carmella
07.01.04, 18:41
czesc.
powrocilam z moim Leopoldem, a wlasciwie z Poldzią na nasze "smieci". Podroz
minela jako tako, kicia szybko zalapala, ze juz tu byla i oczywiscie
rozrabia. Na szczescie jej sie troche unormowalo (tfu tfu) i w nocy spi. No
tu ma az 3 spore pomieszczenia gdzie moze lazic.
Po pierwsze, sama do mnie przychodzi!! We wtorek nawet na jedym fotelu
ogladalysmy skoki. Sukces wielki, zwazywszy jak uciekala przede mna ( i
przed wszystkimi innymi).
Od poniedzialku wprowadzilam do jej jadlospisu surowe miesko. Kiedys juz jej
dalam surowego kurczaka i zjadla - teraz mam wolowine. Co prawda smiechu
przy pierwszym razie bylo co nie miara. Chyba pokroilam w za duze kawalki i
Polka lapala kawalek w zeby podrzucala i urzadzala polowanie. cala kuchnie
mialam w krwiste ciapki, jakbym te krowe w swojej kuchni zabila.
Teraz juz wlasciwie siekam mieso.
Ale odkad jej daje to surowe mieso to kot jakby mniej je. Do tej pory byla
na "łiskasie" i zjadala 3 saszetki na dzien. Teraz daje jej do miski
jedzenie troche podziubie i zostawia. Wiecej zjada w nocy niz w dzien. Wiem,
ze w saszetkach sa raczej smieci i mieso jest wartosciowsze. Czy to dlatego
kotu wystarcza mniejsza ilosc?
W ogole Poldzia na poczatku rzucala sie na kazda ilosc jedzenia, teraz zjada
ale juz nie tak lapczywie jak na poczatku. czy to dlatego ze juz sie
przywzyczaila, ze ja karmie regularnie, a we wczesnym dziecinstwie czasami
brakowalo zarelka??
Na ten spadek apetytu obejrzalam oczka, nosek - sa ok. Bawi sie dalej, biega
po mieszkaniu - nie jest osowiala.
Mam sie martwic, ze je mniej, czy nie??
Aha, jeszcze jedno. Jak sie ja glaszcze - najczesciej zaczyna burczec. Tzn
juz od jakiegos czasu sie to zdarza. Przy tym burczeniu (bo to nie jest
takie kocie mruczenie) czasami zaczyna kichac lub kaszlec. Czesciej kicha.
Czy to moze byc jakas choroba, czy np nie umie schynronizowac burczenia z
oddychaniem??