karakalla
12.07.05, 17:48
Właśnie pozbierałem z ulicy przed moim domem jakiegoś gada (chyba zaskrońca), którego samochód zaskoczył na środku tejże. Do rozjechanych żab i ślimaków się przyzwycziłem, nawet jeże spowszedniały, ale kiedy widzę zabitą wiewiórkę, łasicę czy węża łapię lekki dołek (nie mówię o zabitych kotach, wtedy bym najchętniej jakiemuś homo sapiensowi rozwalił łeb, chociaż wiem, że większość z tych potrąceń to "czyste" wypadki).
Idę sobie strzelić setkę na poprawę humoru.