Uwaga dziewczyny!!!

19.06.07, 17:30
Dziewczyny uważajcie na zboczeńców!!!Może to śmiesznie zabrzmiało ale serio
bądźcie w miarę ostrożne i lepiej nie jeździjcie same na przejażdżki
rowerowe, wiem co mówię bo mnie samej i mojej koleżance przytrafiło się
ostatnio nieprzyjemne zdarzenie...Wracałyśmy z Klekotu i i w sadzie który
jest przy tej drodze koło wiaduktu obok Łachowa, zauważyłyśmy jakiegoś gościa
ale nie przyglądałyśmy się myśląc że może facetowi zwyczajnie zachciało się
siusiać i poszedł w krzaki, ale po paru minutach patrzymy znowu a gość
wyszedł bliżej pobocza cały goły, pomyślałyśmy co za bezwstydny stary
zboczek!!!Miałyśmy jechać przez ,,północ" ale dostrzegłyśmy że facet już
ubrany za nami jedzie na rowerze( miał na sobie czarne spodnie i białą
koszulkę), wróciłyśmy się i jechałyśmy już w stronę Koniecpolskiej i znowu
facet za nami jechał troche,w tym momencie się nieco przestraszyłyśmy i
zaczęłyśmy jechać szybko aż w końcu gość zawrócił i dał nam spokój.
    • schedapodentyscie Re: Uwaga dziewczyny!!! 22.06.07, 19:10
      Czemu zboczeniec? facet sie rozebral to znaczy, ze naturysta. Tolerancji troche
      dziewczyny, jedni sie rozbieraja w domu, a inni na lace:)) A moze facet
      potrzebowal pomocy, bo ktos mu schowal ubranie? A wy zamiast pomoc mu je
      odnalezc uciekalyscie co sil w nogach i zostawiliscie biednego faceta na pastwe
      losu...
    • lerektoja Re: Uwaga dziewczyny!!! 24.06.07, 19:47
      schedapodentyscie------załosny jestes !!!!!!!
      • schedapodentyscie Re: Uwaga dziewczyny!!! 24.06.07, 21:00
        lerektoja a moze to ty byles tym tajemniczym osobnikiem na rowerze..
        Masz problemy z tradycyjnym nawiazywaniem kontaktow i wolisz uprawiac kolarstwo
        rozbierane? Jezeli masz jakies ukryte tajemnice to podziel sie z nami tu na
        forum. Zapewniam, ze wiele osob chetnie by posluchalo. No i pozostajac
        anonimowym unikniesz odpowiedzialnosci i potepienia. Oj lerek, lerek slaby masz
        bajerek! Uwazaj na te krzaki przy wiadukcie, jest sezon na kleszcze.
Pełna wersja