Dodaj do ulubionych

Ile wydajecie na jedzenie i picie w Czechach?

15.11.07, 19:51
Mam pytanie: ile dziennie wydajecie na jedzenie i picie w Czechach na jedna
osobe (w przyblizeniu). Na forum uniwersyteckim napisalem, ze wydaje okolo 100
koron dziennie (po ostatnich podwyzkach i bez zapasow z Polski), to dostalo mi
sie, ze zyje jak krezus. Jedna panienka stwierdzila, ze ona 100 koron wydaje
na jedzenie i picie ale na tydzien. Czy naprawde jestem az tak rozrzutny? Nie
wiem jak mozna za te 100 koron na tydzien wytrzymac na dluzsza mete.
Obserwuj wątek
    • daghda.irish.pub Re: Ile wydajecie na jedzenie i picie w Czechach? 16.11.07, 11:43
      Nie czytałem poprzednich wypowiedzi, ale pewnie wyjdzie, że i ja jestem rozruztny.

      Dziennie - gdybym miał nie robić większych zakupów - samo śniadanie to jakieś
      70kc (zakładając, że ważę 90kg i muszę mieć opowiednią ilość paliwa, aby
      sprawnie działać). Gdy robię większe zakupy, zostawiać z reguły do 500kc.
      Liczyłem, że w miesiącu wyjdzie mi jakieś 3000kc (včetně stravenek).
      Jak się opłacę (oprócz żarcia), to i tak z wypłaty zostaje ciut więcej, jak 1/3.
    • pampeliszka Re: Ile wydajecie na jedzenie i picie w Czechach? 16.11.07, 16:59
      Na picie to od 42 do 60 koron za litr, ale na 2 osobysmile)
      A na jedzenie to nie wiem, szczerze mowiac. Jesli ide na obiad, to jakies 100
      koron, jesli gotuje w domu, to taniej wychodzi (z reguly), bo na 3 osoby.
      Wierze, ze mozna przezyc za mniej niz 100 koron dziennie, zwlaszcza, jesli to
      studentka. Znajoma chodzi na obiad za 30 koron.
    • sieczu5 Dzisiejsze wydatki 16.11.07, 20:07
      Dalej sie glowie jak ta panienka moze przezyc tydzien za 100 koron. Z jednej
      strony pisza, ze zyje jak bogacz a oni sa biedni, z drugiej widze w Tesco albo
      innym hipermarkecie studentow z wozkami albo koszykami pelnymi alkoholu przed
      sobotnimi imprezami.

      Dzisiejsze wydatki:
      Obiad w stolowce - 30 koron
      Bagietka "studencka" - 22 korony
      Croissant z szynka - 8 koron
      Croissant z parowka - 11 koron
      Dwa rogaliki - 5 koron
      2x drozdzowka z makiem - 12 koron
      Paczek - 6 koron
      Woda mineralna "Deep" 1,5 l. - 3 korony

      Razem: 97 koron. Ledwo co zaspokajam glod. Probowalem zrezygnowac z bagietki i
      na obiad jesc makaron za 15 koron, co dawalo ok. 30 koron oszczednosci, ale
      potem nie bylem w stanie cwiczyc na silowni. Teraz ostro cwicze 3x w tygodniu i
      nie wyrabiam z jedzeniem. Nie wiem jak mozna za te 100 koron wytrzymac caly tydzien.
        • sieczu5 Re: Dzisiejsze wydatki 17.11.07, 20:30
          Wyjdzie niewiele taniej. Rohlik i mala buleczka kosztuja juz 2,50 od nowego roku
          maja byc za 3. Do tego trzeba dokupic wedline itp. Ja akurat mam pecha, bo nie
          moge jesc nic z mlekiem i laktoza, wiec odpadaja najtansze czekolady i batoniki,
          ser albo twarog - a to daje sporo energii.

          Ale jak policze te 100 koron na tydzien to nawet wode musi pic z kranu.
          Sniadanie - jedna bulka bez masla (2,5), obiad - zupka chinska (6) i kolacja
          bulka albo rogalik bez masla (2,5). No i jakis batonik musli, zeby nie przytyc
          (najtanszy za 4). Razem na dzien 15 koron razy 7 = 105 koron na tydzien. Czyli
          w sumie da sie, ale na silowni bym nie pocwiczyl.
          • honza1985 Re: Dzisiejsze wydatki 17.11.07, 22:11
            A może dziewuszka nie liczy dobra, które przywiezie sobie z domu?

            A co masz przeciwko wodzie z kranu? Uważam, że woda z kranu jes wyższej jakości,
            niż woda w butelce po 3,50, bo w tej butelce jest także woda z kranu, ale nie
            świeża.
              • madzinkiewicz Re: Dzisiejsze wydatki 21.11.07, 00:55
                brnienka jest rzeczywiscie niebezpieczna... na winiarskiej robilam
                eksperymenty i ogladalam, jak sie zmienia herbata z zielonej w
                brunatna, fuj! Rur chyba nie wymieniaja... nie wiem.
                A co do jedzenia, to pomijajac wizyty w Domecku na druga kawe danego
                dnia, to mysle, ze gotujac i szykujac kanapki w domu mozna bardzo
                zaoszczedzic, ale na pewno nie tak, by zakonczyc tydzien na wydaniu
                100 koron... to nierealne... Moja wspollokatorka co prawda palaszuje
                zupki za 2,9 kc na obiad i na kolacje wcina rohlik z jablkiem, ale
                po pierwsze calymi dniami wyleguje sie w cieplym pokoju, po drugie
                troche strawy przywozi z domu.
      • honza1985 Re: Dzisiejsze wydatki 17.11.07, 22:13
        Może dziewuszka nie liczy dobra, które przywiezie sobie z domu?

        Co masz przeciwko wodzie z kranu? Uważam, że woda z kranu jes wyższej jakości,
        niż woda w butelce po 3,50, bo w tej butelce jest także woda z kranu, ale nie
        świeża.
      • wislok1 Taaaa 23.11.07, 21:06
        Życie studenta bywa różne, czasem się oszczędza na żarciu, po to aby starczyło
        na piwo,
        wolę taki wątek od straszenia homosi i innych odszczepieńców piekłem.
        Córka od sąsiadki-rozwódki dowiedziała się od katechetki ( stara panna ), że
        dzieci z rozwiedzionych rodzin są nienormalne i pójdą do piekła.
        Córka wypisuje się z religii - a to Polska właśnie.
        Bardzo fajnie, że Czesi nie mają takich problemów z fanatycznymi psycholkami w
        roli katechetek, bo nie mają religii w szkołach
        • bsl Re: Taaaa 23.11.07, 21:28
          no dobra, wyłączam komputer i idę dziergac na drutach diabelskie
          ogonki dla moich dzieci, o rogach nie zapomnę wink
        • japolan Tchórzostwo 23.11.07, 22:34
          Dobry wieczór,

          Znów daje Pan upust jakimś antykatolickim fobiom. Jeśli religia dla kogoś ogranicza się do kontaktu z katechetką, która może nie być orłem (lub miała złe samopoczucie), to coś jest nie tak. Nie jesteśmy pewni, czy było rzeczywiście tak, jak Pan napisał. Relacja nawet z pierwszej ręki może być jakoś zniekształcona. Tu zaś otrzymaliśmy relację od kolejnego ogniwa. Jeśli katechetka rzeczywiście powiedziała coś ogólnie - choć, być może, niezręcznie - to jakim prawem zarzuca się, że miała konkretną osobę na myśli? Zdarza się, że niezręczne wypowiedzi znajdują w czyimś umyśle odbicie na zasadzie: "uderz w stoł, a nożyce się odezwą". Czy w takim przypadku mówiący ma być karany? Jeśli ksiądz na kazaniu mówi o zbrodni zabójstwa, to czy ma się zastanawiać, czy zabójcy - jeśli takowy znajdzie się w kościele - będzie przykro i się rozpłacze, a może nawet wyspowiada?

          Katecheta ma głosić poglądy katolickie, a nie swoje dyrdymały. Jeśli katechetka rzeczywiście postąpiła niewłaściwie, to jest tryb służbowy. Z jednej strony, władza świecka może takiej osoby może nie wyrazić zgody na dalsze prowadzenie zajęć przez osobę nieodpowiednią. Władza kościelna może osobie niewłaściwie postępującej odebrać tzw. misję kanoniczną, czyli odbrać prawo do nauczania w imieniu Kościoła.
          Najłatiej jest uciec, budować teorie, znajdować pobratymców u niechętnych katolikom osób innych przekonań. Znacznie trudniej jest podnieść przysłowiowe 4 litery i załatwiać sprawę, spokojnie i godnie.
          Podam przykład:
          Na początku września 2007 r. była w Lublinie napięta atmosfera, ponieważ mogły zostać zaniechane (w wyniku pewnych przewrotnych intryg) celebracje Mszy Świętych w rycie trydenckim w Kościele przy ul. Staszica 16a. Część wiernych podjęła aktywne działania: kontakty z Kurią, rozmowy, argumentowanie; być może część jedynie się modliła - co jest także bardzo ważne. Efekt jest taki, że nie tylko nie zaprzestano celebracji trydenckich, ale nawet niekiedy zdarzają się one częśćiej, niż według grafiku. Co więcej: dnia 9 grudnia JE ks. arcybiskup Józef Życiński ma być obecny podczas Mszy Świętej w rycie trydenckim.

          Bycie katolikiem nie oznacza bierności. W Kościele Katolickim można, a nawet należy, być aktywnym. Jest wiele możliwości. Jako katolik nie zamierzam udawać przysłowiowego Greka, gdy ktoś wykorzystuje pewne niezręczności niektórych katolików jako pretekst do atakowania Kościoła Katolickiego. Zaskakuje mnie, że osoba przyznająca się do chrześcijaństwa wykorzystuje potknięcia katolików, zamiast wskazać osobom zainteresowanym możliwości godnego i spokojnego wyjaśnienia sprawy, bez wywoływania zamieszania.

          Z poważaniem,
            • japolan Re: Tchórzostwo 24.11.07, 00:40
              Dobry wieczór,

              Racja.
              Tylko skąd się tam wziął passus o złej katechetce. Jeśli czyścimy wątki - to sprawiedliwie, a nie tylko z wypowiedzi (pro)katolickich.

              Z poważaniem,
              • wislok1 Eee tam 24.11.07, 01:06
                To jest moja dygresja, jestem trochę wkurzony, bo miła i sympatyczna sąsiadka
                jest załamana z powodu głupoty pewnej osoby.
                Po prostu nie trudno mi uwierzyć, że Sieczu interesuje coś innego oprócz bluzgów
                na osoby, które nie lubi
                • japolan Łatwiej atakować niż pomagać 24.11.07, 14:21
                  Dzień dobry,

                  Proszę pomóc sąsiadce w załatwieniu sprawy, a nie utwierdzać ją w lękach przed Kościołem. W Kościele Katolickim są procedury, które można uruchomić w celu załatwienia określonych spraw. Proszę nie tworzyć atmosfery, jakoby jedna wypowiedź (ewentualnie pewne wypowiedzi) jednej katechetki miały być oficjalnym nauczaniem Kościoła Katolickiego.
                  Al o ileż łatwiej jest atakować Kościół Świety niż pomóc komuś w trudnej sytacji. Atakowanie w sieci wymaga mniej wysiłku niż pójście z sąsiadką do kurii, udanie się do kuratorium (czy siedziby władz gminnych), pomoc w sformułowaniu określonego pisma (np. wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego).
                  Proszę mieć na uwadze, że nie wszystko, co się odbywa w Kościele Katolickim - instytucji i w zarządzanych przez tę instytucję obiektach - ma charakter katolicki. Zdarza się nawet, że osoby, które bronią pewnych kontrowersyjnych zachowań, jednocześnie z wyraźną awersją reagują na wspomnienie, że obowiązuje prawo świeckie i kościelne - przykład (zwłaszcza pod numerem "5"):
                  www.wrzuta.pl/film/bUgyfwoDC2
                  Mnie zgorszyła następująca scena:
                  www.wrzuta.pl/obraz/nErdbLDVj3/skok_na_diakona_kramera
                  Co wspólnego z zasadami katolickimi mają podrygi, któe są pokazana na zdjęciach:
                  forum.fidelitas.pl/viewtopic.php?t=171&start=1575
                  Od Pana, od Pańskiego sumienia, zależy, czy pomoże Pan komuś znajomemu, czy też wykorzysta Pan sytuację trudną do niszczenia więzi tej osoby z Kościołem Świętym, a nawet z Panem Bogiem.

                  Z poważaniem,
                  • wislok1 Atakiem jest opisanie sprawy ??? 24.11.07, 20:24
                    Atak polega na tym, że nie pierze się brudów we własnym sosie, tylko się o tym
                    pisze na tym forum ???
                    Człowieku, zrozum, że ona może nie mieć ochoty na pisanie do biskupa i
                    udowadnianie biskupowi, że jest normalna, choć jej rodzice się rozwiedli,
                    przecież to jest absurdem.
                    Jak można nazywać mój głos atakiem na Kościół ???
                    Czyli klasyczna dulszczyzna, nie ma żadnych problemów, największym wrogiem jest
                    ten, kto ma odwagę napisać coś krytycznego.
                    I ty się dziwisz, że ludzie pod wpływem takiej dulszczyzny porzucają Kościół ???
                    Dziwisz się na serio czy jaja sobie robisz ???
              • wislok1 A ha 24.11.07, 01:09
                Wspomniana katechetka opowiadała też, że homoseksualiści trafią do piekła i
                problem ten wyraźnie ją pasjonuje.
                Cóż, dostrzegam pewne analogie z niektórymi osobami z forum
                i sam się zastanawiam skąd się bierze tyle bezinteresownej nienawiści
                pod pobożnymi hasłami
                • japolan Opowiadała, czy mówiono, że opowiadała? 24.11.07, 14:38
                  Dzień dobry,

                  Co konkretnie Szanowny Pan słyszał:
                  - słowa owej katechetki,
                  - relacje na temat słów owej katechetki?
                  Skróty, taka swoista ekonomizacja wypowiedzi, to praktyka częsta. Jakże często może się wiązać z krzywdzeniem innych, a jednocześnie z chronieniem oszczerców. Łatwiej jest przekazać, nawet publicznie, zasłyszaną wieść, niż powiedzieć, że według relacji X sytuacja przedstawiała się następująco.
                  Proszę postawić się w sytuacji osoby, której dotyczy jakaś wieść.
                  Załóżmy, iż na w jakimś miejscu publicznym (np. na przystanku autobusowym) ktoś mówi, że jest Pan ... (tu proszę wstawić coś naprawdę krzywdzącego wobec Pana). powiedziano to głośno. I niech połowa z 40 słyszących to osób "poda dalej". I jak się Pan będzie czuł? O ileż łatwiej byłoby Panu odszukać autora oszczerstwa, gdyby ludzie mówili: Z twierdzi, że X jest (zrobił) C.
                  Skróty w takich wypowiedziach są bardzo niebezpieczne. Jeśli wieść jest prawdziwa, to czegóż ukrywać od kogo pochodzi informacja? Jeśli zaś jest fałszywa, to w imię jakich racji chronić drania, który wymyśla lub propaguje zniewagi?

                  Zakładając, że wiadomość na temat owych wypowiedzi była prawdziwa i pozbawiona manipulacji lub skrótów:
                  1. Cóż się stało?
                  2. Każdy grzech cieżki - także przeciwko szóstemu (Nie cudzołóż!) Przykazaniu Dekalogu - oznacza zerwanie więzi z Panem Bogiem i oznacza narażenie się wieczne potępienie.
                  3. Czynny homoseksualizm oznacza (przy spełnieniu warunków, dotyczących grzechu) grzech ciężki, a więc zaprzeczenie stanu łaski uświęcającej; zatem zagrożenie wiecznym potępieniem jest realne.
                  4. Z jakich racji przy okazji omawiania określonych rodzajów grzechów lub grzesznych zachowań albo postaw można żądać, aby osoba mówiąca zawsze przywoływała pewłną naukę o grzechu? W ten sposób nigdy by się nie doszło do sedna tematu. Byłaby wieczna "część ogólna". To by niweczyło każdą naukę, każde nauczanie.
                  5. Zbyt łatwo wykorzystuje Pan okazje do atakowania Kościoła Świętego i katolików. Czy tak samo chętnie zechce Pan pogadać o - przykładowo:
                  a) stosach, które płonęły pod nadzorem Kalwina;
                  b) płodzeniu dzieci przez dwie osoby, które porzuciły swe klasztory: mnicha augustiańskiego (to jest Marcina Lutra) i pewną zakonnicę?

                  Z poważaniem,
          • wislok1 Sorki, ale niczego nie rozumiesz 24.11.07, 00:58
            Ja się nie czepiam nauczanie religii katolickiej w szkole, ale nauki religii w
            szkole takiej czy innej.
            Po prostu szkoła ma służyć celom naukowym.
            Niech sobie katechetki wszelakich wyznań opowiadają bzdury w salach przy
            parafiach i nic mi do tego, ale płacenie im z państwowej kasy
            za ich frustracje to lekka przesada.
            Religia w szkole to wielka pomyłka, jej skutkiem będą miliony
            ludzi odchodzących z Kościoła
            • japolan Poczytajcie książki F. Konecznego i R. Dmowskiego! 24.11.07, 14:45
              Dzień dobry,

              Bardzo dziękuję Szanownemu Panu za udzieloną mi pomoc w zakresie zrozumienia tez prof. Feliksa Konecznego i Romana Dmowskiego, że protestantyzm jest krokiem ku ateiozmowi. Czytając Pańskie liczne wypowiedzi, lepiej rozumiem stanowiska wyżej wymienionych autorów.
              Gdzie te czasy (i obyczaje), gdy w protestanckich zborach na Śląsku Cieszyńskim biły dzwony na Anioł Pański (o czym wspominał profesor Feliks Koneczny)?
              Czytając Pańskie wrogie wobec katolicyzmu wypowiedzi zastanawiam się nad sensem prowadzenia tzw. dialogu ekumenicznego w tak popularnym teraz kapitulanckim stylu.

              Z poważaniem,
                • japolan Czy Pan się dobrze czuje? 24.11.07, 21:11
                  Szanowny Panie,

                  Czy Szanowny Pan się dobrze czuje?
                  Nie pisałem o autorytetach. Po prostu, przypomniałem sobie cinką książeczkę (właściwie broszurę) Romana Dmowskiego pod tytułem "Kościół i państwo". Nawet zapomniałem, że ją kiedyś czytałem. Szanownemu Panu, Pańskim wypowiedziom zawdzięczam przypomnienie sobie owej dawnej lektury sprzed wielu lat.

                  I bardzo proszę nie oskarżać się przy pomocy słów tak mocnych, jak przez Szanownego Pana użyte. Jeśli nawet w Polsce nie znajdzie Pan odpowiednio dobrego specjalisty, to przecież tak blisko ma Pan do placówek czeskiej służby zdrowia.

                  Zdrowia życzę,
                  • madzinkiewicz watek o jedzeniu czyli religia w szkolach.... 24.11.07, 21:52
                    czy jednak religia (katolicka) w szkolach nie jest krokiem przeciw
                    ekumenizmowi?
                    moi przyjaciele, innowiercy z klasy nie mieli wyboru albo religia
                    katolicka albo luka w srodku zajec, bo mimo swobody religijnej nikt
                    im nie mogl zapewnic zajec zwiazanych z ich wyznaniem, ani nawet
                    teoretycznie zastepczej etyki...
                    tez jestem za wyprowadzeniem religii ze szkol, poiewaz przynosi
                    wiecej szkody (poczucie przymusu, udzial dla wpisu na swiadectwie
                    maturalnym) niz pozytku
                    • japolan Re: watek o jedzeniu czyli religia w szkolach.... 25.11.07, 00:55
                      Szanowny Panie,

                      Również nie jestem zachwycony różnymi praktycznymi przejawami realizowania nauczania religii w szkołach. Jednak wiele spraw związanych jest z gminnym sobiepaństwem. Oficjalnie mamy państwo prawa, nawet demokratyczne. Faktycznie zaś wiele samorządów terytorialnych w praktyce ma to głęboko gdzieś. I niewiele można na to poradzić, skoro model sądownictwa administracyjnego jest taki, a nie inny.
                      Jestem za normalnością: nauczanie religii dla wszystkich (zwłaszcza wyznawców określonej religii) lub etyki. Bez żadnych wyjątków. Jeśli gmina sobiue z tym nie radzi, uczniowi (jego rodzicom) należy przyznać prawo załatwienia takiego nauczania (stałego lub eksternistycznego) samodzielnie - ale z obowiązkiem (i to realnym) pokrywania kosztów przez gminę. Jeśli podatki płacone przez prawosławnych, protestantów lub osoby bezwyznaniowe gminom pasują, to mają ... obowiązek także osoby z mniejszości szanować. Byłbym nawet za ustawowym wprowadzeniem mozliwości zajmowania wynagrodzenia wójta (burmistrza, prezydenta miasta), jeśli nauczyciel lub szkoła, w której uczeń zastępczo pobiera naukę religii (etyki) nie dostał należnego mu świadczenia za jeden miesiąc. I wtedy byłby porządek.
                      Dostrzegam, że intelektualna strona lekcji religii jest fatalna. Jeśli przesadza się w szkole z modlitwą, to się dzieciakom modlić nie chce, bo się już w szkole "wymodliły". Krótka modlitwa (a nawet sam znak Krzyża Świętego) wystarczy. Za to trzeba rozwijać intelekt, trzeba uczyć o prawie naturalnym, dawać wskazówki dokonywania właściwych wyborów moralnych, uczyć wskazań wielkich Świętych - także tych praktycznych, jak np. rady Świętego Ignacego Loyoli. Rzeczywistość jest zaś nawet taka, że ludzie dopiero na studiach dowiadują się szczegółów o koncepcjach ŚwiętychL Augustyna z Hippony i Tomasza z Akwinu.

                      Być może zostanie to skrytykowane, ale wydaje mi się, że przymusowe nauczanie religii dla wszystkich mogłoby być lepsze od wybierania; wszakże z zastrzeżeniem, że chodzi tu o nauczanie wiedzy. Wtedy osoby innych wyznań i bezwyznaniowe mogłyby zdobyć solidną formację intelektualną. Katolicy także, gdyż uczniom katolickim byłoby zwyczajnie głupio wiedzieć o swej wierze mniej, niż wiedzą osoby ich koledzy nie-katolicy, dla których poznawanie wiedzy mogłoby być traktowane jako przyczynek do dyskutowania, toczenia mądrych sporów.

                      Ale cóż poradzić. Są księża, którzy nawet nie wiedzą, czym się różni trydencki ryt Mszy Świętej od Novus Ordo Missae. Głupu, niedouczony człowiek nie jest w stanie - choćby nawet bardzo chciał - nauczyć innych. Zaś formacja seminaryjna bywa bardzo różnej jakości. Takie są skutki panoszenia się modernistów w Kościele.

                      Z poważaniem,
                      • wislok1 Przymusowa religia katolicka dla wszystkich ? 25.11.07, 19:55
                        Tego się spodziewałem, najpierw koszałki-opałki o niskim poziomie,
                        potem szczera uwaga,
                        w kolejce czeka zaś zapewne inkwizycja dla tych innowierców i ateistów, którzy
                        się nie nawrócą,
                        lepiej nie da się ująć twojego fanatyzmu.
                        Zrozum człowieku, że państwo na być dla wszystkich i nie jest od zbawiania
                        ludzi, wszyscy muszą mieć te same prawa,
                        nie zaś prześladowanie prawosławnych, protestantów i ateistów.
                        Czasy palenia na stosach minęły
                  • wislok1 Tak 25.11.07, 19:47
                    Nie cierpię ordynarnej manipulacji i wmawiania komuś, co nigdy nie napisał.
                    Jest pan dobry w te klocki, białe jest czarne, itp.

                    W takich warunkach wszelka normalna dyskusja jest niemożliwa
                    • japolan (S)piski 25.11.07, 19:59
                      Szanowny Panie,

                      A niby kogo miały się tyczyć Pańskie ostre, wredne słowa?
                      Przecież to Pan napisał o - cytat - "protestantyzmie i innych spiskach".
                      Dla mnie, jako katolika, protestantyzm do zbieranina wielu herezji, ale jest różnica między ludźmi zagubionymi wśród błędnych (heretyckich) haseł a spiskowcami. Dlatego proszę uczciwyh protestantów - a tacy, jak sądzę, stanowią większość - nie obrażać.
                      A może pan wie coś, czego nie wie większość ludzi na temat protestantyzmu? Proszę się podzielić taką wiedzą.

                      Z poważaniem,
                      • wislok1 Lefebrysta, no tak 25.11.07, 20:13
                        Sobór Watykański II ZAKAZAł mówienia o protestantach "heretycy".
                        Ekumenizm jest zaprzeczeniem pana poglądów.
                        Cóż, skoro pan marzy o powrocie do średniowiecza, tyle że średniowiecza z
                        internetem,
                        to muszą pana zmartwić:
                        taka postawa jak pana do fantastyczny pokarm dla ateistów i im więcej takich jak
                        pan,tym większa będzie dechrystianizacja.
                        Żyjemy w pluralistycznym, wielokulturowym społeczeństwie
                        i jeśli chrześcijaństwo ma przetrwać, to musi porzucić wszelkie
                        pomysły z przymusem religijnym i wszelkie międzywyznaniowe spory.
                        Rozdział Kościoła od państwa i akceptacja tego, że prawo państwowe
                        NIE MOżE być oparte na prawie religijnym, gdyż nie wszyscy w państwie
                        akceptują religijny system wartości jest oczywiste
                        • japolan Coś Pana boli? 25.11.07, 23:29
                          Szanowny Panie!

                          Dziękuję za szczerą deklarację Pańskiego stanowiska. To naprawdę wiele wyjaśnia.
                          1. Vaticanum Secundum to - chyba jak dotąd jedyny - sobór, który miał jedynie charakter duszpasterski i nie miał charakteru dogmatycznego. Zatem - z perspektywy Prawd Wiary - katolik ma formalną możliwość takiego samego traktowania tekstów Vaticanum II, jak traktuje zalecenia uczestniczenia w pielgrzymkach czy nabożeństwach (które nie są Mszą Świętą), względnie praktykowania określonych form modlitwy. W tych sprawach katolik jest wolny. Aczkolwiek znane są objawienia, których treść wskazuje na zbawienne skutki odmawiania Różańca Świętego, ale jeszcze nie słyszano o objawieniu, w którym trzymanie się dokumentów Vaticanum II byłoby doradzane jako cenne na drodze do zbawienia wiecznego.
                          2. Jestem katolikiem, czyli wyznawcą Świętego Kościoła Katolickiego, a nie członkiem jakiejś sekty akumeniackiej. Katolika wiąże nauczanie Kościoła, a nie heretyckie czy ekumeniackie bajania. Z Katechozmem Kościoła Katolickiego można zapoznać się pod adresem:
                          www.piusx.org.pl/katechizm
                          3. Jestem katolikiem. Nie jesetm kodernistą. Z miłością traktuję Mszę Świętą w rytach niewątpliwie katolickich - sam najczęściej uczestniczę w Boskiej Liturgii w rycie trydenckim. Novus ordo missae traktuję z dużą rezerwą. Formalnie (de lege humana positiva) uznaję ważność sakramentalną wydania typicznego tej liturgii. I mam nadzieję, że spokojne "mutacje" też mogą być ważne. Sam jednak wystrzegam się bycia obecnym na NOM, jeśli jest to możliwe.
                          4. Z tym "lefebrystą" to trafił Pan jak kulą w płot. W lubelskiej kaplicy FSSPX nie byłem już prawie 4 lata. Uczestniczę zazwyczaj w tradycyjnych Mszach Świętych w jednym z lubelskich kościołów (szczegóły na stronie: Introibo.pl), gdzie liturgia sprawowana jest pod nadzorem JE Metropolity Lubelskiego Józefa Życińskieg. We Mszy Świętej sprawowanej przez prezbitera z FSSPX uczestniczyłem ostatnio prawie półtora roku temu - akurat w Brnie.
                          5. Jako świecki nie mogę należeć do FSSPX, gdyż nawet nie jestem tercjarzem owego zgromadzenia. Proszę pomyśleć, zanim pan coś napisze.

                          Z poważaniem,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka