Dokarmianie kotów

IP: 83.144.69.* 23.03.04, 11:04
W moim bloku jest kilku stałych mieszkańców piwnicy :)
Mieszkała też w bloku starsza pani, która bardzo kochała koty i codziennie w
nocy chodziła je karmić (aby jadły w spokoju i nikt ich nie płoszył). Te
dzikie koty siedziały jej na kolanach, uwielbiały ją! Niestety niedawno ta
pani zmarła. Obserwuję teraz okienko od piwnicy, gdzie było wykładane
jedzenie, ale chyba nikt im nic nie daje, ciągle jest pusto.
Proszę napiszcie, co można dawać do jedzenia takim dzikim kotom. Czasami
podrzucałam im wędlinkę, czy jakieś mięsko, ale może coś jeszcze? Czy
dzikuskom można podawać „puszkowe jedzenie”, albo suchą karmę?
Pozdrawiam :)
    • Gość: lw Re: Dokarmianie kotów IP: *.crowley.pl 23.03.04, 11:52
      Jak najbardziej gotowy,pełnoporcjowy pokarm-okazuje się,że te dzikie
      koty(bezpańskie psy,na które nikt nie "doniósł" też często mają dość kości z
      obiadu od dobrodusznych paniuś)też zwykle odkrywają,że po tym pokarmie lepiej
      się czują niż po przyprawianych resztkach ze stołu,oczywiście zdarzają się
      wyjątki którym bardziej przypasował ostry smak,ale i takie,które z braku innego
      jedzenia przyzwyczaiły się do suchego chleba i wcale niełatwo je przyzwyczaić do
      tego co powinny jeść koty-czyli pokarmu mięsnego.Generalnie nie ma różnicy
      między żywieniem kota domowego i podwórkowego-poza tym np.,że zwłaszcza w
      zimie,gdy nie mają ogrzewanych pomieszczeń do spania, można a nawet trzeba im
      dawać dużo bardziej tłuste jedzenie niż domowym -poprzerastane tłuszczem mięso
      lub nawet kawałki surowej słoniny tak żeby miały warstewkę ochronnego tłuszczu
      ale nie były zbyt grube,żeby móc w razie czego szybko uciekać.Jeśli będą jadły
      suchy pokarm to jeśli w pobliżu nie mają wody to trzeba im też przynosić.
      Najlepiej jako podstawę suche(zawiera wszystko co im potrzebne,nie psuje się
      -mogą go mieć podane więcej,nie jest roznoszone przez koty które chcą jeść w
      spokoju-więc nie bedzie pretensji,że koty brudzą)a do tego w miarę możliwości
      jakieś resztki mięsa,trochę podrobów,można dodać troszkę ziemniaków czy ryżu i
      marchewkę z obiadu, troszkę oleju jadalnego(często mają słabą sierść);czasem
      puszkowane,jak lubią to mleko,biały lub żółty ser-na pewno mają swoje
      upodobania.Życzę Ci,żeby to co chcesz robić przyniosło Ci dużo radości i żeby
      wokół byli sami przychylni ludzie(u mnie w bloku opiekuje się teraz 2 kotami
      pani,przez jakiś czas jako dziecko też się opiekowałam,ale młodszemu jest trudno
      obronić się przed chamstwem innych ludzi,teraz na szczęście jest ciut więcej
      niezacofanych ludzi).
      • Gość: Lena Re: Dokarmianie kotów IP: 212.180.154.* 23.03.04, 12:00
        Generalnie istnieje generalna różnica między żywieniem kotów dzikich a
        domowych.Dzikie koty mają bardziej "przyswajalny organizm", co oznacza, że są
        bardziej odporne na robaczki różnego rodzaju.Potrafią doskonale oczyszczań
        sobie przewód pokarmowy, czego domowe kotki nie robią (dobra jest na to kocia
        trawka ale np mój kot jej nie je-woli kwiaty).
        A tak poza tym to zgadzam się z dietą Iwa (czy Iwy?)

        Powodzenia
        • mar.gajko Re: Dokarmianie kotów 23.03.04, 13:17
          I znowu mam trochę odmienne zdanie. Ale nie dawałbym kotom dzikim mleka. Po
          wyrośnięciu z kociaków, takie mleko nie jest naturalnym pożywieniem (mimo wielu
          bajek o kotku i mleczku) zamiast mleka wodę. Jak suche to woda zawsze musi być.
          Dodom, iz moje "dzikusy" jak im jakaś sporadyczna dobra dusza da mleka maja
          sraczkę. Jak nabiał to raczej ser biały czy nawet jogurt czy mleko zsiadłe, to
          naprawdę nie głupoty tylko dłuuuugie lata dokarmiania dzikich kocików.
          • Gość: PsowaPani Re: Dokarmianie kotów IP: *.uz.zgora.pl 23.03.04, 14:16
            Nie mam kota, tylko psa, ale za kotami przepadam i uważam, że te dzikie koty są
            bardzo pożyteczne w mieście, bo tępią w jakimś stopniu gryzonie. Ale... Osoby,
            które je dokarmiają, powinny to robić POZA DOMEM (np. jakieś miejsce przy
            śmietniku albo pod drzewem na środku podwórka). Dlaczego? Dlatego, że jeśli w
            jednej piwnicy czy klatce schodowej ktoś karmi koty, to zaczynają się tam
            gromadzić i mieszkać koty z całej okolicy, a w bloku robi się smród, co
            powoduje, że inni ludzie, wrogowie wszystkiego, co się rusza, a zwłaszcza
            kotów, zaczynają robić awantury, zamykać okienka w piwnicy, wykładać zatrutą
            karmę itd. Jeżeli koty są karmione gdzieś na zewnątrz, to mieszkają sobie po
            różnych piwnicach w niewielkich skupiskach, co wywołuje znacznie mniejszą
            agresję.
            • mar.gajko Re: Dokarmianie kotów 25.03.04, 11:11
              Droga PsowaPani, jak dokarmiam koty, w różnych miejscach w moim mieście, to po
              pierwsze tak aby to nie przeszkadzało mieszkańcom, po drugie - jak się nim
              opiekuję to całkowicie - łącznie ze sterylizacją i kastracją; po trzecie - koty
              NIE ŚMIERDZĄ. Prosze sobie powochać autobus bądź tramwaj w lecie i nie gadać
              głupot. Zaopiekowany kot dziki - to kot leczony, kastrowany i dokarmiony.
              • Gość: PsowaPani Do mar.gajko IP: *.uz.zgora.pl 25.03.04, 14:29
                Ojej, czemu zaraz z taką złością? Popieram podkarmianie kotów, ale nie wszyscy
                karmiciele są tak bardzo odpowiedzialni (czy może nie wszyscy o tym myślą, albo
                nie wszyscy mają czas i pieniądze), żeby koty objąć opieką kompletną, łącznie z
                leczeniem i sterylizacją, większość po prostu coś tam kładzie na dole, w
                piwnicy i nie zawraca sobie głowy resztą.
                A co do tego, co śmierdzi, a co nie: taki mieszkaniec bloku, który by "te
                wszystkie parszywe zwierzaki" wytruł albo jeszcze gorzej, jadąc autobusem jest
                przekonany, że pachnie jak fiołek, choć jest spocony, kąpał się ostatni raz ...
                całkiem niedawno, a za to stale odżywia się czosnkiem, bo to zabija wszelkie
                bakterie. Nie zmienia to faktu, że kociska lubią znaczyć teren, mocz kocura ma
                swoją moc (a nawet pałer), a jeżeli w jednej klatce schodowej zbiera się
                bractwo z całego osiedla, to mieszkańcy (zwłaszcza z parteru, ale nie tylko)
                klną karmiciela i go nienawidzą. Dlatego - dla dobra sprawy - lepiej jest robić
                tak, jak powiedziałaś(-eś) - karmić w różnych miejscach, poza budynkiem.
                Pozdrowienia i wyrazy uznania.
                • mar.gajko Re: Do mar.gajko 26.03.04, 07:55
                  Do Psowej pani, bez złości. Ale dosyć mam tych stereotypów - koty śmierdzą.
                  Ludzie gorzej, wszyscy to wiemy. Staram się w"moich" kocich znajowmych (również
                  tych mocno starszych) wyrobić respekt dla "okolicznych mieszkańców". Żeby nie
                  dwieście miseczek, tylko kilka, sprzątać miseczki po jedzeniu, nie zostawiac
                  pokarmów psujących się, zwłaszcza w lecie. Karmić "pod okiem" kogos z danego
                  budynku (zawsze jakies wsparcie, jak by co). I myślę, że wszyscy karmiciele
                  myślący robią tak samo. Ma być czysto i porządnie. po jedzeniu posprzątane i
                  tylko miski z woda i suchym równiutko ustawione.
    • Gość: elka Re: Dokarmianie kotów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.04, 18:31
      Chyba najlepsze będzie suche - nie psuje się, ma witaminki, tylko kotuchny
      musza się przyzwyczaić...
      Ja dla swojej podwórkowej dziesiąteczki kupuję najtańszą Purinę - na wagę
      wychodzi 9 zł za kg - około 20 porcji. Dodatkowo zrzutka po znajomych - nie
      dojedzone resztki z obiadu, przeterminowane wędliny, i dla najmłodszych - mleko
      w prezencie od mleczarni:)
      Najlepiej dawać w jednym miejscu, późnym wieczorem albo baardzo wcześnie rano -
      by nikt nie spłoszył. Jeśli będziesz sprzątać regularnie - "życzliwi" nie
      powinni sie czepiać:/
    • Gość: Marta Re: Dokarmianie kotów IP: 83.144.69.* 24.03.04, 09:29
      Bardzo wam dziękuję za cenne informacje.
      Zawsze miałam psa, odkąd mieszkam "na swoim" mam w domu dwa kocie łobuzy i
      opanowała mnie "kocia choroba" :) To jest chyba bardzo zaraźliwe!!!
      W takim razie biorę pod opiekę stadko.

      Pozdrawiam
    • Gość: Gosia Re: Dokarmianie kotów IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.04, 21:58
      Takie dzikie koty można karmić też puszkami i karmą suchą. Ja sama karmię koty
      na działkach, na początku dawałam im róże mięso pomieszane z ryżem lub
      makaronem,ale nie zawsze miałam czas na przyżądzanie takich posiłków więc
      zaczełam karmić je karmą dla kotów. Pamiętaj o tym, że ktoś im musi pomóc bo
      takie koty karmione już przez kogoś zawsze będą czekać na te gotowe posiłki.
      Jeżeli podejmiesz się takiego wyzwania pamiętaj że musisz to robić codziennie.
      Niestety to wymaga poświęceń no i pieniędzy. A jeszcze jedno karma sucha jest
      bardziej wartościowa niż karma z puszek, zawsze muszą też mieć dostęp do
      świeżej wody. Powodzenia! Mam nadzieję, że im pomożesz i się nie zniechęcisz.
      Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania napisz derenmalgorzata@gazeta.pl
Pełna wersja