Mały kącik filmowy

24.11.05, 15:18
Ostatnio pojawiają się głosy, że forum jest zbyt bardzo 'upolitycznione'. Dla odmiany wrzucam post o filmie.

jakiś czas temu oglądałem film pt. ‘Warriors’ Waltera Hill’a z 1979 roku. Film można sklasyfikować jako dramat sensacyjny. Rzecz się dzieje w Nowym Jorku. Miastem rządzą dziesiątki gangów, które liczebnie przewyższają siły policji. Przywódcy najsilniejszego gangu – Cyrusowi – śni się przejęcie władzy w mieście. Aby osiągnąć ten cel próbuje zjednoczyć wszystkie gangi i stać się przywódcą. Podczas ‘zebrania założycielskiego’ zostaje jednak zamordowany. Niesłuszne podejrzenia padają na gang tytułowych Warriors’ów. Po zabójstwie Cyrusa, Warriorsi próbują wrócić do domu do odleglej o 30 km dzielnicy NJ. Po drodze muszą się zmierzyć z policją, z gangami przez których terytorium muszą przejść jak również z wysłanym za nimi pościgiem.

Generalnie film nie należy do tych ambitnych. Jest raczej prosty i łatwy do przewidzenia. Z całą pewnością może jednak zagwarantować całkiem przyzwoitą rozrywkę. Nakręcony pod koniec lat 70-tych przedstawia sposób bycia, ubierania się i zachowywania ówczesnych młodych ludzi może dzisiaj nieco śmieszyć i dziwić. Podejrzewam jednak, że nam też będą się dziwić za lat 20.

Film można ocenić 8 na 10 punktów.


Ps. A kino we Włoszczowie działa jeszcze????
    • mulholland.drive Re: Mały kącik filmowy 04.12.05, 19:28
      Na Forum trwa zacięta dyskusja o tym czy tamtym, dlatego dla złapania oddechu
      proponuję sięgnąć po film.

      "Battle Royale" to film wyreżyserowany przez weterana japońskiego filmu Kinii
      Fukasaku na podstawie bestsellerowej powieści Koushuna Takami.

      Rzecz dzieje się w bliżej nieokreślonym miejscu i bliżej nie określonej
      przyszłości. Ludzkość zmierza ku upadkowi. Rząd jednego z krajów wprowadza
      experymentalne prawo: Battle Royale. Co roku wylosowana zostaje jedna z
      dziewiątych klas. Jej uczniowie zostają przewiezieni na bezludną wyspę. Każdy z
      nich dostaje ekwipunek umożliwiający przeżycie kilku dni i jedną sztukę broni:
      od pokrywki do garnka poprzez kuszę do karabinów. Ich zadaniem jest wzajemne
      wymordowanie się. Przeżyć może tylko jedna osoba. Na wykonanie zadania mają
      trzy dni. Dopingują ich zamocowane na szyi ładunki wybuchowe, które eksplodują
      po trzech dniach, jeżeli na wyspie będzie więcej żywych. Rozpoczyna się
      bezpardonowa walka o przeżycie.

      Film w dość dosadny sposób ukazuje zachowanie się jednostki ludzkiej w
      warunkach extremalnych. Ci, którzy nie zaakceptowali warunków gry, popełnili
      samobójstwa. Inni zaczęli wyścig z czasem o przetrwanie i powolną eliminację
      rywali - dawnych przyjaciół. Z pozoru zwykli uczniowie z godziny na godzinę
      przeistaczają się w morderców. Zatracają jakiekolwiek wartości cywilizacyjne.
      Na nowo aktualnym staje się prawo silniejszego, sprytniejszego i tego, który
      jest gotów zrobić każde świństwo aby ocalić swój tyłek.

      Wydaje się, że film można potraktować jako (uwaga trudne słowo) alegorię
      współczesnego świata. W trakcie wyścigu szczurów liczą się tylko silne łokcie.
      Nie ma miejsca na sentymenty, stare znajomości i jakiekolwiek ludzkie uczucia.

      Słabą stroną filmu jest zbyt płytka analiza psychologiczna osobowości
      bohaterów. Reżyser mógł jeszcze bardziej podrążyć temat. Od strony technicznej
      natomiast interesujące jest podejście kina japońskiego do zabijania. Kto
      widział Kill Bill vol. I wie o co chodzi :) .

      Film oceniam na jakieś 7 punktów na 10.

      PS. A kino we Włoszczowie działa jeszcze??
      • council Re: Mały kącik filmowy 05.12.05, 16:15
        Nie mama na koncie tak ambitnych,niszowych pozycji ale jakiś czas temu
        obejrzalem Symetrię i jestem nieustająco pod wrażeniem .Polski film,
        niereklamowany,gwiazdy w epizodach lub na drugim planie no i temat.Polecam
    • mulholland.drive Re: Mały kącik filmowy 25.12.05, 16:34
      Świeta idą pełną parą. Nudno jak flaki z olejem. Telewizja, jak zwykle, bije rekordy powtórek a w kinach badziewie. Wrzucam małą opowiastkę o dość już chyba znanym filmie.

      Wyspa, 2005, Michael Bay

      Akcja filmu rozgrywa się w przyszłości nie tak odległej. Główni bohaterowie Lincoln Six-Echo (Ewan McGregor) i Jordan Two-Delta (Scarlett Johansson) są jednymi z setek mieszkańców podziemnego miasta, w którym schronili się ocaleli ludzie po skażeniu ziemi. Jedynym ich marzeniem i celem egzystencji jest wyjazd na Wyspę – jedyne miejsce na ziemi, na którym można jeszcze żyć. Taka sytuacja utrzymuje się do czasu, kiedy to Lincoln odkrywa drugie dno.

      Film jest doskonałym przykładem na to, że wszystko co już było można sprzedać po raz drugi. Trzeba to tylko odpowiednio przedstawić. Motyw zamkniętej społeczności, utrzymywanej w zamkniętej przestrzeni i wykorzystywanej w określonym celu jest stary jak samo kino (chyba) – ‘Metropolis’ z 1927, ‘Folwark zwierzęcy’ z 1954 na podstawie książki Orwella, ‘THX 1138’ z 1971 Georgea Lucasa, Seksmisja z 1984 no i oczywiście ‘Matrix’. To tylko niektóre, rzecz jasna. Również w literaturze jest cała masa podobnych wątków. Teraz najbardziej nasuwa mi się „Paradyzja” Janusza Zajdla. Ponadto sam cel wykorzystania ludzi z ‘drugiego’ świata nie jest nowy – „Coma” Michaela Crichtona z 1978 roku.

      Niemniej jednak film pomyślany jest i wykonany niemalże idealnie. Szczególnie od strony technicznej. Część scen jest jawnie naciągana ale całość robi wrażenie. Związek miłosny dwojga bohaterów, zbliżony jest do tego z ‘THX 1138’, osadzony w atmosferze ciągłego zastraszenia ‘nowym światem’ i ciągłej ucieczki, wzmacnia się i cementuje. Film próbuje stawiać pytania natury moralnej dotyczącej klonowania istot ludzkich. Niestety nie próbuje na nie odpowiedzieć. Wszystko toczy się wg hollywoodzkich schematów. Nie ma mowy o nadmiernym obciążaniu umysłu widza.

      Film warto obejrzeć. Może nawet kilka razy. Zakup DVD też nie jest złym pomysłem.

      Ps. A kino we Włoszczowie działa jeszcze????
      • jezyk_p Re: Mały kącik filmowy 27.12.05, 11:38
        wyspa jest taka sobie. obejrzec owszem, ale zeby od razu kupowac dvd? jesli
        takowe kupowac, to z klasyka. a wyspa takowa na pewno nie jest. takich filmow
        wychodza setki - ot, kino na zabicie czasu. osobiscie zaczynam zbierac wersje
        dvd, ale przewaznie gazetowki - wiadomo, cena, tylko ze nowosci sie tu nie
        dostanie, ale klasyke owszem, mozna trafic. pelne wydanie mam za to blues
        brothers i bb 2000. oba w wersji rezyserskiej, dluzsze niz w wersji tv, no i
        najwazniejsze - bez lektora, co w filmie muzycznym odgrywa dosc wazna role.
        filmow omawial nie bede, bo ktos kto sie ma za kinomana ogladal choc jedna
        czesc, a jesli komus tytuly nic nie mowia to i tak opis nie zacheci. mimo misji
        od samego Boga...
        • mulholland.drive Re: Mały kącik filmowy 27.12.05, 12:59
          jezyk_p napisał:

          > wyspa jest taka sobie.

          Cóż? Zgoda. Wyspa jest taka sobie. Według Ciebie.
          Według mnie jest to film całkiem dobry. Pomijając mankamenty, o których było wyżej, film można zaklasyfikować jako dobre kino akcji. Pościg na autostradzie w Wyspie jest o niebo lepszy od tego z Matrix Reloaded. Dużą rolę odgrywa muzyka, która bardzo dobrze odzwierciedla uczucia głównych bohaterów. Wpływa ona niejako również na widza, odpowiednio 'nastawiając' go do przebiegu akcji. A że Wyspa do klasyki nie należy? To, że lubię wytrawne francuskie wina :) nie oznacza, że od czasu do czasu nie sięgam po rodzime pivko.

          "filmow omawial nie bede, bo ktos kto sie ma za kinomana ogladal choc jedna
          czesc, a jesli komus tytuly nic nie mowia to i tak opis nie zacheci."

          To, że od czasu do czasu wrzucę coś o jakimś filmie nie oznacza, że namawiam wszystkich dookoła do ich oglądania. Po prostu mam już dosyć monotematycznej dyskusji nt. JFG itp. Chciałem trochę zróżnicować tematykę wypowiedzi na forum, w nadziei, że ktoś się skusi o jakąś rozsądną polemikę, być może wrzuci jakieś własne przemyślenia.

          "mimo misji od samego Boga..."

          Czytając Twoje wypowiedzi odnoszę wrażenie, że to Ty takową otrzymałeś ale raczej nie od Boga. Najpierw przyczepiłeś się do Admina, że same kapliczki fotografuje, teraz ironizujesz z moich wypowiedzi.

          Ps. A kino we Włoszczowie jeszcze działa???
          --
          (...)
          But I, being poor, have only my dreams;
          I have spread my dreams under your feet;
          Tread softly because you tread on my dreams.
          • jezyk_p Re: Mały kącik filmowy 27.12.05, 14:54
            oj, nie czepiam sie ani nie ironizuje. po prostu majac dostep do filmow, w tym
            nowosci, ogladam ich na tyle, ze Wyspa nie zrobila na mnie wiekszego wrazenia -
            utonela w potoku filmow akcji. O wiele wieksze zrobil Sin City, bo to kino w
            dobrym stylu Pulp Fiction. Nie czepiam sie, jesli tak to odebrales to
            przepraszam. mam swoje typy i o nich pisze. A co do misji od Boga - Blues
            Brothers w I czesci takowa maja, polegajaca na zebraniu kasy na podatek dla
            sierocinca, z ktorego sami pochodza. Nie byla to ironia... jesli nie
            ogladaliscie, to polecam. Szczegolnie czesc I wlasnie. Co do kapliczek -
            wypowiedzialem sie w innym watku. A o filmach mozemy podyskutowac, bo tez ich
            troche ogladam :)
Pełna wersja