Gość: Mozaba
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
12.04.04, 19:41
Moja 9 miesięczna sunia owczarek staroniemiecki ( a więc długi włos) gdzieś
chyba w lasku koło ZOO złapała kleszcza. 2 tygodnie temu była wypryskana (
tym razem w areozolu) Fronline a jednak kleszcz którego jej wyciągłam miał
wielkość pół ziarenka małego kawy. Czy lecieć od razu do weta( ostatio ciągle
tam bywam bo infekcję jelitową i dostaje antybiotyki w zastrzyku , a nie chcę
wyść na przeczuloną pańcię) czy też poczekać (?). Jakie objawy mogą być
niepokojące i jak długo po zaatakowaniu przez kleszcza ona się objawiają.
Proszę o radę. Wiem , że część z Was przeszła niemiłe doświadczenia
pokleszczowe u psiaka.