Gość: Jazon
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.10.04, 09:10
Czy ktos mógłby mi przynajmniej w przyblizeniu wyjaśnic mechanizmy myslenia
tych stworzeń? Starałem sie byc bardzo miły dla kota mojej narzeczonej-
głasakałem go jak akurat nie zdążył zwiać, kilka razy własnoręcznie go
nakarmiłem, próbowałem sie z nim bawic. Rany, przeciez razem z nia
przyniosłem to niekoleżeńskie stworzenie ze schroniska! Mimo to jakos nie
dałem rady sie z nim zaprzyjaźnic- w dodatku w pewnym momencie kotka miała
burze hormonów czy cos i uznała ze jestem najlepszym obiektem do wściekłych
ataków. W efekcie w odwiedziny chodziłem w grubych skarpetach (oczywiście
czynna obrona przed tym wstrętnym stworem nie wchodziła w grę- mam instynkt
samozachowawczy). Teraz juz jest podobno zdrowa, ale i tak na mój widok
dziwnie marszczy mordke i tak jakos dziwnie miauczy- nie wyglada to
przyjaźnie. No i syczy jak przechodzę, a jak juz ja pogłaszczę to zawsze
potem zaczyna sie myć- to mnie uraża:-/
O co może chodzic? W zasadzie zrezygnowałem juz z prób zaprzyjaźnienia sie z
tym kotem, ale nie mam pojęcia dlaczego akurat mnie tak często atakuje?
Wyczuł ze lubie psy? Jest zazdrosny o moja narzeczona? Nadepnąłem na niego
przypadkiem i nie zauważyłem? W zasadzie to martwie sie poniewaz niedługo
mamy razem zamieszkać (ja, narzeczona... i kot) no i jakos mnie niepokoi że
bede musial zasnąć w towrzystwie stwora który dla zabawy wydrapie mi oczy...