marcin_stolowski
13.01.05, 23:55
Kupilem papuge, zako kongijskie w tym sklepie. Zal mi sie zrobilo ptaka,
ktory siedzial w przeciagu, zaraz za wejscie do sklepu, w miejscu, w ktorym
kazdy mogl potrzasac klatka, kolo ktorego kazdy przechodzil, a wiec ogromna
masa obcych ludzi itd.
Do rzeczy jednak. Sprzedano mi papuge bez odpowiednich dokumentow. Dostalem
jedynie dokument rejestracyjny opiewajacy na jakies kilkadziesiat olbo i
wiecej ptakow. Okazalo sie jednak, ze to nie jest to, co wymagane przy
rejestracji. Urzad odeslal mnie do sprzedawcy. A ten twierdzil, ze zaden
dokument wiecej nie istnieje. Pofatygowalem sie, znalazlem posrednika, ten
stwierdzil, ze ma cos takiego. W Koncu po dlugich bojach udalo mi sie
dokumenty otrzymac. Choc nie, wlasnie dzis poszedlem, ale dowiedzialem sie,
ze nie otrzymam, bo przez mnie pani musi isc z nimi jeszcze na policje, skad
dostala wezwanie po zawiadomieniu policji przez mnie o hanldu zwierzetami bez
przekazania dokumentow (art. 131 ustawy o ochronie przyrody). Wiec jednak nie
dostalem dokumentu, tylko jego kserowke, o ktora poprosilem, by miec jakas
podkladke do urzedu.
No i co najlepsze. Z dokumentu wynika, ze ptak przeze mnie kupiony, wcale nie
pochodzi z zadnej hodowli, jak zapewniano mnie w sklepie przy swiadkach,
tylko z odlowu, a w kazdym razie z Konga, skad watpie, czy zaczki sprowadza
sie z hodowli. DO tego zamiast zapowiadanego roku, moj papug ma przynajmniej
trzy.
Zwykli oszusci i do tego handlujacy odlawianymi zwierzetami.
Marcin