Paluch... niekończąca się historia...

26.03.04, 10:54
Przyrzekałem sobie nie zabierać już głosu w sprawi Palucha, ale na niemieckij
stronie: www.cadebou.de znalazłem coś takiego. Może nasz Jaśnie Oświecony
Prezydent Kaczyński byłby łaskaw to przeczytać ?
www.cadebou.de/Paluchpopolsku.htm
Trudno tu życzyć miłej lektury...
    • Gość: monikaM Re: Paluch... niekończąca się historia... IP: 212.180.154.* 26.03.04, 11:34
      U nas w Sosnowcu to samo... A kotka, którą uparłam się wziąć ze schroniska
      umarła mi na tyfus koci 3 dni po przygarnięciu. Kilka lat później (wiosna 2003)
      rozglądałam się za drugim kotkiem ze schroniska, i zadałam pytanie: zważywszy
      na wcześniejszą zaistniałą sytuację jaką mam gwarancję że kotek nie umrze mi po
      paru dniach? I odpowiedziano mi: no tak... mamy z tym problem.
      • eliot Re: Paluch... niekończąca się historia... 26.03.04, 13:01
        Gość portalu: monikaM napisał(a):

        > U nas w Sosnowcu to samo... A kotka, którą uparłam się wziąć ze schroniska
        > umarła mi na tyfus koci 3 dni po przygarnięciu. Kilka lat później (wiosna
        2003)
        >
        > rozglądałam się za drugim kotkiem ze schroniska, i zadałam pytanie: zważywszy
        > na wcześniejszą zaistniałą sytuację jaką mam gwarancję że kotek nie umrze mi
        po
        >
        > paru dniach? I odpowiedziano mi: no tak... mamy z tym problem.


        No właśnie. Tylko każdy patrzy jak ten problem olać, a nie rozwiązać. Nasz Pan
        Prezydent Kaczyński, marzy o specjalnym schronisku dla kotów, narazie zajmuje
        się 20-stką kotóów przyratuszowych. Można już dziś mu powiedzieć (w końcu to
        marzec...), że za rok będzie miał 60...
        Pozdr.
    • Gość: kasia Re: Paluch... niekończąca się historia... IP: 62.111.233.* 26.03.04, 14:47
      Katastrofa, nienawidzę ludzi , którzy trkatują zwierzęta właśnie tak. Serce się
      kraja. mam w domu kilkudniowe szczeniaki, jak przeczytałam o tym, że zabierają
      matce wszystkie szczeniaki - szczerze współczyję tej suczce. Moja nie pozwoli
      zabrać na ręce szczeniaka na dłużej niż kilka sekund. Biedne zwierzaki. Pan
      Prezydent Kaczyński, może ma parę powodów do dumy, ale na pewno ma też się
      czego wstydzić. Ciekawe czy on tam kiedyś był. Pozdrawiam wszystkich. Pa
      • mar.gajko Re: Paluch... niekończąca się historia... 26.03.04, 15:02
        W krakowskim schroniksu jest jeszcze gorzej. I nic się z tym zrobić nie da. I
        jest o wina ludzi którzy nim zarządzają. Szkdz gadać, tyle się już napisałam,
        nagadałam i co...g..
        • eliot Re: Paluch... niekończąca się historia... 26.03.04, 15:23
          mar.gajko napisała:

          > W krakowskim schroniksu jest jeszcze gorzej. I nic się z tym zrobić nie da. I
          > jest o wina ludzi którzy nim zarządzają. Szkdz gadać, tyle się już napisałam,
          > nagadałam i co...g..

          Podobnie na Paluch w Warszawie, wokół tego schroniska (zbyt szumne to słowo)
          przez lata rozgrwały się i rozgrywają przedziwne przepychanki i rozgrywki tak w
          samym ratuszu jak i wśród organizacji mających w statucie ochronę zwierząt a
          które Paluch traktowały jako swoity teren walki pomiędzy sobą. Podobnie przez
          kolejne lata traktowały to partie polityczne, Paluch służył jako "transmiter"
          pieniedzy dla kolejnych partii na wybory samorządowe. Zwierzęta zaś nic nie
          obchodziły tych pań i panów z gębą pełną frazesów.
          Pozdr.
      • eliot Re: Paluch... niekończąca się historia... 26.03.04, 15:16
        Gość portalu: kasia napisał(a):

        > Katastrofa, nienawidzę ludzi , którzy trkatują zwierzęta właśnie tak. Serce
        się
        >
        > kraja. mam w domu kilkudniowe szczeniaki, jak przeczytałam o tym, że
        zabierają
        > matce wszystkie szczeniaki - szczerze współczyję tej suczce. Moja nie
        pozwoli
        > zabrać na ręce szczeniaka na dłużej niż kilka sekund. Biedne zwierzaki. Pan
        > Prezydent Kaczyński, może ma parę powodów do dumy, ale na pewno ma też się
        > czego wstydzić. Ciekawe czy on tam kiedyś był. Pozdrawiam wszystkich. Pa

        Czy Pan Prezydent Kaczyński był na Paluchu? Szczerze powiem, że nic o tym nie
        słyszałem, był któryś z jego zastępców, sam Pan Prezydent jest pewnie "zbyt
        wrażliwy"...
        Ale mam nadzieję, że zaczną Go pytać o Paluch (podobnie innych prezydentów
        innych miast) europejskie organizacje obrony zwierząt. A jest tu czego się
        wstydzić!
        Pozdr.
        • mar.gajko Re: Paluch... niekończąca się historia... 26.03.04, 15:36
          "Mój" prezydent był i ...nawet mu się podobało!!!!!!!!!!!!!!!! Byłam u niego w
          sprawie Schroniska - typowe spuszczenie po brzytwie. (jedyne na + to że ma 3
          psy z tego schroniska) ale pozostałe 500 się zagryza, tapla w gównach, etc. A
          koty... 939 śmierci w 10 miesiącach. Żal tylko i wielka złość.
          • eliot Re: Paluch... niekończąca się historia... 26.03.04, 16:08
            mar.gajko napisała:

            > "Mój" prezydent był i ...nawet mu się podobało!!!!!!!!!!!!!!!! Byłam u niego
            w
            > sprawie Schroniska - typowe spuszczenie po brzytwie. (jedyne na + to że ma 3
            > psy z tego schroniska) ale pozostałe 500 się zagryza, tapla w gównach, etc. A
            > koty... 939 śmierci w 10 miesiącach. Żal tylko i wielka złość.


            Tak! Żadnej polityki wobec bezdomności zwierząt, akcji adopcyjnych,
            sterylizacja w lesie, czipowanie to dla tego towarzystwa science-fiction.
            O porządnym schronisku i programie mówi się głównie w czasie wyborów by mieć
            poparcie organizacji, później to ostatnia sprawa do kolejnych wyborów...
            W Warszawie są chyba dwa plany nowego schroniska, jeden przygotowała chyna
            Janiszewska (jedna z porzednich dyrektorek Palucha) oczywiście na potrzeby
            wyborcze... drugi chyba Kawski - spuszczony też razem z Kawskim (też były
            dyrektor)... Teraz Pan Prezydent marzy... o schronisku dla kotów. Marzenia są
            za darmo, a kotów niedługo będzie miał przy ratuszu nie 20 a 60, czy 100. Wtedy
            cichaczem pewnie je wyłąpią i odwiozą na Paluch, gdzie powymieraja schybko i
            boleśnie!
            Zgroza, żal i wściekłość, jak napisałaś
            Pozdrawiam!
            • Gość: Sara Re: Paluch... niekończąca się historia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.04, 16:15
              Rany, dobija mnie to :-((( Słuchajcie, Wy jesteście chyba bardziej
              doświadczeni: czy my nic nie możemy zrobić? Jakieś petycje albo skargi, albo
              coś? Czy to Wam kiedykolwiek poskutkowało? Jest sens?
              • mar.gajko Re: Paluch... niekończąca się historia... 27.03.04, 13:28
                W sprawie krakowskiego pisałam skargi petycje chodizłam po prezydentach,
                urzędach, inspekcjach weterynaryjnych, czego ja nie robiłam????!!! Teraz
                też "walczę" jak mogę. Efekt mizerny taki na 5%. Ale nie przestane ich
                zamęczać,dopóki cos się nie zmieni.
              • eliot Re: Paluch... niekończąca się historia... 29.03.04, 08:54
                Gość portalu: Sara napisał(a):

                > Rany, dobija mnie to :-((( Słuchajcie, Wy jesteście chyba bardziej
                > doświadczeni: czy my nic nie możemy zrobić? Jakieś petycje albo skargi, albo
                > coś? Czy to Wam kiedykolwiek poskutkowało? Jest sens?


                Były! Były! I artykuły w gazetach i próba pokazania czegoś w lokalnej
                telewizji. Telewizja to był najgorzy pomysł... Ośrodki tv zdominowane są przez
                taką lub inna opcje polityczną... Zamiast dla pomocy dla zwierząt cała akcja
                została wykorzystana do polityczo-partyjnych rozgrywek, ich ofiarą padaja
                kolejni dyrektorzy (też zresztą zazwyczaj polityczni mianowańcy, bo to
                stanowisko jest traktowane jako łup polityczny...)oraz zawsze zwierzęta...
                Te zdjęcia, które zamieściła autorka tego artykułu na niemieckiej stronie, choć
                przejmujące nie oddają rzeczywistej tragedii zwierząt.
                Pozdr.
                • Gość: sasetka Re: Paluch... niekończąca się historia... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 02.05.04, 00:28
                  jest we mnie tyle zlosci, tyle nienawisci i bólu! nic nie moge zrobić :(
                  dokarmiam jak moge psy które biegają pod moimi oknami, pogłaskam , przytule i
                  to wszystko co moge zrobic :( mieszkam z rodzicami mam juz suczke i za zadne
                  skarby sie nie zgodzą na jeszcze jednego pieska..
                  juz sobie obiecałam ze kiedy bede miała swoje mieszkanie bede miała tyle
                  piesków ile się pomiesci w moim mieszkaniu :( tak bardzo je kocham! bardziej
                  nizeli ludzi :( nie moge przejsc obojętnie obok zwierzęcia na ulicy :( tak mi
                  smutno i zle , jestesmy tak cholernie bezsilni.. :(((
    • Gość: Bea Re: Paluch... niekończąca się historia... IP: 213.17.152.* 02.05.04, 01:27
      www.fauna.rsl.pl/index.php
      Oby więcej takich schronisk: zarządzane z głową i sercem! Po wizycie bez
      namysłu zrobiłam stałe zlecenie w moim banku, mam swój wkład w opieke nad
      zwierzaczkami i przynajmniej wiem, ze moje pieniadze sa wydawane uczciwie!
      • mar.gajko Re: Paluch... niekończąca się historia... 02.05.04, 13:02
        z tego co obejrzałam faktyczne jest świetnie, ale...tam jest kilkanaście psów.
        Wręcz domowa atmosfera. Przy 500 czy 700 jest insza inszość. Ale z drugiej
        strony gdyby wszystkie gminy miały takie "małe" przytuliska to nie byłoby tych
        molochów na kilkaset zwierząt, gdzie są brudne zaniedbane głodne i nieszczęśiwe
        do sześcianu.
    • narysuj.mi.baranka Poczekaj :) 02.05.04, 13:39
      Kaczynski patronuje dokarmianiu kotkow przez urzednikow Ratusza i wymyslil idee
      przytuliska dla bezdomnych kotkow. Daj mu troche czasu :) Jestem pewna, ze juz
      jest naciskany aby dotrzymal slowa.
Pełna wersja