Dodaj do ulubionych

Wizyta u czeskiego lekarza - horror!!!

18.03.08, 12:42
Dzisiaj po raz pierwszy wybralem sie do czeskiego lekarza. Oczekiwalem wysokiego poziomu i kompetencji. Niestety, to co zobaczylem przeroslo moje najgorsze oczekiwania. Jak zwykle dostanie mi sie, ze nienawidze Czechow, lecz przeciez nie moge czarnego nazywac bialym.

Najpierw musialem znalezc lekarza, co okazalo sie bardzo trudnym zadaniem. Odsylali mnie od jednego do drugiego, bo od tego roku nigdzie nie chca przyjmowac zagranicznych studentow, bo to skomplikowane jesli chodzi o formalnosci.

Wreszcie przyjeto mnie w przychodni "Zahradnikova". Lekarka u ktorej bylem byla, delikatnie mowiac, roztrzepana i mam obawy co do jej stanu zdrowia. Czegos takiego sie nie spodziewalem. Piszac diagnoze zrobila wiecej bledow ortograficznych niz ja robilem na drugim roku studiow jezyka czeskiego.

Pacjentka, ktora byla przede mna (ladna, mloda kobieta) rowniez miala podobne zdanie jak ja na temat tej lekarki. Dostalem skierowanie do lekarza specjalisty. Najpierw siostra, ktora rejestrowala nie wiedziala czy moge zostac przyjety z moim ubezpieczeniem. Po godzinie wraz z lekarka zdecydowaly, ze tak. Na czwartek zapisaly mi bardzo bolesne badanie, ktore wedlug mnie w ogole nie jest uzasadnione. Zadnej rozmowy, wywiadu - nic.

Mozecie jak zwykle mnie wyzywac, ale naprawde nie spodziewalem sie czego takiego. Dodatkowo w aptece przy realizacji recepty wszyscy sie nasmiewali z babć, które albo chciały wziąć leki bez kolejki albo nie wiedziały czego chcą.
Mialem wrazenie, ze jestem w wariatkowie i zaluje, ze poszedlem do czeskiego lekarza.
Obserwuj wątek
            • daghda.irish.pub Re: Wizyta u czeskiego lekarza - horror!!! 19.03.08, 17:45
              sieczu5 napisał:

              > Trzeba sie rozgladac dookola, a nie siedziec caly dzien przy komputerze.

              Weź się palnij w ten durny łeb, nędzny studenciku. Ciągle tylko chrzanisz te
              swoje bzdety i nawet jeżeli są prawdziwe, to MOCNO JE WYOLBRZYMIASZ! Jeżeli Ty
              non-stop do każdej spotkanej osoby podchodzisz tak, jakby to był złodziej,
              oszust i przestępca, to nie dziw się, że oni Cię wyczują. Śmierdzisz dla nich
              niechęcią, to oni nie pozostają Ci dłużni. Zamiast wyrzygiwać swoje
              wyolbrzymione teorie spiskowe, weź i zaaplikuj sobie więcej pokory dla
              otaczającego świata. Jak piszę, że chyba żyjemy w dwóch różnych Brnach, to chyba
              mam rację. Z tym, że to Twoje miasto, jest zamknięte w Twojej głowie...

              Nie podoba się? To spieprzaj dziadu do Polski!
                • japolan PAX!!! 19.03.08, 20:11
                  Szanowni Panowie,

                  Obawiam się, że sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.

                  Moim zdaniem, (zwłaszcza) ostatnie słowa wypowiedzi Miłośnika Irlandii były zbędne. O wiele lepsza byłaby próba przekonania pana Sieczu, że się myli. Mnie kiedyś w Ostrawie mało psy nie pogryzły - a ktoś je nadzorujący zachowywał się jak tępak. Ale przecież to nie znaczy, że wszystkie psy w Ostrawie są takie - o opiekunach zwierząt nie wspominając.
                  Proszę: Postaraj się - jest Wielki Tydzień - załatwić to porządnie, bez takich słów, jakie zastosowałeś. Dobra instytucja, jako miejsce pracy, powinna Cię skłaniać do stosowania "białej magii", a nie "czarnej".
                  Mnie zdarza się, niekiedy, prowadzić tzw. męskie rozmowy. Akurat dziś spotkałem jednego z takich rozmówców. I nawet sam próbował mnie znaleźć. Nie widzę pretensji, żalu, choć mówiłem stanowczo na temat o wiele ważniejszy, niż to, czy się komuś coś w Republice Czeskiej podoba, czy też nie. Jeszcze jedno: wspomniany rozmówca to obcokrajowiec. Kiedyś nawet wskazałem mu, że sposób, w jaki prezentuje swe barwy narodowe, może być w Polsce błędnie kojarzony. Zachwycony nie był, zrozumiał.

                  Panie Sieczu. Po studiach - a niekiedy bez nich lub w ich trakcie - człowiek musi zarobić na swoje utrzymanie.
                  Proszę nie docinać Miłośnikowi Irlandii z powodu jego pracy przy komputerze. Gdzie ma patrzeć, jak nie w monitor. A co by Pan powiedział o kierunku patrzenia ginekologa?
                  Apeluję o spokój.

                  Z poważaniem,
                  • kanapony Re: PAX!!! 19.03.08, 21:53
                    > O wiele lepsza byłaby próba przekonania pana Sieczu, że się myli.

                    jest to wogóle możliwe???
                    i mógłby dac Pan jakieś wskazówki?
                    sama chętnie z nich skorzystam
                    • japolan Re: PAX!!! 19.03.08, 22:40
                      Dobry wieczór,

                      Czy człowiek - rzeczywiście, lub według naszego subiektywnego wyobrażenia - nie zasługuje na szacunek?
                      Jestem przekonany, że bardzo często wystarczy szacunek i przyzwoitość. Rzeczywiste relacje międzyludzkie - zwłaszcza w naprawdę ważnych sprawach - rzadko (jeśli w ogóle) oparte są ma wypowiadaniu (zwłaszcza publicznie) tzw. okrągłych słówek.

                      Z pewnym czeskim kamratem sporo rozmawialiśmy - głównie w Brnie. Niektóre rozmowy były naprawdę poważne, wręcz trudne. Tematy były istotne. Nawet "słowa" padały. Jednak szacunek wzajemy okazał się bardzo ważny, wręcz decydujący. Przecież kamrat bez powodu nie przedstawił mi swojej ukochanej, co chyba - biorąc pod uwagę tzw. uwarunkowania międzyludzkie - nie jest zjawiskiem częstym, zwłaszcza w odniesieniu do ludzi zza granicy.

                      Znam paru ludzi, którzy są prawie zawsze uśmiechnięci - także ten, którego w TV kiedyś trochę pokazywali. Jesli ilość tzw. smiles byłaby wyznacznikiem jakości relacji międzyludzkich, ludzie ci byliby w czołówce szanowanych przeze mnie ludzi. Byliby.

                      Lubienie Czechów nie jest sprawą życia i śmierci. Sam poznałem jednego Czecha - nawet nacjonalistę czeskiego - który w swym środowisku zasłynął z, delikatnie rzecz ujmując, lekceważenia Polski. Czy mam o tym rozprawiać na prawo i lewo? Czy mam wywoływać "wojnę"? Może kiedyś dojdzie do spotkania pana Sieczu z owym Czechem. Może. W końcu Brno wielkim wielomilionową metropolią nie jest.

                      Niekiedy zastanawiam się, czy my na forum nie mamy do czynienia z jakimś swoistym czeskim nacjonalizmem wyższego stopnia - wyższego stopnia, bo w wykonaniu osób, które starają się (ciekawe, komu?) udowodnić, że są "bardziej czescy od Czechów". Proszę o trochę więcej dystansu.
                      Znam wystarczająco wielu bardzo przyzwoitych i życzliwych ludzi z Republiki Czeskiej, by móc sobie pozwolić na spokojne czytanie tego, co sporo osób tutaj denerwuje.

                      Z poważaniem,
                      • kanapony Re: PAX!!! 19.03.08, 23:13
                        japolan napisał:

                        > Czy człowiek - rzeczywiście, lub według naszego subiektywnego
                        wyobrażenia - nie
                        > zasługuje na szacunek?

                        Owszem, każdy zasługuje na szacunek. Ale ja uważam dodatkowo, że na
                        szacunek trzeba zapracowac. A potem nie wystarczy, że się go "ma".
                        Trzeba go również utrzymac. A to jest bardzo trudne.
                        Sama mam wśród rodziny /znajomych ludzi, których bardzo szanowałam.
                        Ale mijał czas a oni... bardzo się rozczarowałam nieraz.
                        Do kogo miec wtedy "pretensje" - do tych ludzi, że się, nazwijmy to,
                        upodlili? Czy do siebie, że się miało klapki na oczach? Bo,
                        niestety, jestem osobą, która zastanawia się nad sobą i swoim życiem.

                        > Jestem przekonany, że bardzo często wystarczy szacunek i
                        przyzwoitość.

                        Owszem. Ja nie raz próbowałam to sieczowi przekazac. Ludzie często
                        traktują nas tak, jak na to zasługujemy. Sami prowokujemy ich
                        zachowania.
                        Ja w Czechach nigdy nie miałam problemu. Może miałam inne
                        nastawienie niż sieczu. Pewnie tak. Ale jemu nie da się nic
                        powiedziec, bo on, jak nie ma argumentów, zaczyna pluc jadem i
                        rzucac obelgami.

                        > Przecież
                        > kamrat bez powodu nie przedstawił mi swojej ukochanej, co chyba -
                        biorąc pod u
                        > wagę tzw. uwarunkowania międzyludzkie - nie jest zjawiskiem
                        częstym, zwłaszcza
                        > w odniesieniu do ludzi zza granicy.

                        dwa przykłady z moich doświadczeń
                        moja brneńska lektorka na kursie, chyba na drugich zajęciach,
                        zaczęła opowiadac o swoim mężu a na przerwach gadałyśmy jak kumpele
                        moja znajoma, z którą mieszkałam w Pradze przez 6 dni (poznana już
                        na miejscu) w trzecim dniu ugotowała dla mnie kolację, wydrukowała
                        informacje z netu (byłam ciekawa, ale nie prosiłam o nie), a na
                        koniec zaprosiła mnie do siebie, gdybym kiedyś była w pobliżu
                        (dostałam adres, telefoin, mejl... więc nie było to na pokaz)
                        myślę, ze wszytko zależy od ludzi, którzy się spotykają
                        tamten Czech pewnie by Panu nie przedstawił swojej kobiety, gdyby
                        Pana nie polubił
                        a inny, mimo iż Pana będzie lubił nie przedstawi Panu ukochanej

                        > Proszę o trochę więcej dystansu.

                        ale ja pytałam tylko, czy jest jakiś sposób na dotarcie do siecza
                        bardzo chętnie bym skorzystała z niego, wcale nie po to, by go
                        przekonac, jacy Czesi są wspaniali i cudowni
                        bo zbyt mało znam osób, by to stwierdzic - a dodatkowo nikogo
                        okropnego
                        może mam szczęście, może pecha, a może jestem głupia i wszystko
                        sobie tłumaczę na własne kopyto
                        więc pytałam raczej po to, by tak do siecza pisac, aby wyluzował i
                        przestał pluc jadem
                        może jestem przewrażliwiona, ale nie lubuię jak się obraża miłe mi
                        osoby, nieważne czy z netu czy z realu
                        • japolan Re: PAX!!! 19.03.08, 23:39
                          Proszę Pani,

                          Proponuję więcej empatii.

                          Nie ośmielam się dywagować nad przyczynami zachowania pana Sieczu, podobnie w przypadku dzisiejszej odzywki Miłośnika Irlandii. przyczyny ludzkich zachowań są bardzo różne.

                          Niekiedy pewne sprawy - jak to się mówi - wychodzą po latach, nawet wielu. Nie czuję się władny oceniać i dawać, szczególnie "spersonalizowanych", wskazówek.

                          Zawsze może się Pani modlić. To naprawdę silna metoda.
                          Gdy kiedyś zostałem skrzywdzony, poważnie, zastanawiałem się nad tym, czymże jest moje cierpienie wobec Męki i Śmierci Chrystusa Pana. Gdyby nie łaska uczestnictwa we Mszy Świętej (nie-NOM), być może zareagowałbym ostrzej niż dziś Miłośnik Irlandii - bo chodziło o coś znacznie bardziej doniosłego niż wymiana słów w tym wątku. Podczas Mszy Św. staram się modlić także za tych, którzy mnie skrzywdzili - łatwe to nie jest. Ale skoro nadal żyję, to i takiemu wyzwaniu można sprostać.

                          Z poważaniem,
                      • sieczu5 Re: PAX!!! 20.03.08, 13:04
                        > Niekiedy zastanawiam się, czy my na forum nie mamy do czynienia z
                        jakimś swoist
                        > ym czeskim nacjonalizmem wyższego stopnia - wyższego stopnia, bo w
                        wykonaniu os
                        > ób, które starają się (ciekawe, komu?) udowodnić, że są "bardziej
                        czescy od Cze
                        > chów". Proszę o trochę więcej dystansu.

                        Na forum piszą w większości ludzie chorzy na czechofilię, więc
                        trudno im zrozumieć pewne rzeczy. Najlepsze jest to, że z normalnymi
                        Czechami dogaduję się bez problemów i z reguły przyznają mi rację w
                        sprawach krytyki niektórych czeskich realiów, natomiast czechofile
                        to zwykli fanatycy.
                        • daghda.irish.pub Re: PAX!!! 20.03.08, 16:41
                          sieczu5 napisał:

                          >
                          > Na forum piszą w większości ludzie chorzy na czechofilię, więc
                          > trudno im zrozumieć pewne rzeczy. Najlepsze jest to, że z normalnymi
                          > Czechami dogaduję się bez problemów i z reguły przyznają mi rację w
                          > sprawach krytyki niektórych czeskich realiów, natomiast czechofile
                          > to zwykli fanatycy.

                          Z chęcią się z szanownym Panem spotkam i pokażę, czy faktycznie jestem
                          "czechofilem". Nie życzę sobie takich uwag pod moim adresem - nie znasz mnie,
                          nie wiesz kim jestem i psinco wiesz o mojej pracy.

                          Starsz się za wszelką cenę pokazać, jak bardzo ci Czesi są źli. Ja widzę ich
                          drobne potknięcia, ale moim zdaniem, szanowny Pan przesadza.

                          Gdybym był chory na czechofilię, srałbym do swojego gniazda (czytaj: Polskę),
                          wynosił pod niebiosa każdego spotkanego Czecha, nie uznawał innych nacji, itepe,
                          itede.

                          Zanim wskażesz bajzel na czyimś podwórku - spójrz na własne. U mnie proszę nie
                          doszukiwać się czegoś, czego nie ma.

                          (Nie)Pozdrawiam.
                • daghda.irish.pub Re: Wizyta u czeskiego lekarza - horror!!! 20.03.08, 16:51
                  sieczu5 napisał:

                  > O!!! kultura jak na inteligencika i czechofila przystalo. Podchodze do kazdego
                  > tak, jak sobie na to zasluzy. Moze zyjemy w innym Brnie, bo ja nie nosze
                  > rozowych okularow i komputer mi jeszcze nie popsul na tyle wzroku, zeby nie
                  > widziec pewnych rzeczy.

                  Daj sobie spokój - śmieszny jesteś faceciku. Nie mam ani różowych, niesbieskich
                  czy co tam sobie jeszcze wymyślisz, okularów ani tym bardziej tego, co ty
                  nazywasz "czechofilią". Wzrok mam dobry a zmysły obserwacji jeszcze się nie
                  przytępiły - więc zanim napiszesz kolejne bzdety - zastanów się.

                  A, i wytłumacz mi jedno - skąd ta nagonka na Czechy? Sprawia to Tobie
                  przyjemność? Wystarczy, że my widzimy, jak jest. Wystarczy, że nikt z nas nie
                  mówi o tym kraju jak o raju. To, co Ty obraźliwie nazywasz "czechofilią",
                  niektórzy nazywają "integracją" z innymi. Gdybyś Pan był w Irlandii, zapewne
                  naśmiewałbyś się z "polactwa" bawiącego się we własnym gronie, nie rozumiejących
                  w ogóle tego, co się dzieje wśród tubylców, itp.

                  Widzę pewne problemy, które wcale nie różnią się od tych w Polsce. Z tym, że ja
                  chyba nie przelewam swojej frustracji i żółci na forum, bo np. jakiś Czech kazał
                  mi donieść bzdetny świstek, który tydzień później okazał się niepotrzebny.

                  Niekompetentni ludzie, błędy i brak zrozumienia obu stron zdarzają się wszędzie.
                  Ty nie potrafisz tego chyba zaakceptować i bardzo musi być Ci z tym źle. Skoro
                  mówię, że nie mam tu ŻADNYCH problemów z załatwieniem czegokolwiek - to
                  widocznie tak jest i "mam farta" w kontaktach z ludźmi. Facet spędzający 90%
                  swego czasu przed komputerem chyba raczej należy do ludzi, którzy nie umieją
                  rozmawiać z innymi... taka umiejętność (rozmowa) przeczy Twojej teorii "różowych
                  okularów i grzania tyłka przed monitorem". Poczytaj o mnie trochę i zobacz, czym
                  się interesuję (a nie skupiaj się tylko na pracy zawodowej) - może wtedy
                  zrozumiesz moje podejście do tego wsyzstkiego.

                  Pozdrawiam.
    • kanapony Re: Wizyta u czeskiego lekarza - horror!!! 18.03.08, 19:29
      wiesz, Ty to jednak masz ciekawe życie
      masz tyle doświadczeń!! trupy, mordercze ekg, niepotrzebne biopsje,
      babki na ulicy niemal zdejmujące majtki, zazdrośni faceci szukający
      zaczepki...
      to niesprawiedliwe! w porównaniu z moim... moje jest takie nudne...
    • madzinkiewicz Re: Wizyta u czeskiego lekarza - horror!!! 19.03.08, 01:12
      jakiś czas temu trzymali mnie u św. Anny kilka dni, przerzucali z
      jednej sali zabiegowej do drugiej, kłóli, głodzili (tak na wszelki
      wypadek, bo może trzeba będzie operować, więc na wszelki wypadek
      proponujemy 3 dni kroplówki)... Po czym usłyszałam: nie wiemy, co
      pani dolega, ale leki c h y b a pomogły, do widzenia, zapraszamy
      ponownie w razie, gdyby się pogorszyło! smile

      Myślę, że jednak to, że staraja się odnaleźć przyczynę należy
      cenić..., choć przebywanie w jednym pokoju z dziwną staruszką, która
      z uporem maniaka chomikowała w reklamówce codzienną porcję rohlików
      (chyba na strouhankę...) i pielęgniarki z wpadającej o 6 rano z
      termometrem nie wspominam zbyt dobrze.

      Czeska slużba zdrowia troche panikuje, jeśli chodzi o przyjmowanie
      obcorajowców (zdarzyło mi się 40 minut stać z rozprutym palcem, bo
      lekarz nie wiedział, czy ubezpieczenie pokrywa zszywanie, czy też
      nie), ale jak już upewnia się, że leczenie zostanie zrefundowane, to
      dokładają starań.

      Sieczu, nie stresuj. smile Stara wyga brneńskich szpitali i gabinetów
      lekarskich prawdę Ci powie smile
    • sieczu5 Kolejny dzien "leczenia" 20.03.08, 13:13
      No i dzisiaj jestem po kolejnych badaniach. Dzien zaczal sie jak
      zwykle lataniem do klozetu. Zjadlem od razu 5 tabletek ercefurylu i
      3 stoperany, bo balem sie, ze nie wytrzymam na badaniu. Niestety,
      nie zadzialaly w pore i bylem zmuszony odwiedzic toalety w
      przychodni. Krotko mowiac - tragedia. Brud, brak zamkow w drzwiach,
      nakopcone (a myslalem, ze Czesi nie pala w toaletach) i zalegajace
      odchody. Papieru toaletowego oczywiscie nie bylo. Zeby palic w
      toaletach w przychodni kiedy mozna wyjsc na zewnatrz to juz szczyt
      wiesniactwa.

      Co do samego badania - tym razem trafilem na porzadna lekarke -
      gastroenterologa, ktora normalnie ze mna rozmawiala, aczkolwiek nie
      wiedzialem czego ode mnie chce, kiedy kazala mi zrobic "kocici
      hrbet". Widac, ze zna sie na rzeczy i rowniez bardzo sie zdziwila
      widzac diagnoze lekarki pierwszego kontaktu. W kazdym razie czeka
      mnie seria kolejnych badan, m.in. na alergie, o skierowanie na ktore
      nie moglem sie w Polsce doprosic od dziesieciu lat.
      • kanapony Re: Kolejny dzien "leczenia" 20.03.08, 15:46
        chyba nie oczekiwałeś, że internistka - lekarz pierwszego kontaktu -
        będzie się znała świetnie na chorobach jelit?

        chodząc na siłownię chyba tam cwiczyłeś? już dzieci wiedzą, co to
        znaczy

        a opis toalet... pewnie przesadzony
        • sieczu5 Re: Kolejny dzien "leczenia" 20.03.08, 16:36
          > chyba nie oczekiwałeś, że internistka - lekarz pierwszego kontaktu -
          > będzie się znała świetnie na chorobach jelit?

          Przede wszystkim oczekiwalem, ze w diagnozie napisze chociaz jedno slowo bez
          bledu ortograficznego. Dodatkowo jak mi sprawdzila brzuch dotykiem to
          stwierdzila, ze "nic tam nie czuje, wiec nic mi nie jest".

          > chodząc na siłownię chyba tam cwiczyłeś? już dzieci wiedzą, co to
          > znaczy

          Duze dzieci nie wiedza. Ja cwicze porzadnie, nie robie jakis cwiczen dla bab.

          >
          > a opis toalet... pewnie przesadzony
          >

          Mam opublikowac zdjecia?
                  • kropkacom Re: Kolejny dzien "leczenia" 20.03.08, 17:29
                    W Brnie podoba mi się jeszcze to że farmaceuta powtórzy jak się dawkuje dany
                    lek i zapisze to na pudełku. Zawsze miałam w Polsce problem bo nigdy mi nikt nie
                    zapisywał, nawet pediatra liczyła na moją dziurawą pamięć. Antybiotyk w proszku
                    rozrabiają na miejscu w aptece więc do domu bierzesz gotowy roztwór. U nas
                    zawsze dostawałam do rozrobienia w domu.
                    • bsl Re: Kolejny dzien "leczenia" 20.03.08, 17:36
                      w Polsce od jakiego czasu tez pisza dawkowanie, wystarczy powiedziec
                      albo sami sie pytaja czy zapisac
                      bo dawkowanie musi byc na recepcie pod nazwą leku
                      a co do rozrabiania leków , to jenak wolę w domu sama, nie zwsze
                      jest konieczne podanie antybiotyku , albo po kilku dniach od
                      zapisania , większosc rozrobionych leków ma krótka date przydatnosci
                      • kropkacom Re: Kolejny dzien "leczenia" 21.03.08, 17:48
                        Myślę że o to chodzi, żeby lek przepisany na recepcie zużyć właśnie teraz a nie
                        przechowywać w domu. Ja widzę plusy i minusy takiego postępowania. W tej chwili
                        więcej plusów smile Takie rozrabianie leków w aptece i poplatki za wykupienie
                        recepty wbrew pozorom uczą podchodzenia z głową do lekarstw. W Polsce nie
                        interesowało mnie co zapisuje na recepcie lekarz (okres kiedy jeszcze dzieci nie
                        miałam) wykupywałam część albo wszystko z czego zużywałam może jedną trzecią.
                        Jeśli został antybiotyk to zdarzało mi się brać go na własna rękę. A kilka leków
                        zalega nadal w lodówce rodziców.
                    • kanapony Re: Kolejny dzien "leczenia" 21.03.08, 16:32
                      w Kraku też piszą na pudełkach i przypominają dawkowanie
                      przymajmniej w tych aptekach, do których ja trafiam
                      co mnie "wkurza" wink bo zwykle trzba potwierdzic, że się usłyszało
                      i kiwnięcie głową nie wystarcza, hehe
                      a co ja jestem - stara sklerotyczna babcia?
                      • mneznehoklepne Re: Wizyta u czeskiego lekarza - horror!!! 02.05.08, 16:39
                        sieczu5 napisał:

                        >Dzisiaj po raz pierwszy wybralem sie do czeskiego lekarza.
                        Oczekiwalem wysokiego poziomu i kompetencji. Niestety, to co
                        zobaczylem przeroslo moje najgorsze oczekiwania. Jak zwykle dostanie
                        mi sie, ze nienawidze Czechow, lecz przeciez nie moge czarnego
                        nazywac bialym.

                        Ha ha, ja mogę dokładnie to samo napisać o polskiej służbie zdrowia.
                        "Oczekiwałam wysokiego poziomu i kompetencji". Płacę miesięczną
                        składkę ok. 210 złotych a nie ma szansy zapisać się do okulisty,
                        dermatologa czy innego specjalisty. W mojej przychodni można się
                        zapisać do specjalisty tylko 25-go każdego miesiąca przychodząc
                        osobiście. Można tym sposobem cały swój urlop przeznaczyć tylko na
                        stanie w kolejkach do zapisania się do lekarza. Mój mąż czekał do
                        hepatologa 6 miesięcy, więc nie wypisuj bzdur na temat czeskiej
                        służby zdrowia, albo płać sobie składkę na ubezpieczenie. A wogóle
                        to się dziwię, że nie jeździsz leczyć się do Polski, skoro, jak
                        pisałesz, u was nie ma kolejek i wszystko jest cacy.


                        • straszna.zaraza Re: Wizyta u czeskiego lekarza - horror!!! 05.05.08, 15:28
                          >więc nie wypisuj bzdur na temat czeskiej
                          > służby zdrowia,

                          Sam jesteś bzdurą

                          >albo płać sobie składkę na ubezpieczenie

                          Płacę w Polsce

                          A wogóle
                          > to się dziwię, że nie jeździsz leczyć się do Polski, skoro, jak
                          > pisałesz, u was nie ma kolejek i wszystko jest cacy.

                          Spróbuj mając pracę i szkołę tak sobie wyjechać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka