wadera2
09.04.04, 11:01
Od niedawna mam kota i uwielbiam te stworzenia, ale znam się jeszcze na nich słabo. Dziś rano zobaczyłam na chodniku pod moim blokiem zypełnie małe kocię- wielkości myszki, oczka zamknięte, malizna...CAły dygotał, troszkę się ruszał. W około nie było żadnego kota, więc wróciłam do domu, przyniosłam karton z kocem na spodzie o włożyłam tam kotka a potem położyłam w miejscu gdzie jakaś tajemnicza dobra dusza zwykle dokarmia koty (jest to miejsce powszechnie dostępne dla ludzi, koło klatki schodowej)Do miseczki nasypałam trochę karmy dla ewentualnej mamy. Po jakimś czasie zobaczyłam dwa koty szukające czegoś w miejscu gdzie był kociak, potem jeden z nich znalazł pudełko, wszedł taam, ale zaraz wyszedł. Obserwuję to pudełko i nie widzę, żeby jakiś kot karmił to kocię. Poza tym boję się o durne pomysły dzieci, które z racji ferii kręcą się dziś po osiedlu. Co robić? Czy tego kotka karmi mama czy jest porzucony? Czy dobrze zrobiłam z tym kartonem? Czy spróbować dokarmiać go mlekiem dla kociąt z butelki? Jest taki strasznie mały, bardzo się o niego martwię, a mioże niepotrzebnie? Tylko czemu kotka nie leży przy nim i nie karmi tylko on keży sam? Poradzcie - proszę!!!