Gość: G. Zalezy od charakteru. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.02, 21:28 Jak kot Cię polubi, to możesz zaryzykować z powieszeniem delikatnych firanek, ale jak kotek ma wredny charakter, to może mieć wiele różnych pomysłów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete rewelacyjnie IP: *.telan.pl 30.06.02, 00:05 Od kilku lat w domu królują dwie kocice. Drobne szkody w postaci podniszczonej draceny, "reliefów" na tapecie oraz "zakolorowanych" (na brudno) narożników ścian - absolutnie i z okładem wynagradza ich miłość, którą okazują dyskretnie - po kociemu. W dzieciństwie miałam psa - był wspaniałym członkiem rodziny. Nigdy nie miałam bliższego kontaktu z kotami. Zawsze wydawały mi się takie dalekie, pełne dystansu do człowieka. Nic podobnego. Ale uczyłam się tego przez dwa lata. To znaczy : koty mnie uczyły. Jedna lubi biały ser, druga - kukurydzę, bób. Obydwie kochają tuńczyka (no jasne !) i oliwki. Od czasu do czasu toczą wojnę - są wrzaski i wyrywanie sobie kłaków. Chyba z nudów. Nigdy nie zrobiły sobie żadnej krzywdy. Jedna uwielbia siedzieć na pralce i w umywalce. Druga ma ukochany ciemny kąt w szafie. Jedna jest milcząca, druga łazi i jęczy. Inaczej jedzą (jedna arystokratycznie - z miseczki, druga wywala kąski na podłogę), inaczej śpią (jedna brzuszkiem do góry, druga zwinięta w kłębek) itd. Dwa kocie charaktery. Dużo radości. A dom - nie muzeum w końcu ! serdecznie pozdrawiam wszystkich DOBRZE WYCHOWANYCH PRZEZ KOTY - LUDZI, :)) tete I myślcie sobie dalej, że to WY je wychowujecie, hahaha ... cała zabawa polega na tym, że to właśnie koty uczą nas jak mamy się wobec nich zachowywać - i trzeba przyznać - po lekturze w tym wątku - to świetnie im wychodzi. Są oczywiście kocie porażki : np. wlaściciel już nie chce wstawać o 5 rano i po 10 min. wydzierania się kota - odmawia mu jedzenia. Ale to tylko niewielki procent. Odpowiedz Link Zgłoś
miluszka Re: rewelacyjnie 30.06.02, 12:51 A moje cztery koty i pies wyjechały własnie na wakacje z moją matką i mężem. Czekają mnie smutne, samotne dni. Ja mam teraz sporo pracy, więc czekałam z utęsknieniem na ich wyjazd ( z psem trzeba spacerować,szczególnie bolesny jest poranny spacer, kotom wymieniać kuwety itd), a teraz miejsca sobie nie mogę znaleźć w domu! Dom bez zwierząt to nie dom. M. Odpowiedz Link Zgłoś
taczecia Re: rewelacyjnie 30.06.02, 13:13 wlasnie - a propos jedzenia... gruby i tak je osobno, nie zadaje sie, natomiast droogi i czecia sa przezabawne. podchodza razem do "stanowiska", droogi wlasnie zaczyna wyciagac kawalki jedzenia na "obrus", zero manier, prycha, mlaszcze, i wtedy zawsze czecia, ktora probuje zachowac swoje damskie maniery, po prostu patrzy na niego i odchodzi. "nie moze"! cudne sa. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna2 Re: rewelacyjnie 30.06.02, 15:47 miluszko, masz racje, bez zwierzat to nie dom... ale ze zwierzetami? to dopiero cyrk, nie dom!!!:))) Ja tez mam psa i cztery koty / bylo ich wiecej, ale dwa odeszly gdzies w sina dal! / i chwilami nie starcza mi juz rak i sil do sprzatanie po nich , mimo ze moje zwierzaki maja warunki komfortowe. Mieszkaja w domu z ogrodkiem i przemieszczaja sie w kierunkach dom- ogrod-dom bez zadnych ograniczen. Koty wchodza i wychodza oknem od kuchni wprost na taras mimo ze drzwi na taras sa latem zawsze otwarte,wiec parapet w kuchni wciaz jest brudny! Najsmieszniejsze, ze moj mlody bokser podejrzal je i tez zaczal praktykowac taki sposob wchodzenia do domu! Przysuwa sobie do okna krzeselko plastikowe i po prostu wskakuje! Nie wyobrazasz sobie komizmu tej sytuacji.. choc ja sie wtedy raczej denerwuje. Jeden z kotow Duszek / bo caly bialy/ sypia zwykle na monitorze , a inny Mikus / czarny z polyskiem brazu/nie zasnie gdzie indziej jak wtulony w myszke do komputera. Ciekawe po kim one maja to zamilowanie do bliskosci ze sprzetem komp? Inny znow, Misiek / kaleka z polamanym ogonkiem/, jest lowca!I dzieki niemu wciaz znajduje w domu zdechle myszy , a ostatnio obudzila mnie jego " walka" z ogromnym szczurem, ktorego pewno przytaszczyl z ogrodu! Gdy wstalam, szczur byl na szczescie juz martwy i z " zalenm" ale tez wielkim obrzydzeniem zabralam mu ta zabawke i wyrzucilam do smieci!!! Marcin / burasek pregowany/ jest najmniej widoczny w domu, jest najwiekszym wloczega ,bo potrafi zniknac na bardzo dlugo , wzbudzajac wielki niepokoj domownikow, a gdy wreszcie przyjdzie z widocznymi sladami " łajdactwa" , nic tylko spi... No coz...moglabym tak o nich bez konca tyle stwarzaja niecodziennych sytuacji... Ale ,miluszko ,pytam Cie, jak zorganizowac wakacyjny wyjazd mojemu psu i moim czterem kotom, tak jak to sie Tobie udalo, by choc na krotko miec troche odpoczynku od tego kochanego, ale jakze czasem meczacego towarzystwa! pozdrawiam wrednie Odpowiedz Link Zgłoś
nikalaj Re: rewelacyjnie 30.06.02, 23:58 Ja się skubanym nie dałem wychować w przeciwieństwie do mojej mamy, która jest na każde zawołanie tych małych bestii. Jeść da o 6:00 rano, jak miałknie to przybiega czy co kotkowi nie cza dać :)) One o tym wiedzą i bezlitości biedną kobiecinę wykorzystują, świnie nie koty... Odpowiedz Link Zgłoś
agra1 Re: jak się żyje z kotem? 30.06.02, 22:03 Cudownie! Mam kota od dwóch lat - był to efekt przemyślanej decyzji, z mężem nie mieliśmy czasu na wychodzenie z psem kilka razy dziennie, a kot jest bardziej samoobsługowy. Oczywiście, były kłopoty - łaził po firankach, grzebał w doniczkach i drapał kanapę (na szczęście tylko w jednym miejscu). Podstawowoą bronią jest do dziś spryskiwacz do kwiatków, ale nie mgiełka, jak ktoś sugerował, tylko długi cienki strumień - można sięgnąć w ten sposób kocura z drugiego końca pokoju. Zresztą teraz już nie używam go tak często Odpowiedz Link Zgłoś
nikalaj Koty są kuulowe 30.06.02, 23:53 Mam dwa koty - jeden (kocur) starszy o rok od kotki. Zadyma na całego, po nocach czasem słychać dziwne dźwięki spadających łyżeczek i widelców oraz innego sprzętu AGD. Nie mam podartych firanek ani zasikanego domu (wystarczy kota zaznajomić z kuwetą i jest dobrze). Trochę mi tapetę skubane obdarły przy drzwiach od balkonu, no ale jak się kota nie wypuszcza na balkon to się ma. JEST JEDNA RZECZ jak chcesz kocura i potem masz zamiar go wykastrować to odradzam. Niech sobie znaczy teren bo to małe piwo. Wykastrowane koty zdychają z powodu niewydolności nerek ! Nie karmione specjalną karmą padają po roku, dwóch. Więcej jest kłopotu z utrzymaniem takiej diety niż z myciem szafek. A jak jeszcze zachoruje na nerki no to jusz w ogóle przerypane... Polecam kotkę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: Koty są kuulowe IP: *.we.client2.attbi.com 02.07.02, 22:17 nikalaj napisał(a): > Mam dwa koty - jeden (kocur) starszy o rok od kotki. Zadyma na całego, po > nocach czasem słychać dziwne dźwięki spadających łyżeczek i widelców oraz > innego sprzętu AGD. Nie mam podartych firanek ani zasikanego domu (wystarczy > kota zaznajomić z kuwetą i jest dobrze). Trochę mi tapetę skubane obdarły przy > drzwiach od balkonu, no ale jak się kota nie wypuszcza na balkon to się ma. > JEST JEDNA RZECZ jak chcesz kocura i potem masz zamiar go wykastrować to > odradzam. Niech sobie znaczy teren bo to małe piwo. Wykastrowane koty zdychają > z powodu niewydolności nerek ! Nie karmione specjalną karmą padają po roku, > dwóch. Więcej jest kłopotu z utrzymaniem takiej diety niż z myciem szafek. A > jak jeszcze zachoruje na nerki no to jusz w ogóle przerypane... Polecam kotkę : > ) Mam cztery samce : 12 latek, 8-mio latek, 6-cio latek i 4-ro latek wszystkie sa wykastrowane i dlugo zyja. Mialam raz klopoty z kotem, ktory mial zapalenie przewodow moczowych. Tak , zgadzam sie, koty ( samce) maja tendencje do tego problemu ale wystarczy im tylko podawac odpowiednie jedzenie. Niestety, moj 12- sto latek zostal wykastrowany zbyt pozno ( kiedys twierdzono, ze zabieg ten nie powinien byc przeprowadzany przed kota 6-tym miesisacem zycia !!!) i teraz znaczy. I robi to na zlosc, jezeli nie dam mu tego co on w danym momencie chce. Chce spac w bielizniarce, ja nie otworze drzwi - trudno mowi kot i za chwile widze jak trzepie ogonem w powietrzu w innej czesci domu. Podawanie kotom ( samcom) zbyt duzej ilosci karmy z ryb , moze spowodowac klopot z przewodami moczowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Re: kastraty IP: *.mech.pw.edu.pl 03.07.02, 12:02 Cześć Kluba! Proszę, i tu się spotykamy! Przeglądałem przypadkiem i też się odezwę. Moje koty były wykastrowane dziesięć lat temu w wieku około ośmiu miesięcy. Bracia, oba kocury, ale dobierały się do siebie i musiałem to zrobić dla świętego spokoju. Karmiłem je przez kilka lat gotowaną rybą i surowym (głównie) lub gotowanym mięsem, niewielkie ilości suchego tylko na noc. Nigdy nie miały kłopotów z drogami moczowymi,rzadko chorowały przez infekcje z zewnątrz. Fakt, że zawsze dużo piły, a to jest bardzo ważne. Wodę mają zawsze czystą i w dużym naczyniu, chętnie z niej korzystają. Nie zgadzam się z tym, że koty należy kastrować wcześnie. Jest taka moda na Zachodzie, że kastruje się kocie dzieci. My uważamy, że kot przed kastracją powinien się rozwinąć, to są przecież hormony. Kotki kastrujemy po kilku pierwszych rujach, a bezdomne dopiero przy widocznej ciąży - wynika to z ostrożności, ponieważ znamy przypadki podwójnej kastracji kotek już kiedyś wysterylizowanych. Blizna po operacji jest niewidoczna i "szybki" weterynarz potrafi otworzyć brzuch bez badania macicy. Nie jest prawdą, że późno wykastrowane kocury muszą obsikiwać, chociaż pewnie zdarzają się wyjątki - jest to zwykle protest, tak jak piszesz. Wziąłem kiedyś do domu, a właściwie najpierw do piwnicy kilkuletniego bezdomnego kocura. Obsikał tam wszystko dokładnie, trzeba było zmywać wężem. Po kastracji przeniosłem go do domu i tam trzeba go było stale pilnować, bo też obsikiwał, u nas było wtedy kotów sporo. Oddany ludziom bez kotów uznał ten dom za własny i nie zdarzyło mu się już nigdy więcej. Kot Persik, który w zimie błąkał się kilka miesięcy po okolicy a potem umierał z głodu w piwnicy, gdzie go ktoś zamknął, był kotem dorosłym może kilkuletnim, a zawsze załatwiał się bardzo grzecznie do kuwety zarówno przed, jak i po kastracji. Właściwie można go było nawet nie kastrować, ale jego mocz pachniał bardzo ostro, baliśmy się też, czy nie zechce kiedyś wybrać wolności - nie zamykamy balkonu, a dla dobrego kota trzecie piętro to pestka. Reasumując - uważamy, że kotki powinno się sterylizować conajmniej po pierwszej rui, kocurki wtedy, gdy ich mocz zaczyna ostro pachnieć, a lepiej dopiero wtedy, gdy zaczynają obsikiwać, przynajmniej tyle możemy zrobić dla ich prawidłowego rozwoju. Dorosłe kocury też nie muszą sikać po sterylizacji, pod warunkiem, że nie będą odczuwały konkurencji. Zdarzało nam się, że dorosły kot po sterylizacji obsikał kąty parę razy, a potem już tego nie robił, i tak już miał teren oznaczony, pomimo naszego sprzątania. Nie obawiajcie się kastrowania kotów dorosłych! Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolek Re: jak się żyje z kotem? IP: PLWAR* / 217.153.60.* 01.07.02, 10:07 Mam cztery koty - trzech chłopaków i jedną dziewczynkę. Radość niesamowita. Do kuwety wszystkie moje koty przyzwyczaiły się błyskawicznie, więc problem zasikanych kątów właściwie nie istnieje, nawet przy małym kociaku. Jak będziesz kotu obcinać pazurki i kupisz mu taki specjalny drapak, to mebli też nie zniszczy. Dla mnie największym problemem było grzebanie w doniczkach i obgryzanie liści, ale jeżeli kocur będzie wychodził na dwór to też się od tego odzwyczai, bo zacznie jeść trawę. Koniecznie zaszczep kocura na wszelkie kocie choroby, nawet jeżeli nie będziesz go wypuszczać z domu - część chorób można przynieść do domu na butach. Jeżeli można Ci coś poradzić, to lepiej wziąć dwa kotki - jednemu jest bardzo smutno jeżeli siedzi w domu sam przez cały dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
chce_wygrac Re: jak się żyje z kotem? 01.07.02, 11:46 Mój kiciuś ma już 10 lat. Jest kobietą. Niesprawia większych kłopotów. Nie choruje, nie brudzi, nie rozrabia. Trochę żałuję, że nie wychodzi z domu (wieżowiec 6 pietro), ale chowa sie dobrze. Dbanie o nią polega głównie na: 1. w toalecie posiada swoją kuwetę i odpowiedzni piasek (Amigo, cena ok. 21 zł, opakowanie koloru fioletowego), który swoim zapachem (niewyczuwalnym dla czlowieka) przyciaga koty. Piasek ten można wrzucać do ubikacji. 2. wcina whiskasy i suchą karmę Kitekat. Czasami surowe mięso, jogurty i inne smakolyki, 3. nalezy pamietać, by do suchej karmy dodawać granulki rozpuszcajace włosie kota w jego organizmie. Inaczej tworzą się grudki zwiniętych włosów i kot może się udusić, 4. by nie obgryzał kwiatów w doniczkach trzeba zasiać trawkę (jest taka specjalna w sklepach dla zwierząt). 5. co 2 lata trzeba chodzić do weterynarza na przeglad lub ewentualne szczepienia. 6. a ha i jeszcze kawałek drewienka do ostrzenia pazurów. Myśle, że to wszystko powyzej to chyba najważniejsze sprawy. Poza tym kotek śpi ze mną, jest przemiły i kochany I NAPRAWDĘ WARTO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaga Re: jak się żyje z kotem? IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 01.07.02, 13:47 Kot nie ma pana!! Kot może mieć ulubieńców! A wzgledami darzy wtedy, gdy sam chce! A jak się na kogoś obrazi, to juz na dobre! Dakota uwielbiała swojego znalazcę, który ja do mnie przyniósł i spędził z nią całą noc, przyuczając do kuwety. Jak pokazał sie u mnie, to wiadomo było,gdzie będzie kot i jak sie bedzie zachowywał. Raz nawet mnie ugryzła, kiedy chciałam ja pogłaskać, podcas gdy ona tęskniła na jego kapciach! Ale teraz się obraziła, bo zamieszkał w innym mieście i jak przyjeżdża to kot traktuje go wyniośle. Odpowiedz Link Zgłoś
agra1 Re: jak się żyje z kotem? 01.07.02, 21:41 Gość portalu: Jaga napisał(a): > Kot nie ma pana!! Kot może mieć ulubieńców! A > wzgledami darzy wtedy, gdy sam chce! Racja, bije sie w piersi. Tak mi sie jakoś napisało. można nawet powiedzieć, że jak ktoś tu jest panem, to kot... na pewno on jest górą w wiecznych podchodach psio - kocich - teraz też siedzi i gapi sie ironicznie na psa, który cierpi bo nie może wleźć mi na biurko(a kot może). Odpowiedz Link Zgłoś
zorka Re: jak się żyje z kotem? 01.07.02, 15:00 Moja kotka jest wspaniała bo: -zjadła mi zioła które miały mnie odchudzić - bardzo jej smakowały - kiedy mnie coś boli to natychmiast usiłuje tam sie usadowić i wygrzać- nawet jak jest to głowa lub koniec stopy Naprawdę warto -mieć kota Odpowiedz Link Zgłoś
taczecia Re: jak się żyje z kotem? 01.07.02, 15:40 zorka napisał(a): > Moja kotka jest wspaniała bo: > -zjadła mi zioła które miały mnie odchudzić - bardzo jej smakowały > - kiedy mnie coś boli to natychmiast usiłuje tam sie usadowić i wygrzać- nawet > jak jest to głowa lub koniec stopy > Naprawdę warto -mieć kota super kocina! a odchudzila sie? przypomina mi bardzo moja czecia - to ukladanie sie na bolacych czesciach ciala - zwlaszcza na plecach - super... kicie sa FANTASTYCZNE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Re: jak się żyje z kotem? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.07.02, 22:02 Ludzie, jesteście cudowni !!! Przypadkiem zajrzałam do Waszych listów (bo to nie ja jestem pomysłodawczynią tej dyskusji) i ... WZIĘŁO MNIE !!! Jak tylko dzieci wrócą z obozu, jadę do schroniska dla zwierząt i przysposabiamy kota ! A może kotkę ? Tym bardziej, że właśnie staliśmy przed decyzją o zwierzaku w domu - choć kota nie braliśmy pod uwagę. Chciałabym tylko jeszcze wiedzieć, co to była za książka o wyrachowanym kocie ? Pozdrawiam wszystkich kociarzy i kociarzy in spe Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mag Re: jak się żyje z kotem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 00:18 "Jak żyć z neurotycznym kotem" autorstwa nie pamiętam, obcojęzyczne. Przez pryzmat wielkiego humoru, w którym jest dużo prawdy - takie jest w niej spojrzenie na kota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alla Jak żyć z wyrachowanym kotem... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 14:34 "Jak żyć z neurotycznym kotem" jest autorstwa Stephena Backera. Ale o niebo lepsza jest ta książka o której wspominałam - "Jak żyć z wyrachowanym kotem" (autor - Eric Gurney). Już dla samych ilustracji warto mieć tą książkę :))). Książka ta została wydana w Polsce w 1990 roku. A oto moje ulubione fragmenty: "Ujemną stroną posiadania kotów (rodzaju żeńskiego lub nieustalonego) jest to, że rzadko miewają jedno kocię naraz. Mają cały oddział kociąt, czasem wystarczająco wiele, by stworzyć drużynę koszykówki z zapasowym środkowym napastnikiem. Kiedy wszystkie zaczynają drybling po domu z kawałkiem papieru, właściciel domu czuje się jak oblężony przez pluton szybko poruszających się małych puszystych komandosów" "Jeśli lekkomyślnie zdecydowałeś się wykąpać swego kota, zmień zamiar i nie czyń tego. Jeśli jednak trwasz uparcie w swoim postanowieniu, weź mydło kąpielowe, do balii nalej wody starannie doprowadzonej do temperatury ciała kota, naszykuj ręcznik lub dwa, jodynę, nici chirurgiczne, gazę - i parę rękawic ochronnych. Możesz też zawiadomić najbliższego krewnego jeśli naprawdę jesteś przewidujący Najpierw złap kota i wsadź go do balii. Potem namydl go, jeśli jesteś jeszcze w stanie to zrobić. Następnie spłucz - jeśli kot jest jeszcze w stanie to znieść. Teraz wycieraj kota ostrożnie aby krew nie kapała na czyste futerko. Potem możesz go puścić i wziąść sobie kieliszek brandy." "Niekiedy koty wymagają poważniejszego leczenia. Mogą być im potrzebne tabletki tak jak ludziom. Jednakże, podobnie jak z kąpielą, miewamy z tym kłopoty. Zwykłym sposobem jest szybko wcisnąć tabletkę do gardła zanim kot cię ugryzie. W żadnym wypadku nie powinieneś próbować tej metody bez uprzedniego doświadczenia, chyba, że posiadasz tajemną moc regeneracji palców. Zanim sam weźmiesz się do tego, kilka prób dokonanych na sześcioletnim dziecku może okazać się nieocenionym treningiem" Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: jak się żyje z kotem? 01.07.02, 22:15 Mam kota i nie żałuję - jest znajdą, którego jakiś ... zostawił pod moją skrzynką pocztową w kartonowym zamkniętym pudełku bez dziurek z dwójką braciszków lub sióstr (nie żyli, jak ich znalazłam). Beringer żyje i ma się dobrze, choć jak go przyniosłam był mały jak skarpetka niemowlaka. Główne jest bardzo ugodowy - wyobraźcie, metodą perswazji doszło do tego, że mogę zostawić mięso na desce w kuchni, Beringer będzie siedział na stołku obok, ja mogę wyjść i nie ruszy, bo wie, że dostanie swoją porcję. Nauczyłam go bez bicia. Uwielbia aportować - sam zaproponował tę zabawę. Wie, że Miaumia, bo taki głosik wydaje, gdy wracam z pracy, jest dla niego najważniejsza, a najśmieszniej - jest zazdrosny - nawet o listonosza. Nadyma się, fuczy, potrafi udrapnąć lub ugryźć, ale tylko mężczyzn - nigdy kobiet. Radzę, weź kota - może trafisz na takiego jak mój i ci mężczyzn będzie po kątach rozstawiał :)))) Będziesz rządzić - Ty i kot ;)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jkm3 Re: jak się żyje z kotem? 01.07.02, 22:15 Moje koty zawsze rano strasznie szaleją . Jeden to Piękna Cziczi biala kotka angorska a drugi to 3 miesieczny pers Crunchie i każdy jest cudowny w swoim rodzaju . Piękna nie lubi kiedy nie ma mnie w domu kilka dni i zawsze podobno w tym czasie szaleje i nie może znależć sobie miejsca . Kiedy wróciłam to wyjęła żółwia wodnego i przyniosła mi w podarunku do łożka .Zawsze miałam psy ale to nie to samo co te dwie male mordy stojące co rano przy swoich miseczkach . A persy to nie zawsze mają takie spokojne charaktery mój to tylko biega przewraca , wywraca i zawsze jest pod nogami a szczególnie gdy ktoś coś je to on wszystko słyszy . A poza tym to są cudowne i wszyscy w domu je uwielbiamy i na nic nie zamienilibysmy .Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cinimini a propos żwirku IP: *.idg.com.pl / 172.16.1.* 01.07.02, 22:47 No własnie, a ja mam pytanie. W naszym domu Kot gości dopiero od pięciu miesięcy i na razie wychowujemy siebie nawzajem. Co do jego kuwety, to wypróbowalismy wiele rodzajów piasku, poczynając od Benka, kończąc na supernowoczesnym żwirku, ktory wchłania zapach moczu, zmieniac go wystarczy co miesiąc, a nazywa sie bodajże Fresh&clean czy coś w tym stylu. jednak ostatnio na rynku znajduje sie tylko jedna wersja - w postaci perełek, które mojemu Kotu nie przypadły za bardzo do gustu! >:( Na razie poszliśmy z Kotem na kompromis i kuwete wyściełamy mu papierowymi ręcznikami, ale zdarza mu sie od czasu do czasu nasikać, nie tam gdzie trzeba [np. upodobał sobie łazienkowy dywanik]. Jak mam go nauczyc zeby tego nie robił?? I czy ktoś widział gdziekolwiek w/w żwirek, ale NIE W POSTACI PEREŁEK? help! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaga Re: a propos żwirku IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 01.07.02, 23:24 Są takie pochłaniacze zapachów kocich w sprayu. KOty tego bardzo nie lubia (ja też). Jak moje były mniejsze i zdarzało im się - bardzo rzadko na szczęście - gdzieś załatwić poza kuwetą, spryskiwałam to miejsce i był spokój. Omijały z daleka. A moi znajomi po prostu postawili kuwete w miejscu wybranym przez PANA KOTA. Co do żwirku, to doświadczeni kociarze mnie przestrzegali, żebym nie uzywała stale jednego, bo może być kłopot, gdy na rynku zabraknie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mag Re: a propos żwirku IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 00:23 Tak, a propos ostatniego pytania. np. "Koci Piasek" - to nazwa, koloru zdaje się, niebieskiego, jest nie w postaci perełek. A co z piaskiem o zapachu szałwii? Koty go lubią. Jest w różnej postaci, nazwy nie pamiętam. Albo piasek w formie bardzo grubego żwirki, o kanciastym kształcie? Też jest, ale trzeba poszukać w dużych sklepach - takie zawsze są gotowe sprowadzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eva07 Re: a propos żwirku IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 02.07.02, 02:02 W sprawie żwirku rada jest taka, że można po kolei wypróbowac rozne. Ale i tooże mieć skutki uboczne w postaci obsikanego dywanika. Dywanik najlepiej na jakiś czas zwinąć, zeby sie kot troche odzwyczaic, a potem troszkę spryskiwac go "odstraszaczem". Nasz kot bojkotował wszelkie rodzaje grubego zwirku, gdy był mały - uwierały go w łapki. Tera zuzywamu takiego w duzych cienorózowych tekturowych pudłach, bardzo drobnego i dosyc niestetydrogiego. Siusiu wyjmuje się w postaci grudki. Ale UWAGA!!! opowiesci o tym, ze mozna miesiąc piasku nie zmieniać (jakikolwiek ekskluzywny by to nie był piasek) - nalezy między marketingowe bajki włożyć. Może i bywaja takie koty co to akceptują, ale rzadko. Koty to straszne czyściochy. My sypiemy piasku tak na dwa palce na dno i dosypujemy swierzego w razie potrzeby, a co kilka dni zmieniamy całkowicie i myjemy kuwetę. I jeszcze apel UROCZYSTY do Przyszłej Kociary. Błagam nie zatucz swojego kota. Przydarza się to większości zwierząt hodowanych w domu. Zaczyna sie od wiary włascicieli, w to że kot nie zje więcej niz musi. Otóż zje, zje. A jak sie nudzi to z jedzenia zrobi sobie jedyną rozrywke i tylko na karmienie bedzie czekał. A jak mu się żołądek rozepcha to juz koniec swiata, takich próśb nikt nie wytrzyma... Tak, ze nie "litujcie się" nad zwierzątkiem i nie fundujcie mu otłuszczenia serca i wszelkich chorób! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alla Re: a propos żwirku IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 14:36 Ja wypróbowałam wiele żwirków i z czystym sumieniem mogę polecić "Cats Best" z granulatu drewnianego. Nie śmierdzi, nie zlepia się w jakąś maź, łatwo się usuwa zabrudzony żwirek... A kupić go można w zwykłym markecie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: a propos żwirku IP: *.we.client2.attbi.com 02.07.02, 21:49 Nie wiem, czy jest dostepne w Polsce , ale przy moich 5-ciu kotach mialam zawsze problem z zapaszkami i ciezkimi piaskami, zwirkami az do czasu, gdy odkrylam ....PINNACLE PINE !!!! To jest po prostu cudo !! Leciutkie, niezbyt drogie,nie kurzace sie , naturalne, POCHLANIA WSZYSTKIE ZAPACHY !!! Sa to po prostu granulki sprasowanego pylu z sosen. Zmoczone puchna, zmieniaja sie w pylek, taki jak powstaje przy cieciu drzewa . Polecam bardzo , jezeli mozecie to cudo dostac !! Naprawde, przy 5-ciu kotach nikt wchodzac do mnie do domu nie powiedzial by, ze mam jakies zwierze w mieszkaniu !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taczecia pinneacle pine - gdzie? IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 03.07.02, 12:49 czy moglabym prosic o blizsze info - firma, w jakim kraju? to brzmi fantastycznie! pozdrawiam cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
amelia_ Re: jak się żyje z kotem? 02.07.02, 02:05 z moją kotką żyje się całkiem dobrze. Mści się ona tylko na tych, którzy jej nie lubią tzn. sika tacie do butów i na jego dywanik w sypialni :) do innych się przymila :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaga Re: jak się żyje z kotem? IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 02.07.02, 11:50 Regularnie miewałam zapalenia oskrzeli oraz pęcherza. I odkąd mam koty prawie o tym zapomniałam! Naprawdę! Wystarczy godzina lub dwie z kotem na kolanach, albo w nogach łóżka i przechodzi! W życiu bym nie uwierzyła! A z tuczeniem to jest, niestety problem. Zwłaszcza u kastratów. Mam 3 koty ( jedno jeszcze nie wykastrowane) Jedzą to samo. I Behemot jest gruby, Dakota w sam raz, a Pimpusia przeraźliwie chuda! No i co mam zrobić? Zamykać Behemota,żeby nie jadł? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: jak się żyje z kotem? IP: *.radio.com.pl 02.07.02, 12:43 TO KOSZMAR!!!!!!!!!!! KOTY TO URODZENI MORDERCY! NIGDY NIE WIESZ, KIEDY TAKI RZUCI CI SIĘ DO GARDŁA. NAJGORZEJ JEST W NOCY- KOTY LUBIĄ PODKRADAĆ SIĘ PO CICHU DO ŁÓŻKA I ZNIENACKA WBIJAĆ ZĘBY W ŚPIĄCĄ OFIARĘ, PODNIECA JE ZAPACH LUDZKIEJ KRWI, INTERWENCJA CHIRURGA NIE ZAWSZE POMAGA. KOTY MAJĄ TEŻ ZŁY ZWYCZAJ POŻERANIA NIEMOWLĄT- NIGDY NIE ZOSTAWIAJ ICH BEZ OPIEKI! PS. POZA TYM KOTY NAGMINNIE WYJADAJĄ CO SMACZNIEJSZE KĄSKI Z LODÓWKI I BEZ PRZERWY PALĄ FAJKĘ. Odpowiedz Link Zgłoś
agra1 Re: jak się żyje z kotem? 10.07.02, 20:18 Gość portalu: ;) napisał(a): > TO KOSZMAR!!!!!!!!!!! KOTY TO URODZENI MORDERCY! NIGDY NIE WIESZ, KIEDY TAKI > RZUCI CI SIĘ DO GARDŁA. NAJGORZEJ JEST W NOCY- KOTY LUBIĄ PODKRADAĆ SIĘ PO > CICHU DO ŁÓŻKA I ZNIENACKA WBIJAĆ ZĘBY W ŚPIĄCĄ OFIARĘ, PODNIECA JE ZAPACH > LUDZKIEJ KRWI, INTERWENCJA CHIRURGA NIE ZAWSZE POMAGA. KOTY MAJĄ TEŻ ZŁY > ZWYCZAJ POŻERANIA NIEMOWLĄT- NIGDY NIE ZOSTAWIAJ ICH BEZ OPIEKI! > PS. POZA TYM KOTY NAGMINNIE WYJADAJĄ CO SMACZNIEJSZE KĄSKI Z LODÓWKI I BEZ > PRZERWY PALĄ FAJKĘ. Do przeżycia jest wszystko z wyjątkiem wyżerania z lodówki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: S Re: jak się żyje z kotem? IP: *.ub.fu-berlin.de 02.07.02, 13:22 Nie pozwolilibysmy sobie na kota, gdybysmy mieszkali np. w bloku. Mamy jednak domek i - cztery koty. Wszystkie urodzily sie jako dzikie, udomawialismy je stopniowo. Niczego nam nie niszcza (z jednym wyjatkiem: zdarza sie im porwac lezacy wyciety artykul z gazety - nie zostawiamy wiec np. banknotow na stole) - moze dlatego, ze duzo czasu spedzaja na dworze. Niestety, dwie kotki lubia polowac na ptaki (jedna, ma okolo roku, przyniosla nam juz trzy, o dwa kolejne podejrzewamy druga, chociaz nie widzielismy, ze to konkretnie ona...). Z sikaniem nie ma zadnych problemow.Jak te dzikie przeciez z pochodzenia koty nauczyly sie sikac do kuwety, pozostaje dla nas zagadka. To chyba instynkt. Jedna z nich dawno temu, jak jeszcze mieszkala na dworze, wsliznela sie do domu przez otwarte drzwi (jeszcze wtedy bala sie nas) po to tylko, zeby szybciutko siknac do kuwety. Nie sika nigdzie poza kuwete nawet nasz najstarszy, niewykastrowany (dwuletni) kot. Moze mamy szczescie, ale te dzikusy potrafia sie zachowac. Obawiam sie jednak, ze w mieszkaniu w bloku mogloby byc zupelnie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: S Re: jak się żyje z kotem? IP: *.ub.fu-berlin.de 02.07.02, 13:26 Aha, jeszcze jedno: niestety te koty nie przepadaja za soba. Czasem (rzadko na szczescie) zdarza sie, ze jeden pogoni drugiego, i to ostro. Tepimy te zachowania i chyba jakis skutek jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alla Jak zyć z wyrachowanym kotem... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 14:37 "Jak żyć z neurotycznym kotem" jest autorstwa Stephena Backera. Ale o niebo lepsza jest ta książka o której wspominałam - "Jak żyć z wyrachowanym kotem" (autor - Eric Gurney). Już dla samych ilustracji warto mieć tą książkę :))). Książka ta została wydana w Polsce w 1990 roku. A oto moje ulubione fragmenty: "Ujemną stroną posiadania kotów (rodzaju żeńskiego lub nieustalonego) jest to, że rzadko miewają jedno kocię naraz. Mają cały oddział kociąt, czasem wystarczająco wiele, by stworzyć drużynę koszykówki z zapasowym środkowym napastnikiem. Kiedy wszystkie zaczynają drybling po domu z kawałkiem papieru, właściciel domu czuje się jak oblężony przez pluton szybko poruszających się małych puszystych komandosów" "Jeśli lekkomyślnie zdecydowałeś się wykąpać swego kota, zmień zamiar i nie czyń tego. Jeśli jednak trwasz uparcie w swoim postanowieniu, weź mydło kąpielowe, do balii nalej wody starannie doprowadzonej do temperatury ciała kota, naszykuj ręcznik lub dwa, jodynę, nici chirurgiczne, gazę - i parę rękawic ochronnych. Możesz też zawiadomić najbliższego krewnego jeśli naprawdę jesteś przewidujący Najpierw złap kota i wsadź go do balii. Potem namydl go, jeśli jesteś jeszcze w stanie to zrobić. Następnie spłucz - jeśli kot jest jeszcze w stanie to znieść. Teraz wycieraj kota ostrożnie aby krew nie kapała na czyste futerko. Potem możesz go puścić i wziąść sobie kieliszek brandy." "Niekiedy koty wymagają poważniejszego leczenia. Mogą być im potrzebne tabletki tak jak ludziom. Jednakże, podobnie jak z kąpielą, miewamy z tym kłopoty. Zwykłym sposobem jest szybko wcisnąć tabletkę do gardła zanim kot cię ugryzie. W żadnym wypadku nie powinieneś próbować tej metody bez uprzedniego doświadczenia, chyba, że posiadasz tajemną moc regeneracji palców. Zanim sam weźmiesz się do tego, kilka prób dokonanych na sześcioletnim dziecku może okazać się nieocenionym treningiem" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FRANEK Re: jak się żyje z kotem? IP: 212.244.188.* 02.07.02, 16:29 ZYCIE BEZ KOTA JEST BEZ SENSU. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taczecia Re: jak się żyje z kotem? IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 02.07.02, 16:49 Droogi uwielbia taka najtansza tu cienko pokrojona "wedline kurczakowa" z tesco w paczkach. Kiedy wie, ze jest to pycho w domu, nic innego nie zje. Dostal te kure rano, na obiadek wylozylam mu podobno pyszne whiskas. siadl tylko i popatrzyl na mnie wielkimi zoltymi oczyskami, wyskoczyl przez okno przejsc sie. Ok, kota nie ma, za jakis czas zaczynam otwierac te paczke kurczakowa dla kotki Czeciej, na co Droogi natychmiast magicznie pedzac po plocie przez cale sasiedztwo (widoczny jest na jakies 40 metrow) wskakuje na parapet, wraca, chce kurczaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mag Re: jak się żyje z kotem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 20:03 Każdy weterynarz Ci powie, że koty nie mogą jeść wędlin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katia Re: jak się żyje z kotem? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 23:06 Nie chcę wyjść na ignorantkę, ale dlaczego? Pytam, bo kumpela jest weterynarzem a swojemu kotu daje wędlinę. Może nie w duzych ilościach ale zawsze. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misty Re: jak się żyje z kotem? IP: 195.150.100.* 03.07.02, 10:56 Na przykład mój weterynarz mówi że : 1."Domowe jedzenie" puszki z tuńczykim wędliny itp. jest złe dla kota (takie toksyczne świństwa mogą jeść tylko ludzie ;-)) 2. Whiskasy i kitekaty suche i w puszkach tez są złe dla kota ( zbyt tanie ??) 3. dobre dla kota jest TYLKO bardzo drogie żarcie w sklepiku przy gabinecie... Oczywiście go nie słucham .Mam bardzo wybrednego kota, lubi tylko wątróbkę, ryby, wołowine i Whiskas junior i jak czegoś nie chce jeść to go nie zmuszę w ŻADEN sposób, kota nie obchodzi czy to jest zdrowe czy nie zdrowe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taczecia Re: jak się żyje z kotem? IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 03.07.02, 13:01 ten kurczak to na zasadzie deseru. gdzies czytalam, ze najzdrowiej byloby lapac im myszy i wrobelki, to najbardziej naturalne. ale gdybym Droogiemu powiedziala ze nie moze tego jesc, to chyba zmienilby lokal na stale... wiem, ze koty nie powinny jesc cieleciny - to wiem na pewno.ale nie wiem dlaczego! moje jedza glownie suche, whiskas, Go-Cat, tunczyka w sosie wlasnym (uwielbiany), popijaja to wszystko woda mineralna, mlekiem whiskas, oraz naturalnie woda prosto z kranu, no i jeszcze te oliwki, pizze, ser, czipsy, czasami czekolade....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misty Re: jak się żyje z kotem? IP: 195.150.100.* 03.07.02, 13:57 Mój kot też lubi tuńczka w sosie własnym. Nawet jak czegoś niechce zjeść,a nie mam nic innego to mu troche dodam tuńczyka...wtedy wszysko zje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misia Re: jak się żyje z kotem? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 29.09.02, 11:53 Gość portalu: taczecia napisał(a): > wiem, ze koty nie powinny jesc cieleciny - to wiem na pewno.ale nie wiem > dlaczego! Nie cielęciny, tylko wieprzowiny. Dlatego odpadają wszelkie wędlinki tego pokroju. Cielęcina jest ok i znajduje się czesto w karmach "sklepowych". > moje jedza glownie suche, whiskas, Go-Cat, tunczyka w sosie wlasnym > (uwielbiany), popijaja to wszystko woda mineralna, mlekiem whiskas, oraz > naturalnie woda prosto z kranu, no i jeszcze te oliwki, pizze, ser, czipsy, > czasami czekolade....... Moja kotka też uwielbia tuńczyka z puszki. I chipsy - im bardziej paprykowe i palące, tym lepiej. Co do oliwek, nie próbowałam, ale nie sądzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: porron Re: jak się żyje z kotem? IP: 157.25.84.* 13.09.02, 10:55 Gość portalu: Misty napisał(a): > > Mam bardzo wybrednego kota, lubi tylko wątróbkę, > ryby, wołowine i Whiskas junior i jak czegoś nie chce jeść to go nie zmuszę w > ŻADEN sposób, kota nie obchodzi czy to jest zdrowe czy nie zdrowe... To ma być wybredny kot?! Moja je tylko surową cielęcinkę z szynki podrobioną na drobno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aleba Re: jak się żyje z kotem? IP: 195.205.149.* 04.07.02, 15:31 Wędliny nie powinno się kotu dawać ze względu na sól i przyprawy, jakie są do niej dodawane w trakcie produkcji. Podobnie ma się rzecz z mięsem - jeżeli dajemy kotu mięso gotowane, to powinno być tylko obgotowane w wodzie, bez żadnych przypraw (a już kategorycznie nie wyjęte z zupy!). To oczywiście tylko teoria, jeżeli kot akurat uwielbia wędlinę czy okrawki mięsa z zupy, to za nic mu nie przetłumaczysz, że nie powinien tego jeść. Moja kocica jak była bardzo mała, uwielbiała sama sobie przyznawać różne smakołyki. Kilka razy przyłapaliśmy ją na tym procederze i mieliśmy ubaw po pachy patrząc na kota, który: ciągnie za ogon wigilijnego karpia, który jest ze 2 razy większy od samego kota; pędzi przez przedpokój ugniając się pod ciężarem ogromnego kawałka baleronu (tak ze 2 razy od niego cięższego); wyczyścił wszystkie leżące na talerzu kanapki z wędlinki, serek i pomidorki z nich zdjęte porzucił obok talerzyka jako część nie nadającą się do konsumpcji; opędzlował mi pół miski twarożku, ale ten sam twarożek wyłożony do kociej miski popadł w niełaskę. Generalnie do dzisiaj woli wykradać co ciekawsze kąski. Szczególnie serek, mleko i inne produkty mleczne - co jest o tyle ciekawe, że "strasznie głodny kot" żebrzący o jedzenie w kuchni jak tylko widzi coś białego w swojej misce to podwija ogon pod siebie i zmyka w najdalszy kąt mieszkania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamarynk Re: jak się żyje z kotem? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 10:02 Wątpliwości??? - ŻADNYCH!!! Kot to najwspanialsze zwierzątko, najwierniejszy przyjaciel i do tego jest piękny i niezwykle elegancki. Codzienne obcowanie z kotem daje niezwyke odczucia. To jest wspaniałe. Żaden pies się nie umywa. A co do kłopotów: bałaganu, przewracanych doniczek, zasikanych kątów, chorób - to jakieś wymysły i przesądy. Trzeba się kotem po prostu opiekować i go uczyć. Trochę jest tak jak z małym dzieckiem. To naprawdę cudowne. Bierz kota i się nawet nie zastanawiaj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaga Re: jak się żyje z kotem? IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 03.07.02, 11:02 A ja tak sobie myślę, że kot uczy tolerancji i szacunku. I jeżeli ktoś chce mieć coś własnego, akceptującego bez zastrzeżeń i bezwzględnie posłusznego, to kot sie do takiej roli nie nadaje. Kot ocenia! Kot nie wybacza wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: foxy Re: jak się żyje z kotem? IP: *.unused.zigzag.pl 03.07.02, 11:28 Mam kota od kilku miesiecy.Teraz ma 10 m-cy.Jest kochany i ladny, ale trafil nam sie taki okaz, ze chwilami mam go ochote wyrzucic. Mieszkam w bloku, na balkon nie wychodzi, bo przechodzi na dalsze balkony do sasiadow i boje sie, ze nie wroci. Teraz ucieka na korytarz, na klatke. Dzis mi uciekl na parter, nie chcial dac sie zlapac i biegl na oslep. W koncu go zlapalam, ale jestem cala podrapana:( Jest strasznie temperamentny i czasami wredny. Przytula sie, a zachwile potrafi zadrapac czy ugryzc. sa takie chwile, ze mam go ochote wypuscic i moglby juz nie wracac, ale z drugiej strony potrafi byc kochany. jest bardzo impulsywny i chwilami wrecz dziki(pewnie rodzice byli dzikusami z lasu). Oczywiscie mieszkanie zniszczone. Nie mam ani jednego kwiata, drzwi skorzane zniszczone, firany musialam zdjac, same straty. Blagam pomozcie! Co zrobic zeby sie troche uspokoil i byl milszy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Garfield Re: jak się żyje z kotem? IP: *.pl 03.07.02, 12:29 To pewnie masz kocurka. Nie ma nic bardziej zuchwałego i bezsensownego niż młody kocurek ;o)) Niczego sie nie boi, nie ma dla niego przeszkód, wszystko "wie lepiej", ale tak naprawdę niczego nie rozumie. Z tego co piszesz to właśnie osiągnął wiek, kiedy hormony zaczynają go roznosić i nie bardzo dostrzega, ze ma swój dom i ludzi. "Dzikie" pochodzenie wcale nie musi oznaczać dzikiego usposobienia. Co z tym zrobić ? Ano, kastracja. Wkrótce potem znacznie się uspokoi. Teraz ryzykujesz, że zwieje i przy tej zuchwałości zdarzy mu się krzywda. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taczecia Re: jak się żyje z kotem? IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 03.07.02, 12:56 tak, to pewno kocurek i tez radze kastracje. przypomina mi to mojego kota Kubusia z dawnych czasow - wieczne ucieczki, placze o wyjscie, szalenstwo, temperament. duzo sie zastanawialismy przed wykastrowaniem pierwszego kota, ale sa dwie sprawy ktore moim zdaniem przewazaja: 1)to dla kota bezpieczniej - Kuba uciekl kiedys na dwa tygodnie - na osiedlu w miescie, pelno psow, nieprzyjaznych ludzi, aut 2)naprawde powinnismy starac sie o zmniejszenie liczby bezdomnych kotkow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uważna Re: jak się żyje z kotem? IP: *.acn.waw.pl 03.07.02, 12:39 Gość portalu: foxy napisał(a): > Co zrobic zeby sie troche uspokoil i byl milszy? Nie trać nadziei. Uspokojenie przyjdzie z wiekiem. Moja kotka rozrabiała przez pierwsze 2 lata. Potem robiła się coraz spokojniejsza. Na zwiększenie przymilności kota duży wpływ ma kastracja. Twój kot pewnie jeszcze tego zabiegu nie przeszedł. Trzeba o tym pomyśleć. Co do balkonu, załóż mu szelki i przypnij na smyczy. Nigdzie nie powędruje i bezpiecznie będzie mógł obserwować świat. Dla kota balkon to wielka rozrywka. Tak jak dla nas kino, czy teatr. Życzę wytrwałości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: foxy Re: jak się żyje z kotem? IP: *.unused.zigzag.pl 03.07.02, 13:22 Tak to kocurek, ale juz po kastracji. Nadal bardzo rozrabia, chociaz czesciej sie przytula. Moze kupie mu szelki na balkon? Oczywiscie kiedy wychodzimy z domu, to wisi na drzwiach:) Odpowiedz Link Zgłoś
attka Re: jak się żyje z kotem? 03.07.02, 16:56 ja mojego kota wykastrowałam. Może to drastyczne przedsięwzięcie, ale teraz jest zdecydowanie spokojniejszy. Kota mozna też próbować przekupić - są takie specjalne tabletki/przysmaki dla kotów (Zdajsie że nazywają się Sanal lub jakoś tak). Mój kot jak słyszy, że wyciągam je z szafy to przyleci nawet z drugiego końca domu. I jest wtedy strasznie milutki (tyle, że przeraźliwie miałczący ;) ). Do kota potrzebna jest cierpliwość, ale dzięki temu można się doskonale przygotować do przyszłej roli rodzica ;) Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_kociara Re: jak się żyje z kotem? 03.07.02, 13:24 Widzę, że z mojego skromnego wątku wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja :-)) Cieszy mnie to ogromnie. Pod wpływem Waszych postów podjęłam decyzję: wezmę do domu dorosłego kota, a właściwie kotkę. Muszę tylko znaleźć jakieś namiary na odpowiednie miejsce, skąd mogłabym ją wziąć. Może jakieś schronisko? Poszukam w sieci, może coś znajdę. Firanki chwilowo zdejmę, kwiatków nie hoduję, więc nie ma problemu. Na ewentualne posikiwanie spróbuję się "znieczulić" ;-)) Dzięki za wszystkie uwagi. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGA Re: GDIZIE KUPIĆ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 14:02 Przesyłam telefon do pani która zajmuje się hodowlą kotów - posiada świetne okazy w dobrej cenie!!! Są to koty długowłose rasy Main Koon (nie pamiętam poprawnej pisowni), które mają cudowne charaktery! tel.792-09-93 Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_kociara Re: GDIZIE KUPIĆ 03.07.02, 14:53 Dzięki, ale prawdę mówiąc najbardziej podobają mi się zwykłe "dachowce". Main Coony są fajne, ale jak na mój gust trochę za duże ;-) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Re: GDIZIE KUPIĆ IP: *.mech.pw.edu.pl 03.07.02, 15:54 Może chcesz małą wysterylizowaną niedawno centkowaną kotkę buraskę z białą piersią i paluszkami? Mamy i inne. Gdzie mieszkasz? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taczecia Re: GDIZIE KUPIĆ IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 03.07.02, 16:00 przyszla_kociara napisał(a): > Dzięki, ale prawdę mówiąc najbardziej podobają mi się zwykłe "dachowce". Main > Coony są fajne, ale jak na mój gust trochę za duże ;-) > pzdr Jedna mala rada, z doswiadczenia: jak bedziesz szla do schroniska, z gory przygotuj sie ze nie bedzie to za wesole. zobaczysz moze 15 kotow, ktore bedziesz chciala...i one tez beda chcialy wyjsc z Toba do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
attka Re: jak się żyje z kotem? 03.07.02, 16:59 A ja uważam, że lepiej wziąść małego kotka. Co prawda jest przy nim więcej roboty, ale za to małe kotki są super pocieszne. Poza tym to fajnie widzieć jak twój kotek z małego kotka przemienia się w dorosłego kocura (kotkę). :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anilorak Re: jak się żyje z kotem? IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 13:31 Zycie z kotem jest cudowne. Oczywiscie to jaki on jest naprawde zalezy od jego mentalnosci i charakterku kociego, a takowe bywaja rozne. Przygarnelam mojego kotka 4 lata temu i wtym czasie zaszly niesamowite zmiany w jego charakterku. Na poczatku byl bardzo niesmialy i osowialy ale z biegiem czasu oswoil sie z mysla, ze teraz bedzie mieszkal z czlowiekiem, kotry podsunie mu miske pelna jedzonka i ;przytuli jak ten oczywiscie bedzie mial na to ochote. Teraz nie wyobrazam sobie zycia bez kota. Noj kot to kocur, jednak jest bardzo czysty. Siusiu robi do ubikacji tak jak my - ludzie, a grubsze sprawy zalatwia w kuwecie. Jest naprawde czystym kotkiem, nigdy nie mielismy porwanych firan, poszarpanych wykladzin. ale fakt kota bardzo trudno zmienic, wiec jest to wielka loteria na jakiego stworka sie trafi. To tak jak z ludzmi, kazdy z nas przeciez tez ma inny charakter, ale jakos funkcjonujemy i dobiermay sie w pary. Koty to cudowne przytulanki, ktore czasem jak czlowiekowi smutna przyjda i pacna z miloscia lapa w policzek, a tedy to juz tylko moze byc dobrze. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
essie Re: jak się żyje z kotem? 03.07.02, 13:37 Polecam przyjecie kota pod swoj dach z calego serca. Sama mam koty odkad pamietam, zawsze byl u mnie przynajmniej jeden, chyba ze akurat byla pora na znajdy i nagle w moim mieszkaniu mialam trzy futrzaki na wychowaniu oraz jednego calkiem prywatnego, ktory byl oburzony nowymi domownikami. Nie ma nic przyjemniejszego niz kot wskakujacy na kolana i mruczacy baaarrrdzo przymilnie. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: jak się żyje z kotem? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 13:54 Kota posiadam od 2 lat, nazywa się Koleś. Jest moją najukochańszą maskotką, domowym kumplem, co się mizdrzy, zaczepia i zachęca do pieszczot. Swoje sprawy załatwia w kuwecie, którą należy czyścić raz dziennie; kuweta nie śmierdzi! Przykry zapach którego się obawiasz powstaje w momencie kiedy kocur znaczy swój teren (Koleś nigdy tego nie zrobił!!!), ale jest na to rada - kup sobie kotkę albo jeżeli wolisz pana - wykastrój go. Do ostrzenia pazurków służy "drapka" którą można kupić w każdym sklepie zoologicznym, jest nasączona miłym dla kota zapachem dzięki czemu uwielbia w nią drapać. Jednym słowem polecam Ci kociego pupila - okaż mu dużo czułości, a przekonasz się sama ile da Ci radości! AGA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaga Re: jak się żyje z kotem? IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 03.07.02, 16:07 Moje obie kotki też wędrowały! Zwiały z balkonu (raz przez okno). Nie było ich przez 3 - 4 dni. A kocur uciekał tylko na schody i goniłam go przez 5 pięter (w starym budownictwie). Przestał, jeszcze przed kastracją, jak sie porządnie wystraszył. Nie wiem dokładnie czego, ale jak wróciłam do domu, to w drzwi wejściowe był wprasowany dwuwymiarowy kot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo Re: jak się żyje z kotem? IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 04.07.02, 11:49 Swojego Futrzusia poznałem na podwórku. Żył sobie razem z innymi dzikimi kotami a ja je dokarmiałem kupując im od czasu do czasu puszkę Whiskasa. Wtedy nie myślałem nawet o przygarnięciu kota na stałe. Żal mi ich tylko było, że tak marzną na mrozie i mokną na deszczu. Futrzuś był jednak inny od pozostałych kotów – dawał się podejść i pogłaskać nawet wtedy, gdy nie był zajęty jedzeniem. To mnie do niego zbliżyło. Pewnego dnia Futrzuś ku mojemu zdziwieniu pobiegł za mną na klatkę schodową. Pogoniłem go wtedy z powrotem na podwórko. Futrzuś nie dał jednak za wygraną. Zaczął mnie prześladować. Za każdym razem, kiedy pojawiałem się przed drzwiami klatki schodowej on jak spod ziemi pojawiał się koło mnie i pakował swój nosek w szparę otwartych drzwi. W ten prosty sposób wymusił na mnie, by zabrać go na stałe do domu. Po pierwszej wizycie u weterynarza okazało się, że Futrzuś cierpi na pospolite dolegliwości kotów podwórkowych a więc ma: koci katar, pchły, grzybicę uszu, kamień nazębny i robaki. Szybko jednak udało się go z tego wyciągnąć. Potem trzeba go było wykastrować i tyle. Dziś, po prawie ośmiu miesiącach pobytu w naszym domu stał się naszym (moim i mojej żony) największym skarbem. Nie sprawia nam większych kłopotów. Nie trzeba go myć, bo myje się sam i to bardzo dokładnie. Jest zawsze czysty i pachnący. Załatwia się tylko w kuwecie. Wcina Whiskasy i suchą karmę. Pije od czasu do czasu wodę, najchętniej z sedesu a codziennie dostaje pół małego kubka naturalnego łagodnego jogurtu Danone. Można go zostawić nawet na dwanaście godzin samego i nie powoduje to żadnych konsekwencji poza tym, że czeka na nas pod drzwiami. Futrzuś nie niszczy ani firanek ani roślin. Lubi wąchać kwiaty, ale nigdy nie przewróci wazonu. Ma w domu jedno krzesło, o które drapie, ale ono już od samego początku spisaliśmy na straty. Co dwa tygodnie obcinam mu pazurki i sprawdzam uszy, czy nie odnawia się grzybica. Jest wprawdzie trochę sierści i rozsypanego piasku na dywanie, ale z tym można sobie poradzić jak się ma odkurzacz. Futrzuś wymiotuje średnio raz na dwa miesiące, ale to u kota normalne – w ten sposób pozbywa się sierści, którą połknął liżąc się. Uspokajam wszystkich – jego wymioty w ogóle nie śmierdzą, więc wystarcza szmatka i rękawiczki gumowe, aby się z tym uporać. Futrzuś ma jeden zły nawyk, którego nie mogę wyplenić, a mianowicie budzi nas z żoną codziennie o 4:30 i wtedy ja muszę wstać i dać mu jeść, bo Futrzuś jest taki, że nie odpuści – jeśli go zlekceważymy to będzie skakać po nas a potem zacznie żonę targać za włosy. A poza tym to Futrzuś jest wspaniały. Większość swego życia, poza snem, który zajmuje mu dwie trzecie doby, przeznacza zabawie w polowanie. Lubi bawić się wstążką, piłeczką, światłem latarki i wieloma innymi rzeczami, które przyjdą mu do głowy. Uwielbia polować na muchy a także ogląda z nami programy przyrodnicze (polityki jakoś nie lubi). Futrzusia nie oddamy nikomu. Kochamy go z żoną miłością którą on odwzajemnia mruczeniem i ocieraniem się o nas oraz pięknymi mądrymi oczami, gdy wpatruje się ciekawsko w nas. Odpowiedz Link Zgłoś
taczecia Re: jak się żyje z kotem? 04.07.02, 12:00 gratuluje kota, i FANTASTYCZNEGO imienia. ja tak nazywam czasem moje kociska w momentach glaskania, przytulania itd. Odpowiedz Link Zgłoś
attka Z przymrużeniem oka ;) 04.07.02, 10:39 Dlaczego kot jest podobny do faceta? 1. Wrzeszczy kiedy jest głodny . 2. Zawsze pcha się do łóżka . 3. Wystarczy go pogłaskać i od razu podnosi ogon do góry . 4. Kiedy ktoś go pogłaszcze zaraz domaga się więcej . 5. Lubi ocierać się o twoja przyjaciółkę . 6. Nie lubi obcinania pazurów . 7. Czasem ma problemy z trafieniem do kuwety . 8. Ciężko przemówić mu do rozumu . 9. Jak jest zły, to zaszywa się w kącie i się nie odzywa . 10. Nie sprząta po sobie . 11. Wpycha nos do każdego garnka . 12. Nie wyjaśnia, czemu zniknął na cały dzień . 13. Cały czas by spał . Dlaczego kot jest jednak lepszy od faceta? 1. Kotek potrafi się odwdzięczyć za smakołyk 2. Nie każe ci się rozbierać, kiedy z nim spisz . 3. Nie ma kompleksów, kiedy mu ogon nie staje . 4. Kiedy ktoś go milej głaszcze niż ty, nie zmienia od razu właściciela . 5. To miłe, kiedy ociera się o Twoją przyjaciółkę . 6. Pazurki zawsze można mu obciąć przy odrobinie wytrwałości . 7. Kota łatwo nauczyć prawidłowego korzystania z kuwety, a spróbuj nauczyć faceta opuszczania deski w sedesie.. . 8. Zawsze jest szansa, że kotek w końcu zrozumie o co ci chodzi, a przynajmniej spokojnie wysłucha . 9. Kiedy go zdenerwujesz, nie wyjdzie z domu na piwo trzaskając drzwiami . 10. Kot potrafi sam znosić swoje zabawki w ulubiony kącik . 11. Można przed nim schować jedzenie . 12. Kiedy przychodzi do ciebie po długiej nieobecności, nie ma śladów szminki na futrze i nie śmierdzi alkoholem . 13. Nie powie ci nic przykrego kiedy go budzisz . Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Z przymrużeniem oka ;) 04.07.02, 13:01 Bardzo ciekawe, pokażę żonie to się pośmieje. )))))) Odpowiedz Link Zgłoś
aric Przyszła do mnie kotka 04.07.02, 16:03 Siedzę sobie w swoim pokoju, w pracy który jest zarazem magazynem w firmie. Mam okno na wysokości ziemi. Siedzę sobie więc, odwracam głowę, a ty biało czarna kotka w ciąży siedzi na moim parapecie, przeszła przez otwarte okno i się patrzy. Niestety nie udało mi się jej nawet dotknąć. Dopuki na nię patrzyłem, ona patrzyła na mnie, ale gdy tylko się ruszyłem uciekła. Mam nadzieję, że kiedyś wróci pochwalić się swoimi dziećmi.)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: huriyyah Re: jak się żyje z kotem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.02, 17:36 KOT TO POTEGA!!!KROTKO ZWIEZLE I NA TEMAT...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania oddam kotki IP: *.mimuw.edu.pl 04.07.02, 19:26 rozdam kotki(zwyczajne) w dobre ręce- teraz mają 2 tygodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anja Re: oddam kotki IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 10:25 Aniu, załóż osobny wątek, Twoje szanse wzrosną. Powodzenia!!! Sama bym wzięła jeszcze jednego, bo kocie maluchy są takie rozczulające, ale mąż mi nie pozwoli... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: oddam kotki IP: *.we.client2.attbi.com 11.07.02, 02:55 Gość portalu: Anja napisał(a): > Aniu, załóż osobny wątek, Twoje szanse wzrosną. Powodzenia!!! Sama bym wzięła > jeszcze jednego, bo kocie maluchy są takie rozczulające, ale mąż mi nie > pozwoli... Daj mu na urodziny !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SS Re: jak się żyje z kotem? IP: *.zedat.fu 19.08.02, 10:01 Pisalem wyzej, ze mamy w domu 2 koty, a 2 nastepne sypiaja na tarasie (sa mniej udomowione), chociaz i w domu spedzaja troche czasu: przychodza na posilki. Czesto jednak na miejscu nie ma ani jednego - wszystkie sa "w pracy". Co one robia, trudno powiedziec. Myszkuja po sasiednich posesjach, a jeden z nich regularnie wychodzi na wiele godzin do lasu. Skutek taki, ze przynosi kleszcze, ktore musimy mu usuwac. Zastanawialismy sie, co robia osoby majace koty, lecz mieszkajace w bloku. Przeciez te zwierzeta przebywaja caly czas w mieszkaniu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: jak się żyje z kotem? IP: *.we.client2.attbi.com 19.08.02, 18:40 Gość portalu: SS napisał(a): > Pisalem wyzej, ze mamy w domu 2 koty, a 2 nastepne sypiaja na tarasie (sa mniej > > udomowione), chociaz i w domu spedzaja troche czasu: przychodza na posilki. Cze > sto jednak > na miejscu nie ma ani jednego - wszystkie sa "w pracy". Co one robia, trudno po > wiedziec. > Myszkuja po sasiednich posesjach, a jeden z nich regularnie wychodzi na wiele g > odzin do > lasu. Skutek taki, ze przynosi kleszcze, ktore musimy mu usuwac. > Zastanawialismy sie, co robia osoby majace koty, lecz mieszkajace w bloku. Prze > ciez te > zwierzeta przebywaja caly czas w mieszkaniu! Tak, niestety moje koty przebywaja caly czas w mieszkaniu - moga sobie co najwyzej na balkon wyjsc ale przedtem byly bardzo zle , glownie przez ludzi traktowane na zewnatrz wiec teraz siedza bezpiecznie w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela Re: jak się żyje z kotem? IP: 217.153.90.* 13.09.02, 10:42 CUDOWNIE się żyje!! Mam dwie kotki. Fakt, że są to koty rasowe, a więc pozbawione jakiejkolwiek agresji. Niczego nie mam podrapanego (no, może wykładzinę w przedpokoju...)ja też nie jestem podrapana, firanki są całe (firanki obgryzał mi królik)niczego nie stłukły, chociaż skaczą po meblach gdy je "roznosi" i polują na muchy. Są niesamowicie ostrożne i delikatne. Jak "się głaszczemy", to nie obawiam się,że kładąc mi łapkę na twarzy wystawią pazurki. Są mądre (n a p r a w d ę), rozumiemy się i szanujemy swoje obyczaje (ja bardziej ich niż one moje). Kot jest specyficznym zwierzakiem i należy o tym pamiętać. Absolutnie nie można go porównać z psem i oczekiwać podobnie. Wim to, bo miałam psy. Żaluję, że tak późno "posiadłam" kota. Mieszkam w bloku, w normalnym mieszkaniu. Moje koty nie wychodzą na dwór, tylko na balkon. Kocham je bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
spector1 Re: jak się żyje z kotem? 13.09.02, 17:58 Szczegolnie roznice miedzy psem a kotem widac gdy wychodzi sie z nimi na spacer. Duzy pies na smyczy a kot zachecany wolaniem podaza za psem.Pies idzie pewnie,niczego sie nie boi.Kot,nieufny,biegnie etapami, od krzaka do krzaka,od samochodu do samochodu.Poniewaz na spacer wychodzi po 22 i pod krzakami jest ciemno a on czarny jak smola nie zawsze wiadomo gdzie sie schowal. Punkty postoju kot traktuje jako punkty obserwacyjne przed nastepnym biegiem.Czasami biegnie po chodniku przed psem i przewraca sie na bok i chce aby go glaskac.Gdy na trasie spaceru trafi sie inny kot siedzacy przed domem kot waha sie czy isc dalej.Sytuacje rozwiazuje pies,ktory b.nielubi obcych kotow i na jego widok koty takie schodza z drogi. Jednego punktu kot jedynie nie chce pokonac tj.skretu w prawo na skrzyzowaniu ze swiatlami.Nie wiadomo czy boi sie halasu aut czy kota, ktory urzeduje przed pobliskim domem i nie reaguje nawet na widok psa. Widac wycieczki z asekuracja kotu podobaja sie,po drodze wszystko dokladnie obwachuje.Po spacerze idzie do domu bez oporow. Czasami gdy wychodze z psem kot spi na fotelu.Wolam na kota czy idzie z nami.Kot przeciaga sie,mialknie,zeskakuje z fotela i rusza w trase.Kot reaguje na komendy:"chodz tutaj, idziesz?,chcesz jesc?,nie, siedz tutaj,skacz. Kot zawsze mruczy.Nawet przy jedzeniu nie mruczy tylko wtedy gdy polyka.Na kazde zawolanie odpowiada mialknieciem.Czasami nie chce mu sie isc na spacer i zostaje w domu. Po spacerze ok 2 km, kot przychodzi do domu chyba zmeczony,bo kladzie sie sie od razu.Pies potrafi przebiec bez wysilku 20 km. Po 20km sciga sie czesto z kotem w ogrodzie. Poniewaz kot jest starszy od psa o ponad rok(pies ma 15 m-cy) i pierwszy w domu zamieszkal,narzuca on swoja wole psu.W ogrodzie kot na zaczepki psa odpowiada pogonieniem psu kota co psu b.sie podoba.Mimo,ze pies i kot maja swoje miski z woda i jedzeniem czasami pija wode z sedesu.Pies kradnie kotu jedzenie a kot pije z miski psa.Pies zna sie na komputerach.Gdy widzi na ekranie monitora "shut down" podrywa sie bo wie,ze jest duze prawdopodobienstwo spaceru.Kot wskoczy jedynie na biurko i zaslania ekran gdy nie reaguje sie na jego mialczenie. Gdy glaszcze sie kota pies jest zazdrosny i natychmiast przylatuje. W rezultacie jedna reka trzeba glaskac kota a druga psa. Korzysci:kot - nie ma obecnie zadnej myszy w domu,niskie czestotliwosci jakie emituje mruczacy kot dzialaja leczniczo, podobnie jak ultradzwieki. Oklady bolacych,kontuzjowanych miejsc mruczacym kotem sa bardzo dobre. Pies -przegania z ogrodu obce,agresywne koty,pilnuje domu,spacery i biegi z psem zapewniaja utrzymanie formy. Odpowiedz Link Zgłoś