Do posiadaczy kotów- pytanie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 09:10
Czy ktos mógłby mi przynajmniej w przyblizeniu wyjaśnic mechanizmy myslenia
tych stworzeń? Starałem sie byc bardzo miły dla kota mojej narzeczonej-
głasakałem go jak akurat nie zdążył zwiać, kilka razy własnoręcznie go
nakarmiłem, próbowałem sie z nim bawic. Rany, przeciez razem z nia
przyniosłem to niekoleżeńskie stworzenie ze schroniska! Mimo to jakos nie
dałem rady sie z nim zaprzyjaźnic- w dodatku w pewnym momencie kotka miała
burze hormonów czy cos i uznała ze jestem najlepszym obiektem do wściekłych
ataków. W efekcie w odwiedziny chodziłem w grubych skarpetach (oczywiście
czynna obrona przed tym wstrętnym stworem nie wchodziła w grę- mam instynkt
samozachowawczy). Teraz juz jest podobno zdrowa, ale i tak na mój widok
dziwnie marszczy mordke i tak jakos dziwnie miauczy- nie wyglada to
przyjaźnie. No i syczy jak przechodzę, a jak juz ja pogłaszczę to zawsze
potem zaczyna sie myć- to mnie uraża:-/
O co może chodzic? W zasadzie zrezygnowałem juz z prób zaprzyjaźnienia sie z
tym kotem, ale nie mam pojęcia dlaczego akurat mnie tak często atakuje?
Wyczuł ze lubie psy? Jest zazdrosny o moja narzeczona? Nadepnąłem na niego
przypadkiem i nie zauważyłem? W zasadzie to martwie sie poniewaz niedługo
mamy razem zamieszkać (ja, narzeczona... i kot) no i jakos mnie niepokoi że
bede musial zasnąć w towrzystwie stwora który dla zabawy wydrapie mi oczy...
    • mysiam1 Re: Do posiadaczy kotów- pytanie 11.10.04, 09:32
      Przede wszystkim należy pomyśleć o sterylizacji/ kastracji kota, ale nie ze
      względu na Twoje bezpieczeństwo ;-).
      Poza tym kot sam sobie wybiera, kiedy chce być głaskany i pieszczony - na to
      nie mają rady nawet "starzy kociarze". Jest niezależny i już.
      Zaczekaj, aż sama zacznie do Ciebie przychodzić. Może być trochę zazdrosna o
      swoją panią, albo czuć się niepewnie, gdy pojawia się w domu "obcy".
      Biorąc ją ze schroniska uratowałeś jej życie - nie żałuj tego.
      A na kota "atakującego" najlepszy jest ...drugi kot :-) . W ten sposób będzie
      miał towarzystwo i nie będzie tak skoncentrowany na ludziach. Przy dwóch kotach
      pracy jest niewiele więcej niż przy jednym, a za to podwójna radość i zabawa :-)
      • Gość: Jazon Re: Do posiadaczy kotów- pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 10:09
        Chyba jest juz wysterylizowany... No wiesz ja rozumiem ze niezalezny, obcy itd,
        ale jednak dość regularnie widujemy sie juz jakies 3 lub 4 lata o ile pamietam.
        Chyba nawet kot powinien juz załapac aluzję... Natomiast co do idei drugiego
        kota jest to chyba lekarstwo w stylu "ulecz lub zabij":)
        A kot czasami do mnie przychodzi, ale w zasadzie nie wiem po co- niby obraca
        sie jak do głaskania, po czym natychmiast odchodzi. Zreszta w wiekszości
        przypadków ustawia się na taka odległość zebym musial sie wychylac do
        głaskania. Ogólnie mam szczęście jeżeli w takich sytuacjach nie próbuje mnie
        drapać (podobno sie tylko bawi:).
        W każdym razie dzięki za rady.
        • mysiam1 Re: Do posiadaczy kotów- pytanie 11.10.04, 10:34
          Drugi kot to naprawdę "poważna" rada - dwa się chowają o wiele lepiej i nie
          skupiają się tak na człowieku, nie są tak zazdrosne/zaborcze, nie nudzą się,
          nie polują na cudze nogi, bo bawią się ze sobą lepiej niż z człowiekiem.
          A poza tym kot taki już jest...potrafi być bardzo czuły i bardzo "przytulasty",
          ale za chwilę dać opazurzoną łapą ;-). Najlepiej podziwiać go,ale się nie
          narzucać ;-)
    • weatherwax Re: Do posiadaczy kotów- pytanie 11.10.04, 11:01
      Prawdą jest, że kot sam sobie wybiera, kiedy i przez kogo chce być g łaskany.
      Mam kolezankę-kociarę. Zawsze, gdy przychodziła, moja poprzewdnia kotka po
      prostu ją ignorowała. Nie pomagało wołanie, chodzenie za kote, na próby
      głaskania reagowała ucieczką. Kociara była niepocieszona. A inna koleżanka nie
      lubi kotów - kotka przychodziła do niej, ocierała się o nogi, wskakiwała na
      kolana, mruczała... Bez żadnych wysiłków drugiej strony.
      Stąd moja rada - nie zaprzyjaźniaj się z kotem na siłe, jeśli on tego nie chce
      możecie żyć oboki siebie.

      Jesli chodzi o agresywne zachowanie, zauważ kiedy kot cie atakuje. Koty nie
      cierpia głośnych krzyków i gwałtownych ruchów. Może dzieje się to wtedy, gdy
      podnosisz głos? Naet bez złych zamiarów - jesteś za głośny i kot ci to
      popkazuje. Nie można przy kocie biegać po mieszkaniu, bo też uzna to za
      zaproszenie do zabawy, pogoni i spróbuje cię upolować. Pazurami, oczywiście.
      Poobsewuj go przy okazji.

      Oczywiście może to też być kot neurotyczny, który akurat ciebie nie lubi, ale
      to się zdarza dopiero w poźnym wieku, a mowisz, że ten okot ma okolo 3-4lat.

      Życzę ułożenia stosunków z kotem, na poziomie przynajmniej obojętnym. :-)
      • weatherwax P.S. 11.10.04, 11:04
        A co do dwóch kotów - święta racja!! Teraz mam dwa koty, zajmują się głównie
        sobą, nie są tak uzależnione od człowieka, a ponieważ maja swój własny koci
        świat, to sa weselsze i bardziej przyjazne niż kot samotny, skazany na
        towarzystrwo tylko ludzkie.
      • Gość: Jazon Re: Do posiadaczy kotów- pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 22:06
        Czekaj, czekaj- zazwyczaj zaczyna wygladac groźnie jak wstaje z miejsca. Dopoki
        siedze na ogół wszystko jest ok. Nie posuwa mnie to zanadto do przodu bo raczej
        przy kocie nie bede się czołgał, ale przynajmniej daje to zwierzakowi jakies
        alibi:) Pewnie za wysoki jestem i sie boi- no ale akurat głównie na mnie tak
        reaguje. Licze że w końcu bedzie musial przynajmniej sie do mnie przyzwyczaic,
        ale na jakąś wielka przyjaźń faktycznie sie nie nastawiam- nie wiem jak
        pamietliwe sa koty ale ja wyjatkowo:) Wbrew pozorom nawet lubie koty-
        relaksujacy widok na ogół stanowia... Ale wole stworzenia okazujace uczucia w
        sposób bardziej wylewny:)
    • mairki Re: Do posiadaczy kotów- pytanie 11.10.04, 11:12
      Wydaje mi się że już się nie zaprzyjaźnicie,skoro od kilku lat nic z tego nie
      wychodzi.Kotka traktuje Cię jak rywala,a Ty chyba za bardzo za nią nie
      przepadasz i ona to doskonale wyczuwa.Koty mają doskonałą intuicję.Faktycznie
      wydaje się ze dobrym wyjściem byłby drugi ,młody kociak ,nawet jak programowo
      nie lubisz kotów, to maluch z kórym zamieszkacie wspólnie może tu wiele
      zmienić,a na kotkę staraj się w ogóle nie reagować,po prostu ignoruj ją.A
      jeżeli Cię zacznie atakować spróbuj odstraszyć ją spryskiwaczem z wodą, będzie
      się miała na baczności.Przynajmniej nie będzie robić krzywdy.
    • dzoanax Re: Do posiadaczy kotów- pytanie 11.10.04, 14:22
      Masz dwa wyjscia:

      1/ uzbroic sie w cierpliwosc, nie narzucac sie z glaskaniem, przytulaniem itd
      (wiekszosc kotow tego nie lubi, to one wybieraja kiedy chca byc glaskane), do
      tego, kiedy zamieszkacie razem i bedziesz sie kotem zajmowac (karmil, rzucal
      jakies pileczki, papierki czy co tam ten kot lubi) to sie kot nauczy, ze nie
      jestes jego wrogiem i po jakims czasie zacznie Cie tolerowac;

      2/ nauczyc zeby omijal Cie duzym lukiem - tak niestety musialam wychowac mojego
      dosc agresywnego kota w kontaktach z moja corka - kiedy tylko probowal ja
      zaatakowc, to natychmiast obrywal gazeta (bardzo boi sie szelestu gazety), w
      efekcie kot na widok mojego dziecka skradal sie pod scianami i nawet nie
      probowal sie zblizyc; trwalo to jakis rok, na szczescie teraz zlagodnial i juz
      ich stosunki ukladaja sie w miare poprawnie - to znaczy ona go nie nosi za
      gardlo, a on przychodzi do niej pomruczec;

      osobiscie radzilabym ten pierwszy sposob, jako mniej brutalny :)
      • allija Re: Do posiadaczy kotów- pytanie 12.10.04, 08:23
        Jazon, popłakałam się ze śmiechu... Musisz bardzo kochać narzeczoną.
        Proponuję żebyś do grubych skarpetek dorzucił / mogą być stare/ skórzane
        rękawice. Dobrze się sprawdzają jako ochrona rąk.
        • Gość: Jazon Re: Do posiadaczy kotów- pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 20:19
          No miło mi ze tak Cie rozbawiłem, ale mnie akurat za bardzo do smiechu
          momentami nie było. A tak w ogóle to zamiast rękawiczek po prostu chowałem
          dłonie w rękawy...:) W ogóle to czytając wszystkie porady mam wrażenie że
          wkurzam tego kota na wszelkie mozliwe sposoby...
    • Gość: bacha przekupstwo IP: *.uk.onetel.net.uk 12.10.04, 16:41
      Nie mieszkacie razem wiec za kazdym razem jestes "ten obcy". Jak zamieszkacie
      razem bedzie latwiej bo bedziesz pachnial znajomo, tzn. poociera sie o Ciebie
      pare razy zeby zaznaczyc "to moj czlowiek". Poki co, mozesz ja zaczac
      przekupywac. Kupcie kocie przysmaki (takie chrupiace - przynajmniej moje za
      nimi szaleja) i dawaj jej z reki *za kazdym razem* jak tylko przyjdziesz (tylko
      trzymajcie je zamkniete bo koty to kurcze sprytne stworzenia - moje same
      szuflade otwieraja jak jej nie zasune porzadnie). Daj jej Swoja reke (wystaw
      palec) do wachania ale jej nie glaskaj (jak sie zacznie ocierac to jej pozwol
      ale nie glaszcz). Jak juz ktos tu napisal, wiekszosc kotow lubi byc glaskane
      jak same tego chca i "wychodzenie na przeciw" ma odwrotny skutek. Wiadome
      jest, ze jesli w pokoju usiada dwie osoby: jedna "kociara" i druga nie znoszaca
      kotow to koty *zawsze* beda lgnely do tej osoby co ich nie lubi. Osoby te nie
      gapia sie na kota i nie lataja za nim po mieszkaniu zeby go/ja pogaskac. Koty
      uwazaja takie osoby za "bezpieczne". Poza tym koty nie lubia kontaktu
      wzrokowego bo uwazaja to za "wyzwanie" do walki wiec sie na kotke nie wygapiaj.

      Moj kot tez sie myje jak go wytarmosze ;) Czasem go tarmosze specjalnie zeby
      sie musial myc ;) ale on jest taki "misiu", ze sie wali na plecy pokazujac
      brzuch zeby go drapac. Drugi kot jest z tych "niedotykalskich" i jest
      przymilny jak ma pusty brzuch. Jak sie nazre to wystawia srodkowy palec i
      idzie spac. Dlugo mi zajelo zeby go zlagodzic. Nie syczal na mnie wprawdzie
      ale glaskac sie nie dal. Teraz jest lepiej ale do tej pory nie lubi jak sie go
      podnosi.
      :)
Pełna wersja