Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne?

IP: *.wroclaw.mm.pl 23.08.04, 16:25
Właśnie kupiliśmy goldena i wszystko jest fajnie, tylko mamy wrażenie, że w ogóle nic nie je. I powoli zaczynamy się martwić, bo przez 3 dni, zjadł bardzo mało karmy (którą zresztą i tak zwymiotował później). Trochę ryżu z marchewką zjadł i tyle. Pije czasami wodę (też niespecjalnie dużo), ale jeść zaczyna dopiero jak się mu wciśnie, bo sam nie chce.
Czy to problem?
    • tamsin Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? 23.08.04, 16:32
      tak. Szczeniak rosnie i potrzebuje odpowiedzniego pozywienia. Cos jest z nim
      nie tak, ze nie chce jesc. Czy dajesz mu te sama karme, ktora byl karmiony
      przez hodowce??
      • Gość: jedrek Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? IP: *.wroclaw.mm.pl 23.08.04, 16:46
        tak, dostaliśmy karmę Bosha (podobno nie najlepsza) od hodowcy, którą była karmiona, (i royala - tego jeszcze nie dawaliśmy). na razie dostawała tego bosha, ostatnio daliśmy coś ze sklepu (Pani dała na próbę, podobno niezła, ale nie pamiętam nazwy) i też nic.
        Ale my mamy wrażenie, że ona nawet nie chce jeść i to nas martwi
        • tamsin Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? 23.08.04, 17:30
          karma dla szczeniaka musi byc specjalnie fortyfikowana, podobnie jak dla suki
          karmiacej. Musisz bardzo uwazac co mu dajesz, bo szczeniak jest z rasy tych
          wiekszych i rosnie bardzo szybko wiec zle odzywianie moze sie mu w przyszlosci
          odbic na stawach. Koniecznie zasiegnij porady specjalisty (dobrego
          weterynarza), ktora karme poleca dla szczeniaka duzej rasy. No a te twoj
          niejadek to moze troche steskniony i trzeba go na poczatku podkarmiac poki sie
          nie oswoi?
          • Gość: BlueBerry Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 17:45
            tak naprawde moze byc wiele powodow takiego niejedzenia. ciezko cos wyrokowac
            tak na odleglosc dlatego po pierwsze polecalabym wizyte u weterynarza (moze
            warto go ponownie odrobaczyc, moze ma jakies klopoty z zoladkiem).
            co do wymiotow to jesli wymiotowal nowa karme oznacza to ze moze jest na jakis
            jej skladnik uczulony lub zle go znosi (np. wieprzowina).
            generalnie polecam Hills - to specjalistyczna karma nie tylko z karmami dla
            szczeniat ras duzych ale rowniez z karmami dla psow z problemami zoladkowymi
            lub bez apetytu.
            tak czy inaczej wizyta u weta - takie niejedzenie u szczeniaka doprowadzi do
            niedowagi, braku wapnia w organizmie, a tym samym do zlego rozwoju.
    • eulalija Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? 23.08.04, 20:24
      Padło już o odrobaczeniu, to ważne, może w kojcu szczenię nie było odrobaczone?
      Moim zdaniem konieczny dobry wet. Jak kupiłam swoją ON-kę od hodowcy to też
      mniej więcej po 24 godzinach dostała takiej ... hmm jak by tu ładnie to
      brzydkie nazwać? Ale i tak wiecie o co chodzi. Przypominam, że woda też się
      zmieniła, wrażliwy szczenięcy brzuszek mógł zareagować. Tęsknota za sforą też
      potęguje takie zachowania i problemy. Lećcie do weta. I napiszcie co się
      dzieje. Pozdrawiam
    • Gość: lw Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? IP: *.crowley.pl 23.08.04, 21:06
      jeśli nie widać,że tęskni za rodziną-nie szuka po domu i skomli,jakby nie umiał
      znaleźć miejsca,a oprócz tego,ze nie je nie ma też ochoty na zabawę i prawie
      cały czas śpi+wymioty,to czym prędzej do weta-tak może rozwijać się choroba
      zakaźna(od momentu zakazenia do namnożenia wirusa nosowki lub parvo w ilosci
      uszkadzajacej komórki a więc dającej objawy kliniczne upływa około 7-10 dni,do
      tego czasu objawy są bardzo słabe i niejednoznaczne,może to być np.podwyższona
      temperatura,lub przeciwnie-spadek temperatury,gdy pies jest osłabiony-w tej
      fazie wykryć chorobe można tylko specjalnymi testami,ale im szybciej ją zacznie
      leczyć tym większe szanse,np.można jeszcze podać surowicę,jak można poznac
      chorobe po objawach to znaczy,że wirusa jest juz bardzo dużo w organizmie i
      będzie trudniej leczyć)
      • lipcio Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? 23.08.04, 21:41
        tak jak juz wiele osob radzilo rzeczywiscie polecam wizyte u lakarza

        moj golden jak byl maly jadl i spal, jak sie budzil to znowu jadl i tak na
        zmiane

        ja swojego karmilem eukanuba dla malych szczeniat ale suchej tez nie za bardzo
        chcial jesc wiec wg porady hodowcy zaczalem mu ja namaczac woda (polewalem
        niewielka iloscia bardzo cieplej wody - nie wrzatkiem ale naprawde cieplej i
        odstawialem, po jakims czasie karma peczniala i jak byla juz letnia dawalem -
        zjadal wszystko) - wygladalo to jak male, miekkie fragmenty miesa

        nie wiem jak taka metoda ma sie w oczach innych osob ale efekt byl taki ze pies
        byl zdrowy, rosl ladnie i do dnia dzisiejszego nie mam z nim zadnych problemow
        (ma 5 lat)

        oczywiscie nastapil moment w wieku ok 1,5 roku ze na eukanube sie "obrazil"

        staram sie natomiast trzymac jednego rodzaju glownego pokarmu (gl. sucha karma)
        gdyz nie ma wowczas problemow z zoladkiem, w przerwach miedzy posilkami dostaje
        warzywa i owoce ktore bardzo lubi :-)
        • Gość: jedrek Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? IP: *.wroclaw.mm.pl 24.08.04, 09:17
          u weta byliśmy, u tego samego co ją odrobaczał, więc pamiętał ją jak była żywą kulką, a teraz mu zasnęła na stole, stwierdził, że naprawdę jest za chuda, dał jakiś zastrzyk i ogólnie przebadał
          wieczorem polaliśmy karmę wywarem z gotowanej piersi kurczaka i trochę tej piersi, coś niecoś zjadła, ale głównie pierś. No i trochę się ożywiła, bo wcześniej główne spała, dostała trochę szaleju :-) (ale to może od tego zastrzyku)
          z rana niby chciaa coś zjeść piszczała jak jej robiliśmy, ale zjadła niewiele. Teraz znowu śpi (ale jak się obudziła to ciężko ją było opanować :-), więc może aż tak źle z nią nie jest. Ale podsuwam karmę pod nos, z ręki daję i nie bardzo.
          I jeszcze jedno - choć raczej związku nie ma (przynajmniej tak mi powiedzieli). Popełniliśmy jeden błąd, przez pierwsze 3 dni wychodziliśmy z nią często na dwór (szybko się nauczyła), a ona dopiero po jednym szczepieniu jest (przed tygodniem), nikt nam nie powiedział wprost, że ma być kwarantanna, teraz już wiemy, ale trochę się boimy, żeby coś się nie stało, bo ze dwa psy ją obwąchały.
          Rozmawialiśmy też z hodowcą, trochę się przejął, sam do nas oddzwania i wypytuje, co i jak. Karma, którą dostaliśmy Bosha nie jest idealnie tą, którą jadła (po prostu jakiś lepszy rodzaj Bosha, bo tamtego nie było).
          A może jakieś witaminki jest zapodać??? czy inne odrzywki??
          ps.
          dzięki za wszystkie odpowiedzi
          • lipcio Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? 24.08.04, 09:34
            to ze wychodzila na dwor i miala kontakt z innymi psami ma bardzo duze
            znaczenie - nie polegaj tylko i wylacznie na jednym lekarzu - jesli masz obawy
            idz do innego - lepiej przedobrzyc niz zrobic za malo - niech lekarz zrobi np
            badania krwi

            mozesz tez sprobowac np podac psu gotowane mieso kurczaka i zobaczyc czy
            chetniej je

            odradzam natomiast jakiekolwiek dawaniu psu witamin i innych specyfikow na
            wlasna reke - szczegolnie u tak malego psa
            • Gość: jedrek Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? IP: *.wroclaw.mm.pl 24.08.04, 10:41
              mieso z kuraka zjadła, miała wymieszane z karmą i kuraka całego wcisnęła, a z karmą dlaej tak sobie, coś tam poskubie, ale jeszcze nie zdarzyło sie, żeby coś więcej wciągnęła
              zobaczymy do dziś wieczora jak sie będzie sytuacja rozwijać
              nie rozumiem tylko, że wszystko inne chce gryźć :), niektóre rzeczy próbuje nawet jeść, ale do jedzenia jako takiego nie chce się przekonać
              pozdrawiam
              • Gość: vww Re: Mamy szczeniaka, nie chce jeść, to normalne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 11:14
                A daj jej twarożku - nie pamiętam nazwy - tego w pudełeczku, granulowanego,
                możesz dodać żółtko - ale nie mieszaj z suchym jedzeniem. Powinna to raz - dwa
                pożreć. Ona chyba nie lubi suchego żarcia - i słusznie :))
                • jedrek77 Re: jest postęp! 24.08.04, 12:03
                  o twarogu słyszałem, dziś wieczorem dostanie, na razie posmakowała jej gotowana
                  pierś w kurczaka, wciaga az jej sie uszy trzesą :-), ale mimo, że jest z karmą
                  wymieszana, to karmy niespecjalnie
                  będę donosił o dalszych postępach, dzięki jeszcze raz za rady
                  • lipcio Re: jest postęp! 24.08.04, 12:29
                    dawaj kurczaka, twarozek - nie mieszaj z sucha karma jesli nie chce

                    dla eksperymentu kup jej malutkie opakowanie eukanuby i namocz w wodzie jak
                    pisalem - zobaczysz efekt czy bedzie chciala jesc miekka karme - bo teraz jest
                    pytanie czy nie chce jesc twardego czy wogole karmy

                    jak wciaga kurczaka to nie jest zle :-)
                    • Gość: BlueBerry Re: jest postęp! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 12:59
                      mimo wszystko proponuje psa przyzwyczajac do suchej karmy. tylko ona jest
                      odpowiednio zbilansowana co ma dosc spore znaczenie przy duzych rasach oraz
                      rasach obciazonych genem dysplazji (a takie sa wlasnie w polsce zarowno goldeny
                      jak i laby). pozywienia gotowanego w domu nie jestesmy w stanie zbilansowac.
                      jasne ze jest wygodniej dawac cos co pies chce jesc, ale mysle ze wysilek w
                      kombinowaniu:)) jak podac sucha aby tez jadl ja w przyszlosci sie oplaci.

                      oprocz boscha (ktorego NIE polecam) sa na rynku karmy dobrej jakosci -
                      eukanuba, hills, europremium, royal canin, acana (te karmy sa drozsze ale chywa
                      warto doplacic zeby pies dobrze rosl). mozna je podawac na sucho, mozna
                      namaczac woda lub zalewac rosolem z kurczaka. mozna dodawac drobniutko
                      pokrojone/zmielone mieso (kurczak lub cielecina), ser bialy ale tylko w
                      niewielkiej ilosci, bardziej do smaku.
                      moj pies (bordog) byl potwornym niejadkiem. przerobilismy jakies milon sposobow
                      aby jadl. dosc skuteczne (ale i najdrozsze) okazaly sie puszki hills.
                      witaminy, odzywki, wapno - tylko pod okiem weterynarza. dobrze bedzie jak za
                      jakis czas zrobicie psu podstawowe badania na poziom wapnia i fosforu (oraz ich
                      stosunku do siebie) we krwi. to najlogiczniejsze wskazanie czy psu czegos
                      brakuje.
                      powodzenia.

                      aha - wiem ze to niepedagogiczne ale ja dlugo karmilam psa z reki (ugniatalam
                      kulki i do paszczy:)))) z reki potrafil zjesc wszystko:))
                      • jedrek77 Re: jest postęp! 24.08.04, 13:43
                        też na początku wciskaliśmy jej na siłę, wciągnęła to później jeszcze kilka
                        brała (ale dosłownie kilka), karmę oczywiście namaczamy właśnie wodą po
                        gotowanej piersi
                        o Boshu tez słyszałem, że to raczej półka średnia, a nawet niższa, może
                        rzeczywiście spróbujemy z tym hillsem, ktoś już wczesniej pisał, że to dla
                        niejadków dobre
                        mamy jeszcze royala (suchą), więc może z tym? zobaczymy wieczorem, czy coś
                        drgnęło bardziej
                        pzdr.
    • Gość: jedrek Re: a może została źle odrobaczona? IP: *.wroclaw.mm.pl 24.08.04, 16:46
      Pani ze sklepu powiedziała mi, że jedyna przyczyna jaka jej na myśl przychodzi to, że mogła zostać źle odrobaczona. Że pyrantelum, które jest często stosowane nie zawsze działa bo to bardziej dla ludzi. Niestety, nie mogę teraz znaleźć książeczki zdrowia (ach, ta druga połowa ;), ale wydaje mi się, że to był ten środek (coś takiego było napisane). I pani jeszcze wyjaśniła, że substancja pyrantelum jest we wszystkich środkach, ale nie wszystkie się tak nazywają.
      Co wy na to? chyba wyskoczę znowu do weta, bo ona niestety dalej średnio je, wróciłem własnie do domu i nie zauwazyłem, aby z miski specjalnie dużo ubyło, niestety
    • jedrek77 Re: teraz ma rozwolnienie :-( 25.08.04, 14:00
      trochę je, ale wg, mnie nadal niewiele, głównie tego kuraka jak jej ugotujemy i
      wymieszamy z karmą i czymś tam jeszcze
      niestety jest problem z tym, że ma biegunkę, to znaczy nie robi co chwilę, ale
      jak już robi to sama woda wylatuje. Chyba znowu do weterynarza pójdziemy, bo
      już nei wiemy co robić. Na szczęście bardzo szybko załapała, że ma robić na
      gazety, które są ułożone w jednym miejscu. Mądra sztuka :-) No i jest bardzo
      żywa, co nas trochę uspokaja, na szczęście nie jest tak, że tylko śpi i strzela
      sraczkę.
      pozdrawiam
      • joan1973 Re: teraz ma rozwolnienie :-( 25.08.04, 14:17
        koniecznie idzcie do weterynarza! jesli pies, taki młody ma biegunke, mało je
        (nic nie piszesz czy pije) może dojśc do odwodnienia a to juz bardzo
        niebezpieczne!!!
        A może zamiast suchej karmy pokarmcie ja gotwanym ryżem, do tego kurczak lub
        indyk i marchewka. Moja sunia przy biegunce miała zalecona taką dietę przez 2
        tygodnie, zakaz karmy w tym czasie i lekarstwo na biegunke (nie pamiętam nazwy,
        takie duże białe tabletki). Moim zdaniem cos jest nie tak, może to być cos z
        brzuszkiem, zapalenie jelit, robaki, przyczyny moga być naprawdę rózne! A
        poniewaz to szczenię to nie ma co czekac tylko iśc do weterynarza.
        pozdrawiam, j.


        Rozmowa 6.05.2004
        ....."ja się chyba wybiorę na księżyc ale to jest raczej nierealne..."
        ----------------------------------------------------
        Labki rules:----)))
        • jedrek77 Re: teraz ma rozwolnienie :-( 25.08.04, 14:31
          no właśnie dostaje ryż pomieszany z marchewką i mięsem z kurczaka, i cos tam
          sobie skubie, ale dalej jest chuda
          pije niestety też niewiele
          kupiliśmy jakieś coś na odwpodnienie (oczywiście po konsultacji z wetem), ale
          ciężko było jej to zapodać
          dostała też na siłę (tam mówił lekarz) węgiel, ale efekt okazał się taki, że
          biegunka zmieniła kolor na czarny
          to mnie przekonałaś, że trzeba do weterynarza z nią. Właśnie o robakach
          wspominała coś babka ze sklepu, że ten środek, którego użyto jest raczej słaby
          i nie zawsze działa. I to może być przyczyna.

          joan1973 napisała:

          > koniecznie idzcie do weterynarza! jesli pies, taki młody ma biegunke, mało je
          > (nic nie piszesz czy pije) może dojśc do odwodnienia a to juz bardzo
          > niebezpieczne!!!
          > A może zamiast suchej karmy pokarmcie ja gotwanym ryżem, do tego kurczak lub
          > indyk i marchewka. Moja sunia przy biegunce miała zalecona taką dietę przez 2
          > tygodnie, zakaz karmy w tym czasie i lekarstwo na biegunke (nie pamiętam
          nazwy,
          >
          > takie duże białe tabletki). Moim zdaniem cos jest nie tak, może to być cos z
          > brzuszkiem, zapalenie jelit, robaki, przyczyny moga być naprawdę rózne! A
          > poniewaz to szczenię to nie ma co czekac tylko iśc do weterynarza.
          > pozdrawiam, j.
          >
          >
          > Rozmowa 6.05.2004
          > ....."ja się chyba wybiorę na księżyc ale to jest raczej nierealne..."
          > ----------------------------------------------------
          > Labki rules:----)))
          • joan1973 Re: teraz ma rozwolnienie :-( 25.08.04, 14:49
            a czym wasz piesek był odrobaczany? moze strongholdem (nie wiem czy tak się to
            pisze)? nie chce uogólniac ale moja Laba i psy znajmoych wogole nie reaguja na
            ten preparat, nie wiadomo dlaczego...
            a ile tabletek tego węgla dostała? może poprostu daliście za mało i stad brak
            jakiejkolwiek reakcji?
          • Gość: BlueBerry Re: teraz ma rozwolnienie :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 14:49
            masz malego szczeniaka ktory ma klopoty z jedzeniem i zoladkiem, ma biegunke i
            jest odwodniony. mam propozycje - przestan korzystac z porad na forum (ludzie
            tutaj korzystaja z wlasnych doswiadczen ale jednak brak im wyksztalcenia w
            temacie weterynarii oprocz lw) czy porad pani ze sklepu. wez psa pod pache i
            idz do DOBREGO WETERYNARZA!!! znajdz ksiazeczke psa, sprawdz wszystkie
            szczepienia i odrobaczania i zacznij na powaznie szukac przyczyny. nie ma co
            czekac i liczyc na to ze przejdzie.
            • Gość: vww Re: teraz ma rozwolnienie :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 14:54
              Masz świętą racje, to co opisuje Jędrek, wygląda na parwowirozę.
            • jedrek77 Re: jaki weterynarz we Wrocławiu?? 25.08.04, 15:22
              juz raz u weterynarza byliśmy w poniedziałek, i już podjęliśmy decyzję, że dziś
              idziemy znowu. Byliśmy u weta, który ją szczepił i odrobaczał, dal zatrzyk i
              ogólnie przebadał.
              z tego co się dowiedziałem, to szczepionka jest dobra, ale to odrobaczenie już
              niekoniecznie, to sie chyba parentelum nazywa (nie pamiętam dokładnie nazwy, a
              książeczkę ma żona) - to podobno dobre dla ludzi, a na psy bardzo często nei
              działa. Już podjęliśmy decyzję, że dziś idziemy do weta znowu. Znacie jakiegos
              dobrego we Wrocławiu? Mi polecano już kilku, ostatnio tego pod linkiem:
              www.kanzawa.com.pl
              to jakiś Japończyk :-)
    • jedrek77 Re: byliśmy u weta, chce nam się płakać :( 25.08.04, 20:45
      niestety jest źle
      Weterynarz stwierdził, że to albo zapalenie jelita, albo ta choroba co nawet
      jej nazwy nie chcę wymieniać. Dostała zastrzyki, kroplówkę i jutro chyba ciąg
      dalszy. Weterrynarz uspokajał, że powinno być dobrze, bo w miarę szybko
      zareagowaliśmy, ale nam się chce płakać. Nieprawdopodobne jak można się związać
      z psem, z którym nie spędziło się jeszcze nawet tygodnia...
      Wierzę, że będzie dobrze, musi być
      • joan1973 Re: byliśmy u weta, chce nam się płakać :( 25.08.04, 21:43
        ojej, to bardzo przykre:(:(:(
        ale nie zalamujcie się, jeśli w porę zareagowaliście to jeszcze będzie dobrze.
        Najwazniejsze, że psinka jest pod dobra opieką i, że lekarz postawił diagnozę.
        To już dużo.
        Pozdrawiam serdecznie i napisz jutro jak piesek się czuje.
        j.
        • Gość: BlueBerry ku przestrodze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 07:40
          bardzo mi przykro jedrku ze wasz pies jest chory. mam nadzieje ze wszystko
          bedzie dobrze. rowniez dlatego ze w miare szybko zareagowaliscie.

          dobrze by bylo zeby wlasnie ta sytuacja byla wskazowka dla innych - warto
          reagowac szybko, nie lekcewazyc niepokojacych objawow, nie czekac az psu sie
          poprawi, nie liczyc az cos samo zniknie lub przejdzie. szczegolnie kiedy pies
          jest mlody (powiedzmy przy starszym psie od lat z nami jest juz sie w stanie
          ocenic czy cos mu zaszkodzilo i ma dwudniowe rozwolnienie czy dzieje sie cos
          zlego). i nie liczyc ze ktos z forum znajdzie cudowne rozwiazanie. raczej
          znajdzie je weterynarz (i wcale nie musi to byc ten pierwszy weterynarz)
          pozdrawiam
          • Gość: jedrek Re: ku przestrodze IP: *.wroclaw.mm.pl 26.08.04, 09:02
            wieczorem pojechaliśmy jeszcze do jednej kliniki, żeby sprawdzić, czy ten weterynarz co ją tym razem badał, wiedział co robi (bo ten poprzedni chyba nie za bardzo wiedział, np. wziął się za obcinanie paznokci :(). I Pan z kliniki nas troche uspokoił, powiedział, że wszystko zostało profesjonalnie podane i odczytane. Stwierdził, że to jest taki okres, że wiele rzeczy może mieć wpływ na taki stan psa: zmiana otoczenia, podróż, zmiana żywienia (choć my na początku dawaliśmy jej karmę co dostaliśmy), to, że się szczepionka uaktywnia akurat (chyba, że coś tu źle zrozumiałem, ale coś o szczepionce mówił, generalnie bardzo dużo mówił). I podkreślił, zeby nie panikować, jakby to była ta choroba, to też ją można leczyć. Ale na razie jest bardziej prawdopodobne, że to problemy jelitowe.
            Generalnie dobrze się stało, że u weta wzięła i narobiła na stole (niestety zaczęło sie już z krwią i takie dziwne ogólnie, zgodnie z tym nieszczęsnym opisem). Kobieta od razu zmieniła nastawianie do tego co podać, poszły antybiotyki, kroplówa i dziś jedziemy na poprzwkę kroplówy. I powiedziała, że to będzie kosztowało, no i kosztowało, ale jakie to ma znaczenie.
            Mała ma niedowagę, waży 3,800 a powinna 5.
            Ale są plusy takie, że nie wymiotuje, jest żywa, temperatura w normie i nie boli ją jak się dotyka brzuszek (choć babka powiedziała, że wyczuwa jak jej się tam kotłuje). Zobaczymy co dziś powie. Jestem dobrej myśli, muszę być.
            pozdrawiam
            • lipcio Re: ku przestrodze 26.08.04, 09:58
              jedrek - ja mam troche wrazenie ze ty nie sluchasz co ci sie pisze - przeciez
              od samego poczatku mowila wiekszosc zebys poszedl do innego weta niz ten
              pierwszy

              od samego poczatku ci kilka osob pisalo zebys nie mieszal jedzenia z karma
              skoro pies ma problemy z jedzeniem a potem z zoladkiem bo ci tego po prostu nie
              zje

              mam 5 lat goldena i chyba nauczylem sie rozpoznawac u niego nawet po minie
              rozne zachowania - czesto zdazaja sie problemy zoladkowe - wystarczy ze wyjdzie
              na dwor i polize brudna trawe, o ktora wokol blokow nie trudno - ja
              przynajmniej staram sie uwazac i od razu go odciagac

              i pierwsza zasada ktora wowczas zawsze stosowalem to (oczywiscie przy ciezszych
              przypadkach) kroplowka u lekarza (zeby sie pies nie odwodnil + lekarstwa),
              wegiel - nie raz, nie dwa ale systematycznie i ilosciowo zgodnie z waga psa,
              pozniej jakies kleiki, SAMO gotowane mieso kurczaka a nie mieszanka, dopiero
              potem jakis ryz, caly czas rowniez taki lek na uzupelnienie flory bakteryjnej
              wygladajacy jak zastrzyk, rozpuszcza sie go w wodzie - musi postac 2-3 godziny
              i sie podaje psu (jak masz z tym problemy to strzykawka zpodaj pzu z boku
              pyska) - generalnie pies wracal do normalnego jedzenia po ok tygodniu

              informuj nas :-)

              aha - i jakby co to ta strzykawka oczywiscie bez igly !!!
              • joan1973 Re: ku przestrodze 26.08.04, 10:46
                przestańmy już człowieka dołować. Szukał porady, był zdezorientowany, może to
                jego pierwsze zwierze, nie wiedział co się dzieje, myślał, że pies jest zdrowy.
                Czasmi nowo upieczony właściciel psa nie ma pojęcia jak postepowac z nim, cos
                co jest niepokojącego dla wytrawnego psiarza, taki "nowicjusz" traktuje
                normalnie. Człowiek wszystkiego się uczy i trzeba na to trochę czasu.
                Nauczke ma napewno. szczęscie w tym nieszczęsciu, że trafił na lekarza, który
                zajął się psiną. Oby piesek wyzdrowiał i dawał dużo radości jedrkowi.
                pozdr, j.
              • Gość: jedrek Re: ku przestrodze IP: *.wroclaw.mm.pl 26.08.04, 12:34
                jeszcze raz dzięki za rady, po prostu przy tej ilości opinii (wy, plus ludzie ze sklepów, plus wet) można się w tym było pogubić. I może się pogubiliśmy, ale między jedną wizytą u weterynarza a drugą minęły tylko dwa dni, więc chyba zachowaliśmy się rozsądnie. Na szczęście ten weterynarz chyba już opanował sytuację. Dam znak wieczorem, jak druga wizyta minęła.
                pozdrawiam
                • Gość: lw Re: ku przestrodze IP: *.crowley.pl 26.08.04, 15:00
                  skorzystam z okazji i wytłumaczę parę rzeczy,co się może przyda osobom w
                  podobnej sytuacji
                  1.szczepionka to specjalnie przygotowane zarazki-wirusy,bakterie-przygotowane to
                  znaczy np.osałbiona ich zjadliwość np. przez rozmnażanie ich na komórkach innych
                  niż komorki gatunku zwierzęcia u którego wywołują chorobę,takie tzw.atenuowane
                  szczepionki dają zwykle wyższą odporność ponieważ żywe wirusy namnażają się w
                  organizmie,a więc przebywają w organizmie dłużej a więc dłużej pobudzają układ
                  odoprnościowy osobnika któremu zostały wszczepione,ryzyko ich stosowania jest
                  jednak takie,że wirusy mogą zmutować do postaci zjadliwej,albo namnażając sie
                  zbytnio osłabić organizm,i dodatkowo dostają się z wydzielinami i wydalinami do
                  środowiska(tak więc takich szczepionek nie stosuje się z wirusów lub bakterii
                  rzadko występujących,łatwo mutujących albo bardzo zjadliwych(=mocno
                  chorobotworczych),bo trudno jest je osłabic na tyle aby były bezpieczne
                  są też szczepionki z zabitych zarazków-tzw.inaktywowane-do takich szczepionek
                  dodaje się substancje drażniące(adjuwanty),aby układ odpornościowy mocniej
                  zareagował na takie martwe zarazki albo tylko ich fragmenty(np.szczepionki
                  przeciw białaczce kotów i chyba HIV u ludzi są takimi
                  szczepionkami-bezpieczniej)-te fragmenty,dzięki którym jak układ odpornościowy
                  wytworzy przeciwciała,to będzie mógł zniszczyć zarazek

                  i teraz najważniejsza sprawa-ponieważ szczepionka to jakby kontrolowane
                  zakażenie,to wiadomo,że odporność(reakcja ukladu odpornościowego na zakażenie)
                  nie wytworzy się w kilka dni-to jest cała wielka machina następujących po sobie
                  reakcji-najpierw jedne komórki odpornościowe muszą poznać,że ten zarazek to coś
                  obcego,nie własna komórka,potem komórki odpornościowe muszą "pożreć" intruza,bo
                  tylko one mogą pokazać fragmenty rozłożonego zarazka nastepnym komórkom układu
                  odpornościowego(tzw.prezentacja antygenu czyli czyli czegoś obcego niż własne
                  geny tak to można ująć w obrazowo)-te komorki dopiero uczą się wyglądu zarazka i
                  jedne z nich zostają komórkami pamięci odpornosciowej(immunologicznej z
                  grec.),które po ponownym zetknięciu z zarazkiem,wydzielają specjalne
                  substancje,że rozpoznały intruza i "wołają" resztę kómrek odpornościowych do
                  ataku(już bez tego pierszego etapu-pożerania i prezentowania zarazka),cześć
                  komórek pamięci to takze te które produkują przeciwciala,czyli cząsteczki
                  dopasowane do fragmentów zarazka i blokujące je(uniemożliwiają one
                  np.wirusom,które aby się rozmnożyć muszą wejsć do komórek i tak je
                  "zbajerować",żeby zaczeły produkować samego wirusa)albo umożliwaijące innym
                  komórkom odpornościowym przyczepienie się do takiego przeciwciała z wirusem i
                  zniszczenia tego wirusa
                  i jest jeszcze jeden problem-przeciwciała są małymi białkami,więc po niedługim
                  czasie ulegają rozkładowi(stąd potrzebne te komórki pamięci)-i jeśli mama
                  szcznieczka była szczpiona lub przechorowała chorobę to przekaże mniejlub więcej
                  takich przeciwciał przez łożysko i przez pierwsze dni z mlekiem-takie
                  przeciwciała(tzw.odporność bierna,bo szczeniak sam jej nie wytwarzał,tylko
                  ją"dostał") mogą zbyt szybko zniszczyć wirus ze szczpionki,i układ odpornościowy
                  nie "nauczy się" go aby móc potem rozpoznać i zniszczyć-dlatego są robione
                  specjalne szczpionki dla szczeniaków,które mają więcej cząstek zarazka aby
                  nadrobić te wyłapane przez przeciwciała,oraz ostatnią dawkę szczepionki podaje
                  się po 12 tygodniu życia(skoro wiadomo jak wytwarzanie odpornosci jest
                  skomplikowane,ze może to osłabiać np.zarobaczenie-bo układ odpornościowy jest
                  truty wydalinami pasożyta no i jeszcze zajęty próbą zwalczenia pasożytów to
                  łatwo się też domyślić,że na jedną dawkę szczepionki,i to jeszcze często złożoną
                  z kilku naraz różnych wirusów i bakterii,na każdy z tych zarazków może układ
                  odpornościowy nie zareagować w pełni-i tu uprzedzę pytanie-to może szczepic
                  każdy zarazek w osobnej szczepionce?-tylko,że układ odpornosciowy potrzebuje
                  około 2 tygodni na reakcję,więc przyjmując podstawowe najgroźniejsze 4 choroby
                  i fakt,ze trzeba je powtórzyć po 12 tygodniu życia to szczepienia,a więc jeszcze
                  brak odpornosci na któryś z zarazków-zajełyby 2x4 szczepionki co 2 tygodnie
                  czyli 16 tygodni(i odpornosć na ostatnią powtrzoną szczpionkę byłaby dopiero po
                  2 tygodniach czyli w 18 tygodniu)

                  druga ważna sprawa-jeśli nie wiadomo czy szczeniak przy mamie był odpowiednio
                  izolowany,to może się okazać,że zanim dostanie pierwsza szczepionkę w wieku 6
                  czy 8 tygodni,to zdąży się zarazić-i tu jest problem-bo w kazdej chorobie jest
                  tzw.okres prepatentny(bezobjawowy-czyli okresod zarazenia do momentu pojawienia
                  się objawów klinicznych widocznych,a spowodowanych uszkodzeniem przez wirusa
                  komórek,które zmusił do jego powielania,a potem je rozrywają nowe czastki
                  wyprodukowanego wirusa i atakują nastepne napotkane komórki)i za nic w świecie
                  nie da się tego stwierdzić badając psa klinicznie-jedynie nowoczesne metody
                  np.PCR są w stanie wykryć małe ilości wirusa w tej fazie choroby głównie jeszcze
                  we krwi-zanim zaatakuje komórki(nie można szukać przeciwciał-czyli tzw.badanie
                  serologiczne),bo one powstają najwcześniej po około tygodniu-a zbadać drogą i
                  jeszcze mało dostępną metodą psa,wyglądającego zdrowo,na wszystie możliwe choćby
                  te 4 najważniejsze choroby dla szczeniaka,to jeszcze nie w tym stuleciu chyba
                  tak więc są takieogólne zasady,aby zminimalizować przez zaszczepieniem ryzyko,że
                  piesek jest już zakażony ale nic nie widać-np.po kupnie psa nowy właściciel
                  powinien go odrobaczyć(aby do szczepienia nie był już osłabiony pasożytami)i
                  przez 7-10 dni izolować,czekając aż ewenualnie minie okres prepatentny choroby,w
                  tym7-10 dniu bada się szczeniaka,m.in temperaturę(choć tu nawet stres z wizyty w
                  lecznicy może spowodować gorączkę)-gorzej jak do lekarza wet.przychodzi hodowca
                  ze szczeniakami i zapewnia,że szczeniaki izoluje,a nie robi tego,i szczpione są
                  szczenięta w okresie prepatentnym,a potem kłopot ma nowy właściciel,albo też po
                  pierwszej szczepionce,zanim wytworzy się odpornosć,hodowca lub nowy właściciel
                  nie izoluje psa(a wirusy parwo i nosówki są w środowisku,zwłaszcza w
                  chłodniejszych porach roku-gdy tak jak szczpionka jest chłodzona tak i wirus
                  naturalny jest niejako zakonserwowany poza organizmem,w wydalinach,np.dorosłych
                  psów,które są odporne-ale nie zawsze odporność chroni przed samym
                  zakazeniem,najczęściej chroni przez masowym namnożeniem wirusa i wywołaniem
                  choroby-1 gram psiaka chorego na parwowirozę=krwotoczne zapalenia żoładka i
                  jelit wirusowe,zawiera az tyle cząstek wirusa,że może się zakazić z niego około
                  miliona psów jak wyliczyli naukowcy,a w resztkach po takim kale wirus może
                  przeżyć zależnie od temperatury i np.słońca-czyli w cieniu,nawet 6 miesięcy)

                  tak więc szczepienia pierwsze u szczeniaka to niejako wyscig między pobudzeniem
                  organizmu do wytworzenia odpornosci na najgroźniejsze zarazki,a możliwoscią
                  kontaktu w otoczeniu z zarazkiem,i zakażenim

                  jeśli zaś chodzi o odrobaczanie-to pyrantelum nie działa na psa,czy człowieka(bo
                  wtedy porailby im układ nerwowy),ale na pasożyty-i zdarza się,że tak jak
                  bakterie na antybiotyk,pasożyty uodpornią się na lek przeciwpasożytniczy,jest tu
                  wyższa szkoła jazdy-bo pasożytów jest dużo,nie każdy preparat działa na danego
                  pasożyta-pyrantelum działa dobrze na nicienie,więc i najczęstszą,glistę psią,ale
                  słabiej działa na włosogłówki,a nie działa w ogóle na tasiemce,trzeba tez
                  iwedziec jak dany pasożyt się rozwija w psie i gdzie go można znaleźć-bo jedne
                  leki nie wchłaniają się z jelit,jak np.pyrantelum,a więc nie będzie działał na
                  tzw.larwy wędrujące glisty po innych narządach,płucach,wątrobie i krwi
                  a pnieważ gdyby u szczniaczka z malutkimi naczyniami,słabego dac preparat
                  wchłaniający się z jelit do zabicia glisty psiej,to mozna sobie wyobrazic co
                  taka martwa larwa mogłaby pozatykać i co narobić zostając wątrobie czy
                  płucu-bezpieczniej jest jak się na nią przyczaic(bo wiadomo ile mniej więcej
                  wędruje)i za 2 tygodnie podac znów
            • Gość: muuu Re: ku przestrodze IP: 195.94.216.* 26.08.04, 12:40
              Miałam podobny przypadek.

              Do firmy przywiózł pan pieska, powiedział ze to bedzie piesek firmowy, obronny.
              Owczarek niemicki , 9 tyg. wygladał jak jedno wielkie nieszczęście.
              Ukradlam i zaniosłam do weterynarza, na wstepie odrobaczenie. odpchlenie itd.
              Postanowiłam, ze psiaka oddam znajomej (domek, ogródek - a nie betonowa firma).
              Jednak pies po kilku dniach przestawał jeść. Czasami cos podskubał, ale z ręki.
              Potem była biegunka. W nocy obudził mnie dziwny dzwięk, a to jemu tak sie
              przeokropnie przelewało w brzuszku. Spróbowałam dac mu jeść, kusiłam wszystkim,
              ale nie jadł, nie pił. Wkońcu już tylko leżał, a ja płakałam. Gdy tylko
              otworzyli klinikę, zapakowałam go i w droge, ale przed wyjściem zrobił jeszcze
              kupke w postaci mazi z odrobinami krwi i zwymiotował taką szarą ślina czy
              czymś - wypisz, wymaluj parwowiroza.
              U weta dostał zastrzyki, kroplówkę i zakaz karmienia do wieczora.
              Jak mu dałam wieczorem ryż z kurczakiem to mało miski nie zjadł.
              Już myslałam że jest wszystko ok, dostawał jeszcze kilka dni zastrzyki, jednak
              dwa trzy dni po kuracji,znowu zrobił sie dziwny i zrobił kupke z wielkim
              obślizłym robalem który jeszcze sie ruszał.poszłam jeszcze raz do weta ,
              odrobaczył po raz drugi.
              Reszte znam tylko z opowieści, bo zawiozłam go do znajomej.Podobno zaraz po
              przyjeździe zrobił jedna, białą kupke (tzn. cała z robaków) i wyzdrowiał.

              Jak jesteście zainteresowani to moge na foto zapodać jego zdjecia jak był mały
              chory i jak wygladał 2 mies. później. Ma na imię Fokus.

              Pozdrawiam
              • Gość: jedrek Re: uff, chyba już wszystko ok :-) IP: *.wroclaw.mm.pl 27.08.04, 10:56
                chyba sytuacja opanowana, wszystko powinno być dobrze :-)
                najpierw jeszcze przed kolejną wizytą nakrzyczała na mnie, że chce jeść, bo widział jak sobie robię, później nakrzyczała, że za mało dostała! wciągnęła pół puszki specjalnej eukanuby, u weta nawet nie było kroplówki kolejnej bo Pani stwierdziła, ze już nie trzeba, dostała tylko zastrzyk w dopcię, dziś będzie kolejny i niedziela - mamy nadzieję - tylko do kontroli.
                Je już normalnie, tylko na razie dajemy jej jakąś specjalną eukanubę. Od przyszłego tygodnia ją przestawiamy na bardziej normalne jedzienie bo na tym to z torbami pójdziemy ;-) (10 złoty puszka! suche trochę tańsze, też już je). Trochę nas martwiło, że teraz znowu długo kupy nie robiła, ale wreszcie dziś rano zrobiła... normalną. Cieszyliśmy się jak dzieci (jakby ktoś nas zobaczył, że się cieszymy z kupy pieska...).
                I generalnie chyba problemy jelitowe miały związek z cała sytuacją, zmianą otoczenia itp.
                Teraz już szaleje tak, że momentami mamy jej dość ;-)
                Pozdrawiam wszystkich i dzięki za rady, a my dla wszystkich co bedą mieli jakieś problemy ze szczeniakami mamy jedną radę: IDŹCIE OD RAZU DO DOBREGO WETERYNARZA. Nie ma z czym czekać
                jeszcze raz pozdrawiam
                • lipcio Re: uff, chyba już wszystko ok :-) 27.08.04, 12:43
                  jedrek - nie ma codow - dobra karma jest zbilansowana i musi kosztowac :-) ale
                  przynajmniej wiesz ze pies je to co powinien

                  moje zdanie jest takie ze nie powinienes zalowac na dobre jedzenie szczegolnie
                  u szczeniaka - pies musi rosnac i sie dobrze rozwijac

                  cieszymy sie twoim szczesciem - pozdrowionka
                  • jedrek77 Re: uff, chyba już wszystko ok :-) 27.08.04, 13:17
                    normalne jedzenie w sensie jakaś normalna eukanuba, bo ta jest jakaś specjalna
                    dietetyczna na razie, i dlatego tyle kosztuje
                    pzdr.
                    :-)
                    • Gość: Blueberry Re: uff, chyba już wszystko ok :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 14:04
                      cooz - z doswiadczenia wiem jak bola takie puszki po 10 zlotych za sztuke. ja
                      czyms takim karmilam mojego psa aby wrocil do normalnej wagi (po operacji mial
                      8 kilo nieodwagi co na nierocznego psa bylo duza roznica). karmilam hillsem
                      ktory mial "skondensowane" wlasciwosci odzywcze czyli duzo w malej ilosc.
                      wychodzilo 1,5 puszki dziennie. po 3 tygodniach pies wrocil do normalnej wagi.
                      co swiadczy o tym ze czasem warto zaplacic.
                      z karm dobrych ale juz nie tak drogich moge polecic acane (www.acana.pl). ale
                      jesli psina je eukanube a stac was na nia (tz ta normalna sucha) to przy tym
                      zostancie.
                      ciesze sie ze juz jest ok. pozdrawiam
Pełna wersja