pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź

09.04.04, 11:01
Od niedawna mam kota i uwielbiam te stworzenia, ale znam się jeszcze na nich słabo. Dziś rano zobaczyłam na chodniku pod moim blokiem zypełnie małe kocię- wielkości myszki, oczka zamknięte, malizna...CAły dygotał, troszkę się ruszał. W około nie było żadnego kota, więc wróciłam do domu, przyniosłam karton z kocem na spodzie o włożyłam tam kotka a potem położyłam w miejscu gdzie jakaś tajemnicza dobra dusza zwykle dokarmia koty (jest to miejsce powszechnie dostępne dla ludzi, koło klatki schodowej)Do miseczki nasypałam trochę karmy dla ewentualnej mamy. Po jakimś czasie zobaczyłam dwa koty szukające czegoś w miejscu gdzie był kociak, potem jeden z nich znalazł pudełko, wszedł taam, ale zaraz wyszedł. Obserwuję to pudełko i nie widzę, żeby jakiś kot karmił to kocię. Poza tym boję się o durne pomysły dzieci, które z racji ferii kręcą się dziś po osiedlu. Co robić? Czy tego kotka karmi mama czy jest porzucony? Czy dobrze zrobiłam z tym kartonem? Czy spróbować dokarmiać go mlekiem dla kociąt z butelki? Jest taki strasznie mały, bardzo się o niego martwię, a mioże niepotrzebnie? Tylko czemu kotka nie leży przy nim i nie karmi tylko on keży sam? Poradzcie - proszę!!!
    • basia553 Re: pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź 09.04.04, 11:20
      Jezeli koteczek lezal w takim dziwnym miejscu, to chyba jest porzucony. W ten
      sposöb dostalam mojego pierwszego kotka. Bylam z nim od razu u weta, zapisal mi
      odpowiedni pokarm i karmilam kotka poczatkowo buteleczka taka specjalna dla
      malych kotköw. Buteleczka dla niemowlat ma za duzy smoczek. Taki malenki kotek
      nie jest jeszcze do jakichkolwiek samodzielnych dzialan.
      Möj kotek traktowal mnie potem jak mame, byl najprzytulniejszym z moich
      wszystkich kotköw.
    • elaos Re: pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź 09.04.04, 11:20
      Wygląda na to, że stał się jakiś dramat i nie ma co liczyć na to, że matka
      zacznie go karmić, jeśli nie znalazła go do tej pory. Dla takiego malucha
      najgorsze to wyziębienie i odwodnienie, jesli nie dostawał nic do tej pory to
      może być już za póżno. Może spróbuj go nakarmić, jeśli masz możliwości, tylko
      nie krowim mlekiem, a najlepiej byłoby odwiedzić lekarza.
      • wadera2 Re: pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź 09.04.04, 11:29
        Dzięki! Tylko, że koło tego pudełka kręci się jakiś kot podobny do tego maelństwa(łaciaty, jak ono), może to mama? Jest to bardzo drobny, chudy kotek, może to młoda mama, która ma pierwsze w życiu kociątko i nie umie się nim jeszcze zająć? Czy to możliwe?
        • lena_zienkiewicz Re: pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź 09.04.04, 11:36
          Masz rację, może to być mama.Młoda, niedoświadczona kotka, być może z niezbyt
          rozwiniętym instynktem.Nie czekaj, zabierz kotka i zajmij się nim
          zaraz napiszę linka, forumowiczka grażyna miała taki sam problem.Sekunda
          • wadera2 Re: pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź 09.04.04, 11:42
            Już bym go wzięła, tylko cały czas mam tą wątpliwość, czy ie wtrącam się niepotrzebnie, bo najbardziej na świecie nie znosze takich "dobrodziejó", co myślą, że sa najmądrzejsi i świat by bez nich zszedł na psy, a o niczym nie mają pojęcia, więc sama nie chcę być jedną z nich. CZy kotka - mama powinna być cały czas przy kotku? KArmić go? Bo jak kiedyś moja suczka miała małe, to na początku w ogóle ich nie opuszczała. No ale ona miała luksusowe warunki, jedzenie podane, tylko na spacerek musiała wyjść i tyle. A może tamta kocia mama musi sama zadbać o siebie, coś upolować do jedzenia itp. i dlatego zostawia malego?
        • Gość: lw Re: pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź IP: *.crowley.pl 09.04.04, 11:56
          Rozpisałam się trochę a w międzyczasie napisałaś że coś się jednak kręci-to
          dobrze,ja bym raczej poczekała jeszcze i poobserwowała i dopilnowała przy okazji
          żeby nikt nie płoszył kotki-najprawdopodobniej to właśnie kocia mama,jeśli jest
          rzeczywiście jakaś zabiedzona a weźmie małego-oby,to może uda Ci się ją jakoś
          podkarmiać później.Trzymam kciuki-jednak co mama to mama,a skoro ktoś jednak
          dokarmia kociaki to chyba nie czeka go zły los,zawsze można mu spróbować znaleźć
          ewentualny dom jak już go mama odchowa,może ona też byłaby chętna do
          zamieszkania w domu razem z nim.
    • Gość: lw Re: pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź IP: *.crowley.pl 09.04.04, 11:45
      ja się trochę wyłamię z poprzednich wypowiedzi-ale niestety kotki często
      przenoszą swoje małe,zwaszcza te bardziej dzikie i lękliwe i to może być właśnie
      problem-wystraszyła się i go zostawiła,trudno mi powiedzieć co jest lepsze
      -zabranie go do domu i wykarmienie czy spróbować jeszcze wieczorem,jak będzie
      spokojniej wystawić kotka i lepiej żeby wykarmiła go matka(nie wiem jakie mają
      warunki te podwórkowe kotki);rzeczywiście ważne żeby nie zmarzł,bo na dworze
      jeszcze zimno,szkoda że ta dokarmiająca dusza jest taka tajemnicza bo ona
      mogłaby pomóc we wskazaniu kociej mamy i może od niej kotka wzięłaby małego;jak
      kotka jest dobrą mamą to nawet te feralne obce zapachy(pudełko,człowiek)nie
      powinien jej przeszkodzić-ja radziłabym,skoro na razie kotka się nie znalazła,
      wziąć w ciepłe miejsce-dom,nakarmić jak się uda(np.zakraplaczem lub małą
      strzykawką i np.pożyczyć od są siadki jakiejś może trochę bebika dla niemowląt
      lub w lecznicy kupić saszetkę mleka zastępczego w proszku dla kociąt)
      a wieczorem spróbować może jeszcze raz wystawić malucha i obserwować z jakiejś
      odległości,może przyjdzie ta tajemnicza dusza też-jak kotka się nie znajdzie no
      to pozostaje wziąć malucha do domu,zakupić więcej mleka i wykarmić.
      Jest też możliwość że maluch został porzucony,bo kotka wyczuła,że coś nie tak z
      nim,i zrobiła to aby chronić zdrową reszte miotu(są różne kotki,niektóre to
      nawet martwego kociątka nie usuwają z gniazda)-albo obejrzeć go samemu dokładnie
      (oczka,pyszczek-czy np.nie rozszczep podniebienia,czy pępowina nie nadgryziona
      za bardzo aż do brzuszka)albo dać do zbadania wetowi.
      • wadera2 Re: pomóżcie!opiekunowie kotów!proszę o odpowiedź 09.04.04, 11:54
        Ktoś je dokarmia, potem ładnie sprząta, jak wystawiłam im jedzenie (żeby kotka przekonała się do mojego zapachu na kartonie i nie odrzucała kotka z tego powodu) to bez problemu zjadły, zwłaszcza jakiś jeden rzucił się na nie, ale kocur, więc na pewno nie mama.Tamta (chyba) mama też jadła, popatrując na mnie, nie ufały mi, ale bez paniki.MAm w domu taki przyrząd do karmienie kotków i mleko dla kociąt z czasów jak mój kot był maleńki - dostałąm to w promocji razem z karmą, nigdy nie użyłam, bo mój kot jak go wzięłam mial dwa miesiące i nie miał problemów z jedzeniem. Ten specjalny smoczek i butelka gdzieś stoją, nie wyrzuciłam ich, może czekały na to maleństwo...
    • wadera2 Re: sprawa jest chyba rozwiązana 09.04.04, 12:53
      Do wszystkich, którzy mi pomogli- bardzo, bardzo dziękuję! Byłam na dole z misją dokarmienia maluszka, ale w kartonie już go nie ma, są za to błotniste ślady kocich łapek. Wnioskuję, że mama zabrała go, a to najlepsze, co mogło się zdarzyć. Miseczka z jedzeniem, którą zostawiłąm jest bardzo dokładnie oczyszczona, a było tego sporo. Dziś postaram się nawiązać kontakt z karmicielką kotów, opiszę jej dzisiejszą sytuację i zaproponuję pomoc.
      Dziękuję wszystkim i życzę Świąt na jakie zasługujecie - czyli spokojnych, ciepłych, dobrych.
Pełna wersja