Dodaj do ulubionych

kiedy oddawać szczeniaki?

30.11.04, 13:10
witajcie, mam problem. Moja psica - cocker spanielka - ma właśnie pierwszy
raz szczeniaki, 7 sztuk. Okazało się, że mój syn ma na nie alergie - od
trzech tygodni choruje i grozi mu nawet szpital. Nie mam warunków, żeby
odizolować psiaki od dziecka, małe mieszkanie i pokój przechodni.
W związku z tym pytam: od kiedy najwcześniej można wydawać szczeniaki nowym
właścicielom? Nie chciałabym z drugiej strony, żeby pieski miały jakieś
nieodwracalne urazy związane z przedwczesnym odstawieniem od mamy. Mają teraz
6 tygodni, są duże, zdrowe, same jedzą i bardzo brykają.
Obserwuj wątek
      • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 30.11.04, 13:54
        dzięki za odpowiedź, moje wątpliwości wynikają stąd, że przedwczoraj jeden już
        poszedł do nowego domu - o ile wiem (a dzwonię tam codziennie), jest hołubiony
        i uwielbiany, a mimo to piszczy przez całą noc. W dzień jest normalnie, jest
        wesoły, je, itp. A w nocy daje koncerty. Czy to typowe dla takich maluchów?
      • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 30.11.04, 14:25
        nie jestem hodowcą, absolutnie. Moja suczka miała ciągle ciąże urojone,
        weterynarz zasugerował,żeby raz miała małe, znaleźliśmy ojca i stało się. Aby
        było jasne - rozdaję szczeniaki za darmo, chociaż są rasowe, zależy mi tylko na
        tym, żeby znalazły dobry dom.
        • pierozek_monika Re: kiedy oddawać szczeniaki? 30.11.04, 14:52
          co za durny weterynarz! Napisz proszę ile on ma lat? Bo taka wiedza
          weterynaryjna to 20 lat temu pokutowała. Jeśli liczysz oszukany tulli1 że nie
          będzie miała więcej ciąż urojonych, to niestety ...
          Suka powinna zostać wysterylizowana.
          • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 30.11.04, 14:58
            weterynarz ma około 40, nieduże miasto pod Warszawą. Nie czuję się oszukana,
            skąd, moja suczka zawsze miała silny instynkt opiekuńczy - chcieliśmy, żeby
            choć raz miała małe. Gdyby nie ta alergia dziecka (wcześniej na dorosłego psa
            nie reagował w ten sposób), byłoby OK.
            To jak to jest w końcu - oddawać już teraz, czy lepiej zaczekać do 8-go
            tygodnia? Mojego weterynarza nie będę już o nic pytać ;-)
            • pierozek_monika Re: kiedy oddawać szczeniaki? 30.11.04, 15:06
              www.vetserwis.pl/ciaza_urojona.html to o ciążach - skoro to wasza
              decyzja to tak na przyszłość dla dobra suni.
              Teraz o tych szczeniaczkach - one nie są rasowe, bo rodowodu nie mają. Również
              nie zaspokoiliście jej instynktu opiekuńczego, bo problem znowu się powtórzy.
              Szczeniaczki zapewne znajdą dom, ale jaką macie gwarancję, że trafią do
              odpowiedzialnych domów, i że te szczeniaczki gdy dorosną nie wyprodukują
              kolejnych szczeniaczków, a te kolejnych itd. Dla wątpiących w to co piszę
              polecam widok przepełnionych schronisk.

              A teraz przepraszam za brutalne wejście i piszę o szczeniętach - kiedy wydawać.
              Oczywiście jak piszą przedmówcy 6-8 tydzień też wydaje mi się najlepszy. Po tym
              czasie następują trudne 2 tygodnie, gdy szczeniaki mają okres lęków i gorzej
              znoszą rozstania. Potem dopiero 11 tydzień jest odpowiedni.
          • comma Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 15:04
            jeśli kierujesz się dobrem suki, powinieneś ją wysterylizować. Znam przypadek
            jamniczki, która miała ciąże urojone przy każdej cieczce, pomimo iż
            kilkakrotnie urodziła szczenięta. Z czasem jej właściciele zmuszeni byli
            podawać jej środki uspokajające, ponieważ stawała się w tych dniach agresywna
            wobec domowników.
            • tulli1 Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 15:16
              dla wyjaśnienia - oczywiście, wiem, że pies bez rodowodu nie jest uważany za
              rasowego. Moja suczka, a także ojciec szczeniaczków są z hodowli rodowodowej,
              ale były ostatnie z miotu. Nie zależało mi na papierku, tylko na psie. Widzę,
              że podnoszą się głosy ortodyksyjne, więc dobrze, niech będzie: mam psa o
              wyglądzie i zachowaniu cocker spaniela angielskiego.
              Oddaję szczeniaki za darmo (mimo, że na giełdzie zoologicznej mogłabym
              spokojnie dostać za nie po 400 zet) bo dzięki temu mam możliwość wyboru ich
              przyszłych właścicieli. Postawiłam dwa warunki brzegowe: dom z ogrodem i dzieci
              w wieku szkolnym, plus oczywiście wywiad środowiskowy. Każdy przyszły
              właściciel był u nas, rozmawiałam z nim, wiem, że pieski trafią w dobre ręce.
              • miss_dronio Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 15:25
                Tuli, przykro mi, ze odpowiedzi odebrałas jako atak ale to nie są "ortodoksyjne
                głosy" tylko wypowiedzi osób, którym widok umierajacych w schroniskach psów
                jest nieobcy i które z takiego widoku starają się wyciągać wnioski.
                Wracając do meritum: ja równiez uważam, ze suczka powinna zostac
                wysterylizowana. Dla jej własnego zdrowia i dobrego samopoczucia.
                Pzdr.
                • tulli1 Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 15:31
                  nie, nie odebrałam tego jako atak, rozumiem Wasze argumenty. Ale ja miałam już
                  kiedyś psa przybłędę, był całkiem nieobliczalny, bardzo agresywny, mimo, że
                  chowany w spokoju i miłości. Obiecałam sobie, że następny pies ma mieć łagodny
                  i przewidywalny charakter, wybrałam więc spaniela świadomie. Nie chciałam
                  rodowodowego, po co płacić tyle za papierek. Moja suczka jest wspaniała -
                  mądra, spokojna, wesoła - o to w końcu chodziło i nie przeszkadza mi, że nie ma
                  rodowodu.
                  • a_na Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 15:41
                    tulli1 napisała:
                    Nie chciałam rodowodowego, po co płacić tyle za papierek.

                    No ręce opadają!!!
                    Nie mam siły przytaczać argumentów....co daje kupno psa z DOBREJ hodowli z
                    tym "niepotrzebnym" papierkiem...
                    republika.pl/rodowody/glowna.html
                    Moja suczka jest wspaniała - mądra, spokojna, wesoła - o to w końcu chodziło i
                    nie przeszkadza mi, że nie ma rodowodu.

                    No to miałaś duuużo szczęścia!
                    Wiele takich psów ląduje w schroniskach,bo ich charakter pozostawia bardzo
                    wiele do życzenia....
              • a_na Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 15:27
                tulli1 napisała:
                > dla wyjaśnienia - oczywiście, wiem, że pies bez rodowodu nie jest uważany za
                > rasowego. Moja suczka, a także ojciec szczeniaczków są z hodowli rodowodowej,
                > ale były ostatnie z miotu. Nie zależało mi na papierku, tylko na psie.

                Tylko,że już od wielu lat nie ma czegoś takiego jak "ostatni z miotu" = bez
                papierka....jeśli ktoś tak Wam powiedział to po prostu jest oszustem i
                handlarzem....
                • tulli1 Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 15:35
                  wiesz, możliwe, masz rację, ale zależało mi tylko na w miarę przewidywalnym
                  charakterze i wyglądzie psa i nie jestem zawiedziona ;-).
                  Nie dałabym 2 000 złotych za rodowodowego psa, wole pojechac na wakacje :-)))
                  • a_na Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 15:42
                    tulli1 napisała:
                    > wiesz, możliwe, masz rację, ale zależało mi tylko na w miarę przewidywalnym
                    > charakterze i wyglądzie psa i nie jestem zawiedziona ;-).
                    > Nie dałabym 2 000 złotych za rodowodowego psa, wole pojechac na wakacje :-)))

                    No,sorry...ale rodowodowego cockera można kupić już za 800zł.
                  • albert.flasz Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 16:39
                    Myślę, że niektórych wypowiedzi w tym wątku trudno nie uznać za atak. Wyjąwszy
                    dość wąską grupę hodowców, są również ludzie, dla których zwierzę jest
                    dodatkiem do willi, samochodu itd. a "papiery" są dla nich gwarancją pewnego
                    statusu. Takie psy również niestety trafiają do schronisk, są usypiane z byle
                    powodu, porzucane... Zresztą, zapatrywania ludzi nie zawsze idą w parze z
                    interesem zwierząt - również hodowcy potrafią czasem "namieszać", choćby słynna
                    20 lat temu sprawa sprowadzenia do Polski sporej liczby owczarków niemieckich -
                    nosicieli genu wywołującego dysplazję (w Niemczech wówczas zaczęto nosicieli tj
                    cechy eliminować z rozrodu, Polacy obudzili się "z ręką w nocniku" dobrych parę
                    lat później...). Poza tym, czy wyhodowanie tylu ras, tak bardzo niepodobnych do
                    naturalnego pierwowzoru, często w warunkach trącajacych o chów wsobny, z tyloma
                    skłonnościami do różnych, wrodzonych chorób (nowotwory, choroby skóry, stawów
                    itd.) aby napewno nie wyrządziło tym zwierzętom krzywdy? Charakter psa jest
                    oczywiście w pewnym stopniu cechą wrodzoną, w całkiem sporej części jednak
                    zależy również od jego właścicieli. Myślę, że nie ma się czym przejmować,
                    tylko "robić swoje". Sterylizacja w tym przypadku byłaby rzeczywiście
                    najlepszym rozwiązaniem (prawdopodobnie są to wrodzone zaburzenia hormonalne i
                    jedna ciąża wiele tu nie zmieni). Tak, czy inaczej: przesada w jakimkolwiek
                    kierunku zawsze jest niewskazana. Mamy bokserkę, również bez "papierów", po
                    nieznanych rodzicach (nie interesowało nas to) i wcale nam to nie przeszkadza,
                    problemów z nią również nie mamy...
                    pzdr
                    PS: A któż to widział i gdzie 8 - tygodniowego, dwukrotnie już zaszczepionego
                    szczeniaka?
                    • pierozek_monika Re: Monika Pierożek ma rację 30.11.04, 17:13
                      www.psy.info.pl/o/dlaczego_rodowodowy.html
                      mnie się podoba głównie ta część:

                      Celem hodowli psów rasowych "z rodowodem" jest doskonalenie ras, a więc nie
                      powielanie wad. Tymczasem zdarza się, że niektórzy nieodpowiedzialni
                      właściciele rozmnażają psy, które nie zostały dopuszczone do hodowli. Powielają
                      więc wady, które noszą w sobie ich pupile. I wtedy właśnie mamy w
                      sprzedaży "rasowe bez rodowodu".

                      Oczywiście wiem, jak częste są nadużycia w Związku Kynologicznym, ale jestem
                      idealistką, lepiej dążyć ku lepszemu a nie równać do średniej.
                      To albercie o czym piszesz z tymi owczarkami miało miejsce 20 lat temu i ta
                      historia raczej świadczy jak wiele złego może zrobić moda na daną rasę, no i
                      brak (w przypadku psów bez papierów zupełny brak) lub niewłaściwa kontrola nad
                      prawami hodowlanymi.
                      Kolejny argument przeciw kupowaniu takich psów to straty dla całej populacji
                      psów. Te rasowe jeśli lądują w schronisku (jest ich zdecydowanie mniej) to
                      szybciej mają szansę na jego opuszczenie.
                      A co do charakteru, jak ten pies się będzie zachowywał to zgadzam się - różnie
                      bywa i od wielu czynników zależy.
              • ontarian ten Pierog to ma siano w glowie, a nie rację 30.11.04, 15:27
                od kiedy to pies bez rodowodu, nie jest psem rasowym?
                czy tobie pierogu to swirostwo calkiem odbilo?
                rodowod ma ZERO wspolnego z rasa
                poczytaj sobie troche o rasach
                a bedziesz wiedziala co to oznacza

                p.s. wilki w lesie, czy dingo
                to tez kundle, bo rodowodow nie maja
                hehehehehehehehehehe
                • michust Re: ten Pierog to ma siano w glowie, a nie rację 30.11.04, 19:35
                  popieram popieram
                  widzę że niektótrzy dążą do ideału chcą stworzyć psy cyborgi i od razu na myśl przychodzi mi segregacja rasowa to taki psi nacjonalizm jakaś paranoja z tym rodowodem
                  przytoczę przykład
                  spotkałem faceta z dwoma yorkami na spacerze w parku nawiązała się rozmowa on mi że ten jest po jakimś championie a druga to jakaś tam championka --
                  • dina2 Re: ten Pierog to ma siano w glowie, a nie rację 30.11.04, 19:57
                    michust napisał:


                    > morał
                    > ja mam psa z chodowli bez rodowodu
                    > sam go szkolę i jest bardzo mądrym i spokojnym psiakiem
                    > ma teraz 4 miesiące i aportuje siada waruje daje głos zostaje i jest moim
                    przyj
                    > acielem labem
                    > spełnia wszystkie wymogi swojej rasy i wcale nie ubolewam z powodu braku
                    rodowo
                    > du i śmiać mi się chce z ludzi którzy piszą bzdury o czystości rasy i dążeniu
                    d
                    > o ideału
                    A czy rodzice twojego psa byli prześwietleni w kierunku dysplazji stawów
                    biodrowych, co jest obowiązkowe w przypadku psów przeznaczonych do hodowli?
                    Może i twój pies spełniać standard rasy, ale może się też okazać że cierpi na
                    dysplazję stawów biodrowych, którą odziedziczy po rodzicach.
                    A niestety jest to schorzenie bardzo często spotykane u labów.
                    W przypadku psów nierodowodowych nie ma pewności co wyrosnie z takiego
                    szczeniaka.
                    Są pseudohodowle, nastawione wyłącznie na zysk, które dopuszczają swoje suki co
                    pół roku, szczeniaki są żywione byle czym, czasami zdarza się że są
                    nieodrobaczone i nieszczepione.Takie warunki nie sprzyjaja zdrowiu szczeniąt.
                    Nikt też nie dba o socjalizację. Nie wykonuje się badań w kierunku chorób
                    genetycznych, dopuszcza się osobniki agresywne(agresję dziedziczy się w 75%).
                    Przykłady trefnych zakupów psa bez rodowodu można mnożyć.
                    Poza tym, te psy również zapełniaja schroniska lub też staja się ofiarami
                    ludzkiego okrucieństwa. Czy warto rozmnażać takie psy, które samym wygladem
                    coraz mniej przypominają przedstawiciela danej rasy?

                    > czy wy jesteście aryjczykami a może moszkami że musicie mieć rodowodowe
                    psiaki
                    > i muszą one żyć po 30 lat ?? o to wam chodzi to jest żenujce :)
                    > pozdrawiam wszystkich właścicieli psów rasowych bez rodowodów
                    > nie dajmy zachukać sie twardogłowym
            • snowy11 Re: Monika Pierożek ma rację 07.12.04, 16:33
              Zanim wysterylizujesz zastanów się, moje 2 psy (tzn pies i suka) strasznie
              przytyły po kastracji/steryzlizacji i pomimo spacerów i karmy specjalistycznej
              nic nie mogę zdziałać w celu odchudzenia ich. To jest pewny efekt uboczny.
              pozdrawiam
    • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 30.11.04, 20:23
      ufff, ale gorąco...zauważcie tylko, że jest cała masa ludzi, którzy chcieliby
      mieć zwierzaka, a oscylują między kupnem psa z rodowodem za ciężkie pieniądze
      (bo ich nie stać) a wzięciem go ze schroniska (bo takie psy są jednak zawsze
      niepewne "psychicznie", mogą mieć różne zaburzenia, urazy itp). Na moje pieski
      miałam ponad trzydziestu chętnych, przeprowadziłam bardzo staranną selekcję.
      I właśnie przed chwilą oddałam drugiego szczeniaka. Chłopiec, który przyszedł z
      mamą opowiadał, że na pieska czeka już posłanie, zabawki i imię. I na koniec
      dodał: dziękuję pani, nigdy nie marzyłem, że będę miał takiego ślicznego
      pieska. I ja mu wierzę.
        • dan8 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 13:31
          Tulli,dobrze,ze interesujesz sie do jakich domow szczeniaczki zostana oddane.
          Generalna zasada jest,ze szczeniaczki mozna odstawic od matki gdy skoncza osiem
          tygodni , a w przypadku kotow gdy skoncza 10 tygodni.
          Dobrze byloby gdybys przekazala nowym wlascicielom jak i ile razy dziennie maja
          je karmic,ze szczeniaczki beda tesknic w nocy,beda siusiac,podgryzac i ze jest
          to normalna czescia ich dorastania.
    • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 13:56
      dziękuję wszystkim za rady! Dwa szczeniaki już poszły, dzwonię do ich nowych
      właścicieli codziennie (muszą się nieźle irytować taką inspekcją, ale trudno :-
      )), nie jest źle. Trochę popiskują w nocy, ale w dzień dają czadu, są wesołe i
      pomysłowe, co by tu zgryźć w nowym domu.
      Dzięki, przy okazji dowiedziałam się co nieco o meandrach kynologii :-)
    • majenkir Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 16:01
      Tulli, to nie Twoja wina. Trafiles po prostu na beznadziejnego weta. Powinienes
      wysterylizowac suczke, bo ciaze urojone jej NIE MINA. Dobrze, ze znalazles
      chetnych na szczenieta, ale pomysl - moze wlasnie ten przychowek zabral dom
      jakims 7 biedakom w schroniskach :(.
      • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 18:03
        oj, nie wpędzaj mnie w poczucie winy, proszę. Ja sama, zanim kupiłam moją
        pseudo - spanielkę zrobiłam najpierw rundkę po wszystkich schroniskach, ale
        nie zdecydowałam się przygarnąć żadnego psiaka. Bałam się, że będzie miał
        jakieś urazy - nie ja go wychowałam, nie wiem, jaką ma przeszłość. Mam małe
        dziecko i nie chciałam ryzykować wzięcia psa, który np. okaże się agresywny.

        Niestety, pierwszy piesek wrócił do mnie, gdyż piszczal w nocy i właściciele
        nie wytrzymali nerwowo. Więc jeśli ktoś reflektuje, to mam do oddania
        ślicznego, białego spanielka, przepraszam: pseudospanielka :-)
          • wujekzkanady Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 18:18
            ania1964 napisała:

            > A co zrobisz gdy nie znajdziesz dla swoich kundelków domu?
            napewno wlasciwa decyzje podejmie

            > Bedziesz trzymała 8 psów w domu?
            nie sadze, nie wyglada mi na swirka

            > Oddasz do schroniska?
            po co? zeby sie tam meczyly?

            > Utopisz?
            dobre rozwiazanie

            > Potrafisz wyciagnąć z tej historii
            > jakies konsekwencje?
            a co ty jej sumieniem chcesz byc?
          • michust Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 18:21
            ania1964 napisała:

            > A co zrobisz gdy nie znajdziesz dla swoich kundelków domu? Bedziesz trzymała 8
            > psów w domu? Oddasz do schroniska? Utopisz? Potrafisz wyciagnąć z tej historii
            > jakies konsekwencje?

            sama jesteś kundelkiem i to w dodatku zakłamanym
            • ania1964 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 18:28
              Może i jestem "kundelkiem"! Nie jestem rasistką ani w stosunku do zwierząt ani
              w stosunku do ludzi! A Pani Tuli uprzejmie naprodukowała pseudorasowe pieski,
              których nikt teraz nie bedzie chciał i jeszcze jest wielce z siebie zadowolona!
              A zkałamanie to niby na czym ma plegać? Bo zalezy mi, zeby nie produkowac
              bezmyslnie nieszczęścia w koło??
                • dina2 Do michusta 01.12.04, 20:18
                  michust napisał:

                  > a czy kobietom z rodzin patoligcznych podwiazuje sie jajniki
                  > nie po prostu ich dzieci zabiera sie do domu dziecka a one dalej kopulują
                  > zacznijmy najpierw od ludzi :)

                  A co ma piernik do wiatraka?
                  Liczba potomstwa jednej suki, która dalej się rozmnaża sięga od 50 do 200 sztuk
                  w ciągu tylko jednego roku. Także porównywanie psów do ludzi w tym przypadku to
                  jest absurd.
                  • michust Re: Do michusta 04.12.04, 10:31

                    > A co ma piernik do wiatraka?
                    > Liczba potomstwa jednej suki, która dalej się rozmnaża sięga od 50 do 200 sztuk
                    >
                    > w ciągu tylko jednego roku. Także porównywanie psów do ludzi w tym przypadku to
                    >
                    > jest absurd.

                    jednak patologia rodzi patologię znam przypadki gdzie trzy córki (najmłodsza ma 16 lat ) maja swoje dzieci i w dwupokojowym mieszkaniu żyje 9 osób a rodzice piją na potęgę
                    to jest po prostu smutne
                    • dina2 Re: Do michusta 09.12.04, 19:56
                      michust napisał:
                      >
                      > jednak patologia rodzi patologię znam przypadki gdzie trzy córki (najmłodsza
                      ma
                      > 16 lat ) maja swoje dzieci i w dwupokojowym mieszkaniu żyje 9 osób a rodzice
                      p
                      > iją na potęgę
                      > to jest po prostu smutne

                      To jest rzeczywiscie bardzo smutne i najbardziej żal jest tych dzieci.
                      I smutne jest to, że pewnie nikt się tym nie interesuje.
                      Jednak w przypadku psów te liczby są znacznie większe, dlatego nie ma co
                      przyrównywać psów z ludźmi.
        • dina2 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 20:34
          tulli1 napisała:

          > oj, nie wpędzaj mnie w poczucie winy, proszę. Ja sama, zanim kupiłam moją
          > pseudo - spanielkę zrobiłam najpierw rundkę po wszystkich schroniskach, ale
          > nie zdecydowałam się przygarnąć żadnego psiaka. Bałam się, że będzie miał
          > jakieś urazy - nie ja go wychowałam, nie wiem, jaką ma przeszłość. Mam małe
          > dziecko i nie chciałam ryzykować wzięcia psa, który np. okaże się agresywny.
          >
          "Ludzie zapomnieli o tej prawdzie.Lecz Tobie nie wolno zapomnieć.Stajesz się
          odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś"
          "Mały Książe" A.S.Exupery
          Gdyby tak ludzie stosowali sie do powyższego, nie byłoby przepełnionych
          schronisk.
          Moja suka jest bezrodowodowym czarnym ON-em, wziętym ze schroniska jako
          szczeniak. Przecież w schroniskach są też szczeniaki. Nigdy chociaż jest
          naprawdę ładna nie rozmnożyłabym jej, bo czuję się odpowiedzialna za te tysiące
          psów opuszczonych i nie chciałabym odbierać im szansy na adopcję.
          Jest dużo psów w schroniskach o nie zwichrowanej psychice. O charakter
          zwierzaka można sie zapytać pracowników bądź też wolontariuszy, którzy chętnie
          odpowiedzą.Także proszę nie generalizować .Byłam na dniach otwartych w
          schronisku i psiaki przeznaczone do adopcji były otoczone przez dzieci, które
          głaskały je i tuliły i żaden z tych psów nie wykazywał nawet odrobiny agresji.
        • albert.flasz Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 08:41
          tulli1 napisała:


          > Niestety, pierwszy piesek wrócił do mnie, gdyż piszczal w nocy i właściciele
          > nie wytrzymali nerwowo. Więc jeśli ktoś reflektuje, to mam do oddania
          > ślicznego, białego spanielka, przepraszam: pseudospanielka :-)

          No proszę, tacy są ludzie: po dwóch dniach okazało się, że nowa zabaweczka juz
          sie nie podoba. Nam oddano szczeniaka po dwóch tygodniach, również głupio się
          tłumacząc. Ech, brak słów!
        • a_na Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 10:20
          tulli1 napisała:
          > oj, nie wpędzaj mnie w poczucie winy, proszę.

          A niby dlaczego nie? Naprodukowałaś pseudo-spanieli i co? Oczekujesz pochwał?!

          Ja sama, zanim kupiłam moją pseudo - spanielkę zrobiłam najpierw rundkę po
          wszystkich schroniskach, ale nie zdecydowałam się przygarnąć żadnego psiaka.
          Bałam się, że będzie miał jakieś urazy - nie ja go wychowałam, nie wiem, jaką
          ma przeszłość.

          O psychikę psa można wypytać...
          Mam też psa ze schroniska i jest taki,jak opisywały go panie z azylu.

          > Niestety, pierwszy piesek wrócił do mnie, gdyż piszczal w nocy i właściciele
          > nie wytrzymali nerwowo. Więc jeśli ktoś reflektuje, to mam do oddania
          > ślicznego, białego spanielka, przepraszam: pseudospanielka :-)

          Nie chcę pisać A NIE MÓWIŁAM......
          To,że miałaś listę chętnych nie znaczy,że teraz-jak szczenięta są do odbioru-ci
          ludzie się nie wycofają....bo tak jest bardzo często!Dzwonią,deklarują się...i
          tyle!
          Biały? po czarnej suce (o ile dobrze pamiętam..) ???..ciekawe ;-)))
        • neta.hard Re: kiedy oddawać szczeniaki? 04.12.04, 15:30
          tulli1 napisala"

          > Niestety, pierwszy piesek wrócił do mnie, gdyż piszczal w nocy i właściciele
          > nie wytrzymali nerwowo.

          Jakby nowi wlasciciele zaplacili za pieska z hodowli 1200zl. to by sie
          zastanowili czy oddawac go...no bo przeciez nie oddadza psa za ktorego tyle
          kasy dali... :/ a ja piesek za friko zostal wziety to bez zadnych skrupolow go
          oddali...

          tuli napisala:

          Wczoraj przyszli nowi właściele jednego z psiaków. Niezamożni, czwórka dzieci,
          dwa koty, jeden pies i trzy świnki morskie jako przychówek.Wszystkie kochane.
          [...]
          Jesli nie maja pieniedzy to z czego oni sie utrzymuja...? 4 dzieci i tyle
          zwierzakow w domu... :o A psa ktorego juz maja to pewnie nie jest
          wykastrowany...Jesli wzieli suczke to co zrobia gdy bedzie miala cieczke?

          Tulli napisala:
          Skierujesz ich do hodowli, gdzie będą musieli
          zapłacić 1200 złotych[...]
          A jak piesek bedzie potrzebowal operacji to co zrobia? Przeciez nie maja
          pieniedzy na psa to na operacje rowniez nie beda mieli...

          Tuli napisala:
          I mają pytania, czy
          nie zostało jeszcze kilka psiaków, bo znajomi wpadają, zachwycają się i też by
          chcieli.
          Ostatnio kilka ogloszen widzialam o oddaniu cocer spanieli... :( No Dogomanii
          sobie poczytaj...

          No dobra, koniec tych kazan ;)
          A teraz hihih...ciesze sie ze postanowilas wysterylizowac swoja sunie :)) I
          znien lekarza, to tak na marginesie ;)
          Na szczeniaki mojej suni rowniez byli chetni. Ja bylam jeszcze wtedy mala, nie
          wiedzialam nic o bezdomnosci, o bidulach schroniskowych...cieszylabym sie jakby
          wtedy Kaja miala male, zreszta kazde dziecko sie cieszy na widok sceniacka ;)
          Moja mama nie potrafilaby sie z nimi rozstac i w koncu (CALE SZCZESCIE) nie
          bylo szczeniakow. Jakby miala to do tej pory plula bym sobie w twarz ze
          zdecydowalismy sie na taki czyn ;) A do tej pory ludzie ktorzy chcieli
          szczeniaki po mojej suce psow nie maja...
          Teraz Kaja ma lat 11, przez 11 lat ciagłe ciaze urojone, koszmar. W kwietniu
          zachorowala na ropmacicze, natychmiastowa operacja, stan anogalny.
          Po operacji nic jej sie nie zmienilo, lata jak oszalala, laska z niej super ;)
          zadnych zbednych kg. ==> forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=631&w=10014247&v=2&s=0 Sama zobacz :) charakter WOGOLE jej sie nie zmianil.

          Pozdr.
    • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 18:16
      to nie są kundelki, mimo wszystko. Założę się, że nie odróżniłabyś ich od
      szczeniąt z rodowodem.
      Mam na szczęście długą listę rezerwowych, chętnych było ponad 30 osob, a
      piesków 7, więc jestem spokojna.
      • sabriel Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 21:20
        Dobrze że się martwisz o te maluchy i szukasz im dobrych domków.Mam nadzieję że
        wszystkie trafią w dobre ręce :)
        A tak z innej beczki to musze ci powiedziec Tulli że twój wet wprowadził cie
        niestey w błąd-problem z urojoną ciążą niestety nie zniknie :(
        Pojawi się znowu po cieczce.Sugerowałabym ci zmienic lekarza bo ten twój
        niestety przestał się dokształcać i powiela teorie sprzed kilkunastu lat.
        Moja spanielka też miała co cieczka ciąże urojone.Zdecydowałam się ja
        wysterylizować i problem znikł.

        Tu masz link do strony vetserwis-jest tu fachowo opisany problem ciąż urojonych
        u suk:
        www.vetserwis.pl/ciaza_urojona.html
        • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 21:25
          dzieki wielkie. Pewnie tak kiedys zrobie, o ile obrzydzicie mi całkiem dalsze
          rozmnażanie mojej Sagi :-).
          Mam tylko pytanie: czy po sterylizacji zmienia się psychika psa? Pytam, bo moja
          wysterylizowana kotka stała się po zabiegu zupełnie inna, można powiedzieć: bez
          jaj :-)), czyli spokojna, powolna, roztargniona. Przyznam, że cenię sobie
          zywiołowość mojego psa :-)
          • sabriel Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 21:42
            Mojej Kamci psychika sie nie zmieniła po sterylce.Nie przytyła też.
            W domu mam jeszcze inne zwierzaki wykastrowane (wiele lat temu) i nie żałuje
            tej decyzji.
            Myślę że warto to przemysleć.Przeczytaj link który ci dałam,napewno wiele on
            wyjaśni.
            Pozdrawiam
          • pierozek_monika Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 08:20
            Tutaj, w linku poniżej bardzo ładnie pan pisze na temat rozmnarzania i
            sterylizacji psa. Znajdziesz też odpowiedź na twoje pytanie, czy zmieni się
            usposobienie twojego psa.
            cha - mam dwie kotki wysterylizowane. Jedna jest dość mało ruchliwa, druga jest
            bardzo żywiołowa - obie jeszcze raz piszę - wysterylizowane. Teściowa ma kotkę
            niewysterylizowaną - i ją właśnie określiłabym że jest "bez jaj".

            www.beagle.pl/rozmnazanie.htm#O%20czym%20należy%20pamiętać%20zanim%20zdecydujesz%20się%20na%20rozmnożenie%20swojego%20psa
    • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 21:17
      więc mamy inne doświadczenie co do schronisk. Kiedy ja byłam np. w
      Celestynowie, nie było żadnego szczeniaka. Mało tego, równo z naszym przyjazdem
      przywieziono psiaka i, uznawszy to za bliżej niesprecyzowany znak, chciałam go
      przygarnąć. Ale panie ze schroniska przechwyciły go, wciągnęły do ewidencji i
      za 30-minutowe przebywanie psa w schronisku zażądały...200 złotych. Czasami
      wspieram to schronisko, zawożę karmę, ale cwaniactwa nie toleruję. Odpusciłam.
      Słuchajcie, po co tyle emocji wokół sprawy rozmnażania takich piesków, jak
      moje? Od dawna wielu ludzi pytało mnie, czy nie bedę rozmnażać mojej Sagi, bo
      oni chętnie wzięliby szczeniaka do domu. Zrobiłam to niejako na zamówienie
      społeczne i nie żałuję. Saga jest śliczna, mądra, wesoła - kradnie serca
      wszystkim, którzy ją poznali. Dlaczego miałabym odmawiać innym takiej radości?
      Zrozumcie, są ludzie, którzy nigdy nie wezmą psa ze schroniska (tym bardziej,
      że tam trzeba płacić, a oni często nie mają pieniędzy), a nie mają oporów, żeby
      wziąć rasowego (aczkolwiek bez rodowodu) psa za darmo. Dlatego nie jest prawdą,
      że przeze mnie 7 piesków ze schroniska nie znajdzie w te święta domu - ci
      ludzie i tak by ich nie wzięli. I jest to całkowicie ich prywatna sprawa.
      • miss_kicia Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 21:25
        Droga Tulli1! Otrzymałaś dość wyczerpujące odpowiedzi na powyższy temat.
        Jeżeli Twój piesek jest wspaniały i są chętni ludzie na szczeniaczki Sagi-
        to w czym problem? Nie przejmuj się nieprzychylnymi postami. OK????
          • majenkir Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 22:01
            Widzisz tulli, wychodzi szydlo z worka: najpierw piszesz, ze to bylo
            krycie "lecznicze" za namowa weta, teraz piszesz o swej dziejowej misji
            uszczesliwiania ludzi szczeniakami. Wiesz dlaczego tak malo jest szczeniat w
            schroniskach? Bo wszyscy lubia male pieski, lubia pobawic sie nimi jak
            zabaweczkami pare miesiecy, zeby potem wyrzucic na ulice albo odwiezc do
            schroniska (niby, ze go znalezli przed chwila). Jaka masz pewnosc, ze
            szczenieta, ktore dzieki Tobie znalazly sie na swiecie, nie skoncza w ten sam
            sposob? ZADNEJ!!!! I nie wypisuj tu, jakie to wspaniale domy znalazlas dla
            pieskow, bo kazdy kto skonczyl -nascie lat wie, ze to wcale nie jest takie
            proste. Psiaka dostal kazdy kto chcial! Obejrzyj sobie to:
            justonelitter.com/litter.html
            i zastanow sie przez chwile.
            • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 01.12.04, 22:12
              no wiesz, czasami jest więcej niż jeden powód, żeby coś zrobić. Tu się to
              akurat ładnie zbiegło: opinia weta i zainteresowanie znojomych. Jaka w tym
              sprzeczność?
              Mam gwarancję, że pieski dobrze trafią, chociażby przez fakt, że przyszli
              właściciele to moi znajomi albo znajomi znajomych. Mieszkają w mojej
              miejscowości, która wcale nie jest taka duża. I każdy został poinformowany, że
              jeśli coś pójdzie nie tak, może bez żadnego ale zwrócić mi psy. Dlatego właśnie
              oddaję je za darmo, choć na giełdzie mogłyby "pójść" za 400 zł -wolałam mieć
              wolny wybór właścicieli, niż zarabiać na nich.
              Chyba jednak zbyt jednostronnie postrzegasz tę sprawę.
            • a_na Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 10:32
              majenkir napisała:
              I nie wypisuj tu, jakie to wspaniale domy znalazlas dla
              > pieskow, bo kazdy kto skonczyl -nascie lat wie, ze to wcale nie jest takie
              > proste. Psiaka dostal kazdy kto chcial! Obejrzyj sobie to:
              > justonelitter.com/litter.html
              > i zastanow sie przez chwile.

              Ja jeszcze proponuję taką lekturę:

              Jak mogłeś?

              Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeś mnie swoją
              dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich
              pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy
              byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale już za
              chwilę ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuszku.
              Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś
              ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie.

              Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy
              tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że
              moje życie nie może już być doskonalsze.

              Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody
              (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W
              domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z
              pracy.

              Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim
              partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię
              rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za
              nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.

              Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam
              jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły
              się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i
              tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty martwiliście się
              żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu wygnana do
              innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam
              okazać im swoje uczucia.

              Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i
              podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy, wsadzały do oczu
              palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się
              przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym
              życiem.

              Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i
              najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś,
              dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś z portfela moje zdjęcie
              i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i
              zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe
              każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.

              Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do
              innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś
              właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną
              rodziną...

              Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę
              do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów
              i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno znajdziecie jej dobry
              dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze
              wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami.

              Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który
              krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego.
              Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości,
              odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś
              mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść,
              miałeś umówione spotkanie.

              Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój
              temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego
              domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"

              W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas
              rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś
              przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że
              zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to
              ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie
              sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi
              własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.

              Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie
              między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza.
              Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie
              martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też
              ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę
              kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który
              dźwiga, nie przygniótł jej.

              Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po
              policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i
              polizałam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i poczułam, jak
              zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre
              oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi
              przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że
              pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie
              skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na
              ziemi.

              Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić
              kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój
              Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po
              tamtej stronie.

              Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja.


              Mam tylko nadzieję,że Twoich szczeniąt nie spotka taki los...
              • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 11:12
                a_na, mamy odmienne poglądy na rozmnażanie psów - trudno. Nie będę wdawać się w
                dyskusje o wartościach fundamentalnych, każdy ma prawo do własnego zdania. I
                mi, i Tobie chodzi o to samo: dobro zwierzaczków. W końcu, myślę, że dla nich
                to nie jest taka tragedia, że żyją. Mają duże szanse być szczęśliwe. Dlaczego
                zaraz przewidywać najgorsze? Czyżby nie było już ludzi, którzy będą kochać psy
                i troszczyć się o nie? Zapewniam Cię, rodowód nie chroni przed wyrzuceniem na
                ulicę albo losem psa niekochanego. Ponoć 1/4 psów trafiających do schroniska ma
                papiery. I myślę, że ja stosuję ostrzejszą selekcję przyszłych właścicieli, niż
                profesjonalni hodowcy. Wszystkie moje psy trafią do domów z ogrodami, z
                dziećmi, mam z nimi kontakt. Biały piesek zostal zwrócony, podobno dziecko
                miało na niego uczulenie. Plus piski nocne. Ale zauważ, że nowy właściciel nie
                wyrzucił go na bruk, tylko odwiózł do mnie i jeszcze bardzo przepraszal. Czy to
                nie nastraja jednak optymistycznie?Piesek ma już nowego chętnego właściciela,
                ale pobędzie z nami jeszcze trochę, żeby nie czuł się tułaczem.
                Jeśli chodzi o umaszczenie, to faktycznie dziwna sprawa: ojciec i matka są całe
                czarne, a otrzymaliśmy taki oto zestaw kolorystyczny: trzy czarnulki, dwa
                złote, jeden biały i jeden czarno - biały. Ach, ta genetyka...
                • a_na Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 11:46
                  tulli1 napisała:

                  > a_na, mamy odmienne poglądy na rozmnażanie psów - trudno.

                  Fakt - i to nawet zdecydowanie odmienne!


                  > I mi, i Tobie chodzi o to samo: dobro zwierzaczków.

                  Oczywiście,i dlatego ja nie rozmnażam swojej nierodowodowej suni (pomimo,że mam
                  też psa,więc nie musiałabym szukać "tatusia"...i dużo telefonów o szczenięta
                  bez papierów) - po prostu uważam,że dość jest psiej biedy ma świecie!A poza
                  tym,wiem jaki wysoki jest koszt dobrego odchowania szczeniąt...


                  > Jeśli chodzi o umaszczenie, to faktycznie dziwna sprawa: ojciec i matka są
                  > całe czarne, a otrzymaliśmy taki oto zestaw kolorystyczny: trzy czarnulki,
                  > dwa złote, jeden biały i jeden czarno - biały. Ach, ta genetyka...

                  No widzisz...gdyby znane było pochodzenie tych psów,to wiedziałabyś,że mają
                  kolorowych przodków i że można się spodziewać takiej róznorodności umaszczeń
                  (mam tu na myśli białego i czarno-białego,bo złote to nic dziwnego).
                    • albert.flasz Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 12:27
                      Niektórzy chcieli by wszystko ustawić w szeregu, zaszufladkować, ometkować,
                      opieczętować... tylko PO CO?
                      Może mam trochę spaczone podejście do sprawy ze względu na fakt, że przez parę
                      lat obracałem się głównie w towarzystwie krowiarzy, ale wydaje mi się, że, choć
                      konieczność utrzymywania "banku genów" nie podlega dyskusji, to jednak "czyste
                      linie" są dobre wyłącznie dla "wystawowców", nieźle żyjących ze sprzedaży
                      materiału genetycznego. W praktyce, zwykle w zupełności wystarczy "krzyżowanie
                      towarowe".;)
                      • majenkir Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 14:53
                        PO CO? Chociazby po to, ze to "ometkowane" jest drogie, potencjalny chetny
                        DOBRZE SIE ZASTANOWI, zanim kupi szczeniaka. A takiego darmowego albo za 200 zl
                        to oddaje za dwa dni, bo "piszczy". Poza tym, wszystkie rasy (nie tylko psie)
                        mamy wlasnie dzieki HODOWCOM, a rozmazacze kundelkow nie tylko dzialaja na
                        szkode rasy, ale i powiekszaja, juz i tak niemala, psia tragedie. Acha, i zeby
                        bylo jasne: nie jestem hodowca "zyjacym ze sprzedazy materialu genetycznego".
                        • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 02.12.04, 15:14
                          a ja się cieszę, że oddali go teraz, a nie przetrzymywali go, bo "za drogo
                          kosztował, żeby go tracić". To nie jest chyba najlepszy argument na trzymanie
                          psa w domu.
                          Poza tym, wyobraźcie sobie świat za 15 lat, jeśli koncepcja rozmnażania tylko
                          psów z rodowodem byłaby uznana za jedynie słuszną. Znikną urocze kundelki,
                          mieszańce, zostana tylko psy rasowe z rodowodem, na które stać będzie jedynie
                          najbogatszych, bo staną się horrendalnie drogie (podaż, popyt i brak
                          konkurencji).
                            • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 03.12.04, 10:35
                              ups, zaczyna się pyskówka, czas się stąd zwijać ;-)

                              Na koniec jeszcze prośba o przemyślenie do tych wszytskich ortodoksyjnie
                              myślących, którzy nie dopuszczają innej mozliwości, niż kupno psa z rodowodem
                              lub wzięcie biduli ze schroniska.
                              Wczoraj przyszli nowi właściele jednego z psiaków. Niezamożni, czwórka dzieci,
                              dwa koty, jeden pies i trzy świnki morskie jako przychówek. Wszystkie kochane.
                              Bez samochodu. I co Ty byś im, Moniko, poradziła? Niedawno umarł im pies, chcą
                              mieć nowego, też spanielka. Skierujesz ich do hodowli, gdzie będą musieli
                              zapłacić 1200 złotych, czyli połowę swoich miesięcznych dochodów za papier,
                              który do niczego im się nie przyda? A może powiesz, żeby pojechali PKSem do
                              schroniska, a potem szli jeszcze pół godziny przez las, żeby wybrać pieska, o
                              psychice którego tak naprawdę nic nie wiadomo (ponoć każdy pies, który
                              przebywał jakiś czas w schronisku, ma uraz psychiczny, o wcześniejszych
                              doświadczeniach nie wspomnę). Pewnie, zdarzają się kochane pieski wzięte ze
                              schroniska, ale ci ludzie mają czwórkę małych dzieci, są odpowiedzialni i nie
                              chcę ryzykować. Rozumiesz? Nie chcą i żadne argumenty globalne o ilości
                              nieszczęsnych psów zdychających w schroniskach ich do tego nie przekonają. Więc
                              co? Mają w ogóle zrezygnować z posiadania psa?
                              No, Moniko, jakie rozwiązanie zaproponowałabyś tej konkretnej rodzinie?
                              • pierozek_monika Re: kiedy oddawać szczeniaki? 03.12.04, 10:41
                                Skoro już tak do mnie osobiście....
                                No oczywiście że uszczęśliwiaj kolejne rodziny, bo tylko ty jedna masz małe
                                pieski za darmo. Na forum zwierzęta oddam-przyjmę ciężko znaleźć szczeniaka do
                                oddania, produkuj szczenięta dalej, nie martw się nieprzychylnymi komentarzami.
                                PA!
                                    • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 03.12.04, 11:54
                                      nie, spoko. Nie spodziewałam sie tylko, że moja decyzja o rozmnożeniu
                                      spanielków jest aż tak kontrowersyjna. To ciekawe, poznać poglądy innych, tak
                                      bardzo odmienne od własnych. Generalnie, dziękuję wszystkim za chęć pomocy -
                                      wszystkie pieski mają już nowych właścicieli, jestem z nimi w kontakcie
                                      telefonicznym, mam nadzieję, że nigdy nie dowiedzą się, co to schronisko dla
                                      zwierząt.
                                      pozdrawiam
                                      • pierozek_monika Re: kiedy oddawać szczeniaki? 03.12.04, 12:08
                                        Co prawda nie zgadzam się z Twoimi poglądami, ale bardzo się cieszę, że
                                        szukałaś im dobrych domów - oby tak było, że będą kochane i zgrają się z
                                        rodzinami które je przygarnęły.
                                        Martwi mnie tylko Twoja suka, z tymi urojonymi ciążami. Może akurat już problem
                                        zniknie ale naprawdę skonsultuj się jeszcze z jakimś innym weterynarzem jakie
                                        proponuje rozwiązanie.
                                        Pozdrawiam również (stoisz na twardym stanowisku więc nie ma sensu Cię
                                        przekonywać. Może kiedyś sama zmienisz zdanie :) )
                                        • tulli1 Re: kiedy oddawać szczeniaki? 03.12.04, 12:16
                                          co do mojej suczki, to juz podjęłam decyzję - bedzie poddana sterylizacji.
                                          Jednak trochę dały nam w kość te maluchy, mój syn miał na nie alergie, więc to
                                          było nasze ostatnie słowo w temacie rozmnażania spanieli. No i dla zdrowia Sagi
                                          też, jak słyszę, będzie to najlepsze. Więc ciach ciach!
                          • dina2 Do tilli1 03.12.04, 20:27
                            tulli1 napisała:

                            > Poza tym, wyobraźcie sobie świat za 15 lat, jeśli koncepcja rozmnażania tylko
                            > psów z rodowodem byłaby uznana za jedynie słuszną. Znikną urocze kundelki,
                            > mieszańce, zostana tylko psy rasowe z rodowodem, na które stać będzie jedynie
                            > najbogatszych, bo staną się horrendalnie drogie (podaż, popyt i brak
                            > konkurencji).

                            Tylko ciekawe, że teraz nikt nie chce kundelków, tylko zapełniają
                            schroniska.Jakoś nie zauważyłam popytu na kundelki. Przynajmniej nie umierałyby
                            w schroniskach, przywiązywane do drzewa lub katowane na śmierć.
                            I bardzo dobrze jakby zostały tylko rasowe z rodowodem, bo przynajmniej byle
                            menel nie mógłby sobie pozwolić na takiego psa, żeby go katować. a jeśli komuś
                            zależałoby na psie to mógłby sobie odkładać pieniądze.
                • dina2 Do tulli1 03.12.04, 20:39
                  tulli1 napisała:

                  I
                  > mi, i Tobie chodzi o to samo: dobro zwierzaczków. W końcu, myślę, że dla nich
                  > to nie jest taka tragedia, że żyją. Mają duże szanse być szczęśliwe. Dlaczego
                  > zaraz przewidywać najgorsze? Czyżby nie było już ludzi, którzy będą kochać
                  psy
                  > i troszczyć się o nie?

                  Na razie nie jest jeszcze tragedia, bo są małe. Może gorzej będzie jak z małej
                  maskotki wyrośnie dorosły pies.
                  Osoba odpowiedzialna nie myśli w taki sposób, tylko przewiduje scenariusz ten
                  mniej optymistyczny. Jeśli jest osoba inteligentna i rozejrzy się dookoła ile
                  jest wciąż nowych tragedii psich, nie rozmnoży swojej suczki.

                  Zapewniam Cię, rodowód nie chroni przed wyrzuceniem na
                  > ulicę albo losem psa niekochanego. Ponoć 1/4 psów trafiających do schroniska
                  ma
                  >
                  > papiery.

                  A tym bardziej brak rodowodu nie chroni przed wyrzuceniem.

                  I myślę, że ja stosuję ostrzejszą selekcję przyszłych właścicieli, niż
                  >
                  > profesjonalni hodowcy.

                  To widać po tym jak biały piesek został zwrócony po 2 dniach.

                  Wszystkie moje psy trafią do domów z ogrodami, z
                  > dziećmi, mam z nimi kontakt.

                  Jak się żywy pluszak znudzi, to będzie trzeba go zlikwidować, a Ty otrzymasz
                  informację że piesek został przejechany przez samochód.

                  Biały piesek zostal zwrócony, podobno dziecko
                  > miało na niego uczulenie. Plus piski nocne. Ale zauważ, że nowy właściciel
                  nie
                  > wyrzucił go na bruk, tylko odwiózł do mnie i jeszcze bardzo przepraszal.

                  Alergia jest bardzo dobrym argumentem na wyrzucenie psa. może być tego więcej.



                  Czy to
                  >
                  > nie nastraja jednak optymistycznie?Piesek ma już nowego chętnego właściciela,
                  > ale pobędzie z nami jeszcze trochę, żeby nie czuł się tułaczem.

                  To jeszcze nie świadczy o tym, że to będzie dobry dom, w którym zostanie do
                  końca swoich dni.
        • dina2 Do miss_kicia 03.12.04, 20:20
          miss_kicia napisała:

          > Droga Tulli1! Otrzymałaś dość wyczerpujące odpowiedzi na powyższy temat.
          > Jeżeli Twój piesek jest wspaniały i są chętni ludzie na szczeniaczki
          Sagi-
          > to w czym problem? Nie przejmuj się nieprzychylnymi postami. OK????

          A miss_kicia może popracuje w schronisku jako wolontariuszka, to może zrozumie
          skąd się biorą psy w schronisku, bo jak widzę to ma problem w zrozumieniu jakże
          prostego faktu?
      • dina2 Do tulli1 03.12.04, 20:17
        tulli1 napisała:

        > Słuchajcie, po co tyle emocji wokół sprawy rozmnażania takich piesków, jak
        > moje?

        Bo są jeszcze ludzie na tym świecie, których interesuje los psów ze schroniska.

        Od dawna wielu ludzi pytało mnie, czy nie bedę rozmnażać mojej Sagi, bo
        > oni chętnie wzięliby szczeniaka do domu. Zrobiłam to niejako na zamówienie
        > społeczne i nie żałuję.

        Mnie też wielu ludzi pytało, czy nie chcę rozmnażać swojej suki, bo chętnie
        wzięliby szczeniaka, a ja odpowiadałam że nie mam zamiaru. Ci ludzie do tej
        pory nie mają żadnego psa. Jaki z tego wniosek?
        Na zamówienie społeczne popracuj jako wolontariuszka w schronisku. Bardzo
        watpię w twoją pomoc na rzecz schroniska, bo kto choć raz był w schronisku i
        widział ogrom nieszczęść, nie rozmnażałby swojej suki.
        Jakim trzeba być egoistą, żeby swoją sukę narażać na taki wysiłek związany z
        ciążą i porodem, gdzie czasem może dojść do powaznych komplikacji a nawet
        śmierci, tylko z takiego powodu, że ktoś chce szczeniaka.


        Saga jest śliczna, mądra, wesoła - kradnie serca
        > wszystkim, którzy ją poznali. Dlaczego miałabym odmawiać innym takiej
        radości?

        Po prostu ręce opadają.
        Żal mi Twojej suki, która ma egoistyczną Panią, myślącą jakby tu uszczęśliwić
        innych, kosztem zdrowia swojej suczki. Gratuluję głupoty i całkowitego braku
        odpowiedzialności.

        > Zrozumcie, są ludzie, którzy nigdy nie wezmą psa ze schroniska (tym bardziej,
        > że tam trzeba płacić, a oni często nie mają pieniędzy), a nie mają oporów,
        żeby
        >
        > wziąć rasowego (aczkolwiek bez rodowodu) psa za darmo.

        Skoro nie maja pieniędzy, to z czego będą płacic za ewentualne leczenie i
        profilaktykę? Psa "rasowego" można bez oporów wziąść jak i też bez oporów
        wyrzucić.
        Skąd też wiesz, że Ci ludzie nie wzieliby psa ze schroniska? Przecież ich nie
        znasz.

        Dlatego nie jest prawdą,
        >
        > że przeze mnie 7 piesków ze schroniska nie znajdzie w te święta domu - ci
        > ludzie i tak by ich nie wzięli. I jest to całkowicie ich prywatna sprawa.

        Właśnie że jest to prawda, bardzo smutna prawda. Odebrałaś 7 istnieniom psim
        szanse na adopcję i ludzie tobie podobni. Jeśli dalej w naszym kraju będzie
        taki poziom świadomości, to niedługo możemy dołączyć do Rumunii.
        Jeszcze raz pytam, jesli nie znasz tych ludzi, to na jakiej podstawie
        twierdzisz, że nie wzięliby tych psów?
        Poza tym dodoatkowo pieski od Twojej suczki mogą zasilić szeregi bezdomnych
        psów, bo nie jesteś w stanie im zapewnić dobrych domów. Przyjdą wakacje to
        pieski trafią na ulicę, albo zostana przywiązane do drzewa. Wachlarz możliwość
        jest bardzo bogaty.
        • tulli1 Re: Do tulli1 03.12.04, 22:53
          no nie, nie popadajmy w skrajności... Czy naprawde myslisz, Dino, ze jesteś
          jedynym człowiekiem na ziemi, który traktuje psy po ludzku? Ja mam w swoim
          środowisku raczej odwrotne przykłady, nie znam osobiscie nikogo, kto wyrzuciłby
          psa z domu albo oddał do schroniska. Na pewno są tacy zwyrodnialcy, ale to nie
          znaczy, że wszystkie psy ma spotkać ten sam los. Spotykam wielu "psiarzy" i
          widzę, jak kochaja swoich pupili. Skąd ten pesymizm? Oceniaj świat realnie,
          dostrzegaj też pozytywne przykłady, bo takich jest zdecydowanie więcej, niż
          ludzi porzucajacych swoje psy. Nie będę wiecej zabierać głosu na ten temat.
          • albert.flasz Re: Do tulli1 04.12.04, 09:20
            tulli1 napisała:


            > Nie będę wiecej zabierać głosu na ten temat.

            I słusznie! Wrażliwość, odpowiedzialność, postawa moralna itd. zależą zapewne
            od wielu rzeczy, w najmniejszym chyba jednak stopniu od tego, czy ktoś ma
            pieniądze, czy też ich nie ma. W mojej okolicy biega dużo psów, bardzo
            nieliczne z nich są, zgodnie z proponowanym tu podejściem do sprawy - "rasowe"
            i nie ma znaczenia czy są to psy "rasowe bez papierów", czy też typowe
            mieszańce, są psy ze schroniska i kupowane jako szczeniaki, właścicieli także
            mają bardzo różnych...
            Mamy działkę na wsi. Jednym z sąsiadów, ich dzieci mieszkające w mieście
            oststnio "podrzuciły" trzeciego już psa, który im się znudził: pierwszego
            zagryzły okoliczne psy, drugiego (owczarek collie) zastrzelił kłusownik,
            ostatni (rotweiler) jeszcze żyje - podobno wszystkie rodowodowe, "z papierami".
            Warto byłoby od czasu opuścić kokon, rozejrzeć się po świecie, pogadać z
            ludźmi, odwiedzić jakąś fermę kur, świń, krów, rzeźnię... Życie niestety nie
            zawsze jest takie, jakie ktoś tam sobie wymarzył i raczej nigdy nie będzie...
            pzdr
            • tulli1 Re: Do tulli1 04.12.04, 11:17
              otóż to. Ja nie neguje faktu, że są ludzie, ktorzy źle traktują swoje
              zwierzaki. Ani tego, że schroniska sa przepełnione. Tylko to nie znaczy, że
              wszyscy dookoła postepują w ten sposób - śmiem twierdzić, że jest to jakiś
              margines, aczkolwik najbardziej widoczny, bo tak okrutny.
              Dina zarzuciła mi egoizm względem mojej suczki. Sorki, ale dziwi mnie troche
              takie podejście. Jak w takim razie nazwać podejście hodowców psów rasowych,
              którzy też "narazają" swoje suczki na ciążę i poród i to na dodatek w celach
              zarobkowych? Ja dopuściłam do ciąży, oddaję szczeniaki za darmo i jestem be.
              Hodowca dopuścił do ciąży, zarabia na tym i jest cacy? Nie widzicie tu
              hipokryzji? Niedawno, chcśc zorientować się w cenie cocker spanieli z
              rodowodem, zadzwoniłam do jednej z uznanych hodowli. Okazało się, że nie mają
              zbytu na szczeniaki, zostały im trzy psy, które maja obecnie 8 miesięcy. I to
              nie wzbudza waszych kontrowersji?
              • agamuza Przeczytalam to... 04.12.04, 14:35
                ... i naprawde uwazam, ze troche przesadziliscie w obwinianiu za grzechy swiata
                wobec zwierzat TULLI1. Przeciez ona sie tylko zapytala na forum o jedna kwestie
                dot. szczeniakow - to ona zdecydowala, ze Saga bedzie miala szczeniaki, i jak
                widac, zadbala o kazdy aspekt tej sprawy. I chwala jej za to! Moja suczka miala
                szczeniaczki dwa razy (po 4 i po 3 sztuki) - nie mialam zadnych problemow ze
                znalezieniem im rodzin i od poczatku mialam wszystko zaplanowane - dzis
                szczeniaki sa zadowolone i kochane przez swoich opiekunow, jestesmy w kontakcie
                bo w wiekszosci sa u moich znajomych. Sa takie slodkie, ze mam juz pytania, czy
                moze moja Kreska bedzie jeszcze miala dzieci, sama jest madra i ladna sunia, a
                jej dzieciaki sa fantastyczne! Zastanowie sie nad tym na wiosne... Moze juz we
                wlasnym domu, gdzie bede mogla je zatrzymac bo ryczalam jak bobr przy oddawaniu
                szczeniakow.
                Acha, moja suka jest kundelkiem jamnika szorstkowlosego a yorkiem (tak mi sie
                wydaje bo wyglada dokladnie jak krzyzowka tych ras, pisze tak bo widzialam taki
                mix i Kreska wyglada jak blizniaczka tego psa, a moja psina jest niewiadomego
                pochodzenia) i dzieci miala foxem kolegi - wiec wyszly cudowne kundelki.
                Piszcie co chcecie, ja uwazam, ze to jednak dobrze, ze moja sunia miala
                szczeniaki i dzieki tymze wlasnie malym lobuziakom przynajmniej kilku osobom
                swiat wydal sie piekniejszy dzieki nim.

                Pozdrawiam cie serdecznie Tulli1.
                • tulli1 Re: Przeczytalam to... 04.12.04, 14:47
                  dzieki, Agamuzo, przez chwilę czułam się naprawdę jak potwór ;-). Moje pieski
                  są już w nowych domach, dobrze sie wszystkie zaaklimatyzowały, nowi właściciele
                  codziennie dzwonią i rozpływają się wręcz nad szczeniakami. I mają pytania, czy
                  nie zostało jeszcze kilka psiaków, bo znajomi wpadają, zachwycają się i też by
                  chcieli.
                  pozdrawiam Cię serdecznie
                  • miss_dronio Re: Przeczytalam to... 04.12.04, 14:50
                    > codziennie dzwonią i rozpływają się wręcz nad szczeniakami. I mają pytania,
                    czy
                    >
                    > nie zostało jeszcze kilka psiaków, bo znajomi wpadają, zachwycają się i też
                    by
                    > chcieli.
                    TO CZEMU NIE ODEŚLESZ ICH DO SCHRONISKA?????????????????????????
                    • agamuza Ponieważ... 04.12.04, 17:13
                      ... nie kazdy chce pieska ze schroniska! I uszanuj to. Doskonale rozumiem twoj
                      stosunek do sprawy bezdomnych zwierzakow, ale inni moga chyba miec odmienne
                      zdanie, prawda?
                      • dina2 Do agamuza 06.12.04, 22:32
                        agamuza napisała:

                        > ... nie kazdy chce pieska ze schroniska! I uszanuj to.

                        Bo nie każdy wie, że w schronisku też można znaleźć szczeniaka. A zreszta, po
                        comówić o schronisku, jak swoje szczeniaki trzeba komus wcisnać.

                        Doskonale rozumiem twoj
                        > stosunek do sprawy bezdomnych zwierzakow, ale inni moga chyba miec odmienne
                        > zdanie, prawda?
                        Ty dziewczyno nic nie rozumiesz i chyba nigdy Ci się to nie uda.
                  • dina2 Do tulii1 06.12.04, 22:28
                    tulli1 napisała:

                    > dzieki, Agamuzo, przez chwilę czułam się naprawdę jak potwór ;-).

                    I prawidłowo się czułaś, szkoda że tylko chwilowo.

                    Moje pieski
                    > są już w nowych domach, dobrze sie wszystkie zaaklimatyzowały, nowi
                    właściciele
                    >
                    > codziennie dzwonią i rozpływają się wręcz nad szczeniakami.

                    Ciekawe, czy dalej będą się rozpływać, jak pieski podrosną, dzieci dostana
                    alergii, albo trzeba będzie wyjechać na wakacje.

                    I mają pytania, czy
                    >
                    > nie zostało jeszcze kilka psiaków, bo znajomi wpadają, zachwycają się i też
                    by
                    > chcieli.

                    To może dalej rozmnażaj swoją suke, oni będą tacy szczęśliwi.




                    > pozdrawiam Cię serdecznie
                • miss_dronio Re: Przeczytalam to... 04.12.04, 14:49
                  > Piszcie co chcecie, ja uwazam, ze to jednak dobrze, ze moja sunia miala
                  > szczeniaki i dzieki tymze wlasnie malym lobuziakom przynajmniej kilku osobom
                  > swiat wydal sie piekniejszy dzieki nim.
                  a czy tym osobom świat nie wydałby sie równiez piekniejszy dzięki pieskom
                  wziętym ze schroniska?? Jaki jest sens rozmnażania zwierząt, które są już
                  nadmiernie rozmnożone i cierpia w umieralniach nazywanych schroniskami?
                  Potrafisz mi wytłumaczyc taki sens???
                  • neta.hard Re: Przeczytalam to... 04.12.04, 15:37
                    Przepraszam ze sie akurat pod Twoj post podczepiam ale wyslalam swojego posta i
                    sie okazalo ze jest w srodku calej dyskusji a chcialam aby Tulli1 go
                    przeczytala ;) (do tej pory nie wiem na jakiej zasadzie to dziala <lol>)

                    Wiec to jest to co bym chciala aby Tilli1 zobaczyla:

                    tulli1 napisala"

                    > Niestety, pierwszy piesek wrócił do mnie, gdyż piszczal w nocy i właściciele
                    > nie wytrzymali nerwowo.

                    Jakby nowi wlasciciele zaplacili za pieska z hodowli 1200zl. to by sie
                    zastanowili czy oddawac go...no bo przeciez nie oddadza psa za ktorego tyle
                    kasy dali... :/ a ja piesek za friko zostal wziety to bez zadnych skrupolow go
                    oddali...

                    tuli napisala:

                    Wczoraj przyszli nowi właściele jednego z psiaków. Niezamożni, czwórka dzieci,
                    dwa koty, jeden pies i trzy świnki morskie jako przychówek.Wszystkie kochane.
                    [...]
                    Jesli nie maja pieniedzy to z czego oni sie utrzymuja...? 4 dzieci i tyle
                    zwierzakow w domu... :o A psa ktorego juz maja to pewnie nie jest
                    wykastrowany...Jesli wzieli suczke to co zrobia gdy bedzie miala cieczke?

                    Tulli napisala:
                    Skierujesz ich do hodowli, gdzie będą musieli
                    zapłacić 1200 złotych[...]
                    A jak piesek bedzie potrzebowal operacji to co zrobia? Przeciez nie maja
                    pieniedzy na psa to na operacje rowniez nie beda mieli...

                    Tuli napisala:
                    I mają pytania, czy
                    nie zostało jeszcze kilka psiaków, bo znajomi wpadają, zachwycają się i też by
                    chcieli.
                    Ostatnio kilka ogloszen widzialam o oddaniu cocer spanieli... :( No Dogomanii
                    sobie poczytaj...

                    No dobra, koniec tych kazan ;)
                    A teraz hihih...ciesze sie ze postanowilas wysterylizowac swoja sunie :)) I
                    znien lekarza, to tak na marginesie ;)
                    Na szczeniaki mojej suni rowniez byli chetni. Ja bylam jeszcze wtedy mala, nie
                    wiedzialam nic o bezdomnosci, o bidulach schroniskowych...cieszylabym sie jakby
                    wtedy Kaja miala male, zreszta kazde dziecko sie cieszy na widok sceniacka ;)
                    Moja mama nie potrafilaby sie z nimi rozstac i w koncu (CALE SZCZESCIE) nie
                    bylo szczeniakow. Jakby miala to do tej pory plula bym sobie w twarz ze
                    zdecydowalismy sie na taki czyn ;) A do tej pory ludzie ktorzy chcieli
                    szczeniaki po mojej suce psow nie maja...
                    Teraz Kaja ma lat 11, przez 11 lat ciagłe ciaze urojone, koszmar. W kwietniu
                    zachorowala na ropmacicze, natychmiastowa operacja, stan anogalny.
                    Po operacji nic jej sie nie zmienilo, lata jak oszalala, laska z niej super ;)
                    zadnych zbednych kg. ==> forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                    f=631&w=10014247&v=2&s=0 Sama zobacz :) charakter WOGOLE jej sie nie zmianil.

                    Pozdr.
                    • tulli1 Re: Przeczytalam to... 04.12.04, 16:44
                      wiesz, ja się cieszę, że oni go zwrócili (białaska). Może jestem naiwna, ale
                      wierze w tę alergię ich dziecka. Gdyby był kupiony za 1200 złotych to pewnie by
                      się z nim dalej męczyli, ale co to żywot dla psiaka?
                      Co do tej licznej rodziny, to wierz mi, rzadko widuje się taki optymizm i
                      radosne podejscie do życia, jakie oni mają. Byłam u nich w domu, wszystkie
                      zwierzęta są hołubione i kochane, na pewno nie skrzywdzą mojego psa. A jesli
                      coś (odpukać) sie stanie i nie będą mieli pieniędzy na lekarza? To wtedy ja
                      pokryję koszty. W końcu, jestem mamą chrzesną, własnymi rękami odbieralam
                      poród :-))
                  • agamuza Re: Przeczytalam to... 08.12.04, 12:14
                    i pewnie jeszcze to ja jestem winna sytuacji w schroniskach???
                    Patrz wyzej - nie kazdy chce psa ze schroniska!!!!
                    Nie mozna wymusic na ludzich sila wizyty w schronisku - zastanowcie sie nad
                    tym, bo naprawde jestescie bardzo niesprawiedliwe i zdecydowanie zaczynacie byc
                    obrazliwe. A chyba nie o to chodzi, prawda??? Powtarzam po raz wtory - dajcie
                    miec innym swoje wlasne zdanie - ja szanuje twoje. Skonczylam technikum
                    weterynarayjne dawno temu, staram sie pomagac zwierzakom jak tylko moge (nikt
                    mi za to nie placi ani nie dziekuje wrecz musze sie uzerac o budki dla kotow na
                    podworkach), kolezanka wterynarka przyjmuje w swojej lecznicy bezdomne koty,
                    sterylizuje je i szczepi ZA DARMO i jej rowniez nikt za to nie dziekuje, ale
                    mamy satysfakcje, ze jednak cos ropbimy. A ciebie (i panienke dine) obchodzi
                    tylko wlasne zdanie (osobiscie sie zgadzam), ale nie kazdy moze sie zgodzic.
                    Pozjadalyscie wszystkie rozumy, czy co???????????????????
                    Dziewczyny, wyluzujcie...
                    • dina2 Do agamuzy 09.12.04, 21:22
                      agamuza napisała:

                      > i pewnie jeszcze to ja jestem winna sytuacji w schroniskach???
                      > Patrz wyzej - nie kazdy chce psa ze schroniska!!!!
                      > Nie mozna wymusic na ludzich sila wizyty w schronisku - zastanowcie sie nad
                      > tym, bo naprawde jestescie bardzo niesprawiedliwe i zdecydowanie zaczynacie
                      byc
                      >
                      > obrazliwe.

                      http://www.arka.strefa.pl/lancuszek.html
                      To na początek. Niestety to m.in Ty przyczyniasz się do tej sytuacji.
                      Rozmnażając swoją sukę, odbierasz szanse na adopcje innym. Oczywiście, że nie
                      można na ludziach wymusić wizyty w schronisku. Zresztą po co mają tam iść,
                      skoro dostaną szczeniaka pod nos?
                      W schroniskach też czekaja szczeniaki, więc jeśli ktoś nie chce dorosłego
                      osobnika, może wziąść szczenię, a śmiertelność szczeniąt w schroniskach wynosi
                      40%, więc biorąc małego pieska ratuje się mu życie.

                      A chyba nie o to chodzi, prawda??? Powtarzam po raz wtory - dajcie
                      > miec innym swoje wlasne zdanie - ja szanuje twoje. Skonczylam technikum
                      > weterynarayjne dawno temu, staram sie pomagac zwierzakom jak tylko moge (nikt
                      > mi za to nie placi ani nie dziekuje wrecz musze sie uzerac o budki dla kotow
                      na

                      Tym bardziej dziwi mnie Twoje postępowanie. Bo jaki sens jest rozmnażać swoją
                      sukę, jesli jest tyle dookoła nieszczęścia?
                      >
                      > podworkach), kolezanka wterynarka przyjmuje w swojej lecznicy bezdomne koty,
                      > sterylizuje je i szczepi ZA DARMO i jej rowniez nikt za to nie dziekuje, ale
                      > mamy satysfakcje, ze jednak cos ropbimy.

                      I chwała Wam za to.

                      A ciebie (i panienke dine) obchodzi
                      > tylko wlasne zdanie (osobiscie sie zgadzam), ale nie kazdy moze sie zgodzic.
                      > Pozjadalyscie wszystkie rozumy, czy co???????????????????
                      > Dziewczyny, wyluzujcie...
                      To nie jest moje zdanie, tylko życie pisze taki scenariusz.
                      Nie ja wymyśliłam przepełnione schroniska, w których każdy dzień to walka o
                      życie, potworny strach i śmierć.
                      Nie jest moim wymysłem, że tylko połowa psów ze schroniska znajduje nowe domy a
                      reszta umiera nie zaznając ciepła.
                      http://www.bezdomne-zwierzaki.most.org.pl/
                      Popracuj w schronisku jako wolontariuszka, to może zrozumiesz o co chodzi.

                      Dokladnie tak - pierwszy raz Kreska miala szczeniaki bo jej nie upilnowalam
                      (moj blad, przyznaje sie), a drugi raz poniewaz chcialam, poniewaz niektorzy
                      ludzie (mam nadzieje, ze to zauwazylas) wola szczeniaki z pewnego zrodla - ze
                      sie tak wyraze, i nawet ty ich nie przekonasz.

                      Oczywiście jak dostaną szczeniaka pod nos, to można uznać to za pewne źródlo,
                      bo nigdzie nie trzeba się ruszać, żeby tego szczeniaka zdobyć. To zwykłe
                      wygodnictwo i to nie jest żadne dla Ciebie usprawiedliwienie.
                      Psy ze schroniska też kiedyś były uroczymi kuleczkami,ale z różnych powodów
                      zostały pozbawione ciepła i opieki i Ty nie jestes w stanie zagwarantować,że
                      szczeniaki od Twojej suki tam trafią, albo jeszcze gorzej.

                      Ja mialam sporo problemow ze
                      swoja suka kupiona na stadionie, byla po ciezkich przezyciach i dlugo z nia
                      pracowalismy, zanim stala sie radosnym psiakiem. Nie kazdy pies ze schroniska
                      nadaje sie dla niedoswiadczonego czlowieka i nie kazdy umie sie takim psem
                      opiekowac - chyba zdajesz sobie z tego sprawe???

                      Znam niedoświadczonych ludzi, dla których pies ze schroniska jest jako
                      pierwszy i nie mają jakiś poważnych problemów.Każdy pies wymaga dużo pracy i
                      poświęcenia.
                      Są też szczeniaki, bez niewiadomej przeszłości.

                      Nie ma ani jednego bo moja suczka jest niepowtarzalna, jak kazdy inny pies. Nie
                      ma gwarancji , ze pies. jtorego wezmiesz bedzie sie nadawal do mieszkania na
                      przyklad, dla starszej osoby, do domu z dziecmi itp. itd.

                      Wątpię, żebyś odwiedziła wszystkie schroniska i przytuliska w Polsce, na pewno
                      byś znalazła i to nie jedną.
                      Coś mi się wydaje, że nigdy nie byłaś w schronisku, bo pracownicy i
                      wolontariusze znaja charaktery swoich podopiecznych i potrafia doradzić jaki
                      pies do jakiej osoby się nadaje.

                      Sama rowniez sie zaliczach do ograniczonych ludzi, wiesz? Patrzysz na wszystko
                      ze swojego punktu widzenia, nie pozwalasz innym miec swojego zdania i jestes
                      strasznie nachalna i upirdliwa z tym swoimi postami.

                      Tak jak myślałam , na niewiele Cię stać. Pozostaje ubolewać nad takimi ludźmi
                      jak Ty i się modlić.


                      Ja nie wzielabym doroslego psa ze schroniska, szczeniaka moze tak, ale
                      doroslego nigdy. Mow sobie co chcesz, ale nie ja jedna mam takie zdanie.

                      W schronisku w moim mieście adopcje wynoszą 70%, to chyba o czymś świadczy?
                      Druga sprawa, że niestety na ich miejsce przychodzą inne i koło się zamyka.
                      Miej swoje zdanie, a mi chodziło o to( bo widzę, że jest kłopot ze zrozumieniem)
                      żeby nie rozmnażać swoich suczek, bo przecież tyle psów cierpi w schroniskach.
                      DLa mnie jest to moralny obowiązek nie przykładać ręki do mnożenia psich
                      tragedii i jeśli każdy właściciel w ten sposób postąpiłby, na pewno
                      zmniejszyłaby się liczba psów w schroniskach.

                      jesli chodzi o sterylizacje - nie moge wysterylizowac mojego psa poniewaz
                      narkoza jest dla niej olbrzymim zagrozeniem. Tydzien temu przeszla zabieg
                      usuniecia kamienia z zebow i ledwo sie udalo ja wybudzic (po raz drugi miala
                      podana narkoze, bardzo leciutka bo tylko glupi jas i odrobinke czegos jeszcze,
                      nie pamietam nazwy). I co bys zrobila na moim miejscu?

                      A w którym miejscu napisałam, żebyś wysterylizowała swoją suczkę? Czytaj
                      uważniej posty.
                      Dziwi mnie fakt, że osoba po tech. weterynaryjnym, która posiada fachową
                      wiedzę, chce dopuścić swoją suczkę, która ma takie problemy zdrowotne. Chyba,
                      że wychodzisz z założenia, że ciążą i poród uzdrowią Twoja suczkę i nabierze
                      sił witalnych.

                      Kolejny przejaw bezgranicznej głupoty ludzkiej.
                      Nie zycze sobie, abys mnie obrazala tylko dlatego, ze mam inne zdanie niz twoje

                      Tak właśnie uważam. A jak inaczej to można określić? Jaki jest sens mnożyć
                      kundelki, skoro jest ich całe zatrzęsienie w schroniskach?


                      > Swoim postem dalas wszystkim do zrozumienia, ze jednak tylko ty jestes tu
                      > samarytnaka i tylko ty sie poswiecasz dla zwierzat i tylko ty masz racje.

                      Nie, nie jestem samarytanką, napisz na jakiej podstawie doszłaś do takiego
                      wniosku?
                      Tutaj m.in są samarytanie, którzy poświęcaja swój czas i życie na znalezienie
                      domów tym psom.
                      http://www.dogomania.pl/index.php?
                      name=PNphpBB2&file=viewforum&f=4&sid=fb6e95589dfdc2fc33f1321f6fdd52d3

                      > Wiec wyobraz sobie, ze nie tylko ty jedna kochasz zwierzeta i starasz sie im
                      > pomagac choc moze ci sie to wydac niesamowite i nie bedziesz potrafila w to
                      > uwierzyc bo jesli w to uwierzysz to sie strącisz z tego wysokiego piedestalu
                      na
                      >
                      > ktorym, tak dumnie stoisz.

                      Niepotrzebnie czujesz się nie dowartościowana. Po prostu krew mnie zalewa, jak
                      ktoś dopuszcza do nieodpowiedzialnego rozmnażania, tak jakby mało było na tym
                      padole psiego nieszczęścia. To mnie wkurza. I nie tylko mnie, takich ludzi jest
                      dużo, dużo więcej.

                      > Nie obraz sie tylko - wszystkie twoje wypowiedzi na to wskazuja.

                      Mało mnie obchodzi Twoje zdanie. Przedstawiłam fakty w postaci procentów,
                      liczb i linków, we wcześniejszych postach skierowanych m.in do tulli1.
                      Miałam nadzieję, że to co napisałam skłoni do jakichś refleksji, a tu padają
                      zarzuty o zarozumialstwo i fanatyzm a brak jest argumentów. Nie dziwię się, że
                      schroniska pękają w szwach jak mamy takie społeczeństwo.


                      > Przypuszczam, ze jestes mila dziewczyna i strasz sie jak mozesz, ale jednak
                      bez
                      >
                      > przesady. Nie zbawisz calego swiata, ale nic nie stoi na przeszkodzie abys
                      > probowala. Powodzenia...

                      Jak by każdy z nas zbawiał świat zaczynając od swojego podwórka, to nie
                      doszłoby do tylu tragedii. a tymczasem niech sobie umierają psy i tak co
                      niektórzy "miłośnicy zwierząt" mają to gdzieś.
                • dina2 Do agamuza 06.12.04, 22:24
                  agamuza napisała:

                  Moja suczka miala
                  >
                  > szczeniaczki dwa razy (po 4 i po 3 sztuki) - nie mialam zadnych problemow ze
                  > znalezieniem im rodzin i od poczatku mialam wszystko zaplanowane - dzis
                  > szczeniaki sa zadowolone i kochane przez swoich opiekunow, jestesmy w
                  kontakcie
                  >
                  > bo w wiekszosci sa u moich znajomych. Sa takie slodkie, ze mam juz pytania,
                  czy
                  >
                  > moze moja Kreska bedzie jeszcze miala dzieci, sama jest madra i ladna sunia,
                  a
                  > jej dzieciaki sa fantastyczne! Zastanowie sie nad tym na wiosne...

                  Ja czegos nie rozumiem znowu. Rozmnażasz swojego kundelka, bo ktoś chce szcze
                  niaka od swojej suki?
                  Ręce opadają, jak cos takiego czytam i to poraz drugi.
                  A dlaczego nie zaproponujesz żeby udali się do schroniska i przygarnęli
                  jakiegoś szczeniaka?
                  Wiesz ile w schroniskach jest psów w typie Twojej suczki?
                  Czy zdajesz sobie sprawę, że dzięki takiej osobie jak Ty wile psich istnień
                  zginie? Ze stresu, zostanie zagryzionych.
                  Wcale nie jestem zdziwiona przepełnieniem schronisk, skoro tyle głupoty i
                  bezmyslności ludzkiej jest dookoła.
                  Ja mam piękną sukę owczarka niemieckiego o niezbyt częstym czarnym umaszczeniu,
                  bez rodowodu, ze schroniska. Jak zobaczyłam te błagalne oczy i piski ponad
                  setki oczu w schronisku, to powiedziałam sobie- nigdy szczeniąt.Suczka została
                  rok temu wysterylizowana i dzięki temu będzie zdrowsza.

                  >
                  > Piszcie co chcecie, ja uwazam, ze to jednak dobrze, ze moja sunia miala
                  > szczeniaki i dzieki tymze wlasnie malym lobuziakom przynajmniej kilku osobom
                  > swiat wydal sie piekniejszy dzieki nim.
                  >
                  Kolejny przejaw bezgranicznej głupoty ludzkiej.
                  • agamuza panienka dina 08.12.04, 12:33
                    > Ja czegos nie rozumiem znowu. Rozmnażasz swojego kundelka, bo ktoś chce szcze
                    > niaka od swojej suki?
                    Dokladnie tak - pierwszy raz Kreska miala szczeniaki bo jej nie upilnowalam
                    (moj blad, przyznaje sie), a drugi raz poniewaz chcialam, poniewaz niektorzy
                    ludzie (mam nadzieje, ze to zauwazylas) wola szczeniaki z pewnego zrodla - ze
                    sie tak wyraze, i nawet ty ich nie przekonasz. Ja mialam sporo problemow ze
                    swoja suka kupiona na stadionie, byla po ciezkich przezyciach i dlugo z nia
                    pracowalismy, zanim stala sie radosnym psiakiem. Nie kazdy pies ze schroniska
                    nadaje sie dla niedoswiadczonego czlowieka i nie kazdy umie sie takim psem
                    opiekowac - chyba zdajesz sobie z tego sprawe???

                    > Wiesz ile w schroniskach jest psów w typie Twojej suczki?
                    Nie ma ani jednego bo moja suczka jest niepowtarzalna, jak kazdy inny pies. Nie
                    ma gwarancji , ze pies. jtorego wezmiesz bedzie sie nadawal do mieszkania na
                    przyklad, dla starszej osoby, do domu z dziecmi itp. itd.

                    > Wcale nie jestem zdziwiona przepełnieniem schronisk, skoro tyle głupoty i
                    > bezmyslności ludzkiej jest dookoła.
                    Sama rowniez sie zaliczach do ograniczonych ludzi, wiesz? Patrzysz na wszystko
                    ze swojego punktu widzenia, nie pozwalasz innym miec swojego zdania i jestes
                    strasznie nachalna i upirdliwa z tym swoimi postami.

                    > Ja mam piękną sukę owczarka niemieckiego o niezbyt częstym czarnym
                    umaszczeniu,
                    > bez rodowodu, ze schroniska. Jak zobaczyłam te błagalne oczy i piski ponad
                    > setki oczu w schronisku, to powiedziałam sobie- nigdy szczeniąt.Suczka
                    została
                    > rok temu wysterylizowana i dzięki temu będzie zdrowsza.

                    Ja nie wzielabym doroslego psa ze schroniska, szczeniaka moze tak, ale
                    doroslego nigdy. Mow sobie co chcesz, ale nie ja jedna mam takie zdanie. A
                    jesli chodzi o sterylizacje - nie moge wysterylizowac mojego psa poniewaz
                    narkoza jest dla niej olbrzymim zagrozeniem. Tydzien temu przeszla zabieg
                    usuniecia kamienia z zebow i ledwo sie udalo ja wybudzic (po raz drugi miala
                    podana narkoze, bardzo leciutka bo tylko glupi jas i odrobinke czegos jeszcze,
                    nie pamietam nazwy). I co bys zrobila na moim miejscu? Tylko nie kaz mi
                    zmieniac weta bo lecze psa w jednej z najlepszych klinik weterynaryjnych w
                    Wawie, na Gagarina.

                    > Kolejny przejaw bezgranicznej głupoty ludzkiej.
                    Nie zycze sobie, abys mnie obrazala tylko dlatego, ze mam inne zdanie niz twoje!
              • dina2 Re: Do tulli1 06.12.04, 22:12
                tulli1 napisała:

                > Dina zarzuciła mi egoizm względem mojej suczki. Sorki, ale dziwi mnie troche
                > takie podejście.
                Sama napisałaś, dlaczego nie uszczęśliwić innych, swoimi szczeniakami. Jak to
                inaczej można zinterpretować?

                Jak w takim razie nazwać podejście hodowców psów rasowych,
                > którzy też "narazają" swoje suczki na ciążę i poród i to na dodatek w celach
                > zarobkowych? Ja dopuściłam do ciąży, oddaję szczeniaki za darmo i jestem be.
                > Hodowca dopuścił do ciąży, zarabia na tym i jest cacy?
                Nie widzicie tu
                > hipokryzji?
                To są psy rasowe, a nie pseudorasowe, które często lądują na ulicy.
                Jasne, że niektórzy hodowcy robia to tylko i wyłącznie dla kasy.Ale pytam po co
                rozmnażać psy bez papierów? To w przeciwieństwie do hodowli psów rasowych nie
                ulepsza rasy. A takie są założenia hodowli.

                Niedawno, chcśc zorientować się w cenie cocker spanieli z
                > rodowodem, zadzwoniłam do jednej z uznanych hodowli. Okazało się, że nie mają
                > zbytu na szczeniaki, zostały im trzy psy, które maja obecnie 8 miesięcy. I to
                > nie wzbudza waszych kontrowersji?
                Tym bardziej nie powinno się rozmnażać psów bez rodowodu.
            • dina2 Re: Do tulli1 06.12.04, 22:05
              albert.flasz napisał:

              > I słusznie! Wrażliwość, odpowiedzialność, postawa moralna itd. zależą zapewne
              > od wielu rzeczy, w najmniejszym chyba jednak stopniu od tego, czy ktoś ma
              > pieniądze, czy też ich nie ma. W mojej okolicy biega dużo psów, bardzo
              > nieliczne z nich są, zgodnie z proponowanym tu podejściem do sprawy -
              "rasowe"
              > i nie ma znaczenia czy są to psy "rasowe bez papierów", czy też typowe
              > mieszańce, są psy ze schroniska i kupowane jako szczeniaki, właścicieli także
              > mają bardzo różnych...

              Tylko ciekawe dlaczego przywiązywane do drzewa są albo kundelki albo psy bez
              papierów?
              Proponuję kupić sobie Mojego psa" w którym jest zdjęcie 2 suk Owczarka
              Niemieckiego, trzymanych w jakiejś ciemnej piwnicy. Zdjęcie zatytułowano -
              "Hodowla" nierodowodowych owczarków niemieckich- suki sa tu tylko maszynami do
              rodzenia.

              > Mamy działkę na wsi. Jednym z sąsiadów, ich dzieci mieszkające w mieście
              > oststnio "podrzuciły" trzeciego już psa, który im się znudził: pierwszego
              > zagryzły okoliczne psy, drugiego (owczarek collie) zastrzelił kłusownik,
              > ostatni (rotweiler) jeszcze żyje - podobno wszystkie rodowodowe, "z
              papierami".
              > Warto byłoby od czasu opuścić kokon, rozejrzeć się po świecie, pogadać z
              > ludźmi, odwiedzić jakąś fermę kur, świń, krów, rzeźnię... Życie niestety nie
              > zawsze jest takie, jakie ktoś tam sobie wymarzył i raczej nigdy nie będzie...
              > pzdr
              Warto by było przejechać się najpierw po okolicznych schroniskach dla psów.
              Oczywiście,że życie nie jest takie jakie sobie można było wymarzyć, ale takia
              postawa niestety nie doprowadzi do jego poprawy. Gdyby każdy z nas zaangazował
              się w poprawę tego świata choćby tylko w zakresie własnego podwórka, byłby on
              zdecydowanie lepszy.
              • albert.flasz Re: Do tulli1 07.12.04, 08:55
                Widzę, że uważasz się za jedyną myślącą oraz wszechwiedzącą osobę na tym
                świecie. Wybacz, ale oprócz schronisk dla psów, miałem doczynienia także z
                paroma innymi, nie mniej interesującymi miejscami. Być może, miedzy innymi z
                tego powodu czemuś nie lubię fanatyków. Bez odbioru!
                • dina2 Do Albert.flasz 07.12.04, 20:15
                  albert.flasz napisał:

                  > Widzę, że uważasz się za jedyną myślącą oraz wszechwiedzącą osobę na tym
                  > świecie.

                  Nie uważam się za jedyną myślącą osobą na tym świecie i ciekawa jestem na
                  jakiej podstawie to wysnułeś.I jest pewne grono takich osób w podobny sposób
                  myślących jak ja.

                  Wybacz, ale oprócz schronisk dla psów, miałem doczynienia także z
                  > paroma innymi, nie mniej interesującymi miejscami.

                  My poruszamy temat psów, więc pozostańmy przy tym temacie.
                  A co do innych miejsc, to raczej mam wątpliwości, czy kiedykolwiek je widziałeś.

                  Być może, miedzy innymi z
                  > tego powodu czemuś nie lubię fanatyków.

                  Zaraz rozpłaczę się ze śmiechu. Ciekawe wywody, tylko na jakiej podstawie.
                  To że nie zgadzam się z poniższymi faktami?
                  1. Tylko połowa psów ze schronisk znajduje domy
                  2. 40% szczeniąt umiera w schroniskach
                  3. Tysiące psów zostaje zagryzionych. Tu przykład Werony i Samby-Redy
                  www.bezdomne-zwierzaki.most.org.pl/
                  4.Przed świętami i wakacjami tysiące psów jest wyrzucanych z samochodów,
                  przywiązywanych do drzewa w lesie( 2 lata temu ON przywiązany do drzewa nie
                  przeżył z powodu 47 kleszczy wkłutych w jego ciało)
                  5.80% przypadków znęcania się dotyczy psów według inspektorów TOZ-u.
                  Jeszcze mogłabym dorzucić parę punktów.
                  6.Wiele schronisk jest przepełnionych. Trzeba dodać, że potomstwo od jednej
                  suki, która dalej się rozmnaża może sięgać od 50-200 psów.
                  Jeśli według Ciebie moje zainteresowanie losem tych stworzeń jest fanatyzmem,
                  to wybacz, ale co Ty robisz na tym forum?


                  Nie uważam sie za jedyna myślącą
                  • agamuza Ha ha ha 08.12.04, 12:42
                    Swoim postem dalas wszystkim do zrozumienia, ze jednak tylko ty jestes tu
                    samarytnaka i tylko ty sie poswiecasz dla zwierzat i tylko ty masz racje.
                    Wiec wyobraz sobie, ze nie tylko ty jedna kochasz zwierzeta i starasz sie im
                    pomagac choc moze ci sie to wydac niesamowite i nie bedziesz potrafila w to
                    uwierzyc bo jesli w to uwierzysz to sie strącisz z tego wysokiego piedestalu na
                    ktorym, tak dumnie stoisz.
                    Nie obraz sie tylko - wszystkie twoje wypowiedzi na to wskazuja.
                    Przypuszczam, ze jestes mila dziewczyna i strasz sie jak mozesz, ale jednak bez
                    przesady. Nie zbawisz calego swiata, ale nic nie stoi na przeszkodzie abys
                    probowala. Powodzenia...
          • dina2 Re: Do tulli1 06.12.04, 21:55
            tulli1 napisała:

            > no nie, nie popadajmy w skrajności... Czy naprawde myslisz, Dino, ze jesteś
            > jedynym człowiekiem na ziemi, który traktuje psy po ludzku? Ja mam w swoim
            > środowisku raczej odwrotne przykłady, nie znam osobiscie nikogo, kto
            wyrzuciłby
            >
            > psa z domu albo oddał do schroniska. Na pewno są tacy zwyrodnialcy, ale to
            nie
            > znaczy, że wszystkie psy ma spotkać ten sam los. Spotykam wielu "psiarzy" i
            > widzę, jak kochaja swoich pupili. Skąd ten pesymizm? Oceniaj świat realnie,
            > dostrzegaj też pozytywne przykłady, bo takich jest zdecydowanie więcej, niż
            > ludzi porzucajacych swoje psy. Nie będę wiecej zabierać głosu na ten temat.

            Niestety to nie są skrajnosć, choc bardzo bym chciała, to jest realizm.
            Już dłuższy czas interesuję się tą problematyką i to co się dzieje u nas w
            kraju jest przerażające.
            Przeczytaj sobie w najnowszym "Moim psie" artykuł "Groźna rasa- homo sapiens",
            w którym bardzo trudno o optymizm.
            Zajrzyj też tutaj:
            www.psy.info.pl/schronisko_wroclaw/drastyczne_przypadki.html
            www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewforum&f=4
            www.wetgiw.gov.pl/ochrona_zwierzat/schroniska/2002_2003_raport.pdf
            Według statystyk TOZ-u, w ciągu ostatnich 4 lat inspektorzy przeprowadzili
            40tys. interwencji, a TOZ ma inspektoraty tylko w 10 województwach. A ile jest
            przypadow, które nie wyszły na światło dzienne?
            • tulli1 Re: Do tulli1 07.12.04, 19:26
              Dino, wszelki fanatyzm jest niebezpieczny. A Twoje poglądy zahaczają o fanatyzm
              właśnie. Wiesz co? Ja byłam w kilku schroniskach, miałam wcześniej psa -znajdę
              i dlatego nigdy więcej nie zdecyduję się na takiego psa. Nie dlatego, że los
              tych biednych stworzeń jest mi obojętny, albo mam wygórowane życzenia co do
              wyglądu psa. Po prostu, ja mam małe dziecko. Jestem za nie odpowiedzialna. I
              nigdy nie wezmę do domu psa, o którego psychice i przeszłości nic nie wiem.
              Który może okazać się np. agresywny, nieposłuszny, zbyt lękliwy. Nigdy nie
              wiem, jakie zachowanie może wzbudzić w nim niebezpieczne odruchy. Możesz mnie
              wyzywać do woli, ale to mój wybór i nie będę ryzykować zdrowia i życia mojego
              dziecka.
              Mój poprzedni pies był wzięty dosłownie z ulicy - i to była prawdziwa gehenna.
              Szczekał na wszystkich bez powodu, rzucał się na psy, cylkistów i kobiety w
              ciąży. Do dziś mam blizny po jego ugryzieniach, kiedy próbowałam go rozdzielić
              z psem, na którego sie rzucił. Czemu nie piszesz o tym, że właściwie każdy
              pies, który przebywał w schronisku, jest w jakimś stopniu skrzywiony
              psychicznie? To opinia wielu wetów.
              Nie chcę nikogo zniechęcać do zaopiekowania się takimi psami - to ich wybór.
              Ale ja jestem przede wszystkim matką, a świat mogę zbawiać w inny sposób.
              Piszesz jeszcze o hodowcach i doskonaleniu rasy. Faktycznie, moja cocker
              spanielka została wielce udoskonalona poprzez obcięcie jej ogonka. Szkoda
              tylko, że nie może teraz w pełni wyrażać swojej radości. Posłuchaj w Wigilię,
              co mówią psy o swoich obciętych uszach i ogonach, o zwisających powiekach -
              wszystko to oczywiście w celu doskonalenia rasy.
              • dina2 Re: Do tulli1 07.12.04, 21:08
                tulli1 napisała:

                > Dino, wszelki fanatyzm jest niebezpieczny. A Twoje poglądy zahaczają o
                fanatyzm
                >
                > właśnie.

                Pewnie czytałaś post albert.flasza i nic innego nie przyszło Tobie do głowy. Na
                jakiej podstawie wyciągnęłaś takie wnioski?
                skopiuję moją odpowiedź udzieloną albert.flaszowi o ten fanatyzm.
                > To że nie zgadzam się z poniższymi faktami?
                > 1. Tylko połowa psów ze schronisk znajduje domy
                > 2. 40% szczeniąt umiera w schroniskach
                > 3. Tysiące psów zostaje zagryzionych. Tu przykład Werony i Samby-Redy
                > www.bezdomne-zwierzaki.most.org.pl/
                > 4.Przed świętami i wakacjami tysiące psów jest wyrzucanych z samochodów,
                > przywiązywanych do drzewa w lesie( 2 lata temu ON przywiązany do drzewa nie
                > przeżył z powodu 47 kleszczy wkłutych w jego ciało)
                > 5.80% przypadków znęcania się dotyczy psów według inspektorów TOZ-u.
                > Jeszcze mogłabym dorzucić parę punktów.
                To, że się przejmuję losem bezdomnych psów Ty nazywasz fanatyzmem? To zakrawa
                na jakąś paranoję.

                Wiesz co? Ja byłam w kilku schroniskach, miałam wcześniej psa -znajdę
                > i dlatego nigdy więcej nie zdecyduję się na takiego psa. Nie dlatego, że los
                > tych biednych stworzeń jest mi obojętny, albo mam wygórowane życzenia co do
                > wyglądu psa. Po prostu, ja mam małe dziecko. Jestem za nie odpowiedzialna.

                Wyobraź sobie, że ja też mam małe dziecko i jestem za nie odpowiedzialna. Jakoś
                moja suka wzięta jako szczeniak z azylu, nie wykazuje żadnej agresji w stosunku
                do dziecka, a wręcz przeciwnie- jest bardzo opiekuńcza.Inne, znane mi psy
                wzięte z azylu jako dorosłe, też nie wykazują agresji wobec dzieci.Są
                wolontariusze i pracownicy, którzy informują o charakterze psa.Można też wziąść
                szczeniaka. Ale oczywiście masz prawo wyboru, nikt Cię do tego nie zmusza i nie
                o to mi chodziło.
                I
                > nigdy nie wezmę do domu psa, o którego psychice i przeszłości nic nie wiem.
                > Który może okazać się np. agresywny, nieposłuszny, zbyt lękliwy.

                A propo's posłuszeństwa to nie jest cecha dziedziczna tylko nabyta.To jaki
                będzie pies zależy tylko od właściciela.
                Agresywne osobniki zdarzają się najczęściej wśród psów bez rodowodu. Agresja
                jest dziedziczona w 75%. W fabrykach szczeniąt nikt się tym nie przejmuje,tylko
                liczy się sztuka.

                Nigdy nie
                > wiem, jakie zachowanie może wzbudzić w nim niebezpieczne odruchy. Możesz mnie
                > wyzywać do woli, ale to mój wybór i nie będę ryzykować zdrowia i życia mojego
                > dziecka.

                Twój wybór, jeśli nie chcesz takiego psa, ale po co produkować pseudorasowe
                szczeniaki i odbierać szanse na adopcję innym?

                > Mój poprzedni pies był wzięty dosłownie z ulicy - i to była prawdziwa
                gehenna.
                > Szczekał na wszystkich bez powodu, rzucał się na psy, cylkistów i kobiety w
                > ciąży. Do dziś mam blizny po jego ugryzieniach, kiedy próbowałam go
                rozdzielić
                > z psem, na którego sie rzucił. Czemu nie piszesz o tym, że właściwie każdy
                > pies, który przebywał w schronisku, jest w jakimś stopniu skrzywiony
                > psychicznie? To opinia wielu wetów.

                Weterynarze nie odwiedzają schronisk,więc ich opinia jest nieobiektywna. A są
                tacy, którzy wręcz namawiają do wzięcia psa ze schroniska i sami je adoptują.
                Poza tym, Ty zbyt generalizujesz.Dla Ciebie wszystkie to psychole. I dlatego
                bardzo wątpię w jakąkolwiek Twoją pomoc dla tych zwierząt.Na szczęście jest
                dogomania i ludzie, którzy z całym poświęceniem szukają domów dla tych właśnie
                psycholi. Te psychole znajdują domy m.in w Niemczech i ludzie,którzy je
                adoptowali są bardzo zadowoleni. Poza tym nie zapominaj, że są też szczeniaki,
                bez nieznanej przeszłości.


                > Nie chcę nikogo zniechęcać do zaopiekowania się takimi psami - to ich wybór.
                > Ale ja jestem przede wszystkim matką, a świat mogę zbawiać w inny sposób.

                Jak dotychczas twoje działania sa odwrotne.
                A ja jestem też matką, nie rozmnażam swojej suki, bo wystarczająco jest psich
                nieszczęść i pomagam zwierzętom.

                > Piszesz jeszcze o hodowcach i doskonaleniu rasy. Faktycznie, moja cocker
                > spanielka została wielce udoskonalona poprzez obcięcie jej ogonka. Szkoda
                > tylko, że nie może teraz w pełni wyrażać swojej radości. Posłuchaj w Wigilię,
                > co mówią psy o swoich obciętych uszach i ogonach, o zwisających powiekach -
                > wszystko to oczywiście w celu doskonalenia rasy.

                Widocznie nie chodzisz na wystawy, bo zauważyłabyś jak wiele jest psów z
                ogonami i niekopiowanymi uszami.
                Widzę, że popadasz w skrajności.Ja też jestem akurat przeciwna kopiowaniu.Ale
                są też inne ważne aspekty hodowli.
                Hodowca nie dopuści swojej suki do pierwszego lepszego samca, jest to jakiś
                sprawdzony reproduktor, są też krycia zagraniczne. Genetykę ma w jednym palcu.
                W przypadku ras dużych wykonuje się prześwietlenia w kierunku dysplazji stawów
                i inne badania eliminujące innego rodzaju wady.Szczenięta karmione są wysokiej
                klasy karmą, odrobaczone i zaszczepione, otoczone troskliwą opieką i zapewnioną
                socjalizacją. Nie chcę się w to zagłębiać, bo jest to bardzo obszerny temat.
                Jeszcze jedno: hodowca doskonale wie w jakim wieku szczenięta moga opuścić dom,
                zanim suka zostanie pokryta. Tobie tej wiedzy zabrakło.
                I szczerze mówiąc,jeśli miałabym wybierać, wybrałabym szczenię od hodowcy,
                który ma wiedzę i praktykę w zakresie rozrodu niż od amatora, który często nie
                ma zielonego pojęcia na ten temat.



                • miss_dronio Re: Do tulli1 07.12.04, 22:07
                  Obiecywałam sobie już nie zabierać głosu w tym wątku bo po przeczytaniu kilku
                  odpowiedzi doszłam do wniosku, ze pewne sprawy sa kwestią wrażliwości poprostu
                  i nie da się "czystymi" argumentami do pewnych spraw niektórych przekonać.
                  Została jednakże tutaj postawiona teza, do której muszę się odnieść bo poprostu
                  oprócz tego, ze jest nieprawdziwa to może wyrządzić bardzo wiele złego. Otóż
                  nie jest prawdą, że pies ze schroniska musi być psem ze "skrzywionym "
                  charakterem, psem niebezpiecznym! To, ze zdażały się takie przypadki nie jest
                  żadnym argumentem bo przecież zdarzały sie również pzypadki wrecz odwrotne! W
                  schroniskach jest tak wiele zwierząt, ze bez problemu można wybrać psa z
                  pasujacym nam zestawem cech zarówno fizycznych jak i psychicznych. O tym, czy
                  jesli można komuś uratować życie, to warto to robić, już pisac nie będę.... jak
                  zaznaczyłam jest to kwestią wrażliwości.
                  • tulli1 Re: Do tulli1 07.12.04, 23:46
                    ależ ja wiem o tym! Nie twierdzę, że każdy pies ze schroniska to "psychol". Ale
                    ma jakąś traumę, u jednego się ona objawi tak, u innego inaczej, a u jeszcze
                    innego w ogóle. Moje doświadczenia z przygarniętymi psami są złe, dwa razy
                    miałam psy znalezione na ulicy, podrośnięte (miały po około 1,5 roku), które
                    okazały sie bardzo agresywne, nadpobudliwe. Na pewno były wcześniej źle
                    traktowane. Oczywiście, że w schroniskach są też takie, które są łagodne i
                    spokojne. Ja po prostu nie chciałam juz ryzykować.
                    Chodziło mi tylko o przytoczenie kontrargumentów zwolennikom brania psów
                    wyłącznie ze schroniska.
                • tulli1 Re: Do tulli1 07.12.04, 23:27
                  widzę Dino, że bardzo lubisz dyskutować i mieć ostatnie zdanie ;-)
                  Szkoda tylko, że nie dostrzegasz drobnych niuansów naszej dyskusji. Albert.
                  flasz, ja i inni nie napadamy na Ciebie, bo masz takie, czy inne poglądy.
                  Szanujemy je, chociaż sami myślimy i robimy inaczej. Ty natomiast uważasz się
                  za wyrocznię we wszystkich sprawach, w jakich zabierasz głos i robisz to
                  niestety w sposób mało kulturalny, napastliwie, nierzadko obrażając rozmówcę.
                  Nie będę więcej dyskutować z Tobą, wybacz, ale te rozważania nie wnoszą nic do
                  tematu wątku (oprócz prób obrażenia nas), który notabene przestał być aktualny
                  z chwilą szczęśliwego znalezienia domów przez wszystkie moje szczeniaki.
                  Niemniej, dziękuję Ci za dyskusję i pozdrawiam
                  Tulli1
                  • majenkir Re: Do tulli1 08.12.04, 17:04
                    > Nie będę więcej dyskutować z Tobą, wybacz, ale te rozważania nie wnoszą nic
                    do
                    > tematu wątku (oprócz prób obrażenia nas), który notabene przestał być
                    aktualny
                    > z chwilą szczęśliwego znalezienia domów przez wszystkie moje szczeniaki.

                    Akurat w Twoim przypadku temat przestal byc aktualny, ale forum czyta wiele
                    innych osob i jesli tylko jedna z nich zostala przekonana co do nie rozmnazania
                    bez sensu to cala ta dyskusja miala jednak sens.
                  • mmaupa BRAWO TULLI 08.12.04, 20:02
                    Tulli mi niesamowicie zaimponowala opanowaniem. Naskakuje na nia dziki tlum, a
                    ona milo, spokojnie odpowiada. Gratuluje! Na tym forum to rzadkosc.

                    Generalnie podzielam poglady Diny, ale dzieki jej przemilym postom uwazam ja za
                    glupia fanatyczna babe. Tulli nie zajmuje sie "produkcja" szczeniakow, nie
                    mozna jej siedmioraczkow nazwac hodowla. To byl incydent, pomylka z
                    weterynarzem, i sprawa (jak wnioskuje) sie juz nie powtorzy. No to o co chodzi?
                    Trzeba sie tylko cieszyc, ze szczeniaki sie dobrze maja, i moze polecic
                    przyszlym wlascicielom, zeby je wykastrowali.

                    I zanim dostane ochrzan za to, ze zyje i sie mam czelnosc odezwac: pracuje w
                    schronisku, mam stamtad psa (bokser bez rodowodu), wiem do jakich tragedii
                    dochodzi, wiem, ile psow sie meczy itd itp. Ale na Tulli juz nie ma co
                    krzyczec, przeciez tych szczeniakow nie zje i nie utopi. I Agamuza tez ma
                    racje: nie wszyscy maja obowiazek brac psa ze schroniska. Wlasciwie, Dino,
                    dlaczego urodzilas dziecko? Trzeba bylo adoptowac! Przeciez sierocince sa
                    przepelnione! Jednak wnioskuje, ze chodzilo Ci o kontynuacje wlasnych genow (i
                    nie ma co sie burzyc, przeciez po to jestesmy na swiecie zeby sie rozmnazac) -
                    i tym sie kieruja ludzie chcacy rozmnazac "wlasne" psy - chca miec klona
                    sprawdzonego przyjaciela.

                    Pozdrawiam (a szczegolnie Tulli! i czy wszystkie pieski maja juz dom?).
                    • miss_dronio ??? 08.12.04, 20:49
                      > Wlasciwie, Dino,
                      > dlaczego urodzilas dziecko? Trzeba bylo adoptowac!
                      Jak mozna w ogóle cos takiego napisać?? Po co taka podłość??
                      • mmaupa Re: ??? 08.12.04, 21:55
                        Podlosc? o co Ci chodzi? Przeciez to samo zycie jest! Nie mowie tego zeby byc
                        okrutna i bez serca, i nie mam tez nic do dzieci Diny, tylko staram sie
                        rozumowac tym samym tokiem.
                        • tulli1 Happy End 08.12.04, 22:23
                          Nie chcę wsadzać znowu kija w mrowisko, ale powiem Wam, że wszystkie moje
                          pieski mają bardzo dobre domy. Wiem, bo ostatnio odwiedziłam wszystkie i
                          zaniosłam szczeniakom "wyprawkę".
                          Cztery zostały w mojej miejscowości, trzy są w promieniu 10 km. Będę je miała
                          na oku, a na pierwsze urodziny urządzimy u nas zjazd ;-)
                          Postanowiłam, że Saga nie będzie mieć więcej dzieci. Sierść jej zmatowiała,
                          oczy już nie błyszczą - ale warto było to przeżyć, żeby siedem wesołych
                          spanielków brykało teraz po świecie.
                          • albert.flasz Re: Happy End 09.12.04, 08:51
                            tulli1 napisała:

                            > Postanowiłam, że Saga nie będzie mieć więcej dzieci. Sierść jej zmatowiała,
                            > oczy już nie błyszczą - ale warto było to przeżyć, żeby siedem wesołych
                            > spanielków brykało teraz po świecie.

                            Nie ma się czym przejmować, w końcu wykarmienie takiej gromadki jest ogromnym
                            obciążeniem dla organizmu - to są zwykłe niedobory + zaburzenia hormonalne
                            wywołane ciążą, porodem i laktacją. Uwzględniając proporcje, karmiącą sukę
                            można pod pewnym względem porównać z krową, produkującą co najmniej 40-50
                            litrów mleka dziennie. Po 3-4 tygodniach powinno jej przejść. Warto byłoby
                            dawać jej jakieś odżywki z minerałami, witaminami A, D3, z grupy B, H,
                            ewentualnie łyżkę oleju dziennie (dobry jest np. olej z wiesiołka ale może być
                            każdy inny) z jedzeniem. Bardzo dobry i tani jest czeski Roboran H ale
                            różnych "wynalazków" nie brakuje, do wyboru - do koloru... O sterylizacji
                            jednak warto pomyśleć, ciąże urojone niestety prawdopodobnie będą się
                            powtarzały. Można próbować je hamować lekami (najczęściej stosuje się preparaty
                            oparte na bromkryptynie, takie jak Pseudogravin, Lacto - stop itd.) ale nie
                            rozwiązuje to późniejszych konsekwencji, takich jak podwyższone ryzyko
                            nowotworów sutka.
                            pzdr
                            • tulli1 Re: Happy End 09.12.04, 09:08
                              dziękuję za radę. Saga cały czas - w ciąży i w czasie karmienia - łykała
                              witaminy, wapń i inne wynalazki, ale widać po niej zmęczenie. Już postanowiłam,
                              że będzie wysterylizowana, żeby mnie nie korciło następnym razem (dużo ludzi
                              pyta mnie, kiedy znowu będą małe spanielki ;-)). Przecztałam tutaj coś na temat
                              niebezpieczeństwa narkozy - czy można to jakoś stwierdzić przed operacją?
                              • pierozek_monika Re: Happy End 09.12.04, 09:12
                                Witaj, tutaj poczytasz o narkozie
                                www.vetserwis.pl/narkoza.html
                                ale na stronie vetserwisu znajdzies zjeszcze inne myślę pożyteczne informacje,
                                m.in. jak przygotować psa do zabiegu.
                                Pozdrawiam
                                • tulli1 sterylizacja 09.12.04, 09:23
                                  dziękuję za link, Moniko. Przyznam się, że zawsze, jak poddaję sterylizacji
                                  jakieś moje zwierzę (do tej pory były to kotki), to muszę stoczyć walkę na
                                  argumenty z moim ojcem, który nazywa mnie wręcz zbrodniarką. On uważa, że to
                                  okaleczanie zwierzęcia i ingerowanie w naturę. Trochę zmienił zdanie, jak jego
                                  kotka miała małe i nie mógł długo znaleźć dla nich właścicieli :-), ale i tak
                                  musze się zawsze nasłuchać...
                                  • pierozek_monika Re: sterylizacja 09.12.04, 09:37
                                    tak, ja wiem, takie są reakcje większości ludzi i ja to rozumiem, to są
                                    poprostu obawy o samopoczucie i zdrowie zwierzęcia wynikające też z braku
                                    rzeczowych informacji o tych zabiegach. Gdy ich zwierz ląduje na stole
                                    operacyjnym (ropomacicze) i nie zawsze wygrywa walkę o życie otrzymują brutalną
                                    lekcję. Przykre to bardzo. Moja kotka wygrała życie. Suki mojego kolegi i
                                    sąsiadki go nie wygrały a pies mojej koleżanki też wygrał (prostata).
                                    Teraz czeka kastracja mojego psa, i im bliżej zabiegu tym bardziej się martwię,
                                    też pewnie tak będziesz miała, bo to normalne gdy chce się dla zwierzęcia
                                    wszystkiego dobrego.
                                    Ale jestem przekonana o słuszności mojej decyzji.
                                    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do formy twojej Sadze.
                              • agamuza Re: Happy End 09.12.04, 09:56
                                Moja Kreska miala robione badania krwii, czy moze byc podana narkozie przed
                                zabiegiem i wyniki byly OK, ale podczas pierwszej narkozy przy zszywniu lapy
                                ledwo sie wybudzila, a teraz miala czyszczenie zebow i juz po glupim jasiu byly
                                problemy dlatego zdecydowanie sterylizacja odpadla, bo jednak to jest olbrzymie
                                ryzyko. Dokladnie sie wypytaj weta o wszystkie szczegoly i ja polecam ci
                                lecznice w warszawie na Gagarina - multi vet. Lekarze radza gdzies tu nawet na
                                forum gazety.
                                  • agamuza Re: Happy End 09.12.04, 11:51
                                    A to brzydko z ich strony. Ale i tak uwazam, ze jest to jedna z lepszych
                                    zwierzecych klinik. A druga, ktora moge polecic to lecznica na Saskiej Kepie -
                                    nowa przy Nieklańskiej rog Waszyngtona - otwarta przez jedna z bylych lekarek z
                                    Gagarina. Dziewczyny sa przemile, doskonale radza sobie ze zwierzakami i co
                                    najwazniejsze, maja serce i wiedze.
                                    Tylko nie wiem jeszcze jak zmusic moja kocice do otwarcia pyszczka, aby umyc
                                    jej zeby;-))) Teraz stosuje zawijanie w koc i szorowanie zebisk sila, ale to
                                    nie jest najrozsadniejsze i najbezpieczniejsze. Nic innego mi do glowy nie
                                    przychodzi. Pies OK - posluszna jest i ma stoicka cierpliwosc, ale kot -
                                    diablica...
                              • albert.flasz Re: Happy End 09.12.04, 10:09
                                Niestety, jakieś tam ryzyko jest zawsze. Jeśli jednak zwierzę jest młode, ma
                                zdrowe serce, sprawny układ krążenia i newowy, nie jest uczulone na jakiś
                                preparat (zdarzają się indywidualne przypadki) itd.; jeśli vet przeprowadzi
                                dokładne badanie i wywiad - jest raczej minimalne.
                        • comma Re: ??? 08.12.04, 23:03
                          mmaupa napisała:

                          > Podlosc? o co Ci chodzi? Przeciez to samo zycie jest! Nie mowie tego zeby byc
                          > okrutna i bez serca, i nie mam tez nic do dzieci Diny, tylko staram sie
                          > rozumowac tym samym tokiem.

                          Wybacz, ale Twoja wypowiedź nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek rozumowaniem,.
                          Za to wiele z bezinteresowną złośliwością. Rzeczywiście, samo życie.
                          Żenujące... :-(
                          • tulli1 Re: ??? 08.12.04, 23:47
                            zgadzam się w pełni z tokiem rozumowania mmaupy. Wypominanie, że wolimy
                            rozmnażać nasze psy, niż wziąć ze schroniska niczym się nie różni od równie
                            nietolerancyjnego stwierdzenia, że należałoby przestać rodzić własne dzieci, bo
                            można adoptować cudze. A co, jeśli ktoś jednak woli własne, hę? Dostanie mu
                            się, że jest egoistą, bo przez niego jakiś berbeć zostanie w domu dziecka?
                            Mmaupa, brawo za doskonałe porównanie.
                                • tulli1 zbastujmy! 09.12.04, 09:17
                                  hej, dajmy już sobie spokój z tymi atakami, to do niczego nie prowadzi. Myślę,
                                  że tolerancja jest bardzo dobrym wynalazkiem, więc nie próbujmy na siłę
                                  wtłaczać komuś własnych poglądów. Obie strony mają po części rację - ja nie
                                  przeczę wcale, że nie ma psów krzywdzonych, bezdomnych, w schroniskach, którymi
                                  ktoś powinien (i chce) się opiekować. Są. Ale są też ludzie, którzy nie mają
                                  chęci, żeby takiego psa przygarnąć, z różnych powodów, które trzeba uszanować.
                                  Cieszę się, że nasza dyskusja miała miejsce, bo obu stronom (a mi na pewno)
                                  pozwoliła otworzyć oczy na sprawy, o kórych do tej pory miałam mgliste pojęcie.
                                  Więc na pewno nie była bezcelowa.
                                  A teraz proszę Was, żebyśmy nie obrzucali się więcej błotem i nie brnęli dalej
                                  w wymyślanie absurdalnych przypadków, tylko czas ten poświęcili np. na spacer z
                                  psem.
                                  pozdrawiam wszystkich (łącznie z psami, kotami, chomikami i świnkami morskimi)
                                  Tulli
                            • dina2 Re: ??? 09.12.04, 22:03
                              tulli1 napisała:

                              > zgadzam się w pełni z tokiem rozumowania mmaupy. Wypominanie, że wolimy
                              > rozmnażać nasze psy, niż wziąć ze schroniska niczym się nie różni od równie
                              > nietolerancyjnego stwierdzenia, że należałoby przestać rodzić własne dzieci,
                              bo
                              >
                              > można adoptować cudze. A co, jeśli ktoś jednak woli własne, hę? Dostanie mu
                              > się, że jest egoistą, bo przez niego jakiś berbeć zostanie w domu dziecka?
                              > Mmaupa, brawo za doskonałe porównanie.

                              Ja stwierdzam, że bardzo żenujące.
                              I po raz któryś, powtórzę, że potomstwo jednej suki, które dalej się rozmnaża
                              daje w ciągu roku 0d 50-200 osobników. Czego nie doświadczysz w świecie
                              ludzkim.
                              Poza tym jak mówił A.S.Exupery " Człowiek pozostaje na zawsze odpowiedzialny za
                              to co oswoił"
                      • agamuza Re: ??? 09.12.04, 09:48
                        jaka podlosc???
                        Czyste realia zycia, ale wolicie sie skupiac na zwierzetach bo to jednak cos
                        mniej klopotliwego. A byla ktoras z was w sierocincu? Dla mnie najbardziej
                        przejumujacym widokiem sa dzieci z osrodka dla niewidomych w Laskach. I przez
                        caly rok staram sie tam wpadac i poczytac cos tym dzieciakom, zabrac na spacer
                        bo opiekunek jest za malo, aby opiekowac sie wszystkimi dzieciakami - tak jak z
                        psami w schronikach, sytuacja jest analogiczna, prawda?
                        A te dwa posty sprawily, ze sie poplakalam:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=18294832
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=18393125

                    • dina2 Re: BRAWO TULLI 09.12.04, 21:56
                      mmaupa napisała:
                      > Generalnie podzielam poglady Diny, ale dzieki jej przemilym postom uwazam ja
                      za
                      >
                      > glupia fanatyczna babe.

                      Ciekawe jak długo się nad tym zastanawiałeś(aś)? Ja nie będę się zniżać do
                      Twojego poziomu.

                      Tulli nie zajmuje sie "produkcja" szczeniakow, nie
                      > mozna jej siedmioraczkow nazwac hodowla. To byl incydent, pomylka z
                      > weterynarzem, i sprawa (jak wnioskuje) sie juz nie powtorzy. No to o co
                      chodzi?

                      Właśnie o to chodzi-" Nie czuję się oszukana,
                      skąd, moja suczka zawsze miała silny instynkt opiekuńczy - chcieliśmy, żeby
                      choć raz miała małe"

                      >
                      I Agamuza tez ma
                      > racje: nie wszyscy maja obowiazek brac psa ze schroniska.

                      Oczywiście, że nie mają obowiązku brać psa ze schroniska i ja do tego nie
                      zmuszałam. Ale jestem ciekawa, czy Agamuza ma rację, rozmnażając swoją suczkę-
                      kundelkę? P ierwszy raz to był przypadek-ok. Drugi-świadomie, a teraz chce
                      poraz trzeci.

                      Wlasciwie, Dino,
                      > dlaczego urodzilas dziecko?

                      A co Ciebie to obchodzi?
                      Nie antropomorfizuj psów. pies nigdy nie będzie człowiekiem i porównywanie psów
                      do ludzi to jest absurd.

                      Trzeba bylo adoptowac! Przeciez sierocince sa
                      > przepelnione!

                      A Ty adoptowałeś(aś)że polecasz?
                      Nie porównuj ludzi do psów, choćby tylko dlatego, że potomstwo od jednej suki,
                      które dalej się rozmnaża w skali roku daje od 50-200 osobników. Czego w żaden
                      sposób nie doświadczysz w świecie ludzi.


                      Jednak wnioskuje, ze chodzilo Ci o kontynuacje wlasnych genow (i
                      > nie ma co sie burzyc, przeciez po to jestesmy na swiecie zeby sie rozmnazac) -

                      > i tym sie kieruja ludzie chcacy rozmnazac "wlasne" psy - chca miec klona
                      > sprawdzonego przyjaciela.

                      Tylko tych klonów nie rodzi się jeden(rzadko tak bywa) tylko kilka albo
                      kilkanaście i co z resztą? W ten oto sposób zapełnia się schroniska.
                  • dina2 Re: Do tulli1 09.12.04, 21:37
                    tulli1 napisała:

                    > widzę Dino, że bardzo lubisz dyskutować i mieć ostatnie zdanie ;-)
                    > Szkoda tylko, że nie dostrzegasz drobnych niuansów naszej dyskusji. Albert.
                    > flasz, ja i inni nie napadamy na Ciebie, bo masz takie, czy inne poglądy.
                    > Szanujemy je, chociaż sami myślimy i robimy inaczej. Ty natomiast uważasz się
                    > za wyrocznię we wszystkich sprawach, w jakich zabierasz głos i robisz to
                    > niestety w sposób mało kulturalny, napastliwie, nierzadko obrażając rozmówcę.
                    > Nie będę więcej dyskutować z Tobą, wybacz, ale te rozważania nie wnoszą nic
                    do
                    > tematu wątku (oprócz prób obrażenia nas), który notabene przestał być
                    aktualny
                    > z chwilą szczęśliwego znalezienia domów przez wszystkie moje szczeniaki.
                    > Niemniej, dziękuję Ci za dyskusję i pozdrawiam
                    > Tulli1

                    Ciekawe w jaki sposób Was obraziłam? Przedstawiając fakty w procentach i
                    liczbach? Prawda w oczy kole?Pokazując linki do stron? Przedstawiłam Twoje
                    postępowanie nie w różowych barwach i to Cie obraziło? Miałam nadzieję, że
                    skłoni do refleksji, a tu taka porażka. Przedstawiłam mocne argumenty, których
                    Ty nie potrafiłaś odeprzeć.
                    Fakt, że mnie poniosło, bo myślałam że na tym forum znajdę mądrych i
                    odpowiedzialnych ludzi, którzy rzeczywiście kochają zwierzęta. Ale bardzo się
                    rozczarowałam.
                    • agamuza Dino2... 09.12.04, 23:12
                      Ale przeciez nikt nie zaprzeczyl faktom podanym przez ciebie! Masz racje, ale
                      przdstawiasz ja w agresywny sposob. Z twojego postu ZNOWU wynika, ze ty jedna
                      jedyna na swiecie kochasz zwierzeta i im pomagasz i kreujesz sie na zbawce
                      psow. OK - chwala ci za to, ze im pomagasz jak mozesz, ale polecam ci forum na
                      dogmanii - ludzie tam robia wiele, bardzo wiele nie strzepiac jezyka tak jak ty.
                      Poczytaj sobie ich posty i moze to zmieni twoj stosunek do tej sprawy.
                      Uwazasz, ze ja, Tulli, czy kto tam jeszcze sie tu wypowiadal, nie nadaje sie na
                      opiekuna psa i nie kocha zwierzat??? Nie stara sie zapewnic mu najlepszych
                      warunkow, na jakie go stac??? Zabieg czyszczenia zebow mojego psa kosztowal 100
                      PLN, wizyty w leczniczy - jeszcze troche wiecej, ale nie licze tych pieniedzy
                      poniewaz to jest moj pies i jestem za niego odpowiedzialna - mozesz sobie
                      myslec co chcesz! I nawet mozesz miec inne zdanie, nie obraze sie;-)))
                      A to, ze moja suczka miala dwa razy sczeniaki (w sumie 7 psinek), maja one
                      dobre domy i kochajacych opiekunow to nie twoja sprawa! Pozdrawiam cie
                      serdecznie.
                      • dina2 Re: Dino2... 10.12.04, 09:03
                        agamuza napisała:

                        > Ale przeciez nikt nie zaprzeczyl faktom podanym przez ciebie! Masz racje, ale
                        > przdstawiasz ja w agresywny sposob.

                        a wjaki inny sposób można te fakty przedstawiać? Jak można podchodzić do tematu
                        w sposób spokojny i opanowany? Nie chće przytaczać konkretnych cytatów, ale
                        czytanie niektórych postów lub fragmentów sprawia, że krew człowieka zalewa.

                        Z twojego postu ZNOWU wynika, ze ty jedna
                        > jedyna na swiecie kochasz zwierzeta i im pomagasz i kreujesz sie na zbawce

                        Nie kreuję się na zbawcę, w przeciwieństwie do Ciebie nie wyszczególniłam w
                        jaki sposób staram się pomagać zwierzętom.

                        > psow. OK - chwala ci za to, ze im pomagasz jak mozesz, ale polecam ci forum
                        na
                        > dogmanii - ludzie tam robia wiele, bardzo wiele nie strzepiac jezyka tak jak
                        ty
                        > .
                        > Poczytaj sobie ich posty i moze to zmieni twoj stosunek do tej sprawy.

                        Co za dziwny zbieg okoliczności. Tobie właśnie poleciłam dogomanię, a
                        konkretnie "Psy w potrzebie" . Znam tych ludzi i dlatego Tobie przytoczyłam
                        jako przykład ich postępowanie. Gdybym cały ten temat, umieściła na dogomanii,
                        to bądź pewna, że posypałyby się słowa krytyki. To może nawet jedyne forum,
                        które skupia ludzi przeciwnych nieodpowiedzialnemu rozmnażaniu zwierząt(tych
                        bez uprawnień hodowlanych).Jestem na dogomanii półtora roku i tego typu wątki
                        przewijały się przez forum i spotkały się z ostrą krytyką.

                        > Uwazasz, ze ja, Tulli, czy kto tam jeszcze sie tu wypowiadal, nie nadaje sie
                        na
                        >
                        > opiekuna psa i nie kocha zwierzat??? Nie stara sie zapewnic mu najlepszych
                        > warunkow, na jakie go stac???

                        Wcale tak nie uważam. Tylko zastanawia mnie, po co rozmnaża sie psy nierasowe?

                        Zabieg czyszczenia zebow mojego psa kosztowal 100
                        >
                        > PLN, wizyty w leczniczy - jeszcze troche wiecej, ale nie licze tych pieniedzy
                        > poniewaz to jest moj pies i jestem za niego odpowiedzialna - mozesz sobie
                        > myslec co chcesz! I nawet mozesz miec inne zdanie, nie obraze sie;-)))

                        I bardzo dobrze, że dbasz o zdrowie swojego psa, chwała Ci za to.

                        > A to, ze moja suczka miala dwa razy sczeniaki (w sumie 7 psinek), maja one
                        > dobre domy i kochajacych opiekunow to nie twoja sprawa!

                        Jasne, że nie moja sprawa. Tylko, czy jesteś w stanie zagwarantować, że psinki
                        dożyją w tych domach sędziwego wieku i będą tam aż do śmierci?
                        I czy one nie są rozmnażane dalej?

                        Pozdrawiam cie
                        > serdecznie.
                        Ja Ciebie również pozdrawiam serdecznie.