Dodaj do ulubionych

Dla Sza.raczka i innych ktorzy..

23.02.05, 22:32
.. uwazaja ze pozbawianie psa mozliwosci macierzynstwa to EGOIZM....



justonelitter.com/litter.html



(dzieki za ten link, Majenkir)


Venus

ps. dla tych co nie znaj angielskiego:

puppies $100 - szczeniaki 100 dolarow

puppies $50 - # 50 dolarow

free to good home- za darmo do dobrego domu

euthanasia- eutanazja

from this one litter - z tego jednego miotu

jesli jeszcze czegos nie zrozumiecie to chetnie potlumacze.
Obserwuj wątek
    • venus22 Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 24.02.05, 19:37
      Podaje link jeszcze raz:

      justonelitter.com/litter.html
      jesli nadal beda problemy z wejsciem to prosze wejsc tu na post Majenkir:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=20860360&a=20947270
      V.
    • wujekzkanady Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 24.02.05, 19:49
      zamiast przetlumaczac
      to lepiej wytlumacz
      o co ci wlasciwie chodzi
      • dina2 Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 24.02.05, 22:03
        wujekzkanady, chodzi o nierozmnażanie swoich zwierzaków, bo jest duże
        prawdopodobieństwo, że potomstwo naszych piesków może w taki sposób zakończyć
        życie jak pokazano na filmie.
        W schronisku W Zielonej Górze w 2002 roku uśpiono "zaledwie" 360 zwierząt:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=73&w=20855134&a=20878259
        • wujekzkanady Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 24.02.05, 23:36
          czyli nalezy wszystkie futra wykastrowac?
          nie zapominaj o tym, ze natura
          swietnie sobie do tej pory radzila
          • majenkir Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 24.02.05, 23:58
            Ale natura jest okrutna, a czlowiek musi byc odpowiedzialny za to, co oswoil ;).
            • wujekzkanady Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 25.02.05, 01:05
              niestety, ale tu musze ci racje przyznac
              nie mniej jednak, nawet jak czlowiek oswoil
              to w konkretnym celu
              a swirki zaczely to wszystko wypaczac
              • dina2 Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 25.02.05, 12:14
                wujekzkanady napisał:

                > niestety, ale tu musze ci racje przyznac
                > nie mniej jednak, nawet jak czlowiek oswoil
                > to w konkretnym celu

                Celem głównym jest obecnie zapełnianie schronisk(bo skąd takie przepełnienia?),
                albo przywiązywanie do drzewa, bo się piesek znudził.

                > a swirki zaczely to wszystko wypaczac

                Swirki zaczęły to wypaczać, rozmnażając ile się da.Na ok. 8 milionów psów w
                Polsce, rasowych z rodowodem jest tylko ok. 200 tys.
                • sza.raczek Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 25.02.05, 12:40
                  dina2 napisała:

                  > Swirki zaczęły to wypaczać, rozmnażając ile się da.Na ok. 8 milionów psów w
                  > Polsce, rasowych z rodowodem jest tylko ok. 200 tys.

                  Czyli prawo do rozmnażania dajemy tylko rasowym? W dodatku tym z rodowodem?
                  • pierozek_monika Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 25.02.05, 14:33
                    tylko z rodowodem
                    • pierozek_monika Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 25.02.05, 14:33
                      sorry tylko z rodowodem i też nie wszystkim - tylko tym najlepszym, zdrowym.
                      • pierozek_monika Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 25.02.05, 14:45
                        www.beagle.pl/rozmnazanie.htm#O%20czym%20należy%20pamiętać%20zanim%20zdecydujesz%20się%20na%20rozmnożenie%20swojego%20psa
                        wypowiedź bardzo rozsądnego hodowcy
                        • comma Rozmnazane tylko psy HODOWLANE 25.02.05, 15:58
                          Bo sam fakt posiadania rodowodu nie decyduje o tym, czy dane zwierze moze byc
                          dopuszczone do rozrodu. Rozmnazanie zwierzat niehodowlanych, to takze sztuczne
                          ksztaltowanie popytu - tanie kundelki bardzo czesto trafiaja w rece osób, które
                          nigdy nie kupily psa, gdyby trzeba bylo zadac sobie trud wyszukania hodowli,
                          zgromadzenia srodkow, a takze - wcale nie tak rzadko, sprostania wymaganiom
                          hodowcy, bo wielu z nich nie chce sprzedawac swych pupilkow byle komu.
                          Tymczasem nieszczesne psiny nierzadko sa wrecz wciskane przypadkowym ludziom -
                          widac to nawet w Internecie. Efekt jest taki, jaki jest - przepelnione
                          schroniska, zagryzani ludzie, itp. :-(
                  • dina2 Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 26.02.05, 21:58
                    sza.raczek napisała:
                    > Czyli prawo do rozmnażania dajemy tylko rasowym? W dodatku tym z rodowodem?

                    Może źle się wyraziłam, rasowy=rodowodowy.
                    Jestem za rozmnażaniem psów z uprawnieniami hodowlanymi, posiadanie samego
                    rodowodu to trochę mało.
                    W schroniskach przebywają albo kundelki albo pieski pseudorasowe, rzadkością
                    jest pies rodowodowy.
                    W naszym schronisku w 2002r uśpiono "zaledwie" 360 psów. A ile psów ginie w
                    wypadkach, przywiązywanych do drzew, w wyniku okrucienstwa?
                    Dlatego jestem przeciwniczka rozmnażania kundelków i rasowopodobnych, bo nie
                    zasłużyły na taki los.
          • dina2 Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 25.02.05, 12:09
            wujekzkanady napisał:

            > czyli nalezy wszystkie futra wykastrowac?
            > nie zapominaj o tym, ze natura
            > swietnie sobie do tej pory radzila

            Efekt "radzenia" sobie natury widać w pezpełnionych schronisakch, gdzie
            koniecznością staje się usypianie zwierząt. Czy to jest Twoim zdaniem naturalne-
            odbieranie życia młodym pełnym życia istotom, tylko dlatego że ich nikt nie
            chce? Chyba , że jestes w stanie zaopiekować się kilku milionom psów i kotów.
            • albert.flasz Re: Do wszystkich... 25.02.05, 17:08
              ...którym wydaje się, że zwierzę jest kolejną, nową zabawką oraz do tych, którym
              wydaje się, że na każdy "drobny problem" zawsze znajdzie się proste rozwiązanie
              (wykastrować - a co!):
              www.charlesdanten.org/english/
              W Ameryce Północnej corocznie "utylizuje się" (czytaj - poddaje eutanazji, te
              liczby są do sprawdzenia, inne - to "szara strefa"...) od 10 do 27 milionów psów
              oraz kotów (nie licząc innych "zabaweczak"), co wagowo reprezentuje co najmniej
              pół miliona ton zwierzątek które się po prostu znudziły lub "zużyły". Tylko na
              przedmieściach Montrealu funkcjonje około 1800 "fabryk szczeniąt" - głównych
              dostawców "pet shops" (albo jak tam się to lokalnie nazywa), w których suki
              (rodowodowe lub nie) bez przerwy, co pół roku, regulowane hormonami w celu
              poprawy płodności i wydajności produkują ładne szczeniaczki - sprzedawane
              później w postaci "gotowej do użytku": czyli wykastrowane, zaszczepione,
              odrobaczone... Tylko kochać! Matki, które nie odpowiadają wymogom (np. zjadające
              swe dzieci z powodu permanentnego stresu) są "utylizowane" (nikt przecież nie
              będzie żywił darmozjadów).
              Piszę to wszystko tak sobie - podobno wciąż jeszcze żyjemy "w komunie" i
              wszystko przed nami... Nieważne! Jak już wysterylizujemy wszystko, co się rusza,
              - na pewno wszyscy od razu staniemy cię piękni, zdrowi, młodzi, bogaci,
              szczęśliwi, odpowiedzialni, mądrzy...
              Przyjemnych snów!:(
              • comma Re: Do wszystkich... 25.02.05, 18:27
                Nie rozmawiamy tu barbarzynskich pseudohodowcach, którzy nb. w krajach o
                starszej demokracji niz nasza, karani sa nieporównanie surowiej, niz w naszym
                kraju. Rzecz w tym, by ludzie uwazajacy sie za milosnikow zwierzat nie
                zwiekszali niepotrzebnie populacji kundli, a jesli ktos oburza sie na slowo
                kundel - by nie narazali potomstwa swych ukochanych pupili na tragiczny los. Na
                zwierzetach oddam-przyjme jest post osoby niepokojacej sie o to, czy suka
                znajdujaca sie w schronisku nie jest przypadkiem szczenieciem z jej miotu,
                które trafilo w ponoc dobre rece :-( Akurat chyba nie jest, ale ten glos
                powinien dac wiele do myslenia... Poza tym, nikt tu nie traktuje sterylizacji
                jako cudownego lekarstwa na problemy z psem/suka. Nie wiem skad ten pomysl.
            • mjot1 Re: 25.02.05, 20:08
              „Efekt "radzenia" sobie natury widać w przepełnionych schroniskach, gdzie
              koniecznością staje się usypianie zwierząt. Czy to jest Twoim zdaniem
              naturalne -odbieranie życia młodym pełnym życia istotom...”
              Hmmm... Postaram się odpowiedzieć na owo pytanie...
              Więc Dino nie jest to naturalne.
              Otóż są na tym padole pewne istoty uważające siebie za wyższe. Istoty, które
              zwą siebie rozumnymi i uważają się za Bogu podobne.
              Istoty te sporym nakładem sił i środków wyłapują inne istoty gromadząc je w
              nienaturalnym zagęszczeniu w odizolowanych miejscach. A tam w tych gettach i
              obozach poddają je systemowej eksterminacji. Powszechnie stosuje się też
              sterylizację.
              Powtarzam. To nie jest naturalne. To jest chore! (delikatnie mówiąc, bo zgoła
              inne słowa cisną tu się same)
              To nic nowego. Historia już to zna...
              Tylko, że tamci przynajmniej mieli, choć odrobinę cywilnej odwagi otwarcie
              mówiąc, że chodzi im o własne dobro. Natomiast obecnie twierdzi się, że ta
              zmasowana zagłada czyniona jest dla dobra tychże gładzonych istot! Hipokryzja
              przekroczyła już granice pojęcia. A przecie to jeszcze nie koniec radosnych
              działań...
              Natura jest okrutna. Zgodnie z jej regułami nieustannie trwa jedna potworna
              jatka, walka wszystkich z wszystkimi nie do krwi pierwszej, lecz do ostatniej.
              Lecz przecie tam w owej bestialskiej naturze nie ma istot zbędnych.
              Natura nie zna pojęć: pasożyt czy chwast.
              Definicje owe i kryteria je określające to wytwór ludzkiego rozumu.
              A przecie ta sama mądrość (ludzka) każe sądzić podłóg siebie.

              A tym wszystkim, którzy sądzą, że Natura nie jest w stanie rozwiązać problemów
              powstających na styku człowiek – zwierz napomknę nieśmiało o
              chorobach „odzwierzęcych”. Mniemam, że jest to broń na tyle skuteczna, iż
              konflikty owe jest w stanie rozwiązać w dość krótkim (dla natury) czasie.
              A odpowiedzi na pytanie: kto w owym pojedynku jest faworytem? udzielcie sobie
              sami.

              Najniższe ukłony!
              Zatwardziały konserwatysta M.J.
              • venus22 Szaraczku... 25.02.05, 21:00
                Zapraszam do spokojnej dyskusji :)

                piszesz ze;
                >>Czyli prawo do rozmnażania dajemy tylko rasowym? W dodatku tym z rodowodem? <<

                Chodzi najbardziej o to Szaraczku zeby nie rozmnazac psow nie majac pewnosci ze
                sa one 100% zdrowe, czyli nie maja jawnych lub ukrytych wad.
                Dla mnie nie ma znaczenia czy pies ma rodowod ale wolalabym wiedziec czy
                obywda - pies i suka - sa zdrowe zanim beda mialy male.

                Np moja kochana suczka ktora wlasnie pochodzi z takiej podworkowej
                (przypadkowej) hodowli ma jedno oko slepe. jest to czesta wada oka u psow tej
                rasy tak jak i u Collies (Lassie). Gdybym jej nie wysterylizowala to na pewno
                przekazalaby swoje wadliwe geny dalej tak samo jak jej rodzice ktore zreszta
                wygladaly na okazy zdrowia - po prostu perfekt psy. Ja swoja uwielbiam ale
                wiem ze wiele slepych Aussies konczy w schroniskach. Nie kazdemu sie chce takim
                specjalnym psem zajmowac.

                Normalnie natura dokonuje selekcji, ale jak ktos slusznie zauwazyl w przypadku
                zwierzat udomowionych to nie wchodzi w rachube- w ogole! tu czlowiek dokonuje
                selekcji. Czesto ratuje to co natura by zabila - przyklad- psy na
                wozkach "inwalidzkich".

                (co paradoksalnie nie przeszkadza w usypianiu setek zdrowych jednostek)

                I od czlowieka zalezy czy krowy beda jadly trawe, kury ziarenka, a psy i koty
                mialy przyzwoite warunki do zycia bo tylko czlowiek moze zadbac o to aby nie
                bylo nadpopulacji.

                Przewaznie od hodowcy wymaga sie badan, a takie przypadkowe ciaze, to roznie
                moze sie zdarzyc.

                A teraz do kochanego Mjota:

                >>A tam w tych gettach i obozach poddają je systemowej eksterminacji.
                Powszechnie stosuje się też sterylizację. Powtarzam. To nie jest naturalne. To
                jest chore! <<


                Kochany, i zadam jasnej, bezposredniej odpowiedzi :)

                Skoro w jednej rodzinie rodzi sie przecietnie od jednego do trzech dzieci w
                przewaznie ciagu kilku lat, a jednej parze kotow i/lub psow powiedzmy DWA RAZY
                W ROKU po 6 malych, a te male po pol roku do roku maja swoje male, to kto sie
                nimi zajmie?

                Ile wobec tego przypada psow i kotow na jedna osobe?

                jakie widzisz wyjscie NATURALNE biorac pod uwage ze koty i psy juz nie zyja w
                zgodzie z natura od wiely wielu tysicey lat bo zostaly - udomowione?

                Wlasnie o to caly czas chodzi - juz nie w naturze. W naturze zyje wilk i zbik.
                Ewentualnie zdziczaly- kluczowe slowo ZDZICZALY- kot.

                No, jeszcze jest Dingo w Australii - ale te NIE nadaja sie na domowe tak jak i
                wilki. Nawet wychowane od malego.

                A wiec?

                z wielkim szacunkiem i zaciekawieniem,
                Venus

                • mjot1 Re: 26.02.05, 00:01
                  Droga Venus znasz już mnie na tyle że wiesz, iż jestem „niereformowalny” :-)
                  Powyżej „namnożyłaś” nieobliczalną ilość stworzeń i każesz mi rozwiązać ów
                  problem... I ładnie to tak?
                  Wiem jedno. Człowiek nie rozwiązał jeszcze żadnego problemu, ale tenże człowiek
                  jednocześnie stworzył tychże problemów niezliczone mrowie.
                  I bez znaczenia z jakich by pobudek nie działał zawsze skutkiem było jedynie
                  nieszczęście. Oczywiście mam tu na myśli skutki, jakie nasza działalność
                  przynosi naturze.
                  Jeśli się mylę to proszę o przykład pozytywny.
                  Jedyne, co uczynić możemy to zaniechanie. Jeśli nie potrafimy pomóc to
                  przynajmniej nie przeszkadzajmy. (to stara prawda)
                  To, co czynimy z nadmiarem zwierząt czynimy nie dla tych zwierząt, lecz tylko i
                  wyłącznie z myślą o sobie. To następna oczywistość!
                  I nie zmylą mnie tu słowa najpiękniejsze i wypełnione najwznioślejszymi
                  uczuciami.
                  One (zwierzęta) nam ludziom jedynie przeszkadzają natomiast my stanowimy dla
                  nich zagrożenie śmiertelne. Lecz one nie kombinują jakby tu zmniejszyć naszą
                  populację.
                  Pytasz jak zmniejszyć nadmiar czegoś?
                  A co to jest nadmiar? A co jest zbędne? Czy to, że na widok muchy się wzdrygamy
                  znaczy, że muchy owe są zbędne? Ciekawe jak długo bez tych much byśmy
                  pociągnęli?
                  Venus droga przecie ja nie jestem w stanie uwierzyć, że właśnie Ty możesz
                  mniemać, iż człowiek jest naturze niezbędny. Że jeśliby nie my to na świecie
                  zapanowałaby jedna wielka hekatomba.

                  Wracając jednak do owego nadmiaru. Ja naprawdę wierzę, że Matka Natura da sobie
                  z tym radę. Wszak dawała sobie radę przed nami i jakoś szlak jej nie trafił :-)
                  Tak na gorąco i bezmyślnie:
                  Może zastosuje manewr flaminga? Może jakaś zaraza? Może śmierć głodowa? A może
                  najnormalniejsza krwiożercza walka o byt?
                  Że to by drażniło nasze poczucie estetyki? A może to nasza estetyka drażni całą
                  resztę?
                  Ja naprawdę nie nadaję się już do zreformowania... Im bardziej schylam kark by
                  lepiej widzieć jakiegoś robaczka tym więcej we mnie pokory, lecz nie dla
                  poczynań tak zwanej cywilizacji.

                  Ale chaos nieprawdaż? Wręcz bełkot! Wybacz... miałem dziś niełatwy dzień...
                  Na szczęście mamy najpiękniejszy dzień tygodnia „piątkiempopołudniu” zwany.

                  Tu ukłon Damie należny składam
                  udając się na zasłużony (chyba) spoczynek M.J.
                  • vvaligora przeciez ty jestes kompletnym idiota Mjot! 26.02.05, 03:02
                    • venus22 Re: przeciez ty jestes kompletnym idiota Mjot! 26.02.05, 03:16
                      Drogi Waligoro!

                      Mr Mjot, jest bardzo milym, kulturalnym, kochajacym przyrode nade wszystko,
                      inteligentym i uzdolnionym czlowiekiem.
                      Bardzo wiec prosze wyrazac sie o nim i do niego z szacunkiem!.

                      Jak kazdy z nas ma prawo uwazac jak uwaza, a wyrazajac swoja opinie nigdy
                      nikomu nie ublizyl, wiec nalezaloby odplacic mu sie tym samym, prawda?
                      Mysle ze tylko sprawiedliwie.

                      A ja Mr Mjocie nie trace nadziei ze kiedys zalamiesz sie pod moich stosem
                      argumentow i przyznasz mi racje. :)
                      bede nawet zadowolona z 1 % zmiany.. :)

                      Venus
                    • comma Mjot nie jest idiotą 26.02.05, 09:56
                      i uważaj na słowa, bo wystawiasz świadectwo bynajmniej nie osobie, z którą się
                      nie zgadzasz.
                      • comma Mjot nie jest idiotą - oczywiście do Waligóry/nt 26.02.05, 09:59

                    • mjot1 Re: 26.02.05, 11:48
                      Hmmm... Szczerość od zawsze ceniłem najwyżej! To cecha rzadka niezmiernie.
                      A jeszcze szczerość taka na gorąco prosto z serca toż to diament najczystszy!
                      Więc jedynie cieszyć mi się pozostaje, że co poniektórzy raczą diamentem owym
                      błysnąć czasem prosto w ekran.

                      Errata:
                      Oczywiście miało być: „manewr leminga”

                      Najniższe ukłony!
                      Za wypowiedź jakże wiele do dysputy wnoszącą wdzięczny M.J.
                  • vip_wielka8 Re: 26.02.05, 09:25
                    Ja także zwracałem uwagę, że sterylizacja była praktykowanym już w
                    dziejach "humanitarnym" sposobem na oganiczenie populacji
                    osobników "nieczystych rasowo" oraz poprawę tym samym warunków życia i
                    zwiększenie "przestrzeni życiowej" "rasy wyższej".
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=19367961&a=19898673
                    • comma W przeciwieństwie do Mjota, vip8 używa demagogii 26.02.05, 10:02
                      nieładnie, nieładnie. I ma brzydki zwyczaj wyśmiewania ludzi. Sam powinien
                      rozważyć smutną balladę i wziąć jej treść do serca.
                      • vip_wielka8 ehhh 26.02.05, 10:22
                        A możesz określić o co konkretnie Ci chodzi, gdzie ta demagogia i kogo
                        wyśmiewam? Demagogią i manipulacją się brzydzę i stąd właśnie mój udział w
                        dyskusji nt. sterylizacji, a jeśli się z czegoś śmieję, to z błędów logicznych
                        w rozumowaniu niektórych uczestników dyskusji.
                        • comma No cóż, chodzi mi o to - bez urazy 26.02.05, 11:45
                          Że sam popełniasz błedy logiczne z grupy błędów semiotycznych. Czy robisz to
                          świadomie, czy nie - mało istotne. Wyśmiewanie innych w tej sytuacji jest, no
                          cóż, trochę nie na miejscu - na zasadzie przyganiał kocioł garnkowi.
                          Co zaś do demagogii - usiłujesz wywierać wpływ na opinie uczestników forum
                          używając efektownego, acz z gruntu fałszywego porównania. Równie dobrze można
                          by stawiać znak równości pomiędzy Ziemią a Plutonem, nieprawdaż? - oba ciała
                          niebieskie są planetami, oba leżą w galaktyce Droga Mleczna, oba krążą wokół
                          Słońca, itd, itp. Pozdrawiam :-)
                          • vip_wielka8 Re: No cóż, chodzi mi o to - bez urazy 26.02.05, 13:08
                            Cóż, nikt nie jest doskonały ;). Ale pozwolę sobie pozostać w przeświadczeniu,
                            że dla większości interlokutorów (zwłaszcza tych nastawionych neutralnie) treść
                            moich postów jak i moje intencje nie budzą wątpliwości.
                    • venus22 Re: 26.02.05, 19:12
                      I jakos umknales ich uwadze Vipie..

                      Venus
                  • vip_wielka8 Re: 26.02.05, 09:44
                    A posty MJota skojarzyły mi się ze starą, smutną, wzruszającą balladą - słucham
                    jej sobie od rana i się dołuję. Pozwolę sobie tekst wkleić i MJotowi
                    zadedykować:

                    When they look back at us and they write down their history
                    What will they say about our generation?
                    We're the ones who knew everything and still we did nothing
                    Harvested everything, planted nothing.
                    Well we live pretty well in the wake of the goldrush
                    Floating in comfort on waves of our apathy
                    Quietly gnawing away at Her body
                    Until we mortgage the future, bury our children
                    Storehouses full with the fruits we've been given
                    We send off the scrag-ends to suckle the starving
                    But still we can't feed this strange hunger inside
                    Greedy, restless and unsatisfied.

                    I was never much one for the great "Big Bang" theory
                    Going out in a blaze of suicidal glory
                    Not foolish and brave, these leaders of ours
                    Just stupid and petty, unworthy of power;
                    Just a little leak here and a small error there
                    Another square mile poisoned forever
                    A series of sad and pathetic little fizzles
                    And out go the lights, never to return.
                    The affair it is over, the passion is dead
                    She stares at us now with ice in Her eyes
                    But we turn away from these bitter reproaches
                    And take up distractions to forget what we're doing

                    I stand on these hills and I watch Her at night
                    A thousands square miles, a million orange lights
                    Wounded and scarred, She lies silent in pain
                    Raped and betrayed in the cold acid rain
                    And I wish and I wish
                    We could start over again
                    Yes I wish and I wish
                    We could win back Her love once again
                • bruhaha Re: Szaraczku... 27.02.05, 04:24
                  venus22 napisała:

                  > Zapraszam do spokojnej dyskusji :)
                  ciekawe, używając w tytule wątku odniesienia ad personam?
                  kłóci się to z poniższym:
                  > z wielkim szacunkiem
                  > Venus

                  ukłon
                  • comma Re: Szaraczku... 27.02.05, 10:50
                    Odniesienie ad personam jest uzasadnione. Moim zdaniem bardziej obraźliwe
                    byłyby "cienkie aluzje". Zresztą dyskusja jest spokojna, nieprawdaż?
                    • bruhaha Re: Szaraczku... 27.02.05, 16:28
                      comma napisała:
                      > Odniesienie ad personam jest uzasadnione.

                      ciekawe, czym?
                      co uzasadnia zwrot: Do Szaraczka i innych?

                      może pomocne będą słowa: takt, szacunek...

                      ukłon
                    • bruhaha Re: Szaraczku... 27.02.05, 16:58
                      comma napisała też:
                      moim zdaniem bardziej obraźliwe byłyby "cienkie aluzje". Zresztą dyskusja jest
                      spokojna, nieprawdaż?

                      Czy do dyskusji (jakiejkolwiek) konieczne są osobiste aluzje (cieńkie lub
                      grube)?
                      Bardzo podoba mi sie argument o "spokojnej dyskusji", bardzo (heh)

                      ukłon
                      • comma do bruhaha 27.02.05, 17:41
                        Polecam rozważenie znaczenia słów "umiejętność czytania ze zrozumieniem". To
                        przede wszystkim. A dyskusja jest spokojna, choć niewątpliwie różnice zdań są
                        mocno zarysowane. Po to zresztą jest forum dyskusyjne. A niniejsze nosi tytuł
                        Zwierzęta - więc na tym powinna się skupiać dyskusja a nie na roztrząsaniu
                        wydumanych problemów subiektywnego savoir-vivre. Życzę miłego wieczoru
                        • bruhaha Re: do bruhaha 27.02.05, 23:10
                          comma napisała:

                          > Polecam rozważenie znaczenia słów "umiejętność czytania ze zrozumieniem"
                          przyda się, zwłaszcza przy czytaniu tytułów postów; miło mi, że wskazujesz
                          odbiorcę, mam tym większą pewność...

                          dyskusja powinna skupiać się na zwierzętach, tak, zgoda, jak bardzo temu
                          pomagają osobiste wycieczki?
                          czy pokazywanie palcem to wydumany problem przyzwoitego zachowania?
                          proszę, przeczytaj ponownie pierwsze zdanie wątku

                          ukłon
                          • comma Re: do bruhaha 27.02.05, 23:29
                            bruhaha napisał:
                            > czy pokazywanie palcem to wydumany problem przyzwoitego zachowania?

                            A ładnie to tak palcem pokazywać????????? :-))))))) Pozdrawiam i proponuję
                            EOT "w temacie" kultury.
                            • bruhaha Re: do... (wiadomo) 27.02.05, 23:36
                              przystaję, EOT

                              ukłon
              • dina2 Re: 26.02.05, 22:09
                Mjocie1,
                Twoje słowa odzwierciedlają sytuacje jaka panuje w naszym schronisku:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=73&w=20560605&a=20595009
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=73&w=20855134&a=20878259
                • mjot1 Wszystko jest względne 27.02.05, 11:15
                  Postarajmy się choćby na niewielką chwilkę wyzbyć emocji a wręcz nawet uczuć
                  wszelakich i stanąwszy z boku na wszystko spojrzeć na zimno.
                  Czy faktycznie przyczyną tego nieszczęścia zwierzaków jest nadmierna ich
                  liczba? Czy po prostu my ludzie?
                  Czy zmniejszając populacje zwierzaków likwidujemy przyczynę?
                  Przyczyna tego, co się dzieje w schroniskach i na ulicach tkwi w nas.
                  Wiem, że zmienić człowieka jest zadaniem arcytrudnym, mrzonką niemalże. Lecz
                  przecie w tym kierunku nie czynimy absolutnie nic.
                  Ot choćby edukacja. Czegóż do licha może nauczyć „pani od przyrody”, która na
                  widok rzekotki dostaje spazmów? (nie wspomnę tu już o zaskrońcu)

                  Wspaniała większość z Was twierdzi, że prawo do rozrodu winni mieć wybrańcy
                  wyselekcjonowani (przez nas ludzi) z psiej czy kociej populacji. I oczywiście
                  wszystko to dla ratowania tychże właśnie populacji.
                  Hmmm... Czy te istoty szlachetnie urodzone z „certyfikatami jakości” to
                  faktycznie nadzieja na przyszłość? Czy one będąc wytworem ludzkiej fanaberii
                  nie są w pojęciu natury istotami zdegenerowanymi, nienaturalnymi właśnie?
                  (patrz odporność na wszelakie schorzenia)
                  Czyż natura dopuszczając do mezaliansów pomiędzy tą „arystokracją” mylić się
                  może?
                  Czyż ona mieszając ze sobą ową „szlachetność” z końcowym wynikiem kundla nie
                  stara się jedynie naprawić naszego radosnego dzieła (s)twórczego?

                  Do Venus.
                  A czy zdziczenie jest przeciwieństwem natury? Czy też do tejże natury dążeniem?
                  Czy trzymanie kotów w klatkach, izolowanie od innych kotów, kastrowanie,
                  prowadzanie ich na sznurku, przycinanie im pazurków itd. itd. jest dla nich
                  faktycznie świetlaną przyszłością, której tacy jak ja ignoranci docenić nie
                  potrafią?
                  Jakież to nieszczęścia działy się zdziczałym koniom w Ameryce? Oczywiście
                  dopóki człowiek nie dostrzegł w tym swego interesu?
                  Jakież to męki potworne spotkały koty, które pozostały same sobie np. w
                  Bieszczadach w wyniku naszych ludzkich cywilizowanych działań?
                  No i jakichże to spustoszeń owe mustangi czy koty dokonały w naturze? Czy to
                  może one były przyczyną prawie zupełnego wytępienia bizonów, wilków czy innych
                  żbików?
                  A jeśli nawet natura z tego wykombinowała jakiegoś mieszańca to czy mamy prawo
                  twierdzić, że jest to element zbędny i go wyeliminować?

                  „A ja Mr Mjocie nie tracę nadziei ze kiedyś załamiesz się pod moich stosem
                  argumentów i przyznasz mi racje. :) bede nawet zadowolona z 1 % zmiany.. :)”
                  Hmmm... A tak z ręką na sercu (znając już mnie troszeczkę) to naprawdę byłabyś
                  zadowolona gdybym zmienił swe poglądy w 100%? hi hi hi

                  Najniższe ukłony!
                  Dziczejący M.J.
                  • sza.raczek Re: Wszystko jest względne 27.02.05, 16:34
                    Właśnie tak.
                    • comma Wszystko jest względne - oprócz teorii względności 27.02.05, 17:55
                      oczywiście. Niestety, zderzenie bukolicznej filozofii z twardą rzeczywistością
                      wypada zdecydowanie na niekorzyść tej pierwszej. Tu niewątpliwie należy
                      przyznać rację Venus, dinie i innym osobom, które robią co mogą by trafić do
                      umysłów i serc osób nieodpowiedzialnie rozmnażających psy i koty. Oczywiście
                      wiadomo, że mentalności pewnych osób zmienić się nie da "wielepieje" są, byli i
                      będą.
                      • gymnorhina wszystko jest względne... 27.02.05, 22:33
                        A mnie tam się podobają poglądy mjota. Natura wie, co robi...selekcja jest jak
                        najbardziej naturalna...niech sobie zwierzątka żyją pełnią życia. Ale tak nas
                        skonstruowano, że kombinujemy tam, gdzie zwierzęta po prostu - jak to ująć,
                        żeby nie wyszło głupio - przyjmują swój los. Ostatnio czytałam artykuł na temat
                        transplantacji - to jest właśnie to kombinowanie, o którym mówię. I, ciągnąc
                        dalej ten wątek - niektórzy z nas obejmują swoją troską nie tylko własny, ale i
                        inne gatunki (ostatnio w Japonii skonstruowano sztuczną płetwę ogonową
                        (protezę) dla delfina, mieszkającego w tamtejszym akwarium). Leczymy nasze
                        zwierzęta domowe, to wydaje się oczywiste, więc jak możemy pozostawić kota zza
                        płotu selekcji naturalnej. I czy to będzie selekcja NATURALNA, kiedy przejadę
                        takiego kota samochodem? Kiedy skończy na koci tyfus w mojej piwnicy? Mówię o
                        kotach, bo one zdecydowanie najlepiej z udomowionych radzą sobie bez pomocy
                        człowieka. A jednak czasem sobie nie radzą. Kiedy człowiek dostrzega te
                        wszystkie psie i kocie nieszczęścia (bo o ludzkich nieszczęściach tu akurat nie
                        mówimy), i zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie pomóc, robi to, co może:
                        tłumaczy i uświadamia. I myślę, że w sformułowaniu, żeby rozmnażać tylko psy
                        rodowodowe (ciekawe, ze kotom się jakoś upiekło - jak zwykle) jest pewne
                        uproszczenie: pozwólcie na rozmnażanie waszych zwierzaków tylko wtedy, kiedy
                        będziecie w stanie zapewnić opiekę potomstwu. I tu wracamy do natury, która na
                        to też ma sposób - w stadzie wilków, a więc bliskich krewniaków naszych psów,
                        rozmnaża się tylko para alfa. U lwów z kolei, o ile się nie mylę, samiec, który
                        wywalczy stado w pojedynku, natychmiast pozbywa się wszystkich młodych swego
                        poprzednika. Podobnie czynią pewne niesamowite małpy, mieszkające w Indiach,
                        nie pamiętam, jak się nazywają. Więc to jest "naturalna kontrola urodzeń", a
                        sterylizacja i kastracja są be?
                        Z poważaniem :-)
                        • comma Re: wszystko jest względne... 27.02.05, 22:44
                          Nie twierdzę, że nie podobają mi się poglądy Mjota. Podobają mi się również
                          poglądy Jeana Jacquesa Rousseau. Utopie zawsze ślicznie się prezentują
                          - na papierze :-) Pozdrawiam.
                          • albert.flasz Re: wszystko jest względne... 28.02.05, 11:04
                            Nie masz czasem wrażenia że to, co proponują osoby ukrywające się pod nickami
                            dina, venus, comma oraz jeszcze parę innych: kastracyjne "zadymy" ograniczone
                            wyłącznie do właścicieli traktujących swe zwierzęta jak członków rodziny, nie
                            żałujących dlanich pieniędzy (w mniejszym stopniu - czasu...), często nie
                            mających zielonego pojęcia o naturze i potrzebach zwierząt; rezerwowanie prawa
                            do rozmnażania zwierząt wyłącznie wąskim, "elitarnym" grupom hodowców w
                            sytuacji, gdy przyrost zapotrzebowania na zwierzęta - zabawki, będące
                            uzupełnieniem i wykładnikiem statusu społecznego, dodatkiem do mieszkania,
                            samochodu itd. bije wszelkie dotychczasowe rekordy, gdy kryteria hodowlane
                            zamiast dotychczasowych pożądanych cech, takich jak obrona, polowanie,
                            pilnowanie, tępienie szkodników itd. ustępują miejsca zwykłym fanaberiom,
                            mającym na celu wyłącznie zadośćuczynienie najbardziej wyszukanym ludzkim
                            zachciankom, zaspokojenie poczucia estetyki, zaimponowanie sąsiadom itd. - nie
                            jest właśnie utopią i idealizmem z niemałą domieszką demagogii? Ja, niestety -
                            tak! Podtrzymuję mój pogląd, że chodzi tu przede wszystkim o pieniądze i
                            zaistnienie w mediach.:(
                            • comma Re: wszystko jest względne... 28.02.05, 11:31
                              osoba ukrywająca się pod pseudonimem albert_flasz niesłusznie posądza mnie o
                              spisek na rzecz wynaturzonych hodowców zwierząt, produkujących w
                              zdehumanizowanych laboratoriach zwierzęta-zabawki na potrzeby snobów. ROTFL!!!!
                              Albercie - kładę to na karb niskiego ciśnienia i ciężkiej zimy. Pozdrawiam :-))
                            • dina2 Do Alberta 28.02.05, 19:09
                              albert.flasz napisał:

                              > Nie masz czasem wrażenia że to, co proponują osoby ukrywające się pod nickami
                              > dina, venus, comma oraz jeszcze parę innych: kastracyjne "zadymy" ograniczone
                              > wyłącznie do właścicieli traktujących swe zwierzęta jak członków rodziny,
                              nie
                              > żałujących dlanich pieniędzy (w mniejszym stopniu - czasu...), często nie
                              > mających zielonego pojęcia o naturze i potrzebach zwierząt;
                              rezerwowanie prawa
                              > do rozmnażania zwierząt wyłącznie wąskim, "elitarnym" grupom hodowców w
                              > sytuacji, gdy przyrost zapotrzebowania na zwierzęta - zabawki, będące
                              > uzupełnieniem i wykładnikiem statusu społecznego, dodatkiem do mieszkania,
                              > samochodu itd. bije wszelkie dotychczasowe rekordy, gdy kryteria hodowlane
                              > zamiast dotychczasowych pożądanych cech, takich jak obrona, polowanie,
                              > pilnowanie, tępienie szkodników itd. ustępują miejsca zwykłym fanaberiom,
                              > mającym na celu wyłącznie zadośćuczynienie najbardziej wyszukanym ludzkim
                              > zachciankom, zaspokojenie poczucia estetyki, zaimponowanie sąsiadom itd. -
                              nie
                              > jest właśnie utopią i idealizmem z niemałą domieszką demagogii?

                              Jestem ciekawa na jakiej podstawie wysnułeś takie wnioski?
                              Jestem za rozmnażaniem psów z uprawnieniami hodowlanymi( nie minimum
                              hodowlane), bo takich psów w schroniskach jest niewiele.
                              W Polsce jest ponad 8 milionów psów, z czego ok. 200 tyś. stanowia psy
                              rodowodowe.
                              Każdy wie, jaka sytuacja panuje w naszych schroniskach. Sa przepełnione, psy
                              walczą ze sobą, dochodzi do zagryzień. Bardzo dużo zwierząt jest usypianych.
                              Jest też dużo przypadków porzuceń,niektóre zwierzaki umieraja przywiązywane do
                              drzewa.
                              Albercie, prosiłam Cie o jakieś propozycje rozwiązania tego problemu, jak dotąd
                              się nie doczekałam. Może zamiast uciekania się do krytyki( czyż nie najlepszą
                              metodą obrony jest atak?)i wyciągania jakiś paranoicznych wniosków,
                              zaproponujesz jakieś rozwiązanie, lepsze do kastracji?


                              Ja, niestety -
                              > tak! Podtrzymuję mój pogląd, że chodzi tu przede wszystkim o pieniądze i
                              > zaistnienie w mediach.:(

                              O jakich pieniądze Ci chodzi i zaistnienie w mediach, możesz to wyjaśnić? Mnie
                              to nie interesuje. Pomagam zwierzakom, bo odczuwam taką potrzebę .A jeśli
                              Ciebie nie stać na cos takiego, to daruj chociaż sobie tę krytykę.
                              A może jednak Tobie chodzi o pieniądze, bo z jakiego powodu rozmnożyłeś swoja
                              sukę?
                              • albert.flasz Re: Do Alberta 01.03.05, 12:34
                                dina2 napisała:

                                > Jestem ciekawa na jakiej podstawie wysnułeś takie wnioski?

                                Z życia, kochana - z życia!

                                > Jestem za rozmnażaniem psów z uprawnieniami hodowlanymi( nie minimum
                                > hodowlane), bo takich psów w schroniskach jest niewiele.

                                Ja natomiast - mam to wszystko "gdzieś". Kastrowanie nie sprawi, że psów w
                                schroniskach ubędzie. Zresztą, poza psami jest jeszcze wiele innych zwierząt:
                                konie, koty, ryby, węże, ćmy... Nie wspominając już o t. zw. "zwierzętach
                                gospodarskich" (to inny kosmos - przynajmniej bez hipokryzji). Można by próbować
                                zmienić świadomość niektórych ludzi, propagować odpowiedzialność, wytłumaczyć,
                                że ich świat jednak trochę się różni od świata zwierząt, że zwierzę nie jest
                                nową pluszową lub elektroniczną zabawką (jakieś książki, broszury...), ale to
                                jest przecież zbyt kłopotliwe. Poza tym, może się to okazać niebezpieczne,
                                prawda? 90% ludzi nie interesują papierki, wystawy, wzorce... Zwierzęta są im
                                potrzebne, bo tak - i już!

                                > Albercie, prosiłam Cie o jakieś propozycje rozwiązania tego problemu, jak dotąd
                                >
                                > się nie doczekałam. Może zamiast uciekania się do krytyki( czyż nie najlepszą
                                > metodą obrony jest atak?)i wyciągania jakiś paranoicznych wniosków,
                                > zaproponujesz jakieś rozwiązanie, lepsze do kastracji?

                                Nie mam żadnych propozycji oprócz tego, o czym pisałem wcześniej: jest dość
                                mechanizmów prawnych, pozwalających organizacjom społecznym wymuszać działania
                                oraz uczestniczyć w pracach Inspekcji weterynaryjnej, władz (gminy) itd. Już
                                dawno odechciało mi się za wszelką cenę narzucać całemu światu moje własne
                                paranoje - po prostu wyrosłem z tego.

                                > O jakich pieniądze Ci chodzi i zaistnienie w mediach, możesz to wyjaśnić? Mnie
                                >
                                > to nie interesuje. Pomagam zwierzakom, bo odczuwam taką potrzebę .A jeśli
                                > Ciebie nie stać na cos takiego, to daruj chociaż sobie tę krytykę.
                                > A może jednak Tobie chodzi o pieniądze, bo z jakiego powodu rozmnożyłeś swoja
                                > sukę?

                                Sukę "rozmnożyłem" z dwóch powodów:
                                a/ sąsiedzi, znajomi i rodzina chcieli mieć jej potomstwo;
                                b/ miałem taki kaprys i nie uznałem za stosowne kogokolwiek pytać o zdanie.
                                Wychowała 6 szczeniaków, z czterema mamy kontakt i nie wygląda, by czegokolwiek
                                im brakowało...
                                Co do pieniędzy natomiast - wybacz, ale jak znam życie, żaden sponsor nie daje
                                pieniędzy "na piękne oczy". Każde działanie musi znaleźć upust np. we wzroście
                                sprzedaży karm, leków, "oglądalności" w telewizjiitd. Tak się złożyło, że dobrze
                                znam kilka osób biorących udział w "akcji" organizowanej przez "Arkę". Wszystkim
                                chodzi głównie o darmową reklamę, zdobycie klientów itp. Nie wymaga to
                                szczególnych poświęceń z ich strony, gdyż kastrują niemal na codzień, zawsze
                                biorąc za to mniej więcej tyle samo - "akcja", czy też nie akcja. Na stronie
                                "Arki" można znaleźć dość bzdur, przekłamań, niedomówień oraz innych takich
                                (choćby teksty o myśliwych, cielętach rzeźnych, hodowli świń...), by nie
                                traktować tego wszystkiego poważnie, bez względu na Wasze wydumane potrzeby!
                                pzdr
                                • dina2 Re: Do Alberta 01.03.05, 13:08
                                  Albercie, wybacz, ale to co napisałeś trudno uznać za argument" Z życia,
                                  kochana - z życia!". Może trochę więcej wysiłku włóż w swoje wypowiedzi i
                                  wymyślaj jakieś bardziej sensowne argumenty.
                                  Jeżeli uważasz, że kastrowanie nie spowoduje mniejszej liczebnośći to może
                                  wytłumacz mi, dlaczego w krajach, w których kastracja jest powszechna
                                  schroniska nie są przepełnione?
                                  Może zaproponujesz coś lepszego? Masz okazję "zabłysnąć", więc wykorzystaj ją.

                                  Odnośnie zwierząt gospodarskich będziemy organizować imprezę propagującą
                                  wegetarianizm, prowadzona będzie również edukacja.
                                  A co Ty dla tych zwierząt robisz?

                                  Pisałeś o traktowaniu zwierząt jak zabawki, a czym jest Twoja postawa w
                                  stosunku do Twojego psa?
                                  " Sukę "rozmnożyłem" z dwóch powodów:
                                  > a/ sąsiedzi, znajomi i rodzina chcieli mieć jej potomstwo;
                                  > b/ miałem taki kaprys i nie uznałem za stosowne kogokolwiek pytać o zdanie. "

                                  Wybacz, ale moim zdaniem to jest traktowanie psa jak zabawki. Wszystko co
                                  napisałeś we wcześniejszym poście jest niczym innym jak tylko hipokryzją.
                                  Moge się założyć, że również w grę wchodziła kasa, bo trzeba było te 300 zł
                                  włożone w zakup, odzyskać i dlaczego by nie zarobić więcej?

                                  A propos współpracy organizacji społecznych z władzami czy też z IW. To jest
                                  niestety mało realny pomysł.
                                  Władze ani IW nie maja na to ochoty. Po co na jaw maja wyjść jakies
                                  nieprawidłowości?

                                  "Wszystki
                                  > m
                                  > chodzi głównie o darmową reklamę, zdobycie klientów itp. Nie wymaga to
                                  > szczególnych poświęceń z ich strony, gdyż kastrują niemal na codzień, zawsze
                                  > biorąc za to mniej więcej tyle samo - "akcja", czy też nie akcja."

                                  A to ciekawe, bo z rozmów przeprowadzonych z weterynarzami usłyszałam, że nie
                                  opłaca im się uczestniczyć w akcji. Bo zbyt dużo na tym tracą.


                                  "Na stronie
                                  > "Arki" można znaleźć dość bzdur, przekłamań, niedomówień oraz innych takich
                                  > (choćby teksty o myśliwych, cielętach rzeźnych, hodowli świń...), by nie
                                  > traktować tego wszystkiego poważnie, bez względu na Wasze wydumane potrzeby!"

                                  To może wyjaśnisz o jakie bzdury chodzi?
                                  Ale oczywiście jak zawsze Albert.flasz wie wszystko najlepiej :)

                                  • albert.flasz Re: Do Alberta 02.03.05, 09:50
                                    dina2 napisała:

                                    > Jeżeli uważasz, że kastrowanie nie spowoduje mniejszej liczebnośći to może
                                    > wytłumacz mi, dlaczego w krajach, w których kastracja jest powszechna
                                    > schroniska nie są przepełnione?

                                    Odwracając "kota ogonem", proszę o konkrety (oczywiście, z podaniem wiarygodnych
                                    źródeł): o jakie kraje Ci chodzi, ile jest miejsc w tamtejszych schroniskach,
                                    ile znajduje się tam zwierząt (najlepiej w przeliczeniu np. na 100 000
                                    mieszkańców oraz w stosunku do populacji zwierząt ogółem), jak długo przeciętnie
                                    zwierzę przebywa w takim schronisku, w ilu przypadkach na 100 kończy się to
                                    adopcją a w ilu eutanazją, ile pieniędzy wpływa na rzecz tych schronisk od
                                    władz, gmin, fudacji, sponsorów...

                                    > Może zaproponujesz coś lepszego? Masz okazję "zabłysnąć", więc wykorzystaj ją.

                                    Już pisałem: nie mam zamiaru "zabłysnąć". Dawno wyrosłem z chęci nawracania
                                    całego świata "na mój obraz i podobieństwo" a moje propozycje nie zmieniły się.

                                    > Odnośnie zwierząt gospodarskich będziemy organizować imprezę propagującą
                                    > wegetarianizm, prowadzona będzie również edukacja.

                                    Bez komentarza, szkoda słów!

                                    > A co Ty dla tych zwierząt robisz?

                                    Z Twojego punktu widzenia - absolutnie nic.

                                    > Pisałeś o traktowaniu zwierząt jak zabawki, a czym jest Twoja postawa w
                                    > stosunku do Twojego psa?
                                    > Wybacz, ale moim zdaniem to jest traktowanie psa jak zabawki. Wszystko co
                                    > napisałeś we wcześniejszym poście jest niczym innym jak tylko hipokryzją.
                                    > Moge się założyć, że również w grę wchodziła kasa, bo trzeba było te 300 zł
                                    > włożone w zakup, odzyskać i dlaczego by nie zarobić więcej?

                                    To Twoje prywatne zdanie, masz prawo je mieć. Ja natomiast uważam, że Wasze
                                    kastracyjne "zadymy" są robione głównie w interesie Waszych sponsorów. Co do
                                    zarabiania na rozmnażaniu psów - pomysł jest niegłupi. Wprawdzie ostatnio do
                                    tego dołożyłem ale gdyby poważniej zorganizować biznes, wtedy - kto wie? Warunki
                                    w końcu mam: miejsce, dostęp do leków i żarcia "z pierwszej ręki" (a więc
                                    tanio), tanich pracowników...

                                    > A propos współpracy organizacji społecznych z władzami czy też z IW. To jest
                                    > niestety mało realny pomysł.
                                    > Władze ani IW nie maja na to ochoty. Po co na jaw maja wyjść jakies
                                    > nieprawidłowości?

                                    Nie jest moją winą, że Ty i Twoje koleżanki wolicie działania łatwe i doraźne,
                                    choć oczywiście bardziej efektowne...

                                    > A to ciekawe, bo z rozmów przeprowadzonych z weterynarzami usłyszałam, że nie
                                    > opłaca im się uczestniczyć w akcji. Bo zbyt dużo na tym tracą.

                                    Wyjedź czasem z Warszawy i nie oglądaj tyle telewizji... Ktoś, kto ma swoją
                                    stałą klientelę, ustaloną markę itd. na pewno nie będzie się bawił w żadne takie
                                    "akcje". Wcale im sie nie dziwię. Czy Wasze cenniki obejmują również komplet
                                    badań i analiz, pełną opiekę pooperacyjną (nie tylko antybiotyki, środki
                                    przeciwbólowe i wyjęcie szwów)?

                                    > To może wyjaśnisz o jakie bzdury chodzi?

                                    Proszę bardzo:
                                    arka.strefa.pl/mysliwi.html
                                    Leśnicy i myśliwi zawsze mieli obowiązek eliminowania włóczacyc się bezpańskich
                                    psów i kotów. Jeszcze w latach '80 leśnicy byli z tego rozliczani, otrzymywali
                                    specjalny przydział amunicji itd. W latach'90, pod naciskiem różnych "Animalsów"
                                    i innych wprowadzono nieoficjalne ograniczenia, z których, rzeczywiście - teraz
                                    się wycofują ze względu na ogrmne straty wśród dzikiej zwierzyny. Lubię chodzić
                                    po lesie oraz okolicach i kilkakrotnie byłem świadkiem, jak stado wiejskich
                                    "burków" (od razu powiem - tam możecie sobie namawiać do sterylizacji za 150zł,
                                    smyczy, kagańców itd. do "usr... śmierci") mordowało zająca, raz nawet młodą
                                    sarnę... Ale Was to przecież nie obchodzi, Was interesują wyłącznie śliczne
                                    pieseczki i koteczki w schroniskach... A nadużycie uprawnień myśliwego w
                                    niektórych przypadkach podlega pod prokuratora. W przypadku tego artykułu jest
                                    to zwykła manipulacja.
                                    arka.strefa.pl/gehenna.html
                                    Zdjęcia przedstawiają dwa kilkumiesięczne cielęta z dolewem około 80-90% krwi
                                    rasy holsztńsko-fryzyjskiej (taki obrazek można zobaczyć wszędzie), a więc rasy
                                    skrajnie mlecznej - nie nadającej się na mięso (chyba że na konserwy dla psów i
                                    kotó, ewentualnie jako dodatek do niektórych wędlin) na tle zapasów
                                    sianokiszonki w belach, stosowanej głównie w żywieniu krów mlecznych (znam
                                    gospodarstwo w Konarzewie - to jest duża ferma krów mlecznych). Nie ma to
                                    wszystko nic wspólnego z t. zw. "białym mięsem". Podpis pod zdjeciem jest
                                    kolejną ordynarną manipulacją. Co do świń natomiast - dziś się urodziłyście, czy
                                    też przeczytałyście jakiś stary podręcznik hodowli zwierząt gospodarskich? Tak
                                    się robi w większości dużych, przemysłowych ferm od co najmniej 30 lat, w całym
                                    świecie!
                                    arka.strefa.pl/wiwisekcja.html
                                    Doświadczenia na zwierzętach zawsze były, są i bedą. Odrzucenie ustawy (mniejsza
                                    o przyczyny) sprawiło, że dalej obowiązują wcześniejsze regulacje. W praktyce -
                                    nic sie nie zmieniło ale o tym już lepiej nie mówić, bo zburzyłoby to taki ładny
                                    światopogląd, prawda?
                                    Co do sterylizacji natomiast, mogę tylko powtórzyć to, co już pisałem wcześniej:
                                    zapewne ma jakiś tam wpływ na statystyki populacji zwierząt, zmniejsza
                                    prawdopodobieństwo wystąpienia NIEKÓRYCH nowotworów u zwierzęcia oraz, przede
                                    wszystkim - jest wygodna dla właściciela, który nie chce go rozmnażać ani mieć
                                    kłopotów związanych z rują, włóczęgostwem itd. To wszystko!
                                    • albert.flasz Re: PS 02.03.05, 09:57
                                      To, że Animex WTSTĘPUJE O ZEZWOLENIE
                                      • albert.flasz Re: PS 02.03.05, 10:02
                                        "Enter" mi się wcisnął...
                                        A więc, to, że Animex WYSTĘPUJE O ZEZWOLENIE świadczy właśnie o fakcie, że
                                        sprawy ewoluują jednak we właściwą stronę. Budowa dobrze zabezpieczonych
                                        zbiorników na gnojowicę jest obowiązkiem, narauconym przez UE. Dawniej każdy w
                                        praktyce robił co chciał i jak chciał, gdyż regulacje prawne w tym zakresie,
                                        datujące sprzed wojny lub z lat '50 daleko nie dorastały do współczesnych potrzeb.
                                    • dina2 Re: Do Alberta 02.03.05, 22:18
                                      albert.flasz napisał:

                                      > Odwracając "kota ogonem", proszę o konkrety (oczywiście, z podaniem
                                      wiarygodnyc
                                      > h
                                      > źródeł): o jakie kraje Ci chodzi, ile jest miejsc w tamtejszych schroniskach,
                                      > ile znajduje się tam zwierząt (najlepiej w przeliczeniu np. na 100 000
                                      > mieszkańców oraz w stosunku do populacji zwierząt ogółem), jak długo
                                      przeciętni
                                      > e
                                      > zwierzę przebywa w takim schronisku, w ilu przypadkach na 100 kończy się to
                                      > adopcją a w ilu eutanazją, ile pieniędzy wpływa na rzecz tych schronisk od
                                      > władz, gmin, fudacji, sponsorów...

                                      Ty nie podawałes konkretów, więc dlaczego ja mam to robić?

                                      > Już pisałem: nie mam zamiaru "zabłysnąć". Dawno wyrosłem z chęci nawracania
                                      > całego świata "na mój obraz i podobieństwo" a moje propozycje nie zmieniły
                                      się.

                                      Jakm dotąd, nie zauważyłam z Twojej strony żadnej propozycji, poza wycieczka do
                                      rzeźni.

                                      > > Odnośnie zwierząt gospodarskich będziemy organizować imprezę propagującą
                                      > > wegetarianizm, prowadzona będzie również edukacja.
                                      >
                                      > Bez komentarza, szkoda słów!
                                      Oczywiście powinnam się wzorować na Tobie i poza bezsensowna nie poparta
                                      rzeczowymi argumentami krytyka nie robić nic:( Żałosne


                                      > Z Twojego punktu widzenia - absolutnie nic.

                                      Myślę, że również z Twojego punktu widzenia .

                                      > > Pisałeś o traktowaniu zwierząt jak zabawki, a czym jest Twoja postawa w
                                      > > stosunku do Twojego psa?
                                      To Twoje prywatne zdanie, masz prawo je mieć. Ja natomiast uważam, że Wasze
                                      kastracyjne "zadymy" są robione głównie w interesie Waszych sponsorów.

                                      Zal mi Ciebie, naprawdę. Nie mam żadnych sponsorów. Czy to tak trudno
                                      zrozumiec, że jestem przeciwko eutanazji zdrowych psów, tylko dlatego że jest
                                      ich za dużo? I dlatego jestem za kastracja?

                                      Co do
                                      > zarabiania na rozmnażaniu psów - pomysł jest niegłupi. Wprawdzie ostatnio do
                                      > tego dołożyłem ale gdyby poważniej zorganizować biznes, wtedy - kto wie?

                                      W przeciwieństwie do Ciebie nie myślę takimi kategoriami :(
                                      Nie rozmnożyłam swojej suki, choć miałam chętnych na młode. Pieniądze nie
                                      przysłoniły mi innych wartości.

                                      Warunk
                                      > i
                                      > w końcu mam: miejsce, dostęp do leków i żarcia "z pierwszej ręki" (a więc
                                      > tanio), tanich pracowników...

                                      W końcu kasa jest najważniejsza?


                                      > Nie jest moją winą, że Ty i Twoje koleżanki wolicie działania łatwe i doraźne,
                                      > choć oczywiście bardziej efektowne...

                                      Szkoda słów. Ciekawa jestem skąd masz informacje o moich działaniach?
                                      Natomiast Ty żadnymi działaniami jak na razie pochwalić się nie możesz, poza
                                      zarobieniem kasy na szczeniakach swojej suki. Postawa rzeczywiście
                                      godna "miłosnika zwierząt" .

                                      >
                                      > > A to ciekawe, bo z rozmów przeprowadzonych z weterynarzami usłyszałam, że
                                      > nie
                                      > > opłaca im się uczestniczyć w akcji. Bo zbyt dużo na tym tracą.
                                      >
                                      > Wyjedź czasem z Warszawy i nie oglądaj tyle telewizji...

                                      Muszę Cie zmartwić, bo nie jestem z Warszawy i telewizji nie oglądam.

                                      Ktoś, kto ma swoją
                                      > stałą klientelę, ustaloną markę itd. na pewno nie będzie się bawił w żadne
                                      taki
                                      > e
                                      > "akcje".

                                      Tak, bo liczy się tylko kasa.

                                      Wcale im sie nie dziwię. Czy Wasze cenniki obejmują również komplet
                                      > badań i analiz, pełną opiekę pooperacyjną (nie tylko antybiotyki, środki
                                      > przeciwbólowe i wyjęcie szwów)?

                                      Cennik nie obejmuje badań i analiz i dotyczy zabiegów bez komplikacji.

                                      > > To może wyjaśnisz o jakie bzdury chodzi?
                                      >
                                      > Proszę bardzo:
                                      > arka.strefa.pl/mysliwi.html
                                      > Leśnicy i myśliwi zawsze mieli obowiązek eliminowania włóczacyc się
                                      bezpańskich
                                      > psów i kotów. Jeszcze w latach '80 leśnicy byli z tego rozliczani, otrzymywali
                                      > specjalny przydział amunicji itd. W latach'90, pod naciskiem
                                      różnych "Animalsów
                                      > "
                                      > i innych wprowadzono nieoficjalne ograniczenia, z których, rzeczywiście -
                                      teraz
                                      > się wycofują ze względu na ogrmne straty wśród dzikiej zwierzyny. Lubię
                                      chodzić
                                      > po lesie oraz okolicach i kilkakrotnie byłem świadkiem, jak stado wiejskich
                                      > "burków" (od razu powiem - tam możecie sobie namawiać do sterylizacji za
                                      150zł,
                                      > smyczy, kagańców itd. do "usr... śmierci") mordowało zająca, raz nawet młodą
                                      > sarnę...

                                      Nie wiem czy wiesz, ale na wsi problem nadmiernej liczby psów rozwiązuja sami
                                      właściciele. Poza tym samo strzelanie nie rozwiąże problemu z wałęsającymi
                                      się "burkami". Chłop po stracie "burka" weźmie kolejnego. I w ten sposób koło
                                      sie zamyka.

                                      Ale Was to przecież nie obchodzi, Was interesują wyłącznie śliczne
                                      > pieseczki i koteczki w schroniskach...

                                      Widocznie mało wiesz na ten temat.
                                      W przeciwieństwie do Ciebie interesuje nas los psów i kotów i innych zwierząt
                                      też, co chyba przeoczyłeś.

                                      A nadużycie uprawnień myśliwego w
                                      > niektórych przypadkach podlega pod prokuratora. W przypadku tego artykułu jest
                                      > to zwykła manipulacja.
                                      > arka.strefa.pl/gehenna.html
                                      > Zdjęcia przedstawiają dwa kilkumiesięczne cielęta z dolewem około 80-90% krwi
                                      > rasy holsztńsko-fryzyjskiej (taki obrazek można zobaczyć wszędzie), a więc
                                      rasy
                                      > skrajnie mlecznej - nie nadającej się na mięso (chyba że na konserwy dla psów
                                      i
                                      > kotó, ewentualnie jako dodatek do niektórych wędlin) na tle zapasów
                                      > sianokiszonki w belach, stosowanej głównie w żywieniu krów mlecznych (znam
                                      > gospodarstwo w Konarzewie - to jest duża ferma krów mlecznych). Nie ma to
                                      > wszystko nic wspólnego z t. zw. "białym mięsem". Podpis pod zdjeciem jest
                                      > kolejną ordynarną manipulacją.

                                      Nie działam w Arce, poza Akcja Sterylizacji, wiec temat jest mi obcy.
                                      Aczkolwiek nie jesteś dla mnie autorytetem, więc nie jest dla mnie wiarygodne
                                      to co napisałeś.

                                      Co do świń natomiast - dziś się urodziłyście, cz
                                      > y
                                      > też przeczytałyście jakiś stary podręcznik hodowli zwierząt gospodarskich? Tak
                                      > się robi w większości dużych, przemysłowych ferm od co najmniej 30 lat, w
                                      całym
                                      > świecie!
                                      > arka.strefa.pl/wiwisekcja.html

                                      Ale można choć próbować cos robić. A organizacje działające w obronie zwierzat
                                      nie mają tak długiej działalnosci.

                                      > Doświadczenia na zwierzętach zawsze były, są i bedą. Odrzucenie ustawy
                                      (mniejsz
                                      > a
                                      > o przyczyny) sprawiło, że dalej obowiązują wcześniejsze regulacje. W
                                      praktyce -
                                      > nic sie nie zmieniło ale o tym już lepiej nie mówić, bo zburzyłoby to taki
                                      ładn
                                      > y
                                      > światopogląd, prawda?

                                      Po co w ogóle cokolwiek robic, przecież było tak dobrze:(

                                      > Co do sterylizacji natomiast, mogę tylko powtórzyć to, co już pisałem
                                      wcześniej
                                      > :
                                      > zapewne ma jakiś tam wpływ na statystyki populacji zwierząt, zmniejsza
                                      > prawdopodobieństwo wystąpienia NIEKÓRYCH nowotworów u zwierzęcia oraz, przede
                                      > wszystkim - jest wygodna dla właściciela, który nie chce go rozmnażać ani mieć
                                      > kłopotów związanych z rują, włóczęgostwem itd. To wszystko!

                                      I to pisze weterynarz. Żałosne:(
                                      • albert.flasz Re: Do Alberta 03.03.05, 08:48
                                        dina2 napisała:


                                        > Ty nie podawałes konkretów, więc dlaczego ja mam to robić?

                                        Konkretów chyba podałem dotychczas sporo. Nie mija wina, że Ty, jak i Twoje
                                        "koleżanki" po fachu konsekwentnie ignorujecie wszystko, co nie zgadza sie z
                                        Waszymiurojeniami!


                                        > Jakm dotąd, nie zauważyłam z Twojej strony żadnej propozycji, poza wycieczka do
                                        >
                                        > rzeźni.

                                        Przydało by się, trudno dyskutować na poziomie "Ruskiego z Chińczykiem na
                                        granicy" lub Radia Maryja... Dyskusja może mieć miejsce wyłącznie wtedy, gdy
                                        obie strony są otwarte na argumenty oraz nie są fanatycznie przekonane o
                                        posiadaniu wszechwiedzy oraz jedynie słusznych poglądów...

                                        > Oczywiście powinnam się wzorować na Tobie i poza bezsensowna nie poparta
                                        > rzeczowymi argumentami krytyka nie robić nic:( Żałosne

                                        Oczywiście, lepiej nie robić nic, niż robić byle co i byle jak, byle tylko
                                        zadośćuczynić własnemu "ego" - moim zdaniem to jest rodzaj narcyzmu!

                                        > > > Pisałeś o traktowaniu zwierząt jak zabawki, a czym jest Twoja posta
                                        > wa w
                                        > > > stosunku do Twojego psa?

                                        Mój pies - to mój problem. Nieszczęśliwi ze sobą na pewno nie jesteśmy

                                        > Zal mi Ciebie, naprawdę. Nie mam żadnych sponsorów. Czy to tak trudno
                                        > zrozumiec, że jestem przeciwko eutanazji zdrowych psów, tylko dlatego że jest
                                        > ich za dużo? I dlatego jestem za kastracja?

                                        No widzisz, ja natomiast uważam, że kastracja jest metodą na uśnierzenie
                                        niektórych objawów (niestety - tylko niektórych) choroby, z daleka natomiast
                                        omija jej przyczyny.

                                        > W przeciwieństwie do Ciebie nie myślę takimi kategoriami :(
                                        > Nie rozmnożyłam swojej suki, choć miałam chętnych na młode. Pieniądze nie
                                        > przysłoniły mi innych wartości.

                                        Widzę, że nie wyczułaś ironii, no to jedziemy dalej:

                                        > W końcu kasa jest najważniejsza?

                                        Oczywiście, lepiej być bogatym i zadowolonym z siebie, niż biednym i sfrustrowanym!

                                        > Szkoda słów. Ciekawa jestem skąd masz informacje o moich działaniach?
                                        > Natomiast Ty żadnymi działaniami jak na razie pochwalić się nie możesz, poza
                                        > zarobieniem kasy na szczeniakach swojej suki. Postawa rzeczywiście
                                        > godna "miłosnika zwierząt" .

                                        Szkoda słów... Skąd masz informacje o mnie, moim życiu itd.?

                                        > Muszę Cie zmartwić, bo nie jestem z Warszawy i telewizji nie oglądam.

                                        Dziwne, z twojej twórczości wynika cś wręcz odwrotnego.

                                        > Cennik nie obejmuje badań i analiz i dotyczy zabiegów bez komplikacji.

                                        Więc za co te "promocyjne" (czytaj "przeciętne") ceny i co to takiego "zabieg
                                        bez komplikacji"?

                                        > Nie wiem czy wiesz, ale na wsi problem nadmiernej liczby psów rozwiązuja sami
                                        > właściciele. Poza tym samo strzelanie nie rozwiąże problemu z wałęsającymi
                                        > się "burkami". Chłop po stracie "burka" weźmie kolejnego. I w ten sposób koło
                                        > sie zamyka.

                                        Wyobraź sobie, że o wsi wiem sporo. Wygląda na to że dużo więcej od Ciebie. A
                                        propos, jak chłop straci swego "burka", to skąd bierze następnego - może ze
                                        schroniska?;)

                                        > Widocznie mało wiesz na ten temat.
                                        > W przeciwieństwie do Ciebie interesuje nas los psów i kotów i innych zwierząt
                                        > też, co chyba przeoczyłeś.

                                        Jakoś tego nie widać. Widać za to wyłącznie frazesy, niektóre żywcem "zwalone"
                                        od "zielonych" sprzed 20 lat (np. transport żywych koni z Polski do Włoch) i
                                        konsekwentnie orz bezkrytycznie "odgrzewane".


                                        > Nie działam w Arce, poza Akcja Sterylizacji, wiec temat jest mi obcy.
                                        > Aczkolwiek nie jesteś dla mnie autorytetem, więc nie jest dla mnie wiarygodne
                                        > to co napisałeś.

                                        Jeszcze gorzej - fanatyczna, bezkrytyczna entuzjastka! Uważasz, że w takiej
                                        sytuacji możesz, wraz ze swymi koleżankami być dla mnie autorytetem? Na pewno nie!


                                        > Ale można choć próbować cos robić. A organizacje działające w obronie zwierzat
                                        > nie mają tak długiej działalnosci.

                                        "Próbować coś robić" - szyli robić co? Spamować, wypisywać bzdury, wściekle
                                        atakować każdego, kto ośmiela się mieć inne zdanie? Powodzenia...

                                        > Po co w ogóle cokolwiek robic, przecież było tak dobrze:(

                                        ...A będzie lepiej, prawda?:((( Miłych snów!
                                        • dina2 Re: Do Alberta 04.03.05, 16:10
                                          albert.flasz napisał:


                                          > Konkretów chyba podałem dotychczas sporo. Nie mija wina, że Ty, jak i Twoje
                                          > "koleżanki" po fachu konsekwentnie ignorujecie wszystko, co nie zgadza sie z
                                          > Waszymiurojeniami!

                                          Nie podawałeś. Konsekwentnie olewałes, moje pytanie o jakąś alternatywę dla
                                          kastracji.Twoim ulubioną praktyka stało się odsyłanie do rzeźni i sytuacja
                                          innych zwierząt, co nie miało związku z poruszanym tematem.
                                          Kastracja spowoduje zmniejszenie populacji zwierząt i do tego wystarczy
                                          logika,mając na uwadze fakt, że potomstwo jednej suki, które dalej sie rozmnaża
                                          powoduje przyrost populacji o 50-200 zwierząt.



                                          > Przydało by się, trudno dyskutować na poziomie "Ruskiego z Chińczykiem na
                                          > granicy" lub Radia Maryja... Dyskusja może mieć miejsce wyłącznie wtedy, gdy
                                          > obie strony są otwarte na argumenty oraz nie są fanatycznie przekonane o
                                          > posiadaniu wszechwiedzy oraz jedynie słusznych poglądów...

                                          Ty nie przdstawiłeś rzeczowych argumentów,jedynie oparte na jakichś teoriach
                                          (przykład z wysterylizowana bokserką przed 1 cieczką). Tak samo Twoje zarzuty
                                          wobec organizacji działających na rzecz zwierząt, są śmieszne, bo jak można
                                          kogoś oceniać nie będą w jego strukturach?

                                          > Oczywiście, lepiej nie robić nic, niż robić byle co i byle jak, byle tylko
                                          > zadośćuczynić własnemu "ego" - moim zdaniem to jest rodzaj narcyzmu!

                                          Nie działałeś w żadnej organizacji, więc Twoje zarzuty są bezpodstawne.I nie
                                          generalizuj.

                                          >
                                          > No widzisz, ja natomiast uważam, że kastracja jest metodą na uśnierzenie
                                          > niektórych objawów (niestety - tylko niektórych) choroby, z daleka natomiast
                                          > omija jej przyczyny.

                                          To podaj mi wyniki badań, potwierdzającyh tę teorię. Twoja opinia jest dla mnie
                                          bez znaczenia.
                                          >
                                          > > W przeciwieństwie do Ciebie nie myślę takimi kategoriami :(
                                          > > Nie rozmnożyłam swojej suki, choć miałam chętnych na młode. Pieniądze nie
                                          >
                                          > > przysłoniły mi innych wartości.
                                          >
                                          > Widzę, że nie wyczułaś ironii,
                                          Owszem wyczułam .

                                          no to jedziemy dalej:
                                          >
                                          > > W końcu kasa jest najważniejsza?
                                          To jest właśnie moja ironiczna odpowiedź.

                                          O to samo moge zapytać Ciebie, skad Ty masz informacje o moim życiu.

                                          > > Muszę Cie zmartwić, bo nie jestem z Warszawy i telewizji nie oglądam.
                                          >
                                          > Dziwne, z twojej twórczości wynika cś wręcz odwrotnego.
                                          To jest ciekawostka, nie?
                                          >
                                          > Więc za co te "promocyjne" (czytaj "przeciętne") ceny i co to takiego "zabieg
                                          > bez komplikacji"?

                                          To Ty podobno ukończyłeś weterynarię , więc nie powinieneś mieć problemów z
                                          odpwiedzia.Ceny ustalane były przez lekarzy weterynarii, więc pretensje proszę
                                          kierować do swoich kolegów.
                                          >
                                          > Wyobraź sobie, że o wsi wiem sporo. Wygląda na to że dużo więcej od Ciebie. A
                                          > propos, jak chłop straci swego "burka", to skąd bierze następnego - może ze
                                          > schroniska?;)
                                          Jak zwykle wiesz lepiej:)
                                          Czasem zostawia się szczeniaka czy też dwa, a resztę się topi.
                                          >
                                          > Jakoś tego nie widać. Widać za to wyłącznie frazesy, niektóre żywcem "zwalone"
                                          > od "zielonych" sprzed 20 lat (np. transport żywych koni z Polski do Włoch) i
                                          > konsekwentnie orz bezkrytycznie "odgrzewane".

                                          Nie interesuje mnie Twoje zdanie na ten temat. Jak zauważyłam nie ma na tym
                                          forum rzeszy Twoich zwolenników, nie znajdziesz ich również na innych forach. N
                                          Oprócz dogsów, gdzie Twoje teorie na temat kastracji poparłyby dziewczynki w
                                          wieku 14-19 lat.

                                          >
                                          >
                                          > Jeszcze gorzej - fanatyczna, bezkrytyczna entuzjastka! Uważasz, że w takiej
                                          > sytuacji możesz, wraz ze swymi koleżankami być dla mnie autorytetem? Na pewno
                                          n
                                          > ie!
                                          Wychodzę z założenia, że nic na tym świecie nie dzieje sie bez przyczyny.
                                          Zapewne tak jest z Twoją przerwaną praktyka weterynaryjną.Hipotez z tym
                                          związanych może być wiele.
                                          >

                                          > "Próbować coś robić" - szyli robić co? Spamować, wypisywać bzdury, wściekle
                                          > atakować każdego, kto ośmiela się mieć inne zdanie? Powodzenia...

                                          Jesli uważasz ,że działanie opiera się na tych wymienionych powyżej, no to
                                          sorry, ale pozostawie to bez komentarza. Nie będę sie produkować, bo szkoda
                                          tylko mojego czasu, a Ty i tak jak napisałeś wcześniej masz to gdzieś.
                                          "Bzdury" poparte sa zresztą literaturą. I fakt, że takie organizacje jak WSPA
                                          popieraja kastrację, też chyba o czymś świadczy?
                                          Może Ty nie widzisz w tym nic złego, że ktos rozmnaża swoje nierasowe suczki, w
                                          obliczu pekajacych w szwach schronisk, w których pieski nie sie nie
                                          rodzą,mających wczesniej swoich właścicieli.
                                          Wiele psów ginie w tajemniczych okolicznościach, bo albo sie nie prowadzi
                                          ewidencji zwierząt, a jeśli jest prowadzona, to zawsze można napisać, że
                                          zwierzę zostało adoptowane, a tego nikt nie sprawdza.
                                          A wszystko to dzieje się z powodu nieodpowiedzialnosci człowieka:(

                                          Na koniec chcę Tobie Albercie podziekować za dyskusje,bo nie zamierzam już
                                          odpowiadać na Twoje posty.
                                          Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie.



                                          >
                                          > > Po co w ogóle cokolwiek robic, przecież było tak dobrze:(
                                          >
                                          > ...A będzie lepiej, prawda?:((( Miłych snów!
                                          • albert.flasz Re: Do Alberta 05.03.05, 21:09
                                            dina2 napisała:

                                            > Na koniec chcę Tobie Albercie podziekować za dyskusje,bo nie zamierzam już
                                            > odpowiadać na Twoje posty.
                                            > Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie.

                                            ...I tu, wyjątkowo się z Tobą zgadzam! Fanatyka można czasem powkurzać dla
                                            przyjemności, jednak wszelka dyskusja z taka osobą mija się z celem. Na
                                            zakończenie, mimo że skrzętnie omijasz wszystkie moje wypowiedzi, które są dla
                                            Ciebie niewygodne, eksponując jedynie wybrane ich fragmenty, proponuję Ci
                                            zajrzeć tu:
                                            www.petlynx.net/petmeter.php
                                            Jest tu parę ciekawych danych na temat gubionych/porzucanych zwierząt w krajach,
                                            które podobno o całe wieki wyprzedzają nas pod każdym względem, schronisk itd.
                                            Nieważne, jak już wszystko wykastrujecie, a do rozrodu dopuścicie wyłącznie
                                            zwierzęta z "bumagą" (ciekawe jak? "Marzenia ściętej głowy" oraz "gaszenie
                                            pożaru szklanką wody"!), na pewno wszyscy staną się szczęśliwi...
                                            • dina2 Re: Do Alberta 07.03.05, 21:26
                                              Nie mogłam się powstrzymać Albercie i zajrzałam, żeby sprawdzić co wymysliłeś
                                              nowego, czy też powielasz ciągle to samo:)
                                              Mój drogi, nie omijam skrzętnie Twoich wypowiedzi, tylko Ty to czynisz, o czym
                                              pisałam wcześniej.
                                              Na moje kilkakrotnie zadane pytania dotyczace rozwiązania problemu bezdomności
                                              okazywałeś ignorancję.
                                              Wnioskuję, że odpowiedź była dla Ciebie za trudna:)
                                              Nie ma lepszego rozwiązania od kastracji, czego dowodzi poniższy artykuł
                                              dogolandia.republika.pl/sterylizacja/glownasterylizacja.html
                                              Polska tym bardziej może się poszczycić wieloma zaginięciami w tajemniczych
                                              okolicznościach. Liczby są na pewno o wiele wieksze niż ma to mieksce w krajach
                                              zachodnich.Proszę:
                                              rozrywka.onet.pl/prasa/2104,1214375,index.html
                                              A nawet przykład ze swojego podwórka, otóż w naszym schronisku "zaginęło"
                                              kilkadziesiat kotów. Jak myślisz, co sie z nimi stało?

                                              Znowu Albercie popadasz w skrajności, bo nierealne jest jak to
                                              nazwałes "wykastrowanie wszystkiego".
                                              Nie rozumiem dlaczego określiłeś mnie fanatyczką? Czy dlatego, że ja dawno
                                              zrozumiałam w przeciwieństwie do Ciebie, że tych zwierząt jest za duzo?


                                      • albert.flasz Re: Do Alberta 03.03.05, 08:53
                                        > I to pisze weterynarz. Żałosne:(

                                        Przynajmniej mam maturę, kierunkowe wykształcenie oraz parę lat praktyki i
                                        doświadczenia w tym zawodzie, w bardzo różnych środowiskach... A żałosna jesteś
                                        raczej Ty!:)
                                        • comma Kochani Państwo: 03.03.05, 09:45

                                          • comma Re: Kochani Państwo drugie podejście :-) 03.03.05, 09:53
                                            Kochani Państwo - w szale wzajemnego cytowania uczyniliście się lekko
                                            nieczytelnymi :-) Poza tym wiadomo, że tu jesteśmy zbiorowiskiem anonimowych
                                            nicków, za którymi nie wiadomo kto się może ukrywać, więc oczywiste jest, że
                                            pretendowanie do miana autorytetu byłoby niepoważne. Podobnie jak wrzucanie do
                                            jednego gara myśliwych, rzeźników, hodowców bydła, producentów leków i
                                            kosmetyków, chłopów małorolnych by oznajmić, że z tej mieszanki powstał eliksir
                                            antysterylizacyjny :-))))) Życzę miłego dnia i więcej dystansu. Pax między
                                            chrześcijany!
                                            • albert.flasz Re: Dobra, dobra... :-) 03.03.05, 11:37
                                              Jestem przeciętnym facetem w wieku produkcyjnym, gdzieś pomiędzy pierwszym a
                                              drugim etapem młodości (jak wiadomo - młodość dzielimy na młodość, "drugą
                                              młodość" oraz młodość właściwą), do żadnego miana autorytetu nie pretenduję i
                                              nie mam zamiaru pretendować w przyszłości, a także specjalnie się nie ukrywam
                                              (jak kto zechce, znajdzie mnie - tylko po co?)... A że dla przyjemności lubię
                                              czasem "wsadzić kij w mrowisko" - to już inna sprawa. Po prostu: myślę, że gdy
                                              wszyscy się nawzajem adorują oraz pilnują, by broń boże nie urazić - dyskusja
                                              zamienia się w miłą wymianę banałów, z której nic nie wynika i z której nie da
                                              się wyciągnąć żadnych wniosków doświadczeń ani także zarówno nauk.:)
                                              pzdr
                                              • el_gato_con_botas Re: Dobra, dobra... :-) 03.03.05, 12:32
                                                zdaniem pani Chmielewskiej, tych 'mlodosci' jest kilka...
                                                ;-)
                                                ale to z zupelnie innej beczki, jak mawiali Pythonowie
                                                :-)
                                                nie wiem, czy ktokolwiek uwaza sie za autorytet w temacie; co wiecej, nie wiem,
                                                czy ktokolwiek, kto za ow autorytet by sie uwazal, kiedykolwiek by sie do tego
                                                przyznal...
                                                to, czego mi moze brakowac w takich dyskusjach, to brak zestawienia argumentow
                                                za i przeciw - sa one porozrzucane bo roznych postach i ciezko sie w tym
                                                'polapac' (a jak ktos sie dopytuje, to dowiaduje sie 'pisalem o tym gdzie
                                                indziej' i rozmowa sie konczy);
                                                odnosnie zas nie urazania sie nawzajem: czy naprawde nie mozna odseparowac
                                                pogladow od osoby? czy jesli ktos ma, wybaczcie kolokwializm, debilne poglady,
                                                to musi byc debilem? a czy fakt, ze kogos jak debila potraktuje swiadczy o jego
                                                poziomie, czy poziomie mojej kultury?
                                                jakos udaje sie ludziom dyskutowac i miec diametralnie rozne poglady i nie
                                                urazac sie nawzajem, stosowac argumenta ad meritum a nie ad personam, a jak ktos
                                                rzuca banaly, to mu sie owe banaly wytyka konkretnie, a nie rzuca...banaly
                                                ;-)
                                                pzdr
                                        • dina2 Re: Do Alberta 04.03.05, 16:11
                                          albert.flasz napisał:

                                          > > I to pisze weterynarz. Żałosne:(
                                          >
                                          > Przynajmniej mam maturę, kierunkowe wykształcenie oraz parę lat praktyki i
                                          > doświadczenia w tym zawodzie, w bardzo różnych środowiskach... A żałosna
                                          jesteś
                                          > raczej Ty!:)
                                          Nie interesuje mnie to i Twoja opinia o mnie.
                                        • venus22 Re: Do Alberta 05.03.05, 23:02
                                          To ze ktos skonczyl studia weterynaryjne to jeszcze nie swiadczy ze dobrze
                                          traktuje zwierzeta, ze faktycznie kieruje sie ich dobrem!

                                          znam takich co zrobili to dla kasy (studia) i potrafia odratowac zbyt
                                          otluszczonego psa od smierci klinicznej podczas operacji, i dalej go operowac
                                          aby tylko dostac obiecana kase - a zamiast tego zostali pozwani do sadu bo
                                          pies w koncu zdechl od narkozy.

                                          na pytanie sedziny dlaczego kontynuowal operacje skoro raz juz akcja serca
                                          ustala i ledwo psa odratowal- nie potrafil odpowiedziec.
                                          To ma byc milosnik zwierzat? I co z tego ze weterynarz?

                                          na tej samej zasadzie mozna powiedziec ze kazdy ksiadz to dobry czlowiek!

                                          A Dina nie jest zadna fanatyczka. Po prostu broni swojego slusznego zdania,
                                          broni sie przed twoimi atakami (zreszta logicznie i skutecznie) a ty wykazujesz
                                          sie fanatyzmem na swoj sposob...

                                          Venus
                                          • albert.flasz Re: Do Alberta 06.03.05, 09:18
                                            No widzisz... Dlatego właśnie się nie dogadamy. Ja też uważam że rozumiem
                                            potrzeby zwierząt, kieruję się ich dobrem i bronię mojego, ponad wszelką
                                            wątpliwość słusznego zdania (a, co!). Uważam, że główną przyczyną nadpopulacji
                                            "zwierząt towarzyszących" są przede wszystkim ludzie oraz potężny biznes
                                            (lecznictwo, karmy, zooterapia itd.), jaki stworzyli wokół nich. Powszechne
                                            kastrowanie na pewno w jakimś tam stopniu wpływa na statystyki, jednak jest, jak
                                            to już napisałem wcześniej, próbą "gaszenia pożaru szklanką wody". W samej tylko
                                            Ameryce Północnej w roku 2004 w schroniskach znalazło zię ponad 10 milionów
                                            takich zwierząt, z czego prawie 5 milionów poddano eutanazji, mimo ogromnych
                                            nakładów na tę dziedzinę (obroty rynku związanego z tymi zwierzętami w tej
                                            części świata wynoszą co najmniej 2 miliardy dolarów rocznie) ... A przecież tam
                                            kastracja jest normą, prawda? Tego rodzaju "akcje" miały by może sens, gdyby
                                            ktoś zadał sobie minimum trudu, by ustalić stan faktyczny w Polsce,
                                            przeprowadzić jakieś ankiety, statystyki, dostosować działania do realiów...
                                            Granie na sentymentach z wymachiwaniem w tle zdjęciami oraz rzewnymi historiami
                                            zwierząt w polskich schroniskach w połączeniu z kopiowaniem żywcem "zachodnich"
                                            rozwiazań (nie starając sie nawet szukać poważniejszych źródeł fonansowania
                                            takich przedsięwzięć) jest moim zdaniem po prostu naiwne i nieuczciwe!
                                            Nie obiecuję, że już nigdy Was nie "zaczepię"...
                                            • dina2 Re: Do Alberta 07.03.05, 21:49
                                              Albercie, nie porównuj Polski do Ameryki Północnej! To może być uczciwe, ale w
                                              przypadku kraju zbliżonego do naszego, pod wzgledem wielkości, liczby ludności,
                                              liczby czworonogów.
                                              Niemożliwa jest ocena w obecnej sytuacji faktycznego stanu w Polsce, jesli
                                              schroniska nie prowadzą ewidencji, co powoduje,że wiele zwierząt ginie w
                                              tajemniczych okolicznościach. A nawet jesli jest prowadzona ewidencja, to i tak
                                              mozna bezkarnie usypiać, wtedy wstawia się adnotację "adoptowany". Przecież
                                              nikt tego nie sprawdzi:(
                                              Jeśli chodzi o kopiowanie zachodnich wzorców, to akurat co do kastracji nie mam
                                              żadnych obiekcji. I jest to jak najbardziej uczciwe rozwiazanie.
                      • venus22 Re: Wszystko jest względne - oprócz teorii względ 27.02.05, 22:53
                        Drogi Mjocie!

                        Problem polega na tym ze w przypadku udomowionych psow i kotow jest albo -
                        albo.
                        Nie ma jakies posredniego wyjscia.

                        Albo puszczamy je wolno pozwalajac im powrocic do naturalnego stanu - czyli
                        w/g ciebie zdziczenia - bo piszesz, ze jest to naturalne dazenie natury czyli
                        stan naturalny - zdziczenie - i nie mamy z nimi kontaktu, tak jak nie mamy z
                        rysiami, wilkami, itd.. i one sobie same radza.

                        Albo sa nadal udomowione a wiec zdane na laske i nielaske czlowieka. Jesc im
                        sie daje i to dobre, zapewnia dach nad nad glowa czyli dobre "gniazdo"..

                        A co z tym zwiazane - zezwolenie na rozmnazanie dwa razy w roku (w
                        przeciwienstwie do "dzikiej' natury gdzie tylko raz), miot 6 do 12 sztuk
                        przezywa w prawie 100% pod opieka weterynarza (w przeciwienstwie do 'dzikiej'
                        natury gdzie selekcja rozpoczyna sie juz przy cycku samicy), i tak kazde
                        nastepne potomstwo.

                        Piszesz ze kiedys natura sobie z tym radzila bez sterylizacji .. ejze... a nie
                        bylo tak ze ludzie po prostu topili, zakopywali czy w innych sposob pozbywali
                        sie szczeniat? i na wsi i w miescie? i w ogole nie bylo mniej posiadaczy psow
                        i kotow - ludzie nie chcieli zawraca sobie glowy opieka nad zwierzeciem?


                        Wsrod psow i kotow nie ma naturalnej selekcji - poza chorobami ktore leczy sie
                        u weterynarza. I topienia szczeniakow.. jak wiec sobie ty Mjocie wyobrazasz te
                        slekcje? jak mialaby przebiegac, zakladajac ze nie sterylizujemy tylko mnoza
                        sie jak im "natura dyktuje"? na to pytanie usilnie a sprytnie uchylasz sie od
                        odpowiedzi..

                        Venus

                        ps rzecz sytuacja troche inaczej wyglada wsrod zdziczalych kotow ale jak nazwa
                        wskazuje - zdziczale, nie domowe. Takiego nie popiescisz...

                  • el_gato_con_botas Re: Wszystko jest względne 28.02.05, 20:00
                    nie wdajac sie w ogolne stwierdzenia, ogranicze sie teraz tylko do detali;
                    Czyż natura dopuszczając do mezaliansów pomiędzy tą „arystokracją” mylić się
                    może? Czyż ona mieszając ze sobą ową „szlachetność” z końcowym wynikiem kundla
                    nie stara się jedynie naprawić naszego radosnego dzieła (s)twórczego?
                    nie, natura sie nie myli, niemniej jednak dziala wedle prostego wzoru: liczy sie
                    przetrwanie, a przetrwac mozna tylko maksymalizujac ilosc przekazywanych genow;
                    ten mechanizm sprawia, ze prawie kazdy samiec w naturze stara sie pokryc
                    maksymalnie mozliwa ilosc samic, a selekcja naturalna dodaje swoje 3 grosze
                    sprawiajac, ze nieraz samce musza walczyc o to prawo, zeby przekazywane byly
                    geny najsilniejszego osobnika;
                    w ten caly mechanizm wlazl z kopytami czlowiek i go rozpirzyl w drobny mak - to
                    on zaczal miec wplyw na to co przetrwa - chroniac jedne i niszczac inne
                    osobniki/gatunki; wygrywaja nie najsilniejsze, ale najbardziej przydatne - w ten
                    sposob caly mechanizm ulegl pewnego rodzaju degeneracji, odwracanie go metoda
                    zero - jedynkowa jest tylez szlachetne, co malo realne i przypomina wiare
                    zabojcow Cezara, ze po jego smierci republika zostanie przywrocona od razu...
                    ;-)
                    No i jakichże to spustoszeń owe mustangi czy koty dokonały w naturze? Czy to
                    może one były przyczyną prawie zupełnego wytępienia bizonów, wilków czy innych
                    żbików?
                    tutaj polecam zapoznanie sie ze skutkami ingerencji czlowieka np. w Australii i
                    innych bardziej zamknietych ekosystemow, gdzie wypuszczono takie gatunki jak
                    pies czy kot; bizon czy wilk to nie kilkadziesiat gatunkow ptactwa, ale owo
                    ptactwo tez ma swoich wielbicieli, choc ustepuje medialnie bizonowi
                    ;-)
                    i jedna uwaga ogolna: dyskusja, czy natura ma prawo byc absolutnie dynamiczna,
                    czy nalezy dbac o jej stabilnosc nigdy sie nie skonczyla i nie skonczy; to, jaki
                    wplyw mamy na ekosystem, to, czy parzymy na caloksztalt z perspektywy Teorii Gai
                    czy ekosystemu Lasu Kabackiego tez determinuje wyciagane wnioski, a argumentacja
                    z tego rejonu nieco poszerza przedmiot dyskusji, jakim zdaje sie byla kwestia
                    sterylizacji zwierzat domowych
                    ;-)
                    pzdr
                    • venus22 Re: Wszystko jest względne 28.02.05, 20:19
                      Do osoby ukrywajacej sie pod nickiem Albertflash:

                      nie masz argumentow przeciwko naszym (Diny, Commy, moim) argumentom- to
                      uciekasz sie do atakowania nas osobiscie.

                      Juz samo to mowi sa siebie.

                      Venus
                      • albert.flasz Re: Wszystko jest względne 01.03.05, 12:38
                        Argumenty - rzecz względna, poza tym - czytam to forum (a także wiele innych)
                        wystarczająco długo, by zauważyć, że Wy również nie gardzicie SPAM-em oraz
                        osobistymi "wycieczkami". "Nie chce mi się z Wami gadać". Odpowiedź:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=20950568&a=21155012
          • dr0nusia Re: Dla Sza.raczka i innych ktorzy.. 02.03.05, 10:04
            wujekzkanady napisał:
            > czyli nalezy wszystkie futra wykastrowac?
            > nie zapominaj o tym, ze natura
            > swietnie sobie do tej pory radzila

            Wydaje mi się dość oczywiste, że natura "radziła sobie" tylko wtedy, gdy
            istniała naturalna selekcja, nie było weterynarzy, którzy za wszelką cenę ratują
            każde zwierzę, nie było cesarskiego cięcia (ginęły i matki i ich potomstwo),
            stare schorowane zwierzaki umierały, bo same nie mogły już funkcjonować, ani
            zdobyć pożywienia. Teraz tego nie ma, więc jak tu mówić, że natura jakoś sobie
            do tej pory radziła? Radziła sobie... dopóki człowiek nie zaczął tak mocno w nią
            ingerować.
    • mjot1 Bajka na dobranoc... 28.02.05, 21:37
      ...a może bujda raczej? I to na biegunach!
      Za górami, za lasami, za... Była, żyła sobie pewna społeczność.
      Społeczność niby jak każda inna z setek społeczności rozsianych po globie
      całym, lecz jednak z owego mrowia innych tę wyróżniała nieprzeciętna światłość
      umysłów i niezwykle wysoka kultura nie tylko osobista.
      Żyli sobie spokojnie dumni swymi osiągnięciami świecąc przykładem wokół.
      Jednak w dziejach ich onegdaj wydarzył się zgrzyt pewien i na kartach chlubnej
      historii zapisał się cieniem.
      Otóż kiedyś łysa, więc „jedynie słuszna” a butna część społeczności owej
      zagięła parol na „blondynów o niebieskich oczach”.
      I oto zaczęto spotykać owych blondynów a to zatłuczonych kijem do palanta (czy
      przez palantów? już nie pamiętam), a to spalonych żywcem, a to odartych ze
      skóry, a to okaleczonych jedynie...
      Obywatele najświatlejsi niezmiernie boleli nad niedolą blondynów albowiem
      niezwykle byli czuli na nieszczęścia istot wszelakich.
      Postanowiono przyjrzeć się problemowi bliżej. Oddolnie zawiązana społeczna
      komisja zbadała ów problem i stwierdzono, że ostatnimi czasy w śniadej
      społeczności nastąpił wyraźny przyrost populacji owych blondynów i że tendencja
      ta rysuje się jako zdecydowanie zwyżkująca.
      Wnioski wyciągnięto jasne a logika nakazywała jedno: Należy zlikwidować
      przyczynę niemiłego zjawiska, jakim jest dręczenie blondynów.
      Delegacja „najświatlejszych” udała się do „prześwietnego areopagu” gdzie
      złożyła wniosek ustawy.
      Rada mędrców wniosek ów z niewielkimi kosmetycznymi poprawkami wcieliła szybko
      w życie.
      W krótkim stosunkowo czasie acz niemałym nakładem sił i środków wprowadzona
      powszechna sterylizacja blondynów i zamknięcie ich w chroniących przed łysymi
      ogrodzeniach odniosła nieoczekiwany przez nikogo fantastyczny skutek! Oto w
      przeciągu zaledwie jednego pokolenia nieszczęścia spotykające blondynów zmalały
      do 10%!
      A najbardziej pesymistyczne przewidywania zajmujących się tym problemem badaczy
      mówią, że zjawisko owo tak dręczące społeczność zniknie zupełnie na przestrzeni
      następnych trzydziestu lat.
      Społeczność raz jeszcze dowiodła, że umysł, wspólne działanie i troska o
      słabszych to jedyne co przynieść może sukces i zadowolenie.
      A historia ponownie pisana jest złotymi zgłoskami a karty jej jasne...

      Morału oczywiście drogie dziatki nie będzie. Bo to antybajka przecie...
      A swoja drogą jakiż to morał może wypłynąć z bzdur takich?

      Najniższe ukłony!
      Dobrej nocy życzący M.J.
      • el_gato_con_botas Re: Bajka na dobranoc... 01.03.05, 08:46
        a ja bym poprosil o moral, bo w sumie w jakims celu zostalo to napisane, prawda?
        gdybym mial sie domyslac, to przychodzi wiele opcji do glowy, ja bym prosil o
        te, ktora przyswiecala autorowi
        bardzo unizenie prosze
        pzdr
        • gymnorhina morał: 01.03.05, 09:14
          pod sztandarem odpowiedzialności i troski o psy i koty wykańczamy w/w gatunki,
          nie pozwalając im się rozmnażać, a jeśli już, to wybranym osobnikom o
          określonych cechach, zabawiając się w ten sposób w matkę-naturę. Nasz gatunek
          też zresztą wykańczamy, lecząc i utrzymując przy życiu osobniki, które marne
          sto lat temu nie dożyłyby nawet okresu dojrzewania. Że o potomstwie nie wspomnę.
          Ale muszę tu pocieszyć wszystkich zwolenników pozostawienia spraw naturze:
          nasze zabiegi (o ile nie kończy się na dobrych chęciach) to zjawisko marginalne
          w kontekście populacji, więc, doprawdy, to, że nie rozmnożymy Azorka nie
          wpłynie znacząco na losy psiego gatunku. Wiecie, obiektywnie rzecz biorąc
          Polska to jeden z wyżej rozwiniętych i bogatszych krajów świata, gdzie możemy
          sobie pozwalać na wiele fanaberii - takich, jak leczenie naszych zwierzaków. Są
          miejsca, gdzie nie leczy się ludzi.
          • el_gato_con_botas Re: morał: 01.03.05, 09:35
            dziekuje za wyjasnienie, co nie zmienia faktu, ze wciaz czekam na wypowiedz autora
            :-)
            regulacja populacji i kontrola narodzin nie jest tozsama z wykanczaniem gatunku
            - w ten sposob patrzac na problem kontrola narodzin czlowieka poprzez
            prezerwatywy i pigulki jest wykanczaniem gatunku ludzkiego - sa i takie glosy,
            ale chyba nie do wszystkich to przemawia;
            to, ze matka natura stawia na inne elementy niz wspolczesna cywilizacja to
            poniekad prawda, ale nie jest to element degenerujacy: fakt, ze ludzie chorzy
            dozywaja wieku mocno zaawansowanego nie zmienia linii genetycznej, bowiem nie
            przekazuja oni swojego materialu genetycznego, prawdaz?
            a to, ze 'sztucznie utrzymujemy przy zyciu' osoby biologicznie nieprzystosowane
            to wyraz postepu cywilizacyjnego, a nie wyzwanie rzucane naturze na zasadzie
            prostego sprzeciwu;
            omawianie tylko jednego elementu w oderwaniu od calosci prowadzi do niepelnych
            wnioskow i niekompletnego obrazu
            pzdr
          • miss_dronio Re: morał: 06.03.05, 01:18
            JEZUUUUUUUUUUUUUU.................szczerze wierzę, ze ten stek bzdur został
            podyktowany dobrymi intencjami!!! Nie zmienia to jednak faktu, ze są to żałosne
            wypociny! Przykro mi bardzo z powodu gorzkich słów ale stawką jest cierpienie
            wielu zupełnie bezbronnych wobec ludzkiej bezmyslności istot!
            TU NIE CHODZI O JAKIEŚ MANIPULOWANIE GATUNKIEM CELEM ZADOWOLENIA JAKICHŚ
            WYRAFINOWANYCH GUSTÓW!
            Tu chodzi o to, ze miliony bezdomnych psów cierpią niewyobrażalnie z powodu
            takiego, ze jest ich za dużo i nikt ich nie chce!! Jeśli uchował się jeszcze
            ktoś, kto nie rozumie takiego problemu to polecam wizytę w najbliższym
            schronisku- dla średnio wrażliwej osoby jest to przeżycie TRAUMATYCZNE! Nie da
            sie nawet opisać tej wielkiej krzywdy istot tak rozumnych, tak inteligentnych,
            tak zdolnych do przeżywania uczuć wyższych!
            Nie jesteśmy w stanie tym wszystkim zwierzętom zapewnić egzystencji, ja nie
            mówię już nawet szczęśliwej, ale choćby takiej która nie sprawia im wielkiego
            cierpienia! ZROZUMCIE TO W KOŃCU!
            TRZEBA OGRANICZYĆ POPULACJĘ BEZDOMNYCH ZWIERZĄT - nie po to żeby zaspokajać
            gusta wielbicieli jakiś wymyślnych ras ale po to, żeby nie mnożyc istot, którym
            jedyne co mamy do zaoferowania to głód, zimno, zamknięcie na metrze
            kwadratowym, fizyczne i psychiczne cierpienie!
            Nie mam i nigdy nie miałam zwierząt rasowych. Nigdy nawet przez chwile taka
            myśl nie powstała w mojej głowie. Mam za to cały dom pozbieranych z ulic kalek,
            które, gdyby nie ja umarłyby z głodu i chorób. Moje zwierzeta są kalekie,
            stare, brzydkie. Nie mają oczu, kuleją, są prawie łyse. Wciąż zbieram nowe.
            Boję się, ze pewnego dnia przestanę nad tym panować, ze przytrafi mi się to co
            Violetcie Villas albo Barbarze Wahl. Dlatego apeluję do Was: NIE PRODUKUJCIE
            WIĘCEJ NIESZCĘŚCIA! Kastrujcie i steryzlizujcie swoje (i bezdomne) zwierzeta.
            Inaczej nie da się nad tym zapanować.
            Osoby, które postulują nie rozmnażanie psów nierasowych wychodzą z założenia,
            ze o psy za które płaci się kilka tysiecy dba się o wiele lepiej. NIe martwcie
            się, ze zabraknie kundelków jesli Wy nie rozmnozycie swoich. Takich biednych,
            niechcianych piesków topionych, trutych i wieszanych w lesie na gałęzi nie
            zabraknie jeszcze bardzo długo, niestety. Poprostu nie przykładajcie do tego
            ręki.
      • mjot1 Re: Bajka na dobranoc... 01.03.05, 17:24
        Bajania
        Morału nie będzie, bo jak wspomniałem antybajki po prostu go nie mają.
        Dodam jedynie, że „blondyni z niebieskimi oczętami” nie wyginęli sromotnie
        (wbrew temu, co sądzą niektórzy).
        Otóż społeczność owa to nie jakiś dziki prymitywny lud, lecz ze wszech miar
        światły kulturalny i czuły.
        Stosunkowo szybko zorientowano się, że istnieje groźba wyginięcia blondynów.
        Stosunkowo szybko też zmodyfikowano obowiązujące prawo wprowadzając zapisy
        umożliwiające ich istnienie.
        Każdy światły obywatel po uprzednim sprawdzeniu odpowiednimi procedurami mógł
        uzyskać pozwolenie na adopcję blondyna. A i każdy blondyn mógł uzyskać prawo
        rozrodu. Oczywiście każdy ten blondyn, który spełniał określone parametry i
        normy i uzyskał „certyfikat jakości”.
        Społeczność owa raz jeszcze dowiodła, iż nie darmo mądrością swą jest sławna...
        A jeśli ktoś bez morału obejść się nijak nie jest w stanie to niech sobie
        dopisze, co mu rozum i serce podpowiada...

        A niektórzy bajają, że jest taki kraj, w którym bydlęta są święte!
        Niektórzy prawią też, że są takie ponoć społeczności nieokrzesane, które kota
        szacunkiem darzyć potrafią bez żadnej dla siebie korzyści.
        I jedni i drudzy twierdzą, że ludy te dzikie prawdziwych wartości nie znające
        pozwalają owym bydlętom i sierściuchom na zaspokajanie swych chuci bez żadnych
        ograniczeń!
        Jakżesz jednak mi w te bajania wierzyć?
        Przecie gdybyż tak było to te stada bydląt czy kotów dawno już by ową dzicz
        zdziesiątkowały. Czyli tak czy owak ludów tych być nie może!

        Na pytanie: czy mam sposób na rozwiązanie problemu tu rozważanego?
        Odpowiadam: oczywiście, że nie mam. Jedyne, co mam to wątpliwości.
        I owymi wątpliwościami właśnie chętnie się z wami dzielę.
        Jakiż w tym cel mam? Otóż by owymi wątpliwościami zarażać innych. Mało! Mniemam
        oto nieskromnie iż mam w tym nawet pewne osiągnięcia :-)
        A czynię to z normalnej szczerej zawiści.
        Otóż zazdroszczę niezmiernie wszystkim tym, którzy wiedzą i mają pewność miast
        wątpliwości.

        El gato zastanawia się po cóż i w jakimże to celu te dyrdymały tu wypisuję?
        Cóż... Stukam po klawiszach sobie jedynie a muzom. Na szczęście nikt zmuszonym
        nie jest by to czytać.

        A na to, że okaleczony kot na sznurku jest dla mnie potworniejszym widokiem
        niźli gepard w klatce niestety nic poradzić już chyba się nie da...?

        Najniższe ukłony!
        „A(nty)moralny” M.J.
        • el_gato_con_botas Re: Bajka na dobranoc... 02.03.05, 10:20
          stukanie 'sobie a muzom' jest tylez piekne i szlachetne, co malo prawdopodobne w
          przypadku pisania na forach dyskusyjnych - prawdopodobniej by zabrzmialo, ze
          przedstawiasz swoj punkt widzenia i mniej Cie obchodzi reakcja ogolu...
          ;-))
          kazdy ma jakis cel i co do tego wszyscy sa chyba zgodni - jesli nie wszyscy
          'wszyscy', to np. wszyscy psychologowie
          ;-)
          nie zastanawiam sie specjalnie jakiz to cel swiatly a szlachetny przyswiecal
          Tobie, bo jest to ze wszech miar oczywiste - czasami jednakowoz lubie, zeby
          ludzie pisali pewne kwestie wprost; nie zmienia to w niczym faktu, ze Twoje
          poglady znam, rozumiem i jasnego stawiania moralow tudziez celow nie wymagam, a
          jedynie moge ich oczekiwac;
          bardzo sprtytnym zabiegiem jest zestawianie w przypowiesci-antybajce sytuacje
          rzeczywista po odpowiednim podkoloryzowaniu; w tym wypadku owo podkoloryzowanie
          sprawilo, ze role ludzi i zwierzat przyjeli ludzie; nalezy wiec zalozyc, ze owi
          blondyni, gdyby owa bajka miala wywrzec wirazenie na dyskutantach, maja mniej
          wiecej analogiczna percepcje swiata jak psy i koty o ktorych tutaj toczyla sie
          dyskusja, ze tak samo skutecznie mozna z nimi dyskutowac, itp, itd
          oczywiscie to tylko robocza hipoteza budowana na wypadek, gdyby bajka miala byc
          pewnego rodzaju allegoria sytuacji poddawanej pod dyskusje w watku glownym...
          kolejny ciekawy przyklad poruszony tutaj: hipotetyczne kraje, gdzie swiete jest
          bydlo, albo kot darzony szacunkiem, gdzie owe gatunki parza sie niemozebnie bez
          kontroli czlowieka...zakladam, ze w owych hipotetycznych krajach nie ma
          samochodow, ktore koty i psy rozjezdzaja, jest zaawansowana pomoc weterynaryjna,
          ktora leczy te zwierzeta, a srednia wieku jest dluzsza, niz u nas - w koncu to
          hipotezy, a nie obrazki krajow, jakie niekiedy widujemy podczas zagranicznych
          wojazy...swoja droga chyba nikt nie wspominal tu o kastracji/sterylizacji bydla,
          ale moze to ja nie jestem na biezaco w watku...
          watpliwosci to dar ludzkiego umyslu i to byc moze dar najwazniejszy, bo w
          efekcie potrafi dac tolerancje i umiejetnosc dyskusji; nijak nie uwazam
          absolutnie zadnego swojego pogladu za pewnik, za prawde absolutna i odpowiednia
          argumentacja potrafilaby mnie przekonac niemal do wszystkiego - pech chce, ze na
          ogol argumentacja jest nielogiczna, niewystarczajaca i naciagana i pozostaje
          przy swoich pogladach...to jest uwaga natury ogolnej
          ;-)
          jesli zas chodzi o Twoje poglady mjocie1 to, jak pisalem na poczatku, rozumiem,
          szanuje, ale mam nieco inne
          i zawsze chetnie podyskutuje, na dowolny temat, moze mnie do czegos przekonasz,
          moze ja przekonam, ale i tak liczy sie dobra dyskusja
          :-)
          pzdr

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka