Krew w kale kociaka - co to może znaczyć?

04.05.04, 11:34
Witam,
Od tygodnia mam w domu małego kotka. Został zabrany od matki, gdy miał 6
tygodni - niestety okazało się, że kociak ma biegunkę - reakcja na mleko
krowie i robaki. Został odrobaczony i dostawał leki homeopatyczne - wszystko
pod kontrolą lekarza, biegunka minęła, ale nadal są ślady krwi w kale -
zawsze na koniec załatwiania się wychodzi z kotka trochę krwi, poza tym
popiskuje zanim się wypróżni.
Dziś znów idę do lekarza, ale chciałbym spytać czy ktoś miał podobny problem
z kotkiem?
Dodatkowo - kociak jest wesoły, ma apetyt( zgodnie z zaleceniem lek. dostaje
tylko suchą karmę - Royal Canin Baby Cat 34), pije wodę, skacze i dokazuje,
jak zdrowy.
pozdrawiam,
    • astrit Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? 04.05.04, 12:26
      6 tygodni? Strasznie wcześnie. Jak wygląda krew? Jest ciemna, przypominająca
      fusy czy raczej swieża, czerwona, połaczona ze śluzem? Jesli ciemna, oznacza
      uszkodzenia początkowego odcinka przewodu pokarmowego, problem z żołądkiem, ale
      wtedy kotek też by wymiotował. Jeśli krew jest świeża - może być efektem silnej
      biegunki - powstały drobne ranki w końcowym odcinku jelita luó w okolicach
      odbytu. Jeśli biegunka ustała - problem powinien sam zniknąć, warto jednak
      wspomnieć o tym wetowi - może zapisze jakieś czopki przyspieszające gojenie, bo
      na pewno kotek odczuwa ból. Możesz też podawać kiciusiowi jogurt lub kefir - to
      dobrze wpływa na trawienie i przemianę materii i poprawia florę jelitową. Jak
      sytuacja się unormuje - możesz dawać kotu trochę surowego, drobno pokrojonego
      mięsa - np. cielęcinę lub drób.
      • mar.gajko Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? 04.05.04, 12:49
        Można też napar z siemienia lnianego, tę galaretkę. Ona dobrze robi na
        przewody. I łagodzi.
      • Gość: pustol Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? IP: *.crowley.pl 04.05.04, 13:11
        Bardzo dziękuję za odpowiedź!!!
        Nie sądziłem, że mogę mu podawać jogurt lub kefir, wet. zabronił podawać
        czegokolwiek innego poza suchą karmą,a kocurek rzuca się na wszystko do
        jedzenia i na nas, kiedy jemy a on nie może tego dostać.
        Przez chwilę podawałam mu specjalne mleko dla kotów, ale lekarz kazał odstawić,
        aż się sytuacja unormuje. Biegunki nie ma ale krew nadal jest - to ślady
        świeżej krwi ze śluzem, zawsze po zrobieniu kupy.
        Pozdrawiam,
        • astrit Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? 04.05.04, 16:08
          Gość portalu: pustol napisał(a):

          > Bardzo dziękuję za odpowiedź!!!
          > Nie sądziłem, że mogę mu podawać jogurt lub kefir, wet. zabronił podawać
          > czegokolwiek innego poza suchą karmą,a kocurek rzuca się na wszystko do
          > jedzenia i na nas, kiedy jemy a on nie może tego dostać.

          Jogurt - w odróżnieniu do mleka - jest "przetworzony" przez bakterie, dzięki
          czemu jest łatwo przyswajalny, ma dużo witamin i minerałów dobrych dla kota. No
          i zawiera pożyteczne bakterie. Jeśli kotkowi będzie smakować - a myślę, że tak -
          można mu dawać bez obaw.

          > Przez chwilę podawałam mu specjalne mleko dla kotów, ale lekarz kazał
          odstawić,
          >
          > aż się sytuacja unormuje. Biegunki nie ma ale krew nadal jest - to ślady
          > świeżej krwi ze śluzem, zawsze po zrobieniu kupy.

          Mleko dla kotów to wg. mnie trochę wyciąganie pieniędzy - kociak jest na tyle
          duży, ze nie potrzebuje takiego wsparcia, można to traktować najwyżej jako
          smakołyk. Przy kłopotach z trawieniem nie należy też drastycznie zmieniać
          zwierzątku diety. Royal dla maluchów jest dobrą karmą - sama "pędzę" moje koty
          na Royalu i niema z nimi żadnego problemu. Co do krwawienia - bedzie sie na
          pewno jeszcze jakiś czas utrzymywać - do zagojenia uszkodzeń. Dla tego dobrze
          by poprosić weta o coś, co przyspieszy gojenie ( trudno mi powiedzieć, jaki to
          preparat, bo moje koty nie miały takiego problemu, ale pewnie będą to jakieś
          czopki glicerynowe - może z antybiotykiem lub sulfonamidem).` I faktycznie -
          spróbuj podawać kotkowi siemię lniane - ten żel po zaparzeniu - to doskonale
          łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie i dobrze wpływa na sierść.
          Dużo zdrowia dla malucha ;-)
    • jul-kot Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? 04.05.04, 16:54
      Witam!
      Zgodnie z zaleceniami lekarza je tylko suchą karmę? To rzeczywiście jest super
      pokarm, zwłaszcza dla kocich niemowląt. Zmień lekarza, to kociak przestanie
      piszczeć przy załatwianiu się i mieć krew w kale ...
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • Gość: pustol Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 04.05.04, 17:51
        Przepraszam, ale chyba nie rozumiem Twoich intencji.
        Napisz o co chodzi, bez ironi, może szybciej to do mnie dotrze.Pozdrawiam,
        • lena_zienkiewicz Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? 04.05.04, 17:55
          Pewnie chodzi o to, że mały kociak powinien być na mleku również, bo sam suchy
          pokarm jest do dupy.Ale moje kociaki wychowały się bez mleka, na suchym
          pokarmie, od czasu do czasu gotowanym mięsku.I są piękne i zdrowe.

          Serdecznie pozdrawiam
        • jul-kot Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? 04.05.04, 19:13
          Witam ponownie!
          Już wyjaśniam. Moje dwa pierwsze poważne koty wychowałem od pierwszego dnia
          życia, ktoś wyrzucił je po porodzie do wody w celu utopienia. Teraz mają
          dwanaście lat. Były karmione mlekiem, smoczkiem, a pierwszy inny pokarm, jaki
          dostały, to było surowe mięso z piersi kurczęcej. Kot to drapieżnik, a suchy
          pokarm to wymysł ludzki, nie każde zwierzę to wytrzyma. Kociaki powinny
          dostawać mięso drobiowe, bo jest delikatne, łatwo strawne i nie uczula, może
          być surowe po wymrożeniu w celu zabicia drobnoustrojów, lub gotowane,
          rozdrobnione z rosołem, też z gotowanym ryżem. Surowe żółtko, gotowane na
          twardo i rozdrobnione całe jajko, twarożek, jeśli nie ma po nim biegunki. To
          samo dotyczy mleka.
          Starsze kociaki mogą dostawać również pokarm przemysłowy jako dodatek, ja bym
          radził raczej mokry, ale zawsze trzeba najpierw sprawdzić, czy nie spowoduje
          zaburzeń w przewodzie pokarmowym. A jak sprawdzić, jeśli kociak je tylko to?
          Na temat karmienia było już dużo dyskusji na tym forum i na
          forum "weterynaria". Ja też pisałem.

          Tak ja uważam, a również większość autorów książek i weterynarzy. No ale jak
          widać, niektórzy są "postępowi". Pewnie myślą, że jeśli kot od
          najmłodszych "lat" przyzwyczai się do suchego pokarmu, to przez całe życie
          będzie mógł jeść tylko to. Co za wygoda dla właściciela! Tyle że nie wszystkie
          koty to przeżywają, to tak jak w kawale o odzwyczajaniu konia od jedzenia ...
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • lena_zienkiewicz Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? 05.05.04, 12:05
            Ale jul-kot, to nie o to chodzi.Wychowałeś kotki od pierwszego dnia ich życia,
            nie sześciotygodniowe!!Więc o jaką postępowość chodzi?Wiadomo, że jakbym miała
            kotki od pierwszego dnia ich życia, to mleko absolutnie uważałabym za podstawę
            żywienia.Autor wątku pisze o nieco starszym kotku, który ma problemy z
            przewodem pokarmowym.Dalej zalecasz mu podawanie mleka kociakowi?
            • Gość: gosia Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.04, 16:37
              nie chodzi o dawanie mleka czy nie
              ale o to ze SUCHY POKARM zwłaszcza dla takiego maleństwa JAKO PODSTAWA
              ZYWIENIONA to gowno
              chyba jasno sie wyrazam tym razem? bo juz nie wiem jak mozna do niektorych
              trafic czasami
              sama jedz - gotowe zarcie z puszek np. nawet najdrozszych i najlepszych firm i
              zobaczymy jak dlugo pociagniesz

              mleko sie podaje jak kot nie ma problemow z biegunka wiec jezeli ma biegunke
              lub mial to powinno sie poprzestac na wodzie
              plus jogurt jak juz sie sprawa unormuje

              powinien jesc naturalne mieso drobiowe, gotowane lub duszone np. z warzywami
              moze byc tez z ryzem -
              potem mozna mu to udoskonalac zarciem z saszetek - oraz gotowana ryba,
              twarozkiem, jajkiem - zołtkiem gotowanym , miesem wolowym i cielecym, ryzem czy
              kasza
              i do tego dawac suche zarcie
              ale NIE TYLKO SUCHE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              niektorzy weci powinni sie utopic ze swoimi radami
              • lena_zienkiewicz Re: Sory-to do mnie? 07.05.04, 17:02
    • Gość: PUSTOL Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 05.05.04, 11:58
      Witam ponownie,
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję za podpowiedzi i dobre rady, od wczoraj kotek - a
      właściwie Teofil, przecież tak ma na imię, załatwia się normalnie, nie ma
      żadnych śladów krwi w jego kale.
      Oczywiście też jestem za tym ,żeby dawać zwierzętom to, co dla nich najlepsze i
      najbardziej wartościowe. Nie zawsze jednak koty lubią rzeczy, które nam wydają
      się oczywiste. Teofil jest naszym drugim kotem - jest młody, miał kłopoty z
      żołądkiem i nie chciałam mu mieszać diety, tak też zalecił lekarz - przez jakiś
      czas ma dostawać suche, bo tak będzie najbezpieczniej. Nasz starszy kocur
      Mustafa, nie chce nic jeść poza suchą karmą - i to tylko Royalem dla Syjamów,
      czasem w ramach wyjątku skusi się na odrobinę przemrożonej wołowiny i to
      wszystko. A od małego był częstowany mięsem i wybrał suchą karmę.
      Z upodobaniami kotów bywa różnie i przy najlepszych chęciach niczego nie
      zmienimy.
      A Teofil, już wykazuje ogromne zainteresowanie wszystkim co jest do jedzenia!!!
      I nie zamierzam mu ograniczać menu. Ale uważam karmy Royala za bardzo
      dobry "ludzki " wynalazek - nasz Mustafa jest pięknym, zdrowym, smukłym
      Syjamem.
      A może ktoś z Was może mi podać przykład menu dla 7 tygodniowego kociaka?
      Czekam na propozycje,
      Pozdrawiam Wszystkich,
    • goc.jola Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? 05.05.04, 11:59
      Biedny maluszek. Choć krew w kale może być wynikiem niewyleczonej do końca
      robaczycy, to jest równie prawdopodobne, że spowodowane to jest właśnie
      karmieniem kotka suchym pokarmem. Zgadzam się z Juliuszem, też mnie to
      przeraża. I żal kotka, który nic nie wie o ustaleniach naukowców i po prostu
      chciałby normalnie jeść.
      Czy dostaje ściśle wydzielone porcje suchego? Jeśli nie, to na pewno zjada tego
      za dużo, do uczucia sytości, a ten pokarm przecież później pęcznieje w żołądku –
      i to bardzo! – w ten sposób rozwala żołądek i może kaleczyć jelita, jeśli nie
      zostanie do końca strawiony. I nie rozumiem, dlaczego wet. uznał, że kotek może
      jeść tylko ten pokarm po odrobaczeniu – jaki to ma związek? Oprócz takiego, że
      pewnie on prowadzi sprzedaż tego specjału.
      Proszę, daj kotkowi gotowane delikatne mięso kurczaka – na początek, także
      gotowane lub nawet surowe żółtko, i stopniowo inne rzeczy, takie jak radzi
      Juliusz (z tym, że najpierw podałabym gotowane, a później włączyła surowe) – a
      osłonowo i gojąco – napar z mielonego siemienia lnianego (przed jedzeniem, 3
      razy dziennie ok. 5 ml strzykawką do pyszczka). To ułatwi mu wypróżnianie, bo
      kotek chyba ma z tym kłopoty, skoro popiskuje, powinno też uregulować
      trawienie.
      Mleko niekoniecznie musi pić, ale możesz sprawdzić, jak teraz, po odrobaczeniu,
      toleruje – najlepiej ugotować mu na mleku kaszkę manną, dodać odrobinę masła,
      mogą tez być płatki owsiane, ryż. Gdyby pojawiło się rozwolnienie, zmień napar
      na wywar z całych nasion siemienia (łyżkę nasion zalać ½ szklanki wrzącej wody
      i trzymać na małym ogniu, nie dopuszczając do wrzenia, ok. 15 min, podawać samą
      galaretkę po przestudzeniu).
      I pewnie trzeba będzie jeszcze raz odrobaczyć. Najlepiej byłoby wykonać badanie
      kału, żeby podać środek ściśle ukierunkowany na określony rodzaj pasożyta.
      Życzę powodzenia i pozdrawiam

      Jola
    • jul-kot Re: do Leny i nie tylko ... 06.05.04, 16:02
      Witam!
      Nie zrozumieliśmy się. Zalecałem różne pokarmy dla młodego kotka, a NA KOŃCU
      było "... twarożek, jeśli nie ma po nim biegunki. To samo dotyczy mleka."
      Co to znaczy? Mały kociak trawi mleko i jego składniki. Z wiekiem zwykle
      zanikają mu niektóre enzymy i zwykle mleko kotom starszym szkodzi, z małymi
      wyjątkami. Ale w mleku i w jego przetworach są wartościowe składniki i jeśli
      kot może je trawić, to powinien dostawać. Jak sprawdzić - tak jak napisałem,
      dać trochę i zobaczyć, czy nie ma biegunki. Nie ma, dawać trochę więcej.
      Moim dorosłym kotom mleko szkodzi. Daję im jednak po kilka łyżeczek, też czasem
      twarożek, czasem masło. Niektóre koty mogą pić jogurt lub kefir, które mają
      mniej laktozy. Zasada jest taka: po wprowadzeniu małej ilości nowego pokarmu
      kontroluje się przez kilka dni kupkę. Jeśli jest normalna, tzn. dosyć twarda i
      ma normalny zapach, tzn. nie kwaśny i nie bardzo śmierdzący, np padliną, to
      wszystko jest w porządku. To samo dotyczy wprowadzania karm przemysłowych. Też
      są potrzebne, bo zawierają niektóre składniki, których nie ma np. w mięsie. Ich
      bazowym surowcem jest mączka mięsno kostna, produkowana z odpadów. Nie jest to
      zachwycające pożywienie, ale zawiera między innymi wapń i fosfor, potrzebne do
      budowy kości.
      O "postępowym" karmieniu kotów napisałem trochę ironicznie i wyjaśniłem, co
      przez to rozumiem - karmienie WYŁĄCZNIE suchą karmą. Jest wygodne, ale taka
      dieta prowadzi zwykle do niedoborów wody i chorób nerek i układy moczowego. Kot
      powinien mieć zawsze dostęp do świeżej wody w dużym naczyniu, koty piją sporo,
      ale przy samym suchym pokarmie i tak może to być za mało. Poza tym jakie to
      życie dla drapieżnika, tylko suche i suche.
      Ja również daję moim kotom pokarm puszkowy i suchy dobrej jakości, ale jako
      dodatek, nie wyłącznie.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • lena_zienkiewicz Re: do Leny i nie tylko ...i do jul-kot`a 06.05.04, 16:12
        Może to kotki w mojej rodzinie mają pecha, ale u mnie wszystkie trzy chorują po
        mleku, moja mama miała pięć kotów, z których ani jeden nie mógł pić mleka.I nie
        chodzi mi o "czyste" mleko, tylko o mleko łączone z wodą.A co do suchego
        pokarmu, to chyba nikt nie stosuje go jako jedyne pożywienie dla swojego kota.

        Serdecznie pozdrawiam
        • jul-kot Re: do Leny i nie tylko ...i do jul-kot`a 06.05.04, 16:32
          Owszem, stosuje. Miałem już kilka przykładów, koty z syndromem urologicznym po
          kilku miesiącach karmienia głównie suchym pokarmem. Zajmuję się między innymi
          adopcjami kotów, często potem ludzie proszą o pomoc, gdy już jest krew w moczu
          albo nawet kot się zatkał. Uprzedzamy, odradzamy taką dietę, a i tak się
          zdarza. Worek suchego i karmienia kota z głowy. To jest wygodne.
          Z literatury wiem, że taką dietę przeżywają czasem koty karmione suchym od
          małego, bo wtedy wcześnie uczą się picia ogromnych ilości wody.
          Tak karmi swojego kota np. prof. Lechowski, na razie kot ma się dobrze. Ja bym
          nie ryzykował, swoim kotom wydzielam, bo zjadłyby nie wiadomo ile. Karmy
          przemysłowe mają dodatki zapachowe i uzależniające, skłaniające koty do
          jedzenia. Nic dziwnego, to jest biznes, ale dlaczego ma to być kosztem moich
          zwierząt ...
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • lena_zienkiewicz Re: do Leny i nie tylko ...i do jul-kot`a 06.05.04, 16:41
            Ale proszę wytłumacz mi o co ci chodzi, bo albo ja ciebie nie rozumiem albo ty
            mnie.Przecież nikt nie pisał, że karmi koty tylko suchym...
            • mar.gajko Re: do Leny i nie tylko ...i do jul-kot`a 06.05.04, 16:46
              Leno, ja kiedyś pisałam i jest to prawda. Moje koty sa cały czas na suchym
              Hilsie - czasami, serek biały, żółteczko, czasami kurze mięsko. Ale zasadniczo
              Hills. Kiedys korespondowałam w tym temacie z Juliuszem i pewnie stąd "te
              osoby". Moje koty są pod stałą opieka weta. I jak na razie (obecny najstarszy
              lat 8) nie ma problemów (odpukać).
              • Gość: pustol Re: do Leny i nie tylko ...i do jul-kot`a IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 06.05.04, 17:04
                Mój Mustafa (Syjamek) też je właściwie tylko suchą karmę Royala dla Syjamów i
                jest naprawdę pięknym i zdrowym kocurem (odpukać!!!).
                Taką dietę stosowała właścicielka hodowli z której go mam, kocurek był
                przyzwyczajony do niej od początku, pije ogromne ilości wody.
                Próbowaliśmy karmić go innymi rzeczami typu cielęcina, wołowina, kurczak, ser
                biały, czasem skusi się na puszkę Sheby lub odrobinę jogurtu czy kawałeczek
                wołowinki i to wszystko.
                I co na to można poradzić? Trzeba chyba uszanować wybór naszego pupilka.
                Pozdrawiam,
                • lena_zienkiewicz Re: do Leny i nie tylko ...i do jul-kot`a 06.05.04, 17:06
                  Gość portalu: pustol napisał(a):

                  > Mój Mustafa (Syjamek) też je właściwie tylko suchą karmę Royala dla Syjamów i
                  > jest naprawdę pięknym i zdrowym kocurem (odpukać!!!).
                  > Taką dietę stosowała właścicielka hodowli z której go mam, kocurek był
                  > przyzwyczajony do niej od początku, pije ogromne ilości wody.
                  > Próbowaliśmy karmić go innymi rzeczami typu cielęcina, wołowina, kurczak, ser
                  > biały, czasem skusi się na puszkę Sheby lub odrobinę jogurtu czy kawałeczek
                  > wołowinki i to wszystko.
                  > I co na to można poradzić? Trzeba chyba uszanować wybór naszego pupilka.
                  > Pozdrawiam,

                  Oczywiście, skoro jest to wybór kotka, to przecież nic nie jesteśmy w stanie na
                  to poradzić.Ale wiadomo, że nie podajemy kotkom suchego, bo "tak jest łatwiej".

                  Pozdrawiam
                • Gość: monikaM Re: do Leny i nie tylko ...i do jul-kot`a IP: 81.219.117.* 06.05.04, 17:09
                  No właśnie chciałam zapytać o karmę ROYALA, bo mój (tera to już dwa moje koty -
                  jeszcze od niedawna kocisa syjamska) je suche ROYAL FIT lub INDOOR, rano
                  dostaje pół saszetki WISKASA i właściwie to nie je nic innego, bo jest
                  wybredny. Acha jeszcze je pierś z kurczaka gotowaną.
                  Wygląda kotka zdrowo, nic jej nie jest, nie mam problemów z odkłaczaniem, nie
                  wymiotuje, z pęcherzem i nerkami chyba też nic nie ma, gruba nie jest....
                  • Gość: pustol Re: do Leny i nie tylko ...i do jul-kot`a IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 06.05.04, 17:22
                    wet., który opiekuje się moimi kotami twierdzi, że to bardzo dobra karma,
                    zasięgałam opini wśród hodowców i też byli tego zdania, nasz Syjamek uwielbia
                    Royal Canin Siamese 38(wersję Veterinary-bo ponoć jest czystsza od wszystkiego,
                    co niedobre w suchej karmie) i jest szczęśliwy.
                    Mały Teofil też bardzo polubił Royal Canin Baby Cat .
                    • venus22 Re: do Jul Kota glownie 06.05.04, 20:06
                      Ale czy ty troche nie przesadzasz z ta sucha karma?

                      Mialam dwa koty, obydwa byly an suchej karmie.
                      Od samego poczatku kazdy weterynarz zalecal dawanie kotom dobrej suchej karmy
                      przeznaczonej dla kotow, z obnizona zawartoscia Ash'u aby wlasnie zapobiec
                      chorobom pecherza.

                      Moj jeden kot jadl te chrupki przez cale swoje zycie a przezyl 17 w dobrym
                      zdrowiu, nigdy nie mial klopotow z pecherzem albo nerkami.
                      Predzej byl chory od nie czyszczonych zebow kiedy to zachorowal na serce. Ale
                      byl juz wtedy tez stary, ok 15 lat.


                      Codziennie tez dostawal puszki, rowniez dobrej jakosci.

                      Dostawal tez rozne resztki i surowe miesko ale czasem nawet tym sie nie
                      interesowal.

                      Moj drugi kot ktory niestety zostal przejechany w wieku 9 lat tez byl na
                      puszkach, suchej karmie i na myszach i ptakach ktore upolowal, i tez sie mial
                      swietnie.

                      Dodam ze ten pierwszy urosl do wyjatkowo duzych rozmiarow, byl dosc duzy i
                      ciezki w porownaniu do wiekszosci innych kotow.

                      Mieszkam w Kanadzie kraju gdzie jest duzy wybor jedzenia dla zwierzatek
                      domowych - suche, "mokre", organiczne, specjalistyczne, do koloru i wyboru.
                      wszyscy moi znajomi to kupuja z wyjatkiem moze paru osob ktorzy wola dla psa
                      gotowac, i jakos te wszytskie koty i psy maja sie dobrze.

                      Nie twierdze ze jest to rownie wspaniala karma jak naturalne jedzenie, ale tez
                      nie zuwazylam aby koty i psy padaly po tym jak muchy...

                      Venus
      • astrit Re: do Leny i nie tylko ... 07.05.04, 09:02
        Z tego co wiem, mleko krowie nie jest wskazane dla kotów. Jest za chude i
        zawiera parę nieprzyswajalnych składników. Jesli ktoś koniecznie chce dokarmiać
        małego kociaka krowim mlekiem, to lepsze jest to zagęszczane ( niesłodzone
        oczywiście).
        • lena_zienkiewicz Re: do Leny i nie tylko ... 07.05.04, 09:05
          Mleko było kocie, nie krowie :-)
          • astrit Re: do Leny i nie tylko ... 07.05.04, 09:21
            Sorki, to było do Jul-kota, który zachwala zalety krowiego mleka dla kociąt, z
            czym - mimo całego jego doświadczenia - nie mogę się zgodzić :-)
            • Gość: karunia Re: do Leny i nie tylko ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.04, 16:52
              moje piją mleko krowie i nic im nie jest
              same chcą i się domagają
              mają po 7 lat
              • astrit Re: do Leny i nie tylko ... 10.05.04, 08:57
                Niektóre koty mogą pić krowie mleko bez problemów, ale jako przysmak, a nie
                pełny posiłek. W dyskutowanym przypadku mleko krowie miało zastąpić mleko kocie
                jako posiłek dla malucha, a to chyba nie jest dobre wyjście.
    • Gość: lw Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 07.05.04, 15:36
      Najbardziej prwdopodobną przyczyną pojawienia się krwi było zarobaczenie
      -większość pasożytów jelitowych przyczepia się do ścianki jelita aparatem
      gębowym i chłonie ten już najbardziej przetworzony pokarm przy samej ściance
      jelita,często nawet całą powierzchnią swojego ciała przez oskórek.Jeśli kotek
      był podwórkowy i jest ta jasna krew z końcowego odcinka jelit to
      najprawdopodobniej wśród pasożytów była włosogłówka-Trichuris vulpis,możliwe też
      że wskutek nałożenia się produktów rozpadu martwych częstszych pasożytów kocich
      jakim jest glista kocia Toxascaris leonina(żyje w jelicie cienkim) i reakcji na
      mleko doszło do lekkiego zapalenia jelita grubego.Teraz bardzo ważne jest
      powtórzenie odrobaczania za 2 tygodnie od poprzedniego-ponieważ nie wszystkie
      nicienie od razu trafiły do organizmu kotka a larwy zanim wrócą do jelit by stać
      się dorosłe i zacząć się rozmnażać(bo wyjście jaj z kałem zapewnia im ponowne
      rozprzestrzenianie się w środowisku i przetrwanie gatunku,nicienie żyją
      maksymalnie do kilku miesięcy więc musi szybko powstać nowe pokolenie)-odbywają
      wędrówkę po organizmie kotka-nie wszystkie larwy w narządach giną po
      odrobaczeniu(zależy też jaki preparat podany-czy wchłania się z jelit,choć
      lepiej żeby zwierzak dostawał preparat działający w jelicie,bo gdy dużo larw w
      reszcie narządów to ich śmierć np.w naczyniach krwionośnych może wywołać
      np.zator)oraz kotek mógł się zarazić znów z resztek własnego kału-tam mogły już
      być widoczne dopiero pod mikroskopem jaja pasożytów skoro w kale były widoczne
      już dorosłe pasożyty.Jest pojęcie parazytologiczne tzw.okresu
      prepatentnego-czyli czasu jaki upływa od momentu zarażenia pasożytem do
      pojawienia się w kale jego jaj-czyli odpowiada to cyklowi rozwoju pasożyta od
      larwy do dorosłego produkującego jaja pasożyta-dla nicieni połkniętych w stadium
      larwy a nie jaja(tzn.przez łożysko z krwi kotki lub z jej mleka)to ok.3
      tygodni-tak więc aby przerwać ten cykl i uniemożliwić samozarażanie się kotka i
      skażenie otoczenia jajami pasożytów trzeba je zabić zanim zdążą urosnąć i
      rozmnażać się.Najlepiej byłoby podać potem jeszcze raz po miesiącu trzecią dawkę
      preparatu odrobaczającego(odstep 2 tygodni zachowuje się dopóki przy kolejnym
      odrobaczeniu wychodzą w kale dorosłe widoczne pasożyty-do skutku).Odnośnie
      badania kału na pasożyty to jedno trzeba sobie wyjaśnić -potwierdzi to każdy
      dobry laborant-pewnym wynikiem jest zawsze tylko wynik dodatni(i to kał musi być
      pobierany 3 krotnie w odstępach 2 dniowych),natomiast wynik ujemny jest wynikiem
      niepewnym-bo wiele pasożytów dojrzewa okresowo i okresowo pojaiwją się w kale
      jaja-których to właśnie się szuka.W przypadku tego kotka mamy do czynienia ze
      stwierdzeniem pasożytów dorosłych już w kale,więc następne odrobaczanie musi być
      zrobione bo tak leczy się robaczyce już stwierdzoną-podając lek w odpowiednich
      odstępach czasu.Dopiero gdy zostanie przeprowadzone leczenie,można u już
      starszego kotka ewentualnie robić badania kału dla stwierdzenia czy konieczne są
      odrobaczania.Szkoły są dwie-jedni zalecają przed profilaktycznym(a nie
      leczniczym,przy juz stwierdzonych widocznych dorosłych pasożytach)odrobaczaniem
      robić badanie kału,inni podobnie jak w przypadku szczepień profilaktycznych,
      uwzględniając że preparaty obecnie stosowane są bezpiecznejsze niż kiedyś,
      zalecają odrobaczanie psów i kotów wg programów profilaktycznych 2-4 x w ciągu
      roku(zależnie jakie zagrożenie jest dla danego zwierzaka-młode,zjadacze ziemi i
      odchodów,o osłabionej chorobami odporności,w niewydolności zewnątrzwydzielniczej
      trzustki-gdy zaburzony stan jelit-łatwiej zarażają się i nie umią same zwalczyć
      pasożytów;kotu nie wychodzacemu z domu,przy możliwości,że na butach można z
      podwórka przynieść jaja pasożytów a na ubraniu pchły,w których mogą być zjedzone
      przez pchłę w stadium larwy z gleby jaja tasiemca psiego zaleca się 2x w
      roku).Badania statystyczne wykazują,że zarobaczenie w populacji szczeniąt i
      kociąt sięga 80% a nawet 90%(8-9 maluchów na 10 jest zarobaczone przez ich matki
      z krwią przez łożysko a potem przez mleko)-wg programów profilaktycznych kotki
      i suki powinny być odrobaczone przed kryciem,a potem 2-3 tygodnie po porodzie
      razem z maluchami(jeśli preparat wchłania się,a więc trochę przechodzi zwykle do
      mleka,to aby nie przedawkować u maluchów powinno się odrobaczyć je w odstepie 2
      dni po mamie)
      Więcej o pasożytach można poczytać na stronkach:
      www.parazytologia.pl/
      www.zwierzaki.pl/porady/porada-2.html
      cal.vet.upenn.edu/dxendopar/parasitepages/ascarids/tcati.html
      cal.vet.upenn.edu/dxendopar/parasitepages/trichocephalids/t_vulpis.html
      • Gość: PUSTOL Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 07.05.04, 15:53
        Witam,
        W odchodach mojego kotka nie było robaków, jeżeli już to mikroskopijne jaja -
        takie białe punkciki w bardzo dużych ilościach, czy to możliwe?
        • Gość: lw Re: Krew w kale kociaka - co to może znaczyć? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 07.05.04, 17:25
          :)mikroskopijne widać dopiero pod mikroskopem,jak widać okiem bez pomocy
          przyrządów to już makroskopijne,ale nie odchodząc od tematu-mogły to być człony
          tasiemca(rozwój od momentu zakażenia do dojrzenia tasiemca i odrywania ostatnich
          jego kawałków-członów z już dojrzałymi w środku w ogromnej macicy jajami-reszta
          narządów zanika w dojrzałym członie robiąc miejsce tej ogromnej ilości jaj)-trwa
          ok.40 dni-człony tasiemca występującego najczęściej u kotów wyglądają jak jasne
          (białe lub lekko kremowe ziarna sezamu)-albo zaraził się od kotki bezposrednio
          zlizując zabrudzenia-kurz z już rozsypanymi mikroskopowymi jajami tasiemca(człon
          wysycha i pęka,a poza tym człony nie wychodzą tylko jak np.jaja glist biernie z
          kałem ale jako żywy fragment tasiemca-dzięki skurczom potrafią pełzać-często
          widać je przyschnięte do sierści wokół odbytu i na nasadzie ogona-badanie kału w
          ludzkim laboratorium jest ujemne bo szuka się jaj pasożytów pod mikroskopem a
          one są przecież w widocznych gołym okiem członach-do typowych badań
          parazytologicznych jak nie podano jakiego pasożyta się szuka-to "cedzi się" kał
          i szuka tylko drobniutkich jaj w pozostałym osadzie).Jeśli miał pchły to mógł
          się zarazić zjadając pchłę przy próbach wylizywania futerka w ugryzionym
          miejscu.Ponieważ tasiemce rozwijają się dłużej preparaty odrobaczające podaje
          się w odstępie miesiąca(zwykle u starszych kociąt podaje się już preparaty dwu
          lub trzyskładnikowe-i na glisty i na tasiemce).Obecnosć widocznych tasiemców nie
          wyklucza też obecności nicieni-jeśli glistą zaraził się dopiero jajami z
          otoczenia,albo był w złym stanie i glisty "postanowiły" poczekać z rozwojem z
          larwy do dorosłego pasożyta to mogło nie być w jelicie dorosłych glist a są
          dopiero w narządach wewnętrznych w trakcie wędrówki-i tak warto kotka odrobaczyć
          przynajmniej jeszcze raz a najlepiej wg tego schematu-za 2 tygodnie i za
          miesiąc(tasiemczyca czasem jest dośc oporna w leczeniu-właśnie ze względu na
          niezauważoną inwazję pcheł lub na skażenie otoczenia jajami z rozpadłych po
          wyschnięciu członów,czasem też tasiemce są oporne na lek podany doustnie a
          działa ten sam preparat w zastrzyku-dobrze by było sprawdzać okolicę pupy u kota
          na obecność takich "ziarenek sezamu",czasem jeszcze pełzających jakby gąsienica
          -jak się pojawią to odrobaczyć przynajmniej 2x w odstępie miesiąca,dokładnie
          odkurzyć mieszkanie-wszystkie zakamarki gdzie mógł dotrzeć kurz,sprawdzić czy
          nie ma pcheł).
          Nie wiem czy wet widział ten kał z prawdopodobnymi pasożytami(koty nie mają
          owsików),czy tylko z relacji właściciela odnośnie wyglądu kału-jeśli tak na
          pewno nie miałby problemu z rozpoznaniem czy to człony tasiemca,czy
          np.niestrawione w wyniku szybkiego pasażu cząstki pokarmu przez jelita przy
          biegunce.Inny możliwy tak drobny(białe punkciki) a widoczny okiem pasożyt
          przewodu pokarmowego u kota poza tasiemcem nie jest mi znany.
          • Gość: Venus ReJeszcze o mleku krowim IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 07.05.04, 18:34
            Kazdy weterynarz, kazdy poradnik na temat wychowywania kociaczkow tutaj podaje
            ze mleko krowie nie jest wskazane,
            poniewaz koty w naturze jedza mleko tylko tak dlugo dopoki je karmi matka ( a
            wiec wlasciwie niedlugo) a potem -skad to mleko? to nie sa przystosowane do ich
            trawienia.
            Za to zawsze nalezy kotu udostepnic swieza wode.

            Raczej kazdy kot bedzie mleko lubial ale jak czlowiek moze miec nietolerancje
            laktozy i zle je trawi.
            Moj kot ten starszy w ogole za mlekiem nie przepadal, ten drugi tak.

            A wiec ja osobiscie zalecalabym obserwacje jak sie kot czuje po mleku - jak ma
            biegunki to lepiej zrezygnowac z dawania mleka.
            Co do robakow to jak najbardziej takie jakby nasionka to sa jaja robakow.
            Jeszcze obserwuj czy nie wisza mu kolo pupy. Bo one wylaza.
            Venus
    • jul-kot Re: do Leny, Mar.gajko, Venus i Astrit ... 11.05.04, 15:56
      Witam!
      Do Leny, Mar.gajko, Venus i Astrit ... i nie tylko

      Do Leny: nie wiem, jak Ci to wytłumaczyć jeszcze dokładniej. O tym, że małego
      kotka karmi WYŁĄCZNIE suchą karmą pisała na początku Pustol. Stąd moje uwagi o
      szkodliwości takiej diety, zwłaszcza dla tak małego kociaka.

      Do Mar.gajko: W swoich wypowiedziach na temat karmienia suchym pokarmem nie
      brałem pod uwagę dyskusji z Tobą. Nawet nie użyłem zwrotu „pewne osoby”.
      Twierdzenie, że niektóre koty są karmione wyłącznie lub prawie wyłącznie
      suchym pokarmem oparłem głównie na swojej praktyce, a tak jak pisałem, nie jest
      to rzadkość, a efekty są żałosne.

      Do Venus: Co do suchej karmy, ja nie przesadzam. Pisałem, że koty chorują i to
      nie są żarty. Może w Kanadzie jest z tym lepiej. Ty zresztą sama piszesz, że
      swoim kotom dawałaś też i pokarm puszkowy, a więc mokry, i „resztki”, czyli
      jeszcze coś. Twój drugi kot „dojadał” myszkami i ptaszkami, sam sobie
      urozmaicał dietę. Koty zamknięte w mieszkaniach nie mają zwykle takich
      możliwości.

      Do Astrit: Już pisałem i znowu powtarzam – ja nie namawiam bezwzględnie do
      podawania kotom mleka ani nie „zachwalam” zalet krowiego mleka. Kilka razy to
      podkreślałem, mleko (krowie, bo innego na rynku nie ma, no może kozie jest
      trochę lepsze) można dawać kotom tylko wtedy, kiedy im NIE SZKODZI. Kociak, o
      którym była mowa jest bez matki, więc mleko kocie nie wchodzi w rachubę. Jest
      jeszcze dosyć młody, dobrze by było, gdyby MÓGŁ pić mleko. Pisałem, że trzeba
      sprawdzić, ale dopiero wtedy, kiedy przewód pokarmowy się unormuje.
      O karmieniu kocich niemowląt bez matki pisałem już wcześniej kilka razy. Mleko
      dla nich to jest JEDZENIE. Nie należy tego mylić z mlekiem podawanym starszym
      kotkom DO PICIA, które nie musi być zagęszczone. Jako jedzenie zalecałem wtedy
      mleko pełne w proszku (krowie, bo innego nie ma) , rozpuszczone tak, by było
      dwukrotnie zagęszczone w stosunku do przepisu dla ludzi.
      Jeszcze raz podkreślam, że nikogo nie zmuszam, ani nie namawiam do podawania na
      siłę kotom mleka do picia. Można, jeśli im nie szkodzi. Zwykle odradzam
      podawanie dorosłym. Ja swoim daję jako przysmak, bardzo małe ilości. O tym, że
      koty powinny mieć bezwzględnie stale czystą wodę w dużej ilości do picia
      pisałem już wiele razy.

      I jeszcze raz powtórzę to, co wielokrotnie pisałem. Wybór suchej karmy, a nie
      np. mięsa, to nie jest wybór kota. To wybór opiekuna. I producenta, który
      dodaje do karmy środki zapachowe i uzależniające, aby zmusić koty do jedzenia
      swojego produktu. To nie jest INSTYNKT kota, tylko zwykłe oszustwo. Niektórzy
      piszą o „instynkcie”. Instynktownie to kot może gonić mysz, albo coś innego, co
      się rusza. Instynktownie kociak szuka sutka matki, ssie i rozpoznaje smak jej
      pokarmu jako jadalny. Instynktownie zjada pierwsze mięso, podane przez matkę.
      Instynktownie zagrzebuje odchody w piasku. Instynkt jest zawarty w genach,
      gdzie utrwalał się tysiące lat.
      Niektóre moje koty prawie nie jedzą suchej karmy. Niektóre nie chcą jeść
      mokrej. Niektóre jadłyby suchą do oporu, a potem gdy karma pobierze wodę z
      przewodu pokarmowego i napęcznieje, wymiotują z przejedzenia. To nie żaden
      instynkt, tylko różny stopień uzależnienia. Normalne, zdrowe zwierzę je tylko
      tyle, ile mu jest potrzebne do życia. To jest instynkt.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • lena_zienkiewicz Re: do jul-kota :-( 11.05.04, 16:04
        >Normalne, zdrowe zwierzę je tylko tyle, ile mu jest potrzebne do życia. To
        jest instynkt.

        Przepraszam bardzo, ale z tym niestety zgodzić się nie mogę.Mój kocur jest
        zdrowy, a je za siedmiu.Nie je tyle ile jest mu potrzebne, tylko je tyle ile
        widzi.Jest zachłanną "bestią" i co mam z tym fantem zrobić :-( ?
        Jeśli będę prowadzić nadzór nad tym żeby nie miał stałego dostępu do jedzenia
        to zagłodzę moją kocicę, bo ona za to jest niesamowitym niejadkiem :-(
        Jak mam zapanować nad apetytem mojego kocura?
        • jul-kot Re: do Leny 11.05.04, 16:57
          Witaj Leno!
          Niestety instynkt w warunkach "niewoli" nie działa często jak należy. Mój
          główny kot Pluskot jest dużym kotem, ale jest też i gruby, bo jeść lubi, waży
          około 9 kg. Rada na to jest prosta, należy ograniczać jedzenie, tyle że on tak
          marudzi, że w końcu zawsze coś wyprosi.
          Jak można ograniczać, zwłaszcza jeśli w domu jest więcej kotów? Każdy musi mieć
          swoją miskę i dostać do niej tylko tyle, ile trzeba, a niejadek tyle, ile może
          zjeść od razu. Ja pilnuję po prostu przy podawaniu posiłku, a one się do tego
          przyzwyczaiły. Jedzenie nie może zostawać, bo zjedzą te z większym apetytem.
          Niejadkom daję dodatkowo potem.
          No tak, jest to niby proste i działa, kiedy daję np. mięso. Jeśli daje się
          suche, też nie powinno zostawać. Kiedyś miałem dwa koty, suche leżało i nawet
          wiele tego nie jadły, nie było problemu. Teraz wydzielam, bo kotów mam więcej i
          są też takie, jak już pisałem w sąsiednim wątku, które jadłyby suche bez
          ograniczeń (a potem wymioty i wielka góra chrupek na podłodze). Jak widać,
          życie nie jest proste ...
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • mar.gajko do Jul-kota 12.05.04, 11:36
            Powiem ci szczerze, nie wyobrazam sobie ograniczania jedzenia moim kotom. Wiele
            z nich do tej pory ma jeszce "syndrom głodu" znalezione po śmietnikach czy
            piwnicach zagłodzone, sa zaniepokojone i to bardzo jak nie ma MOŻLIWOŚCI
            jedzenia, jak miski sa puste. Tez nie wyobrażam sobie "karmienia kota o
            godzinie" Moje jedzą o innych porach, takie nawyki, jedne przyzwoicie rano
            zjadaja śniadanie, inne dopiero ok. 11, dwa je zasadniczo wieczorem i w nocy
            (aktywność tzw. naturalana). One jedzą różnie. I powiem ci szczerze jeszce
            jedno, jak zbraknie mi suchej czasami i jestem przed pensją i musze z
            OSZCZĘDNOŚCI im kupić mięsko, czy puchy po 2 dniach LEŻY TO W MISKACH I GNIJE.
            Ale te mięcho i puchy to dla nich tańsza wersja pożywienia i wierz mi nie
            przepadają za tym na stałe. Chętnie bym cię zaprosiła abyś "wydał" o godzinie
            posiłek moim kotom. Ciekawa jestem co by robiły. Zachichały by się na śmierć. A
            ze trzy sztuki pewnie wogóle by nie przyszło traktując to jako osobiste szykany
            jak one śpią lub robią coś równie zajmującego. Pozdrawiam
            • venus22 Re: do Jul-kota 12.05.04, 19:12
              Jeszcze o tych wymiotach.
              Gdzies kidys wyczytalam ze dzikie koty w ten sposob przenosza jedzenie albo
              zostawiaja na pozniej = zjadaja co moga, a potem tym wymiotuja w innym miejscu.
              byc moze nasze koty maja taki juz atawistyczny instynkt, i od czasu do czasu
              najedza sie i wymiotuja "na potem".
              jedzenie to jest w ogole nie strawione, i widzialam jak kiedys moj kot zjadal
              to po jakims czasie z powrotem ( zwymiotowal na balkonie a ja to zapomnialam
              sprzatnac).
              Venus
              • jul-kot Re: od Jul-kota 13.05.04, 13:54
                Witam!
                Do Mar.gajko:
                Jest tak, jak piszesz. Koty bezdomne mają syndrom głodu i przez jakiś czas
                jedzą więcej, niż potrzeba. To zwykle przechodzi z czasem. Zajmuję się kotami
                bezdomnymi, dokarmiam je, leczę, sterylizuję. Złapane przetrzymuję w
                pomieszczeniu, które użyczają mi znajomi, jest to pomieszczenie pralni, suche i
                widne, z bieżącą wodą, ale dość daleko od mojego mieszkania. Koty tam
                przetrzymywane z konieczności dostają posiłek raz na dobę, w nocy, jest to
                surowe mięso i konserwa, i suche na potem. Nie mam problemu, jedzą bez
                marudzenia. Koty, które mam w domu dostają dwa zasadnicze posiłki, rano i w
                nocy, jest to przeważnie surowe mięso, czasem gotowane, tyle, ile są w stanie
                zjeść prawie od razu. W ciągu dnia lub późno w nocy daję im czasem konserwę lub
                suche, jeśli chcą. Suche zwykle dostają w nocy, kiedy wynoszę jedzenie
                bezdomnym. Też przeważnie nie marudzą, to jest kwestia przyzwyczajenia. Jeśli
                koty będą miały stale coś w miskach, nie będą się trzymać godzin posiłków, to
                oczywiste. Ja nie mogę zostawiać jedzenia, apetyt mają różny i niektóre byłyby
                jak beczki, już o tym pisałem. Moje koty czekają na posiłki, gromadzą się wtedy
                w kuchni i to one zmuszają mnie do wydania jedzenia.
                Nie mam zamiaru zmieniać przyzwyczajeń Twoich kotów, jeśli Tobie to odpowiada,
                ale myślę, że dałbym sobie z nimi radę. Myślę, że nie zachichałyby się, bo mnie
                koty lubią. Daję sobie radę z kotami całkowicie dzikimi, które po złapaniu
                odmawiają jedzenia, albo ze stresu, albo tak chorymi, że jeść już nie mogą. Te
                ostatnie karmię na siłę, żeby mogły przeżyć. Po kilku dniach dostosowują się do
                mnie i do innych towarzyszy niedoli.
                Tylko jedna uwaga. Zostawianie mięsa lub konserwy na wiele godzin jest błędem.
                Mięso obsycha i łatwo się psuje, konserwa po prostu szybko robi się śmierdząca,
                ujawnia się to, co tam jest w większości, czyli klej kostny. Ja zbieram dosyć
                szybko pozostałości i porcje niejadków i przechowuję w lodówce, po około 2
                godzinach daję ponownie. Jeśli nie zjedzą, mięso zamrażam i potem gotuję z
                tłuszczem, resztki konserwy wyrzucam. Zwykle jednak zjadają.

                Do Venus:
                Wymioty. To prawda, dzikie koty przenoszą w ten sposób jedzenie, zwłaszcza
                kotki dla swoich małych. Generalnie koty wymiotują dosyć łatwo. W ten sposób
                oczyszczają też żołądek z kłębków włosów, które drażnią ściany żołądka,
                zwłaszcza rano kiedy są na czczo. A jeśli nie tak, to zjadają parę źdźbeł
                ostrej trawy i wszystko wylatuje.
                Najadają się do granic możliwości koty dzikie, z syndromem głodu, o których
                wspomniałem powyżej. Czasem też przez to wymiotują, tylko że nie jest to
                wymiotowanie „na życzenie”, w tym wypadku wynika z przepełnienia żołądka i
                ucisku na jego ścianki od wewnątrz. To właśnie miałem na myśli pisząc o suchym,
                tyle że tu efekt jest znacznie silniejszy. Kot je do wystąpienia uczucia
                sytości, żołądek wypełnia się suchym, bo kot połyka szybko, prawie nawet nie
                rozgryzając, ślina prawie wcale nie nawilża tego pokarmu. W żołądku suche
                chłonie wodę, pęcznieje i znacznie powiększa swoją objętość. Efekt będzie taki,
                jakby kotu naładować do żołądka np. dwa razy tyle, ile może pomieścić. MUSI
                zwymiotować.
                O tym, że przejadanie się jest szkodliwe, nie muszę chyba nikogo przekonywać.
                Zwłaszcza karmy przemysłowe, mokre i suche skłaniają koty do jedzenia ponad
                miarę, suche również z powodu jak wyżej, a każde z powodu dodatków
                skłaniających koty do jedzenia. Przecież każdy producent chce, żeby koty
                chętnie jadły jego karmę, a jak to osiąga, to już jego słodka tajemnica.
                Wystarczy przeczytać na puszce, ile tego powinien zjadać kot.
                Z tego właśnie wynika nieprawidłowe działanie instynktu, o którym pisałem
                poprzednio. Kot ograniczyłby ilość zjadanego pożywienia, gdyby było naturalne.
                Ja daję np. mięsa znacznie mniej i koty najadają się.
                Wymioty też są szkodliwe, zwłaszcza przy suchym, kot traci elektrolity i wodę,
                której i tak nie ma w nadmiarze.
                Pozdrawiam, Juliusz.
                • Gość: lw Re: od Jul-kota IP: *.crowley.pl 13.05.04, 16:21
                  psucie się karmy wilgotnej jest świadectwem tego,że wcale nie ma w niej aż tylu
                  konserwantów i innych domniemanych świństw-jest to typowe dla pożywienia
                  rozdrobnionego lub mocno przetworzonego-bo bakterie mają już półprodukty do
                  oðżywiania sie,a przede wszystkim dużo większą powierzchnię do osiadania niż
                  przy całych kawałkach np.mięsa(wystraczy pomyśleć i poczytać dookoła-dlaczego
                  np.mielone mięso ma krótszą twałość niż kawał mięsa?)
                  jeśli chodzi o wymioty po suchej karmie to przyczyną jest nie to,że karma
                  pęcznieje w żołądku,ale to że jest drobna i kot ją połyka w całości bez
                  rozgryzania więc w tym samym czasie co musiałby wpakować do pyska mięso w
                  kawałkach i trochę pogryźć wsuwa dużo więcej suchego-a niestety-wchłanianie
                  pokarmu zaczyna się nie od razu dopiero pierwsze porcje przechodzą do jelit po
                  15 minutach i dopiero wzrost poziomu glukozy we krwi hamuje głód,dlatego autorka
                  pierwszego postu postąpiła bardzo dobrze-podając najpierw kotce małą porcje
                  która spowoduje już zmniejszenie odczucia głodu a po kilkunastu minutach daje
                  resztę porcji
                  co do odstępów w karmieniu-to każdy zwierzak ma inne potrzeby(jak ludzie)-inny
                  metabolizm-dlatego normy np.dla hormonów są od-do a nie jedna liczba a taka
                  różnica w poziomie już decyduje o szybkości przemiany materii-czasem zbyt
                  rzadkie podawanie jedzenia wywołuje właśnie taki efekt,że zwierzak zbyt dużo je
                  bo odczuwa silny głód,najlepiej byłoby gdyby miały dostęp do jedzenia częściej
                  -wtedy kiedy czują głód,niestety zwierzaki trzymane w domu upodabniają sie do
                  nas-są jednak udomowione,czasem zgodnie z instynktem stadnym i zapachami z
                  naszego jedzenia chcą jeść więcej i częściej-bo robimy im po prostu smaka,
                  dlatego żarłoczność nie jest tylko cechą zwierząt wcześniej głodzonych,często
                  jest to predyspozycja osobnicza,jak u ludzi,często konkurencja z innymi
                  zwierzętami o miskę,a czasem choroba
                  • jul-kot Re: od Jul-kota do Lw 13.05.04, 17:34
                    Witam!
                    Wszystko to prawda, z pewnymi tylko zastrzeżeniami.

                    Kot przejedzony suchą karmą nie wymiotuje dlatego tylko, że jej za dużo sobie
                    naładował do żołądka, bo nie wymiotuje od razu. Zwymiotowany pokarm jest
                    napęczniały i wilgotny, w ilości świadczącej o tym, że nie mógł zmieścić się w
                    normalnym kocim żołądku. To nie jest sprawa dyskusji, wystarczy to raz
                    zobaczyć, ja parę razy widziałem.

                    Kot je pokarmu naturalnego np. mięsa mniej niż karmy przemysłowej, nie tylko
                    dlatego, że go dłużej żuje, co zresztą jest korzystne dla zębów i dziąseł, ale
                    też nie jest potem od razu głodny i nie biegnie znowu do miski. Wysokie
                    przetworzenie karmy przemysłowej i jej szybkie trawienie to oprócz dodatków
                    uzależniających drugi ważny powód przejadania się kotów nią żywionych.

                    Ja tutaj nie pisałem o "domniemanych świństwach" to pewnie dygresja z innego
                    wątku, ale jeśli już o tym mowa, coś w tym jest, ten zapach kleju kostnego ...
                    Świeże mięso jest świeże i takie podaję, nieświeżego moje koty nie ruszą, to
                    też nie podlega dyskusji.

                    Moje koty nie konkurują o miskę, bo każdy ma swoją, a przy zawirowaniach
                    dostają po uszach. Każdy ma prawo zjeść tyle, ile zje od razu. Jedzą dwa
                    zasadnicze posiłki dziennie, ale to nie znaczy, że nic innego nie dostają.
                    Pisałem o tym. Daję im karmę przemysłową, ale ją wydzielam, znając życie. Tym
                    się na pewno nie przejedzą, bez względu na mechanizm tego ciekawego zjawiska.

                    Pozdrawiam, Juliusz.
                    • Gość: lw Re: od Jul-kota do Lw IP: *.crowley.pl 14.05.04, 13:25
                      > Kot przejedzony suchą karmą nie wymiotuje dlatego tylko, że jej za dużo sobie
                      > naładował do żołądka, bo nie wymiotuje od razu. Zwymiotowany pokarm jest
                      > napęczniały i wilgotny, w ilości świadczącej o tym, że nie mógł zmieścić się w
                      > normalnym kocim żołądku.
                      no niestety,wymioty u zwierzaka(nie mającego kłopotów z przełykiem)zawsze są nie
                      od razu po zjedzeniu-tylko do pół godziny od zjedzenia pokarmu,a treść wymiocin
                      niezależnie od tego czy to kawałki łapczywie jedzonego pokrojonego mięsa czy
                      suchej karmy zwykle jest już po tym czasie wilgotna i pokryta śluzem-bo taka
                      obróbka zachodzi w żołądku,no i wymioty nadmiarem zjedzonego pokarmu zaczynają
                      się zwykle dopiero wtedy gdy żołądek zaczyna mieszać skurczami warstwy
                      mięśniowej treść pokarmową aby równomiernie ją nawilżyć i potraktować kwasem
                      solnym i pepsyną,otoczyć śluzem-wtedy dochodzi do silnego drażnienia okolicy
                      wpustu żoładka uciskanym pokarmem-zresztą zna to uczucie chyba każdy -bo
                      przynajmniej raz w życiu zdarzyło nam się przesadzić z jedzenim np.podczas
                      świąt,gdy nie wypadało odmówić kolejnej porcji od kolejnego członka rodziny czy
                      znajomego:),i na prawdę sucha karma aż tak nie pęcznieje-wystarczy ją namoczyć
                      wodą na miseczce i zobaczyć co się z nią dzieje,nie trzeba czekać aż kot ją
                      zwymiotuje:),najczęściej wymioty po suchej,ale i puszkowej i domowej karmie
                      występują wtedy gdy zbyt gwałtownie zmienimy ten pokarm u delikatnego osobnika
                      (np.na coś nowego czego zwierzak długo lub wcale nie dostawał),nie licząc
                      oczywiście przyczyn chorobowych
                      a odnośnie zachwalania tak samego mięsa i to surowego to już pisałam(pomijając
                      oczywiście aspekt pasożytów i bakterii,które u kota,który nagle zacznie dostawać
                      surowe mięso albo kota z chorobą obniżającą odporność mogą nieźle zaszkodzić,tym
                      bardziej,że nie jest to mięso stale z danego terenu,zakażone tymi samymi
                      zarazkami,na które zwierzak jak na danym terytorium w naturze mógłby się
                      uodpornić,a potem przekazac tę odporność biernie także na młode przez łożysko i
                      z mlekiem,aby po 4 tygodniach mogły dostawać ale i tak poddane wstepnej
                      obróbce-potraktowaniu stężonym kwasem solnym w żołądku,kawałki ofiary
                      przyniesione przez rodzica,dopiero potem dostają całe ofiary przyniesione przez
                      rodzica w pysku),koty mamy udomowione,prowadzą one inny,choć trochę podobny,tryb
                      życia niż dzikie zwierzęta,więcej rzeczy w otoczeniu pobudza je do większej
                      aktywności niż w naturze-i karmienie kota który ma taki już charakter-bardzo
                      ruchliwego,żywego surowym lub za mało rozdrobnionym mięsem,co wydłuża czas
                      potrzebny na trawienie i powoduje,że kot biega z pełnym przewodem pokarmowym,bo
                      nie umie poleżeć godziny(i wcale nie chodzi tu o nauczone od małego jedzenia
                      suchej łatwiej strawnej karmy-bo okazuje się,że niezależnie co dostają do
                      jedzenia i tak nie potrafią spokojnie poleżeć-takie typki charakteru),nie
                      wychodzi mu na zdrowie,bo ani nie strawi tego dobrze(krew w czasie ruchu jest
                      znów mobilizowana do dopływu do mięśni zamiast do jelit,gdzie ma zapewnić dowóz
                      płynów a zapewnić odpływ do organizmu wchłoniętych substancji odżywczych-a w
                      rezultacie ani jelita nie są odpowiednio ukrwione ani mięśnie),poza tym
                      zwierzęta w naturze nie jedzą tylko mięsa-zwykle zaczynają od czegoś
                      delikatniejszego-od jelit wypełnionych pokarmem roślinnym zjedzonym przez
                      ofiarę,potem reszta narządów wewnętrznych,potem mięso a na sam koniec obgryzają
                      kości-a potem wielogodzinne leżenie,nie prowokują ich ponadto do wydzielania
                      soków trawiennych zapachy pokarmu-jak domowych pupilków -przygotowywanie
                      jedzenia przez właścicieli kilka razy na dobę,dzikie i domowe zwierzaki prowadzą
                      już inny tryb życia(podobnie jak ludzie-różnica między nami a nie
                      ucywilizowanymi jeszcze plemionami żyjącymi np.w Amazonii,a nawet jeszcze
                      mieszkańcami polskich wsi-tam siedzi się przy stole i godzinę-kultywuje tradycję
                      wspólnych posiłków itd.,itp.)
                      osobiście mam gorsze skojarzenia ze zwierzakami wymiotującymi "naturalnym"
                      pokarmem niż suchą karmą-np.psy po jajecznicy,psy i koty po kiełbasie
                      np.parówkowej albo co gorsza nafaszerowanej czosnkiem aby nie było czuć z jakigo
                      świństwa zrobiona,po zżarciu padliny na dworze(a niby potrzebne i zdrowe
                      bakterie gnilne jak zalecają dawni hodowcy-stare jajka i zleżałe mięso)-dlatego
                      tak bardzo jestem za propagowaniem gotowych karm i uświadamianiem,że także
                      trzeba kierować się ich jakością-zawsze wyrządzają one mniej szkody niż
                      tradycyjne żywienie w myśl,kiełbasa lub szynka smakuje to jest zdrowa,na prawdę
                      lepiej nauczyć od małego jedzenia suchej karmy niż częstować kiełbasą i
                      szynką,która zawiera chyba więcej "chemii" niż mięsa,z czego niewiele osób poza
                      technologami żywności i pracującymi w zakładach mięsnych zdaje sobie sprawę,
                      oczywiście jak i w produkcji karm dla zwierzat są mniej i bardziej uczciwi:)
                      • jul-kot Re: kiełbasa i szynka ... 17.05.04, 17:35
                        Witam!
                        Kiełbasa i szynka ... Daleko zawędrowaliśmy w tej dyskusji, oj, daleko ...
                        Moje koty nie jedzą kiełbasy ani szynki, nigdy tego nie pisałem, nikomu też
                        tego nie zalecałem. Najłatwiej jest dyskutować "samej z sobą", Droga Pani Lw!
                        Podsuwać sobie łatwe do skrytykowania przez siebie teorie i argumenty.
                        Mięso, które między innymi jedzą moje koty, a które nazwałem "świeżym" jest
                        rzeczywiście świeże, bo innego one nie zjedzą, jest wymrażane w celu usunięcia
                        drobnoustrojów i pasożytów, albo gotowane. Według mikrobiologów wymrażanie jest
                        skuteczniejsze od gotowania, a już na pewno od "sparzania".
                        Sucha karma nie pęcznieje "aż tak" ? Jak widać wszystko jest względne i zależy
                        od punktu widzenia. Tyle, że każdy może sobie tę karmę namoczyć i obejrzeć. Dla
                        mnie pęcznieje wystarczająco.
                        "Stężony" kwas solny w żołądku! Każdy chemik złapie się za głowę. Co by to
                        było. Ten kwas nawet nie zabija flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym, a ma
                        dezynfekować mięso przynoszone małym przez kotkę w kawałkach, które kotka łyka,
                        a potem zwraca kociakom. Ja bym na to nie liczył, nie byłoby zatruć
                        pokarmowych, gdyby ten mocno rozcieńczony kwas był tak skuteczny.
                        Nie zalecam karmienia kotów wyłącznie mięsem, zalecam pożywienie urozmaicone,
                        pisałem już o tym wiele razy. Moje koty nigdy nie chorowały z powodu diety, a
                        inne? Wystarczy poczytać forum.
                        Piszę, że koty przejadają się karmami przemysłowymi, bo są do nich dodawane
                        dodatki uzależniające. Ładują się bez umiaru, bo taki jest cel i intencja
                        producentów tych przysmaków, tyją, często wymiotują, jeśli im się
                        tych "smakołyków" nie ogranicza. Czasem chorują. Tego jakoś Pani nie
                        komentuje ...

                        Jak widać, doskonale Pani wie, Droga Pani Lw, z jakiego świństwa robione
                        są "ludzkie wędliny" i ja się z Panią w tym zgadzam. Ale Pani być może uważa,
                        że mięso, z którego produkuje się karmy dla kotów jest zupełnie inne, z tym
                        w/w "świństwem" nie ma oczywiście nic wspólnego ...
                        Jakoś nie wymyślono jeszcze lepszej, zdrowej, super zrównoważonej diety dla
                        ludzi. Może Pani coś zaproponuje, dlaczego nasze koty mają mieć tak dobrze, a
                        my potulnie pozwalamy się truć?
                        Pozdrawiam, Juliusz.
                        • Gość: lw Re: kiełbasa i szynka ... IP: *.crowley.pl 17.05.04, 20:17
                          miałam napisać więcej ale w połowie pisania zamknęłam nie tą stronę
                          przeglądarki i wszystko co napisałam zniknęło,może to i lepiej,nie bedę
                          posądzona o pisanie własnych teorii
                          nie napisałam że to Pan podaje szynkę i kiełbasę a starałam się obalić jedynie
                          mity wywołane Pana negatywnym podejściem do karmienia gotowymi pokarmami i
                          takoweż nastawianie do niego ludzi(bo wielu na szkodę zwierzakom nadal woli
                          podawać szynkę i kiełbasę niż kupić dobrą karmę i co gorsza uważa,ze skoro
                          samkuje psu kiełbaska i szyneczka to na pewno zdrowsza niż ta paskudna,
                          niewartościowa,sam klej i substancje uzależniające-sucha karma)
                          na resztę zarzutów zgodnie z obietnicą podam już tylko linki(nie mam czasu
                          pisać tego co chciałam drugi raz)
                          > "Stężony" kwas solny w żołądku! Każdy chemik złapie się za głowę. Co by to
                          > było.
                          pl.wikipedia.org/wiki/Kwas_solny
                          www.krka.si/pl/zdravje/prebavila/default.asp?v=link_2a
                          www.przychodnia.pl/cyberpacjent/index4.php3?t=4
                          rola ochronna śluzu wydzielanego przez gruczoły żołądka
                          www.sciaga.tescom.pl/Prace/biologia/uklad_pokarmowy.htm
                          zobojętnienie kwasu solnego w pokarmie wychodzącym z żoąłdka do poczatkowego
                          odcinka jeli-dwunastnicy,przez sok trzustkowy głównie
                          www.zdrowie.med.pl/uk_trawienny/anat_i_fizjo/a_ut.html
                          >Ja bym na to nie liczył, nie byłoby zatruć
                          > pokarmowych, gdyby ten mocno rozcieńczony kwas był tak skuteczny.
                          gdyby nie był taki skuteczny to po każdym posiłku występowałoby zatrucie-
                          pokarm,który jemy nie jest sterylny(ani sterylnie przygotowywany,ani
                          przechowywany,ani spożywany)-to że wystapi zatrucie świadczy o tym,że skażenie
                          pokarmu było zbyt duże i przełamało barierę ochronną(nigdy nie ginie 100%
                          zarazków,a jak pokarm był nimi "nafaszerowany",to nie w każdym fragmencie
                          treści pokarmowej kwas solny osiągnął odpowiednio wysokie stężenie),albo
                          zatrucie spowodowały toksyny wytworzone w pokarmie przez bakterie,albo dane
                          bakterie przystosowały się do stężonego kwasu solnego(skoro żyją w Morzu
                          Martwym i gejzerach,co to dla nich kwas solny-np.Helicobacter),albo zaburzone
                          zostało wydzielanie kwasu solnego(np.oziębienie zimnym pokarmem żoładka,skurcz
                          naczyń,zmniejszony dowóz krwi z jonami H i Cl)-ogólnie niedokwaśność
                          wiem.onet.pl/wiem/002fa2.html
                          >Ładują się bez umiaru, bo taki jest cel i intencja
                          > producentów tych przysmaków, tyją, często wymiotują, jeśli im się
                          > tych "smakołyków" nie ogranicza. Czasem chorują.
                          zrówno ludzie jak i zwierzęta tyja wtedy gdy spożywają zbyt dużo kalorii w
                          stosunku do zapotrzebowania,a spaczony apetyt o wiele cześciej jest wywołany
                          podawaniem tego czego zwierzak nie powinien jeść-resztek ze stołu,lub
                          urozmaicania pokarmu przemysłowego dodatkowo pokarmem domowym bez uwzględnienia
                          tego dodatku(czyli zmniejszenia porcji gotowego pokarmu),tylko już chore
                          psychicznie,bo tak to trzeba nazwać-zwierzęta zjadają nadmiar w ogóle pokarmu-i
                          jestim już wszystko jedno czy to będzie sucha karma czy jedzenie nazwijmy to
                          domowe(o wiele cześciej zwierzęta przejadają się domowymi przysmakami,z
                          prostego powodu-jedzą to co człowiek,dla towarzystwa,pan przecież nie podjada
                          zwierzakowi z miski suchej karmy)
                          > Jakoś nie wymyślono jeszcze lepszej, zdrowej, super zrównoważonej diety dla
                          > ludzi. Może Pani coś zaproponuje, dlaczego nasze koty mają mieć tak dobrze, a
                          > my potulnie pozwalamy się truć?
                          a i wymyślono-ogromny krok ku przechowywaniu żywności poczyniła ludzkość dzięki
                          lotom kosmicznym,takze w dziedzinie przygotowywania specjalnych w zasadzie
                          odzywek,które umożliwiały dostarczenie kosmomautom w małych opakowaniach
                          zbilansowanych posiłków(na tyle miesiecy,przy takiej ilosci
                          aparatury,stanowiącej już niezły balast),osobiscie chętnie bym się przesiadła
                          na takie gotowe posiłki,nie musiałabym się zastanawiać czy aby wszystkie
                          potrzebne składniki dzis przyswoiłam,zwłaszcza,ze o tej porze roku owoce juz po
                          dłuższym przechowywaniu,a z warzyw to tylko nowalijki spod folii,ale jednak
                          większość przedstawicieli Homo sapiens woli się najeść czegoś co ładnie wygląda
                          (jak kiełbasa i różowiutka od azotynów i -anów szyneczka)niż zjeść jakiś pokarm
                          pełnoporcjowy,dla poszczególnych grup wiekowych i wysiłku-nie ma popytu nie ma
                          produkcji,więc na razie nikt takich pokarmów dla ludzi nie produkuje-bo ludzie
                          to wzrokowcy i zdrowe jedzenie musi ładnie wyglądać(tylko dla chorych są
                          specjalne pokarmy gotowe-np.Portagen)
                          Na naukę nigdy nie jest za późno,mam nadzieję,że zafascynuje Pana anatomia i
                          fizjologia układu pokarmowego-stężony kwas w żoładku,neutralizowany zaraz w
                          dwunastnicy przez sok trzustkowy z wodorowęglanami i wodą,bariera śluzowa itp.-
                          jak to zaplanowała sprytnie natura.Pozdrawiam
                          • jul-kot Re: kiełbasa i szynka ... 17.05.04, 20:47
                            Witam ponownie!
                            Tak jak pisałem, moim zdaniem kwas solny nie dociera do wnętrza kawałków mięsa
                            w żołądku, jeśli kotka po posiłku przyniesie to kociakom i zwymiotuje.
                            Termin "stężony" w chemii wiadomo, co oznacza, a potocznie, dla jednego jeden
                            procent to może być duże stężenie, a dla innego nie.

                            Koty odżywiane karmą przemysłową są, moim zdaniem uzależnione, a więc
                            nienormalne. Jeszcze nie widziałem kota, który stale opychałby się do wymiotów
                            normalnym jedzeniem.
                            Tak jak pisałem, o szynce i kiełbasie pisze Pani celowo, aby obrzydzić ludziom
                            karmienie pokarmami naturalnymi. Nikt normalny nie karmi tym kota.

                            O pokarmach dla astronautów ja sam pisałem przy okazji poprzedniej dyskusji z
                            Panią. Nie jest to normalne jedzenie, nikt go nikomu nie poleca i nie
                            sprzedaje. Nikt go nie reklamuje jako najlepsze i zbilansowane. A Portagen czy
                            inne podobne odżywki nadużywany przez przepraszam za wyrażenie debili daje
                            podobne efekty u ludzi jak karmy przemysłowe w odniesieniu do kotów. Nie piszę
                            tu o pokarmach stosowanych leczniczo, bo to zupełnie inny problem, i u
                            zwierząt, i u ludzi.
                            Natura nie zaplanowała karmy przemysłowej. Wymyślił ją człowiek, pazerny na
                            pieniądze. Pełnowartościowy pokarm właśnie z bezwartościowych resztek. To też
                            jest przejaw ludzkiego geniuszu, albo inaczej sztuka perswazji ...
                            Pozdrawiam, Juliusz.
Pełna wersja