kot ma szjbe

23.02.04, 10:35
moja Pola od dwoch dni dostala jakiegos powera , szajby, nie wiem jak to
nazwac. Gryzie nas jak ja olewamy, skacze, biega jak perszing, jakkby miala
dynamit w tylku. I od wczoraj miauczy. piewszy raz w zyciu slyszalam jak
miauczy.
    • Gość: Magda Re: kot ma szjbe IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.04, 11:09
      W koncu coraz blizej marzec moze ma ruje?
      • Gość: carmella Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 12:36
        tez tak sobie pomyslalam, bo dzis rano bardzo chciala wyjsc na zewnatrz,
        chociaz nigdy nie byla (tzn od 2 m-cy nie byla, odkad jest u mnie)
        Ale nie jest ona za mala na tego typu "rzeczy", Polinka ma dopiero ciut ponad 4
        miesiace
    • goc.jola Re: kot ma szjbe 23.02.04, 13:32
      Witaj!
      Teraz na szybko, bo mam tylko minutkę (czytałam Twój mail - dziękuję).
      Jeśli Pola dostała tej "szajby" przez weekend, kiedy byliście dłużej w domu, to
      wszystko jasne - po prostu cieszy się, że jesteście z nią, i w ten sposób
      wyraża swą radość! :))
      Pozdrowienia
      --
      Jola
      • Gość: carmella Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 14:00
        no, ale wczoraj wieczorem znow byla akcja, bo kot zbil szklanke. moj J wyrzucil
        kota na klatke. ale ja wpuscilam i spala w kuchni.
        • neeki Re: kot ma szjbe 23.02.04, 14:21
          jak ten Twoj J zbije szklanke to tez go nie zapomnij wywalic na klatke... i
          radze nie miec dzieci bo jeszcze trzeba im bedzie legowisko na klatce zrobic.
          sorry mialam koty psy i rozne rzeczy sie dzialy, ale zeby wyrzucac ?...
          • Gość: gosia Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 15:56
            kot nie jest winny ze cos stłucze bo on nie wie ze moze to stłuc
            naszym obowiązkiem jest tak zabezpieczyc rzeczy zeby takie rzeczy sie nie działy
            poza tym 4 miesiące to jeszcze dziecko kocie więc ma prawo sie bawic, biegac i
            robic rozne rzeczy
            ja mam dwie kicie - teraz juz dorosłe, sa stateczne, chodzą, spią, jedzą,
            czasami bawią sie ze sobą i rzadko maja napady biegania po całym mieszkaniu -
            70 m tak ze dywany wygladaja jak po burzy piaskowej
            ale jak byly male to sie rozne rzeczy działy
            jedna biegała i miała chopla aby kazdy bieg zakończyć łapaniem klamki w
            oknie:::::))))))))))) - nie to zeby miała skakac na okno ale w biegu strasznym
            skakała na parapet i musiała jako zakonczenie biegu złapac klamke w oknie, iza
            tym chodziła - jakby bokiem z nastroszoną siersią i tak smiesznie skakala na
            prostych wyprostowanych jak druty łapkach - cos niesamowitego:))))
            i inne zabawy, piłeczki, myszki itd itp
            wiec tylko powinnas sie cieszyc ze jest zdrowa
            takie są uroki posiadania kici - ja sobie nie wyobrazam zycia bez tych stworkow
            co prawda przy malych dzieciach lepiej miec nieco odchowane kocie:)
    • mysikluliczek Re: kot ma szjbe 23.02.04, 14:53
      Carmello z kotami tak bywa. Kot domaga się uwagi, rozpiera go energia i daje
      temu upust biegając, skacząc i szalejąc. Normalne jest, że w takiej głupawce
      może się coś stłuc, przewrócić czy podrapać. Zapewne Pola zachęca was też do
      zabawy. Dla mojej Emi nie ma nic lepszego jak gra w chowanego, która polega na
      ganianiu po mieszkaniu (raz kot goni mnie, raz ja ją). Jeśli jej się nudzi to
      bardzo często chodzi i zawodzi miaucząc przeraźliwie. Jak tylko zaczynam się z
      nią bawić to przestaje, a po kilku minutach gonitw kot jest zmęczony i
      zadowolony. Oczywiście za pół godziny zabawa się rozpoczyna na nowo. Mówi się,
      że kot jest samotnikiem, ale to nieprawda. Pola potrzebuje dużo uwagi z waszej
      strony no i towarzysza do zabaw. Jeśli ma ponad 4 miesięce to przestała być już
      małym kotkiem, dojrzewa. Na ruję teraz za wcześnie, ale prawdopodobne jest, że
      za 2 miesiące to was właśnie czeka. I zawodzenie będzie wtedy na pewno
      głośniejsze i mocniejsze niż teraz.
      • mysiam1 Re: kot ma szjbe 23.02.04, 17:43
        Carmello, kotki dostają takiego "małpiego rozumu" ;-), chyba najczęściej
        wieczorami. U nas kot rozrabia z psem tak, że trzeba biegać i usuwać co
        cenniejsze przedmioty z ich drogi ;-))))) Jak podrośnie, stanie się
        statecznym ;-), "zblazowanym" kotem, będziecie mieli co wspominać :-)
        • Gość: carmella Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 11:24
          ja te jej wybryki przyjmuje z radoscia nawet. ciesze sie, ze kicia sie
          zaaklimatyzowala. Ale moj chlop jest zly, ze nie moze w spokoju pozyc we
          wlasnym domu :(( i jest zly na mnie, ze odpuszczam kotu jego harce.
          • neeki Re: kot ma szjbe 24.02.04, 12:18
            sorry ale Ty sie chyba powinnas nie kotem martwic a facetem. bo jakos nic
            dobrego jego zachowanie nie wrozy. pewnie dzieci tez go draznic beda. jesli tak
            to wspolczucia...
          • Gość: malgorzata Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 16:14
            cóż
            trzeba było wczesniej pomyslec o tym
            a teraz z kolei jak twoj facet jest zly to chyba tylko początek
            potem dzieci itd. i dopiero sie zacznie
            moze zacznij juz szukac nowego domu dla poli????
            • Gość: kaska Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 16:16
              tak mysle tak samo jak kolezanka
              moze juz zacznij szukac nowego kochajacego domu dla poli poki jest jeszcze
              młoda i bedzie mogla sie łatwiej zaaklimatyzowac w nowym srodowisku
              a sama zajmij sie facetem i zyjcie sobie w ciszy i w spokoju
              powodzenia
              • neeki Re: kot ma szjbe 24.02.04, 16:27
                albo wymien faceta zanim bedzie za pozno ;)
                to moze brzmiec drastycznie dziewczyny ale ja wiem jaki problem jest z takim
                facetem. mam takiego ojczyma. najpierw problemem jest kot, a potem jak dziecko
                halasuje lub stlucze szklanke. po prostu niektorzy nie rozumieja ze zarowno kot
                jak i dziecko musza w pewnym wieku porozrabiac.
                jak nie mozesz oddac faceta to chyba dziewczyny maja racje oddaj kota poki
                czas.
                • Gość: carmella Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 17:06
                  chyba odbiło was???

                  a te harce to byc moze sa zwiazane z nadchodzaca rujka. bo miauczy przy
                  wszelakich drzwiach, i to na balkon i na dwor. nie moge jej teraz wypuszczac n
                  aklatke bo urzadza koncerty
                  • neeki Re: kot ma szjbe 24.02.04, 17:34
                    ale Twoj facet wyrzuca kota bo rozbil szklanke!!! to nic dobrego nie wrozy.
                    podobnie jak fakt ze nie obronilas stanowczo kotki.
                    • neeki Re: kot ma szjbe 24.02.04, 17:38
                      ponadto to ze koty cos zrzuca , stluka zniszcza to normalne. myslalas ze
                      bedziesz miala porcelanowa figurke czy co ?
                      • Gość: gosia Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 00:08
                        mysle ze neeki ma rację
                        gdyby ktoś - nawet najukochańszy mój facet podniósł rękę czy wyrzucił na klatkę
                        ktoreś z moich kociów - pożałowałby że ma ręce
                        nie mówiąc o tym gdyby ktoś inny je uderzył, odepchnął, wyrzucił, szturchnął
                        itd. - nie ma mowy
                        wiec jezeli tak jest to moze naprawde powinnas zamiast tylko zachwycac sie
                        kolejnymi ząbkami itd jakies radykalne posunięcia obmyśleć w kwestii swojego
                        faceta
    • goc.jola Re: kot ma szjbe 25.02.04, 10:12

      Zgadzam się z Carmellą – „odbiło Was”, dziewczyny! :)
      Kicia szaleje, bo jakoś musi spożytkować nagromadzoną w ciągu dnia energię i
      okazać uczucia – radość, że jej opiekunowie są z nią, ale być może
      i niezadowolenie, że tak długo musi zostawać sama. Myślę, że jest trochę
      zdezorientowana całą sytuacją.
      Oczywiście w trakcie tych szaleństw różne rzeczy mogą się zdarzać, takie jak
      rozbicie szklanki. I wiadomo, że Pola nie ma świadomości tego, że jej
      zachowanie może być uciążliwe, że ludzie bywają zmęczeni, że rozbicie czegoś
      jest z ich punktu widzenia niepożądane. Ale jak słusznie zauważyłyście - z
      kotem bywa jak z dziećmi, i niestety podobnie jak dzieciom pewne rzeczy się
      uświadamia, tak powinno się to robić w stosunku do kota, który jest stworzeniem
      inteligentnym i szybko pojmuje, co jest niemile widziane (nie znaczy to
      oczywiście, że się od razu zastosuje :)). Jeśli się tego nie zrobi, kot może
      się rozbrykać dokumentnie, i dopiero będzie nieciekawie, bo nie każdy jest w
      stanie to wytrzymać, i o impulsywne zachowania wtedy nietrudno.
      Kot, który coś przewinił (z naszego, ludzkiego punktu widzenia), moim zdaniem
      powinien być skarcony, oczywiście nie nadmiernie, lecz adekwatnie do
      wielkości „przewiny”. W przeciwnym wypadku takie np. strącanie szklanek może mu
      się bardzo spodobać – fajnie spadają, robią bum! i jest dużo interesujących
      kawałków na podłodze! Albo po prostu uzna, że może szaleć do woli, na nic nie
      zwracając uwagi.
      Z dawnych czasów w pamięci mam taki obrazek: wracam z pracy, staję w drzwiach
      kuchni i widzę na podłodze kupę gruzów, wśród których siedzi kotka-mama Duszka
      i jej dwie córki z zadartymi do góry główkami – tak czymś zaaferowane, że nawet
      nie zauważyły mojego wejścia. Idąc za ich wzrokiem, zobaczyłam otwartą wiszącą
      szafkę kuchenną (jak one to zrobiły?), a w niej trzecią (ostatnią już) córkę,
      spoglądająca dla odmiany w dół. Wtedy zrozumiałam, że kupa gruzów na podłodze
      to mój niedawno zakupiony, piękny serwis do kawy, z którego byłam niezmiernie
      dumna (na szczęście nie Rosenthal). Stałam jak wryta, a koteczka na moich
      oczach wytoczyła przedostatnią filiżankę i bardzo zgrabnie pchnęła łapką –
      w tym momencie trzy główki z poziomu podłogi wykonały identyczny ruch z góry na
      dół w ślad za spadającą filiżanką. I zaraz znowu do góry – czekając na
      następną, ostatnią już niestety. Poleciała, a jakże, bo ja stałam tam przy nich
      jak zahipnotyzowana, niezdolna do żadnej reakcji. Muszę przyznać, że i później
      nic nie zrobiłam – rozmiar szkód i zachwyt kotów tak mnie poraził, że mogłam
      tylko przyłączyć się do nich w ocenie zdarzenia i westchnąć: „Jakaż to była
      piękna katastrofa!”
      Ale pomijając ten niepedagogiczny przykład, właściwie antyprzykład, i wracając
      do Poli i J. – nic takiego się nie stało, nawet jej nie uderzył, tylko
      widocznie mocno już zirytowany harcami kotki, wystawił ją na klatkę schodową,
      skąd zresztą Carmella ją zabrała. Normalna "rodzinna sytuacja" – srogi tata
      wymierza karę, a mama po kryjomu podsunie cukierka :). A Wy chcecie od razu
      rozwodzić Carmellę i każecie jej szukać nowego domu dla Poli! Znajcie umiar,
      moje Panie.
      Pozdrawiam, życząc jak najmniej pięknych katastrof

      Jola
      • brenya Re: kot ma szjbe 25.02.04, 11:55
        Jolu,

        Wydaje mi sie, ze wystarczajaca kara dla kota jest glosne klasniecie w dlonie,
        stanowcze zasyczenie i powiedzenie mu paru slow donosnym i stanowczym tonem.
        Kot takie sygnaly rozumie, on nie mysli "aha, skoro mnie wyniesli na klatke, to
        znaczy, ze cos zle zrobilem, a konkretnie zbilem szklanke". Zreszta kot nie
        wie, ze szklanke mozna zbic - rozumowanie, ze on sie tego nauczy, bo mu sie
        podoba odglos pekajacej szklanki jest bledne - kot przesuwa szklanke tak jak
        przesuwa pileczke-zabawke - on NIE WIE, ze to sie tlucze, on wie tylko tyle, ze
        mozna to przesunac lapka.

        A poza tym to na wlascicielu spoczywa odpowiedzialnosc, zeby tak postawic
        szklanke, zeby kot zbic jej nie mogl. W moim domu kotka musiala przewrocic dwa
        kieliszki z czerwonym winem (w odstepie 1 godziny) zanim nauczylismy sie gdzie
        powinnismy je stawiac jezeli nie chcemy nastepnej "katastrofy". I w zadnym
        momencie kotka nie zostala nawet skrzyczana (bo niby za co? za nasza nieuwage?).
        • Gość: carmella Re: kot ma szjbe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 15:47
          dziewczyny, nie szalejcie. ja napisalam ze kot szaleje, zbil szklanke i ze J ja
          wystawil na klatke, bo juz nie umial wytrzymac. U nas klatka to po prostu
          klatka w domku jednorodzinnym, wiec nie jest to zadna zla rzecz. Polinka lubi
          tam przebywac, bo ma tam mnostwo rzeczy do skakania - wysokie doniczki,
          parapety itp.
          J ogolnie uwaza, ze zwierz to zwierz i nie moze rzadzic czlowiekiem, a ja na
          duzo wiecej pozwalam kici.
          Juz jest dobrze w domu, kotka szaleje, ale nic nie zwala, bawimy sie z nia po
          powrocie z pracy. wiec jest dobrze.
      • neeki Re: kot ma szjbe 25.02.04, 12:04
        wiesz jezeli Ty uwazasz ze rodzina w ktorej ojciec karci a matka pociesza jest
        to normalna to ja Ci naprawde wspolczuje. wydawalo mi sie ze juz odeszlismy od
        takiego stereotypowego podejscia a jednak.
        kot zawsze bedzie kotem. tak jak dziecko zawsze bedzie dzieckiem. ma racje
        brenya, to wlasciciel musi tak poustawiac rzeczy zeby kot ich nie zrzucil. jak
        dziecko sciagnie na siebie powiedzmy wazon, nie daj Boze goraca wode to kogo
        bedzie wina ? dziecka czy rodzicow ze nie dopilnowali? jak masz dziecko przy
        stole to stawiasz goraca herbate tuz pod jego reka ?
        wracajac do wychowania to para powinna wspolnie podejmowac decyzje, a nie jedno
        wyrzuca a drugie bierze z powrotem. samo wywalenie kota jest karygodne, a co
        dopiero zrobienie tego bez konsultacji z partkerka . jezeli tak ma to wygladac
        to wspolczuje kotu i Carmelli.
        • Gość: marian koniuszko Re: kot ma szjbe IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.04, 17:13
          Ja też mam czasem szajbę, a własciwie to nawet często.
          • neeki Re: kot ma szjbe 26.02.04, 11:30
            i wystawiaja Cie na klatke ? :p
            • Gość: Marian Koniuszko Re: kot ma szjbe IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.04, 12:22
              ale powaznie , to mój kot ma szajbę jak ma zrobić kupsko, wtedy biega,
              wrzeszczy itp.
    • goc.jola Re: kot ma szjbe 26.02.04, 16:16
      Marian Koniuszko napisał:
      > mój kot ma szajbę jak ma zrobić kupsko, wtedy biega,
      >wrzeszczy itp.
      A moje odwrotnie: dostają szajby zaraz po.... Te ich szaleństwa są tak
      radosne, jakby poprzez nie wołały: Zrobiłem kupkę! Zrobiłem kupkę! Hurrrrraaa!!!

      A teraz trochę poważniej: Neeki, wysnuwanie daleko idących, radykalnych
      wniosków na podstawie krótkiego opisu jakiegoś zdarzenia nie zawsze jest dobrą
      metodą. Twoje komentarze są ostre i dosadne, i pewnie często trafiają w sedno,
      ja przynajmniej nieraz zgadzam się z Tobą, ale to jeszcze nie znaczy, że zawsze
      masz rację. W każdym razie komentowanie czyjegoś życia prywatnego i dawanie w
      tym względzie rad wymaga wg mnie więcej ostrożności i rozwagi.
      Piszesz też: „ jezeli Ty uwazasz ze rodzina w ktorej ojciec karci a matka
      pociesza jest to normalna to ja Ci naprawde wspolczuje. wydawalo mi sie ze juz
      odeszlismy od takiego stereotypowego podejscia a jednak.”
      Szkoda, że nie zauważyłaś cudzysłowu przy słowach „normalna rodzinna sytuacja”.
      No fakt – miał być wstawiony o jeden wyraz wcześniej, ale był też znak :)- więc
      ironia wydawała mi się czytelna, ironia właśnie pod adresem takich
      stereotypowych sytuacji, które mogą się przydarzyć nawet całkiem
      niestereotypowym rodzinom. I nie trzeba od razu robić tragedii i bić na alarm,
      chyba lepiej założyć, że może wszystkiego się nie wie, niż gromić kogoś „ex
      cathedra” i udzielać pochopnych rad, które mogą narobić więcej złego niż
      dobrego.

      Teraz Brenya (jak tam Marcelinka – czy już się jej poprawiło?) – zgadzam się z
      Tobą, że „wystarczającą kara dla kota jest głośne klaśnięcie w dłonie,
      stanowcze zasyczenie i powiedzenie mu paru słów donośnym i stanowczym tonem”.
      Tak – ale w przypadku dorosłego kota, natomiast w przypadku malucha może to nie
      wystarczyć.
      Założę się, że zanim Pola została wystawiona na klatkę schodową, C. i J.
      wielokrotnie klaskali, syczeli i donośnie do niej przemawiali. Mogło to odnieść
      krótkotrwały skutek co najwyżej.
      Dawno nie miałam małego kota, ale o ile sobie przypominam, tez zdarzało mi się
      kiedyś przymknąć takiego rozbrykanego szkraba gdzieś w łazience. Po pewnym
      czasie wypuszczałam go - już wyraźnie stonowanego. Oczywiście popsuł mu się
      humor nie w wyniku dedukcji (jestem tu za karę, bo rozbiłem szklankę), tylko z
      powodu stresu wynikającego z nagłego zamknięcia. Po pewnym czasie kot zaczyna
      jednak kojarzyć fakty, lub też z pewnymi faktami kojarzą mu się określone
      doznania – np. podniesiony głos człowieka zwiastuje coś gorszego – więc
      uspokaja się „profilaktycznie”.
      I jeszcze raz ta nieszczęsna szklanka – piszesz, że kot nie wie, że to się
      stłucze, a tylko że to się przesuwa. Ale jak już stłucze, to wie. Przykład z
      moim serwisem tego dowodzi – kotkom najwyraźniej podobało się nie samo
      przesuwanie (parę centymetrów do krawędzi – żadna atrakcja, zresztą miały wiele
      innych, bardziej „posuwistych” rzeczy pod ręką), ale właśnie spadanie i
      roztrzaskiwanie się przedmiotów. Nie twierdzę, że kot od razu zapała żądzą
      tłuczenia całego domowego szkła, ale powinien się nauczyć, że nie wszystko
      można zrzucać, a przeszkody trzeba omijać. Moje dorosłe już koty to rozumieją,
      ale też nie obyło się bez mojej pomocy. I wcale nie muszę ciągle pamiętać o
      tym, żeby wszystko chować lub ustawiać tak, by koty nie zrzuciły, popadłabym w
      paranoję, zresztą w moim małym mieszkaniu i tak nie jest to możliwe.

      Myślę, że nie ma już dłużej sensu płakać nad rozbitą szklanką, z której nawet
      nie wylało się mleko – ostatni post Carmelli pozwala chyba definitywnie zamknąć
      tę dyskusję.

      Pozdrawiam wszystkich, także tych atakujących, bo wiem, że Wasze intencje są
      dobre

      Jola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja