Dodaj do ulubionych

lecznice w Krakowie - kastracja psa

IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.04, 12:44
Poszukuje namiarów na dobrą lecznicę dla zwierząt w Krakowie. Może ktoś zna
sprawdzonego weta? Chce wykastrować mojego psa ale bardzo się boje
ewentualnych komplikacji i zależy mi na tym żeby pies miał najlepszą opiekę.
Może znajdzie się ktoś, kto kastrował psa w Krakowie, orientuje się jaka jest
cena tego zabiegu i gdzie najlepiej go przeprowadzić.
Obserwuj wątek
              • Gość: do Mar.Gajko do Mar.Gajko IP: *.bis.krakow.pl / 81.21.194.* 30.09.04, 21:16
                A ja własnie polecam lecznicę na Chłopskiej i konkretnie doktora Gawora.
                Lecznica przed kazdym zabiegiem wykonuje pełne badania, pies ma starannie
                dobraną narkozę, wybudza sie natychmiast po zabiegu i dostaje wszelkie leki
                przeciwbólowe.
                Nie znaczy to, że poprzednio polecane lecznice sa złe! Poprostu lecznica na
                Chłopskiej nie zasługuje na złą opinię. I ma jeszcze tę zaleteę, że umawia się
                z lekarzem dokładnie na godzinę!
                A swoja droga co za problem z kastracją?? To chirurgicznie nie wiecej niż
                wyrwanie zęba.
                • mar.gajko Re: do Mar.Gajko 30.09.04, 21:29
                  Ja tam miałam b. przykre doświadczenia. Zakończone "zniknięciem" nawet ciała
                  kota, który był w leczeniu (i jescze mi kazano zapłacić za pobyt w Klinice).
                  Czyli kot umarł???, nie powiadomiono mnie, jak przyjechałam powiedziano mi, że
                  jest w leczeniuw klatce w klinice, jak chciałam zobaczyć, powiedziano mi, że
                  właśnie zdechł, a jak chciałam zobaczyć zwłoki, powiedziano, że już ich nie ma.
                  Czy można mieć zaufanie? Gdybym informowała się telefonicznie okazałoby się
                  zapewne, że dalej żyje i płacę za pobyt w klinice. Jednocześnie i żałosne i
                  makabryczne.
        • frred Re: lecznice w Krakowie - kastracja psa 28.09.04, 15:48
          Kiedyś niechętnie zgodziłem się, żeby moi starsi wysterylizowali (przez
          podwiązanie)kotkę. Nawet to - mimo, że małej nic nie wycięli - chyba był błąd.
          Zwierzak jest teraz osowiały i taki przetrącony psychicznie.

          Przy kocie można się zastanawiać, czy takie rozwiązanie nie jest mniejszym złem
          (bo koty się rozmnażają w niekontrolowalny sposób). Przy psie - jeśli mogę Ci
          coś doradzić - kastracja moim skromnym zdaniem jest w ogóle niecelowa
          (zwłaszcza, że ograniczy jego walory obronne).

          Mam obecnie drugiego psa (pierwszy zmarł w 1996r.), oba były samcami, żadnego
          nie kastrowałem i nie było z nimi najmniejszych problemów.

          Pozdrawiam
          • Gość: m Re: lecznice w Krakowie - kastracja psa IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.04, 18:54
            Ten pies nie ma żadnych walorów obronnych bo jest małym kundelkiem. Niestety
            potwornie przeżywa wszystkie cieczki okolicznych suczek. Nie ma mowy o
            normalnym spacerze - jest płacz, wycie, zapieranie się łapami. W domu to samo.
            Ciągłe błaganie, wypatrywanie suk przez okno. Ciągły miłosny dramat. Bo
            przecież prawie zawsze gdzieś w okolicy znajdzie sie suczka z cieczką. Czy nie
            uważasz że lepiej pozbawić go tej potrzeby niż skazywać na ciągła frustrację?
            Przecież nigdy żadnej suczki nie pokryje bo ja nie mam zamiaru mnożyć
            mieszkańców schronisk. Dla mnie to jest bardzo trudna decyzja. I
            przeanalizowałam dokładnie wszystkie za i przeciw. Po prostu moje i jego życie
            zaczyna coraz bardziej przypominać jakąś męczarnie. Jak inaczej mogę ten
            problem rozwiązać??
            • comma Do m 29.09.04, 00:25
              Moją sukę wysterylizowałam w kwietniu. Nie zauważam jakichkolwiek zmian w jej
              psychice. Nie zaczęła tyć, jest normalnym, zdrowym i wesołym zwierzęciem. Wiem,
              że ta operacja uchroni ją przed wieloma poważnymi chorobami o podłożu
              hormonalnym. Wielu moich znajomych kastrowało psy, z powodów podobnych do tych,
              o których piszesz. Nikt z nich tej decyzji nie żałował. Pozdrawiam :-)
              • Gość: Venus Re: Do m IP: *.vc.shawcable.net 29.09.04, 02:18
                >>Nie zauważam jakichkolwiek zmian w jej psychice. Nie zaczęła tyć, jest
                normalnym, zdrowym i wesołym zwierzęciem.<<<

                Ja tak samo, nie tylko mam dwa wyciete psy (jedno to suka) ktore zachowuja sie
                zupelnie normalnie, nie sa sfrustrowane ani grube, nieszczesliwe, osowiale,
                itp, ale jeszcze mialam dwa koty ktore tez nie tylko ze po kastracji byly
                dokladnie takie same to jeszcze pierwszy kocur, rosyjski niebieski byl silnie
                dominujacym kotem. I wielkim. A drugi byl bardzo drapiezny i polowal na myszy i
                sczury w ogrodzie, takze niestety ptaki. Ale te mniej.

                Mieszkam w kraju w ktorym niewysterylizowany pies nalezy do rzadkosci.
                I jakos te "powycinane" psy zachowuja sie normalnie, wygladaja normalnie, bawia
                sie normalnie i nie zuwazylam tez aby pies ktory jest dominujacy stracil swoja
                pozycje w hierarchii, nawet podczas spotkania z psem niewycietym.
                Ale zauwazylam ze zdecydowanie wyciety pies okazuje mniejsze
                zainteresowanie "konfrontacjami" .

                To samo dotyczy suk- kiedys ktos napisal ze suki po sterylizacji staja sie
                agresywniejsze.
                Staralam sie znalezc potwierdzenie tego na Internecie ale nigdzie nie
                znalazlam.
                Po prostu w to nie wierze.

                Z moich obserwacji wynika ze zadna z suk mi znanych nie stala sie bardziej
                agresywna po zabiegu, tak samo suki ktore spotykam na spacerze nie sa jakos
                szczegolnie agresywne.

                I tak samo nikt nie zalowal swojej decyzji wsrod ludzi ktorych spotykam na
                spacerze - a spotkalam ich juz mnostwo.

                Venus





                • Gość: vww Re: Do venus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 09:21
                  Poczekaj venus jeszcze trochę - a u suk zaczna sie problemy z nietrzymaniem
                  moczu. Najpierw będą posikiwać w czasie głębokiego snu. Później zjawisko
                  rozszerzy się na okres normalnej dziennej aktywności.
                  Jeżeli zatem tak radośnie propagujesz sterylizację suk, to dodawaj uczciwie, ze
                  suka praktycznie do końca życia musi miec podawane hormony.
                  Może w tej sprawie wypowie sie jeszcze Iw, nie jestem fachowcem, to tylko
                  wnioski z moich doświadczeń z trzema wysterylizowanymi sukami.
                  Każda operacja byla robiona u innego weta, wiec to chyba nie błąd w sztuce
                  popełniany przez jednego lekarza.
                  Jedno wiem na pewno: jeżeli nie zajdzie taka potrzeba - np. ropomacicze -
                  nigdy nie wysterylizuję suki. Wiem - teraz mi napiszesz, że jakby byla od razu
                  sterylizowana, to nie miałaby ropomacicza. No może i racja - ale patrz powyzej.
                  Najprostszym rozwiązaniem będzie po prostu nie miec suki.
                  No tak, ale niesterylizowane psy dopada powiększona prostata:))
                  Życie jest ciężkie.


                    • Gość: vww Re: sterylizacja, nietrzymanie moczu, hormony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 10:16
                      Piszą tam, że nietrzymanie moczu dotyczy zaledwie 2% suk.
                      Uważam, że ten procent jest o wiele wyższy.
                      Tutaj uczciwie napisano także o wadach sterylizacji - ale niektóre źródła
                      propagują sterylkę jako złoty środek, same zalety - aż się zastanawiałam,
                      czy te panie, ktore tak pięknie mi opowiadają, jaki to wspanialy los i błogie
                      życie czeka moją sukę, same aby też nie skorzystaly z dobrodziejstw tegoż
                      zabiegu.......więc żeby zaspokoić swoją ciekawosć, zadałam takowe pytanie owej
                      pani - zrobiła sie czerwona, zabulgotała, zakaszlała - w mgnieniu oka z
                      dobrodusznej mamci od suczek przeistoczyła sie w wiedźmę. No i w końcu nie
                      udzieliła mi żadnej odpowiedzi. Uciekłam:))
                      • pierozek_monika Re: sterylizacja, nietrzymanie moczu, hormony 29.09.04, 16:41
                        wiadomo, że sterylizacja to proces nieodwracalny. U zwierząt ten fakt jest
                        zaletą, a u ludzi poważną wadą. Powiem ci, że gdyby sterylizacja była legalna,
                        ja bym się jej poddała. Naprawdę. Bo mam dziecko i nie chcę więcej.
                        Popuszczanie u sterylizowanych suk występuje nieczęsto, i szybko problem znika
                        po podaniu zastrzyku hormonalnego, powtarzanego co pół roku. Wysterylizowanej
                        sce taki zastrzyk hormonalny już niczym nie zagraża, bo jak nie ma macicy i
                        jajników, to nie ma czego dostać guza.
                        Może jeszcze ten link - tu nie tylko o zaletach ale i wadach:
                        psiakosc.rokcafe.pl/materialy/sterylizacja-tak.php
                        psiakosc.rokcafe.pl/materialy/sterylizacja-zwm.php
                      • Gość: Venus Re: sterylizacja, nietrzymanie moczu, hormony IP: *.vc.shawcable.net 29.09.04, 18:47
                        Chcialabym ci zwroci uwage ze propaguja glownie jako zloty srodek p/ciazowy,
                        i tak jest.

                        Amerykanskie statystyki wykazuja ze wyciete psy (i koty) zyja przecietnie
                        dluzej niz niewyciete, i w lepszym zdrowiu.
                        Przede wszystkim dlatego ze sa spokojniejsze i nie pala sie tak do walk.

                        Nie oznacza to rzecz jasna ze sterylizacja to jest panaceum na wszlekie
                        problemy.

                        Poza tym, i bez sterylizacji psy choruja i popuszczaja.

                        Venus
                        ps- ja nie bede bulgotac- ja mam obydwa psy wyciete.


                  • venus22 Re: Do www 29.09.04, 10:01


                    Stare psy tak czy siak popuszczaja, nie jest wiec to jakis taki wyjatkowy skutek
                    uboczny.
                    Psy popuszczaja takze jak maja chore nerki i cukrzyce.

                    Poza tym nie koniecznie musi tak byc.



                    Przeciwnicy sterylizacji u kotow przeciez faszeruja swoje niewyciete kotki
                    hormonami aby zapobiec ciazy.
                    Musza to robic juz przed ukonczeniem roku zycia przez kota, jesli chca uniknac
                    ciazy przez nie wiem ile lat. To zdrowo?
                    (Nie wiem czy sukom tez sie daje hormony na zapobieganie ciazy.)

                    Juz wole dawac hormony mojej suce jak bedzie starsza i bedzie musiala.

                    Moja suka jak na razie zadnych hormonow nie bierze, ma okolo trzy lata.
                    Starsze suki znajomych tez nie musza.


                    Tak czy siak jesli chodzi o zdrowie to jest wiecej pro niz contra sterylizacji.

                    Ale mnie najbardziej chodzi o niedopuszczenie do rozmnazania.

                    W Polsce sie pewnie takich statystyk nie prowadzi ale w USA stwierdzono ze
                    sterylizowane zwierzeta zyja dluzej.

                    Venus

                    . Incidence can reach 20% in all spayed female dogs and 30% in spayed female
                    dogs weighing forty-four pounds or more.
                    Przypadki popuszczania moga osiagnac 20% wszystkich wysterylizywonaych suk i 30%
                    wysterylizowanych suk wazacych powyzej 40 funtow (18,14 kg) i wiecej
                  • mar.gajko do vww 30.09.04, 09:23
                    Cóż za idiotyzmy piszesz!? Moja suka jest po kastracji 9 lat. Ma w tej chwili
                    12. Żadnych hormonów nie bierze i nie brała. Żadnych kłopotów z nietrzymaniem
                    moczu nie ma. Któż ci takich rzeczy naopowiadał????????? I kto ci kazał podawać
                    sukom hormony. Jakiego ty masz weta??
                      • mar.gajko Re: do mar.gajko 30.09.04, 21:24
                        Dotyczy 2% suk. Ale masz pecha!!!!!! Wszystkie trzy zmieściły się w tych 2%.
                        To dlatego pozostałe sa OK. Prosty rachunek z 200 wysterylizowanych suk ty masz
                        3 i ktoś jeszcze jedną z tym problemem. Pozostałe 196 zwierzaki są
                        bezproblemowe.
                        • Gość: vww Re: do mar.gajko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 21:36
                          Co źródlo - to inne dane - tutaj podają już 20 %.

                          3. Sterylizowane psy mają problem z trzymaniem moczu.
                          U niektórych wysterylizowanych psów może wystąpić problem z kontrolowanem
                          wydalania moczu. Dotyczy to zwłaszcza suk, ale zdarza się również u samców
                          (Aaron 1996, Arnold 1997a). Wynika to najprawdopodobniej z tego, że brak
                          hormonów płciowych osłabia miesień zwieracz pęcherza moczowego (Gregory 1994).
                          Jedne badania wskazują, że problem niekontrolowanego oddawania moczu występuje
                          u 20% wszystkich sterylizowanych i kastrowanych psów (Arnold 1997a), inni
                          weterynarze twierdzą, że ten odsetek jest znacznie niższy (Thrusfield 1993).
    • renik.w Re: lecznice w Krakowie - kastracja psa 29.09.04, 17:31
      Zrobiłam dzisiaj wywiad i zadzwoniłam do kilku klinik weterynaryjnych .
      Interesował mnie temat kastarcji, sterylizacji . Każdy z lekarzy powiedział mi
      to samo - nie ma sensu kastrować psa jeśli nie ma ku temu wskazań medycznych
      (podobnie z suczkami). Dowiedziałam się również , że jeśli pies (suka)od
      początku jest odpowiednio wychowany to nie powinien uciekać , denerwować się
      itp . Wiem też że w stadzie piesków żyjących na wolności tylko para Alfa ma
      prawo do rozmnażania więc jeśli pies traktuje Ciebie jako przewodnika nie
      będzie szukał uciech :). Dotyczy to tak samo psów jak i suczek .
      pozdrawiam renik
        • Gość: m Re: lecznice w Krakowie - kastracja psa IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 17:59
          No widzisz, może mój pies jest ewenementem ale nie jest ani odrobinę
          dominujący, od początku ma ustaloną najniższą pozycję w rodzinie (a mam liczną
          rodzinę i małe dzieci). Ustępuje zawsze i w każdej sytuacji. Dlatego też nie
          sądzę aby to była kwestia hierarchii. Nawet jeśli przyjdzie do nas ktoś znajomy
          z psem to nasz pies pozwala mu wyjeść sobie wszystko z miski itp. Nie ma mowy o
          żadnej agresji. Z innymi psami albo się bawi albo je omija. Dobrze reaguje na
          komendy. Jedynie spotkanie z suką czyni go głuchym i ślepym na cały świat.
          Ja też rozmawiałam z weterynarzami. Akurat nie z krakowskimi bo tu nikogo nie
          znam ale z warszawskimi. I żaden nie odradził mi kastracji, przeciwnie,
          zachęcali mnie do niej. I nie mieli w tym żadnego interesu bo wiedzieli że
          jestem z Krakowa i nie zamierzam do nich z psem jechać ;-)
                  • comma A uwierzysz mi na slowo 29.09.04, 18:47
                    ze inaczej wyglada zycie zwierzat w naturze a inaczej pod ludzkim dachem? :-)
                    Nie neguje Twojego sposobu myslenia. A co do szczegolów, mysle, ze zoolog
                    wyjasni Ci to lepiej. Ja jestem tylko wlasicielka psa i dostrzegam zasadnicze
                    róznice w "mysleniu" mojej suki a "mysleniu" samicy wilka - o którym mam wiedze
                    co prawda teoretyczna, ale za to dosyc wnikliwa. Poza tym przekonuja mnie
                    doswiadczenia moich znajomych, z których czesc ma wysterylizowane zwierzeta, a
                    czesc nie. Stad, po zapoznaniu sie dodatkowo z informacjami na stronach
                    internetowych, oraz szczególowej, osobistej (nie telefonicznej) rozmowie z
                    weterynarzem - zdecydowalam sie na wysterylizowanie mojej suki. Oczywiscie
                    kazdy ma prawo do wlasnej decyzji, nikomu tego nie odmawiam. Jesli moge Cie o
                    cos prosic - opisz mi, jak poprzez wychowanie mozna uchronic suke przed rakiem
                    sutka?
                    • renik.w Re: A uwierzysz mi na slowo 29.09.04, 22:09
                      comma napisała:

                      > ze inaczej wyglada zycie zwierzat w naturze a inaczej pod ludzkim dachem? :-)

                      jednak chociaż życie wygląda inaczej to psy postrzegają je tak samo jak w
                      stadzie - to my jesteśmy ich stadem i jak musi tu panować hierarchia - albo
                      pies rządzi albo my .

                      > Nie neguje Twojego sposobu myslenia. A co do szczegolów, mysle, ze zoolog
                      > wyjasni Ci to lepiej.

                      niestety nie znam żadnego

                      Ja jestem tylko wlasicielka psa i dostrzegam zasadnicze
                      > róznice w "mysleniu" mojej suki a "mysleniu" samicy wilka - o którym mam
                      wiedze
                      >
                      > co prawda teoretyczna, ale za to dosyc wnikliwa. Poza tym przekonuja mnie
                      > doswiadczenia moich znajomych, z których czesc ma wysterylizowane zwierzeta,
                      a
                      > czesc nie. Stad, po zapoznaniu sie dodatkowo z informacjami na stronach
                      > internetowych, oraz szczególowej, osobistej (nie telefonicznej) rozmowie z
                      > weterynarzem - zdecydowalam sie na wysterylizowanie mojej suki. Oczywiscie
                      > kazdy ma prawo do wlasnej decyzji, nikomu tego nie odmawiam.

                      Cały czas uważam że jeśli nie muszę bardzo bardzo to tego nie zrobię - chyba że
                      mój pies oszaleje i nie będę sobie umiała z tym poradzić - no cóż czas pokaże

                      Jesli moge Cie o
                      > cos prosic - opisz mi, jak poprzez wychowanie mozna uchronic suke przed
                      rakiem
                      > sutka?

                      sterylizacja jej przed tym nie uchroni na 100%

                      renik



                      • comma Re: A uwierzysz mi na slowo 29.09.04, 22:37
                        renik.w napisała:

                        jednak chociaż życie wygląda inaczej to psy postrzegają je tak samo jak w
                        > stadzie - to my jesteśmy ich stadem i jak musi tu panować hierarchia - albo
                        > pies rządzi albo my .
                        Wiesz, nie do końca. Zwróć uwagę na fakt, że my opiekujemy się naszymi psami,
                        karmimy je, itp. W stadzie zwierzęcym, każde zwierzę musi samo zdobywać pokarm,
                        nierzadko w walce. Osobniki alfa są większe, zdrowsze, lepiej odżywione. Dzięki
                        temu płodne. Gorzej odżywione (a im niżej w hierachii tym słabsze) osobniki nie
                        są zdolne do rozrodu. Wolałabym nie przenosić tej prawidłowości na relacje z
                        moją suką. :-)

                        >Cały czas uważam że jeśli nie muszę bardzo bardzo to tego nie zrobię - chyba że
                        > mój pies oszaleje i nie będę sobie umiała z tym poradzić - no cóż czas pokaże

                        - absolutnie nie mam do Ciebie o to pretensji i uważam, że Twój pies i Twoja
                        decyzja :-) Nie uważam się za alfę i omegę, ani nie chcę nikogo pouczać. Mówię
                        za siebie i o swoich doświadczeniach.

                        > sterylizacja jej przed tym nie uchroni na 100%
                        Wiem, i nie o to akurat pytałam :-)
                        >
                        >
                        >
            • Gość: Venus Re: lecznice w Krakowie - kastracja psa IP: *.vc.shawcable.net 29.09.04, 18:55
              >>>>Interesował mnie temat kastarcji, sterylizacji . Każdy z lekarzy powiedział
              mi
              to samo - nie ma sensu kastrować psa jeśli nie ma ku temu wskazań medycznych
              (podobnie z suczkami). Dowiedziałam się również , że jeśli pies (suka)od
              początku jest odpowiednio wychowany to nie powinien uciekać , denerwować się
              itp . Wiem też że w stadzie piesków żyjących na wolności tylko para Alfa ma
              prawo do rozmnażania więc jeśli pies traktuje Ciebie jako przewodnika nie
              będzie szukał uciech :). Dotyczy to tak samo psów jak i suczek .
              pozdrawiam renik <<<


              Renik ja ci po prostu NIE WIERZE.

              Podejrzewam tez ze prowokujaco zadawalas pytania - tak aby ci opdowiedzieli po
              twojej linii.
              Ja zawsze podkreslam ze dla mnie nadrzednych celem sterylizacji jest
              niedopuszczanie do potomstwa,
              a zalety zdrowotne sa dodatkowym plusem.


              Nie opowiadaj ciagle bzdur- widze jak sie zachowuja niewyciete psy na spacerze
              (zdarzaja sie) - kazdy che kopulowac z suka w cieczce, czy maly czy duzy czy
              wazny czy niewazny.

              Tak samo niewyciete psy oblatuja takie suki i tez czasami probuja na nia
              wchodzic.

              Instynkt to instynkt, zaden pies mu sie nie oprze.

              I gdzie sa te stada pieskow na wolnosci?

              Venus

              • Gość: Venus Re: Do M,... IP: *.vc.shawcable.net 29.09.04, 19:09
                Jezeli przeszkadza ci zachowanie sie psa na spacerach do tego stopnia ze
                rozwazasz kastracje, to oczywiscie ze to zrob, bez zadnych wyrzutow sumienia i
                watpliwosci.

                Co to jest za przyjemnosc chodzic z psem na spacer ktory sie tak zachowuje,
                szarpie, piszcze, wyje, wydziera sie, wariuje, to nie spacer to meka.
                Z takim psem to zadna przyjemnosc. I po co tak? I pies sie meczy, i ty.

                Moi znajomi byli zagorzalymi przeciwnikami sterylizacji dopoki ich ogromny
                owczarek nie dojrzal.
                ja sie zaczal napalac na swojego pana (ktory glaskal suke i przeszedl jej
                zapachem) w domu to trwalo to przez kilka godzin po spacerze. W nocy pies
                wstawal i probowal kopulowac z fotelem.

                Na drugi dzien juz byl zapisany na zabieg.

                Pomysl tez o tym ze jesli twoj piesek jakos by sie dorwal do suczki to beda
                niepotrzebne szczenieta.

                Przeczytaj sobie wypowiedz Sumienia
                z watku Ciaza u suczki.

                Venus
              • renik.w Re: venus moja droga do Ciebie 29.09.04, 22:01
                Oj venus - musiałam aż pójść na aerobik żeby odreagowac te Twoje ataki i teraz
                mogę Ci odpisać .

                >
                > Renik ja ci po prostu NIE WIERZE.
                - to Twój problem moja droga venus :))

                > Podejrzewam tez ze prowokujaco zadawalas pytania - tak aby ci opdowiedzieli
                po
                > twojej linii.

                - nie jestem aż tak wyrafinowana

                > Ja zawsze podkreslam ze dla mnie nadrzednych celem sterylizacji jest
                > niedopuszczanie do potomstwa,
                > a zalety zdrowotne sa dodatkowym plusem.

                oki fajnie że masz swoje zdanie to Ci się chwali

                >
                >
                > Nie opowiadaj ciagle bzdur- widze jak sie zachowuja niewyciete psy na
                spacerze
                > (zdarzaja sie) - kazdy che kopulowac z suka w cieczce, czy maly czy duzy czy
                > wazny czy niewazny.
                >
                > Tak samo niewyciete psy oblatuja takie suki i tez czasami probuja na nia
                > wchodzic.
                >
                > Instynkt to instynkt, zaden pies mu sie nie oprze.

                nie wrzucaj wszystkich piesków do jednego worka - wet doradził mi żebym
                obserwowała psa i jeśli pojawi się taki problem i będzie on nie do zniesienia
                to dopiero zaproponował kastracje - jednak zaznaczył że absolutnie nie jest to
                regułą i dalej jestem przeciwniczką sterylizacji jeśli nie ma do tego
                zdecydowanych powodów
                >
                > I gdzie sa te stada pieskow na wolnosci?

                a myślisz że nie ma takich piesków ? przecież na wsiach psy latają stadami

                renik
                    • renik.w Re: Stada psów na wsi... :-( 30.09.04, 08:09
                      Ale to jest !!! i to tam powinno sie przekonywać ludzi do sterylizacji psów -
                      bo tam ich jest najwięcej !! te psy są zazwyczaj wychudzone i nie wyglądają
                      lepiej od tych w schroniskach . Ale skąd biedni ludzie ze wsi mają mieć 350 zł
                      lub 500zł na sterylizacje psa - jak sami nie maja na życie. Taka jest nasza
                      rzeczywistośc i obawiam się że się nie zmieni ...
                      • comma Re: Stada psów na wsi... :-( 30.09.04, 08:24
                        Zastanów się nad tym co piszesz - bez urazy. Gdyby ludzie w miastach nie
                        sterylizowali psów, to bezpańskie sfory biegałyby także po ulicach. Poza tym,
                        jeśli Twoje wypowiedzi czyta ktoś, kto mieszka na wsi, to może uznać, że lepiej
                        psa nie sterylizować - przecież sama to odradzasz i piszesz o swoich
                        watpliwościach oraz powołujesz się na opinie weterynarzy.
                        • renik.w Re: Stada psów na wsi... :-( 30.09.04, 09:40
                          comma napisała:

                          > Zastanów się nad tym co piszesz - bez urazy. Gdyby ludzie w miastach nie
                          > sterylizowali psów, to bezpańskie sfory biegałyby także po ulicach. Poza tym,
                          > jeśli Twoje wypowiedzi czyta ktoś, kto mieszka na wsi, to może uznać, że
                          lepiej
                          >
                          > psa nie sterylizować - przecież sama to odradzasz i piszesz o swoich
                          > watpliwościach oraz powołujesz się na opinie weterynarzy.

                          a owszem odradzam jeśli nie ma takiej potrzeby bo domyślam się że
                          odpowiedzialna osoba będzie pilnowała swojego pieska. Na wsi jest zupełnie inna
                          sytuacja - tam większość psów biega samopas i dlatego jest ich coraz więcej i
                          więcej , ale tam gdzie jest potrzeba nie ma środków - błędne koło ...
                          • comma Re: Stada psów na wsi... :-( 30.09.04, 10:22
                            Również w mieście najlepiej pilnowany pies/suka może uciec. Poza tym, moim
                            zdaniem lepiej wysterylizować sukę zdrową i młodą, niż starszą z ropomaciczem,
                            czy z guzami sutka. Oprócz tego cykl rozrodczy suki nie zawsze
                            przebiega "książkowo", wiele jest odchyleń od tej normy i można się łatwo
                            pomylić w ocenie, czy suka jest płodna czy nie. - Tu ukłon w stronę weterynarzy
                            i prośba o dokładne naświetlenie problemu. - Moja sunia jest bardzo żywym i
                            towarzyskim psem. Gdy miała pierwszą i jedyną cieczkę, przez miesiąc cały
                            spacer spędzała na smyczy (normalnie przez minimum 2 godziny bawimy się na
                            skwerku) chodząc przy nodze. Była też pozbawiona kontaktu z psami-samcami, z
                            oczywistych względów, a i niektóre suki reagowały agresją na jej zapach.
                            Pomijając kwestie ropomacicza, raka i urojonej ciąży, suka była też narażona na
                            stres sytuacjny. Sterylizacja rozwiązała te wszystkie problemy.
    • default Re: Z tą parą Alfa to prawda 30.09.04, 10:24
      Napadliście na renik, że bzdury opowiada, a naprawdę w stadzie tylko alfa ma
      prawo do rozmnażania. Psy żyją w domu, nie na wolności, ale "wilcze prawa"
      przenoszą na życie domowe. Mając jednego psa trudno to zauważyć, ale ja mam 3
      suki i jednego psa i widzę to dokładnie. Alfą jest jedna z suk i tylko ona ma w
      czasie cieczki czas, kiedy nadstawia się psu, zresztą on tylko za nią łazi.
      Kiedy tylko alfa dostaje cieczkę, natychmiast dostają pozostałe suki, ale nie
      nadstawiają się psu, ani on się nimi specjalnie nie interesuje, cieczki są po
      to, aby w tym samym czasie kiedy alfa się oszczeni, one miały objawy jak w
      ciąży urojonej (chęć opieki, laktacja) i mogły pomóc alfie w opiece nad jej
      szczeniakami. Tak się dzieje w wilczym stadzie, i tak samo w psim - niezależnie
      czy żyje ono na wolności czy w domu.
        • comma Re: Z tą parą Alfa to prawda 30.09.04, 11:33
          Ja na nikogo nie napadłam - przepraszam bardzo, zaznaczyłam, że nie jestem
          zoologiem, a podany przeze mnie przykład dotyczył zwierząt żyjących na
          wolności. Poza tym - moim zdaniem - inaczej może się kształtować sytuacja
          wtedy, gdy suk jest kilka, a inaczej, gdy suka jest jedna, w otoczeniu ludzi,
          którzy zachowują się siłą rzeczy inaczej niż zwierzęce stado.
          • pierozek_monika Re: Z tą parą Alfa to prawda 30.09.04, 11:51
            w pierwszej połowie tego roku wyszły dwa numery bardzo ciekawego periodyka
            (niesety nie spotkałam się z dalszymi numerami) pt Dogobserver. Jego autorzy
            podeszli do sprawy bardzo naukowo, dużo rzeczy dość ciężko to się czyta
            laikowi. Co ciekawsze informacje:
            - typowe zachowania wilka (żyjącego w naturze) znacznie się różnią od typowych
            zachowań psa, poprzez jego kontakt z człowiekiem
            - fazy rozwoju socjalnego wilka są zdecydowanie inne niż psa. U psa jest
            znacznie wydłużona faza wdrukowywania.
            to przecież ma ogromne znaczenie przy porównywaniu psów do wilków. Rzeczywiście
            pierwotne instynkty biorą górę, gdy bierzemy pod uwagę gromadę psów. Jednak,
            gdy pies jest jeden, a jego kompanami na codzień są ludzie, instynkty te są
            znacznie osłabione. I pomimo, że zajmuje on najniższą pozycję w swoim ludzko-
            psim stadzie, to w obrębie swojego gatunku ma pozycję jedyną - najwyższą. Taki
            pies może nie być pewien swojej pozycji, może nie podjąć próby zapłodnienia
            suki, ale będzie podniecony a jego gruczoły będzie ciężko pracował,
            przyczyniając się często do powstawania chociażby stanów zapalnych.
            • default Re: Z tą parą Alfa to prawda 30.09.04, 12:31
              Oczywiście, że jeden pies wśród ludzi zachowuje się inaczej. Dlatego napisałam,
              że mając jednego nie da się tych pierwotnych instynktów zaobserwować. A takie
              obserwacje są fascynujące, śledzenie układów w tym naszym stadku jest super
              ciekawe, dużo więcej można się nauczyć o psiej mowie ciała, o znaczeniu gestów,
              spojrzeń, póz, niż z niejednego podręcznika. Np. alfa ma takie jedno specjalne
              spojrzenie,trochę ze skosa, połączone z leciutkim drgnięciem wargi, które
              osadza natychmiast delikwenta na miejscu. Ostatnio mąż nie mógł się od niej
              opędzić przy stole, bo żebrała o jedzenie, żadne "odejdź, paszła" nie pomagało,
              w końcu ja spojrzałam na nią takim właśnie specjalnym wzrokiem i lekko uniosłam
              wargi - psica poszła jak zmyta. :)))
              • pierozek_monika Re: Z tą parą Alfa to prawda 30.09.04, 12:40
                heh bardzo ci zazdroszczę tej gromadki. Liczę, że kiedyś i ja będę miała dom, i
                będę miała szansę na takie obserwacje. Na razie musi my wystarczyć obserwowanie
                jedego psa i dwóch kotów (ale to nie to samo co kilka psów) i czytane na ich
                temat lektury :)
                • comma Re: Z tą parą Alfa to prawda 30.09.04, 14:25
                  Tak, obserwacja wzajemnych relacji między zwierzętami, to fascynujące zajęcie.
                  Ja niestety, jak na razie, mogę sobie pozwolić tylko na jednego psa (sukę,
                  gwoli ścisłości). Gdyby jednak warunki mi na to pozwoliły, z pewnością miałabym
                  jeszcze kilka.
                  • Gość: Venus Re: Z tą parą Alfa to prawda IP: *.vs.shawcable.net 30.09.04, 20:04
                    Wszystko ladnie fajnie, ale tak naprawde to zaden z was nie jest ani zoologiem,
                    ani psychologiem obserwujacym psy.

                    Powiedzenie ze pies to w prostej linii kuzyn wilka i w genach ma jego zachowanie
                    to lekka przesada.
                    psy przeszly dluga droge udomowienia - ilez juz to lat???- ich potrzeby,
                    zachowanie, zwyczaje a nawet sposob zywienia odbiega i to czasem w znaczym
                    stopniu od 'dzikich' wilkow.

                    Taka drobnostka np- czy wilkom ktos gotuje jarzyny i kaszke ktora potrzebuje pies?
                    Czy psy oprocz tych wychudzonych nieszczesnikow ze wsi zyja w konkretnych
                    stadach ktorym przewodzi Alfa male i female?
                    Domowe psy spotykajace sie na spacerach nawet nie maja szansy ulozyc prawdziwego
                    stada.

                    Czy jak domowa Alfa urodzi szczenieta czy wszystkie inne suki zajmuja sie jej
                    szczeniakami? jak przestaja pic mleko, znosza im jedzenie?
                    (Czy twoje nizsze ranga suki zajmuja sie szczenietami twojej Alfa, Default?)
                    Bo druga suka Wbx to jeszcze je pogryzla.


                    Poza tym, nie mozna porownywac jedego miniaturowego stadka takiego jak np. ma
                    Default do wilczego,
                    bo np w sytacji kiedy jedna z takich nizszych ranga suk wyrwie sie samotnie
                    na spacer w trakcie cieczki a dookola lataja rozognione psy - a juz nie ma obok
                    niej Alfa female ktora w domu ma wylaczne prawo do pokrycia - taka suka ma
                    szanse byc pokryta! i bedzie!

                    Nie ma co porownywac wilkow do psow - za wiele.

                    A tobie Reniku zwracam uwage- jak do tej pory WSZYSTKIE tu psy ktore "wpadly"
                    byly nie wiem jak pilnowane, z wyjatkiem Deafult psow.
                    Poza tym, wydaje mi sie ze polscy weterynarze nie dojrzeli jeszcze spolecznie.
                    Widac jakos im nie przeszkadzaja przepelnione schroniska, skoro tak beztrosko
                    uwazaja ze jak zdrowy to po co.
                    Moze jakby musieli je codziennie wlasnorecznie usypiac to by zmienili zdanie.

                    Venus






                    • default Re: Do Venus 01.10.04, 09:59
                      Gość portalu: Venus napisał(a):

                      > Wszystko ladnie fajnie, ale tak naprawde to zaden z was nie jest ani
                      zoologiem,> ani psychologiem obserwujacym psy.

                      I co z tego? Czy do obserwowania i wyciągania wniosków potrzebna jest wiedza
                      akademicka? Mieszkam z psami od ponad 30 lat, to chyba jednak dało mi jakąś
                      wiedzę na ich temat.
                      >
                      > Powiedzenie ze pies to w prostej linii kuzyn wilka i w genach ma jego
                      zachowanie to lekka przesada. psy przeszly dluga droge udomowienia - ilez juz
                      to lat???- ich potrzeby, zachowanie, zwyczaje a nawet sposob zywienia odbiega i
                      to czasem w znaczym stopniu od 'dzikich' wilkow.

                      Oczywiście, ja nigdzie nie napisałam, że psy mają identyczne zachowania jak
                      wilki, niemniej pewne cechy są podobne dla wszystkich psowatych gatunków.
                      Zachowania "wilcze" u psów domowych to raczej coś w rodzaju atawizmu. W
                      warunkach w jakich psy żyją, wśród ludzi, najczęściej pojedynczo, nie mają
                      szans na rozwinięcie tych atawistycznych zachowań, ale one w nich drzemią.
                      >
                      > Taka drobnostka np- czy wilkom ktos gotuje jarzyny i kaszke ktora potrzebuje
                      pies?

                      No tutaj to trochę bez sensu palnęłaś, bezdomny, błąkający się pies, któremu
                      nikt kaszki nie poda, zapoluje jak wilk - instynkt łowiecki jest u psów silny i
                      nawet te domowe, wypasione chętnie pogonią zwierzynę (lisa, zająca, czy choćby
                      mysz). Moje łapią myszy namiętnie, ale je tylko zagryzają, ale byłam świadkiem
                      jak bezdomna, głodna suka złapała, zagryzła i zjadła calutkiego zająca.

                      >Czy psy oprocz tych wychudzonych nieszczesnikow ze wsi zyja w konkretnych
                      > stadach ktorym przewodzi Alfa male i female?

                      Każda większa grupa psów ma jakąś ustaloną hierarchię, na pewno nie jest to tak
                      sztywne i znaczące jak w stadzie wilków (w końcu w takim psim, domowym stadzie
                      i tak najważniejszą figurą jest człowiek), ale jakiś podział ról zawsze się
                      kształtuje.

                      > Domowe psy spotykajace sie na spacerach nawet nie maja szansy ulozyc
                      prawdziwego stada.

                      No to jest oczywiste, psy mieszkające pojedynczo z ludźmi mają takie quasi-
                      stada psio-ludzkie, siłą rzeczy w takim stadzie są innego rodzaju układy.
                      >
                      > Czy jak domowa Alfa urodzi szczenieta czy wszystkie inne suki zajmuja sie jej
                      > szczeniakami? jak przestaja pic mleko, znosza im jedzenie?
                      > (Czy twoje nizsze ranga suki zajmuja sie szczenietami twojej Alfa, Default?)

                      Nie zadawaj głupich pytań Venus. Spodziewasz się, że odpowiem - tak, otwierają
                      lodówkę, szykują posiłek i podają szczeniakom? Tak jak napisałam, zjawisko
                      jednoczesnej cieczki u wszystkich suk w stadzie a jednocześnie gotowość do
                      pokrycia tylko alfy to kwestia instynktu, atawistycznego echa dawnych wilczych
                      zwyczajów, a nie konkretny "program działania". Niemniej - tak, pozostałe suki
                      opiekują się szczeniętami alfy, nawet nazywamy je "ciotki", nieraz pchają się
                      jedna przed drugą o pierwszeństwo w wylizywaniu dzieciaków.
                      >
                      >
                      >
                      > Poza tym, nie mozna porownywac jedego miniaturowego stadka takiego jak np. ma
                      > Default do wilczego, bo np w sytacji kiedy jedna z takich nizszych ranga
                      suk wyrwie sie samotnie na spacer w trakcie cieczki a dookola lataja
                      rozognione psy - a juz nie ma obok niej Alfa female ktora w domu ma wylaczne
                      prawo do pokrycia - taka suka ma szanse byc pokryta! i bedzie!

                      Oczywiście, że może się tak zdarzyć, chociaż jeszcze nigdy nie widziałam u
                      żadnej z moich suk chęci "oddania się" obcemu psu. Zawsze się odgryzają. Psy
                      żyjące od urodzenia w zamkniętej, małej "społeczności" są bardzo nieufne i
                      niechętne obcym psom. One nigdy np. nie bawią się na spacerach z innymi psami,
                      nie pozwalają się do siebie zbliżać, nie nawiązaują żadnego kontaktu.
                      >
                      > Nie ma co porownywac wilkow do psow - za wiele.

                      Za wiele nie, ale jednak to jedna rodzina, co by nie powiedzieć.

                      pozdrawiam,
                      def
                      • Gość: Venus Re: Do Venus IP: *.vc.shawcable.net 01.10.04, 20:47
                        Juz mi sie tak nie chce pisac, no ale.. pisze..

                        Po pierwsze wlasnie dlatego ze nie jestes zoologiem znasz sie tylko na psach
                        nie na wilkach i nie widzisz wielu zasadniczych roznic miedzy nimi,
                        po drugie ten caly watek byl skierowany do wszystkich a tobie zdalam tylko
                        jedno pytanie z autentycznej ciekawosci.

                        Nie wiem czy zwrocilas uwage na wypowiedz wbx ktora napisala ze jedna suka
                        pogryzla szczeniaka drugiej suki.

                        Moja uwaga na temat potrzeb pokarmowych psa a wilka odnosi sie do tego ze
                        niektorym sie wydaje ze pies powinien jesc to co jego dziki przodek jego wilk,
                        tymczasem pies na drodze ewolucji ma juz inne potrzeby, i chociaz w przypadku
                        takim jak opisujesz polowalby jak najbardziej to nie znaczy to ze bylaby to dla
                        niego calkiem zdrowa dieta.

                        W ten sposob chcialam tylko ogolnie zwrocic uwage ze chcociaz wilk i pies sa
                        spokrewnieni
                        jak najbardziej, to takie porowwnywania i odwolania do wilkow sa nieraz
                        zupelnie zle pojete.
                        Wilk to wilk, pies to pies, podobienstwa sa ale w gruncie rzeczy sa to dwie
                        zupelnie inne rzeczy.

                        I na koniec- absolutnie nie watpie ze masz bogate doswiadczenie o swoich psach
                        na podstawie 30 lat obserwacji, ale -wybacz bo nie pisze tego zlosliwe ani
                        zeby pomniejszyc twoje umiejetnosci- nie wydaje mi sie aby twoje obserwacje
                        mialy range naukowa.

                        pewnie jak najbardziej moglyby sie znalezc w studiach nad zachowaniem psow ale
                        watpie aby pokrywaly one kompletna wiedze akademickia, i wydaje mi sie ze juz
                        samo sformulowanie "wiedza akademicka" o czyms swiadczy.

                        Dla przykladu- co innego jest obserwujacy malpy straznik w Zoo co innego Jane
                        Goodall albo Diane Fossey.

                        jeszczeraz podkreslam, ze nie watpie w twoje umiejetnosci obserwacyjne, zwracam
                        tylko uwage ze to nie swiadczy o tym ze posiadlas absolutna wiedze o psach.
                        Posiadlas czesc, na pewno duza, ale z tego co roumiem glownie na podstawie
                        swoich wlasnych psow.

                        Venus









    • baskarek Re: lecznice w Krakowie - kastracja psa 01.10.04, 00:04
      Cześć,
      kochani, nie na tym forum o sensowności sterylizacji!
      Temat był inny!
      Mam mieszane uczucia na temat tego zabiegu, ale czasem jest to
      niezbędne.Zrobiłam to mojej 2-letniej suce, bo groziło jej ropomacicze.
      Mam wyrzuty sumienia bo z zawodu jestem położną(z pwołania), czyli idealistką.
      Nie ma dla mnie miejsca w obecnej służbie zdrowia.Jest mi jej bardzo szkoda,
      rozpieszczam ją, mam wyrzuty sumienia!! Ale wiem, że gdybym zwlekała jeszcze
      kilka cieczek, nie miałabym mojej BAJECZKI.
      Bardzo polecam lecznicę na Chłopskiej, a zwłaszcza dr Derkowskiego.Mam teraz
      dwa psy, którymi on się zajmuje, jest OK, kiedys ratował mi szczeniaka z
      nosówką, nigdy nie widziałam, żeby kyoś się tak poswięcał!!!!! Obiecałam sobie,
      że tylko tam będę leczyła moje psy. Do tej pory nie było żadnej wpadki z ich
      strony.
      Jeśli chodzi o zabiegi w narkozie, moja Bajka miała tam robione dwa razy, i
      zawsze było w porządku.

      Na prawdę serdecznie polecam,

      BASKAREK
    • baskarek Re: lecznice w Krakowie - kastracja psa 01.10.04, 00:08
      Gość portalu: m napisał(a):

      > Poszukuje namiarów na dobrą lecznicę dla zwierząt w Krakowie. Może ktoś zna
      > sprawdzonego weta? Chce wykastrować mojego psa ale bardzo się boje
      > ewentualnych komplikacji i zależy mi na tym żeby pies miał najlepszą opiekę.
      > Może znajdzie się ktoś, kto kastrował psa w Krakowie, orientuje się jaka jest
      > cena tego zabiegu i gdzie najlepiej go przeprowadzić.
      Jeśli chcecie rozmawiac o słuszności sterylizacji, załóżcie osobne forum.
      Chętnie podyskutuję na ten temat!
        • baskarek Re: dlaczego.... 01.10.04, 23:44
          Nie masz racji. To forum nie dotyczy rozważań na temat psiej psychologii
          (tudzież psychologii właścicieli tych psów), tylko konkretnych placówek
          weterynaryjnych, które MOZEMY sobie polecić, lub będziemy je sobie odradzać.
          Temat psychologii zwierząt mnie bardzo interesuje.Mam dwa bernardyny, w tym od
          szczeniaka sukę którą musiałam wysterylizować ze względu na grożące ropomacicze
          (2 lata), pół roku temu wzięłam psa trzy miesiące starszego od niej, który żył
          wcześniej w nieklatkowanej sworze gdzie był najstarszym reproduktorem.Mam
          mnóstwo pytań do posiadających swory psów i chciałabym jak najlepiej dla moich.
          Dlatego proponuję, by założyć forum PSYCHOLOGIA PSÓW.
          Pozdrawiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka