Dodaj do ulubionych

czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupilach

IP: *.acn.waw.pl 19.02.04, 23:42
Obserwuj wątek
        • babik Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 20.02.04, 13:33
          Frunze :))) Zadajesz pytania na które nie ma odpowiedzi. Kiedyś dyskutowałem z
          człowieczkiem na temat kup przy naszej kopie na Ursynowie. Zaprponowałem , jak
          to jest gdzie indziej na świecie , specjalne kosze na śmieci. Konstrukcja jest
          wyjątkowo prosta, stelaż i plastikowy worek. Usłyszałem , że takie kosze
          szpeciłyby widok górki.
          No to ja przepraszam , ale nie będę pakował do kieszeni kupy mojego psa.
          • frunze Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 20.02.04, 14:21
            Babik :))) To samo sobie pomyślałam, w "wielkim świecie" te kosze nie szpecą, a
            w Polsce każdy by chciał, żeby kup nie było, ale nic nie zrobi w tym celu. Są
            kosze na plastik, na szkło, białe i kolorowe, nie rozumiem dlaczego nie może
            być kosza na kupę psią. Ja z przyjemnościa sprzątnę po swoim psie, poważnie,
            ale nawet nie wiem, co miałabym potem z tą kupą zrobić. Może zakopać?? :)
            Pozdrawiam F.
          • Gość: lukashh Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: 217.144.243.* 20.02.04, 14:31
            Watki sie powtarzaja do znudzenia,ale trudno.Ostatnio mialem okazje byc w
            pewnym kraju w cywilizowanej Europy gdzie kup na chodniku mijalem bez liku.Tam
            ludzie posiadajacy zwierzaka i placacy za niego podatek nie przejmuja sie
            jego "big-job".Robia to sluzby na ktorych konto wplywa czesc szmalu za
            pieska.wedlug mnie jest ok.W naszej polskiej rzeczywistosci jest wszystko na
            opak.Karze sie nam placic ,ale i sprzatac,czyli kolejna chec zarobienia
            pieniedzy za nic....Jak znajdzie sie juz psiarz gorliwy nie wie co ma dalej
            zrobic z tym cieplem ktore akurat trzyma w rece(mam nadzieje,ze przez
            woreczek).A teraz z drugiej strony..nigdy nie widzialem aby jakas mamusia
            posprzatala po swoim nagle przycisnietym maluchu.Objetosciowo jest czesto tego
            wiecej niz po jakiejs psinie.Mozna by sobie tak polemizowac w nieskonczonosc
            Pozdrawiam
        • fion_a Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 20.02.04, 15:10
          Tak,tu sie zgodze, z tym jest problem, bo psie fekalia nie powinny trafiac na wysypiska. W sumie firmy zajmujace sie psimi odpadami to nuie jest zły pomysł, tylko czy co 5 metrow ma stac kosz na psie kuopy??bo moim zdaniem, powinny byc tez wydzielone czesci trawnikow osuedlowych na spacery z psami, a psie kupy przeszkadzaja najbardziej w centrum miasta i na osiedlowych chodnikach.

          I czy z takiego kosza nie smiwrdzi??
      • Gość: BlueBerry ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.04, 16:00
        zeby mozna bylo cos prawnie egzekwowac to trzeba stworzyc warunki do spelniania
        tych wymogow. i to nawet nie jest kwestia osobnych koszy na spie odchodzy, to
        jest kwestia koszy na smieci w ogole. kiedys sprzatalam po moim psie ale
        przestalam (przynajmniej na moim osiedlu) kiedy kosze na smieci zniknely. nie
        bede zasuwac z workiem gowna do domu bo nie mam gdzie go wyrzucic. nie ma
        warunkow nie ma sprzatania - to proste. tam gdzie kosze sa to sprzatam.

        a swoja droga to nie tylko kwestia warunkow ale i mentalnosci. widac to bardzo
        dobrze u mojego znajomego na zamknietym osiedlu gdzie takie kosze na kupy sie
        pojawily. a kupy nadal leza na chodnikach. tak jak i inne smieci. kwestia
        sposobu myslenia. i tyle.
        rownie dobrze mozna by zapytac kiedy palacze przestana kiepowac pety na
        chodniku (lub wyrzucac je przez okno samochodu) a matki zaczna zbierac papierki
        po batonikach ich dzieci.
        szkoda gadac.
      • Gość: ewa Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: 212.87.3.* 20.02.04, 17:43
        I ci co smieca na ulicy i ci co nie sprzataja po pieskach sa pozbawieni kultury,
        i jednakowo mnie draznia. Kilka lat mieszkalam w duzym bloku na parterze, a
        sasiedzi trawnik przed mojm oknem uwazali za swietne miejsce na toalete dla
        pieskow i do usuwania smieci ze swych mieszkan (a byly i smietniki i kosze w
        bolizu). Nic nie pomagalo, i jeszcze wyzwisk sie musialam nasluchac gdy
        zwracalam uwage. I co to za argument ze 'kupy nie powinny trafiac na
        wysypiska'? A niby dlaczego? Na wysypiska trafia wiele jeszcze bardziej
        szkodliwych odpadow. Jak nie ma kosza na smieci w poblizu 'toalty' pieska to
        trudno, trzeba to co zostawia piesek zebrac w torebke zniesc i nawet do
        wlasnego kubelka na smieci, tak jak to robia wlasciele kotkow. Pewnie ze to malo
        przyjemne i klopotliwe, ale tak wlasnie robia wlasciciele psow w wielu krajach.
        Mysle ze ci ktorzy mowia o 'obiektywnych trudnosciach' nawet gdyby tych
        trudnosci nie mieli i tak nie beda sprzatac, im sie tego zwyczajnie robic nie chce.
        ewa
        • neeki Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 20.02.04, 17:47
          tez mnie wkurza jak mi ktos wyprowadza psa na trawnik przed domem, tym bardziej
          ze 50 m dalej jest pole i las. juz ochrznilam jedna paniusie. ale sorry w lesie
          po psie sprzatac nie bede.
          u nas na osiedlach nie ma koszy na smieci. ok niesc kupe do domu. a przepraszam
          to moze pozbyc sie wszystkich koszy na smieci i nos sobie smieci tez do domu ?
          jak mozna dac smietniki to mozna dac i pojemniki na kupy.jak sie chce
          egzekwowac przepisy to najpierw trzeba dac obywatelom mozliwosc zastosowania
          sie do nich.
        • Gość: BlueBerry ?! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.02.04, 20:15
          >Jak nie ma kosza na smieci w poblizu 'toalty' pieska to
          > trudno, trzeba to co zostawia piesek zebrac w torebke zniesc i nawet do
          > wlasnego kubelka na smieci, tak jak to robia wlasciele kotkow. Pewnie ze to
          malo przyjemne i klopotliwe, ale tak wlasnie robia wlasciciele psow w wielu
          krajach.

          czemu czasem mam wrazenie ze nie kazdy wie o czym pisze.

          po pierwsze - w krajach w ktorych jest obowiazek sprzatania po psach, sa do
          tego warunki. a te warunki to rowniez specjalne kosze na odchody
          po drugie - chyba nigdy nie widzialas kupy po 70 kilowym psie, a tym bardziej
          nie probowalas ja sprzatnac. nie da sie tego zaniesc dalej niz kilkanascie
          metrow do najblizszego kosza na smieci. swoja droga niezly bylby to ubaw gdybym
          wziela taka kupe ze soba, wsiadla do tramwaju i postanowila ja zawiesc do domu,
          by tam wtyrzucic ja do wlasnego kubla, tak jak potencjalny wlasciciel kota. mam
          nadzieje ze jak kiedys przyjdzie mi cos takiego do glowy to w tym
          tramwaju/autobusie/metrze trafie na Ciebie.

          i wiem co mowie kiedy mowie o "obiektywnych trudnosciach". bo jak ich nie mam
          to po psie sprzatam. nie ma koszy na smieci, nie ma sprzatania kup. sa kosze na
          smieci, to i kupa zostaje sprzatnieta i wyrzucona. to proste i logiczne. zawsze
          tak robilam i bede robic.
    • Gość: lw Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: *.crowley.pl 20.02.04, 18:34
      Marzy mi się,aby było u nas jak w innych cywilizowanych krajach,np.Wielkiej
      Brytanii,ale ja już się tego nie doczekam(30 lat na to nie wystarczy).
      I ta polska obłuda-najbardziej zawsze krzyczą Ci,którzy mają najwięcej na sumieniu.
      Co do odchodów na chodnikach,to rzeczywiście tak nie powinno być,ale co do
      trawników to patrząc na sposób ich pielęgnacji,to pewnie gdyby nie te psie
      odchody,które zresztą latem bardzo szybko stają się nawozem naturalnym,to
      porastałyby lichutką trawką,a tak na osiedlach rosną bujne łąki z różnorodnością
      roślin zielnych.Popatrzmy jak wygląda pielęgnacja trawników miejskich a ile
      pracy i nawożenia wymagają piekne zieleńce.Na budowane osiedla przywożone jest
      podłoże o właściwościach odprowadzających wodę-taki bardzo gruby żwir,resztki
      cegieł itp.,na to cieniutka warstewka jakiejś mniej żyznej ziemi,a potem
      koszenie i zbieranie tego,co powinno się przekształcić w nawóz organiczny,
      podobnie z liśćmi spod drzew.Rośliny nie żyją powietrzem,muszą pobierać z gleby
      składniki mineralne i organiczne,ich źródłem w naturalnych ekosystemach są
      elementy skał,kości martwych zwierząt oraz rozłożone przez bakterie glebowe
      martwe rośliny i zwierzęta.W WB nawet w szkołach wdraża się ekologiczną
      utylizację śmieci pochodzenia organicznego-przy udziale bakterii glebowych i
      dżdżownic.Może kiedyś u nas zostaną zrobione wielkie kompostowniki,gdzie będzie
      się wywozić zebrane liście i koszoną trawę+zebrane odchody zwierząt,a potem już
      pięknie pachnącym kompostem użyźniać miejskie trawniki i ekologiczne uprawy.
      Prześledźmy teraz może wpływ na wygląd naszego otoczenia i wpływ na jego stan
      resztek pozostawianych przez porządnych,czystych ludzi,do których nikt nie ma
      pretensji,bo plastik i szkło nie śmierdzą.Jak pięknie wyglądają przyozdobione
      kolorowymi tworzywami sztucznymi i potłuczonymi szkłami trawniki,miejsca
      wypoczynku letniego i pikników,jeziora-w przeciwieństwie do paskudnych kup,które
      w momencie gdy ziemia ożywa,wyrosną pierwsze nadziemne części roślin,zaczną się
      mnożyć glebowe mikororganizmy,dżdżownice,znikają bez śladu w ciągu kilku dni,te
      piękne kolorowe ozdoby nie znikną same nawet po kilkunastu latach.
      Nie życzę żadnemu z przerażonych cuchnącymi kupami rodziców dzieci aby ich
      pociechy przewróciły się jadąc na rowerku lub biegając z rówieśnikami na
      trawniczek bez kup,ale za to z roztrzaskanymi tak,że już się ich nie da nawet
      pozbierać,szklanymi butelkami i słoikami.Albo aby znalazy się w płonącym
      lesie,gdzie denko od pozostawionej butelki zadziałało w piękny słoneczny dzień
      jak soczewka skupiająca.A co z resztkami glikolu polietylenowego uszkadzającego
      nerki,które pozostawiają niesprawne samochody na parkingach naszych osiedli(a
      potem nie wiadomo dlaczego większość żyjących w miastach zwierząt umiera na
      niewydolność nerek).
      W tym uczciwym,zadbanym,czystym kraju,kraju równości i sprawiedliwości jedyną
      grupą do której ciągle są o wszystko pretensje(nie liczaąc polityków),od których
      się wymaga i którym zarzuca się ograniczanie wolności osobistej innych obywateli
      są właściciele psów.
      A czemu nie wprowadzić wysokich grzywien lub podatków od rodzin alkoholików,
      młodzieży,narkomanów,mężczyzn-zostawiających po swoich zabawach niebezpieczne
      resztki i w stanie ograniczonej świadomości lub nagłej potrzeby także wydaliny,
      bogaczy,którzy oszczędzają pieniądze na wywóz śmieci i gruzu pozbywając się ich
      w podmiejskich laskach,zapomnianych parkach i przydrożach.Te śmieci same nie
      znikają.
      Ten świat nigdy nie będzie doskonały i piękny,bo żyją w nim ludzie:(
      • Gość: Lenka Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: *.chello.pl 20.02.04, 21:43
        Iw następnym razem nie pisz takich długich postów bo naprawdę to się ciężko
        czyta.
        Wracając to śmierdzącego tematu-niektórzy tutaj mówią że na zachodzie to ludzie
        sprzątają kupy po psach tylko u nas jest tak bródno.Tylko jak napisał
        słusznie Blue Berry ,a inni zdają się tego nie zauważać, tam zanim władze
        zaczną wymagać i karać to najpierw stwarzają ku temu odpowiednie warunki.U nas
        tego niestety nie ma.
        No, ale w Polsce wszystko stoi do góry nogami.Najważniejsze jest przecież żeby
        zgarnąć kasę,a nie żeby rozwiązać problem-oczyścić chodniki i zieleń.
        Pieniądze jak zwykle pójdą na duperele,podobnie jak te z podatków za psy.
        • Gość: ewa Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 12:24
          Zbyt czesto widze smietnik a obok niego psia kupe by uwierzyc ze nie sprzata sie
          tylko z powodu braku smietnikow. Wsiadanie do tramwajow z psia kupa nie jest
          konieczne, w Warszawie na wiekszosci przystankow kubly na smieci sa, chyba
          rzeczywiscie dawno po swych pieskach nie probowaliscie sprzatac ze tego nie
          zauwazacie. I te argumenty 'nie bede sprzatac bo dbam o sorodowisko', no bo
          kupa 'nawozi' trawnik, ale jednoczesnie jest straszliwie szkodliwa gdy sie ja
          wywiezie na wysypisko...
          Co do pielegnacji zieleni w Warszawie, to rzeczwiscie wiele nam brakuje do UK,
          ale tam gdzie ja mieszkalam z tym bylo calkiem OK. Trzeba bylo jednak zobaczyc
          tego biednego dozorce ktorego kosiarka co chwile natrafial na psia kupe, do
          koszenia trawy ubieral sie jak do wyprawy w kosmos inaczej psie gowno mialby
          wszedzie na ubraniu, we wlsosach i oczach. Ale jak rozumiem to tez nie jest
          problem wlscieciela psa 'bo placimy podatki'. No i problemem sa nie tylko te
          psie kupy. Psy sa czesto wyprowadzane w ostniej chwili, efekt kaluza w windzie
          lub obsikana sciana domu. To tez niewielu wlascicielom psow przeszkadza. Bo
          'jest dozorca, wiec niech sprzata'.
          Nadal twierdze ze wlasciciele pieskow nie sprzataja bo sie im tego nie chce
          robic. I watpie by sama wieksza ilosc kublow na smiecie cos tu zmienila, pewnie
          trzyba pokolen psow i wysokich kar by ich wlasciele sie choc troche zmienili.
          ewa
          • Gość: aka Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: *.we.client2.attbi.com 22.02.04, 16:54
            o rany z tymi kupami !! Czy naprawde nie mozna odchodow po swoim piesku wlozyc
            do torebki i na smietnik ?"Trafi na wysypisko" - a pieluchy z ludzkimi
            odchodzmi tam nie trafiaja ? Mozna w koncu jesli ktos chce ochraniac
            wysypiska psie odchody wrzucic do wlasnej muszli klozetowej. Nie mozna
            przeciez wszedzie ustawiac koszy na te odchody a nawet jak sa , to co myslicie
            sie pozniej z tymi "klejnotami"dzieje? Mieszkam niedaleko zbiornika wodnego ,
            bardzo ladnego miejsca gdzie czesto ludzie wychodza na spacery ze swoimi psami.
            Ludzie mieszkajacy przy tej trasie ustawili kilka pojemnikow na torby
            plastykowe, takie od zakupow jesli ktos wychodzac z pieskiem zapomni swojej.
            Nikt pozniej tych odchodow nie zostawia tylko zabiera do smietnika. Swojego
            smietnika. W calym miescie nie widac kup na chodnikach ani na trawnikach bo
            kazdy wlasciciel psa dba sam o usuniecie tego "towaru". To chyba nie kwestja
            szukania rozwiazania u innych ( sluzby miejskie itd) ale odpowiedzialnosci
            wlasciciela czworonoga. W tylu innych krajach jest to zaden problem ale z
            tego , co czytam , w Polsce jest to po prostu zwyczaj : nie depczmy trawnikow
            bo wtedy nie beda ladnie wygladaly ale zostawmy je obsrane bo to wygodnie.
            • Gość: lukashh Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: 217.144.243.* 22.02.04, 17:09
              to nie dzieje sie tylko w Polsce...Nie traktujcie Polacy nas Polakow jako cos
              zgola najgorszego.Ludzie i ja nie sprzataja gowien bo im sie po prostu nie
              chce,bo uwazamy,ze po to placimy za psa iz ktos bioracy ten szmal powinnien na
              niego zapracowac.I normalnie zdyscyplinowani psiarze staraja sie aby ich
              zwierzak zalatwial swoje potrzeby w miejscach gdzie jakas rozchisteryzowana
              paniusia nie wdepnie w kupe...Jest tu tendencja do generalizowania.To tak samo
              jak bym stawial w rowne szranki ktoras tu oponentke z charkajacym lub
              smarkajacym prosto na chodnik menelem.
              • wozimek Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 22.02.04, 22:37
                Ludzie nie rozumieją prostego faktu, że jeśli ktoś płaci podatek za posiadanie
                psa, czy innego zwierzaka, nie zwalnia go z elementarnej odpowiedzialności za
                swojego pupila. Czy gówno po zapłaceniu podatku mniej śmierdzi, lub trudniej w
                nie wdepnąć? Łatwo jest kochać, jak nie wymaga to ubrudzenia rączek. Nakarmić,
                pogłaskać -TAK, posprzątać już NIE.
                Jak ja płacę za wywóz śmieci, to nie wywalam ich przez balkon, tylko do śmietnika!
                Większość waszego podatku idzie na schroniska dla zwierząt, gdzie trafiają
                ofiary takiej selektywnej miłości. Bo przychodzą wakacje, pieska nie ma z kim
                zostawić...i dla własnej wygody wywozi się go daleko od domu i wywala z samochodu!
                Najbardziej groteskowy jest widok takiego miłośnika zwierząt na spacerze. Piesek
                załatwia swoją potrzebę i stara się zagrzebać to co zrobił. W tym momoencie na
                twarzy właściciela występują żyły, napręża muskuły i smycz, aby tylko jego pupil
                nie upaprał sobie łap i do domu nie naniósł. Bo gówno na prywatnym dywanie jest
                be, ale publicznym trawniku jest cacy. Pan hrabia podatek zapłacił i jest
                usprawiedliwiony. Ile jest tego podatku? Podzielcie sobie kwotę podatku przez
                ilość produkowanego przez waszego pupila gówna, i odpowiedzcie sobie czy tej
                kasy wystarczy na sprzątanie! Nie wnikam jaka jest ściągalność w/w podatku, bo
                pewnie szara strefa tutaj też zbiera swoje żniwo.

                Najciekawszy jest koronny argument, że psia kupa śmierdzi krótko i użyźnia glebę
                i jest okej. Ciekawe, że psa na spacer wyprowadza sie na cudzy lub publiczny
                trawnik...
              • Gość: ewa Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: 212.87.3.* 23.02.04, 09:59
                Twoje podatki, jezeli je placisz bo wiekszosc wlascieli pieskow nie placi, so
                znacznie mniejsze niz to co przenacza sie na wylapanie bezdomych psow w
                Warszawie i dotacje do schronisk. Co do innych krajow, bywa roznie tam gdzie
                ludzie sa odpowiedzialni a podatki wysokie jest znacznie lepiej niz w Polsce. W
                Skandynawii przez kilka lat nie widzialam nawet jednej kupy w publicznym miejscu.
                ewa
                Ps Rozumiem ze ty do histerykiem nie jestes i pasjami lubisz w to cos wdeptywac!
                  • Gość: dulski Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: 217.144.243.* 23.02.04, 15:11
                    Z uporem maniaka drazy sie temat gowna.Doskonale wszyscy zdaja sobie sprawe,ze
                    to nic nie zmieni.Zawsze bedzie podzial na tych zlych i lepszych w jakiej
                    kolwiek dziedzinie...Psy jak sraly tak beda to robic,wlasciciele,albo
                    sprzatna ,albo nie,jakis menel(nie tylko) wystawi swoja wlochala dupe i tez
                    nasra jak mu sie zechce,entuzjasta porzadkow wywali kolejnego peta przez
                    okno.Zmanierowana paniusia zapakuje swoje stare graty po remoncie
                    wypacykowanego teraz mieszkanka i wywiezie je do lasu.Taka jest nasza
                    mentalnosc,czesto dulszczyzna.my chyba dopiero zaczynamy sie po troszeczku
                    uczyc cywilizacji.A suf jest wszedzie prosze szanownego plenum.Czy pani
                    wychwalajaca Skandynawie byla moze na obrzezach Stockholmu,Oslo?
                • Gość: lw Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: *.crowley.pl 23.02.04, 16:32
                  Wytłumacz mi,proszę z jakiej racji posiadacz psa ma płacić za wyłapywanie
                  bezdomnych psów i dotacje do schronisk?Czy własciciele samochodów płacą za to,że
                  niektórzy z nich porzucają wraki nieużywanych aut,oczywiście bez tablic
                  rejestracyjnych i potem zarządca miasta musi je odwozić na złomowisko(wiadomo
                  ile kosztuje obecnie obowiązkowe złomowanie autka),albo też przyszli rodzice,
                  którzy porzucają swoje dzieci płacą podatek,z którego utrzymywane są domy
                  dziecka i pokrywane koszty leczenia?
                  Sam fakt,że ludzie mają psa to nie dość,że zysk z podatku,ogromne zyski dla
                  producentów karm,zabawek,akcesoriów(ostatnio podawali w TV,że roczny zysk ze
                  sprzedaży produktów dla zwierząt w Europie to kwota z której można kupić 60.000
                  egzemplarzy najlepszej włoskiej marki)to jeszcze o tego psa,którym się ktoś
                  opiekuje mniejszy wydatek dla państwa na schroniska.Jak tak nadal państwo będzie
                  traktować właścicieli psów,wprowadzać przepisy bez realnej możliwości ich
                  spełniania,to już niedługo zabraknie miejsc na schroniska,uprzedzę od razu
                  zagorzałych przeciwników psów,że uśmiercanie i zabezpieczenie zwłok to też
                  znaczny wydatek,pomijając jak zostałoby to odebrane przez cywilizowane państwa.
                  Dla przeciwników zwierząt ich właściciele to mają same przyjemności-głaskanie,
                  spacerki itp.-skoro to taka przyjemność to czemu sami sobie jej nie sprawią.
                  Wielu właścicieli zwierząt ma je nie z własnego wyboru,dla przyjemności,tylko z
                  dobrego serca i odpowiedzialności za czującą istotę,bo nie mogli zostawić
                  porzuconego psiaka,albo też ktoś widząc,że dobrze się opiekuje jednym podrzucił
                  im pod drzwi następnego.
                  Do tych innych krajów,o których tak chętnie piszą przeciwnicy zwierząt,to
                  przedstawiacie tylko jeden aspekt-że nie widać kup,ale jak to osiągnięto,to już
                  nie piszą.W tych krajach zaczęto wszystko od podstaw,począwszy od
                  uniemożliwienia niekontrolowanego rozrodu nierodowodowych zwierząt dla zysku(u
                  nas to są te niby hodowle,które oferują "rasowe pieski,kotki bez rodowodu" i
                  menele, którzy trzymają psy po to,żeby za sprzedane tym,którzy nad nimi się
                  ulitują szczeniaki,kupić sobie alkohol,nie mówiąc już o schroniskach,oczywiście
                  nie wszystkich,gdzie z powodu braku pomieszczeń w stosunku do ilości zwierząt,
                  nie izoluje się suk w rui),powszechną sterylizację zwierząt(dzięki temu mniej
                  jest też uciekających za samicami w rui kotów,czy psów lub uciekających samic w
                  rui,mniej agresywnych osobników),poprzez zorganizowanie warunkow do sprzątania
                  -albo specjalne służby,dzięki czemu zyskują nowe stanowiska pracy,nie gorsze od
                  służb sprzątających po ludziach,a skończywszy na wydzielaniu terenów do
                  wyprowadzania psów(w niektórych krajach,np.Węgry i Finlandia-robi się nawet
                  specjalne place do zabaw dla psów,ogrodzone).
                  U nas wszystko robi się od końca i jak na razie większość posunięć rządowych ma
                  na celu pozyskiwanie kasy,gdzie tylko się da.
                  Nie może być tak,że psy mają być prowadzane cały czas na smyczy,muszą mieć
                  możliwośc wybiegania się i zabawy,tak jak ludzie,muszą gdzieś wyładować
                  energię,bawić się z innymi-to zapewnia prawidłowy stan psychiki (widać jak
                  zachowują się ludzie,którzy siedzą na tym forum i szczerzą zęby na innych(za
                  mało czasu spędzacie socjalizując się z innymi i poprawiając krążenie w
                  mózgowiu).A nasze prawo nakazuje trzymanie psa na smyczy w miejscach publicznych
                  i w lesie.Jak zarzucają przeciwnicy psów,psy przeszkadzają im w parkach,nad
                  jeziorami-to gdzie w takim razie psy mogą być spuszczane ze smyczy(od razu
                  uprzedzę,że wielu by chciało,ale nie każdego stać na swój dom lub ogródek, oraz,
                  że niektórzy ludzie i dzieci mogliby się przeprowadzić z blokowisk do osobnych
                  domów i to nie jest moje zdanie).
                  A teraz na zakończenie powiem tyle,że zarzuty wobec właścicieli psów trafiają
                  nie tam gdzie trzeba,bo ci,którzy tu próbują się bronić,to są właśnie ci
                  właściciele,których to wszystko obchodzi i jeżeli przepisy będą sensowne,to na
                  pewno się im podporządkują.Zostanie jednak jeszcze ta grupa(tacy są nie tylko
                  wśród właścicieli zwierząt),których wszystko g.... obchodzi i na nich nie ma
                  rady-jak się do nich odezwać to puszczą taką wiązankę,że nikt ich nie przegada
                  lub udowodnią swoje racje mechanicznie(nawet służbom porządkowym)albo
                  właścicielem są tylko w domu-i zwierzaka puszczają samopas i ani ludzkie gadanie
                  ani rozporządzenia ich nie obchodzą.Ja swojego psa spuszczam ze smyczy poza
                  osiedlem na odludnych nieużytkach lub późno w nocy,ryzykując często własne
                  życie,tam kręcą się różne"typy"ludzkie,ale co z tego skoro pełno biega psów bez
                  opieki-osiedlowe to jeszcze znam i wiem który co,ale mój pies jest bardzo
                  przyjacielski i żal mu,że one prowokują go do zabawy a on nie może z nimi
                  pobiegać.Jak na razie to służby porządkowe czepiają się tylko tych właścicieli,
                  których psy są ułożone i trzymają się blisko,więc mogą ustalić ich właściciela i
                  zgolić z niego kasę,i nie ma to nic wspólnego z zapewnianiem porządku i
                  bezpieczeństwa,bo w razie pogryzienia człowieka czy innych wypadków takiego
                  właściciela od razu się ustali i można choćby stwierdzić,czy pies był szczepiony
                  p/wściekliźnie,a te niby bezpańskie psy ugryzą i znikają bez śladu.Toż samo
                  dotyczy ewentualnych zanieczyszczeń po niby bezpańskich psach.
                  Wątku zaśmiecania,defekowania i oddawania moczu na klatki schodowe lub pod
                  drzewka pod cudzymi oknami przez ludzi(widział ktoś psa który strumień moczu
                  skieruje metr nad ziemię),czego przeciwnicy psów udają,że nie widzą lub nie chcą
                  widzieć nie rozwijam,bo i tak zaraz zaprzeczą.No chyba,żeby poruszyć ten wątek
                  na innym forum,nie dotyczącym zwierząt.
                  • neeki Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 23.02.04, 20:05
                    co do trzymania psow na smyczy. niby przeszkadzaja chasajace psy. pewnie, ale
                    juz takie rozwydzone dzieciaki to nie przeszkadzaja ? mnie nie przeszkadza pies
                    w parku i na plazy a za to przeszkadzaja drace niemilosiernie geby dzieciaki. i
                    co ? moze tak wprowadzic nakaz trzymania dzieci w wydzielonych miejscach ? tak
                    samo glupi pomysl jak trzymanie psow na smyczy.
    • Gość: zorro Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: 217.8.190.* 23.02.04, 14:00
      Ta.. ja latam z psem najdalej jak mogę od zabudowań, ale panowie z budowy i
      okolicznych zabudowań będąc na tak zwanym "gazie" na chama wypinają się i
      wydalają swoje kac-kupy! Co krok tam niespodzianka w postaci wypiętego bialego
      dupska!Mamy calą zasraną różnymi odmianami ludzkiego gówna łąkę, po której
      nasze pieski biegają i zalaną ludzkim moczem klatkę schodową..Wymagajmy od
      siebie a nie wypinamy się byle gdzie i wydalamy !
      Ludzie są gorsi od zwierząt.

    • yamaszka Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 23.02.04, 16:40
      Ja akurat pilnuję, tego aby mój pies nie załatwiał sie przy blokach itp. Ale
      tak na marginesie płacąc podatek za psa wlaściciele powinni dostawac coś w
      zamian od miasta chociażby głupie przyrządy do sprzątania lub więcej koszy na
      śmieci (moze jest ich duzo w większych miastach,ale w małej miejscowości, z
      której ja pochodze nie ma ich tak wiele,a spacer z psia kupą w torebce nie jest
      przyjemny) Poza tym służyby miejskie i tak ograniczają nam wolność-nie ma
      miejsc, w których pies mógłby się wybiegać.Co z wygospodarowaniem takich
      miejsc. Spójrzmy na zagraniczne miasta-są specjalne tereny wyznaczone na tego
      typu spacerów itp.U nas też zdałoby to egzmain.
      • neeki Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 23.02.04, 16:48
        w Londynie jest mnostwo parkow w ktorych psy biegaja sobie swobodnie, nikt nie
        wymysla wyprowadzania na smyczy. a i pieski tu milsze, wychowane, nie rzucaja
        sie na innych. po psie sprzatac trzeba.
        w ogole zwierzat nie ma za duzo, nie widzi sie bzdomnych. ale ogolnie
        podejscie jest inne. nikt nie kaze psa w kagancu do autobusu wprowadzac, nie
        placi sie tez za niego biletu ( polski bezsens)
    • Gość: mistral Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: *.icpnet.pl 25.02.04, 16:51
      ja jestem na tyle głupi, że kupę po moim psie zbieram do foliowego woreczka i
      zanoszę do kosza na śmieci. Inni na osiedlu patrzą na mnie jak na głupka, albo
      odracają się i tyłem i udają, że nie widzą że sprzątam, bo oni nie sprzatają po
      swoich. Sprzatam i bedę sprzątać - dla zasady. Ale szczerze mówiąc, też się
      zastanawiam gdzie podziewają się pieniądze, które wpłacamy za psa? Ostatnio
      czytałem, że w Poznaniu jest 30tys. zarejestrowanych psów, za każdego trzeba
      zapłacić 45 zł na rok. Czyli 30 tys. x 45 zł= 1 350 000 zł. Przecież to
      strasznie dużo pieniędzy!! Gdzie są te pieniądze, na co są wydawane?? Podzielić
      na 12 miesięcy, to przecież ponad 112 tys. Za te pieniądze chyba można by
      zatrudnić ludzi, którzy by sprzątali po psach?? I jeszcze by zostało...
      • wadera2 Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 25.02.04, 22:45
        Cóż, w Krakowie ten podatek jest włączany do wspólnej kasy miejskiej, nie ma znaczenia "od czego" jest pobierany. Nie ma więc szansy, że zostanie spożytkowany na jakieś potrzeby związane ze zwierzętami. Nie wiem, ale spodziewam się, że tak jest i w innych miastach.Ale - od dawna mam jedną uwagę. Kiedyś miałam psa, a teraz kotki i ku mojemu zdziwieniu dowiedziałam się, że od kota nie ma podatku, bo nie "zanieczyszcza". A więc jest związek - podatek jest od zwierząt, które załatwiają się na trawniki, więc prosty wniosek - powinny być przeznaczane na sprzątanie po nich. Ale może się mylę...
            • Gość: prostaczka Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: *.crowley.pl 27.02.04, 23:47
              Kobieto,wyluzuj,ile jeszcze będziesz drążyć ten temat od każdej strony która Ci
              wpadnie do głowy.Napisz może pracę doktorską nt."Co zwalenie śmieci pod
              drzwiami ma wspólnego z defekacją psów na dworze".Życzę powodzenia w walce z
              brakiem kultury w polskim społeczeństwie(nie tylko posiadaczy zwierzat)i przy
              okazji proponuję przyjąć nowy przydomek-don Ewichot.Czy nie ma już na świecie
              ważniejszych spraw?????????(30% bezrobocie,szpitale,w których nie ma za co
              leczyć,wzrastająca liczba nowotworów z powodu udoskonalania świata nowymi
              substancjami chemicznymi i technologiami,1/3 ludzi na ziemi głoduje,gdy inni
              obżerają się ponad miarę i wydają ogromne kwoty na uzbrojenie itd.....)
              • wozimek Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 28.02.04, 10:41
                droga prostaczko,
                Czy nie ma na świecie ważniejszych spraw?
                Odpowiadam: są. Ale na większość nie masz, ani ty, ani ja, ani Ewa
                bezpośredniego wpływu.
                Natomiast możesz mieć wpływ na to dzieje się w Twoim bezpośrednim otoczeniu. NP:
                Jeżeli ktoś ma psa i po nim posprząta, to będzie o jendą kupę na trawniku mniej,
                jak kto pali papierosy i zamiast wywalić kiepa na chodnik zdusi go w śmietniku,
                to będzie o jednego kiepa na chodniku mniej, itp.
                Nie chodzi więc o naprawianie całego świata. Jeżeli ktoś, nawet tylko jedna
                osoba zostanie przekonana, do sprzątania po swoim pupilu, to było warto!

                PS. Jedyne co może uratować cały świat to kataklizm, po którym nie pozostanie
                przy życiu ani jednen przedstawiciel homo sapiens.
              • Gość: ewa Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi IP: 212.87.3.* 01.03.04, 14:42
                a czy Ty umiesz czytac, ja tylko napisalm ze placenie podatkow nie zwalnie
                nikogo od sprzatania po psie. Jestes jedna z nielicznych osob na tym forum ktora
                napisala ze sprzata, wiekszosc pisze ze niesprzata bo... No i tu wlasnie czesto
                pada argument bo 'place podatki'.
                A co do 'prostaczki' no coz powodzenia w zajmowniu sie 'powaznymi' problemami...
                Mysle ze jednak swiat bylby znacznie przyjemniejszy gdyby niektorzy zaczeli go
                poprawiac od tych 'malych' spraw.
                ewa
    • Gość: Flora maruda IP: 213.25.91.* 02.03.04, 10:35
      chcesz nas wychowywać ??
      Najpierw wychowaj się sama i swoje potomstwo tak, aby ludzie nie bali sie w
      dzień i noc. Aby Twoje dzieci nie zamordowały innego dziecka, nie dewastowały
      otoczenia, nie ćpały, paskudziły, demoralizowały, itp.
      Dopiero jak sama będziesz w porządku, to zwracaj innym uwagę.
        • tomek24wa Re: czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupi 19.04.04, 17:30
          A jak myślicie, gdyby w ramach np. przepisów w gminach wprowadzony został nakaz
          sprzątania po własnym psie - może to zmieniłoby jakoś sytuację? Straż miejska
          miałaby dodatkowy obowiązek kontrolny :-) Z tymi kupami jest trochę tak, jak z
          wyrzucaniem papierków na trawniki - drażni.
          A może problem jest w tym, że niektórzy właściciele kochający swoich pupilków
          brzydzą się po nich sprzątać?? Sam mieszkam na war. ursynowie a tutejsze
          trawniki są mocno "zaminowane"...
          pozdrowienia
          Tomek

          ps.
          ja nie sprzątam po swojej szczeniarze, ale gdyby miało robić to więcej osób,
          też się przyłączę.
          • comma Ja nie patrze, czy ktos sprzata, czy nie 19.04.04, 18:07
            Sprzatam i juz. Mile to nie jest, ale jesli masz zwierze, to jestes za nie
            odpowiedzialny. To tez kwestia szacunku do wspólmieszkanców. W innym watku
            wypowiada sie kilka osob sprzatajacych po zwierzetach. Moze zapoznasz sie z ich
            zdaniem.
            • doraa Re: Ja nie patrze, czy ktos sprzata, czy nie 19.04.04, 18:49
              Mam kota, który załatwia sie do kuwety, i muszę to po nim posprzatać, srednio
              wypada 2 razy dziennie, fakt, nie szukam śmietnika tylko wrzucam do WC i
              spuszczam wodę.
              G... ma to do siebie, że smierdzi i nie jest przyjemne, ale jeszcze mniej
              przyjemne byłoby zostawic je na wierzchu.........
              To samo zreszta dotyczy piasku w kuwecie, i nie jest to przyjemne, ale to
              obowiązek, zwierze powinno miec czysto. Przy okazji-podatku za kota nie płace
              ale za wywóz smieci i ścieki owszem.
              Ciekawe co by było gdyby pies załatwiał sie w domu?
              Byłoby mniej psów, czy czysciej na ulicach?
              • Gość: erka Re: Ja nie patrze, czy ktos sprzata, czy nie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.04.04, 13:11
                wszystkim właścicielom psów życzę serdecznie, aby jak najszybciej weszli we
                własną kupę. Na moim drogim osiedlu dla młodych elyt,obok jednego z bloków
                postawiono kilka dobrze oznakowanych pojemników na psie zrzuty. I co? I
                nic!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Śmierdzące odchody nadal lądują chodnikach i trawniku. MOże miłośnicy piesków
                nie są leniwi, tylko brzydzą się swoich zwierzątek? - jeśli tak, to ciekawe,
                kto będzie mył pupy ich kochanym ludzkim maleństwom. I ci sami, którzy
                protestują, że to nieekologicznie, niehigienicznie, nieestetycznie itd.
                wyrzucacć kupy do zwykłych śmietników, jakoś nie mają obiekcji, wędrując tam z
                papmpersami.
                A przy okazji - to jeszcze jeden dowód na wyższość kota nad brudnym psem i
                jego "czystym" panem.
                  • Gość: erka Re: Ja nie patrze, czy ktos sprzata, czy nie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 13:30
                    Droga commo,
                    to nie ja jestem agresywna, tylko - przykro mi to pisać - właściciele psów,
                    którzy na spokojne zwrócenie uwagi, że ich zwierzę coś zostawiło, jak z
                    automatu zaczynają wyzywać od wariatów. Poza tym, jeśli wdepnę w g...no, co
                    niestety, niezależnie od twoich intencji, się zdarza, to nie jest to kupa ani
                    moja, ani mojego zwierzaka, tylko świadectwo kultury właścicieli psów. Poza
                    tym, proszę - podaj mi choć jeden racjonalny powód, dla którego właściele kotów
                    mogą sprzątac po zwierzaku, a właściciele psów już nie. Bo argument, że kot
                    załatwia się w czystym mieszkanku, a pies na brudnym i niczyim dworze, bardzo
                    źle o was świadczy.
                • Gość: Joanna Re: Ja nie patrze, czy ktos sprzata, czy nie IP: *.volkswagen.de 22.04.04, 14:31
                  Ja niestety nie mam takiego szczęścia. Mieszkam w centrum (!) jednego z
                  większych miast Polski a na trasie spacerów z moim psem (długich dosyć)
                  spotykam jeden może dwa kosze na śmieci. O specjalnych koszach na psie odchody
                  nie wspominając. A teraz weź pod uwagę, że piesek załatwia się na początku
                  spaceru a ja mam w planach godzinną przechadzkę (pies musi się wybiegać) i co
                  mam z tym "dobrem" zrobić. Nosić ze sobą? Szukać kosza przez pół miasta?
                  Wrzucić do rzeki?
                  Zaznaczam, nie tłumaczę się "obiektywnymi" trudnościami i nie brzydzę się -
                  pies w wieku szczenięcym nie opuszczał mieszkania przez kilka tygodni i
                  musiałam po nim sprzątać. Ale zwyczajnie wkurza mnie, że płacę podatek a nie
                  zapewnia mi się nawet minimum środków umożliwiających posprzątanie po psie.
                  Pomyślałam sobie właśnie z nostalgią o Pradze, gdzie na ulicach są nie tylko
                  kosze na odchody ale i specjalne bezpłatne torebki. Ech, gdzie nam do nich...
                • doraa Re: Ja nie patrze, czy ktos sprzata, czy nie 22.04.04, 21:14
                  Gość portalu: erka napisał(a):

                  > A przy okazji - to jeszcze jeden dowód na wyższość kota nad brudnym psem i
                  > jego "czystym" panem.

                  O przepraszam, ale nie wykazywałam wyższości kota nad psem, stwierdziłam, że po
                  swoim kocie sprzatam, ja akurat sprzatam w domu, ale skoro nie przeszkadza mi
                  podniesienie gówienka z kuwety to nie byłoby problemem podniesienie go z np z
                  trawnika.
                  A to juz zalezy od człowieka.
    • Gość: miki STOP! STOP! STOP! IP: *.icenter.pl 23.04.04, 13:46
      no i znowu przepychanki - zobaczcie w czołówce forum jest już kilka wątków (!)
      nie mających nic wspólnego z dobrem zwierząt - każdy musi dorzucić swoje trzy
      grosze i odpowiedzieć a wątki w których ludzie proszą o pomoc dla zwierząt
      spadają przez takie przepychanki na kolejne strony

      ludzie czy to tak trudno dać sobie na wstrzymanie i nie odpowiedzieć na kolejną
      złośliwość?? po co wciąz podnosicie te wątki? zróbcie miejsce dla wątków
      związanych z tematem forum
      • doraa Re: STOP! STOP! STOP! 23.04.04, 17:33
        Gość portalu: miki napisał(a):

        > no i znowu przepychanki - zobaczcie w czołówce forum jest już kilka wątków
        (!) nie mających nic wspólnego z dobrem zwierząt - każdy musi dorzucić swoje
        trzy grosze i odpowiedzieć a wątki w których ludzie proszą o pomoc dla
        zwierząt spadają przez takie przepychanki na kolejne strony

        No, ale nie jest to tez forum p.tyt. pomóżmy zwierzętom, tylko ogólne o
        zwierzętach.
        A watki maja to do siebie, że czesto skręcają....

        > ludzie czy to tak trudno dać sobie na wstrzymanie i nie odpowiedzieć na
        kolejną złośliwość?? po co wciąz podnosicie te wątki?

        No może dlatego, ze ktoś chce odnieśc się do czyjejs wypowiedzi. Nie mam tu na
        mysli złośliwości, ale wypowiedź na temat. Co do złosliwości zgadzam sie jak
        najbardziej:-))))

        >zróbcie miejsce dla wątków związanych z tematem forum

        Miejsca pewno nie zabraknie, najwyżej zainteresowanych nie będzie........
        pzdr doraa


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka