Dodaj do ulubionych

Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas

IP: 212.180.154.* 25.03.04, 12:34
Jestem ciekawa czy dużo osób w tym roku skorzystało z akcji sterylizacji i
kastracji swoich zwierzątek.Długo wasze zwierzątka do chodziły do siebie po
zabiegu?Moja Maurycja (8-mio miesięczna kotka) została wysterylizowana w ten
poniedziałek tj. 22 marca w Katowicach-Brynowie.Martwi mnie tylko zgrubienie
pod szyciem.Czy wasze kotki też miały zgrubienie w miejscu szycia?Aha, a jak
długo ma chodzić w kołnierzu?Bo go niecierpi.
Obserwuj wątek
    • default Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas 25.03.04, 12:53
      A zdejmij jej ten kołnierz! Nic sobie nie zrobi, koty są bardzo ostrożne i nie
      psują sobie szwów w przeciwieństwie do psów. Ja moim kotom i kotkom niczego nie
      zakładałam, ani kołnierzy, ani ubranek i nic się nie stało.
      Zdejmuj zaraz!
      • Gość: Lena Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 25.03.04, 13:05
        Tak mówisz?Kurcze, sama nie wiem, zdjęłam jej wczoraj na chwilę to zaczęła
        szarpać szwy, polało się trochę krwi.Strasznie się wystraszyłam i nie
        wiedziałam co robić.A kocica mojej koleżanki była szyta trzy razy, raz po
        sterylizacji, a potem dwa razy zerwała szwy i pół flaków wisiało jej u
        brzucha.Poważnie.Zastanawiam się tylko czy może zamiast tego kołnierza
        zastosować jakiś inny środek ostrożności, tj. jakieś ubranko może.Bardzo się
        boję, że zrobi sobie sama krzywdę.
      • Gość: monikaM Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 25.03.04, 13:17
        Lena ten kołnierz ma ode mnie. Opowiem ci DEFAULT o mojej kotce. Gdy
        wysterylizowałam ją już 4 godziny później kiwająca się wskakiwała na lodówkę z
        podłogi. Następnego dnia rano budzę się a ona nie ma szwów zewnętrznych. Nie
        wygryzła sobie tylko jednego szwa na dole. Z mężem pojechaliśmy do weterynarza
        i ją zszywał pod znieczuleniem. Ponieważ nie miał w tym momencie kołnierza,
        doradził założenie obranka z pończochy. Tak też zrobiłam, uszyłam szybko takie
        ubranko, które później kocica pod naszą nieobecność zciągła nie wiadomo gdzie.
        OK Uszyłam drugie. Kotka w nocy je również zdjęła. Obatrzność kazała mi wstać o
        3 w nocy, i sprawdzić czy z kotką wszystko w porządku. Kotka ponownie zdjęła
        sobie wszystkie szwy, ale tm razem już nie tylko zewnętrzne, ale wewnętrzne też
        i prawie z flakami na wierzchu zawieźliśmy ją na pogotowie kocie do ponownego
        szycia. Tym razem ranę trzeba było odświeżyć i już szyć pod uśpieniem. Kotka
        dostała kołnierz, i tym razem obyło się już bez przygód. Zagrożenie życia kotki
        to jedno, dodatkowe wydatki to drugie. To ja doradziłam Lenie kołnierz, i dalej
        utrzymuję, że jest konieczny.
          • jul-kot Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas 25.03.04, 18:27
            Witam!
            Zajmuje się między innymi kotami bezdomnymi i sterylizuję wiele kotek rocznie.
            Kotki mają ranę szytą krytym szwem śródskórnym, nie widać nici ani rany, tylko
            kreskę i dwa supełki na początku i na końcu. Kotki nie dostają żadnego
            specjalnego opatrunku ani osłony, nie maja kołnierza ani ubranka. Liżą się
            trochę, ale bez żadnych negatywnych efektów.
            Jeśli trzeba, można używać kołnierz lub ubranko. Kołnierz jest skuteczny, ale
            niektóre koty go nie znoszą, wtedy pozostaje ubranko. Ja też kiedyś używałem,
            było wycięte z dosyć sztywnego materiału, miało dziury na łapki i troczki
            wiązane na grzbiecie. Tego kotka nie potrafiła sobie ściągnąć.
            Pozdrawiam, Juliusz.
    • Gość: Aga Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: *.era.pl 26.03.04, 08:19
      To rzeczywiście zależy od kota. Moja kotka (wysterylizowana jakieś dwa tygodnie
      temu) próbowała skubać sobie szwy. Uszyliśmy jej ubranko. Oczywiście
      wystarczyła chwila nieuwagi i już była bez ubranka :)) Przyjeliśmy taką metodę
      działania, że po zdjęciu ubranka zostawialiśmy ją bez niego dopóki nie
      zaczynała skubać szwów. Jak tylko zaczynała wsadzaliśmy ją spowrotem w ubranko.
      Po jakiś dwóch dniach załapała, że jak nie chce chodzić w ubranku to nie może
      skubać szwów i podziałało. Pozostałe dni do zdjęcia szwów chodziła już bez
      ubranka i nie skubała sobie szwów :)))
      Zgrubienie pod szwem to nic groźnego. Będzie się ono utrzymywać jeszcze przez
      pewien czas po ściągnięciu szwów.
      Pozdrawiam, i życzę Twojej kotce szybkiego powrotu do zdrowia !!!
    • mar.gajko Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas 26.03.04, 08:51
      lenko, zgrubienie z czasem zaniknie, potem zarośnie sierstka i będzie Ok. Z
      wyjmowaniem szwów jest róznie, jedne wyjmuję, drugie nie. Po 5 dniach powinno
      już "załapać", więc można zdjąć ubranka, kołnierze. Podczas gojenia powinno
      dawać się kocikom jakiś łagodny antybiotyk, przynajmniej ja tak robię
      (oczywiście od weta). Moje wszystkie koty są wykastrowane. Teraz "zajmuję" sie
      moimi piwnicznymi i śmietnikowymi - ile dam rady wysterylizować w tym roku. Tu
      czas przetrzymania w domu - jakieś 10-12 dni po zabiegu. Wtedy wszystko się już
      goi i można bezpiecznie wypuścić, jak się nie nadają do adopcji.
      • Gość: Lena Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 26.03.04, 09:12
        Zgrubienie troszeczkę się zmniejszyło, ale martwi mnie coś innego.Po prawej
        stronie brzuszka wyczuwam dość dużą "kulę", wielkości jajka przepiórki.Co to
        może być??To jakiś narząd czy może coś strasznego?Mam dorosłego kocurka, ale u
        niego nie wyczuwam nic podobnego!!Może jednak jechać na wizytę do weta?Co o tym
        myślicie?
        • mar.gajko Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas 26.03.04, 09:55
          Nie powinno być żadnej kulki, kotki mają wprawdzie tzw. "latającą nerkę" która
          wędruje, ale nie powinna być aż tam. Idź koniecznie do weta. Może wewnętrze
          powłki cos nie tak i zrobiła się przepuklinka. Nie było tego przed zabiegiem?
          Koniecznie wet. Przy tak młodym kociku nie przypuszczam aby to było coś
          strasznego (nowotwór, albo co).
          • Gość: Lena Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 26.03.04, 10:03
            Dzwoniłam właśnie do kliniki, powiedzieli mi, że najprawdopodobniej zrobiła się
            przepuklinka pooperacyjna i żeby przyjechać.Pierwsze co, jak wrócę z pracy
            pojedziemy z nią do weterynarza, albo może się zwolnić.Jejku, dlaczego, skąd ta
            przepuklina, czy któś przeżył podobną historię ze swoją kocicą?Czy taka
            przepuklinka jest groźna?Czy będzie miała kolejny zabieg?Tak bardzo się nią
            martwię
            • mar.gajko Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas 26.03.04, 10:08
              to takie pęknięcie wewnętrznej powłoki i nie trzyma flaczków. Zasadniczo nie
              powinno się to zdarzyc. Przy moich własnych i "niczyjch" nie zdarzyło mi się.
              Operacja niestety będzie konieczna - nie tak "głęboka" jak przy sterylizacji,
              ale będzie szew w środku i na skórce. Nie rób awantur, ale to raczej wina weta,
              który robił operację. Tu nic się nie poradzi. Błąd lekarski. Trzymaj się.
                • Gość: MonikaM Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 26.03.04, 10:18
                  Jak już mówiłam, mojej kotce nie przeszkadzał nawet brak szwów w skakaniu z
                  podłogi na lodówkę, wogóle z niej zwinny kot, i na podstawie obserwacji mojej
                  kotki mówię, ze jej ruchliwość nie ma wpływu na przepuklinę.
                  Do Jul kota: a moja kotka nie miała takich szwów o jakich piszesz :(((( i gdzie
                  tu szukać porządnych weterynarzy! :(((( buuuuu
                • mar.gajko Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas 26.03.04, 10:32
                  Leno, moim zdaniem to wina weta, gdzieś, "trochę zaciął" albo zaciągnął za
                  mocno i poszło. Skakanie, bieganie, jak dobrze zszyte - nie powinno nic się
                  dziać. Idź popracy, nie panikuj, koty dzikie żyja z przepukliną myślę, że kilka
                  miesięcy. Ale to bolesne, jak u ludzi i trzeba zoperowć.
                  • Gość: Lena Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 26.03.04, 10:39
                    Dziękuję wszystkim za rady, a w szczególności Tobie-mar.gajko.Po pracy pierwsze
                    kroki zrobię do weterynarza, ale nie ręczę za wyrażenie swoich opinii
                    lekarzowi.Dzwoniłam do męża, spytać się jak tam nasza ukochana kotusia,
                    powiedział mi, że nie ma żadnej kulki, że chyba coś mi się przywidziało!!
                    Zamiast się ucieszyć, to już w ogóle jestem zmartwiona, boję się że jej pękła :-
                    ( Mogło się tak stać? Albo patrzał po lewej stronie, sama nie wiem.
                    • Gość: kasia Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 62.111.233.* 26.03.04, 11:12
                      Hej, moja Mizia była sterylizowana jakiś miesiąc temu. Miała nacięcie z boku
                      stosunkowo małe. Miała szwy wewnetrzne i zewnętrzne. Te zewnętrzne sama usunęła
                      sobie, jeden kilka dni po zabiegu, drugi w dniu kiedy miałam jechac na zdjęcie
                      szwów. Pojechałam więc tylko na kontrolę i ona też miała kulke pod skórą w
                      miejscu zszycia. Weterynarz powiedział, że mam się nie martwić, że to sie
                      zdarza. W związku z tym nie martwię się kulka się zminiejszyła a kicia jest
                      żwawa i pełna energi. Pozdrawiam.
                    • mar.gajko Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas 26.03.04, 14:10
                      Lenko, nie mogła pęknąć. Mogło sie schować, ale i tak ją musi obejrzeć wet.
                      Przepuklina czasami "wchodzi" ale jak jest, to się będzie pojawiać. Często u
                      maluchów jest tzw. pępkowa i tzreba to "podszyć". Powodzenia i napisz co się
                      dzieje, po wizycie u weta.
                      • Gość: Lena Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 27.03.04, 10:03
                        Cześć kochani forumowicze!!!Tak jak wczoraj pisałam, odrazu po pracy udaliśmy
                        się z mężem i z naszą ukochaną Maurycją do kliniki.No i kamień z serca mi spadł-
                        nie ma żadnej przepukliny, wszystko jest ok!!!Są to zrosty po sterylizacji,
                        które na zniknięcie potrzebują nawet 6 miesięcy.Ja badając Maurysię,
                        przesuwałam te zrosty na prawą stronę i dlatego narobiłam paniki, że "kula"
                        znajduje się po prawej stronie.Strasznie się cieszę, że wszystko jest ok i nie
                        żałuję, że pojechałam z nią na badanie, przynajmniej przespałam noc :-) Szkoda
                        mi tylko Maurycji, bo niepotrzebnie naraziłam ją na taki wielki stres :-(
                        Aha, niepotrzebnie przemywam ranę rivanolem, bo kotka nie wychodzi na dwór,
                        więc rana się nie brudzi, ale dobra od dzisiaj już nie będę.
                        Trzymajcie się kochani, miłego weekendu!!!!!!!!!!
    • mjot1 Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas 27.03.04, 12:17
      A wszystko to dla dobra naszych kochanych milusińskich...
      Jeszcze chwilka a dowiem się oto, że one wprost za tym przepadają i jest to
      niemalże cel ich życia...

      Ładnie się nam wątki ułożyły.
      Jeden twierdzi, że sterylizacja to dobroć nad dobrociami nie zaś okaleczanie,
      drugi zaś przycięcie uszu nazywa wprost i szczerze kaleczeniem i
      barbarzyństwem. I piszą to ci sami. Widać człowiek musi coś wyciąć dla dobra
      sprawy! Jeśli nie ogon to...
      Ciekawe wierzenia ciekawe...
      Czy tak trudno dostrzec, że jak jedno tak i drugie jest normalną barbarzyńską
      ingerencją i kaleczeniem?

      „Jak zabawnie chcieć i nie móc lub nie chcieć i móc”
      • Gość: monikaM Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 27.03.04, 12:36
        Też miałam wątpliwości do zabiegu kotki, ale mi się rozwiały. Powiedzmy, że
        jest to wybór mniejszego zła. Obie kotki się zestresowały, ale ogólnie jak
        widzisz stan obu jest dobry. Prawdopodobieństwo ropomacicza spadło znacznie,
        nie będą też produkowały rzesz kociąt. Nie ma nic bardziej przykrego niż widok
        wijącej się, niezaspokojonej kotki w rui. Wiadomo, wszystko ma swoje plusy i
        minusy. Człowiek na każdym kroku dokonuje wyborów. Pijesz mleko, jesz nabiały,
        produkty mięsne - popierasz chów zwierząt gospodarskich, wyzyskujesz zwierzęta.
        Płacisz datki na schroniska dla zwierząt - wydajesz pieniądze, które mógłbyś
        przeznaczyć na sierocińce, korzystasz z prądu - jesteś klientem elektrowni -
        wroga środowiska, jeździsz samochodem zatruwasz środowisko, itd... więcej jest
        takich bezsensownych przykładów wyborów moralnych, których co dzień musimy
        dokonywać.
        Jest różnica pomiędzy sterylizacją i kastrowaniem a obcinaniem uszu i ogona. Te
        2 pierwsze mają uzasadnienie zdrowotne a to trzecie już nie ma żadnego sensu
        prócz estetycznego. Jeśli tego nie widzisz.... cóż.
      • Gość: Lena Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 27.03.04, 12:54
        Sory, ale nie rozumiem o co ci chodzi.Możesz jaśniej?
        Bo wiesz, jesteś facetem-masz możliwość założenia prezerwatywy, jesteś kobietą-
        kupisz tabletki antykoncepcyjne (albo usuniesz), no w każdym razie ludzie mają
        wybór.Ale zwierzęta kierują się instynktem, jest ruja, są młode.I tak kilka
        razy do roku.Na szczęście moją kotkę uchroniłam przed tym, choć nie twierdzę,
        że ona tego chciała (kurde, pytałam jej, ale nic mi powiedzieć nie chciała!!!).
        A co obcinania ogonów czy uszu to nie wyrażałam swojej opinii, chociaż i w tym
        temacie mam swoje zdnaie.Mam suczkę bokserkę, którą kupiliśmy z obciętym
        ogonem, tylko dla tego, że poprostu innego wyboru nie było-wszystkie szczeniaki
        miały obcięte ogony!!!Uszu nie obcinaliśmy, bo nie chcieliśmy jej narażać na
        ból.Ale sama nie wiem czy postąpiliśmy dobrze-od kilku dni "trzepie" uszami i
        najwidoczniej odczuwa ból.Tak więc mam teraz dylemat-czy lepiej było narazić ją
        jeden jedyny raz na ból przy obcinaniu uszu, czy może bardziej odpowiedzialną
        decyzją z naszej strony było nie obciąć i leczyć zapalenie uszu, które jak
        wszyscy wiedzą powraca i to bardzo, bardzo często?Chyba powracające zapalenie
        będzie bardziej bolało moją sunię, co nie?
    • Gość: monikaM Re: Sterylizacje i kastracje-jeszcze czas IP: 212.180.154.* 27.03.04, 12:49
      Jeszcze jedno. Stres związany ze sterylizacją nie trwa długo, natomiast stres
      kotki w rui, która nie została zapłodniona ani nie zachamowano jej rui
      hormonami, trwa znacznie dłużej i ma poważne konsekwencje dla psychiki kotki,
      która poprostu może "zariować" jak i dla jej zdrowia fizycznego. Dawniej kotki
      nie były sterylizowane, ale i zauważ jak traktowano dawniej zwierzęta. Widać to
      np. po wsiach. Kotka urodziła, to się pozbywano kociąt topiąc je żywcem. To
      jest w porządku? Zresztą temat wałkowany byl na forun tyle razy.... odzyłam do
      założonych już wątków

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka