Co powinno niepokoić po ugryzieniu kleszcza.

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.04, 19:41
Moja 9 miesięczna sunia owczarek staroniemiecki ( a więc długi włos) gdzieś
chyba w lasku koło ZOO złapała kleszcza. 2 tygodnie temu była wypryskana (
tym razem w areozolu) Fronline a jednak kleszcz którego jej wyciągłam miał
wielkość pół ziarenka małego kawy. Czy lecieć od razu do weta( ostatio ciągle
tam bywam bo infekcję jelitową i dostaje antybiotyki w zastrzyku , a nie chcę
wyść na przeczuloną pańcię) czy też poczekać (?). Jakie objawy mogą być
niepokojące i jak długo po zaatakowaniu przez kleszcza ona się objawiają.
Proszę o radę. Wiem , że część z Was przeszła niemiłe doświadczenia
pokleszczowe u psiaka.
    • krolewna.sniezka Re: Co powinno niepokoić po ugryzieniu kleszcza. 12.04.04, 21:47
      sama zostalam wlasnie wczoraj ugryziona :-( a co do psow i kleszczy, nie kazdy
      nosi ze soba zarazki, moje psy maja badania krwi (coroczne) i niestety u
      jednego znaleziono przeciwciala, wiec jest na antybiotykach profilaktycznych
      (podobnie jak ja)
      • Gość: daisy Re: Co powinno niepokoić po ugryzieniu kleszcza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 08:47
        co innego borelioza - nieprzyjemna ale nie śmiertelna
        co innego babeszjoza - psia choroba przenoszona przez kleszcze
        (dużo wypadków w Warszawie przwobrzeżnej i okolicach ale z tego co wiem to i
        gdzie indziej się rozprzestrzenia)
        albo zrób badania krwi na obecność pierwotniaka (tydzień i miesiąc po kleszczu)
        albo obserwuj psa uważnie - pierwsze objawy to gorączka (krótko), osowiałość,
        sapanie (brak we krwi tlenu do oddychania), potem krwiomocz (uszkodzone nerki),
        powiększona wątroba i śledziona - uszkodzone przez rozpadające się czerwone
        krwinki w dużej ilości
        W pewnym momencie pas może nie dać się się już uratować
        nie zaniedbaj!
        pozdrawiam
        • eulalija Re: Co powinno niepokoić po ugryzieniu kleszcza. 13.04.04, 15:14
          Dodam, że u mojej suki wystąpiła wysoka temperatura (41,2 C) i trwała cały czas
          do podania trucizny, wystąpił całkowity brak apetytu (suka jest żerta więc to
          już był sygnał, że jest bardzo źle, a podawałam pod nos same najlepsze rzeczy i
          niechciała jeść), i taką mam obserwację subiektywną, chciałabym, żeby to było
          dobrze odczytane: ona mi nikła w oczach. Dodatkowo była wyraźnie osowiała,
          smutna, słaba. Do krwiomoczu nie doszło, zaregowałam na tyle szybko, że
          skończyło się wszystko szczęśliwie. Po dwóch tygodniach zrobiłam kolejne
          badanie krwi, by upewnić się, że nerkom i wątrobie nic się nie stało.
          Przeszłyśmy babesję bez złych konsekwencji. Objawy najprawdopodobniej wystąpiły
          ok. 10 dni od wbicia kleszcza. Pewna nie jestem, bo tego wbitego nie znalazłam,
          zdjęłam z niej kilka chodzących, przyniesionych na sierści po spacerze w
          wysokiej trawie. I dodatkowo, jako ciekawostka - było to w listopadzie (2002 r).
          Przy wystąpieniu choćby śladowych objawów wymienionych przez Daisy i dodanych
          powyżej poleciałabym biegiem do weta. Od pobrania krwi nic się psinie nie
          stanie a można zapobiec rozwojowi choroby i jej koszmarnym konsekwencjom,
          pozdrawiam
          • Gość: daisy Re: Co powinno niepokoić po ugryzieniu kleszcza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 14:09
            u mojej krwiomoczu tez nie było
            apatia i osowiałość nałożyły się na duże upały - co jej jest okazało się za
            późno
            gdyby była młodym psem pewnie bym ją uratowała ale miała 11 lat i leczyłam ją
            na inne choroby - organizm nie miał sił walczyć
            teraz wolę wyjść na histeryczkę i zbadać krew kilka razy niepotrzebnie niż raz
            nie zbadać - to jest straszna choroba
            i jeszcze jedno: kleszcze ruszją na żer już w styczniu - lutym a że ich nie ma
            można byc pewnym jak zadejdzie kilka dni mrozu
            pozdrawiam
            • Gość: Mozaba Re: Co powinno niepokoić po ugryzieniu kleszcza. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 22:22
              Dziękuję wam za porady , moja sunia jest odpukać wesoła, je jak zawsze ( nigdy
              chętnie to co w miseczce, a ogląda , co by tu dostać z ludzkiego jedzenia).
              Ale dziś to dopiero 2 dzień po wyjęciu przeze mnie tego kleszcza.Nie wiem ile
              tam w niej siedział , jak pisałam miał wielkośc pół małego ziarna kawy. Daisy,
              po jakim czasie u Twego psiaka nastąpiła osowiałość , czy też gorączka.
              • Gość: daisy Re: Co powinno niepokoić po ugryzieniu kleszcza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 09:04
                moja chorowała dość nietypowo
                kleszcz siedział w niej kilka godzin
                (wbrew opiniom, że kleszcz musi siedzieć w psie 24 godziny, aby go zarazić)
                zachorowała ok. miesiąca po ugryzieniu (nikt niestety o tym kleszczu nie
                pamiętał) ale znam przypadki zachorowań po kilku, czasem 2-3 dniach
                moja ładnie jadła i piła, większość psów odmawia jedzenia, czasem picia i po
                prostu nikną w oczach (po kilku dniach pies wygląda strasznie - jak szkielet)
                Nie każdy kleszcz (na szczęście) przenosi te pierwotniaki ale w Warszawie np.
                na targówku na wiosnę bardzo dużo psów jest na to leczonych.
                (jednym z objawów o czym zapomniałam są wymioty - ale to skutek podrażnienia
                wątroby).
                Pamiętaj że niekoniecznie każdego kleszcza zauważysz i że nie ma 100% pewnego
                zabezpieczenia - frontline też nie jest całkiem skuteczny.
                Pozostaje przeglądanie psa (co przy porządnym futrze nie jest łatwe) i
                obserwowanie go - jeżeli jest żywy i wesoły jak zwykle - nie ma się czym
                martwić. Jeżeli staje się osowiały, nie chce jeść, itp. trzeba brać babeszjozę
                jako jedną z możliwych przyczyn.
                pozdrawiam
                • dr.krisk Dziwne te wasze kleszcze... 15.04.04, 22:41
                  Mieszkam koło lasu - moje domowe zwierzaki przynoszą w skórze kilogramy
                  kleszczy (rekord: 30 kleszczy na kocie). Oczywiście natychmiast usuwam je
                  (ręcznie). Nigdy nie mialem przypadku żadnego zachorowania, powikłań itp. Czy w
                  waszych okolicach jest jakaś szczególnie wredna rasa kleszczy? A może wasze psy
                  nie są uodpornione?
                  Jak pomyślę, że miałbym z każdym kleszczem lecieć do weterynarza, to musiałbym
                  sie do niego przeprowadzić :)
                  Pozdrawiam i zyczę zdrowia waszym psiakom.
                  KrisK
                  • mozaba Re: Dziwne te wasze kleszcze... 16.04.04, 00:31
                    Wiesz , nie wiem jakie są w moich okolicach kleszczetj. w Krakowie. Ale to mój
                    pierwszy pies i nie mam doświadczenia , a na forum czytam czasem straszne
                    przjścia właścicieli psów , które to psy zostały ugryzione przez kleszcze. Moi
                    znajomi też pocieszają mnie , że wyjmowali ze swoich pociech tony tych kleszczy
                    i nic złego sie nie działo. Ale wiesz , kiedy to Twojego psa - jako jednego
                    nawet na milion- spotka pokleszczowe nieszczęście , to myślę , że "chromolisz"
                    wtedy to że innym psom nic się nie stało po takim ugryzieniu. Dlatego pytam ,
                    jak wyglądają niepokojące objawy, i mocno wierzę , iż mojej suni one nie bedą
                    dotyczyć , a wyjęty kleszcz był jednym z kolejnych nic nieznaczących epizodów.
                    • Gość: daisy Re: Dziwne te wasze kleszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 09:43
                      możesz spytać swojego weta czy w waszej okolicy jest babeszjoza
                      bo nie w całej Polsce jest tak samo
                      np. Warszawa, szczególnie prawobrzeżna, Marki i okolice ale też i np. Młociny i
                      Lasek Bielański to siedlisko kleszczy przenoszących babesia canis.
                      Są całe rejony Polski , gdzie zjawisko to nie występuje ale nie jest
                      powiedziane, że za moment się nie pojawi
                      Kilka lat temu i u nas nikt o tej chorobie nie słyszał a w poważnych psich
                      pismach pisali, że jest to raczej bolączka cieplejszych krajów.
                      Nie życzę nikomu sprawdzania tego na własnej w raczej własnego psa skórze.
                      • mozaba Re: Dziwne te wasze kleszcze... 17.04.04, 17:36
                        daisy, dzięki. Pobiegłam do weta ,ale innego niż co dzień - bo tak jak pisamlam
                        na forum weterynaria - już było mi wstyd tych ciągłych wizyt. Powiecie
                        czemu , przecież wet za wizytę bieże i to nie mało - a tu zdziwienie .
                        Weterynarz mowi nie trzeba na razie badac krwi , bo kleszcze to nie tylko "
                        babe..." , ale i 1000 innych chrób , ktore mogą ujawnić sie i po pół roku , gdy
                        zapomni sie i o tym kleszczu. Pocieszona zostłam , iż skoro moja była kropinoa
                        2 tygodnie wcześniej Frontlaine to kleszcz nie zdążył wypluc ewntualnych
                        świństw. Wiem , że chyba do konca tak nie jest, bo sami piszecie , że mimo
                        kropienia choroba pokleszczowa byóła straszna i to po ugryzieniu w
                        listopadzie . Ale cicho liczę , że " nas" to ominie. Prosze opiedzcie jeszcze o
                        swoich przygodach lub -nic się niedzianiu - po zaatakowaniau przez tego
                        paskuda.
Pełna wersja