Dodaj do ulubionych

Spuszczanie psów ze smyczy

15.08.04, 20:46
Mieszkam w nadmorskiej miejscowosci gdzie latem doslownie nie ma gdzie pojsc
z psem na spacer aby go spuscic zeby sobie pobiegal. Na plaze nie wolno. W
parku nie wolno (straz miejska wlepia mandaty). W lesie? Zapomnijcie -
Wolinski Park Narodowy. Osobiscie mam labradora - psa ktory lubi i musi sobie
pobiegac. Uwielbia takze wode ale do morza w czasie letnim nie ma wstepu
(musze jechac specjalnie na dzika plaze aby mogl sobie poplywac). Czy nie
uwazacie ze to przesada? Pies jest bardzo lagodny i na nikogo sie nie rzuci
(wlasciciele labradorow wiedza o czym mowie) i nie widze zadnych przeszkod
aby go spuscic np. w parku. Ale straz miejska widzi... Chodze wiec z nim
daleko do lasu i tam go puszczam. Park narodowy, wiem. Ale nie mam wiekszego
wyboru. Jak juz mowilam pies jest lagodny, nie atakuje ludzi ani zwierzat,
nie goni takze dzikiej zwierzyny spotkanej w lesie. Napiszcie co o tym
sadzicie.
Obserwuj wątek
    • Gość: dziad kalwaryjski Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 23:02
      Kurcze, nawet mi nie mów. Mam za domem dużą psią gorkę, miejsce odludne, cała
      okolica przychodzi tam z psami i jest w porządku, ludzie bez psów na szczęście
      wolą pobliski wielki park. Ale gdyby się pojawiła straż miejska i tak moglaby
      nam wlepić mandaty np. za brak kagańcow (a z kolei z psem w kagańcu mało
      bezpiecznie się tam wieczorami czuję - ulubione miejsce chłopców z technikum do
      tankowania wina).
      No i najgorzej jest w niedziele. Dzisiaj natknęlam się na dwie radosne
      rodzinki, ktore wybraly sie na gorke palic ogniska. Oczywiscie na dziendobry
      dzika awantura, ze pies do nich podbiegl i zeby natychmiast zalozyc mu smycz.
      Wscieklam sie strasznie i wydarlam pysk, ze ma kaganiec (miał, bo wiedziałam,
      że będą ludzie) i ze zaraz zadzwonię po straz miejska, zeby im wlepila mandaty
      za palenie ognisk. Poskutkowalo blyskawicznie, ale dam glowe, ze zostawili po
      sobie smietnik, jutro znowu bedziemy z psiarzami pol dnia sprzatać.
      Te drakońskie przepisy nt. psów wiecznie na smyczy (bo gdzie niby są w
      miastach "odludne miejsca" i co to własciwie znaczy?) i/albo w kagańcu są
      przede wszystkim sprzeczne z kartą praw zwierząt, ale gminy uchwalając lokalne
      prawo mają to w nosie. Jak się stwarza prawo, w myśl którego na dobrą sprawę
      nie ma w mieście możliwości spuszczenia psa ze smyczy, trzeba też uworzyć
      wydzielone tereny bezsmyczowe, bo inaczej włascicielom pozostaje albo łamać
      prawo, albo dreczyc swoje zwierzęta (czyli też łamać prawo).
    • malwisienia Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 07:47
      Dlatego tak się dzieje, gdyż strażnikom miejskim jest łatwiej wlepić mandat
      właścicielowi psa i mieć dobrą statystykę, niż użerać się z bandą podpitych
      wyrostków demolujących otoczenie lub zaczepiających przechodniów. Podobnie
      jeżeli chodzi o leśniczych. Jakie szkody może wyrządzić luźno biegający pies w
      zasięgu wzroku właściciela? Ale jakoś okoliczni mieszkańcy wsi kłusują na
      potęgę i nikt z tym nie walczy. Przeciez prościej jest złapać właściciela psa.
      Ryzyko praktycznie żadne, a jaki sukces zawodowy!
      • Gość: magggie Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.energis.pl 16.08.04, 09:07
        A ja pozwolę sobie nie do końca się z Wami zgodzić. Choć sama mam psa (wyżła),
        który także potrzebuje baaaardzo dużo ruchu. Mój pies, w miejscach, gdzie mogę
        spotkać ludzi, zawsze jest na smyczy. Jestem prawie pewna, że nikomu nic złego
        nie zrobi, ale to jest tylko pies. Po pierwsze nigdy nie wiadomo, kiedy obudzi
        się w nim wilk i zaatakuje, bo poczuje, że ktoś się go boi. A po drugie - to,
        że ja mam psa, który potrzebuje ruchu nie musi obchodzić wszystkich sąsiadów.
        Ktoś może nie życzyć sobie bliskiego spotkania z moim weimarem, a ktoś inny
        może się go po prostu bać. Dlatego wychodzę z nim bardzo rano, kiedy jeszcze
        większość ludzi śpi, odchodzę w miejsce, gdzie raczej nikt nie chodzi (oprócz
        psiarzy, tam go puszczam ze smyczy i szalejemy :-) Bo to przecież ja więłam
        sobie takiego psa, a nie innego i to ja ponoszę za niego (i jego dobre
        samopoczucie) pełną odpowiedzialność.
        Reasumując - zgadzam się, że psy powinny być wyprowadzane na smyczy w miesjcach
        publicznych, tam, gdzie spacerują ludzie z dziećmi. Ale do tego MUSZĄ być także
        wyznaczone specjalne miejsca dla psów - obszary bezsmyczowe, gdzie z kolei psy
        będą mogły sobie wsobodnie biegać nie przeszkadzając nikomu. Wtedy życie nas
        wszystkich byłoby o wiele przyjemniejsze i łatwiejsze...
        • remislanc Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 09:29
          Gość portalu: magggie napisał(a):

          > A ja pozwolę sobie nie do końca się z Wami zgodzić. Choć sama mam psa
          (wyżła),
          > który także potrzebuje baaaardzo dużo ruchu. Mój pies, w miejscach, gdzie
          mogę
          > spotkać ludzi, zawsze jest na smyczy. Jestem prawie pewna, że nikomu nic
          złego
          > nie zrobi, ale to jest tylko pies. Po pierwsze nigdy nie wiadomo, kiedy
          obudzi
          > się w nim wilk i zaatakuje, bo poczuje, że ktoś się go boi. A po drugie - to,
          > że ja mam psa, który potrzebuje ruchu nie musi obchodzić wszystkich sąsiadów.
          > Ktoś może nie życzyć sobie bliskiego spotkania z moim weimarem, a ktoś inny
          > może się go po prostu bać. Dlatego wychodzę z nim bardzo rano, kiedy jeszcze
          > większość ludzi śpi, odchodzę w miejsce, gdzie raczej nikt nie chodzi (oprócz
          > psiarzy, tam go puszczam ze smyczy i szalejemy :-) Bo to przecież ja więłam
          > sobie takiego psa, a nie innego i to ja ponoszę za niego (i jego dobre
          > samopoczucie) pełną odpowiedzialność.
          > Reasumując - zgadzam się, że psy powinny być wyprowadzane na smyczy w
          miesjcach
          >
          > publicznych, tam, gdzie spacerują ludzie z dziećmi. Ale do tego MUSZĄ być
          także
          >
          > wyznaczone specjalne miejsca dla psów - obszary bezsmyczowe, gdzie z kolei
          psy
          > będą mogły sobie wsobodnie biegać nie przeszkadzając nikomu. Wtedy życie nas
          > wszystkich byłoby o wiele przyjemniejsze i łatwiejsze...



          BRAWO, BRAWO, BRAWO!!!!!! Dobrze, że chociaż 1 na 100 psiarzy ma poukładane w
          glowie i pies nie zaslonil mu spojzenia na swiat.
          • zuzia_fruzia Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 12:25
            remislanc napisał:
            > BRAWO, BRAWO, BRAWO!!!!!! Dobrze, że chociaż 1 na 100 psiarzy ma poukładane w
            > glowie i pies nie zaslonil mu spojzenia na swiat.
            Ty półgłówku !!!!
            Myślisz, że prawdziwi miłośnicy psów mają nie poukładane w głowach, jest
            dokładnie odwrotnie
            i ci którzy tak dbają o kagańce, smycze, niewybieganie swych psów są kretynami,
            działaja jako sadyści na rzecz dręczenia zwierząt, a także powinni odpowiadać
            sądownie za dręczenie zwierząt
            • Gość: magggie Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.energis.pl 17.08.04, 12:43
              Powiem szczerze, że trochę obraził mnie Twój post. Bardzo kocham swojego psa,
              ale nie puszczam go bez smyczy byle gdzie. I wcale nie czuję się z tego powodu
              sadystyczną retynką dręczącą zwierzęta. Wręcz przeciwnie. Trzymając go na
              smyczy w miejscach publicznych dbam nie tylko o komfort przechodniów (bo np.
              nie każdy może mieć ochotę zostać obwąchanym przez mojego weimara), ale także o
              jego dobro - wtedy mam pewność, że nie pobiegnie za "pachnącą" suką przez
              ulicę, nie potrąci go szalony rowerzysta albo jakieś inne coś. A w miejscu,
              gdzie nie ma "intruzów" (bez urazy dla nie-psiarzy) mój czterołap biega
              swobodnie, gania za piłką lub inną zabawką albo przepycha się z innymi psami.
              I to właśnie uważam za rozsądne postępowanie z psem i otoczeniem. I już do
              znudzenia powtarzam - pies to pies, nigdy nie wiadomo co mu strzeli do lebka...
          • remislanc Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 12:50
            heluu napisała:

            > Czyli co moj pies ma biegac wczesnym switkiem a reszta dnia to co?

            Domek kochana - domek. Albo dostosowanie do cywilizacji.

            >smycz i kaganiec. dziekuje za taki spacer.

            To sobie też zakładasz kaganiec? Nie wierzę..........


          • marrtawu Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 22:53
            Zgadzam się całkowicie z maggie!!! Miejsca odludne - porzucaj psu piłeczkę. Ale
            na uliczkach osiedlowych? Są małe dzieci - może się przestraszyć, przewrócić -
            małe dzieci nie za dobrze chodzą i często zataczają się pod psie łapy i nogi
            dorosłych. Albo śa psy na moim osiedlu, które wkładają pyski do wózka - tyle
            tam zapachów!!! A co ze starszymi osobami? Niepełnosprawnymi? Mój pies kilka
            razy niechcący mnie przewrócił - w końcu to rozpędzona, radosna masa spuszczona
            ze smyczy. Strach pomyśleć, co by było, gdyby trafił na taką babuleńkę!!! No i
            jeszcze jedno - pies to tylko pies, "podlewa" budynki, samochody itd, ale smycz
            w mieście jest też dla jego bezpieczeństwa. Mój ma tendencję do wypuszczania
            piłki z pyska na jezdnię - strach pomyśleć, co by było, gdyby biegał wolno....
            A co z walkami piesków bez msyczy, które ścierają się ze sobą na jednej
            osiedlowej uliczce bo każdy uznaje to za swój teren?
            Zakaz moim zdaniem powinien dotyczyć smyczy - ale nie kagańców - bo to
            urządzenie to po prostu maszynka do przegrzania psa, gdy nie może sobie
            zipać!!!
            I wydzielic miejsca, gdzie psy mogą biegać!!! Ale na to chyba nie ma co liczyć,
            skoro brak takich miejsc, gdzie dzieci mogły by biegać... Ale zakazy o np. grze
            w piłkę to już zupełnie inna historia...
            Pozdrawiam miłośników psów i zdrowego rozsądku!
        • Gość: sumienie Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.crowley.pl 17.08.04, 14:34
          > Jestem prawie pewna, że nikomu nic złego
          > nie zrobi,ale to jest tylko pies. Po pierwsze nigdy nie wiadomo,kiedy obudzi
          > się w nim wilk i zaatakuje,bo poczuje,że ktoś się go boi.

          > odchodzę w miejsce, gdzie raczej nikt nie chodzi !!!!!!!!!!(oprócz
          > psiarzy!!!!!!!!!!!!!, tam go puszczam ze smyczy i szalejemy :-)

          bardzo lubię jak ktoś sam sobie zaprzecza-to niby w stosunku do ludzi z innymi
          psami lub ich psów psów mu nie odbije i nie zrobi im nic złego,nie odezwie się w
          nim instynkt wilka:)))))))))?-to albo pies jest przewidywalny(podobnie jak
          człowiek,któremu też nie wiadomo,co i kiedy odbije,czy nie jest?a może dla
          jednych jest a dla drugich nie jest,czy też w stosunku do jednych jest a do
          innych nie jest,a może to zależy od godziny albo od miejsca spaceru czy da się
          to przewidzieć)-co to za dyskryminacja-są przecież ludzie nie mający z różnych
          przyczyn psa,ale im nie przeszkadza to,że ułożony pies biega luzem i chętnie
          pogłaskają takiego psiaka który podbiegnie do nich na cmoknięcie czy
          zagadanie,są i ludzie mający niewychowane psy,które muszą trzymać na smyczy i w
          kagańcu,bo rzucają się na wszysko co przejdzie w pobliżu i denerwuje ich,że inne
          psy mogą iść luzem,choć sami są sobie winni,i jeszcze pies na ich braku wiedzy
          ucierpiał
          • Gość: magggie Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.energis.pl 18.08.04, 09:11
            Czy Ty w ogóle kiedykolwiek miałeś do czynienia z psami? Bo z Twojej opowieści
            wynika, że chyba tylko z daleka.
            Po pierwsze - nie znoszę ludzi, którzy cmokają na mojego psa i zabraniam mu do
            nich podchodzić.
            Po drugie - nie każdy sobie życzy, żeby mój pies biegał luzem - a ja szanuję
            ich wolę. Mój pies jest pełen energii i dość duży. Zdarza się więc, że nie
            wyhamuje przed obiektem znajdującym się na jego drodze. I co wtedy?
            Zastanowiłeś się przez chwilę nad swoim durnym postem?...
    • remislanc Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 09:36
      heluu napisała:

      > Mieszkam w nadmorskiej miejscowosci gdzie latem doslownie nie ma gdzie pojsc
      > z psem na spacer aby go spuscic zeby sobie pobiegal. Na plaze nie wolno.

      I słusznie!



      W parku nie wolno (straz miejska wlepia mandaty). W lesie? Zapomnijcie -
      > Wolinski Park Narodowy. Osobiscie mam labradora - psa ktory lubi i musi sobie
      > pobiegac.

      Trzeba było o tym pomyśleć przed kupnem ulubieńca........


      >Uwielbia takze wode ale do morza w czasie letnim nie ma wstepu
      > (musze jechac specjalnie na dzika plaze aby mogl sobie poplywac).


      I baaardzo doooobrze.



      Czy nie
      > uwazacie ze to przesada?

      absolutnie NIE.

      Pies jest bardzo lagodny i na nikogo sie nie rzuci
      > (wlasciciele labradorow wiedza o czym mowie) i nie widze zadnych przeszkod
      > aby go spuscic np. w parku. Ale straz miejska widzi... Chodze wiec z nim
      > daleko do lasu i tam go puszczam. Park narodowy, wiem. Ale nie mam wiekszego
      > wyboru. Jak juz mowilam pies jest lagodny, nie atakuje ludzi ani zwierzat,
      > nie goni takze dzikiej zwierzyny spotkanej w lesie. Napiszcie co o tym
      > sadzicie.


        • pejsaty Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 10:38
          malwisienia napisała:

          > Brawo! Mam jeszcze następne postulaty: wyrżnąc w pień wszystkie zwierzęta,
          > wyciąć rośliny i zabetonować wszystko. Ziemia wyłącznie dla ludzi!!!!!!

          bzdury piszesz malwisieniu. polska to niestety kraj, w ktorym mieszka wiele
          lekkomyslnych i nieodpowiedzialnych ludzi, w tym takze wlascicieli psow. ja mam
          psa, ale zdaje sobie z tego sprawe, ze wiaza sie z tym faktem nie tylko
          przyjemnosci, ale takze obowiazki. i z tego, ze przyjemnosci z posiadania psa
          mam ja, ale nie inni mieszkancy mojego miasta i nie powinii byc oni narazeni na
          jakikolwiek dyskomfort z posiadania przeze mnie psa. dlatego uwazam, ze parki
          narodowe, rezerwaty, parki miejskie, piaskownice, ulice miejsie czy plaze w
          czasie sezonu to nie sa dobre miejsca na wyprowadzanie psa (nie mowiac juz o
          jego wybieganiu). rowniez ubolewam nad tym, ze w miescie jest coraz mniej
          miejsc gdzie mozna spuscic psa zeby sobie pobiegal i sie zalatwil, a te ktore
          istnieja sa coraz bardziej zatloczone, ale o tym trzeba pomyslec przed kupnem
          psa, a nie dopiero po tym fakcie, czego dowodzi przyklad zalozyciela (ki)
          watku. moze zamiast labradora trzeba bylo kupic jakiegos mniejszego pieska,
          ktoremu wystarczylaby niewielka laczka do wybiegania? w koncu plaza i park
          narodowy nie pojawily sie w ciagu ostatnich miesiecy, ale byly tam od dawna?
          • malwisienia Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 11:00
            Każdy z nas żyje w społeczności i trzeba się pogodzić z faktem, że nigdy nie
            będziemy zadowoleni z otaczającej nas rzeczywistości ze względu na otaczających
            nas ludzi i ich róznorodne zwyczaje i upodobania. Skoro ja przykładowo toleruję
            obecność czyiś dzieci i samochodów (pomimo, iż wrzask i spaliny silnie działają
            mi na nerwy) to również ktoś musi zaakceptować fakt, że ja mam potrzebę
            posiadania psa. Każdy ma prawo korzystać z miejsc publicznych.
            • pejsaty Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 11:13
              sama widzisz - pojawia sie teraz bledne kolo. mam samochod - moge go myc w
              gorskim potoku i olewac wszelkie przepisy drogowe, bo przeciez inni tez nie sa
              w porzadku. moge wlaczyc radio na caly regulator, bo przeciez inni tez nie sa w
              porzadku. moge pozwolic dziecku, by lamalo galezie w parku, bo przeciez inni
              tez nie sa w porzadku. moge pozwolic psu biegac po zatloczonej plazy,bo
              przeciez inni tez nie sa w porzadku. kazdy ma doskonale wytlumaczenie swoich
              grzeszkow, bo to przeciez nic w porownaniu z tym co robia inni... i skoro kazdy
              mysli tak samo, to mamy obsrane i obrzygane przez psy, dzieci i pijakow parki,
              plaze i ulice, halas i spaliny...
              • malwisienia Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 11:44
                nie do końca mnie zrozumiałeś, ja piszę o uciążliwości koniecznej, nie
                wynikającej z faktu, że ktoś jest po prostu chamem czy bezmózgowcem; nie mam na
                myśli skrajnych przypadków mycia samochodu w potoku czy napadania kogoś przez
                psa, mówie o rzeczach których nie da sie uniknąć: płacz dziecka czy też ruch
                samochodowy, nie lubię tego ale musze tolerować, tak samo ktoś musi
                zaakceptować fakt posiadania przeze mnie psa, który nikomu krzywdy nie wyrządza
                a wybiegać się musi, wybacz ale nie zamierzam chodzić i przepraszać wszystkich
                wokoło że żyję
                • remislanc Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 12:04
                  malwisienia napisała:

                  nie mam na
                  >
                  > myśli skrajnych przypadków mycia samochodu w potoku czy napadania kogoś przez
                  > psa, mówie o rzeczach których nie da sie uniknąć: płacz dziecka czy też ruch
                  > samochodowy, nie lubię tego ale musze tolerować, tak samo ktoś musi
                  > zaakceptować fakt posiadania przeze mnie psa,


                  1)Typowa wypowiedź psiarza: porównywanie kundla do dziecka!
                  2)Nikt nie musi akceptowac twojego kundla! Nikt nie musi wąchac cuchnacej mordy
                  twojego pieseczka, słuchać jego ujadania, oglądać jego gówien na chodnikach.
                  Jak do mnie podbiega kundel bez kaganca od razu dostaje z buta. Twoj tez by
                  obskoczyl.Na kundle mam jeszcze fajowe użądzonko które emituje bardzo wysokie
                  tony których pieski nie znoszą. Trzymaj sobie nawet 10 kundli ale w domu - a
                  jak wyprowadzasz na spacerek to NA SMYCZY I W KAGAŃCU! Jasne!!!!!!!!!!


                  >który nikomu krzywdy nie wyrządza

                  Do czasu az mu palma nie odbije.


                  >
                  > a wybiegać się musi, wybacz ale nie zamierzam chodzić i przepraszać
                  wszystkich wokoło że żyję


                  Pewnie - lepiej pogadać z pieskiem o pogodzie, poczytać mu gazetkę....
                  • malwisienia Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 12:11
                    Chciałabym bardzo żebyś dał mojemu psu z buta. Chętnie bym sobie zobaczyła jak
                    dostajesz od mojego męża wp..
                    Przez takie kreatury jak ty właśnie mam obrzydzenie do rodzaju ludzkiego.
                    I nie zdziw się jak kiedys twój bachor, którego z pewnościa wychowujesz w
                    przeświadczeniu, że jest pępkiem świata i w pogardzie dla wszelakich żywych
                    stworzeń, któregos dnia poderżnie komus gardło aby uczcić swoje urodziny.
                    • malwisienia Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 12:17
                      I nie wydaje mi sie że byś był na tyle odważny żebyś mojego psa potraktować z
                      buta, bo byś się z pewnością bał, prędzej uwierzę że byś był w stanie mi
                      przywalić, bo takie chamskie wypowiedzi sa typowe dla damskich bokserów
                    • remislanc Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 13:19
                      malwisienia napisała:

                      > Chciałabym bardzo żebyś dał mojemu psu z buta.

                      I to się nazywa miłość do kundla?????? Och psiarze, psiarze.


                      >Chętnie bym sobie zobaczyła jak dostajesz od mojego męża wp..

                      Cały drżę ze strachu. Przebacz mi moj nietakt w wypowiedzi.......


                      > Przez takie kreatury jak ty właśnie mam obrzydzenie do rodzaju ludzkiego.

                      To twój mąż nie jest z gatunku ludzkiego? No, chyba że masz do swojego
                      ukochanego obrzydzenie. Zostaje piesek.........


                      > I nie zdziw się jak kiedys twój bachor,

                      Domyślam się, że twoje potomstwo to szczeniaczki...

                      >którego z pewnościa wychowujesz w przeświadczeniu, że jest pępkiem świata i w
                      >pogardzie dla wszelakich żywych stworzeń,

                      Mam pogardę dla prawie wszystkich psiarzy - nie dla otaczającej przyrody..
                      Podkreślam PRAWIE bo zdarzają się na szczęście chlubne wyjątki. A mój syn
                      podnosi ślimaczki z chodnika, żeby ich ktoś nie rozdeptał, wyławia z rzeki
                      ważki - aby nie utonęły, wypuszcza wszelkie owady z pokoju na wolność. Ma
                      świnkę którą bardzo lubi ( nie KOCHA!), akwarium.
                      Psów mi tylko szkoda, że głupi ludzie trzymają je w 4 ścianach i na siłę
                      uszczęśliwiają. A psiarzom wydaje sie, że jak ktoś ICH nie toleruje to zaraz
                      nienawidzi wszystkiego co się rusza!

                      >któregos dnia poderżnie komus gardło >aby uczcić swoje urodziny.


                      Wróżka jesteś czy wnuczka Kaszpirowskigo?
                      • Gość: magggie do remislanc IP: *.energis.pl 16.08.04, 13:31
                        Skąd w Tobie tyle nienawiści i złości? Psiarze, kociarze, koniarze... Co Ci to
                        przeszkadza. Dlaczego sprowadzasz wszystkich do jednego mianownika? Są ludzie
                        odpowiedzialni i umiejący się zachować, i tacy, którzy choćby nie wiem co nigdy
                        tym pierwszym nie dorosną do pięt.
                        Ja jestem psiara - i nie wstydzę się tego. Mam fioła na punkcie mojego psa, ale
                        nie zachowuję się jak rozhisteryzowana dewotka. Mój pies w miejscach
                        publicznych chodzi na smyczy a luzem biega tam, gdzie ludzi nie ma. Dlatego nie
                        podoba mi się, że (jako typowego psiarza) pogardzasz mną, bo nie zasłużyłam na
                        to. Tak jak wiele innych osób posiadających takie czy inne zwierzę...
                      • Gość: sumienie Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.crowley.pl 17.08.04, 14:20
                        >Ma
                        > świnkę którą bardzo lubi ( nie KOCHA!), akwarium.
                        zarzuca innym dręczenie zwierząt,że jak się ma psa to powinno się mieć dom z
                        ogródkiem-a trzymanie jednej świnki morskiej,gdy w naturze żyją one w
                        stadkach,karmienie jej przemysłowym pokarmem-gdy w naturze wypasają się na
                        łączkach w pobliżu strumyków,trzymanie jej w betonowym mieszkaniu w
                        pudełku,klatce,akwarium czy tp.,gdy na wolności biegają po dużych słonecznych
                        obszarach-czy to nie jest męczenie zwierzęcia,nie zapewnianie mu odpowiednich
                        warunków-świnka morska powinna być trzymana z kilkoma świnkami i mieć wybieg na
                        ogródku z piękną łączką do podgryzania,o rybkach w akwarium już nie wspomnę-o
                        wiele lepiej było by im w rzece w miejscu skąd pochodzą,i to o tyle,że rybki nie
                        przywiązują się do ludzi,reagują tylko na określone bodźce które skojarzą-cień
                        człowieka kojarzony z nasypaniem sztucznego,spreparowanego pokarmu
                        NIECH ŻYJE UCZCIWOSĆ PRAWDOMÓWNOŚĆ MĄDROŚĆ TOLERANCJA I BRAK STRONNICZOŚCI
                    • joly.roger Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 20:19
                      malwisienia napisała:

                      > Chciałabym bardzo żebyś dał mojemu psu z buta. Chętnie bym sobie zobaczyła
                      jak
                      > dostajesz od mojego męża wp..

                      Uwielbiam takich "chojrakow netowych" A skad wiesz ze Kolega nie ma 2m wzrostu
                      i tyle samo w barach? :P
                      Ale mniejsza z tym. Wazniejsze ze Tobie sie chyba maz znudzil. Kolega za
                      sprzedanie biegajacemu luzem psu kopa nawet by mandatu nie zaplacil. Natomiast
                      Twoj maz poszedl by za podbicie siedziec. Proste, dziecko.
                  • Gość: magggie Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.energis.pl 16.08.04, 12:13
                    Nie ma się co unosić. Zgadzam się, że nie wszyscy muszą lubić psy i inne
                    sworzenia. Ale nie trzeba też aż tak gwałtownie reagować. Ja mam fioła na
                    punkcie mojego psa, ale wiem jak i gdzie go wyprowadzać. Na osiedlu wśród ludzi
                    chodzi zawsze na smyczy - bo to w końcu tylko pies...
                    I nie każdy pies to kundel. Tak jak nie każdy człowiek to hrabia. Nie pisz tak,
                    bo takie stwierdzenia brzmią nieelegancko.
                    A jeśli nie lubisz zwierząt - to nie musisz odwiedzać tego forum...
                    W jednym się z Tobą zgadzam - w publicznych miejscach, gdzie jest dużo ludzi,
                    psy powinny być trzymane na smyczy.
                    • remislanc Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 13:25
                      Nie lubię większości psiarzy a nie zwierząt. Przecież pies nie jest nic winien,
                      że zamknięto go w 4 ścianach i ma głupiego właściciela.
                      Zauważ jak różnią się Twoje wypowiedzi id pozostałych właścicieli
                      piesków.Dlatego zawsze podkreślam, że wkurzają mnie prawie wszyscy psiarze.
                      Pozdrawiam.
                  • heluu Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 12:29
                    Czytajac twoje wypowiedzi dochodze do wniosku ze jestes niewyzytym sadysta. jak
                    do mnie podbiegnie twoje dziecko drac morde to tez je z buta potraktuje (TAK
                    TAK POROWNALAM DZIECKO DO PSA POBIJ MNIE). malwisienia ma racje. samochody
                    stwarzaja zagrozenie wieksze niz psy szczegolnie pijani kierowcy a jakos musze
                    ich tolerowac i nic na to nie poradze ze wiariatow pelno.
                    • remislanc Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 13:56
                      heluu napisała:

                      > Czytajac twoje wypowiedzi dochodze do wniosku ze jestes niewyzytym sadysta.

                      To przeczytaj raz jeszcze........

                      >jak do mnie podbiegnie twoje dziecko drac morde to tez je z buta potraktuje
                      (TAK TAK POROWNALAM DZIECKO DO PSA POBIJ MNIE).

                      Dlaczego tylko moje??? Nawalaj wszystkie! Poza tym mój syn NIE PODBIEGA DO
                      OBCYCH !!!! ZABRANIAM MU TEGO!
                      • Gość: wbx Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 15:29
                        Czytając takie wypowiedzi jak pisze remislanc myślę że należałoby mu poderżnąć
                        gardło lub obciąć jęzor. Ten typ wyraźnie nienawidzi zwierząt i klepie takie
                        bzdury. Ciekawe kogo lubi ???. Ja sama mam 3 duże psy (2 wilki i boksera,
                        mieszkam w domu z ogrodem (tak jak remislanc sugeruje), pieski są na ciągłym
                        wybiegu a i tak wychodzę z nimi na spacer poza posesję. I wcale nie w kagańcu i
                        bez smyczy. Psy są agresywne ale były fachowo szkolone i są posłuszne więc nie
                        mam obaw. I co w tym złego ?
                        A co do dzieci remislanc to właśnie one bardziej przeszkadzają. Cały oży dzień
                        słysze u sąsiada jak wrzeszczą na podwórku, nie można odpocząć. I co ty na to ?
                        Może by je wziąść na smycz i założyć knebel ?
                    • joly.roger Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 20:31
                      heluu napisała:

                      > Czytajac twoje wypowiedzi dochodze do wniosku ze jestes niewyzytym sadysta.
                      jak
                      >
                      > do mnie podbiegnie twoje dziecko drac morde to tez je z buta potraktuje (TAK
                      > TAK POROWNALAM DZIECKO DO PSA POBIJ MNIE).

                      A wtedy to owszem niezaleznie od plci dostalabys wp...
                      Dzicko mnie nigdy nie ugryzlo, pies tak. Dotarlo istotko z klebkiem psiej
                      siersci zamiast mozgu?
                      Psow spuszczac nie wolno. Takie jest prawo. Koniec kropka.

                      > samochody
                      > stwarzaja zagrozenie wieksze niz psy szczegolnie pijani kierowcy a jakos
                      musze
                      > ich tolerowac i nic na to nie poradze ze wiariatow pelno.

                      Szczeniactwo, poziom argumentacji - przedszkole. "A bo prose pani on to gorzej
                      robi". Wiesz co, jak ktos Cie okradnie, to o co sie go czepiec? Przeciez sa
                      tacy co zabijaja.
                • Gość: magggie Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.energis.pl 16.08.04, 12:08
                  Ale biorąc psa, wzięłaś także na siebie pełną odpowiedzialność za niego. Tak
                  tak rodzic ponosi odpowiedzialność za dziecko. Nie wszyscy wokół muszą lubić
                  psy, a niektórzy się wręcz ich boją. Dlatego mój pies w obrębie osiedla (tam,
                  gdzie chodzą ludzie) zawsze jest trzymany na smyczy. A moim bólem głowy jest
                  zapewnić mu odpowiednio dużo ruchu. Nawet kosztem własnej wygody. I tak jak
                  pisałam wcześniej - wychodzę z nim bardzo rano, a ze smyczy puszczam dopiero w
                  miejscu, gdzie możemy spotkać samych psiarzy, a nie zwykłych śmiertelników. Nie
                  jest to wygodne przez dość długi kawałek prowadzić na smyczy takiego bydlaka
                  spragnienego biegu, ale wzięłam psa i moja głowa, aby nikomu nie przeszkadzał i
                  za razem mógł się wybiegać.
                  Poza tym porównywanie bawiących się dzieci do ganiających psów to chyba lekka
                  przesada. Oczywiście rozrzeszczane i niszczące wzystko bachory to zupełnie inna
                  sprawa...
          • heluu Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 12:25
            O czym tu w ogole mowisz czlowieku? JA MIESZKAM NA WSI (PRAWIE NA WSI) MALEJ
            MIESCINIE ROZUMIESZ? nie kupilam se psa do warszawy. dlatego argument ze moglam
            o tym myslec wczesniej jest bezsensowny. mam ty las i plaze i chodzi mi tylko o
            to ze w sezonie nie mogez nich kozystac bo sie talatajstwa nazjezdzalo.
            • pejsaty Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 13:19
              heluu napisała:

              > O czym tu w ogole mowisz czlowieku? JA MIESZKAM NA WSI (PRAWIE NA WSI) MALEJ
              > MIESCINIE ROZUMIESZ? nie kupilam se psa do warszawy. dlatego argument ze
              moglam
              >
              > o tym myslec wczesniej jest bezsensowny. mam ty las i plaze i chodzi mi tylko
              o
              >
              > to ze w sezonie nie mogez nich kozystac bo sie talatajstwa nazjezdzalo.

              gdyby nie to "tatalajstwo" to by mieszkancy miescin nadmorskich dawno z glodu
              poumierali, bo turystyka jest ich glownym zrodlem dochodu. a uwierz mi gdy
              turysta bedzie mial do wyboru wyjazd na plaze, gdzie biegaja psy i taka gdzie
              nie biegaja, to wybierze ta druga.
      • heluu Re: Spuszczanie psów ze smyczy 16.08.04, 12:22
        Tak slusznie bo pewnie nie masz psa albo sie ich panicznie boisz albo jestes
        zbyt zadufany w sobie aby zauwazyc ze zwierze potrzebuje przestrzeni zyciowej.
        pewnie jestes przedstawicielem tych co to mysla ze ludzie stoja najwyzej a inne
        istoty niech sie za przeproszeniem pocaluja w dupe bo i ewentualnie moga nam
        sluzyc za jedzenie. brawo gratuluje ci. czyli co wg ciebie zeby posiadac psa
        trzeba mieszkac na pustkowiu zeby przypadkiem jakis trzesadzy portkami dupek
        sie nie przerazil tak?
        • Gość: ciepła klucha Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 21:16
          Ten "trzęsący portkami dupek" to często starsza osoba dla której nawet bardzo
          przyjacielskie powitanie, lub nieuwaga twojego biegnącego pupila mogą skończyć
          się połamaną miednicą i kalectwem, to może być dziecko, które kiedyś zostało
          pogryzione lub przewrócone przez "pieseczka", lub po prostu bardzo się boi
          takiego wielkiego zwierzęcia.

          Palnęło się głupotę, wzięło do domu labradora, bo modna rasa, a nie pomyślało
          się o tym, że ten pies nie zadowoli się godziną biegania rano i drugą wieczorem.
          A teraz cały świat ma się dostosować do ciebie i twojego psa.
          Smutna wiadomość - to ty musisz tak zorganizować sobie życie, by twój pupil nie
          zagrażał innym. Kilkadziesiąt kilogramów "łagodności" zbijające człowieka z nóg
          (bez złych intencji) może być równie niebezpieczne jak agresja.
          A doświadczenia jeśli chodzi o psy, to mam pewnie więcej od ciebie.
          Wyobraźni też - najpierw ogrodzone 40 arów, potem pies, który nie zadowoli się
          leżeniem na kanapie, bieganiem dookoła stołu i wyjściem na siusiu/kupkę.



          • heluu Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 20:39
            Boze swoety ile razy mam napisac zeby glab jeden z drugim zrozumieli: NIE
            PUSZCZAM PSA TAM GDZIE SA LUDZIE! czy wy wszyscy jestescie ulomni? nie puszczam
            psa na starsze osoby dzieci w ogole na ludzi! juz, zadowoleni? wzielam
            labradora do jednorodzinnego domu z ogrodem, za domem mam las a do plazy 200m.
            pokaz mi lepsze miejsce do trzymania psa. chodzi mi tylko o to ze w sezonie
            plaza jest dla mojego psa zamknieta, bo moze zrobic kupe na ktorej sie ktos
            polozy. ale jamniki i yorki wchodza bez problemu
    • Gość: yoyo Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: 217.144.243.* 16.08.04, 11:19
      zdecydowanie w miejscach publicznych pies na smyczy.Nie ma to znaczenia ,czy
      duzy,czy maly.Ja nie musze akceptowac kazdego podbiegajacego zwierzaka do
      mnie,ani zastanawiac sie czy akurat ten psina jest cacy czy nie.Ponosimy 100%
      odpowiedzialnosc za naszego zwierzaka i decydujac sie na niego musimy
      wiedziec,ze to Ty musisz sie dostosowac do wiekszosci a nie odwrotnie.
      • Gość: BlueBerry Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 12:27
        widzicie - problem glownie polega na tym ze w polsce wszystkie miejsca sa
        publiczne. a od kiedy weszly nowe przepisy i straz miejska "postanowila robic
        sobie skutecznosc" za ich pomoca rowniez miejsca mniej publizne staly sie
        bardzo publiczne. dopoki nie ma jasno okreslonych miejsc bezsmyczowych (a
        prawda jest taka ze nie ma lub jest ich bardzo malo) takie dyskusje beda i nic
        z nich nie wyniknie.
        ja osobiscie szanuje fakt ze nie kazdy lubi psy i nie ma ochoty na ich
        towarzystwo. moj pies chodzi na smyczy tam gdzie sa ludzie, a tam gdzie ich
        jest bardzo duzo to i w kagancu (mimo ze prawnie nie musi bo juz jest na
        smyczy). ale chcialabym zeby inni szanowili fakt ze mam psa i ze on gdzies musi
        sie wybiegac. wiec jak ide na lake i spuszczam go ze smyczy (kiedy w poblizu
        czyli do 200 metrow nie ma nikogo) to nie chce aby ktos dralowal do mnie z
        drugiego konca laki i robil mi awanture ze pies nie jest na smyczy. bo niestety
        wtedy generuje to chec machniecia reka na szanowanie innych i ich potrzeb.
        podobniez zreszta jak wypowiedzi osoby ktora psy traktuje z buta (swoja droga
        wpis bardzo zenujacy).
        inna sprawa to taka ze rzeczywiscie jesli mieszka sie w miejscu gdzie nie ma
        warunkow na wybieganie psa, to albo tego psa sie nie kupuje albo podejmuje sie
        decyzje o tym ze trzeba z tym psem jezdzic na spacery gdzie to miejsce jest.
        • heluu Zakaz wstepu na plaze 16.08.04, 12:37
          W mojej MIESCIENIE (podkreslam ten fakt zeby mi nikt znecania sie nad
          zwierzetami nie zarzucil) jest miejsce do biegania. sa parki, las i plaza. ja
          psa nie wpuszczam na plaze zeby sie zesral na czyisc recznik za przeproszeniem
          tylko spokojnie wchodze z nim do wody i z nim plywam. niewidze zadnego
          zagrozenia ze strony psa ktory aportuje mi z wody patyki i do nikogo nie
          podbiega. druga sprawa: NA NASZA PLAZE NIE MOZNA WEJSC Z PSEM NAWET NA SMYCZY!
          W OGOLE NIE MOZNA! ciekawe jaki argument wielcy przeciwnicy istot innych niz
          ludzkie dacie na to
          • malwisienia Re: Zakaz wstepu na plaze 16.08.04, 12:42
            Ale za to można wejść z alkoholem, nachlać się, wyszczac na wydmy, drzeć mordę,
            wyżygac na piasek. Ciekawe panie mądralo od kopania psów, czy w takich
            sytuacjach też jestes taki odważny i dbasz o dobro publiczne. No ale największe
            zagrożenie i siedlisko zarazków, brudu i szatana to oczywiście pies.
            • Gość: magggie Re: Zakaz wstepu na plaze IP: *.energis.pl 16.08.04, 12:48
              Ja myślę, że pan od kopania psów musiał mieć jakieś traumatyczne przeżycia w
              przeszłości. A pewnie trochę i kompleksy dają znać o sobie. W jednym wszakże
              się z nim zgadzam - tam gdzie jest dużo ludzi każdy pies powinien byc
              prowadzony na smyczy. Nie ma zmiłuj nawet dla tych małych pieseczków - choć one
              często są bardziej niebezpieczne od tych większych. Mój pies = mój ból, żeby go
              wybiegać bez robienia komukolwiek wbrew. Tak jak pisałam wcześniej - nie każdy
              lubi psy a sporo ludzi się ich po prostu boi... W końcu pies to pies, zwierzę,
              wilk...
            • heluu Re: Zakaz wstepu na plaze 16.08.04, 12:46
              Juz nie wochodze. weszlam pare razy ale zaraz mnie ratownik opierdzielil. teraz
              jezdze z nim na dzika plaze do sasiedniej miejscowosci. sek tylko w tym ze moj
              pies jest duzy i wszystcy sie go czepiaja. a wczasowicze z jamnikiem albo
              yorkiem wchodza bez problemu...
              • Gość: magggie Re: Zakaz wstepu na plaze IP: *.energis.pl 16.08.04, 12:52
                Jak wszyscy to wszyscy! Nie powinno być wyjątków. Ja - dlatego, że nie można z
                psem na plażę wchodzić - nie jeżdzę od paru lat nad morze. Niestety, bo
                uwielbiam je :-) Z jednej strony nie dziwię się, że na plażę nie można
                wprowadzać psów - bo jak narobi co nieco większość właścicieli nie sprzątnie, a
                potem ktoś wdepnie i nie jest przyjemnie. Z drugiej strony skoro są zakazy,
                należałoby także wydzielić miejsce, gdzie dopuszcza się psią zgraję. I to
                zarowno w miastach, jak i na plażach...
                Ja niestety nie znam takiego miejsca nad morzem, gdzie mogłabym wejść z moim
                weimarem...
                • Gość: sumienie Re: Zakaz wstepu na plaze IP: *.crowley.pl 17.08.04, 16:31
                  ZAKAZ TRZYMANIA LUDZI W BLOKACH,A NAJLEPIEJ W MIASTACH W OGÓLE-przecież życie na
                  tak małej powierzchni w takim zagęszczeniu,powoduje właśnie narastanie agresji z
                  powodu niewykorzystania energii i ciągłego kontaktu z osobnikami którzy
                  zachowują się inaczej niż by tego oczekiwać,i do tego te cienkie ściany,nawet
                  pierdnięcie sąsiada słychać a co dopiero chrapanie,włączony telewizor,płacz i
                  krzyki dzieci,awantura domowa,bez przerwy jakieś samochody i maszyny buczą,ani
                  chwili ciszy,a przecież człowiek potrzebuje trochę wyciszenia,dla uspokojenia
                  nerwów po nużącej pracy najlepiej posłuchać śpiweu ptaków,szumu wiatru w
                  liściach drzew,jakiegoś odludnego miejsca,gdzie może sam porozmyślać albo się
                  zupełnie wyłączyć od myślenia
                  zanim ktoś zrobi sobie dziecko niech kupi sobie domek z działką,wtedy dzieci nie
                  bedą nikomu przeszkadzać,nawet jak ich będzie kikanaścioro,nie będa wybijać szyb
                  u sąsiada bo za daleko,nie wybiegną pod samochód z placu zabaw przy drodze,nie
                  będą mieć kontaktu ze złymi dziećmi,bo będzie do nich daleko a w pobliżu przy
                  takim rozstawie domów wszystkich się będzie znało,do sklepu po papierosy i piwo
                  tez daleko więc nie nauczą się zbyt szybko brać używek,rodzice też będą
                  zadowoleni-nie będą musieli pilnować dzieci-bo przecież ogrodzony teren i dużo
                  miejsca na ciekawe zabawy,czysto,żadnych kup ani psów-od góry siatka żeby ptaki
                  też nie srały,a w ogóle to najlepiej jednak wylać to betonem a ogrodzenie zrobić
                  ze szkła-żeby czasem jakaś osa lub inny owad albo żmija zygzakowata nie wlazła
                  na działkę,będą mogli się upijać,bzykać i wydzierać lub śpiewać do woli nie
                  przeszkadzając akurat śpiącym po nocnej zmianie sąsiadom,a w ogóle to nocnych
                  zmian też nie będzie,bo wszyscy będą wypoczęci i będą pracowali wydajnie w
                  dzień,wypadków nie będzie to nikt nie będzie musiał nie spać i pracować w
                  nocy,istny raj-czeka nas to może niedługo-po śmierci już nikomu nic nie będzie
                  przeszkadzało,nie będzie psów,pijaków,samochodów,ziemi,trawy,ptaków,zboczeńców,
                  złodziei,staruszków,dzieci,a może będą tylko będzie to bez znaczenia,bo wszystcy
                  ludzie to cienie poruszające się bez żadnych ograniczeń nie dotykając ziemi,
                  przepełnione tylko jedną wielką błogością a może nicością
                  spieszmy się kochać wszystkie stworzenia,tak szybko odchodzą,szkoda marnować to
                  krotkie życie na nienawiść,gdyby tak każdy starał się sam być dobry i pomóc
                  innym to świat byłby piękniejszy(właściciele psów mający żyłkę stolarską
                  pomagali by zrobić plac zabaw dla dzieci,a rodzice dzieci z doświadczeniem
                  ogrodniczym pomogli by dobrać jakieś rośliny do wybiegu dla psów-ten kto nie ma
                  psa a je lubi,bo i tak ma dużo zajęć i dziecko chętnie pozwoliłby aby gdzieś
                  przy wspólnym spotkaniu na klatce schodowej dziecko trzymane za rękę pogłaskało
                  psa wyprowadzanego właśnie na smyczy na spacer,a czasem może sąsiad z psem nie
                  zaganiany w poszukiwaniu jakiegoś miejsca do wybiegania psa wziąłby dziecko
                  zabieganego sąsiada na spacer-to nie wizje marzyciela-są takie miejsca na
                  ziemi,gdzie dla psów są ogordzone tereny na osiedlach,z ławeczkami,można tam
                  zamnkąć psy,bo te z osiedla zwykle się znają i razem bawią,jest tyle miejsca,że
                  nawet dziecko można wziąć i posiedzieć z nim na ławeczce aby mogło popatrzeć jak
                  bawią się psy,albo też przejść obok do ogrodzonego placu zabaw-ogrodzonego,żeby
                  jakieś pijaczki nie niszczyły zabawek i nie zostawiały szkła ani żeby dzieci
                  zapamiętane w zabawie nie wybiegły na ulicę,a piłka w trakcie zabawy nie
                  poleciala gdzieś w okna
                • heluu Re: dzieci tez robia co nieco na piasku 16.08.04, 13:02
                  tylko ze jak ja wejde z psem na plaze to sie podnosi wrzawa. a jak bachorek
                  leje za przeproszeniem do morza albo na piasek (albo robi cos jeszcze innego)
                  to nikt nic nie mowi... wiem ze to nie dzieci wina tylko rodzicow. ale w takim
                  razie gdzie tu sprawiedliwosc
                • dan8 Re: wlasciciele psow 16.08.04, 14:29
                  Wlasciciele psow powinni domagac sie od wladz miejskich wydzielenia miejsc
                  gdzie pies moglby pobiegac bez smyczy,(miejsc ogrodzonych).
                  Na plazy tez mogliby wydzielic takie miejsce.
                  Wystarczyloby postawic smietnik , do ktorego wlasciciele psow wrzucaliby psie
                  odchody.
                  Zarowno wlasciciele psow jak i psy,oraz osoby bez psow, maja prawo do
                  spokojnych spacerow i to jest sposob na rozwiazanie problemu.
                  • heluu Re: wlasciciele psow 16.08.04, 14:52
                    nareszcie jakis glos rozsadku w tym do niczego nie prowadzacym sporze :). w
                    sumie to o to chodzilo w tym temacie - ze wladze maja gdzies wlascielei psow.
                    doskonale rozumiem ze ktos moze bac sie mojego psa - nie spuszczam go tam gdzie
                    sa ludzie (tylko zal mi tej plazy - psiak uwielbia wode). jak napisalam na
                    poczatku watku - spuszczam go daleko w lesie gdzie nikogo nie ma. oczywiscie
                    zawsze moze przyczepic sie jakis lesnik ale to juz jest ryzyko ktorego nie da
                    sie uniknac. poprostu nie mam gdzie z nim isc podczas sezonu. tylko las mi
                    pozostaje ew dalsza wyprawa na dzika plaze
                    • marrtawu Re: wlasciciele psow 16.08.04, 23:07
                      W lesie zakaz jesto wprowadzony też z jakiegos powodu!!! Bo tam są zwierzęta!!!
                      I oprócz tego, ze Twój pies może pobiec za zwierzakiem i zginąć, to jeszcze
                      tego zwierzaka może skrzywdzić.
                      A jeśli chodzi o "organizowanie się" psiarzy w celu wymuszenia miejsca dla
                      pupili, to z tym się nie zgadzam. W tym kraju wszystko trzeba wymuszać, strajki
                      itd. Ludzie, którzy zarządzają, biorą pieniądze za to, zeby wyjść naprzeciw
                      potrzebom mieszkańców np. spółdzielni mieszkaniowej. A moja spółdzielnia, to
                      nawet przepisy ma w nosie. Więc ciężko jest zwalać winę za brak takich miejsc
                      na posiadaczy psów...
                      Zgadzam się natomiast w całej rozciągłości jeśli chodzi o paradoks akcji
                      adopcyjnych zwierząt. Beznadzieja!!!
                      Pozdrawiam
                      • heluu Re: wlasciciele psow 17.08.04, 15:47
                        Nie moj pies napewno nie zrobi krzywdy zadnemu zwierzeciu :). Co do tego jestem
                        pewna. Wsadza leb do klatki z momi myszkami i macha ogonem. Bawi sie z moimi
                        swinkami morskimi. Do kazdego napotkanego psa i kota rwie sie zeby sie z nim
                        bawic. A na zwierzyne spotkana w lesie zazwyczaj szczeka albo tylko patrzy i
                        ignoruje. Nie biegnie za nia. To jeszcze mlody pies i nie ma wobec zadnego
                        stworzenia zlych zamiarow. Tak wiem ze w kazdej chwili moze obudzic sie w nim
                        instynkt, ale jest na tyle posluszny ze napewno sie nie oddali. Kiedys chcial
                        pobiec do lochy z warchlakami w celu sprawdzenia co to takiego ;) ale mu nie
                        pozwolilam z obawy o jego zdrowie (wiadomo jak reaguje locha w obliczu
                        zagrozenia jej potomstwa). Dlatego absolutnie nie obawiam sie ze mi ucieknie
                        albo zaatakuje jakies zwierze.
      • Gość: wieczorem Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 20:20
        Sprzątam. Świetnie rozumiem niepsiarzy, sama nie lubię wdeptywać w gówno. Noszę
        te cudne torebki foliowe z Biedronki z ciepłą miękką zawartością przewaznie
        przez cały spacer az do domu, bo po drodze nie ma nawet zwykłych koszy na
        smieci (w całej dzielnicy nie ma, o koszach na psie kupy szkoda gadać). I
        jednocześnie w kółko słyszę o akcjach "weż psa ze schroniska" - a dokąd,
        zdaniem namawiających na adopcję? Dlaczego TPZ inkasując podatek nie pyta mnie
        o to, w jakich warunkach żyje mój pies? Całą kasę rzekomo pochłaniają
        schroniska, a faktycznie gminy. I, przepraszam, co ja i mój pies z tego mamy??
        Wieczną groźbę mandatu, bo włąściciel psa w polskim mieście żeby nie wiem jak
        się starał, zawsze jest w jakiś punkcie nielegalny. Albo przestrzega nie prawa
        lokalnego, albo dręczy zwierzę. Tj. teoretycznie "ratujcie bezdomne pieski", a
        potem "to kup sobie dom z ogrodem".
    • Gość: magggie Wniosek IP: *.sasiedzi.pl 16.08.04, 20:10
      Wniosek z tej dyskusji wynika jeden - psiarze z nie-psiarzami nie dogadają się,
      dopóki nie powstaną specjalnie wydzielone obszary, gdzie nasze psy będą mogły
      wybiegać się do woli bez obawy, że komuś to może przeszkadzać lub sprawiać inny
      dyskomfort. A że w najbliższej przyszłości nie liczyłabym na tego typu
      przedsięwzięcie - spór będzie trwał nadal. Bo obie strony mają rację...
      • Gość: wieczorem Re: Wniosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 20:26
        No tak. Tyle, że tworzenie terenów dla psów to równiez interes niepsiarzy,
        jedyna racjonalna recepta na uwolnienie osiedli od ciężaru psich kup. Ale na
        razie nawet psiarze nie potrafia się zmobilować i wymóc np. na własnej
        spóldzieni utworzenia takiego miejsca ku wspólnej rdości psów, psiarzy i
        niepsiarzy.
        • emerytowana psie plaże 17.08.04, 00:13
          Niniejszym donoszę, że są psie plaże specjalnie wydzielone, z oznaczeniem -
          biały pies na niebieskim tle. I rzecz ma miejsce w Polsce. Widziałam 2 takie
          plaże, korzystałam z nich z radością, że nie wspomnę o psiej radości mojego
          towarzysza. A torebeczki mam papierowe :)))

          pozdrawiam

          nie powiem gdzie te plaże, żebym miała choć skrawek piasku jak tam nastepnym
          razem trafię :PPPP
    • gapka Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 03:02
      w Australii 10 minut ode mnie jest takich miejsc bezsmyczowych kolo 5
      Sa kubly, jest tablica z numerami telefonu w razie potrzeby pomocy medycznej
      dla psa, itd.

      Wcale to nie zmienia sytuacji, ze wiele psiarzy wrogo patrzy jak moj pies do
      nich podbiega, czy do ich psa. Wcale to nie jest sielanka,trzeba caly czas miec
      psa na oku i obserwowac reakcje innych wlascicieli. Niektorzy nie chca duzego
      psa kolo ich malego, albo ich pies jest stary i chca dla niego spokoj; albo ma
      cos z plecami. Tylko gdzies 50% chetnie widzi mojego (grzecznego) psa kolo ich.
      Jest tez nakaz zeby pies byl blisko wlasciciela - nie moze za daleko odbiegac.
      Wiekszosc wlascicieli traktuje ten obszar by ich pies sobie pobiegal, a nie by
      poobcowal z innymi psami. Tak ze dla wlascicieli towarzyskich psow nie jest tak
      latwo.
        • Gość: miranna Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.man.bydgoszcz.pl 17.08.04, 15:16
          W naszym kraju nie ma niestety miejsc, gdzie pies moze legalnie byc spuszczony
          ze smyczy. W mieście niestety nie, bo wszędzie, nawet w odludnych miejscach
          może pojawić się jakis spacerowicz, który wezwie straż miejską, a ona z
          przyjemnością wlepi mandat. Poza miastem nie, bo każdy mysliwy może go zgodnie
          z prawem zastrzelic. Własny ogród tez odpada, bo po pierwsze musiałby byc
          naprawdę duzy, żeby pies mógł sie wybiegać, a po drugie, gdyby jakiś złodziej
          wszedł na ten mój ogrodzony teren, przestraszył sie psa i dostał zawału, to i
          tak ja będę ukarana, bo on na pewno będzie się tłumaczył, że chciał się tylko
          przejść.
          A prawda jest taka, że pies, żeby był psychicznie normalny, MUSI sie swobodnie
          wybiegać, pobawić z innymi psami. Pies, który całe życie jest tylko prowadzony
          na smyczy i w kagańcu, nie będzie normalny, będzie rzucał sie na wszystkich i
          wszystko. Tyle sie mówi o odpowiednim wychowaniu psa, ale samo szkolenie
          wszystkiego nie załatwi, pies musi mieć mozliwośc normalnego rozwoju, a w
          świetle obowiązujacego prawa jej nie ma.
    • trzydziestoletnia Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 15:21
      Sądzę, że wlasciciele psow powinni sie liczyc z takimi ograniczeniami i
      dostosowac rase i potrzeby psa do mozliwosci, jakie mozna mu zapewnic.

      Dla mnie osobiscie takie ograniczenia są jak najbardziej w porządku. Sama bylam
      dzieckiem, ktore organicznie balo sie psow. Teraz pracuje z osobami z
      uposledzeniem i np jeden autystyczny podopieczny doslownie drętwieje na widok
      kazdego psa, niezaleznie od wielkosci czy stopnia lagodnosci. Trzeba wiele
      lagodnosci, zeby go uspokoic, inaczej moze sie to dla skonczyc roznymi
      nieprzyjemnosciami. Wiec wyobrazcie sobie jak moze wygladac nasz spacer w
      miescie, gdzie doslownie wszedzie sa psy, czy to centrum, czy osiedle, czy park
      itd.

      Uwazam, ze kazdy wlasciciel czworonoga powinien tak dzialac, aby jego
      ulubieniec w zaden sposob nie szkodzil i nie przeszkadzal innym ludziom. To
      samo dotyczy tego najbardziej irytujacego rodzaju malych pieskow, ktore maja w
      zwyczaju ujadac po kilka godzin, czy to w domu czy na dworzu. Az sie
      czlowiekowi ten jazgot w mozg wwierca, brrr...

      Trzydziestoletnia - Joanna
      • heluu Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 15:39
        Heh, widze ze moj watek rozpetal burze przeroznych zdan :). Osobiscie chodzilo
        mi o to, ze wladze miasta w sezonie maja za przeproszeniem w dupie posiadaczy
        psow - wszystko robia tylko i wylacznie pod turystow. Nie mialam zamiaru
        krytykowac kogos za to ze boi sie lub nie lubi psow, bo jestem w stanie to
        zrozumiec. Sama sie denerwuje gdy np do mojego (bardzo przyjaznie nastawionego)
        psa podbiega np. wielki rotweiler ktory z latwoscia moglby mu zrobic krzywde.
        Dlatego uwzam ze w miescie powinny byc miejsca gdzie czlowiek moze bezpiecznie
        spuscic psa nie narazajac nikogo na straty moralne :). I te miejsca powinny byc
        na tyle duze zeby psy sie przy okazji nie pogryzly miedzy soba.
          • heluu Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 15:49
            Zgadzam sie ale to je watek poswiecony spuszczaniu psow i na ten temat wlasnie
            rozmawiamy. Sa rowniez wieksze potrzeby niz np tworzenie skate parku a jednak w
            wielu miastach one powstaja aby mlodzi ludzie mieli zajecie
        • ona_au Re: Spuszczanie psów ze smyczy 18.08.04, 06:41
          heluu napisała:

          >
          > zrozumiec. Sama sie denerwuje gdy np do mojego (bardzo przyjaznie
          nastawionego)
          >
          > psa podbiega np. wielki rotweiler ktory z latwoscia moglby mu zrobic krzywde.

          No ale dlaczego masz uprzedzenie do rotweillera. Z mojego doswiadczenia
          najwiecej pyskuje i warcza te male pieski. Nawet podgryzaja. Moj doberma jest
          lagodniejszy niz te male histeryki.
      • Gość: BlueBerry Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 15:39
        ograniczenia, nakazy i regulacje prawne są zawsze i wszedzie potrzebne poniewaz
        wielu ludzi jest nieodpowiedzialnych.
        Jednak aby to działało trzeba dawać zarówno kij jak i marchewkę.
        czyli podsumowując:
        bardzo chetnie bede chodzic z moim psem i na smyczy i w kagancu (zreszta tak
        wlasnie jest) ale w zamian powinnam miec mozliwosc wydzielonych miejsc gdzie
        nikt nie bedzie wrzeszczal na mnie i mojego psa gdy ten biega luzem.
        bardzo chetnie bede sprzatac po moim psie (i tak zreszta robie) ALE tylko tam
        gdzie bede mogla sprzatnieta kupe wyrzucic do kosza. a w Polsce w wielu
        miejscach koszy po prostu nie ma. i nie mowie tu o lesnych ostepach tylko o
        centrum warszawy.
        bardzo chetnie doloze (i dokladam) wszelkich staran aby moj pies (i ja rowniez)
        nikomu nie przeszkadzal, nie uwlaczal, nie szkodzil, nie straszyl. chcialabym
        (i to juz jest bardzo nierealne zyczenie) by inni mysleli tak samo. niezaleznie
        od tego czy sa posiadaczami psow, samochodow, dzieci, glosnego sprzetu hi-fi
        itd.
        przyklady mozna by mnozyc ale mi sie nie chce.

        a w kwestii autystycznych dzieci - polecam artykuly o tym jak bardzo w ich
        przypadku sprawdza sie dogoterapia.

        • albert.flasz Re: Spuszczanie psów ze smyczy 18.08.04, 09:01
          Ano, właśnie! Zgadzam się całkowicie, tyle ze ja po moim psie nie sprzątam i
          robię to z przyczyn pragmatycznych (!). Otóż, nigdy i nigdzie w Polsce nie
          zauważyłem ani jednego specjalnego pojemnika na takie odpadki (powinny to być
          pojemniki szczelnie zamykane i opróżniane przynajmniej raz dziennie). Gdyby
          jakmś cudem wszyscy "psiarze" zastosowali się nagle do zarzadzeń i zaczęli
          wyrzucać kupki do zwykłych koszy (ale to utopia, choćby z tego względu że jest
          ich o wiele za mało) - jedynym efektem, szczególnie w okresie upałów byłyby
          setki tysięcy dodatkowych wylęgarni zarazków, much oraz innych mało
          sympatycznych żyjątek. Niech już lepiej kupa wyschnie sobie spokojnie na
          trawniku (zresztą, psa wyprowadzam w takie miejsca, których zaklasyfikowanie
          jako "publiczne" byłaby bardzo problematyczne) a wraz z pierwszym większym
          deszczem wsiąknie w glebę, trochę nawozu nie zaszkodzi!
    • joly.roger Re: Spuszczanie psów ze smyczy 17.08.04, 20:25
      heluu napisała:

      > Chodze wiec z nim
      > daleko do lasu i tam go puszczam. Park narodowy, wiem. Ale nie mam wiekszego
      > wyboru. Jak juz mowilam pies jest lagodny, nie atakuje ludzi ani zwierzat,
      > nie goni takze dzikiej zwierzyny spotkanej w lesie. Napiszcie co o tym
      > sadzicie.

      Ku przestrodze. Do kazdego psa biegajacego luzem po lesie mysliwy czy lesniczy
      ma prawo, a nawet obowiazek strzelac. Zebys potem nie palakal(a)
        • Gość: wbx Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 16:00
          a tak swoją drogą gdziekolwiek pies by nie biegał to jest zawsze źle. Ludziom
          wszystko przeszkadza, najlepiej jakby byli sami na świecie. No cóż Polak taki
          jest i to nie tylko w tej kwestii. Psy są wszędzie i to jest żle ? A jak znowu
          ludzie z dziećmi są wszędzie to co, można dostać szału. Nie ma miejsca żeby
          pójść na spacer i w ciszy porozmawiać z drugą osobą właśnie dlatego że te
          dzieci są wszędzie a ich wrzaski są nie do zniesienia. Przecież do chol... są
          place zabaw !!!
      • cockerofil Re: Spuszczanie psów ze smyczy 18.08.04, 16:18
        joly.roger napisał:

        > heluu napisała:
        >
        > > Chodze wiec z nim
        > > daleko do lasu i tam go puszczam. Park narodowy, wiem. Ale nie mam wieksz
        > ego
        > > wyboru. Jak juz mowilam pies jest lagodny, nie atakuje ludzi ani zwierzat
        > ,
        > > nie goni takze dzikiej zwierzyny spotkanej w lesie. Napiszcie co o tym
        > > sadzicie.
        >
        > Ku przestrodze. Do kazdego psa biegajacego luzem po lesie mysliwy czy lesniczy
        > ma prawo, a nawet obowiazek strzelac. Zebys potem nie palakal(a)
        >

        I tu sie bardzo mylisz, nie wolno strzelac mysliwym do psow, jest zakaz.

        A tak na marginesie... ludzkie i psie zycie jest zwiazane od zarania dziejow, zyja i tworza wspolnote od czasow prehistorycznych, doskonale sie rozumieja ( procz nielicznych wyjatkow).
        Pamietajmy pies wiernie sluzy czlowiekowi a czlowiek jako istota inteligentna powinien byc za niego odpowiedzialny...
    • wielki_czarownik Smycz - tak. 17.08.04, 22:31
      Nie wiem, czy pies który do mnie podbiega jest przyjacielski, czy nie. A nawet jeśli wiem, to nie muszę mieć ochoty być obwąchiwanym (i może pobrudzonym) przez zwierzę.
      Psiarze zapominają czasami, że miasta i parki są DLA LUDZI a kupno psa to ODPOWIEDZIALNOŚĆ, której przejawem jest między innymi zabezpieczenie zwierzęciu miejsca do wybiegania się.
    • Gość: fan? Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.04, 23:27
      jescze 1,5 roku temu argumentowalbym zajadle (ak wsiekly pies)za trzymaniem
      psow na smyczach i w kagancu.
      Teraz tez tak uwazam ale cos sie zmienilo.1,5 roku temu znalazlem przy drodze
      malego wystraszonego i potarganego pieska.
      Cos kazalo mi go zabrac,potem weterynarz itd i juz zostalem z ta znajda.
      łatwo sie zsocjalizowal,wyrusłi jest kochanym lagodnym 20 kilowym kundelkiem.
      Od malego wychodzil bez smyczy,na wszelki wypadek mam zawsze smycz pod ręką.
      jak widze ze ktos sie boi albo nerwowo lapie swoja psine to go przywołuje i
      zapinam.Wszyscy sasiedzi i ci z psami i ci bez juz go znaja i nie ma problemu.
      Oczywiscie gdy jest w terenie nie zaprzyjaznionym trzymam go na smyczy.
      Ale uwazam ze nie ma nic fajniejszego jak moze na trawniku poszalec z psem
      sasiada ,czy dac sie poglaskac.I zal mi tych psow co wiecznie dysza na kolcztce
      usilujac sie wyrwac do zabawy.Przewaznie wlasnie one bywaja agresywne i
      nieprzewidywalne gdy juz sie w koncu wyrwa na wolnosc.
      Tak wiec moze zamiast sztywnych przepisow moze troche wzajemnej tolerancji i
      kultury.Tak aby zamiast wlepiac mandaty za brak obrozy u mlodziutkiego i
      wystraszonego wilczurka prowadzonego na smyczy.Straz zajela sie raczej
      napakowanym sterydziarzem z pitbulem bez smyczy.Bo takiej sceny nie widzialem,a
      chetnie bym zobaczyl.



    • gapka na obszarach bezssmyczow. potepiaja uzycie smyczy 18.08.04, 06:48
      Espercie twierdza, ze pies na smyczy ma wyznaczone pewne terytorium, poza tym
      jest agresywniejszy niz te wolnobiegajace, bo sie boi, nie ma mozliwosci
      ucieczki z sytuacji. Dlatego na tych obszarach na wlasciciela z psem na smyczy
      patrzy sie z dezaprobata.

      Tez mowia ze na wolnym obszarze psy biegajace wolno sa duzo mniej agresywne, bo
      nie sa na swoim teryotrium.
      • albert.flasz Re: na obszarach bezssmyczow. potepiaja uzycie s 18.08.04, 08:48
        Nie odkryłeś Ameryki! Przez parę lat pracowałem na wsi (a właściwie - w wielu
        wsiach) i nieraz na własne oczy miałem okazję przekonać się, że
        najbardziej "wredne" i nieobliczalne są wielorasowe "podwórzowce"
        i "łańcuchowce", w których często celowo podsyca sie agresję (bo po to w końcu
        są).
    • Gość: kasiuncia Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.04, 08:48
      1. Wszystko zalerzy od tego czy ktoś lubi psy czy nie. Jeśli tak to nie będzie
      mu przeszkadzało to że jakiś psiak sobie biega po np.parku ale są ludzie,
      którym sama obecność psa przeszkadza. Pare dni temu stałam przed sklepem z moin
      bokserkiem (dodam że w miejscu gdzie pies nie przeszkadzał wchodzącym i
      wychodzącym ze sklepu), pies był na smyczy i grzecznie siedział. W pewnym
      momencie ze sklepu wyszła starsza pani, spojrzała na mojego psa, potem na mnie
      i burkneła "psychopatka, tutaj sie nie da mieszkać, ta dzielnica to psiarnia".
      Morał jest taki że niektórym psy przeszkadzają tylko dlatego że są psami.
      2. Każdy kto ma psa powinien zdawać sobie sprawę jak ten pies sie zachowa w
      danej sytuscji. Akurat mam to szczęście, że moja psinka nie ma pojęcia co to
      agresja ale nioestety nie wszystkie psy są takie. Uwarzam że jeśli pies jest
      agresywny to powinien mieć właściciela z wyobraźnią, który wie kiedy pies może
      sobie pobiegać a kiedy lepiuej żeby był na smyczy. Wszystko zalerzy od tego ile
      ma sie oleju w głowie a pies jest tylko psem i ma pełne prawo sie wybiegać,
      spacer ma dla psa nie tylko pełnić funkcje ubikacji.
      • Gość: Max Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.04, 13:18
        Sorki, ale wy znacie problem od swojej strony.
        Nie musicie czyscić butów swoich dzieci, które codziennie wdeptują w g..
        biegajac. A niestety większosc właścicieli psów jest chora.
        Przykłady :
        1. Dziecku kolegi z pracy labrador odgryzł pół łydki, a właściciel "on zawsze
        był spokojny", Teraz ma prokuratora na karku
        2. Pies sika na koło samochodu, zwracam uwagę, a kobieta " a co to Pana
        samochód"
        3. Biegnę do autobusu, jest mokro, nagle skacze na mnie duży pies, jestem
        brudny - "co sie Pan dziwi, jak ktoś biegnie to pies goni"
        4.Pies włazi do piaskownicy , zwracam uwagę a właściciel "on jest odrobaczony"
        5.Sasiedzi wypuszczali wilczura z mieszkania na klatkę a sami zamykali drzwi, w
        tym czasie pies atakował jak ktoś był na klatce, Kiedys rzucił się na moje 4
        letnie dziecko, pokazałem noż i powiedziałem , ze zarżne bydlaka to i teraz
        wyprowadzają na smyczy.
        Nie wspomnę o tym że nie można uprawiać joggingu bo psy ścigają człowieka. Na
        wakacjach raniutko biegam po plaży nad morzem, już parę razy byłem atakowany
        przez psy.

        A teraz polecam Państwu wycieczkę do innego kraju w Europie. Po pierwsze mniej
        psów, po drugie pieski na smyczach bo właściciele wiedza , ze jak komuś coś się
        stanie to odszkodowania ich zarżną. W Polsce na razie nie istnieje pojęcie
        odszkodowań za cierpienie etc. Jak właściciel psa za ugryzienie by płacic 50-
        100 tys. zł odszkodowania to wszyscy byście używali smyczy.

        Dlatego niestety na spacery z dziećmi chodzę z nożem sprężynowym, przcież
        jestem za nie odpowiedzialny i musze im zapewnić bezpieczenstwo.

        Jak wiec widzicie dla Polaków "niepsiarzy" sytuacja wyglada trochę inaczej.
        A labradory bardzo lubię. Rzeczywiście wyjatkowe psy. Tyle w nich ciepła i
        dobroci.
        Pzdr.
        • Gość: magggie Re: Spuszczanie psów ze smyczy IP: *.energis.pl 18.08.04, 13:48
          I dlatego właśnie powinny powstać obszary bezzsmyczowe dla psów i psiarzy. Dla
          zdrowia psychicznego i fizycznego pies musi się dobrze wyszaleć. Ale to nie
          znaczy, że swoim jestestwem ma wchodzić nie-psiarzom w drogę. Pies to pies. I
          uwierzcie wszyscy zakochani w swoich czterołapach - nigdy nie wiadomo co mu
          odbije. A mówienie "mój piesek na pewno nikomu krzywdy nie zrobi" stanowi o
          obezmyślności i braku wyobraźni właściciela. Ja szalenie kocham mojego psa i
          oddałabym za niego wszystko! Ale zdaję sobie sprawę, że jako pies (w dodatku
          myśliwski) ma instynkt łowcy i (co tu duzo kryć) zabójcy. Dlatego PRZENIGDY nie
          puszczam go bez smyczy tam, gdzie są dzieci - choć jest obojętny na wszystkich
          obcych ludzi i ich zaczepki. Nigdy nie biega luzem wśród ludzi. Nie pozwalam mu
          także włazić do piaskownicy - bo to przecież miejsce wydzielone do zabaw
          dziecięcych, a nie psia toaleta, na Boga! Zawsze odchodzimy z psem w miejsca,
          gdzie spacerują jedynie psiarze z czterołapami. A gdy zdarzy się, że zaplącze
          się tam jakiś biegacz - natychmiast psa odwołuję do siebie - bo może właśnie
          zachce mu się zapolować na uciekającą zwierzynę...

          Proszę Was psiarze - nie zapominajcie, że Wasze pieski - nawet yorki, pudelki
          czy ratlerki - to jednak psy. Zwierzęta, które w prostej linii pochodzą od
          wilka.
      • gapka Re: ZAWSZE na smyczy 18.08.04, 15:26
        u nas na obszarze bezzmyczowym mozna psy spuszczac. Ale samo sie rozumie, ze
        psy agresywne nie sa spuszczane bo sa problemy wtedy.Wlasciciel ktory nie
        potrafi miec pod kontrola poslusznego mu psa, musi wyjsc z obszaru.

        Co do skakania psa na mnie, i tracanie mnie brudnym nosem,lizanie, to naprawde
        mi nie przeszkadza - lubie jak psy do mnie podchodza. A to ze mnie brudza, bo
        psy takie sa. A na takie obszary ubiera sie odpowiednio.

        To jest zupelnie inne srodowisko - psy smigaja naokolo, gonia sie, pluszcza w
        wodzie, szczekaja radosnie. Ludzie starsi(nie majacy psow) chetnie przychodza
        i siedza na lawkach patrzac na psy. Pare z nich powiedzialo mi ze robi im sie
        wesolo na duszy jak patrza na rozesmiane pyski i harce psow.
        • gapka Re: ZAWSZE na smyczy 18.08.04, 15:28
          to jest tez doskonaly sposob dla samotnych osob na poznanie nowych ludzi.
          Psy im w tym pomagaja. Psy sa bardzo towarzyskie i moj uwielbia obcowac z
          innymi psami bardziej niz jedzenie czy swoja kosc.
        • Gość: magggie Re: ZAWSZE na smyczy IP: *.energis.pl 18.08.04, 16:14
          Gapka, ale z tego co pamiętam Ty mieszkasz w Australii. To jest cywilizowany
          kraj i obszary bezsmyczowe nie są czymś dziwnym. Jednak większość z tego forum
          mieszka w Polsce - kraju zacofanym i pełnym zacofanych ludzkich istnień.
          Ja niestety też miszkam w Polsce, a marzę o tym, żeby kiedyś przenieść się
          właśnie do Australii. Mam nadzieję, że spotkamy się wtedy z naszymi
          czterołapami na obszarze bezsmyczowym :-)
          • Gość: WAWAR Re: ZAWSZE na smyczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.04, 23:43
            Od zawsze pamietam psy na warszawskich podwórkach.Najfajniejsi ludzie,znajomi moich rodziców,posiadali psy.Miasto bez psów może dla mnie nie istnieć.Psy w Polsce zawsze będą i będą też zawsze puszczane luzem,tam gdzie są puszczane od wielu,wielu lat!.Nic na to nie poradzicie dzikusy!.To wy przyjechaliscie z jakiegoś zadupia wiejskiego gdzie pies to jest ten brudny,na łańcuchu co to trzeba na niego uważac,bo pobrudzi,bo mu cos do łba strzeli.A pewnie,że moze strzelić jak się tego najlepszego przyjaciela człowieka trzyma w okropnych warunkach,w budzie itd.to ja sam przy pierwszej okazji,odgryzł bym takiemu nogę.Wieśniacy!,w miescie psy są przyjacielami ludzi!.Jak sobie nie życzycie,to wynocha na swoją wioche,tam gdzie psy siedzą w kojcach,budach itd.Ja sobie nie rzycze,aby tacy jak wy sie wozili po moim miescie!!!
            • Gość: sumienie Re: ZAWSZE na smyczy IP: *.crowley.pl 19.08.04, 13:55
              choć nie popieram uogólnień-jest w tym wiele racji-przecież na wszystkich
              dworach trzymano psy dla ozdoby,do obrony przed biednymi złodziejami z
              pobliskich wsi-więc oni nienawidzili psów,ale z drugiej strony w niektórych
              krajach także ta biedniejsza część społeczeństwa miała psy do pomocy-w
              pasterstwie,do ciągnięcia sań lub wózków
              i jak tak popatrzeć na wypowiedzi przeciwników psów-to wypisz wymaluj takie
              typowe wiejskie ograniczone,niedouczone,opierające się na przesądach i plotkach
              głąby,przemawia przez nich ta ciągła zazdrosć i zawiść-"zaglądają do psich
              misek" i zazdroszczą,że pies je lepiej niż jego dzieci,że są bardziej kochane
              przez właśicieli i rozpieszczane niż jego dzieci,że niby mają więcej praw niż
              jego dzieci,uważają że każdy pies to zabójca i morderca,a nie widzą jak
              zachowują się niektórzy ludzie,a raczej nie chcą widzieć bo może sami tak robią
              (nóż sprężynowy w kieszeni-jaki normalny człowiek nosi taki nóż w kieszeni,
              nawet mając obecnie duże ryzyko,że w biały dzień zostanie napadnięty,pobity i
              okradziony przez innego człowieka,chyba tylko ten który sam używa noża do
              takich celów-tym bardziej że są o wiele nowocześniejsze przyrządy do
              odstraszania napastników-ale one są droższe i trudniej je obsługiwać-za dużo
              wiedzy to wymaga-pewnie też większosć z takich głąbów jeśli nagle zechce mieć
              psa to także wychowa go jako narzędzie do radzenia sobie z niewygodnymi dla
              niego ludźmi lub zwierzętami,w nienawiści do wszystkich wokół),nie widzą też
              tego,że większość psów nigdy nikomu nie zrobi krzywdy,podobnie jak większość
              ludzi-takie psy ratują ludzi z lawin i gruzowisk,pomagają niewidomym,pomagają
              dzieciom z autyzmem,porażeniem mózgowym lub w czasie długich ciężkich chwil w
              trakcie leczenia ciężkich chorób np.nowotworów w szpitalach,a do tego typowy
              słownik i sposób wypowiadania się do właściciela psa(i nie tylko-do każdego
              człowieka,który akurat będzie robił coś co mu nie pasuje)-od razu napaść słowna
              i wyzwiska,a potem się dziwią,a wręcz napędzają jeszcze swoją nienawiść,że
              właściciele psów nie odpowiadają im,niby lekceważą-a co niby kulturalna osoba
              ma odpowiedzieć na takie zaczepki,niestety właśnie część takich głąbów dla
              szpanu także bierze sobie psa-żeby pokazać,że dorównuje innym,i wtedy albo
              właśnie puszcza psa samopas na cały dzień albo robi z niego swoisty "nóż
              sprężynowy"
              kulturalny,normalny właściciel zna swojego psa,puszcza go ze smyczy tam gdzie
              mniej ludzi i nie będzie przeszkadzał ale może to być np.także okolica ławki na
              osiedlu-bo pies i tak mimo iż bez smyczy nie oddali się nigdzie i wróci na
              komendę,ale taki pies właśnie innym normalnym ludziom nie przeszkadza,bo jest
              przewidywalny i przyjazny w stosunku do ludzi i innych istot,słucha właściciela
              a własciciel cały czas psa ma "na oku" więc normalni ludzie się go nie
              obawiają,nawet te osoby które miały kiedyś nieprzyjemność być zaatakowanym
              przez psa(najcześciej puszczanego zupełnie luzem albo trzymanego na krótkiej
              smyczy i nauczonego agresji-zupełnie jak pies na wsi-luzem na noc żeby nie
              wpuścił sąsiada potencjalnego złodzieja albo z zawiści właściciela pozagryzał
              mu kury czy króliki,albo cały dzień szczuty na krótkim łańcuchu żeby wszyscy
              wiedzieli że jest groźny-najgroźniejszy we wsi-powód do dumy,tylko że zwykle
              nawet właściciel nie może go spuścić na złodzieja bo pies najpierw pogryzie
              jego-a więc to psy wiejskiego głąba szpanera)do takiego poznanego psa po kilku
              razach nie boją się podejsć i go pogłaskać,choć nadal boją się innych psów

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka