Dodaj do ulubionych

co możecie zrobić swojemu zwierzakowi?

08.06.04, 13:22
Chodzi mi o zabiegi pielęgnacyjne i lecznicze.
Temat mi się nasunął po rozmowie ze znajomą.
Ja : - Oczyść oczka twojemu psu, strasznie mu ropieją, może ci krople
pożyczyć.
Znajoma : - Bleee, nie dotknę się, chyba że ty to zrobisz.
Dla mnie to dziwne, żeby się brzydzić swojego psa. Nie mówię, że wyciąganie
śpiochów, czyszczenie uszu, usuwanie kleszczy czy opatrywanie ran, nie mówiąc
o poważniejszych zabiegach jest samą przyjemnością, ale robię to bez
problemu, a Wy?
Obserwuj wątek
    • pierozek_monika Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 13:32
      oczywiście! To tak, jak z małym dzieckiem. No zrobi kupkę, osika się, to trzeba
      umyć. To tak jak z niepełnosprawną osobą.
      Ale co się dziwić. Moja ciocia, gdy zwymiotowała, to sama po sobie nie mogła
      sprzątnąć, robił to jej mąż.
      Psu czyszczę uszy, zakraplam oczy, kąpię gdy się wytarza, niejednokrotnie też
      sama się przy tym ufajdam.
      Myślę, ze ta znajoma, ma wogóle problem z odchodami i fizycznymi materiami.
      Freud by powiedział, że miała zaburzoną którąś z faz rozwoju. Pewnie analną.
      • default Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 13:39
        pierozek_monika napisała:


        > Freud by powiedział, że miała zaburzoną którąś z faz rozwoju. Pewnie analną.
        >
        :))) Może.
        Inna sytuacja mi się przypomniała, jak moja kuzynka zobaczyła, że dałam psu
        talerz do wylizania. Zrobiła wielkie oczy i zapytała, czy zamierzam ten talerz
        wyrzucić. A ja na to - "nie, po prostu umyć". Chyba od tamtej pory niechętnie u
        mnie jada, jak sobie wyobrazi, że talerz, na którym je, miał może kiedyś
        kontakt z psim ozorem :))))
          • a_na Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 13:54
            Acha, wstępne mycie naczyń ;-) czy psie całuski też jakoś mi nie
            przeszkadzają...;-)))) Jak tu się zresztą opędzić rano od sześcio cockerkowej
            sforki,wszystkie chcą powiedzieć dzień dobry ;-))) a jeśli do tego śpi się na
            podłodze....;-)))
        • a_na Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 13:51
          O rany...robię wszystko,co trzeba...przecież nie będę jeździć do weta z byle
          drobiazgiem i szóstką psów...;-)))
          Czyścimy oczy,uszy,ząbki,gruczołki,przycinamy pazurki (przyznaję,że zawsze
          z "pewną dozą nieśmiałości" żeby nie za bardzo...)
          Jak się im jakiś kleszcz przyczepi to też go wykręcam...
          Nawet nauczyłam się robić zastrzyki podskórne,żeby nie ciągnąć suni codziennie
          do pani wet...
          Nie ma też problemu ze sprzątnięciem w jakiejś awaryjnej sytuacji,czy na
          spacerze....

          no cóż,jak ma się zwierzaki to trzeba umieć się nimi zająć..i tyle..;-)))
          • pierozek_monika Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 13:54
            a jak moja córka fajnie kupki sprzątała po psie :))) jestem z niej dumna!
            Kleszcze też wyjmuję, ale nie gołymi rękami tylko pensetą, bo są bardzo
            toksyczne.
            Kotom obcinam pazurki sama, a psu wilcze pazury podcina pani w salonie (nie mam
            sprzętu) a innych nie trzeba, bo sobie sciera na dworze i ma krótkie.
            • fritzek Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 14:01
              ja nie mam takich problemów i nigdy nie miałam.pewnie dlatego,że od urodzenia
              byłam ze zwierzakami.w zasadzie chyba wszystko co można we własnym zakresie
              zrobić zwierzakowi miałam już w repertuarze.
              a najbardziej dumna z siebie to jestem za odbieranie kociego porodu :)))

              ale też są rzeczy,których nie lubię.sprzątanie rzygów przyprawia mnie o
              mdłości.nie ma chyba nic gorszego.
                • fritzek Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 14:10
                  pierozek_monika napisała:

                  > > ale też są rzeczy,których nie lubię.sprzątanie rzygów przyprawia mnie o
                  > > mdłości.nie ma chyba nic gorszego
                  >
                  > no nie sądzę aby normalny człowiek mógł lubieć tę czynność :)
                  > Ze wstrętem, aczkolwiek posprzątam to.


                  na szczęście koty rzadko rzygają ;-)))
              • default Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 14:10
                No to ja się pochwalę, że mam na koncie 4 psie i 2 kocie porody, całkowicie
                samodzielnie, bez niczyjej pomocy (mąż był bliski omdlenia i uciekł na widok
                pierwszego wyłażącego szczeniaka, jeszcze zapakowanego w łożysko), łącznie z
                przecinaniem łożysk, pępowin, odciąganiem śluzu z pyszczka i nawet raz -
                ratowania zadławionego wodami płodowymi szczeniaka metodą usta-usta :))
                • fritzek Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 14:19
                  tak,tak.odbieranie porodu wraz ze wszystkimi przynależnościami.hrabina uważa,że
                  takie czynności jak rozrywanie błon płodowych,pozbycie się pępowiny i łożyska
                  to moja sprawa a nie jej ;)
                  też pomocy znikąd nie miałam.mąż w robocie,koledze-wetowi cóś wypadło.asystował
                  tylko kocur.był tak przerażony tym co się dzieje,że przez 2,5 godziny(tyle ile
                  kicia rodziła) siedział na bibliotece ze wzrokiem wbitym w to co
                  widział.dobrze,że nie zemdlał jak to tatuś ;)))
                    • fritzek Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 14:25
                      pierozek_monika napisała:

                      > > takie czynności jak rozrywanie błon płodowych,pozbycie się pępowiny i łoży
                      > ska
                      > > to moja sprawa a nie jej ;)
                      >
                      > pewnie kocica miała depresję poporodową :D


                      a skąd!!!ona poprostu uważa,że ja jestem jej niańką do dzieci.póki były ślepe
                      to jak chciała wyjść z kojca to robiła ryk na całą chałupę żebym przyszła i
                      dzieciaków jej pilnowała.w ten sposób prawie miesiąc przemieszkałam w sypialni
                      niańcząc kiciaki ;-)
    • betbet Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 14:16
      A mój szczeniak co drugi dzień rano rzyga sobie rzeczami których nie był w
      stanie strawić np: kawałek gumowej zabawki i za każdym razem bez mrugnięcia
      sprzątam...teraz leczę mu zapalenie siusiaka tzn płuczę i smaruje. Nie widze
      problemu w tych "operacjach", problemy psiaka stają się moimi...takie życie
      • default Re: Wszystko:) I nie wyobrazam sobie inaczej ---& 08.06.04, 14:36
        No ja miałam moment, kiedy wymiękłam - sunia moja została potrącona przez
        samochód, a sciślej - przeturlała się pod nim i jakiś element podwozia,
        przeciął jej kark w poprzek głęboko aż do łopatek :((( Dobrze, że na szycie do
        weta pojechała ze mną przyjaciółka, bo mi zrobiło się w pewnym momencie słabo i
        zwyczajnie musieli mnie (wet z przyjaciółką) odłożyć na bok na kozetkę, bo
        odleciałam, nie byłam w stanie trzymać suni (miała szyte na żywca, tylko przy
        miejscowym). Ale to raczej dlatego, że strasznie byłam zdenerwowana tym
        wypadkiem, bo innym razem pomagałam wetowi w szyciu (innego psa), trzymając
        jeden koniec tętnicy, a on przyszywał drugi :)
        • pierozek_monika Re: Wszystko:) I nie wyobrazam sobie inaczej ---& 08.06.04, 14:52
          Też miałam taki przypadek, że uczestniczyłam w szyciu mojej kotki. Po
          sterylizacji kotka wyjęła sobie wszystkie szwy zewnętrzne i weterynarz
          awaryjnie szył kotkę ponownie przy znieczuleniu miejscowym z asystą moją i
          męża. Ja trzymałam za tylnie łapki, a mąż za przednie :(((( prawie zemdlałam,
          kiedy kotka na następny dzień (noc) wyjęła sobie wszystkie szwy zewnętrzne,
          prawie wszystkie wewnętrzne, i tak sobie z prawie bebechami latała po kuchni.
    • Gość: BlueBerry Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.06.04, 15:12
      wszystko co potrzeba aczkolwiek jest podzial obowiazkow:
      zajecia meskie - czyszczenie uszy, obcinanie pazurow, mycie zebow, zakraplanie
      oczu, higiena intymnych czesci ciala (i zabiegi lecznicze), przeczyszczanie
      gruczolow (choc to raczej weta robota)
      zajecia damskie; sprzatanie kup, sprzatanie biegunek (po 65 kilowm psie!!),
      wymiotow, trzymanie psa u weta przy wszystkich zabiegach (rany gryzione,
      zastrzyki, i inne)
      zajecia wspolne: wyciaganie kleszczy, kapanie, opieka nad psem po 3 operacjach
      zajecia przyjacielskie (czyli wykonywane przez przyjaciolke) - zastrzyki
    • Gość: magggie Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? IP: *.energis.pl 08.06.04, 15:33
      Ja także nie mam z tym żadnego problemu. To tak jakby brzydzić się swojego
      dziecka - bo to takei nasze psie dziecko przecież. Ja mojemu przez pewien czas
      musiałam czyścić siusiaka, bo miał zapalenie - zbyt często zakochiwał się w
      suczkach :-) Nie było to najfajniejsze zajęcie w moim zyciu, ale robiłam to dla
      jego dobra. I wiem, że on mnie kocha za to, że dbam o niego - nawet, jeśli nie
      jest to przyjemne dla nas obojga...
        • comma Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 08.06.04, 21:50
          Czyszczenie uszu, mycie zębów, obcinanie pazurów. Nie miałam jeszcze do
          czynienia z kleszczami. Nie brzydzę się ran, ropni itp. Mojej biednej chomiczce
          Śnieżynce oczyszczałam ropiejący brzuszek. Niestety, maleństwo nie przeżyło :-(
          Opieka nad zwierzęciem to dla mnie także konieczność pielęgnowania go w razie
          choroby.
          --
          On ne voit bien qu'avec le coeur. L'essentiel est invisible pour les yeux.
    • wisienka2004 Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 09.06.04, 06:39
      swojemu zwierzakowi mozna zrobić wszystko. Bo na tym polega przyjaźń z psem czy
      kotem. Byłam przy szyciu, nasprzątałam się kupek, bo piesior mój mial problemy
      pokarmowe jako szczeniak, wymioty-no przecież też przeba sprzątną, czasem się w
      czymś wytarza albo zwyczajnie usyfi. Byłam przy szyciu łapy, każdej wizycie u
      weta. Wszystko robimy razem z męzem, na zmianę. Jedyny podizał ról-to ja jestem
      od czyszczenia uszu-Mąż od kleszczy.
        • pierozek_monika Re: FAktycznie jecie z tego samego talerza co pie 09.06.04, 08:03
          Acha, czy też taki wstręt budzi u ciebie całowanie się z języczkiem, seks
          oralny, lizanie psa np. po rękach, podawanie facetom ręki (kurcze, najczęściej
          zapominają o umyciu ich po załatwieniu potrzeby - wszystkich się nie
          przypilnuje i nie ma się 100% pewności, że umył ręce) itd...
          Talerze się myje, nie podaje się jedzenia na takim wylizanym.
            • default Re: FAktycznie jecie z tego samego talerza co pie 09.06.04, 08:42
              zorba4 napisała:

              > Moniko chyba sie zapedzilas. A nie wiesz ze psy liza sobie tylki?

              Ludzie też sobie (nawzajem) liżą czasem to i owo. To się nazywa seks oralny.
              Więc może unikaj dawania buzi siostrze, cioci czy koleżance bo - nie daj Boże
              coś w tej buzi miały....:))

              > Ja tez bym trzymal sie zdaleka od gosciny u takich ludzi.

              Spoko, spoko. Nie zapraszam Cię.


              • fritzek Re: FAktycznie jecie z tego samego talerza co pie 09.06.04, 09:56
                hłe!hłe!hłe!
                ale się uśmiałam!!!najładniejsze teksty są o seksie i załatwianiu męskich
                potrzeb ;)))
                moje koty łażą po wszystkim dokumentnie i jakoś nikomu to nie
                przeszkadza.fakt,że nie jedzą z talerzy bo to co na talerzach im nie
                odpowiada.ale kocie miski są kocio-ludzkie.jak coś zaschnie albo poprostu
                trzeba michę umyć to wyciągam z kredensu inną,czystą i serwuję jedzonko.


                tym wszystkim brzydzącym sie wszystkiego pannom proponuję obejrzenie filmu albo
                chociaż zdjęć rozkosznych roztoczy,które łażą po ich nieskazitelnych ciałkach.

                albo uświadomienie sobie,że pomiędzy rzęsami,bliziutko powiek żyją sobie robaki
                obłe zwane łazińcami.i ma je każdy z nas przez całe życie ;)

                swoją drogą takie podejście do życia i jego 'objawów' to chyba nazywa sie
                hipochondria albo zespół majkiela dżeksona...
              • pierozek_monika Re: a moje dzieci 09.06.04, 09:47
                To opowiem wam całkiem skrajny przypadek ;), kiedy to byłam u koleżanki, ona ma
                (może już miała??) bardzo oswojoną papużkę falistą, latającą po całym
                mieszkaniu.
                Koleżanka w ramach gościny zaserwowała zupkę pomidorową, tak sobie jemy, a tu
                jej papużka usiadła na brzegu jej talerza, i wymsknął się jej bobek do zupki.
                Koleżanka z niezmąconym spokojem odgarnęła łyżką bobka na brzeg talerza i jadła
                dalej.....
                • default Re: No to już hardcore! 09.06.04, 09:54
                  Zwłaszcza że ja akurat za papużkami i innymi klatkowymi ptaszkami nie
                  przepadam, ale - nie oburzam się, ani nie potępiam.
                  Moja córcia, jeszcze jako dzidziuś często jadała z psem np. pączka czy parówkę
                  na zasadzie "raz ty gryza, raz ja". Pies był wielkim ON-em, ale bardzo
                  grzecznie i ostrożnie odgryzał kawałeczek podanego smakołyku, żeby dla dziecka
                  też zostało :)))
                • maniia Re: a moje dzieci 09.06.04, 11:07
                  pierozek_monika napisała:

                  >> Koleżanka w ramach gościny zaserwowała zupkę pomidorową, tak sobie jemy, a
                  tu
                  > jej papużka usiadła na brzegu jej talerza, i wymsknął się jej bobek do zupki.
                  > Koleżanka z niezmąconym spokojem odgarnęła łyżką bobka na brzeg talerza i
                  jadła
                  >
                  Rzygac sie chce.... Ale z Was brudasy! I jeszcze do tego dzieci narazacie
    • cattaraugus Wszystko 09.06.04, 14:04
      > Bleee, nie dotknę się, chyba że ty to zrobisz.
      --------------------------------------------------------------------------------


      No to chyba się zgodzimy, że to pomyłka losu, iż tacy ludzie mają psa.


      Ja robię absolutnie wszystko. Włącznie z wkładaniem czopka tam, gdzie trzeba.
      Rozumiem, że to dla owej pani rzecz niewyobrażalna.

      Pozdrawiam

      C.
      • default Re: Wszystko 09.06.04, 14:18
        cattaraugus napisał:

        >
        > No to chyba się zgodzimy, że to pomyłka losu, iż tacy ludzie mają psa.
        >
        To jest tak, że owa pani traktuje psa mniej więcej tak ja ja mój samochód -
        jako rzecz użytkową, której potrzebuję, ale do jej obsługi się nie dotykam, bo
        ani się na tym znam ani tego nie lubię. Pies jest potrzebny do pilnowania
        podworka, dostaje codziennie jeść do syta, ma szczepienia, jak zachoruje -
        wezwie się weterynarza, ale sama się do niego nie dotknie, nie sprawdzi czy ma
        kleszcza, nie wyczesze, nawet nie pogłaszcze.

        A propos czopków - też się zdarzało, a kiedyś nawet, że tak powiem odwrotnie.
        Sunia po wypadku dostała potwornego zatwardzenia (była częściowo
        sparaliżowana), środki przeczyszczające nie pomagały bo zrobił się
        twardy "korek" - no i ten korek musiałam własnoręcznie wyciągnąć....
        • cattaraugus Re: Wszystko 09.06.04, 14:37
          default napisała:
          > A propos czopków - też się zdarzało, a kiedyś nawet, że tak powiem odwrotnie.
          > Sunia po wypadku dostała potwornego zatwardzenia (była częściowo
          > sparaliżowana), środki przeczyszczające nie pomagały bo zrobił się
          > twardy "korek" - no i ten korek musiałam własnoręcznie wyciągnąć....
          --------------------------------------------------------------------------------


          Kochana, znamy, znamy...:-)

          Ja mam suczkę trawojada. Za przeproszeniem - w kluczowym momencie wychodzą
          rzeczy połączone źdźbłami trawy, które to rzeczy nie chcą "opuścić pokładu", a
          suczka się denerwuje, bo nie da się skończyć czynności. No i co wtedy? Pancio
          rad nie rad musi złapać "skarbek" przez liść albo chusteczkę i wyciągnąć "to
          to".

          Obserwatorów dyskusji przepraszam, ale chyba jesteśmy wśród swoich, hę?

          Pozdrawiam

          C.
            • default Re: Wszystko 09.06.04, 14:58
              Moim zdaniem są to ludzie, którzy albo nigdy psa nie mieli. Dla takich ludzi
              pies - nieważne że domowy, zdrowy, szczepiony - to jakaś obca bestia, brudna,
              zionąca zarazkami, siejąca robakami i w ogóle siedlisko wszelkiego brudu i
              bakterii.
              • anula36 Re: Wszystko 09.06.04, 15:28
                Nie do konca. Mialam,psy, koty,papuzki, chomiki i inne stwory:) W dodatku
                wychowalam sie na wsi, gdzie higiena byla pojeciem wzglednym zakladajac brak
                lazienki i wygodke w ogrodzie.
                Przy zwierzaku zrobie wszystko, nie ma problemu,sprzatanie, opatrywanie,
                pazury,kapanie z najgorszych syfow, ale mimo wszystko nie lubie lizania po
                twarzy, ani nie dam taleza do wylizania.
                Takie zboczonko i nie czuje sie przez to mniejsza wielbicielka zwierzat.
                • default Re: Wszystko 09.06.04, 15:46
                  anula36 napisała:

                  nie lubie lizania po
                  > twarzy, ani nie dam taleza do wylizania.
                  > Takie zboczonko i nie czuje sie przez to mniejsza wielbicielka zwierzat.

                  Ja też unikam całusów w same usta, a te talerze to są wylizywane sporadycznie,
                  chodzi mi o takich ludzi, którzy uważają że należy wyrzucić talerz z powodu, że
                  go kiedyś tam pies polizał. To też przesada, nieprawdaż?
                  • anula36 Re: Wszystko 09.06.04, 20:51
                    prawdaz:) Mojej myszy ( ostatnio z powodu pracy i szczuplosci miejsca mam tylko
                    mysz) tez daje lyzeczke po lodach wylizac, bo uwielbia.
                    Ale te wasze dywagacje o seksie oralnym itd:) Troche chyba
                    przesadziliscie.Cholera moj facet to sie jednak codziennie kapie, a pies
                    niekoniecznie:) w padlinach roznych sie nie tarza i ich nie probuje
                    Wole rodzielnosc majatkowa:miec swoj talerz i swoje lozko, a pies wlasna miske
                    i legowisko.
                    Przenikanie tylko incydentalne:)
          • eulalija Re: Wszystko 09.06.04, 15:15
            cattaraugus napisał:

            Ja mam suczkę trawojada. Za przeproszeniem - w kluczowym momencie

            Witaj w klubie. Moja ON-ka w perzyku zachowuje się jak kosiarka. I takie
            katastrofy zdarzają nam się dość często. Noszę ze sobą kilka chusteczek tak na
            wszelki wypadek, pozdrawiam
            • lena_zienkiewicz Re: hehe 09.06.04, 15:34
              Też mam historię z moim psem "śmieciojadem".Idę sobie wieczorem, Asunta na
              smyczy.Jak zawsze półgodzinne szukanie miejsca godnego srania.Już mnie nogi
              bolą, wreszcie, jest, kuca, napina się, ale w tym samym momencie wychodzi jakaś
              kobita zza bloku.O, to na oczach obcej baby przecież kupy nie zrobi.No to
              wstaje, zaczyna szukać, szuka, szuka, wącha.Dobra, ok, znalazła miejsce
              (oczywiście to samo co wcześniej, ale półgodziny to trwało).No to kuca, szykuje
              się...niestety w tym momencie wychodzi facet z psem zza bloku.Asunta wstaje,
              kupy nie będzie robić na oczach obcych psów i ludzi.Zaczynam się wkurzać.No,
              ale dobra, łażę dalej, mija kolejne półgodzinne poszukiwanie miejsca godnego
              wydalenia z siebie strawionego pokarmu.Yeeeees, znajduje (to samo co poprzednim
              razem).Kuca, zaczyna cisnąć, ciśnie, ciśnie.Ja nie patrzę na nią, więc nie
              wiem, że coś jest nie tak.Po zrobieniu kupy zaczyna kucać i próbuje wytrzeć
              pupę o trawę.Myślę kurde, Asunta, przecież nigdy tak nie robiła.Patrzę, kurde,
              wystaje jej coś z tyłka.Kawałek jakiegoś plastiku czy coś w tym rodzaju :-/.No,
              ale dobra, przecież trzeba jej pomóc.Oglądam się dokoła, nie ma nikogo...zrywam
              gałąź, żeby przycisnąć to coś, co jej wystaje.Celuję półgodziny żeby wreszcie,
              do jasnej cholery, jakoś psu pomóc.Yeeees, kolejna udana próba, przycisnęłamten
              kawałek plastiku.Zdezorientowany pies zrywa się do biegu, a tu, kurde, wychodzi
              z jej pupy reklamówka, cała wielka reklamówka!!!Napis:Geant.
              • betbet Re: hehe 09.06.04, 16:07
                Dobra historia!!!, troche z innej beczki, a raczej strony...
                Mój piesek wybiega z klatki leci na trawnik a tu co?!...jaskółeczka- tyle że
                martwa...ale co tam jedzonko to jedzonko, więc co?!, prosto do pyska. Widze z
                daleka i nie wierze, co on tam trzyma. Oczywiście nie zdążyłam jeszcze
                szczeniaka nauczyć fuj-zostaw, więc pies w nogi bo chyba wyczuł, że nie biegne
                do niego z rozwiązanym sznurowadłem żeby go pogłaskać. Ganialiśmy się tak z pół
                godziny, ja, pies i jaskółka w paszczy psiaka. W końcu cudem go złapałam
                (zagapił się na jakiś inny interesujący śmieć na trawniku!) no i musiałam przez
                całe podwórko zdechłą jaskółkę nieść do śmietnika (a pies wesoło biegł obok,
                chyba chciał aportować!!!!)...
              • cattaraugus "Hehe"? Jak dla kogo... dla mnie - NIE :-) 09.06.04, 16:11
                lena_zienkiewicz napisała:

                > Jak zawsze półgodzinne szukanie miejsca godnego srania. Już mnie nogi
                > bolą, wreszcie, jest, kuca, napina się, ale w tym samym momencie wychodzi
                jakaś
                >
                > kobita zza bloku.O, to na oczach obcej baby przecież kupy nie zrobi. No to
                > wstaje, zaczyna szukać, szuka, szuka, wącha.Dobra, ok, znalazła miejsce
                > (oczywiście to samo co wcześniej, ale półgodziny to trwało). No to kuca,
                szykuje
                >
                > się...niestety w tym momencie wychodzi facet z psem zza bloku. Asunta wstaje,
                > kupy nie będzie robić na oczach obcych psów i ludzi.Zaczynam się wkurzać. No,
                > ale dobra, łażę dalej, mija kolejne półgodzinne poszukiwanie miejsca godnego
                > wydalenia z siebie strawionego pokarmu. Yeeeees, znajduje (to samo co
                poprzednim
                >
                > razem). Kuca, zaczyna cisnąć, ciśnie, ciśnie.
                --------------------------------------------------------------------------------


                Łaaaaaaaaaaaaaaaaał!!!!!!

                To są już dwa takie psy na tym Bożym Świecie!!! A ja myślałem, że to tylko mnie
                tak pokarało, że aby załatawić sprawę muszę przejść pieszo z suczką z Żoliborza
                na Mokotów (kto z warszawki, ten wie, kto nie z warszawki informuję, że to
                dzielnice na dwóch biegunach miasta). I przy tym wszystkim miliony piruetów
                wykręconych w jednym i tym samym miejscu przed strategicznym aktem... I jeszcze
                rozglądanie się: "Patrzą, czy nie patrzą?". Bo jak "patrzą" to nic z tego, bo
                trzeba się przywitać z tymi, co patrzą. Ech, długo by pisać... :-)

                Pozdrawiam "rodzinę" w tym nieszczęściu

                C.
    • maniia Re: co możecie zrobić swojemu zwierzakowi? 10.06.04, 02:13
      wkladanie czopkow to co innego. Ja tez sprzatam po psie i robie wszystko co
      jest potrzebne dla dobra zwierzecia.

      Ale poza tym macie tzw malpia milosc do zwierzat. Nie wiecie co to prawdziwy
      milosnik zwierzat. dziwie sie jeszcze ze nie lizecie miejsca do czysta, po tym
      jak zrobia kupe. To dopiero bedzie dowod ze kochacie zwierzeta. Forum schodzi
      do poziomu debilowskiego.


Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka