altesa
05.10.04, 14:27
W niedzielę na cmentarzu w Koniku Nowym pod Warszawą był dzień pamięci
zwierząt. Pojechaliśmy. Po drewnianym płotku i białym żwirze, którym
oznaczyliśmy we wrześniu miejsce pochówku, nie było nawet śladu. Rośliny
zniknęły, ziemia udeptana. Parę miejsc dalej stali zdenerwowani ludzie,
którym też "oporządzono" grób psa. Osoby z zarządu cmentarza stwierdziły, że
to bardzo częste zjawisko. Ciekawe. Tyle marmurów i granitów obok, a ktoś
połakomił się na rzeczy o wartości ok. 20 zł ??? Nie bardzo mi się chce
wierzyć, że zrobił to jakiś działkowicz, tym bardziej że płotek w sąsiednim
rzędzie był zadziwiająco podobny do naszego (kilka tak samo zniekształconych
sztachetek).
Właściciel chyba bardzo kochał swojego pieska na zasadzie "MÓJ pies ma prawo
wszystkich gryźć, załatwiać się gdzie popadnie i mieć rzeczy z grobu cudzego
psa, bo jest MÓJ ?". Nie uwierzę, że nie było go stać na kupienie, skoro było
go stać na opłatę cmentarną.....
Co o tym sądzicie ?