia, a różnice, co? Bo naprawdę nie czuję się specjalnie
                        > ograniczona z tego powodu, że nie kąpałam się z rodzicami mając naście lat.

                        Nie chodzilo mi o "ograniczenia" w sensie pejoratywnym. Kazda kultura narzuca
                        jakies granice i w tym wypadku u nas one przebiegaja gdzie indziej...
                        Mnie tez jest sobie trudno wyobrazic taka sytuacje z moimi rodzicami kiedy
                        bylem nastolatkiem...
          • nekos Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 15:16
            chiara76 napisała:

            > niemniej jednak w Polsce dorosłe dzieci nie mają zwyczaju sypiać w jednym
            łóżku
            >
            > z rodzicami. I moim zdaniem bardzo dobrze.
            > Co do pisuarów, nie wypowiem sięwink

            hmmm, spia to spia. a co powiesz na branie razem kapieli w jednej wannie?
            • chiara76 Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 15:23
              nekos napisał:

              > chiara76 napisała:
              >
              > > niemniej jednak w Polsce dorosłe dzieci nie mają zwyczaju sypiać w jednym
              >
              > łóżku
              > >
              > > z rodzicami. I moim zdaniem bardzo dobrze.
              > > Co do pisuarów, nie wypowiem sięwink
              >
              > hmmm, spia to spia. a co powiesz na branie razem kapieli w jednej wannie?

              Nekos, proszę, przestań, brrrrwink))
            • mefs Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 15:45
              hmm... chyba przepadl moj post

              Z tym kompaniem to jakos dziwnie, ale jak sie wchodzi do sauny, to recznik jest
              po to, by nie poparzyc sobie skory, a nie po to, by sie zakrywac przed
              ciekawskim wzrokiem wspolsiedzacych
              W Szwecji i na Ukrainie jakos nie bylo problemu z siedzeniem na recznikach
              (tylko, ze tam bylem tylko w saunie (jako osobnym przybytku), w Polsce jakos
              najczesciej sauna polaczona jest z basenem, zatem jest 'nieco' inaczej).
    • nekos Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 15:40
      podjezdzam i parkuje pod sklepem obok parkingu dla rowerow. jedenen z rowerow
      ma z przodu koszyk a w nim bardzo ladna skorzana torba typu attache case. bylem
      w sklepie ponad pol godziny a torba dalej siedziala w koszykusmile
      podjezdzam pod nasteny sklep. tym razem muzyczny (sumiya). jest juz zmrok.
      przed sklepem stoi odtwarzacz cd i leci z niego muzyka. w poblizu przy maszynie
      z piciem kreci sie mlodziez. nikomu nie przyszlo na mysl zeby ten odtwarzacz
      zwinacsmile
      mnie takie rzeczy nie dziwia ale kogos kto nie byl w japonii moga zszokowac.
      • mefs Re: co was szokuje w japonii? 27.12.06, 15:51
        Faktycznie, zaskakujace...
        W sumie u nas sporo szkody zrobil bolszewizm i nastepstwa, ale... czy to czasami
        nie chodzi o odpowiednie wzorce kulturowe? Kiedys czytalem fajny artykul (nie
        pamietam niestety gdzie), z ktorego wynikalo, ze to nasze przyslowiowe polskie
        marudzenie ma swoje korzenie w... wierzeniach dawnych Slowian. Jesli nie
        pamietacie, to wowczas byl politeizm, a jednym z najpotezniejszych bostw bylo
        takie, ktore przesladowalo ludzi szczesliwych i odnoszacych sukcesy. Zatem forma
        zabezpieczenia przed tym bostwem bylo notoryczne marudzenie i ukrywanie
        jakichkolwiek sukcesow.
        • katajina co was szokuje w japonii? 28.12.06, 04:25
          Może nie tyle mnie szokuje, co po prostu nadal nie mogę się przyzwyczaić do
          swetrów męskich w pastelowych kolorach, począwszy od landrynkowego różu,
          poprzez delikatną zółć, na błękitnym skończywszy. Pomijając fakt, że sama
          takich kolorów nie trawię, w przypadku męskiej odzieży, to jest dla mnie jakieś
          takie... mało męskie (nie obrażając obecnych tutaj, którzy być może takie
          swetry posiadają), no i wybitnie kłóci mi się to, z wizerunkiem dawnych
          walecznych samurajów...wink
            • katajina Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 07:46
              Oczywiscie, ze nosili, tyle ze chyba kolory byly bardziej "zdecydowane", a nie
              tak przerazliwie rozmyte... Jakby na to spojrzec, z drugiej strony, to
              zazwyczaj kobiety japonskie kupuja swoim zapracowanym mezom ubrania, a wiele
              Japonek wlasnie w takich delikatnych pastelach sie lubuje, wiec moze stad sie
              wziely owe slodkie "landrynkowe" meskie ubrania. Nie zmienia to jednak faktu,
              ze bedac w japonskim centrum handlowym, musze sie chwile zastanowic, czy aby
              napewno jestem meskim dzialewink
                    • katajina Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 10:19
                      No wlasnie, dla mnie to chyba tez byl lekki szok, a w kazdym razie czulam sie
                      bardzo nieswojo (pomimo, ze wiedzialam o japonskiej rozmiarowce, innej niz w
                      Europie), kiedy po raz pierwszy musialam kupic w Japonii bluzke dla siebie w
                      rozmiarze L smile
                      • chiara76 Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 10:20
                        katajina napisała:

                        > No wlasnie, dla mnie to chyba tez byl lekki szok, a w kazdym razie czulam sie
                        > bardzo nieswojo (pomimo, ze wiedzialam o japonskiej rozmiarowce, innej niz w
                        > Europie), kiedy po raz pierwszy musialam kupic w Japonii bluzke dla siebie w
                        > rozmiarze L smile

                        za to w Stanach moja koleżanka (u nas rozmiar 38smile potrafiła ubierać się w
                        dziale ...dziecięcymwink
          • nekos Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 15:33
            katajina napisała:

            > Może nie tyle mnie szokuje, co po prostu nadal nie mogę się przyzwyczaić do
            > swetrów męskich w pastelowych kolorach, począwszy od landrynkowego różu,
            > poprzez delikatną zółć, na błękitnym skończywszy. Pomijając fakt, że sama
            > takich kolorów nie trawię, w przypadku męskiej odzieży, to jest dla mnie
            jakieś
            >
            > takie... mało męskie (nie obrażając obecnych tutaj, którzy być może takie
            > swetry posiadają), no i wybitnie kłóci mi się to, z wizerunkiem dawnych
            > walecznych samurajów...wink


            mnie tez te kolorki czasami przerazaja. no ale ja jestem z tych ktorzy nawet
            rozowych koszul nie lubia.
              • nekos Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 16:48
                mefs napisał:

                > lol, wiesz Nekosie, kiedys slyszalem, jak znajoma Amrykanka powiedziala, ze
                > rozowa koszule jest w stanie zalozyc tylko prawdziwy mezczyzna wink))

                to lece jutro na zakupywink)) albo poczekam bo po nowym roku bedzie taniejsmile
                • mefs Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 16:52
                  Masz racje, jak pojdziesz w nowym roku, to zamiast jednej kupisz co najmniej
                  dwie! smile)) I nie zapomnij o krawacie, tez rozowy, byle o kilka tonow
                  ciemniejszy... i moze jakis garnitur, jak juz idziesz na calosc wink))
                  • nekos Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 17:03
                    mefs napisał:

                    > Masz racje, jak pojdziesz w nowym roku, to zamiast jednej kupisz co najmniej
                    > dwie! smile)) I nie zapomnij o krawacie, tez rozowy, byle o kilka tonow
                    > ciemniejszy... i moze jakis garnitur, jak juz idziesz na calosc wink))


                    ech, garnitury i krawaty wisza od kilku lat w szafie bo nie mam ich tutaj
                    okazji wlozyc. nawet na imprezy ludzie przychodza na luzie (jeansy, bluza, itp)
                    wiec nie bede sie wyglupial i ubieral w krawatwink
                    • mefs Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 17:16
                      nekos napisał:
                      > ech, garnitury i krawaty wisza od kilku lat w szafie bo nie mam ich tutaj
                      > okazji wlozyc. nawet na imprezy ludzie przychodza na luzie (jeansy, bluza, itp)
                      > wiec nie bede sie wyglupial i ubieral w krawatwink

                      Nekosie, czy to oznacza, ze TV klamie? Jak sa pokazywane migawki z Japonii, to
                      wszedzie widac garnitury! smile))

                      Badzze mezczyzna, jak juz kupisz rozowa koszule na wyprzedazy, to krawat o niej
                      dokupic musisz koniecznie! I zrobic zdjecie i pozniej je wystawic smile
                      • mefs Re: co was szokuje w japonii? 03.01.07, 15:55
                        Nekosie! Cos specjalnie dla ciebie!
                        Dzis na TVN24 widzialem wywiad z bylym prezydentem, czyli z Kwasniewskim. Otoz
                        byl on ubrany w granatowy garnitur (nic ciekawego, nooorma) oraz w... rozowa
                        koszule oraz granatowy krawat w rozowe grochy!
                        Nie masz innego wyjscia, koszula i odpowiedni krawat do niej musza byc
                        kupione!!! A moze nawet i ze dwie koszule... wink
                        Czekamy na dokumentacje zdjeciowa smile))
    • nekos Re: co was szokuje w japonii? 28.12.06, 16:57
      od przedwczoraj irytuje mnie listonosz ktory wydzwania a dzisiaj nawet zjawil
      sie osobiscie. chodzi o jakas paczke z filipin ktora wedlug jego dostarczyl do
      nas kilka dni temu i zapomnial poprosic o podpis. my tej paczki nie widzielismy
      na oczy ale listonosz wie lepiej. nie tylko poczta polska ma balaganwink
    • jestem-tu Re: co was szokuje w japonii? 30.12.06, 19:27
      witam,
      szokuje was rodzinna nagosc i wspolna kapiel w Japonii.
      Czytalem kiedys ze czynnosc rozbierania sie jest u nich wstydliwa, a nagosc juz
      nie. O kapieli nie podales szczegulów. Oni do wspolnej kapieli (moczenie sie w
      bardzo goracej wodzie) wchodzą już dokladnie umyci przedtem. A taka kapiel jest
      grupowa, szanowanego goscia rodzina zaprasza do wspolnej kapieli ( z dziecmi
      tez). Czytalem gdzies opowiesc jak Amerykanin kapal sie tak z japonska rodzina.
      Wdal sie w zawiłą trudna intelektualną dyskusje z nagą niepelnoletnia corką
      gospodarzy. W pewnym momencie przerwal dyskusje proponujac ze dokonczą przy
      obiedzie. Na to dziewczę zmieszane zaczerwienione odpowiada.... "przeciez sie
      nie znamy, niebedę na obiedzie..". Tam niewypada dziewczynie byc na obiedzie
      razem z rodzina gdy jest malo znajomy i niezaprzyjazniony jeszcze nężczyzna
      • quasthoff Re: co was szokuje w japonii? 01.01.07, 15:15
        Czy mówisz o typowym mieszkaniu japońskim czy nawiązujesz do bałaganu w
        polskich domach? Bo nie chce mi się wierzyć, że japończycy nie mają poczucia
        estetyki. Nie byłem w tradycyjnym domu japońskim ale to co widziałem na
        fotografiach raczej nie przedstawia nieporządku, poniewaz praktycznie nie ma go
        z czego zrobić, tak mało w nim tego co niesie ze sobą europejskie wyposażenie.
        Pozdrawiam Noworocznie.
        • kaim2005 Re: co was szokuje w japonii? 01.01.07, 15:44
          > estetyki. Nie byłem w tradycyjnym domu japońskim ale to co widziałem na
          > fotografiach raczej nie przedstawia nieporządku,

          Zdjecia to jedno a rzeczywistosc to zupelnie cos innego...
          Wystarczy sie przejsc po zmroku i zajrzec w oswietlone okna przecietnego
          mansiona. Mnie sie zawsze podoba suszaca sie bielizna na karniszach okiennych
          zamiast zaslonek smile
          • mefs Re: co was szokuje w japonii? 02.01.07, 12:16
            Wiesz Kaim, jak przechodzisz obok jakiegokolwiek akademika w Polsce, to zawsze
            sie cos suszy w oknach smile zatem Japonczycy nie sa zbyt nahalni z suszaca sie
            bielizna smile Za to nasi studenci zima wystawiaja torby z jedzeniem za okno
            (oszczednosc miejsca w lodowce), zatem pojawia sie pytanie, czy Japonczycy sa
            bardziej pomyslowi w wystawianiu rzeczy przez/za okno? wink))
            • izabelai Re: co was szokuje w japonii? 02.01.07, 03:30
              balagan w japonskich domach jest okrutny. Wg mnie sa ku temu dwa powody. Po
              pierwsze w domu nie przyjmuje sie raczej gosci, wszelkie imprezy obchodzi sie w
              knajpach. Dlatego o porzadek nie trzeba dbac. Po drugie Japonczycy maja taka
              tendencje do homikowania i zbierania. Nie wyrzuca nic, wszystkie kartony np. po
              telewizorze, sokowirowce itp. zostawia sie na kiedys. I tak mieszkaniepo z
              czasem prostu zarasta.
              Mnie bardzo szokuje wlasnie to ze z ladnego mieszkania w bardzo krotkim czasie
              potrafia zrobic taka norke.
              • nekos Re: co was szokuje w japonii? 02.01.07, 05:45
                o balaganie w japonskich mieszkaniach/domach pisalismy juz nie raz ale wciaz sa
                nowi ludzie na forum i nielatwo jest im w to uwierzyc. sa tez i tacy ktorzy
                tutaj przyjechali na kilka tygodni mieszkali w czysciutkich hotelach i nigdy
                nie byli u japonskiej rodziny. nic dziwnego ze takie maja wyobrazenie.
                tak jak izabela napisala japonczycy wola zaprosic gosci do knajpy niz im
                pokazac w jakim balaganie i brudzie zyja.
                nie raz bylem u japonczykow i nie wiedzialem gdzie i jak postawic noge zeby na
                cos nie nadepnac. totalny syfsad sorry, ale tylko tak to mozna nazwac.
              • yabanjin Re: co was szokuje w japonii? 02.01.07, 14:07
                Dodalbym jeszcze, ze Japonczycy maja utrudnienia z wyrzucaniem smieci. Nie maja
                tak jak u nas kontenerow, gdzie o kazdej porze dnia i nocy mozna wszystko
                wyrzucic. Wieksze odpady (stare pralki, lodowki, meble) zbierane sa tylko raz w
                roku, tak wiec niejako sa skazani na homikowanie.

                Co mnie szokuje, to graciarstwo na biurkach w urzedach, sekretariatach. Nie
                wiem, jak Japonczycy sa w stanie pracowac pod takim nawalem papierow. Aaa..
                prawda, zapomnialem ze oni nie pracuja, tylko pija zielona herbate... ale jakos
                sie ta biurokracja kreci, o wiele lepiej niz w Polsce.
    • waldek1610 I co w tym zlego? 02.01.07, 13:09
      nekos napisał:

      > no i do dzisiaj szokuja mnie tez te panie z mopem w reku ktore snuja sie
      > niczym duchy po przebieralni miedzy nagimi facetami.

      No i co w tym zlego? Przeciez oni nie wywodza sie z kultury chrzescijanskiej
      tylko buddyjskiej wiec mentalnosc jest zupelnie inna. Moim zdaniem nagosc nie
      powinna nikogo szokowac. Mysle ze to wlasnie Polacy, i ogolnie ludzie z kultury
      zachodniej zachowuja sie w tej gesti nienormalnie.

      • mefs Re: I co w tym zlego? 02.01.07, 13:22
        Nikt, nie pisze, ze to cos zlego, a jedynie to, ze jest to dla nas niecodzienne.

        Masz racje, ze takie zachowanie szokuje czesc ludzi z kregu kultury
        srodziemnomorskiej, ale pamietaj, ze do tego przysluzyly sie min skojarzenia, ze
        laznia = dom publiczny, czyli mycie = smiertelna choroba (w sredniowieczu jakos
        oporow nikt nie mial i do lazni chodzily razem cale rodziny, ale pozniej
        nastapily dwie rzeczy "czarna smierc" oraz przywiezione z Nowego Swiata choroby
        weneryczne, ktore niezle zdziesiatkowaly ludnosc Europy) oraz epoka wiktorianska
        (na cale szczescie nikt juz dzis nie zaklada 'spodni' na nogi fortepianu -
        wowczas takie nieubrane fortepianowe nogi kojarzyly sie wszystkim z fallusem w
        stanie wzwodu [jakim cudem - nie wiem]).
        Zreszta, jak pisalem w czesci krajow sauny i przebieralnie na basenie sa wspolne
        i nikogo to jakos specjalnie nie dziwi.
      • waldek1610 Re: co was szokuje w japonii? 06.01.07, 07:46
        nekos napisał:

        > w publicznych toaletach w kranach jest tylko zimna woda, moze nie byc ani
        > mydla ani recznika ani suszarki do rak ale zawsze jest papier toaletowy smile


        no i wszystko sie zgadza z filozofia Konfucjanizmu; zimna woda- to oczyszczenia
        i odswiezenia. Gdy deszcza pada ciesz sie deszczem a nie kryj sie pod
        parasolka, gdy masz mokre rece ciesz sie ich swierzoscia, a nie wycieraj sie w
        brudny recznik, i nie dmuchaj je zakurzononym powietrzem z elektrycznej
        szuszarki do rak.
        • yabanjin Re: co was szokuje w japonii? 06.01.07, 08:58
          > no i wszystko sie zgadza z filozofia Konfucjanizmu; zimna woda- to
          oczyszczenia

          Brawo, oto znaleźliśmy konfucjanizm w kibelku. W polskich kibelkach publicznych
          do niedawna także dominował konfucjanizm z brakiem mydełka...

          Dlaczego doszukujemy się wszędzie w Japonii drugiego dna? Dlaczego to musi być
          od razu konfucjanizm, a nie zwykła chęć oszczędności?
          • kaim2005 Re: co was szokuje w japonii? 06.01.07, 09:50
            >>> a nie zwykła chęć oszczędności?

            Cieplej wody nie ma ale za to podgrzewane deski klozetowe z wmontowanym
            bidetem... Wiec chyba nie jest to jedynie oszczednosc...
            Przy okazji - widzialem ostatnio taka toalete przy szlaku w gorach na
            Mitakejame. Zastanawialismy sie z zona ile czasu by taka deska funkcjonowala w
            Polsce zanim ktos by ja zdemontowal...
            • nekos Re: co was szokuje w japonii? 06.01.07, 12:57
              kaim2005 napisał:

              > >>> a nie zwykła chęć oszczędności?
              >
              > Cieplej wody nie ma ale za to podgrzewane deski klozetowe z wmontowanym
              > bidetem... Wiec chyba nie jest to jedynie oszczednosc...
              > Przy okazji - widzialem ostatnio taka toalete przy szlaku w gorach na
              > Mitakejame. Zastanawialismy sie z zona ile czasu by taka deska funkcjonowala
              w
              > Polsce zanim ktos by ja zdemontowal...



              he, he, przypomnialo mi sie jak po przyjezdzie do japonii patrzylem na taka
              deske z bidetem i zastanawialem sie jak ona dziala. stojac przodem do klozetu
              przycisnalem na jeden z tych przyciskow po czym stumien wody trysnal mi na
              spodnie w okolice rozporka. nie mialem innego wyjscia tylko wyjsc z taka wielka
              plama na zewnatrz. wygladalo to dokladnie jakbym zsikal sie w spodniesad((
              ech, teraz moge sie z tego smiac.
          • waldek1610 od ubikacji .....do serca 06.01.07, 10:25
            yabanjin napisał:

            > > no i wszystko sie zgadza z filozofia Konfucjanizmu; zimna woda- to
            > oczyszczenia
            >
            > Brawo, oto znaleźliśmy konfucjanizm w kibelku. W polskich kibelkach
            > publicznych do niedawna także dominował konfucjanizm z brakiem mydełka...

            Jeden z wielu tzw medrcow Zen, kiedys zapytany przez ucznia gdzie jest zen, a
            ten zaciagnal go do wychodka, i wskazal na jego odchody i powiedzial, to jest
            zen, zen jest wszedzie smile

            > Dlaczego doszukujemy się wszędzie w Japonii drugiego dna? Dlaczego to musi
            > być od razu konfucjanizm, a nie zwykła chęć oszczędności?

            A dlaczego ty od razu doszukujesz sie wszedzie negatywnych rzeczy, moze on itak
            po prostu wola. Zreszta gdy porownojesz mentalnosc Japonska do Polskiej, do
            tego uwazajac swoja wlasna kulture Europejska za tzw; "standart" to nigdy nie
            zrozumiesz obcych kultur.

            Mnie przez dlugi czas meczylo ze zle zrobilem ze zerwalem kontakt z moja eks
            Junko, ktora poznalem w Osace. Ja nie moglem zniesc dlugiej rozlaki, a ona to
            znosila bezproblemowo, nie moglem zrozumiec dlaczego ona nie pisze ze
            teskni...Zerwalem z nia choc po 1.5 roku napisala ze przyjezdza za 4-6, bo po
            co mialbym czekac na dziewczyne ktora niby mowi ze chce byc ze mna, bylismy
            kochankami, wszysko niby wpozadku, pisze: "czekaj na mnie bo przyjade na
            pewno", ale ani slowa o uczuciach. Mialem dosc i zerwalem.


            Gdy ja spotkalem wiedzialem ze w Japoni ludzie unikaja rozmow o swoich
            uczuciach ob niby jest to szalenie krepujace, ale nigdy nie sadzilem ze jest az
            tak zle. Dopiero potem dowiedzialem sie ze w Japoni normalka w Japoni sa
            malzenstwa z 40 letnim starzem w ktorej zadna ze stron nigdy nie wypowiedziala
            slowa : I love you....nawet po Japonsku, co nie znaczy ze onie nie kochaja,
            owszem kochaja, ale wyrazaja to poprzez czyny. Moim zdaniem to przesada.

            • chiara76 Re: od ubikacji .....do serca 06.01.07, 11:05
              waldek1610 napisał:

              >
              > Mnie przez dlugi czas meczylo ze zle zrobilem ze zerwalem kontakt z moja eks
              > Junko, ktora poznalem w Osace. Ja nie moglem zniesc dlugiej rozlaki, a ona to
              > znosila bezproblemowo, nie moglem zrozumiec dlaczego ona nie pisze ze
              > teskni...Zerwalem z nia choc po 1.5 roku napisala ze przyjezdza za 4-6, bo po
              > co mialbym czekac na dziewczyne ktora niby mowi ze chce byc ze mna, bylismy
              > kochankami, wszysko niby wpozadku, pisze: "czekaj na mnie bo przyjade na
              > pewno", ale ani slowa o uczuciach. Mialem dosc i zerwalem.

              naprawdę nie przyszło Ci do głowy, że mogła po prostu Cię nie kochać?
              To się też zdarza.
              • waldek1610 Re: od ubikacji .....do serca 06.01.07, 11:50
                chiara76 napisała:

                > naprawdę nie przyszło Ci do głowy, że mogła po prostu Cię nie kochać?
                > To się też zdarza.

                Dziwi mnie ze wlasnie ty to mowisz...Myslalem ze jako wielka milosniczka Japoni
                orzumiesz glebie mentalnosci tych ludzi. Dla Japonczykow, milosc nie jest taka
                wazna, jak dla ludzi z kregu kultury zachodniej. Jej bardziej zalezalo na
                karierze, zeby wyrwac sie z Japoni, owszem chciala miec chlopaka i to bardzo,
                wiec cieszyla sie jak dziecko gdy spotkalismy sie.

                Zreszta wytlumaczylo mi to paru Japonczykow/Japonek na forum www.jref.com.
                Wszyscy zgodnie powiedzieli, ze na 90% mnie kochala, tylko nie byla jeszcze
                gotowa na staly zwiazek, wiec zwlekala jak mogla, chciala zebysmy sie spotykali
                tylko na wakacje i w ferie. Bo chciala najpierw skonczyc szkole, zreszta
                zwlekala do samego konca zeby powiedziec mi ze nie bedzie studiowac w moim
                miescie, mieszkalem wtedy w NC, tylko na drugim krancu USA w Seattle. Wiedziala
                ze jak mi powie wczesniej to nie bedzie mi sie to podobalo.

                A jak ja sie dowiedzialem to zerwalem bez slowa, pozatym co to za zwiazek gdzie
                dziewczyna chce byc kochana, ale sama robi absolutnie minimum. Myslala ze
                wystarczy mi miesiac raz na rok, a skonczy college...

                Wiem ze bydybym,mial nieziemska cierpliwosc do niej i nie zerwal to
                prawdopodobnie bylibysmy teraz razem.

                Wiem ze bardzo mnie lubila, moze nawet wiecej, zreszta pierwsza zaciagnela mnie
                do lozka, i powiedziala mi ze chce byc moja dziwczyna/kochanka. Wydaje mi sie
                ze ona nie rozumiala milosci w taki sposob jak my, po prostu myslala ze
                wszystko jest wporzadku jak napisze list raz na miesiac, zebym sie nie martwil
                bo sie zobaczymy itd.

                wiesz, ja nie mam jej za zle tego ze nie odpowiedziala mi "I love you too" gdy
                ja jej to wyznalem jeszcze gdy bylem z nia w japoni, zaczela sie dlawic, i
                chrzakac, a na drugi dzien powiedziala mi ze chce wyjsc za maz gdy bedzie miala
                27 lat, wlasnie ostatniego roku skonczyla, a gdy ja spotkalem miala 19 a ja 24.

                Po prostu mam jej za zle ze trzymala mnie na czas, troche pasorzytowala na
                mnie, wiedziala ze potrzebuje wielkiej milosci a ona tylko chciala miec
                chlopaka...wiesz takiego co znosi jej humory i czeka i jest pod reka. Ale ja
                sie na to nie zgodzilem do konca, wiec nie jestesmy teraz razem.

                Mysle ze nawet gdyby okolicznosci byly lepsze to i tak ona nie bylaby bardziej
                uczuciowa, jej wystarczylo ze zrobie sobie z nia zdiecie w najbardziej
                romantycznym miejscu w Japoni czyli w Porcie Kobe, wspolne wycieczki, seks itd.

                A ja jestem niepoprawnym romantykiem mysle ze nawzajem zameczylibysmy sie na
                smierc, bo ona wiedziala ze to co ja jej daje jest wartosciowe, ale nie chiala
                odplacic sie tym samym dlatego ze sadzila ze to ogranicza ja, odbiera ja
                wolnosc. No ale przeciez nie mogla oczekiwac odemnie ze bedzie tylko czekal na
                jej telefon ze powie mi ze przyjezdza po 1.5 i zobaczy sie ze mna 7-9 dni w
                czasie feri...za nastepne 4-6 miesiecy. Paranoja.

                Rozumiem, mogla nie kochac, ale mysle ze byla raczej egoistka, bo wiedziala ze
                ja bardzo kocha, ale to ja nie ruszalo, unilala rozmow o uczuciach tylko misala
                os sobie i swoich hobby itd.
                • chiara76 Re: od ubikacji .....do serca 06.01.07, 12:56
                  waldek1610 napisał:

                  > chiara76 napisała:
                  >
                  > > naprawdę nie przyszło Ci do głowy, że mogła po prostu Cię nie kochać?
                  > > To się też zdarza.
                  >
                  > Dziwi mnie ze wlasnie ty to mowisz...Myslalem ze jako wielka milosniczka
                  Japoni
                  >
                  > orzumiesz glebie mentalnosci tych ludzi. Dla Japonczykow, milosc nie jest
                  taka
                  > wazna, jak dla ludzi z kregu kultury zachodniej.

                  co ma piernik do wiatraka?
                  Po prostu stąpam po ziemi i zakładam, że w każdej kulturze są ludzie, którzy
                  mają ochotę zabawić się i wdać w romans bez zobowiązań bez całej tej gadki
                  dookoła i patrzenia sobie maślano w oczy. I tyle. I kulturowość ma się nijak do
                  tego. Ot co.
                  Ale rozumiem, że romantyczniej jest wmawiać sobie, że to li i jedynie
                  mentalność japońska spowodowała taki a nie inny rozwój sytuacji...
                  • waldek1610 Re: od ubikacji .....do serca 06.01.07, 13:09
                    chiara76 napisała:

                    > co ma piernik do wiatraka?
                    > Po prostu stąpam po ziemi i zakładam, że w każdej kulturze są ludzie, którzy
                    > mają ochotę zabawić się i wdać w romans bez zobowiązań bez całej tej gadki
                    > dookoła i patrzenia sobie maślano w oczy. I tyle. I kulturowość ma się nijak
                    > do tego. Ot co.
                    > Ale rozumiem, że romantyczniej jest wmawiać sobie, że to li i jedynie
                    > mentalność japońska spowodowała taki a nie inny rozwój sytuacji...

                    Mam pytanie do Ciebie Chiara: Bylas kiedys w Japoni? Czy mialas jakies
                    interakcje z Japonczykami/ Japonkami?

                    Mysle ze uogolniasz, a tymczasem choc Polacy, Japonczycy czy inne narodowosci
                    wszyscy sa ludzmi, to jednak czesto ich idealy i sposob na zycie jest zupelnie
                    inne, zaleznie od kultury z jakiej pochodza.

                    Zreszta po Junko potem poznalem druga azjatke tylko ze tamta byla Taika
                    wychowana w USA, bylismy ze soba 2 lata, i ona byla o bardziej "zachodnia"
                    jesli chodzi o jej charakter, ale tylko na zewnatrz, bo tak naprawde
                    zachowywala sie dokladnie jak jej matka i inne Taik ktore znalem, czasami nawet
                    nie wazne jest miejsce zamieszkania, rasa i kultura wyniesona z domu czesto
                    decyduje o mentalnosci danej osoby.


                      • waldek1610 Re: od ubikacji .....do serca 06.01.07, 13:27
                        chiara76 napisała:

                        > pytałeś się mnie kiedyś o to już i wtedy Ci odpowiedziałam.
                        > Nie lubię się powtarzać.

                        Chyba pomylilas minie z kims innym, naprawde nie przypominam sobie zebym sie
                        kiedys ciebie pytal o to, serio. Zreszta nie musisz mi odpowiadac, tylko bylem
                        ciekaw.


                        • chiara76 Re: od ubikacji .....do serca 06.01.07, 13:34
                          waldek1610 napisał:

                          > chiara76 napisała:
                          >
                          > > pytałeś się mnie kiedyś o to już i wtedy Ci odpowiedziałam.
                          > > Nie lubię się powtarzać.
                          >
                          > Chyba pomylilas minie z kims innym, naprawde nie przypominam sobie zebym sie
                          > kiedys ciebie pytal o to, serio. Zreszta nie musisz mi odpowiadac, tylko
                          bylem
                          > ciekaw.
                          >
                          >
                          napisałeś do mnie kiedyś email wspominając o swojej japońskiej dziewczynie i
                          chcąc się dowiedzieć , czy znam się na mentalności Japończyków, napisałam Ci
                          wtedy , że nie pomogę, bo mnie damsko męskie układy nie interesowały w tym
                          wymiarze japońskości. Może nie pamiętasz, ale ja mam niestety, dość dobrą
                          pamięć, stąd Cię kojarzę.
                          • waldek1610 Re: od ubikacji .....do serca 07.01.07, 07:10
                            chiara76 napisała:

                            > napisałeś do mnie kiedyś email wspominając o swojej japońskiej dziewczynie i
                            > chcąc się dowiedzieć , czy znam się na mentalności Japończyków,

                            A tak, napisalem do ciebie bo sadzilem ze jestes pol Polka pol Japonka, masz
                            mieszanych rodzicow, albo ze jestes studentka z Japoni ktora studjuje w Polsce..

                            No i wtedy znalazlem angielskojezyczne forum o Japoni, www.jref.com i tam
                            rozmawialem z wieloma ludzmi ktorzy albo sa Japonczykami albo sa zaangazowani z
                            Japonkami.


                            > napisałam Ci wtedy , że nie pomogę, bo mnie damsko męskie układy nie
                            > interesowały w tym wymiarze japońskości. Może nie pamiętasz, ale ja mam
                            > niestety, dość dobrą pamięć, stąd Cię kojarzę.

                            Wiesz, dziwi mnie twoja postawa bo jak mozna poznac kulture nie znajac
                            mentalnosci i psychiki tych ludzi....Jesli chodzi o USA, gdzie mieszkam to
                            powody zainteresowania Amerykanow Japonia sa nastepujace:
                            -Japonska technika,
                            -Manga, Japanimation, Gry Komputerowe,
                            -Kobiety, zwiazki z Japonkami.

                            A co ciebie najbardziej interesuje w Japoni?



                    • kabura Re: od ubikacji .....do serca 09.01.07, 20:59
                      > Mam pytanie do Ciebie Chiara: Bylas kiedys w Japoni? Czy mialas jakies
                      > interakcje z Japonczykami/ Japonkami?

                      Mysle, ze troche przesadzasz z wywyzszaniem sie - niedawno stuknela mi dekada i
                      wciaz niewiele rozumiem, a Ty po roku wszystko przejrzales na wylot...
                      zazdroszcze. Ale przeoczyles jedno - Japonczycy staja sie "uczuciowo powazni"
                      dopiero po skonczeniu nauki, gdy staja sie "shakaijinami" (pelnoprawnymi
                      czlonkami spoleczenstwa?), a student po slubie to szczyt
                      nieodpowiedzialnosci...
                      Podejscie do Azji masz troche sztampowo-chryzantemowe, ubierasz to, czego nie
                      rozumiesz w filozofie, bo taki skrot lubia wlasnie ludzie z zachodu (do ktorych
                      pijesz) zamiast przyznac sie - (jeszcze) nie rozumiem (i moze nigdy nie
                      zrozumiem). Milosc wszedzie jest taka sama, jak H20, tylko roznie mozna ja
                      podawac, rozne mozna miec preferencje co do temperatury. Ci lubia gotowac,
                      tamci lubia mrozic, ale przeciez zawsze esencja jest ta sama, bo gdyby nie
                      byla, nie zakochalbys sie w swojej Junko. Nie dogadaliscie sie, a teraz zwalasz
                      na Konfucjusza i Szanowna Moderatorke, ktora nie dosc, ze nie okazala sie
                      Japonka, to nie dala sie poderwac smile

                      PS: podales przekroj ludzi piszacym na tym anglojezycznym forum. Przekroj mowi
                      sam za siebie - nie ufaj im, to nie jest wyrocznia wink
                      • waldek1610 Re: od ubikacji .....do serca 12.01.07, 13:12
                        kabura napisał:

                        > Milosc wszedzie jest taka sama, jak H20, tylko roznie mozna ja
                        > podawac, rozne mozna miec preferencje co do temperatury. Ci lubia gotowac,
                        > tamci lubia mrozic, ale przeciez zawsze esencja jest ta sama, bo gdyby nie
                        > byla, nie zakochalbys sie w swojej Junko. Nie dogadaliscie sie, a teraz
                        > zwalasz na Konfucjusza i Szanowna Moderatorke, ktora nie dosc, ze nie
                        > okazala sie Japonka, to nie dala sie poderwac smile

                        Po pierwsze gdybym szukal nastepnej japonki to szukalbym jej w USA gdzie
                        mieszkam..., a nie w Polsce smile

                        Po drugie nie ma roznych sposobow na milosc, tak samo jak nie ma roznych
                        sposobow na bycie dobrymi korzykarzami. Amerykanie, zwlaszcza murzyni maja
                        baskettball to we krwi, a Japonczycy tez graja, co nie znaczy ze robia to
                        rownie dobrze,...po prostu sa slabi. Nie znosze tej politycznej poprawnosci,
                        trzeba sobie prosto powiedziec ze latynosci, polacy a nawet niemcy sa bardziej
                        uczuciowi a jesli nie to na pewno bardzizej ekspresyjni niz japonczycy.

                        A w Junko zakochalem sie bo to fakt dalem sie nabrac na jej usmiech, i latwy
                        dostep do jej ciala....poza tym ona mowila o wszystkim tylko nie o sowich
                        uczuciach, czego nie moglem zaakceptowac, tym bardziej ze nawet na polaka
                        jestem niepoprawnym romantykiem do potegi, wiec z nas i tak by nic nie bylo smile


                        > PS: podales przekroj ludzi piszacym na tym anglojezycznym forum. Przekroj
                        > mowi sam za siebie - nie ufaj im, to nie jest wyrocznia wink

                        widze, obserwuje pytam, doswiadczam, i wyciagam wnioski ...
                        • yabanjin Re: od ubikacji .....do serca 12.01.07, 13:53
                          > Nie znosze tej politycznej poprawnosci,
                          > trzeba sobie prosto powiedziec ze latynosci, polacy a nawet niemcy sa
                          > bardziej
                          > uczuciowi a jesli nie to na pewno bardzizej ekspresyjni niz japonczycy.

                          Z punktu widzenia U.S. and A. - zgadza sie. Japonczycy sa malo uczuciowi.
                          Ale punkt widzenia zmienia sie wraz z miejscem siedzenia. Japonczycy tez sa
                          uczuciowi, tylko wyrazaja to inaczej (moze nie potrafisz dostrzec jak?).
                          Dotykasz problemu subtelnych roznic kulturowych i probujesz generalizowac,
                          szukajac objektywnych kryteriow. Pamietaj, ze kultura jest oparta na
                          subiektywnych doznaniach.
                          • waldek1610 ciezki przypadek czy..... Japonski standart? 13.01.07, 06:06
                            yabanjin napisał:

                            > Z punktu widzenia U.S. and A. - zgadza sie. Japonczycy sa malo uczuciowi.
                            > Ale punkt widzenia zmienia sie wraz z miejscem siedzenia. Japonczycy tez sa
                            > uczuciowi, tylko wyrazaja to inaczej (moze nie potrafisz dostrzec jak?).


                            Rzeczywiscie....Junko przez 2 lata znajomosci, najbardziej romantyczna rzecza
                            jaka mi powiedziala to; "you know so many wonderfull things", "I think we can
                            be lovers","I wanna be your girl", "can you wait for me?"

                            I rzeczywiscie bylismy kochankami, od samego poczatku, ja zwierzalem sie jej z
                            wszystkiego, powiedzialem jej ze ja kocham i potem ze tesknie, a ona; "nie
                            martw sie za bardzo, i tak sie kiedys zobaczymy na pewno", i "take care of
                            yourself!"...i tylko pisala o sobie, unikala rozmowy o uczuciach. Wiec ja nie
                            rozumialem dlaczego uwaza sie za moja dziewczyna, wcale sie nie zachowujac
                            jak ...dziewczyna. Byla po prostu oschla, choc chciala zebym na nia czekal.

                            Uwierz mi jesli my mnie kochala to na pewno bym to dostrzegl...



                            > Dotykasz problemu subtelnych roznic kulturowych i probujesz generalizowac,
                            > szukajac objektywnych kryteriow. Pamietaj, ze kultura jest oparta na
                            > subiektywnych doznaniach.

                            Mysle ze kazda kultura ma pewna specjalizacje, np Japonczycy potrafia myslec, i
                            sa tworczy zawodowo, ale marni z nich kochankowie/kochanki.... Trzeba patrzec
                            obiektywnie, tak samo jak nie mozna z prosta twarza powiedziec ze Rwandczycy to
                            narod niesamowicie postepowy, tak samo nie mozna powiedziec ze Japonczycy to
                            narod ekspresyjny, i co z tymi uczuciami jesli nie sa wyrazana ani slowem, ani
                            czynem?
                        • tani11 Re: od ubikacji .....do serca 12.01.07, 19:11
                          waldek1610 napisał:

                          > kabura napisał:
                          >
                          > > Milosc wszedzie jest taka sama, jak H20, tylko roznie mozna ja
                          > > podawac, rozne mozna miec preferencje co do temperatury. Ci lubia gotowac
                          > ,
                          > > tamci lubia mrozic, ale przeciez zawsze esencja jest ta sama

                          Jak najbardziej, podpisuje sie obiema lapami.


                          > Po drugie nie ma roznych sposobow na milosc, tak samo jak nie ma roznych
                          > sposobow na bycie dobrymi korzykarzami. Amerykanie, zwlaszcza murzyni maja
                          > baskettball to we krwi, a Japonczycy tez graja, co nie znaczy ze robia to
                          > rownie dobrze,...po prostu sa slabi. Nie znosze tej politycznej poprawnosci,
                          > trzeba sobie prosto powiedziec ze latynosci, polacy a nawet niemcy sa bardziej
                          > uczuciowi a jesli nie to na pewno bardzizej ekspresyjni niz japonczycy.

                          To nie zawsze tak jest, Waldi. Miales po prostu pecha, chopie. Gdyby wszystko
                          bylo nie tak w te klocki, nie byloby malzenstw mieszanych, nie sadzisz?
                          >
                          > A w Junko zakochalem sie bo to fakt dalem sie nabrac na jej usmiech, i latwy
                          > dostep do jej ciala....poza tym ona mowila o wszystkim tylko nie o sowich
                          > uczuciach, czego nie moglem zaakceptowac, tym bardziej ze nawet na polaka
                          > jestem niepoprawnym romantykiem do potegi, wiec z nas i tak by nic nie bylo smile

                          Widzisz, ty sie w niej zakochales, ona nie byla pewna, moze za mloda? Moze
                          okazalo sie, ze cos jej w tobie w sumie nie pasi? Cholera wie. Bardzo podobna
                          historie jak Twoja slyszalam niedawno od kumpla. Bidak sie zakochal, dziewczynie
                          chyba nie zalezy. On nie rozumie dlaczego? Oboje sa Polakami. Sie zdarza. Bo
                          chemia musi isc w parze z czyms jeszcze, co bedzie ludzi laczyc razem, kiedy
                          chemia ulega przemianom, albo w ogole przestaje dzialac. Nie badz zly n Japonie
                          i Japonczykow z powodu Junko, bo skonczysz jak pewna znana pisarka. No, ona w
                          kazdym razie zarobila na tym zporo kasy. Wydaje mi sie przy tym, ze wypowiedzi
                          Kabury nie nalezy rozpatrywac w kategoriach poprawnosci politycznej. On po
                          prostu tam troche siedzi, zna jezyk, zna pare osob, wiesz...
                          • waldek1610 Re: od ubikacji .....do serca 13.01.07, 06:35
                            tani11 napisała:

                            > To nie zawsze tak jest, Waldi. Miales po prostu pecha, chopie. Gdyby wszystko
                            > bylo nie tak w te klocki, nie byloby malzenstw mieszanych, nie sadzisz?

                            Tak, moji znajomi Amerykanie z wojska byli i sa w takich zwiazkach, nie zawsze
                            szczesliwych. Poza tym z czego sie tu cieszyc ze taka Japonka jest z toba tylko
                            dlatego ze uznala ze juz na nia przyszedla czas, i z kims musi byc, zalozyc
                            rodzine, i tkwi w zwiazku dla wygody. Slyszalem od samych Japonczykow ze w
                            Japoni standartem sa malzenstwa ktore byly z soba 40 i wiecej lat i rzadna ze
                            stron nigdy nie wypowiedziala slow; "I love you" "I miss you" ....nawet po
                            japonsku....Moim zdaniem oni nie kochaja tylko sie przywiazuja, tkwia w
                            zwiazkach jedynie dla wlasnej wygody i dlatego ze przeciez czasami czuja sie
                            samotni, i przeciez fajnie jest jak druga osoba sie toba interesuje nie
                            prawdaz? Wlasnie dlatego Junko tak dlugo trzymala sie mnie, chciala zebym z nia
                            byl ,czekal, ale nie potrafila mnie do tego nijak zdopingowac, wiec musialem
                            odejsc, wycofac sie.


                            > Widzisz, ty sie w niej zakochales, ona nie byla pewna, moze za mloda? Moze
                            > okazalo sie, ze cos jej w tobie w sumie nie pasi? Cholera wie. Bardzo podobna
                            > historie jak Twoja slyszalam niedawno od kumpla. Bidak sie zakochal,
                            > dziewczynie chyba nie zalezy. On nie rozumie dlaczego? Oboje sa Polakami. Sie
                            > zdarza. Bo chemia musi isc w parze z czyms jeszcze, co bedzie ludzi laczyc
                            > razem, kiedy chemia ulega przemianom, albo w ogole przestaje dzialac.


                            Raczej to nie byla chemia w jej przypadku, tylko ciezki przypadek skamienialego
                            serca w jej przypadku. Gdyby mnie nie chciala to bym sie cieszyl, mialbym
                            spokoj i moglbym o niej latwo zapomniec, zamiast tego to ona kazala mi na
                            siebie czekac, ale ani slowa o milosci. Choc uwazala sie za moja dziewczyne, i
                            mowila mi zebym sie nie martwil, bo i tak przyjedzie i sie zobaczymy. No dobrze
                            ale w miedzyczasie mozna tez kochac, i okazywac milosc chociazby listownie, a
                            nie ...oschly list o sobie samej raz na 1-3 miesiecy.

                            Moim zdaniem jesli ktos nie potrafi kochac nie powinien bawic sie w milosc.
                            Tylko o to mam do niej zal.


                            > Nie badz zly n Japonie i Japonczykow z powodu Junko, bo skonczysz jak pewna
                            > znana pisarka. No, ona w kazdym razie zarobila na tym zporo kasy. Wydaje mi
                            > sie przy tym, ze wypowiedzi Kabury nie nalezy rozpatrywac w kategoriach
                            > poprawnosci politycznej. On po prostu tam troche siedzi, zna jezyk, zna pare
                            > osob, wiesz...

                            ...tak i jak sie okazuje siedzi tam wystarczajaco dluzo zeby zostac
                            zbalamucony, zkorumpowany przez nieczulosc Japonczykow...


                            • kabura Re: od ubikacji .....do serca 15.01.07, 23:43
                              > ...tak i jak sie okazuje siedzi tam wystarczajaco dluzo zeby zostac
                              > zbalamucony, zkorumpowany przez nieczulosc Japonczykow...

                              O, następny będzie mi wmawiał czego to we mnie Japonia nie zabiła smile))

                              A tak na serio, to Waldek rozgryzłeś mnie. Zabrałem żonę (Polkę) na tę uczuciową pustynię wiedząc, że nie muszę być o nią zazdrosny. Wiadomo przecież wszem i wobec, że w Japoni pary nie chodzą za rękę, nie całują się, wszystkie śluby są "o-miai", czyli przez swata, a małżeństwa mają cel tylko i wyłącznie reprodukcyjny. Czy Ty aby na pewno mieszkałeś w Japonii? Czy tylko widziałeś to, co chcesz zobaczyć?
                              • chiara76 Re: od ubikacji .....do serca 16.01.07, 00:17
                                kabura napisał:

                                > > ...tak i jak sie okazuje siedzi tam wystarczajaco dluzo zeby zostac
                                > > zbalamucony, zkorumpowany przez nieczulosc Japonczykow...
                                >
                                > O, następny będzie mi wmawiał czego to we mnie Japonia nie zabiła smile))
                                >
                                > A tak na serio, to Waldek rozgryzłeś mnie. Zabrałem żonę (Polkę) na tę
                                uczuciow
                                > ą pustynię wiedząc, że nie muszę być o nią zazdrosny. Wiadomo przecież wszem
                                i
                                > wobec, że w Japoni pary nie chodzą za rękę, nie całują się, wszystkie śluby

                                > "o-miai", czyli przez swata, a małżeństwa mają cel tylko i wyłącznie
                                reprodukcy
                                > jny. Czy Ty aby na pewno mieszkałeś w Japonii? Czy tylko widziałeś to, co
                                chces
                                > z zobaczyć?


                                rotflwink))

                                poprawiłeś mi humorwink))))))
                                  • chiara76 Waldku, coś ci się pomyliło;) 18.01.07, 10:00
                                    waldek1610 napisał:

                                    > Chiara jesli tobie poprawia chumor fakt ze ktos probuje obrazic osobe ktora
                                    nie
                                    >
                                    > lubisz, to chyba nie jest to powod do dumy...


                                    ja Cię ani lubię ani nie lubię, a wiesz dlaczego? bo Cię nie znam. Jesteś dla
                                    mnie tylko wirtualnym bytem po drugiej stronie ekranu. Tak samo, jak ja dla
                                    Ciebie.Nie spotykam się z Tobą, nie płacę Twoich podatków, nie gotuję Ci
                                    obiadu, nie muszę znosić twoich humorów, czy wiecznego marudzenia, czy
                                    kiepskiego poczucia humoru,czy gadulstwa, czy płaczu z byle powodu czy tam co
                                    cechuje człowieka... itd. Nie znam Cię. Więc nie mam dla Ciebie uczuć.
                                    A tekst Kaburo jest po prostu zabawny. Nic na to nie poradzę, że lubię jak ktoś
                                    ma poczucie humoru, a przy tym nie gada w kółko o seksiewink i umie coś napisać z
                                    pazurem...chyba zbyt się przejmujesz .Przeczytaj tekst spokojnie bez odnoszenia
                                    go do siebie i zobaczysz, że jest zwyczajnie zabawny. I że on Cię tam
                                    kompletnie nie obraża.
                                    Śmianie się z kogoś a do kogoś jest czymś zupełnnie innym, może wy tam, Polonia
                                    w Ameryce, zatraciliście już tą świadomość.
                                    Więcej luzu, Waldku, naprawdę nie każdy od razu śmieje się z Ciebie i nie każdy
                                    na tym forum o Tobie plotkuje. Mamy tu masę innych tematów, serio, serio, jak
                                    mawiał Shrek.
                                    • waldek1610 Re: Waldku, coś ci się pomyliło;) 18.01.07, 12:31
                                      chiara76 napisała:

                                      > ja Cię ani lubię ani nie lubię, a wiesz dlaczego? bo Cię nie znam. Jesteś dla
                                      > mnie tylko wirtualnym bytem po drugiej stronie ekranu. Tak samo, jak ja dla
                                      > Ciebie.Nie spotykam się z Tobą, nie płacę Twoich podatków, nie gotuję Ci
                                      > obiadu, nie muszę znosić twoich humorów, czy wiecznego marudzenia, czy
                                      > kiepskiego poczucia humoru,czy gadulstwa, czy płaczu z byle powodu czy tam co
                                      > cechuje człowieka... itd. Nie znam Cię. Więc nie mam dla Ciebie uczuć.

                                      Jesli mnie nie znasz do w takim razie dlaczego wymieniasz dluga liste moich
                                      wad? Wiesz nie bardzo zalezy mi na tym, ale chyba nie przez przypadek
                                      wymienilas az tyle moich wad, a ani jednej zalety? smile

                                      Chyba nie sadzisz ze istnieja ludzie ktorzy maja same wady?



                                      > A tekst Kaburo jest po prostu zabawny. Nic na to nie poradzę, że lubię jak
                                      > ktoś ma poczucie humoru, a przy tym nie gada w kółko o seksiewink i umie coś
                                      > napisać z pazurem...chyba zbyt się przejmujesz .Przeczytaj tekst spokojnie
                                      > bez odnoszenia go do siebie i zobaczysz, że jest zwyczajnie zabawny. I że on
                                      > Cię tam kompletnie nie obraża.

                                      A mnie wydawalo sie ze ty i chyba jeszcze jedna osoba upominala mnie za to ze
                                      rzekomo swoimi opiniami obrazam innych...Wiec jak to jest, jesli ja jemu to w
                                      porzadku, ale jesli on mi to juz nie? smile


                                      > Śmianie się z kogoś a do kogoś jest czymś zupełnnie innym, może wy tam,
                                      > Polonia w Ameryce, zatraciliście już tą świadomość.

                                      Myslisz ze jesli ktos urodzil sie w Polsce i teraz mieszka w USA to posiada
                                      jakas legitymacje polonijna, i wyglada jak stereotypowu polonus emigrant z
                                      foremki? smile Przeciez nikt nie mysli o sobie; jestem Polonusem, Polskim Niemcem
                                      czy tez Amerykanskim Zydem... Zreszta takie stereotypowe wsypywanie ludzi do
                                      jednego worka na podstawie ich miejsca zamieszkania nie ma sensu, bo skoro ty
                                      mieszkasz w kraju Leppera, Rydzyka, Walesy czy Giertycha to chyba nie znaczy ze
                                      jestes dokladnie jak oni...

                                      > Więcej luzu, Waldku, naprawdę nie każdy od razu śmieje się z Ciebie i nie
                                      > każdy na tym forum o Tobie plotkuje. Mamy tu masę innych tematów, serio,
                                      > serio, jak mawiał Shrek.

                                      Shrek mowi po Polsku? smile
                                      • chiara76 waldek, to mój ostatni post do Ciebie 18.01.07, 12:47
                                        waldek1610 napisał:

                                        > chiara76 napisała:
                                        >
                                        > > ja Cię ani lubię ani nie lubię, a wiesz dlaczego? bo Cię nie znam. Jesteś
                                        > dla
                                        > > mnie tylko wirtualnym bytem po drugiej stronie ekranu. Tak samo, jak ja d
                                        > la
                                        > > Ciebie.Nie spotykam się z Tobą, nie płacę Twoich podatków, nie gotuję Ci
                                        > > obiadu, nie muszę znosić twoich humorów, czy wiecznego marudzenia, czy
                                        > > kiepskiego poczucia humoru,czy gadulstwa, czy płaczu z byle powodu czy ta
                                        > m co
                                        > > cechuje człowieka... itd. Nie znam Cię. Więc nie mam dla Ciebie uczuć.
                                        >
                                        > Jesli mnie nie znasz do w takim razie dlaczego wymieniasz dluga liste moich
                                        > wad? Wiesz nie bardzo zalezy mi na tym, ale chyba nie przez przypadek
                                        > wymienilas az tyle moich wad, a ani jednej zalety? smile
                                        >
                                        > Chyba nie sadzisz ze istnieja ludzie ktorzy maja same wady?
                                        >

                                        utwierdziłam się w tym po Twojej wypowiedzi...
                                        sorry, ale masz samopoczucie na swój temat wielkie, jak Wielki Kanion, jeśli
                                        myślisz, że te cechy miały być twoje.
                                        Dałam Ci przykład , na czym polega ZNANIE kogoś, które determinuje według mnie
                                        fakt lubienia, czy nie lubienia kogoś, a Ty jak zawsze, wszystko wziąłeś do
                                        swojej osoby. Sorry, ale nie umiem z kimś tak na siebie patrzącym dyskutować.
                                        Proszę po prostu o nie robienia nieciekawej atmosfery na forum, które trwa już
                                        kilka lat, ma stałych gości, konkretną atmosferę i pewien poziom.Ze swojej
                                        strony kończę dyskusję.
                                        • waldek1610 nalezysz do osob ktorzy chca miec ostatnie slowo? 18.01.07, 13:15
                                          chiara76 napisała:

                                          > waldek, to mój ostatni post do Ciebie
                                          > sorry, ale masz samopoczucie na swój temat wielkie, jak Wielki Kanion, jeśli
                                          > myślisz, że te cechy miały być twoje.

                                          A dlaczego nie, czy irytuja cie osoby ktore nie zachowuja sie jak potulne
                                          maluczkie istoty? Sorry, ale ja tak nie potrafie...

                                          > Dałam Ci przykład , na czym polega ZNANIE kogoś, które determinuje według
                                          > mnie fakt lubienia, czy nie lubienia kogoś, a Ty jak zawsze, wszystko wziąłeś
                                          > do swojej osoby. Sorry, ale nie umiem z kimś tak na siebie patrzącym
                                          > dyskutować.Proszę po prostu o nie robienia nieciekawej atmosfery na forum,
                                          > które trwa już kilka lat, ma stałych gości, konkretną atmosferę i pewien
                                          > poziom.Ze swojejstrony kończę dyskusję.

                                          Moje poglady jakie niebyly by kontrowersyjne to sa moje pogaldy. Gdy ktos
                                          ocenia mnie tak jak ty, to rowniez ja nie uwazam to za zbyt "ciekawa
                                          atmosfere"....

                                          Chiara, sama oceniasz mnie, i poddajesz mnie krytyce, a nie potrafisz zniesc
                                          tego ze ktos posiada zupelnie inny swiatopoglad?
                                      • mefs Re: Waldku, coś ci się pomyliło;) 18.01.07, 14:53
                                        waldek1610 napisał:
                                        > Shrek mowi po Polsku? smile

                                        Shrek mowil "hontoni hontoni", kto nie wierzy, niech obejrzy odpowiednia wersje
                                        jezykowa smile

                                        A na powaznie, to czepiasz sie czlowiecze. I przestaje to byc nawet zabawne,
                                        choc na poczatku mialo pewien akcent. Zaczynasz byc wrecz namolny.

                                        W zwiazku z tym twoje posty zaczna byc ignorowane.

                                        PLONK
                                          • chiara76 Re: Waldku, coś ci się pomyliło;) 18.01.07, 15:15
                                            nekos napisał:

                                            > mefs napisał:
                                            > > W zwiazku z tym twoje posty zaczna byc ignorowane.
                                            >
                                            >
                                            > z tego co pamietam to ignorowanie postow waldka na forum dla cudzozimcow
                                            > mieszkajacych w polsce nie dalo zadnego rezultatu az dostal tam bana.
                                            >
                                            >
                                            no, niestety, problem jest znany i na innych forach...szkoda, że akurat musiał
                                            przytrafić się na naszymcrying zawsze mnie dziwi, co popycha kogoś do psucia innym
                                            dobrego nastroju i klimatu. Czy to taki charakter? Trolle są jednak nieodłączną
                                            częścią netu...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka