Coraz mniej lubię swojego kota :-(

IP: 195.94.222.* 31.08.04, 08:56
Cztery lata temu przygarnęliśmy ok. dwuletniego wykastrowanego kota. Dostaje
do jedzenia karmę, którą najbardziej lubi, wychodzi na dwór kiedy chce
(ogródek), może szwendać sie po całym domu, podporządkował sobie dwie domowe
suki, ma kuwetę z czystym żwirkiem, swoją poduchę do spania (chociaż
zazwyczaj sypia ze mną w łóżku). Jest szczepiony, odrobaczany. Jednym
zdaniem: zadbany i hołubiony. To, że nie wskakuje na kolana i nie przepada za
głaskaniem, nie przeszkadza mi (sama nie jestem zbyt towarzyska;-). Niestety,
z kuwety korzysta nader rzadko, za to z upodobaniem obsikuje (zaznacza)
przeróżne domowe sprzęty. Ostatnio załatwił mi tak nową pralkę, a jego mocz
wgryzł się na stałe w emalię - nie do odmycia malownicze żółte zacieki.
Doszło do tego, że rano robie obchód domu sprawdzając, co raczył obszczać!!
Dziś kuchenkę mikrofalowa, kilka dni temu pojemnik na chleb!!! Mam wrażenie,
że sytuacja się pogarsza, wet nie umie nic na to poradzić. A to co się dzieje
po stesujących sytuacjach, np. podaniu kropli do uszu, wolę nie pisać - leje
na wszystko!!!! Lubię to cholerne zwierzę, przez myśl mi nie przejdzie, że
mogłabym się go pozbyć, ale sytuacja zaczyna mnie przerastać i robi mi się
słabo, kiedy myślę o wielu następnych latach z tym zaszczańcem! HELP!!!
    • bzdzlagva Re: Coraz mniej lubię swojego kota :-( 31.08.04, 09:03
      nie dawaj mu wody to nie będzie szczał. proste.
      • sliwka1977 Re: Coraz mniej lubię swojego kota :-( 31.08.04, 09:26
        Z tą wodą to oczywiście żart? Idź do dobrego weterynarza, moi znajomi mieli
        podobny problem ze swoją kotką, która nagle zaczęła sikać na łóżko. Poszli do
        wet. zrobił jakieś badania, podał jakiś antybiotyk, chyba przeszło, ale
        ostatnio nie rozmawialiśmy o tym, więc nie wiem na pewno. pozdrowienia
        • bzdziagva "b z d z l a g v a" to pan_pndzelek 31.08.04, 12:30
          Zalezy mu szalenie aby mnie kompromitowac na kazdym odwiedzanym przez mnie forum...Smutne ale prawdziwe.
          Pozdrawiam
    • Gość: Leaf Re: Coraz mniej lubię swojego kota :-( IP: 195.245.217.* 31.08.04, 09:26
      Problem z moją kotką nie jest może identyczny (zakryta kuweta na szczęście jej
      wystarcza), ale za to kicia jest zupełnie aspołeczna. Też jest kotką po
      przejściach, wziętą ze schroniska. Też ma ulubioną i urozmaiconą karmę na każde
      żądanie, czystą wodę, żwirek, mieszkanie na wyłączność (żadnego innego
      zwierzęcia), zabawki i nas - lubiących koty i potrafiących o nie zadbać. A
      kicia zachowuje się jak terrorystka: dzikie harce przez calutkie noce (śpi, jak
      państwo nieprzytomni wychodzą do pracy), gryzienie rąk (wcale nie delikatne i
      zabawowe), demolowanie każdego sprzętu w mieszkaniu i wyniosła ignorancja nas -
      swoich opiekunów (z wyjątkiem dzikiego dopominania się o smakołyki). Nie jest
      to mój pierwszy kot i wiem, czego mniej więcej można się spodziewać po tych
      stworzeniach - na plus i na minus - ale tym razem jestem trochę bezradna. Nie
      wiem, jak złapać z nią kontakt, jak się zaprzyjaźnić, jak wyegzekwować jakieś
      przyzwoitsze zachowanie. W dodatku kot nie był dzikim, podwórkowym kotem, lecz
      wychowywał się w domu, z którego został potem wyrzucony. Kicia jest jeszcze
      dość młoda (nie ma jeszcze roku), wysterylizowana, liczę więc, że z wiekem
      trochę jej przejdzie. Poradźcie, jak z nią postępować.
    • rezurekcja Re: Coraz mniej lubię swojego kota :-( 31.08.04, 10:27
      Gość portalu: pixi napisał(a):

      > ale sytuacja zaczyna mnie przerastać i robi mi się
      > słabo, kiedy myślę o wielu następnych latach z tym zaszczańcem! HELP!!!

      poczytaj tu:

      www.vetserwis.pl/nefrologia.html
      i moze przejdz sie do lekarza.
      Tez mielismy kota-lejka. Uff!...
      • Gość: pixi Re: Coraz mniej lubię swojego kota :-( IP: 195.94.222.* 31.08.04, 11:32
        Przecież piszę, że byłam u weta. On uważa, że Szekspir zachowuje się tak chcąc
        zaznaczyć swoją pozycję w domu, poprzez znaczenie terenu moczem. To nie jest
        normalne sikanie z kucaniem, tylko strzelanie na stojąco, tak jak to robią nie
        kastrowane kocury!! Zrobię mu dla świętego spokoju badanie krwi (uh, ale po
        powrocie będę miała), ale mam wrażenie, że nie są to objawy choroby nerek tylko
        psychika mu szwankuje!!Przeczytałam o niewydolności nerek, objawy nie bardzo
        pasują (może z wyjątkiem zapachu z pyska, który ustąpił po zdjęciu kamienia i
        usunięciu kilku zepsutych zębów). Ale badanie zrobię.
        • rezurekcja Re: Coraz mniej lubię swojego kota :-( 31.08.04, 12:26
          Gość portalu: pixi napisał(a):

          > Przecież piszę, że byłam u weta.

          ktory uwaza,ze kotu psychika szwankuje. Badania powinny wykazac, czy ma racje,
          czy nie.

          > zaznaczyć swoją pozycję w domu, poprzez znaczenie terenu moczem. To nie jest
          > normalne sikanie z kucaniem, tylko strzelanie na stojąco, tak jak to robią nie
          > kastrowane kocury!!


          no, ale Twoj jest kastrowany... Byc moze nadal zaznacza teren. Niektorym kocurom
          po kastracji zaznaczanie nie przechodzi.

          > ale mam wrażenie, że nie są to objawy choroby nerek tylko

          Niektore koty leja, kiedy sa zestresowane. Radą na to jest ponoc wieksza ilosc
          czulosci.
          Moze poobserwuj go uwazniej, moze umyka Ci jakis istotny w calosci detal
          zachowania?

          Powodzenia
    • Gość: VIP-1 pieluchy mu zakladaj IP: *.cwshs.com 31.08.04, 13:18
      to chyba lepsza rada niz ta
      z niepodawaniem wody
      • Gość: pixi Re: pieluchy mu zakladaj IP: 195.94.222.* 31.08.04, 13:40
        o matko, jak ja uwielbiam takie dowcipasy!!! Szalenie zabawne, twórcze i
        wnoszące wiele konkretnych informacji. Może na forum-humorum z takim wybujałym
        poczuciem humoru???
        • g.i.jane Re: coraz mniej lubie swojego kota 31.08.04, 14:23
          Pixi, moim zdaniem Twoj kot jest zle wykastrowany. Pan dr Dorota Suminska , w
          radiu TOK, nazwala taki rodzaj kastracji "kastracja na wesolo". Tez mam jednego
          kocura na wsi tak wykastrowanego: nie korzysta z kuwety, sika na stojaco. Na
          szczescie nie znaczy domu.

          Leaf, co do Twojej kotki to po sterylizacji i z wiekiem powinna sie uspokoic.
          Generalnie powinniscie sie starac nie dawac jej sie wysypiac w dzien.
          • Gość: Leaf Re: coraz mniej lubie swojego kota IP: 195.245.217.* 31.08.04, 14:56
            W tygodniu to niewykonalne - pracujemy oboje co najmniej 8 godzin i po powrocie
            zastajemy wyspanego kota, który zaczyna się popisywać. W nocy ma apogeum - z
            niepokojem czekam, aż się w końcu wkurzą sąsiedzi z dołu - ile można słuchać
            tej kociej galopady (słychać, słychać te kocie łapki zgrzytające na wirażach na
            parkiecie), tych odgłosów spadających przedmiotów, szeleszczących torebek
            wyciąganych z różnych zakamarków ... Jak uspokoić kota? Usiłuję ją podtuczyć,
            żeby była bardziej ociężała, ale na razie to nie wychodzi... Help.
            • g.i.jane Re: coraz mniej lubie swojego kota 31.08.04, 15:06
              Wiem, ze to trudne bo sama przez to przechodzilam. Zapewniam Cie ze sie uspokoi
              a moze nawet utuczy, tak jak moja kotka, ktora w mlodosci byla prawdziwym
              potworem, w nocy szalala biegajac po nas, zamykanie drzwi nic nie dawalo bo
              godzinami potrafila na nie skakac, zeby ja wpuscic. W dodatku sikala do
              kwiatkow i byla tak wybredna przy jedzeniu, ze w ktoryms momencie myslalam ze
              po prostu sie zaglodzi. Na poprawe apetytu pomoglo przybycie drugiego kota, na
              uspokojenie pewnie tez troche pomoglo ale nie smiem Ci tego proponowac.
              Teraz ma 9 lat i nietesty tak sie utuczyla, ze ma ksywke Donica :). O nocnycm
              bieganiu od lat nie ma mowy.
              • Gość: Leaf Re: coraz mniej lubie swojego kota IP: 195.245.217.* 31.08.04, 15:24
                Dzięki za otuchę... Lubię tę małpiatkę mimo wszystko zwłaszcza, że przeszła
                trochę w swoim krótkim życiu. Ale rano, niewyspana, wymyślam jej szpetnie.Na
                razie popracuję nad jej masą - na szczęście apetyt jej dopisuje. Pozdrawiam Cię
                serdecznie g.i.jane.
          • rezurekcja Re: coraz mniej lubie swojego kota 31.08.04, 15:44

            g.i.jane napisała:

            > Pixi, moim zdaniem Twoj kot jest zle wykastrowany.

            a na czym polega zle wykastrowanie?

            > kocura na wsi tak wykastrowanego: nie korzysta z kuwety, sika na stojaco.

            bo moim zdanie on tak sika. Chociaz... to troche dziwne, bo do sikania koty
            raczej przykucaja.

            Mnie przed kastracja naszego kocura, wtedy 3-letniego, uprzedzano, ze po
            kastracji sie juz nie rozmnoży ale moze w dalszym ciagu znaczyc teren, poniewaz
            funkcje przejma nadnercza. Byc moze lekarz opisywal problem szerzej, ale ja po
            ponad 17 latach od tamtej operacji juz nie pamietam wiecej. Zapamietalam tylko,
            ze kot moze takze po kastracji znaczyc teren.
            Nasz nie znaczyl.
        • Gość: a-za Re: pieluchy mu zakladaj IP: *.res-polona.com.pl 31.08.04, 15:01
          Pixi, nie denerwuj się na dowcipnisiów, widocznie nie mieli takiego problemu i
          nie zdają sobie sprawy jak ta kocia przypadłość potrafi zatruć życie. Piszesz
          że kot jest kastrowany - czy jesteś tego pewna? Czy sama go zanosiłaś na zabieg
          i przed zabiegiem miał oba jądra w mosznie? Czy może powiedziano ci, że jest
          wykastrowany, żeby podnieść jego walory gdy tymczasem nie ma jąder bo jest
          wnętrem-czyli kotem którego jądra nie zstąpiły? Opisujesz typowe zachowanie
          znerwicowanego, pełnosprawnego samca, mającego fobie na punkcie białego
          emaliowanego sprzętu gospodarstwa domowego. Kastrat znaczy czasami teren ale
          robi to niezwykle rzadko. Jeżeli obsikuje na stojąco, z podniesionym do góry
          ogonem (strzela cuchnącym moczem) to na 99,9% co najmniej jedno jądro gdzieś w
          nim zostało. Jeżeli to wykluczone, jesteś pewna że lekarz pozbawił go obu
          jąder, to masz jakiegoś pecha. Spróbuj od działań standardowych: zmyj bardzo
          dokładnie wszystko co poznaczył. Nie stosuj octu dla zabicia zapachu, natrzyj
          te miejsca sokiem z cytryny. Jeśli to możliwe postaw obok miskę z jego
          jedzeniem. Kup w sklepie zoologicznym odstraszacz i spryskaj nim potencjalnie
          wrogie przedmioty oraz te które oblał. I najważniejsze - nigdy go nie karaj za
          te incydenty!! Udawaj że nic się nie stało, nawet z nim o tym nie rozmawiaj!!
          To jest bardzo ważne, karając go napędzasz błędne koło. On nie robi tego żeby
          ci dokuczyć. Ale najpierw upewnij się że oba jądra zostały usunięte. I nawet
          gdy masz zaufanie do obecnego weterynarza, poszukaj porady u innego.
          pozdrawiam, życzę powodzenia
          • Gość: pixi Re: pieluchy mu zakladaj IP: 195.94.222.* 31.08.04, 15:12
            wielkie dzięki, dało mi do myslenia to co napisałaś. Kota dostałam z
            informacją, że jest wykastrowany, ale nie od poprzednich właścicieli, bo ci go
            porzucili, więc pewności nie mam. Faktycznie muszę wybrać się na poważną
            rozmowę do weta. Ten mój jest ok, więc mam nadzieję, że porządnie zbada
            Szejkusia i coś się okaże. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja