czy warto miec kota? proszę o rade!!

    • Gość: Gośka Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: 213.25.97.* 20.06.04, 11:13
      Jeśli mieszkasz tak wysoko, to obowiązkowa kastracja kocura bądź sterylizacja
      kotki. Wtedy są spokojniejsze, a kocurki nie zaznaczają terenu. Koty są
      alienami, więc wytrzyma sam przez dłuższy czas. Po powrocie wynagrodzisz mu
      czas w samotności. A z kuwetką jak z nocnikiem:-)
    • ulalka Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 20.06.04, 17:20
      warto:) chocby dla takiej zachwyconej miny jaka ma wlasnie moj Kiciak, lezac u
      mnei na kolanach, drapany po brzuszku, za uszkiem i rozwalony niemilosiernie :D
      sam sie tu wpakowal, jak tylko weszlam do domku :)
      pozdrawiam od Kiciaka i ode mnie:)
    • witaminka83 Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 20.06.04, 17:39
      WARTO WARTO WARTO nawet 2.
    • agra1 Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 20.06.04, 17:58
      NO pewnie!!! najlepiej dwa, nie będą się nudzić. Jeśli chodzi o sprawy
      techniczne, proponuję przede wszystkim wyjęcie kratki wentylacyjnej (tej na
      dole) z drzwi do łazienki - koty będą mogły się dostać do kuwetki, a czasem są
      sytuacje, kiedy lepiej je zamknąć (np goście...), poza tym odpada sytuacja,
      kiedy np. przeciąg zamknie drzwi i kot nie ma jak si e dostać do żwirku. Druga
      rzecz, to nieprawda, że kota się nie da wychować. Oczywiście nie mam tu na
      myśli idioty7cznego tresowania "daj łapę", tylko ustalenie, co kotu wolno, a co
      jest kategorycznie zabronione (np. wtykanie nosa do garnków i włażenie do
      doniczek). Polecam spryskiwacz do kwiatków. Krzywdy nie zrobisz żadnej,
      wielokrotnego użytku (w przeciwieństwie do rzucania kapciami:)), dla kota jest
      zdecydowanie nieprzyjemny ,ale nie szkodliwy - mojemu Czortowi teraz już tylko
      wystarczy, jak go pokażę, i mam spokój. Z niszczeniem mebli - różnie bywa,
      drapaczka nie jest złym pomysłem. Tu się nie wypowiadam, bo mój koteczek
      systematycznie gania po całym osiedlu, denerwuje sroki i prowokuje okoliczne
      psy. A drzewka pod oknem są dokładnie podrapane...
      Z kuwetką też nie powinno być problemu, to są bardzo czyste zwierzatka i szybko
      załapują tę kwestię.

      Jak mj kocur był malutki, to miał dwa razy dziennie (niestety o 6 rano i 22)
      porę głupawki - szalał wtedy po całym domu odbijając się od wszystkich
      możliwych mebli, ścianitd. Próbował wtedy włazić na firanki, ale spryskiwacz
      szybko zalatwił sprawę. To były piękne widoki. W ogóle to jest pieszczoch
      jakich mało, aczkolwiek trudno się tego domyślic widząc, jak wilczury omijają
      go szerokim łukiem.

      Teraz mam psa i kota i połączenie też jest niezłe, ale jednak problem spacerów.
      Weź dwa kociaki, tylko pamiętaj o kastracji/sterylizacji - bez tego może cię
      spotkać parę malutkich puszystych niespodzianek....

      powodzenia i daj znać, jaką decyzję podjęłaś. Jak chcesz pogadać o kotach to
      pisz na prv
    • eles Czy będziesz miał(a) następnego kota...? 20.06.04, 19:34
      gdy stracisz obecnego - oto właściwie zadane pytanie.
      Moja odpowiedź brzmi - NIE!
      ;)
      • lucy_z Re: Czy będziesz miał(a) następnego kota...? 20.06.04, 22:52
        Mam psa 9-letniego i kotkę znajdkę, przygarnietą z koniecznosci bo się błąkało
        maleństwo i wzielismy ją na chwilę, żeby ewentualnie komuś oddać. I tak kotka
        ma juz dwa lata i za żadne skarby bysmy jej nie oddali:)
        Jeżeli chodzi o balkon to z wszystkich znanych mi osób, ktore posiadały kota a
        miały nie zabezpieczone balkony, wszystkie koty wylatywały poza balkon. U nas
        kotka wychodzi tylko jak my jesteśmy i...ma na sobie szelki przedlużone dwoma
        smyczami, zahaczonymi o szczebel balkonu. Nawet jak skoczy, a robi to często za
        ptakami, nic się jej nie stanie;)
        Z kuwetą od poczatku nie bylo problemu a kotkę uważam za njczyściejsze
        stworzonko. Oczywiście pierwszą rzeczą, którą należy zrobić to pójśc do
        weterynarza.
        Pozdrawiam:)
        • Gość: bano1 Re: Czy będziesz miał(a) następnego kota...? IP: *.tvk / *.tvk-gaj.pl 21.06.04, 00:25
          Hej jedna zasadnicza roznica. Nie Ty masz kota a kot ma Ciebie:) Te stworzonka
          sa za bardzo indywidualne:) Przy czym naprawde z przyjemnoscia sie obserwuje co
          wyprawiaja. Z tego co zauwazylem u swojej kotki to wybieraja sobie jedna osobe,
          ktora daza szczegolnymi wzgledami. Poza tym skakanie juz przerabialem (3
          pietro). Poza zdziwionym pyszczkiem jak sie po nia schodzilo to zadnych
          powazniejszych urazow nie bylo. Na szczescie. A skakala kilkakrotnie:) Teraz
          juz jest troche starsza niz za mlodu (10 lat) wiec nawet skakac sie jej nie
          chce. Calymi dniami spi, albo palma jej tak odbija ze bawi sie niewiadomo
          czym:). Ale raczej nie wyobrazam sobie domu bez niej:) Takie bzdury jak meble i
          siersc sa do przelkniecia:)
    • Gość: Meggie Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: *.pomorzany.v.pl 21.06.04, 09:46
      Z własnego doświadczenia wiem ze lepiej miec kota niz kotke, a z tych wzgledów
      ze nie bedzie do niego przchodzic stado innych kotów, moj maż nie lubi kotów,
      lecz gdy pojechał do kolegi i tam zobaczył 2 tyg kotka to przyjechał do domu
      zauroczony nim:) i teraz sami bedziemy brac kotka, jak jest mai i go nauczysz
      korzystac z "toalety" to pozniej sam bedzie to robil bez wiekszych problemow.
      KOty sa wdzieczne jak potrafisz sie nimi zaopiekowac. Bierz kota nie bedziesz
      załowac! P.S My tez mieszkamy w bloku:)
    • Gość: właścicielka kota Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.06.04, 18:24
      Nie wahaj się! Koty to wspaniałe zwierzęta, czyste i dobrze znoszące
      samotność. Najlepiej zajmij się dorosłym albo podrastającym kotkiem, bo
      malutkie wymagają dużo opieki. Wybierz takiego, który w ciągu pierwszych 2
      tygodni życia miał kontakt z człowiekiem, w przeciwnym razie może być w
      stosunku do ludzi nieco apatyczny. Radzę wybrać samicę, poniewarz samce
      lubią "zaznaczać teren", nawet w mieszkaniu. Nie martw się, jeśli twoja kotka
      będzie chodziła po mieszkaniu w dziwnej pozie miaucząc głośno. To znaczy, że ma
      ruję. Większości kotek ma ją raz w roku.
      Żeby kot nie drapał mebli, spryskuj je sprejem cytrynowym. Najlepiej kup mu
      drzewko dla kotów (ok.30-50zł). To jest instalacja z prawdziwego drzewa i
      platworm obitych pluszem. Kot będzie zachwycony: będzie mógł ostrzyć pazurki i
      bawić się. Za karzdym razem, gdy zrobi coś, czego mu zabraniasz spryskaj go
      lekko wodą. Jeśli kotek był wychowywany przez matkę w domu z kuwetą, powinien
      już umieć z niej korzystać.
      Ulubioną zabawką kota jest zwykła, szara, pluszowa myszką. Kosztuje zwykle od
      2 do 5 złotych. Wspaniałą zabawką dla kota jest też zwykła plastikowa torebka
      bez uszek. Kota powinno się co jakiś czas czesać, zwłaszcza wiosną.
      Co do kosztu, to nie wiem, ale na pewno mniejszy od kosztu utrzymania psa.
      Aby dowiedzieć się więcej wpisz w onecie w wyszukiwarce "koty", kliknij
      temat "koty" i odwiedż 4 pierwsze strony.
      Powodzenia.
    • Gość: sonia Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: *.adsl.xs4all.nl 21.06.04, 23:03
      Naprawde warto. Ja mam dwa koty, kotka i kotke ! Sa czlonkami rodziny i nie
      wyobrazam sobie bez nich juz naszego domu !
      • gapka Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 22.06.04, 00:35
        czy jak bym wziela malutkiego kociontko to by moj duzy pies to przyjal dobrze?
        Podobno swierzeta nie atakuja szczeniakow ani innych malych zwierzatek.
        • Gość: viking2 Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: *.ADSL.mnsi.net 22.06.04, 04:08
          Czy warto? Przeciez to zalezy tylko od tego, czy i na ile lubisz koty. Ja
          osobiscie nie, wole psy (szczegolnie te duze) i pozwalam im rozrabiac w dowolny
          sposob. Nie ma zlych psow, za tylko glupi wlasciciele. Ale - by oddac cesarzowi
          co cesarskie, a kotu co kocie - to rzeczywiscie kot ma relaksujacy wplyw na
          ludzi. Znam osobe, ktora uwielbia koty i w ich obecnosci stresy znikaja,
          problemy staja sie blahostkami, zmartwienia nikna. Podobno stwierdzone naukowo,
          kot ma aure, ktora wplywa kojaco i uzywa jej z pozytkime dla ludzi. Wiem, ze
          kocur wynajduje sobie najgorsze miejsce w domu, odwrotnie niz pies. Unikaj np.
          spania w miejscu, w ktorym kot lubi lezec a w ktorym pies za skarby nie chce sie
          polozyc.
        • Gość: Arek Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: *.cust.bredbandsbolaget.se 22.06.04, 10:35
          z mojego doświadczenia wynika iż duży pies nie pzezwyczajony do kotów nie
          zmieni swoich przezwyczajeń
          • verdana Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 22.06.04, 15:30
            Co mam zrobić? Podobno nie należy spać w miejscu, które lubi kot. Mój kot
            wyleguje się na wszystkich łóżkach, szczególnie na moim. Czy to oznacza, że
            powinnam łóżka a/ wyrzucić, b/przesunąć, c/ przenieść się ze spaniem na
            podwórko. Zaznaczam, ze w tymże łóżku śpią psy - a to podobno dobrze. Może
            zamontować łoże obrotowe?
            • Gość: kocia mama Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 19:49
              co to za bzdury slyszalas?? ja spie z moimi dwoma kotkami i nic mi nie jest...
              razem zasypiamy, a rano przyjemne budzenie kocim mruczeniem;)
          • dz Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 23.06.04, 18:30
            warto, naprawde warto..ale pod jednym warunkiem - niech to będzie zwierzątko ze
            schroniska, całkowicie pozbawione nadziei i w swojej spokojnej kociej depresji
            czekające na śmierć...Twoje 9 piętro to nic w porównaniu do tej kociej
            depresji..gdziekolwiek byś mieszkała biorąc kotka ze schroniska zasługujesz na
            najwyższe uznanie, a 9 p. to pryszcz..nawet sama nie zdasz sobie sprawy, jak
            szybko sie do zwierza przyzwyczaisz i jak wiele będziesZ w stanie dla niego
            zrobić...może o mnie: mam kotkę od, 1,5 roku, absolutnie zwykłą "dachówkę",
            została wzięta zabiedzona i chora z ulicy przeze mnie, co smieszniejsze po
            prostu do mnie podeszła i "pogadała" do mnie w kocim języku...ja w życiu
            wcześniej kotów nie miałem,ale tego mi się okropnie żal zrobiło (był chudy i
            chory); cała rodzina była "przeciw", więc stanęło na tym, że to zagubiony kot i
            trzeba dać ogłoszenia, ktoś się zgłosi i sprawa z głowy..ogłoszenia dano i-całe
            szczęście nikt sie nie zgłosił, bo po miesiącu nikt w domu nawet nie myślał o
            oddaniu kota i wymyslano różne wymówki, gdyby się faktycznie znalazł
            właściciel.....
            Bierz kota, bez jednego zdania....Bierz kota porzuconego-zyskasz dodatkowa
            miłość Tego Zwierzęcego Świata...Dom bez kota nie ma sensu...

            Dla wszelkich niedowiarków chcę zaznaczyć, że również mam i psa (pseudo-
            wilczura), i także znaleziony przez mojego kuzyna w lesie, mocno pobity i
            przywiazany do drzewa "na umarcie", w dodatku w zimie. Jest także moim
            ulubieńcem, kocham go potwornie.

            Więc dyskusja nad wyższością kota nad psem wygląda, jak dyskusja nad wyższością
            świąt Bożego Narodzenia nad Wielką Nocą.


            Naprawdę wszystko mozna kochać zarówno dla jego wad, jak i zalet...
        • rezurekcja Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 23.06.04, 13:29
          gapka napisała:

          > czy jak bym wziela malutkiego kociątko to by moj duzy pies to przyjal dobrze?

          moze tak moze nie. Trudno przewidziec. Nasz piesek (duzy ale mlody) poczatkowo
          bardzo sie do naszego kociatka oblizywal. Potem zostal jego mamuska zastepcza
          (kotek byl bardzo malenki, kiedy do nas przyszedl).
          Poza tym - koty zawsze moga uciec na wyzyny, jesli na nizinach zabraknie miejsca.
          Rodzice maja dwa dorosle psy i przygarneli wlasnie kolejna dorosla kocice - i
          nie ma problemu. Nie ma wielkiej zazylosci jak w przypadku opisanym przeze mnie
          powyzej (bo to juz inne koty i inne psy), jest pokojowa koegzystencja. Mijaja
          sie grzecznie i juz.
          Najwiekszy problem jest z kocurami- bracmi z jednego miotu. Kocury to dopiero
          drą koty... Az futro leci (ih wlasne zreszta).
          Zachecajac do wziecia kota przypominam, ze kot nie zabawka. I wez jakiegos z
          przytulku.
          Powodzenia

          > Podobno swierzeta nie atakuja szczeniakow ani innych malych zwierzatek.

          U nas to sie sprawdzalo.
    • Gość: haneczka Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: 213.227.111.* 22.06.04, 16:31
      warto ja mam psa na 10 a mam 1 pokój
    • meduza4 Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 22.06.04, 21:40
      Gość portalu: julia napisał(a):

      > Mieszkam na 9 piętrze i
      > boję się że kot zechce skakać, poza tym czy wytrzyma w domu sam przez 9
      > godzin.

      Wytrzyma sam, pod warunkiem, ze da sie mu duzo zabawek.
      Ewentualnie mozna wziac dwa kociaki - klopotu z nimi niewiele
      wiecej niz z jednym, a przynajmniej sie nie nudza i nie placza,
      gdy wlasciciel wychodzi.
      Ze skakaniem z okna roznie to bywa, ale zawsze mozna okno jakos
      zabezpieczyc lub nie otwierac zbyt szeroko.

      > Nie wiem czy będę potrafiła go "wychować". czy to bardzo trudne
      > nauczyć kota korzystać z kuwety?

      Moje od razu umialy. Kocia mama je nauczyla. Wzielam kociaki
      urodzone i wychowane w mieszkaniu. A jak nie umieja to podobno
      wystarczy wsadzac tam kociaka gdy sie zauwazy, ze ma potrzebe,
      ewentualnie wrzucic tam odchody jesli nabrudzi i wtedy po zapachu
      bedzie trafial do kuwety.

      > słyszałam że lepiej mieć kotkę, co wy na to?

      Jezeli masz zamiar wykastrowac kota to zadna roznica. Niewykastrowany
      samiec znaczy mieszkanie smierdzaca wydzielina. Niewykastrowana
      kocica tez moze znaczyc moczem, ale ten zapach mozna usunac.

      > poza tym ile tak właściwie kosztuje utrzymanie takiego kota?

      Jesli nie jest rasowy i nie jest wybredny to niewiele. Ja mam dwa
      koty, zwirek do kuwety kosztuje mnie okolo 15 PLN/m-c, sucha
      karma (2 paczki najtanszej) okolo 4-5 PLN/m-c. Poza tym gotuje im
      podroby z kasza i to glownie jedza. Nawet nie licze, ile dokladnie
      na to wydaje, kilo kaszy starcza pewnie tez na miesiac.
      Pewnie na te dwa stwory wydaje cos okolo 50 zlotych miesiecznie.
      Dodam jeszcze tyle, ze w ogole nie choruja i nie mam pojecia ile
      moze kosztowac weterynarz...
      • gonia722 Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! 23.06.04, 00:17
        meduza4 napisała:

        > Gość portalu: julia napisał(a):
        >
        > > Mieszkam na 9 piętrze i
        > > boję się że kot zechce skakać, poza tym czy wytrzyma w domu sam przez 9
        > > godzin.
        >
        > Wytrzyma sam, pod warunkiem, ze da sie mu duzo zabawek.
        > Ewentualnie mozna wziac dwa kociaki - klopotu z nimi niewiele
        > wiecej niz z jednym, a przynajmniej sie nie nudza i nie placza,
        > gdy wlasciciel wychodzi.
        > Ze skakaniem z okna roznie to bywa, ale zawsze mozna okno jakos
        > zabezpieczyc lub nie otwierac zbyt szeroko.
        >
        > > Nie wiem czy będę potrafiła go "wychować". czy to bardzo trudne
        > > nauczyć kota korzystać z kuwety?
        >
        > Moje od razu umialy. Kocia mama je nauczyla. Wzielam kociaki
        > urodzone i wychowane w mieszkaniu. A jak nie umieja to podobno
        > wystarczy wsadzac tam kociaka gdy sie zauwazy, ze ma potrzebe,
        > ewentualnie wrzucic tam odchody jesli nabrudzi i wtedy po zapachu
        > bedzie trafial do kuwety.
        >
        > > słyszałam że lepiej mieć kotkę, co wy na to?
        >
        > Jezeli masz zamiar wykastrowac kota to zadna roznica. Niewykastrowany
        > samiec znaczy mieszkanie smierdzaca wydzielina. Niewykastrowana
        > kocica tez moze znaczyc moczem, ale ten zapach mozna usunac.
        >
        > > poza tym ile tak właściwie kosztuje utrzymanie takiego kota?
        >
        > Jesli nie jest rasowy i nie jest wybredny to niewiele. Ja mam dwa
        > koty, zwirek do kuwety kosztuje mnie okolo 15 PLN/m-c, sucha
        > karma (2 paczki najtanszej) okolo 4-5 PLN/m-c. Poza tym gotuje im
        > podroby z kasza i to glownie jedza. Nawet nie licze, ile dokladnie
        > na to wydaje, kilo kaszy starcza pewnie tez na miesiac.
        > Pewnie na te dwa stwory wydaje cos okolo 50 zlotych miesiecznie.
        > Dodam jeszcze tyle, ze w ogole nie choruja i nie mam pojecia ile
        > moze kosztowac weterynarz...

        a ja nie karmie swoich kotów kaszą bo to zwykłe zapychanie im żołądka, mam dwa
        i też mimo, że kupuje im droższą i lepszą karmę oraz dobre mieso i drób nie
        wydaje wiecej niz 50-60zl miesiecznie
    • Gość: Pat Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: 193.128.221.* 23.06.04, 10:16
      Mam dwa kotki, a raczej kocury. Utrapien w zwiazku z nimi co niemiara ale nie
      oddalabym ich nikomu. Co jest najlepsze nie tesknia za czlowiekiem tak jak psy
      kiedy jestem w pracy wiec nie mam wyrzutow sumienia.
    • Gość: zula Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.04, 10:53
      przygarnęłam "bidę z nędzą" dziś jest to najpiekniejszy dar od losu. nie
      zastanawiaj się . Kot to nie pies ma swój charakterek, ale daje tyle milości,
      ze warto, szybko uczy się jak korzystać z kuwety,wszystko będzie dobrze!
    • Gość: poe Nie warto! IP: *.interkam.pl / *.interkam.pl 23.06.04, 12:36
      koty przynosza nieszczęście do domu, czasem wieksze, czasem mniejsze (np.
      częsty odczuwalny brak gotówki). Odwrotnie pies - tam gdzie są psy cześciej się
      dobrze układa, nie jest to oczywiscie reguła, ale zauważona przez wielu
      prawidłowość, jeśli jednak kupisz kota sama się przekonasz,

      pozdrawiam
      poe
      • herbata.cytrynowa Re: Nie warto! 23.06.04, 18:24
        Warto warto. Może wytrzymać dziewięę goszin sam jeśli ma chrupki i wodę. A dwa
        podobno jeszcze lepiej bo kosztują tyle samo a weselej jest
      • dz Re: Nie warto! 23.06.04, 18:34
        Gość portalu: poe napisał(a):

        > koty przynosza nieszczęście do domu, czasem wieksze, czasem mniejsze (np.
        > częsty odczuwalny brak gotówki). Odwrotnie pies - tam gdzie są psy cześciej
        się
        >
        > dobrze układa, nie jest to oczywiscie reguła, ale zauważona przez wielu
        > prawidłowość, jeśli jednak kupisz kota sama się przekonasz,
        >
        > pozdrawiam
        > poe

        a cykliści powodują wojny, jak jeżdżą na rowerach...

        lecz się.....
    • inaww Wcale nie chciałam mieć kota!... 24.06.04, 09:43
      Nie planowałam brania sobie kłopotu: na podłogach wykładziny dywanowe, więc
      gdyby mi jakieś zwierzę nasiusiało!... Pierwsze w życiu własne mieszkanie, a po
      20 latach pracy w kilkumiesięcznych delegacjach - ach! takie kochane, zadbane i
      czyściutkie i dzieci już dorosłe, więc nareszcie - żadnych obowiązków! Ale... 2
      września, 11 lat temu padało z burych chmurzysk, więc tylko na moment na balkon
      wyszłam powiesić mokry ręcznik (4 piętro w bloku) ale jakieś niemowlę tak
      rozpaczliwie płakało że stałam i szukałam wzrokiem gdzie ta wredna matka! Pod
      zaparkowanym czarnym "garbusem" na zabłoconej ulicy coś się poruszyło - małe,
      czarne i płaczące. Mokro, zimno - poszłam w szlafroku! (nigdy przedtem ani
      potem) żeby "to" - ? może zabrać do klatki schodowej? bo przecież pada! Było
      takie mokre i chude i brudne, że musiałam! zabrać do mieszkania... Dało się
      wyciągnąć spod samochodu, a potem wpiło się pazurkami przez szlafrok w moje
      ramię. Nie chciało mleka, zlizało wodę z mojej ręki którą musiałam umyć z błota
      i... nasiusiało na gazetę którą strąciłam przechodząc. Syn, na widok ogromnych
      zielonych ślepków w główce wielkości piłki tenisowej, za dużej dla ciałka
      mieszczącego się na mojej dłoni - wychodząc do szkoły zastrzegł że mam nic
      z "tym" nie robić póki nie wróci. Wrócił z: kuwetą, żwirkiem, "whiskasem" dla
      juniorków, książką o karmieniu kotów i... kolegą weterynarzem który
      zbadał "toto", dał tabletkę na odrobaczenie, wyczyścił uszy i - nie umiał
      określić płci... Kiciuś od razu wiedział po co jest kuweta (choć z trudem się
      do niej wdrapywał) a za to nie wiedział że to na talerzyku to jedzenie.
      Wkrótce sie okazało że to nie Kiciuś tylko Psota, bo zaczęła otwierać szafki i
      wyciągać z nich co się dało: w kuchni - szeleszczącą torebkę z makaronem na
      którym można się ślizgać biorąc najpierw rozpęd(!), w pokoju wyrzucała z półki
      poskładane ręczniki i prześcieradła żeby sobie umościć wygodne legowisko, a
      kwiatki "mieszkające" za nisko zaczepiała i polowała na drżące listki... Jednym
      skokiem pokonywała wysokość pokojowego kredensu i z góry obserwowała co kto
      robi. Nie zaakceptowała pudełka z kocykiem i sypiała na podłodze, albo na
      krześle. Nie lubiła i nie lubi być noszona na rękach, ale czasem kiedy płakała
      w nocy - mówiłam do niej i przychodziła ogrzać się pod kołdrą, a ja robiłam
      jej "namiot" i bałam się poruszyć, ale po kilku minutach "wyprowadzała się" na
      krzesło, fotel, podłogę.
      Dziś waży prawie 7 kg, "rozmawia" ze mną kiedy czegoś chce - używajac różnych
      tonacji - od krótkiego "mrmh" do całych zdań "miiiuuuau-mmm-miaaaa-miiiaaa",
      kiedy prowadzi mnie do kuchni i tłumaczy że to co jest w miseczce naprawdę nie
      nadaje się do jedzenia, albo że woda jest już nieświeża. Wychodzi z mieszkania
      tylko na balkon (delikatnie drapie w drzwi, żeby jej otworzyć) skąd obserwuje
      ruch na ulicy. Bałam się, że spadnie, więc wyrobiłam w niej lęk przed zbytnim
      wychylaniem się - jedną rękę wystawiając poza balustradę dla asekuracji, a
      drugą ostrożnie popychając ją z tyłu.
      Gości obwąchuje z zainteresowaniem, ale na próby spoufalania się odpowiada
      syczeniem. Za to syna wita zawsze przy drzwiach i "opowiada" mu najnowsze
      plotki. Nie umie się łasić, nie daje głaskać, można ją jedynie drapać między
      uszami i pod brodą, a mruczenie można tylko wyczuć, gdy kładzie się na kanapie
      obok mojego uda, kiedy oglądam telewizję. Bardzo uważnie patrzy w oczy kiedy
      się do niej mówi i... kiedy chce być czesana. Dawniej lubiła się bawić
      piłeczkami ping-pongowymi i papierkami, ale trzeba było jej towarzyszyć w
      zabawie. Nie zna "kici-kici" i przychodzi zapraszana po imieniu.
      Teraz już jest poważną kotą i otwiera szafki tylko żeby nie wyjść z wprawy, ale
      nic z nich nie wyrzuca. Pazurki ostrzy o wykładzinę podłogową, co nie powoduje
      zniszczeń. Meble są całkowicie bezpieczne. Jedynie futro rozsiewa po podłodze,
      ale wzamian za "rozmowy" i chodzenie za mną po mieszkaniu krok-w-krok - to
      naprawdę niewiele. Jest piękna i zabawna kiedy np. sprawdza czy dobrze
      sprzątnęłam kuwetę, albo próbuje łapką w powietrzu odwrócić do siebie moją
      twarz, bo zbyt długo gapię się w monitor. Wie też że najpierw ja jem śniadanie,
      a potem ona i dopiero kiedy zakręcam kran po umyciu swojego kubeczka - siada
      koło swojej miseczki i grzecznie czeka. Słowem - mądrala.
      Przez całe życie nie nauśmiechałam się tyle co przez te ostatnie 11 lat.
    • Gość: up Re: czy warto miec kota? proszę o rade!! IP: 81.210.83.* 28.06.04, 15:54
Inne wątki na temat:
Pełna wersja