Czy bać się napływu pracowników z nowych państw UE

05.02.07, 23:14
Brakuje pracowników a polscy obywatele nie są zainteresowani pracą
za „głodową pensję” i również emigrują. Jednak nie ma się co obawiać napływu
do nas emigracyjnych pracowników z Bułgarii i Rumunii. Ich naturalnymi
kierunkami emigracji są ( spośród państw UE) : Grecja , Malta, Włochy , Cypr,
poza tym o wiele lepsze warunki uzyskają w Szwecji, Niemczech i Hiszpanii lub
nawet w Estonii. Wybiorą również tradycyjne kierunki emigracji zarobkowej
Polaków, czyli Irlandię i Wielką Brytanię , mimo iż te państwa nie otworzyły
w całości swego rynku pracy dla ostatnio przyjętych do UE. Polskie zarobki
ani nasz kraj nie są dla nich atrakcyjne, i chętnych do pracy z tych krajów
nie ma! Jako ciekawostkę można podać iż w Bułgarii i Rumunii bezrobocie jest
o wiele mniejsze niż w Polsce. Tak więc nasze firmy będą z wielkim trudem
pozyskiwać pracowników skoro żaden mieszkaniec Rumunii czy Bułgarii nie jest
zainteresowany pracą spawacza za wynagrodzenie 3500 zł miesięcznie w polskich
stoczniach. Czy w takim razie Bułgar lub Rumun będą zainteresowani zarobkami
w granicach 600 – 1200 zł , jakie są nam w stanie maksymalnie zaoferować nasi
lokalni pracodawcy ?
    • borat25 Re: Czy bać się napływu pracowników z nowych pańs 06.02.07, 12:17
      czy ktoś się wypowie ?
      • hipohondryk1 Re: Czy bać się napływu pracowników z nowych pańs 06.02.07, 13:15
        To może ja. Problem jest złożony. W dużych miastach owszem, mogą się sprawdzić.
        Zauważ, że już teraz budowlańcy zarabiają po kilka tysięcy - wystarczy dać
        połowę - czyli 3000 zamiast 5-6 i chętni się znajdą. Problemy zaczynają się w
        miasteczkach takich jak Włoszczowa. Rządzący nie przewidzieli, że tutaj mimo
        licznych wyjazdów nadal płaci się stawki głodowe (bo wynagrodzenie 1200zł na
        rękę gdy tylko 1 osoba pracuje inaczej nazwać nie można) i tu owszem, Rumunii do
        pracy nie przyjadą. Nie brali pod uwagę prowincji i patrzyli przez pryzmat
        Warszawy. Z bólem przyznaję - nic się we Włoszczowie mimo emigracji nie zmieniło
        na lepsze. Dalej jest to czysty feudalizm i nic nie rokuje że to się zmieni.
        Zbaranieję zupełnie, gdy jednak Rumun przyjedzie i dostanie na dzień dobry
        lepszą wypłatę niż Polak na tym samym stanowisku, ale chyba nie o to pracodawcom
        chodzi, bo oni chcą płacić jak najmniej a nie jak najwięcej. Druha chora sprawa
        - robotnik na budowie po zawodówce zarabia więcej niż statystyczny magister
        pracujący w swoim zawodzie. Ja osobiście o pensji wielkości 5 tysiaków mogę co
        najwyżej pomarzyć, mimo że jestem dobry w swoim fachu, a operator walca czy
        dźwigu wyciąga tyle na dzień dobry. Oczywiście nie we Włoszczowie, ale w takiej
        Warszawie, Wrocławiu czy innej metropolii takie stawki obowiązują. I co się tu
        dziwić że ludzie spierniczają aż się kurzy??
        • sven60 Re: Czy bać się napływu pracowników z nowych pańs 06.02.07, 13:25
          Drogi hipohondryku1 z całym szcunkiem dla ciebie ale czy nie przesadziłeś z
          tymi kilkoma tysiącami w Polsce... ja się jeszcze nie spotkałem z taką ofertą
          pracy,
          jeslibym miał zarobić jako operator czegokolwiek już nie pięć a nawet cztery
          tysiące natychmiast robię kurs i w to wchodzę,zaznaczam nie jestem zorientowany
          czy nie ma gdzieś takiej oferty , jeśli jest proszę o namiary.
          • hipohondryk1 Re: Czy bać się napływu pracowników z nowych pańs 06.02.07, 14:00
            Nie oglądasz TV, gazet nie czytasz? Ile się naczytałem i nasłuchałem jak
            podnoszą pensję żeby nie uciekali, wywiad był z operatorem walca właśnie i mówił
            że mu podnieśli żeby został...
            • borat25 Re: Czy bać się napływu pracowników z nowych pańs 06.02.07, 14:11
              hipochondryk1 ma rację. W wielkich miastach ceny są wyższe i zarobki również. I
              zgadzam się że rozpatrywanie sprawy wynagrodzenia należy zaczynać od środowiska
              małych miast. Ale co waszym zdaniem stanowi kluczowy element, który może
              skłonić pracodawców do podniesienia wynagrodzeń przykładowo na terenie naszego
              województwa czy nawet powiatu ?
              • hipohondryk1 Re: Czy bać się napływu pracowników z nowych pańs 06.02.07, 14:57
                Kluczowy element? Chyba musiałoby zabraknąć ludzi w wieku produkcyjnym w naszym
                rejonie, żeby coś w płacach drgnęło. Dopóki jednak zawsze ktoś się do roboty
                znajdzie to nasi "byznesmeni" będą płacić 300zł za pół etatu na czarno, wymagać
                pracy na cały etat i jeszcze odpowiedzialności materialnej (w pewnym sklepie
                "Wszystko po .... złote" znajoma usłyszała niedawno takie warunki). Przecież
                tego się nawet komentować nie chce. Idąc miastem zwróć uwagę na ogłoszenia
                sklepach w stylu "Przyjmę studentkę", zapamiętaj gdzie i za 3 miesiące zobacz
                czy nadal wisi. Myk polega na tym, że przyjmują dziewczyny, mamią że po okresie
                próbnym (płatnym właśnie w okolicach 300-400zł) podpiszą umowę, po czym
                zwalniają - bo się nie sprawdziła. I szukają kolejnej na okres próbny, potem
                kolejnej... przerabiałem już ten temat. Dopóki są chętni na taką robotę, to nic
                się tu nie zmieni...
                • borat25 Re: Czy bać się napływu pracowników z nowych pańs 06.02.07, 16:11
                  hipohondryk1, ja to doskonale rozumiem ten numer z renegocjacją umowy, bliska
                  mi osoba tak pracuje, rejestracja na 1/8 etatu za parę groszy oczywiście praca
                  w pełnym wymiarze godzin, a dodatkowo zamiast pilnować interesu zajmuje się
                  pomaganiem szefowej w pracach domowych. To oburzające i skandaliczne, nie
                  rozumiem tylko dlaczego praco zamiast chronić pracowników działa w dzisiejszych
                  czasach jako aparat represyjny.
Pełna wersja