WYJAZD Z KICIAMI

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.02, 15:56
W sierpniu chcę wyjechać nad morze. Problem w tym, że już po prostu nie mam
serca zostawić moich kici w domu. Jeżdżę tam co roku i nie byłoby problemu żeby
pojechały koty. Podróż będzie trwała pociągiem ok. 6 godzin. Tutaj w mieście
nigdzie nie wychodzą. Tam też by siedziały w pokoju. Co roku zostawiałam je w
domu pod opieką sąsiadki ale wtedy cały czas zamartwiałam się o nie a i one za
mną tęskniły... Jeśli ktoś wyjeżdż ze swoimi kotkami to proszę o radę. Co o tym
myślicie???
Miałki
    • Gość: kluba1 Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.we.client2.attbi.com 11.07.02, 16:26
      Gość portalu: Kinia napisał(a):

      > W sierpniu chcę wyjechać nad morze. Problem w tym, że już po prostu nie mam
      > serca zostawić moich kici w domu. Jeżdżę tam co roku i nie byłoby problemu żeby
      >
      > pojechały koty. Podróż będzie trwała pociągiem ok. 6 godzin. Tutaj w mieście
      > nigdzie nie wychodzą. Tam też by siedziały w pokoju. Co roku zostawiałam je w
      > domu pod opieką sąsiadki ale wtedy cały czas zamartwiałam się o nie a i one za
      > mną tęskniły... Jeśli ktoś wyjeżdż ze swoimi kotkami to proszę o radę. Co o tym
      >
      > myślicie???
      > Mysle, ze jednak lepiej im bedzie w domu. 6 godzin w pociagu to duzo stresu
      dla kota, ktory zawsze byl w domu, w znajomym sobie otoczeniu. Pozniej znowu
      nowe warunki . A jesli kot sie wystraszy i ucieknie ci na wakacjach, to co
      zrobisz? Napisalas, ze sasiadka sie kotami zawsze w takiej sytuacji zajmuje, wiec
      sa prawdopodobnie do niej przyzwyczajone i ona do
      nich.
      • Gość: Kinia Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.02, 16:59
        Ale one i ja tak strasznie tęsknimy. Myślę, że to trochę samolubne z mojej
        strony...
    • thea Re: WYJAZD Z KICIAMI 11.07.02, 17:20
      Moj kot zupelnie bezproblemowo i bezstresowo znosi wszelkie (nawet wielogodzinne)
      podroze i srodki transportu, a wyjezdzam z nim dosc czesto. Tyle ze do podrozy
      byl przyzwyczajany od malego i na poczatku okazywal spore niezadowolenie.
      Zdecydowanie woli siedziec na kolanach niz w klatce, co niestety nie zawsze jest
      mozliwe, ale przynajmniej staram sie mu zapewnic mozliwosc "rozprostowania
      kosci". Z hotelami tez nie mialam problemu, bo wiekszosc (glownie za granica)
      akceptuje zwierzeta, a moj kot na chwilowe "przeprowadzki" reaguje raczej z
      ciekawoscia niz pretensjami. Natomiast ogolnie wydaje mi sie, ze wszystko zalezy
      od charakteru kota i wczesniejszych mozliwosci do przyzwyczajenia go do podrozy i
      zmiany miejsca pobytu. Zdecydowanie powinnas sprawdzic jak koty reaguja na
      krotkie przejazdzki samochodem i pociagiem. Po kilku probach zorientujesz sie czy
      stres z tym zwiazany (oraz glosnosc miauczenia :)) maleje czy jednak koty sa
      niereformowalne pod tym wzgledem i wtedy chyba raczej warto im dac spokoj i
      organizowac opieke na czas urlopu.
      Zycze udanego wyjazdu.
    • Gość: Garfield Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.pl 11.07.02, 17:33
      Jesli kotki nie znają za bardzo atmosfery wyjazdów, to ryzykujesz. Jeśli w
      czasie wielogodzinnej podróży rozpetają kolejną wojnę światową, to nawet nie
      będziesz miała odwrotu. A przed Tobą jeszcze cały pobyt...
      Pozdrawiam.
      • Gość: kot Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.02, 23:57
        Weź koty na godzinną przejażdżkę, zobaczysz, jak zareagują. Moje nie jeździły w
        młodości i każda podróż dla nich to był wielki stress. Pięć godzin w
        samochodzie (byłem z nimi kiedyś dwa razy na wakacjach) to nerwy, płacz,
        gubienie sierści, ślinienie się i pocenie, prawie udar serca. Na miejscu
        obraza, strach przed wszystkim, próby wędrówki w stronę domu (300 km).
        Kot, który ma być wożony musi być do tego przyzwyczajany od małego, a i tak
        jest narażony na różne niebezpieczeństwa w nowym miejscu, śmierć lub zagubienie.
        Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wywożenia kotów gdziekolwiek. Kot najlepiej
        czuje się w swoim domu, jest tam bezpieczny. Nie przeżywa rozstania tak bardzo,
        on po prostu cierpliwie czeka na powrót opiekuna. Zwłaszcza, że tu są dwa koty.
        Zajmowałem się kotami osób wyjeżdżających, wiem z własnego doświadczenia, że
        jest to sposób najlepszy.
        Przy okazji ostrzegam przed jeszcze jednym błędem: NIE ODDAWAJCIE KOTÓW NA
        PRZECHOWANIE. Również z doświadczenia wiem, że taki kot ucieka z "przechowalni"
        przy pierwszej nadarzającej się okazji!
        Pozdrawiam.
        • Gość: Kinia Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.02, 11:07
          No tak jeszcze się muszę poważnie zastanowić. Ale za żadne skarby świata nie
          oddałabym nigdzie kota :) Dzięki za rady :)
          Miałki
        • Gość: Kinia Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.02, 11:07
          No tak jeszcze się muszę poważnie zastanowić. Ale za żadne skarby świata nie
          oddałabym nigdzie kota :) Dzięki za rady :)
          Miałki
        • Gość: Lobelia Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: 195.187.102.* 12.07.02, 14:11
          Zdecydowanie popieram. Oczywiście istnieją pewnie koty,
          które dobrze znoszą wyjazdy, ale ja znam tylko przypadki
          negatywne (moich znajomych, osobiście z kotem nie
          wyjeżdżałam). Jednym znajomym kot zwyczajnie zwiał i już
          się nie odnalazł (pewnie chciał biedak wrócić do domu,
          ale to było kilkaset kilometrów...). Kot mojej ciotki,
          zasadniczo nie mający nic przeciw krótkim podróżom,
          wywieziony na 2 tygodnie nad morze dostał okropnego
          rozstroju żołądka i tracił sierść, trwało to jeszcze parę
          tygodni po powrocie. Jeżeli masz zaufaną osobę, której
          mozna powierzyć opiekę nad kotami, to ja bym raczej nie
          ryzykowała, możesz kotom zaszkodzić i urlop sobie zepsuć.
          Życze udanych wakacji.
          • Gość: Jaga Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 12.07.02, 14:39
            Najlepiej to poprosić kogoś o stałą opiekę! Moja
            koleżanka po prostu mieszkała u mnie przez 2 tygodnie.
            KOty pokochały ją miłością wielką i tylko czasami
            wchodziły kontrolnie do mojej sypialni sprawdzic,czy aby
            mnie tam nie ma
            • taczecia Re: WYJAZD Z KICIAMI 14.07.02, 13:10
              ogolnie koty bardzo przywiazuja sie do miejsca, nasze kociska sobie mieszkaja w
              pustym domku, maja opieke i okno otwierane do wychodzenia dwa razy dziennie i
              jak sie zdazylam zorientowac sa calkiem zadowolone. tak hibernuja.
              zreszta jak przyjezdzamy, to nie zwracaja na nas szczegolnej uwagi - nie tak od
              razu.
              kazde wyjscie na zewnatrz do weterynarza to jest stres i wolalabym ich nie
              narazac. moglyby w szalenstwie ze strachu pod cos wpasc czy cos w tym rodzaju.
              tesknimy za nimi okropnie oczywiscie, ale zupelnie subiektywnie mysle ze dla
              nich lepiej by sobie spokojnie zostaly w znanym im dobrze domku.
              pozdrawiam!
              • Gość: Beata Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.datastar.pl 15.07.02, 08:27
                Moja kotka w miarę dobrze toleruje wyjazdy (jeździliśmy tylko samochodem). Parę
                razy w roku wyjeżdża z nami do rodziców -5,5 godziny jazdy (na święta i inne
                okazje - bo wtedy nie mam jej u kogo zostawić). Tam bardzo dobrze się czuje -
                domek z ogródkiem, wychodzi sobie na dwór, biega i wraca jak jest głodna. Na
                początku bałam się, że ucieknie, ale zaryzykowałam i cieszę się, bo wreszcie
                kotek ma okazję pochasać -na codzień mieszka w bloku i tylko czasem wychodzimy
                z nią na smyczy na dwór. W trakcie podróży -ma stresa, który przejawia się
                sporą utratą sierści oraz miałczeniem przy określonej prędkosci (radarek). Ale
                ogólnie nie ma problemu.
    • Gość: Kajka Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 14:59
      Moja córka jeździ z kotem wszędzie i kotu to odpowiada z jednym wyjątkiem -
      pierwszego dnia wyjazdu ma zawsze biegunkę....
    • Gość: Mała Re: WYJAZD Z KICIAMI IP: 80.48.34.* 23.07.02, 14:07
      Nasz kot jest typowym domowym piecuchem, a mimo to wyjeżdża z nami na każde
      wakacje - najczęściej pod namiot lub do domku campingowego w spokojne odludne
      miejsce. On uwielbia te wypady, ma wtedy pełną swobodę i jeszcze nie zdarzylo
      się, by zaginął. W dzień zazwyczaj grzecznie śpi, za to w nocy penetruje
      teren, czego efektem są znoszone do namiotu żywe (!!!) gryzonie. Podróżujemy
      samochodem ( nawet po 9 godzin ) i tylko początek jest niezbyt miły, bo nasze
      kocio musi sobie ulżyć w postaci zrobienia kupki i siusiu do kuwety ( w czasie
      jazdy!!! ), czasem gdy zbyt obciążony ma żołądek - wymiotuje, ale staramy się
      12 godzin przed podróżą nie karmić go i wtedy wszystko jest ok. Resztę drogi
      spokojnie przesypia. Nasz kot jest potwierdzeniem opinii, że nieważne w jakim
      miejscu, byle być z nami! Może dlatego,że wychowuje się z psami? Wakacje bez
      nas z innym opiekunem w domu kończyły się całodobowym pobytem w szafie i
      ogólnym buntem naszego kocia. A i my nie wyobrażamy sobie wakacji bez niego.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja