Dlaczego nie zagłosuję na Dorywalskiego?

11.10.07, 09:30
Ponieważ Włoszczowa ma już swojego Edgara,ponieważ wybraliśmy
burmistrza na 4 lata i wtedy można będzie go właściwie
ocenić,ponieważ jak zostanie posłem to Włoszczowa nie ma godnego
następcy,ponieważ mieszkańcy czekają na basen i inne obiecywane
inwestycje,ponieważ...............................
    • hipohondryk1 Re: Dlaczego nie zagłosuję na Dorywalskiego? 11.10.07, 09:55
      Może się zdecydujesz? W jednym poście mówisz że nie, w drugim że tak. Masz
      rozdwojenia jaźni??
    • misplaced_childhood Re: Dlaczego nie zagłosuję na Dorywalskiego? 11.10.07, 10:49
      mimo szczerej sympatii i szacunku do tego co i jak robi,
      ...poniewaz jest z PiS-u, a tym Panom juz podziekujemy, bo tyle
      wstydu na swiecie to sie jeszcze chyba nie najedlismy i bynajmniej
      nie bylo to smaczne. pozdrawiam wszystkich i tych za i tych przeciw;)
      • amoremio7 Re: Dlaczego nie zagłosuję na Dorywalskiego? 11.10.07, 12:09
        Jest odpowiednią osobą na stanowisku które pełni.Na chwilę obecną bardziej może
        sie przyczynić jako burmistrz do rozwoju naszej ubogiej we wszystko mieściny niż
        jako poseł.
        • panniesamochodzik Re: Dlaczego nie zagłosuję na Dorywalskiego? 11.10.07, 13:31
          A możecie mnie wreszcie uświadomić co on niby zrobił dla tej jak mówicie
          "biednej Włoszczowy?" Bo ja jakoś sam nie widzę nic godnego uwagi a właściwie to
          nawet niegodnego uwagi też nie dostrzegam
          • hetman29.2 Re: Dlaczego nie zagłosuję na Dorywalskiego? 12.10.07, 13:12
            Jeśli życie znam to Dorywalski nie przyczyni się do rozwoju naszego
            miasta na rzadnym stanowisku to gość, któremu po nocach śni się
            kariera i KASA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
            • mustangpolny Re: Dlaczego nie zagłosuję na Dorywalskiego? 12.10.07, 14:14
              Dorywalski, dosyć często określany w FORUM jako, hm... Bartek - jest po prostu
              zbyt młody. To go tak przerośnie, że jeśli zostanie posłem, nie będzie sie
              wychylać przy starszych klubowych kolegach pisowczykach. Będzie ostrożny jak
              młodziutka zakonnica pobłądzona w piekiełku huty. Zauważcie, co się dzieje:
              interesantów lękliwie przyjmuje w obecności sekretarki. Psycholog mógłby orzec,
              iż tak pokrzepia się zastępczo ciepłem kobiety-nibymatki, aby dodawać sobie
              otuchy podczas potwornie stresującego spotkania z petentem - nawet gdyby ten
              przyszedł złozyć życzenia lub zapytać o godzinę.
Pełna wersja