juz nie wiem gdzie szukac rady...

26.12.04, 05:53
rzecz dotyczy pszczol a dzieje sie to w Kalifornii, skad pisze.
Od pewnego, niedawnego czasu pszczoly zagniezdzily sie w filarze
podtrzymujacym front naszego domu. Kazdy, kto podchodzi do drzwi frontowych
widzi je i zaczynam wysluchiwac rad ze nalezy je czym predzej wytruc.
(Ostatnio od listonosza, ktory musi codziennie je mijac.)
Dlaczego?
Ano dlatego, ze moga to byc niebezpieczne afrykanskie pszczoly i na wszelki
wypadek lepiej zawolac Animal Control zeby zrobili porzadek. W ogole panuje
tu histeria na punkcie pszczol i nikt sie specjalnie nad ich losem nie
rozczula. Faktem jest, ze jest ich coraz wiecej i trudno to ukryc.

Zal mi tych pszczol i nie chcialabym ich zabijac.
Moje pytanie brzmi: czy sa jakies sposoby na zniechecenie pszczol od
zamieszkiwania tam, gdzie nie powinny, poza srodkami ostatecznymi? Mam na
mysli jakies proste sposoby ktore bylyby dostepne dla nie-pszczelarza i nie
grozily rozjuszeniem calego roju. Cos im podlozyc, czy co...
Zupelnie sie na pszczolach nie znam ale jakby kto mial jakas praktyczna rade
bylabym bardzo wdzieczna.
    • albert.flasz Re: juz nie wiem gdzie szukac rady... 26.12.04, 22:11
      Hm, w Polsce od pewnego czasu panuje histeria w temacie smyczy, kagańców oraz
      psich kupek w centrum Warszawy... Nie ma się czym przejmować! Co do pszczół,
      niestety - potrzebny jest specjalista albo przynajmniej ktoś, kto ma o tym
      jakiekolwiek pojęcie: pszczoły trzeba odymić, zajrzeć do "ula", wyjąć plastry
      (miodu itd. - można je wyssać: miód jest smaczny i zdrowy), wyłapać do
      specjalnego pojemnika (ze szczególnym uwzględnieniem "królowej", czyli "matki" -
      nie mylić z trutniami - są tak samo większe od innych pszczół, ale grubsze), po
      czym wywieźć w bardziej przyjazne dla nich miejsce...
      PS: Nie wszystkie pszczoły pochodzą z Afryki!
      • albert.flasz Re: Jeszcze jedno... 26.12.04, 22:37
        www.pszczelawola.prv.pl/
      • pinkink Re: juz nie wiem gdzie szukac rady... 28.12.04, 02:01
        Akurat psie kupki to niekoniecznie histeria. Mowie to z perspektywy kraju,
        gdzie obyczaj sprzatania po psach jest nawykiem i nikt nie narzeka. Co do
        smyczy i kagancow to sa zdania podzielone. Ja, jako milosnik swobody wszelkiej
        jestem teoretycznie przeciw chociaz uznaje racje przeciwne.
        Niestety, sprawy pszczol stoja kiepsko.
        Zyczliwi pszczolom i mnie, ludzie, powiadaja, ze zaglada roju jest nieuchronna
        i im wczesniej, tym lepiej.
        • albert.flasz Re: juz nie wiem gdzie szukac rady... 28.12.04, 10:35
          Może... Ja jednak myślę, że prawo ma przede wszystkim porządkować pewne sprawy
          lub problemy. Jeżeli - tak jak w Polsce, wprowadzane jest "na wariata", pod
          naciskiem dziennikarzy, żywcem zrzynane z rozwiązań obowiązujących w innych
          państwach - będących aktualnie "trendy", nie zważając na lokalne uwarunkowania,
          bez stworzenia ludziom odpowiednich warunków, by mogli się do niego dostosować,
          bez możliwości jego skutecznego (czyli nie okazjonalnego) egzekwowania - jest
          to kpina z praworządności i jedynym efektem takich poczynań jest właśnie
          najpierw histeria w mediach, potem - zapomnienie i przechodzenie nad
          wszystkim "do porządku dziennego" tak, kakby nigdy nic się nie zdarzyło.
          Co do preperatu rozpylonego w kominie, był to najprawdopodobniej jakiś
          repelent, czyli substancja w sumie obojętna dla owadów, odstraszająca je tylko
          nieprzyjemnym dla nich zapachem - też dobre rozwiązanie...
          pzdr
          PS: W linku, który wstawiłem jest odnośnik do forum pszczelarskiego. Myślę, że
          jest to najodpowiedniejsze miejsce, by uzyskać rzeczową odpowiedź od
          kompetentnej osoby.
    • tamsin Re: juz nie wiem gdzie szukac rady... 26.12.04, 23:53
      mialam takie problem w moim kominie, zauwazylismy ze jakos pszczoly dostaja sie
      do domu mimo, ze nie mialy jak, po szczegolowym ogladnieciu chalupki,
      zauwazylam ze zagnizdzily sie w kominie i wpadaly mi do domu przez kominek.
      Bylo to latem zeszlego roku. Na noc po prostu chmara ich zleciala sie do
      swojego gniazda. Nie bylo innej rady jak zadzwonic po specjaliste. One w dzien
      nie siedza w gniezdzie, a jezeli juz, to w bardzo malych ilosciach. Ten spec
      cos tam zaaplikowal nam w komin, ze one po prostu juz nie wrocily. Rowniez dal
      nam gwarancje, ze juz nigdy nie zagniezdza sie nam znowu w kominie, ale moga
      sobie znalezc inne gniazdo gdzies w poblizu wiec trzeba obserwowac. Na nasze
      szczescie nie wrocily. Nie radze zajmowac sie tym samej. Po prostu sa
      specjalisci, ktorzy nie koniecznie wytruja je, ale po prostu wypedza z tego
      gniazda i tyle.
      • dan8 Re: juz nie wiem gdzie szukac rady... 27.12.04, 04:58
        Poszukaj w ksiazce telefonicznej numeru telefonu do organizcji
        pszczelarskiej,ludzie z takiech organizcji wiedza jak je usunac.Przewaznie
        przyjezdzaja jak zapada zmierzch i wszystkie pszczoly sa na miejscu i zabieraja
        caly roj wraz z krolowa.
        Jesli nie znajdziesz takiej organizacji u siebie zadzwon do ranger'a.
        • pinkink do dan8 28.12.04, 02:08
          OK.
          Sprobuje znalezc jakichs beekeepers ale nadzieja nieduza, bo dostep do pszczol
          prawie niemozliwy bez zburzenia filara, a co za tym idzie---zrujnowania dachu.
          Nie mogly sobie te pszczoly wybrac gorszego miejsca....

          A co to jest "ranger"? Taki lesniczy?
          • dan8 Re: do dan8 28.12.04, 13:09
            Tak dobrze okreslilas taki "lesniczy".Poszukaj jego adresu w ksiazce
            telefonicznej a jak nie znajdziesz to szukaj w departamancie "agriculture" oni
            tez powinni wiedziec co zrobic z tym fantem.
            Wlasnie dlatego gdyby kogos pokasaly powinnas miec dowod,ze podjelas dzialania
            w kierunku przesiedlenia pszczol.
            Przekonana jestem,ze pszczelarz bedzie wiedzial jak je usunac.
            Ja tez uwazam,ze szkoda niszczyc te pozyteczne,tak pracowite stworzonka.
      • pinkink Re: juz nie wiem gdzie szukac rady... 28.12.04, 00:39
        To bardzo interesujace co mianowicie ten spec zaaplikowal w komin.To pewnie
        jego tajemnica zawodowa...
        U mnie dostep do "ula" jest praktycznie niemozliwy bo pszczoly wybraly sobie
        waziutka szczeline miedzy zadaszeniem a filarem i tylko ich brzeczaca obecnosc
        zwraca uwage, ze tam cos jest. Kiedy jest slonce--jest duzy ruch, wieczorem ida
        spac. Zeby dostac sie do srodka (po co?) trzebaby rozwalic te kolumne. W srodku
        jest pusta, jesli nie liczyc nowych lokatorow.
        Jezeli o mnie chodzi to one tam moga siedziec ale jak kogos pokasaja to pojde
        z torbami....
        • pinkink pszczeli holocoust 15.01.05, 06:33
          Wszystkim tym, ktorzy odpowiedzieli radami na moj apel o pomoc dla pszczol chce
          powiedziec, ze dzis roj przestal istniec.

          Po ostatnich, ulewnych deszczach, kiedy pszczoly siedzialy w filarze bez
          mozliwosci wyjscia zajmowaly sie pewnie wychowem mlodych bo ta ilosc, ktora
          wyleciala z "ula" kiedy wreszcie znow zaswiecilo slonce, przerazila nawet mnie.
          Chmura pszczol!
          Perspektywa pokasania ludzi badz zwierzat stala sie wysoce prawdopodobna.
          Zawiadomilam Animal Control i pytalam o to samo o co tu, na forum: czy mozna je
          usunac nie zabijajac. Niestety. Poniewaz pszczoly wybraly sobie filar, nie
          mozna bylo ich odlowic i uratowac.

          Sama akcja byla obrzydliwa. Eksterminator powiedzial, ze pszczoly jeszcze beda
          przylatywac przez kolejne dwa dni ale i tak wiekszosc umarla wkrotce po zabiegu.
          Powiedzial jeszcze, ze codziennie w ulu wylega sie kolejnych 5 tysiecy nowych
          stworzen.
          Biedne pszczoly. Nie bylo dla nich szans.
          Jutro je pozamiatam...
          Czuje sie ohydnie. Jak morderca.
Pełna wersja