Dodaj do ulubionych

Marze o kroliczku miniaturce, ale...prosze o rade

01.08.05, 23:39
Witam. Jestem na tym forum po raz pierwszy, choc zwierzeta bardzo lubie i
jedno nawet posiadam. Marze od dawna o kroliczku miniaturce,niewyobrazalnie
mi sie one podobaja.Nosze sie z zamiarem kupna, jest jednak kilka ALE.Czy
zaryzykowac i przyjac zwierzatko pod woj dach, dac mu wiele milosci, gdy:
1. mam psa,duzego owczarka niemieckiego, ktory jest agresywny w stosunku do
innych psow i nie wiem jak zareaguje na obecnosc nowego mieszkanca. Nie psa
wprawdzie, ale tez zwierzaka. Czy nie zameczy malucha??
2. nie mam zbyt wiele miejsca w pokoju, klatke moglabym kupic niewielka,
wypuszczalabym mieszkanca, ale... co wtedy z psem??
Czy ktos moze mnie przekonac, ze dorosly pies moze zaprzyjaznic sie z nowym
domownikiem? kroliczek to moje "wielkie" marzenie, ale nie chce narazac go na
stresy pod moim dachem :( poradzcie...
Obserwuj wątek
    • magdajeden Re: Marze o kroliczku miniaturce, ale...prosze o 02.08.05, 00:14
      mam królika i 2 psy.
      najpierw był bernardyn, potem pojawił się królik a na końcu jamnik.
      nie ma raczej szans żeby zwierzęta się zaprzyjaźniły.
      ale można zrobić tak, zeby jakoś obok siebie funkcjonowały.
      królik musi się przyzwyczaić do wielkiego nosa przy klatce, na początku. a pies
      do nowego domownika. nie radzę robic konfrontacji, lepiej żeby królik był u
      siebie w zamkniętej klatce.
      po jakimś czasie, można mu klatkę otwierać i obserwować jak na siebie reagują.
      ale to conajmniej po kilku miesiącach.
      i albo pies nauczy się ignorowac królika albo królik nauczy się szybko chować w
      bezpiecznych miejscach.
      a na początek można wypuszczać królika z klatki wtedy kiedy pies jest zamknięty
      w innym pomieszczeniu albo na spacerze.
      ja królika wypuszczam w nocy.
      a najlepiej kupić jednak jak największą klatkę i ograniczać wyjścia królika.
      chociaż może się polubią......kto wie :)
      • livia79 Re: Marze o kroliczku miniaturce, ale...prosze o 02.08.05, 00:30
        Dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz. Chyba jednak pozegnam sie z planem
        zkupienia kroliczka, bo po pierwsze nie chce mu fundowac stresów juz od
        pierwszego dnia (wielki nochal, o ktorym wpsomnialas), a po drugie, nie chce
        zamykac psa w osobnym pomieszczeniu, bo jest szalenie towarzyski i poczuje sie
        odrzucony. Ale tak mi sie marzy jeszcze jeden zwierzak... ehhh, moze
        poprzestane na jakims malenkim ptaszku??
        • kakui Re: Marze o kroliczku miniaturce, ale...prosze o 02.08.05, 00:37
          ja kupilam kolezance na urodziny miniaturke(i miniaturka zostala). ona ma psa
          west highland white terriera i to co sie dzialo bylo straszne. pies po prostu
          byl agresywny i najchetniej by krolika zabil. po kilku tygodniach sie
          przywyczail. ale nadal by go najchetniej wytarmosil za skore i potrzasl nim
    • rezurekcja odradzam 02.08.05, 10:06
      livia79 napisała:


      > Marze od dawna o kroliczku miniaturce,niewyobrazalnie mi sie one podobaja.

      Kroliki sa cudne, zwlaszcza malenkie. WIle osob sie na to nabiera, Potem
      bywaja problemy.
      Krolik-samczyk znaczy teren, czyli oblewa moczem. Kazdy gubi bobki. Skubie i
      gryzie najrozniejsze rzeczy.
      Jest aktywny takze w nocy. Jesli w nocy bedzie w klatce, raczej sie nie
      wyspisz, bo krolik bedzie szarpal druty klatki.
      Powinien miec troche miejsca do biegania, a jesli nie mozesz mu zapewnic
      wybiegu, minimum 3-4 godziny dziennie powinien byc na wolnosci.
      Krolikiowi trzeba posiwecic troche czasu, zeby go oswoic.
      A niestety wiele osob z pwodu jego wygladu traktuje go jak pluszowa zabawke.

      > 1. mam psa,duzego owczarka niemieckiego, ktory jest agresywny w stosunku do
      > innych psow i nie wiem jak zareaguje na obecnosc nowego mieszkanca. Nie psa
      > wprawdzie, ale tez zwierzaka. Czy nie zameczy malucha??

      moze na niego polowac.
      Nasz pies , mimo ze do innych zwierzat domowych (koty) przywyczajone, na krolika
      po prostu polowal, musielismy przeprowadzic krolika do mieszkania siostry.

      > 2. nie mam zbyt wiele miejsca w pokoju, klatke moglabym kupic niewielka,
      > wypuszczalabym mieszkanca, ale... co wtedy z psem??

      klatka musi byc taka, zeby krolik swobodnie mogl sie wyciagnac i obrocic.
      Generalnie klatka to jednak wiezienie. Najlepszy jest wybieg.


      > Czy ktos moze mnie przekonac, ze dorosly pies moze zaprzyjaznic sie z nowym
      > domownikiem?

      krolik nie ma mozliwosci jakiejkolwiek obrony przed psem w razie draki.


      > kroliczek to moje "wielkie" marzenie, ale nie chce narazac go na
      > stresy pod moim dachem :( poradzcie...

      w ramach porady serdecznie odradzam.
      I malo miejsca i stresor w postaci psa. A kroliki sa dosc delikatne.
      • magdajeden Re: odradzam 02.08.05, 10:18
        no rezurekcjo trochę przesadzilaś:


        > Krolik-samczyk znaczy teren, czyli oblewa moczem. Kazdy gubi bobki.
        chyba tylko przez pierwszy tydzień, póki się nie nauczy. mam samczyka i jedyny
        sposób w jaki znaczy teren to pociera szyją różne przedmioty. bo tam ma
        gruczoły, do znaczenia terenu - ale tego zapachu ludzki nos nie wyczuje.mimo,ze
        mój królik nigdy nie był specjalnie oswajany czy tresowany nigdy nie załatwiał
        potrzeb poza klatką. a w klatce tylko w jednym miejscu. to nie jest świnka
        morska.
        że gryzie różne rzeczy, muszę się zgodzić, ale wystarczy mu zabezpieczyć teren
        tak, zęby nie narobił szkód i sobie krzywdy.

        > Jest aktywny takze w nocy. Jesli w nocy bedzie w klatce, raczej sie nie
        > wyspisz, bo krolik bedzie szarpal druty klatki.
        bardzo ciekawa teoria, mój królik szarpie druty klatki TYLKO wtedy kiedy czegoś
        chce, albo ma ochotę coś zjeść, albo skończyła mu się woda w poidełku, rzuca
        wtedy też miską po klatce.

        > krolik nie ma mozliwosci jakiejkolwiek obrony przed psem w razie draki.
        pies nigdy nie bedzie tak szybki i zwrotny jak królik. a poza tym królik potafi
        nieźle dziabnąć, a psy czują respekt przed takim czymś małym co sprawia ból.

        ale może słusznie się autorka wątku nie zdecyduje, w mieszkaniu to nie jest
        łatwe.
        ja zawsze mogę psy zostawić pzred domem na cały dzień i wypuścić królika.
        zresztą mój królik teraz potrafi już wskoczyć besz obaw na fotel na którym śpi
        jamnik, no potem jest gonitwa, ale to inna sprawa.
        ale pomijając już wszystko, z obserwacji moich zwierząt widze, ze psy i królik
        mogą spokojnie życ obok siebie, nie muszą się przyjaźnić ale spokojnie
        funkcjonują bez konfliktów.
        • rezurekcja tak bylo u mnie 02.08.05, 10:51
          magdajeden napisała:
          > no rezurekcjo trochę przesadzilaś:

          opisalam na podstawie swoich doswiadczen z psem i krolikiem.

          > > Krolik-samczyk znaczy teren, czyli oblewa moczem. Kazdy gubi bobki.
          > chyba tylko przez pierwszy tydzień, póki się nie nauczy.

          Moj gubil stale. Znajome kroliki tez. Kibelek owszem mają, ale zawsze cos zgubia.

          > mój królik nigdy nie był specjalnie oswajany czy tresowany nigdy nie załatwiał
          > potrzeb poza klatką. a w klatce tylko w jednym miejscu.

          moj krolik tez, ale nie bylo dnia, zebym nie musiala kilku perelek podnesc. Po
          krolikach kolezanki, ktorymi sie teraz opiekuje, zbieram spory "naszyjnik". No
          ale ich jest dwoje. Przy czym wiekszosc bobkow pzoostaje w klatece, gdzie maja
          kibelek.

          > że gryzie różne rzeczy, muszę się zgodzić, ale wystarczy mu zabezpieczyć teren
          > tak, zęby nie narobił szkód i sobie krzywdy.

          Racja, ale zabezpieczenia bywaja malo eleganckie.
          No i warto o koniecznosci zabezpeicznia wiedzec przed kupnem krolika.

          > > Jest aktywny takze w nocy. Jesli w nocy bedzie w klatce, raczej sie nie
          > > wyspisz, bo krolik bedzie szarpal druty klatki.
          > bardzo ciekawa teoria, mój królik szarpie druty klatki TYLKO wtedy kiedy

          Rzeczywiscie ciekawa. Powstala stad, ze wielokrotnie slyszalam o tym, ze
          kroliki przez noc trzymane sa w klatce. Sam na poczatku tez tak robilam, wiec
          doswiadczyalm, jak moj krolik sie "awanturuje". Potem sie odwazylam wypuscic "na
          wolnosc", czyli chodzil luzem po mieszkaniu. Wtedy poczynilam inne
          doswiadczenia zwiazane z gryzieniem, gubieniem i znaczeniem.
          Moj krolik nie byl kastrowany, dlatego znaczyl teren.

          > chce, albo ma ochotę coś zjeść, albo skończyła mu się woda w poidełku, rzuca
          > wtedy też miską po klatce.

          moj nie mogl tego robic, kiedy odwazylam sie wypuscic go z klatki, usunelam
          gorna jej czesc. Zostawilam tylko dol, tam mial kibelek. Tamta klatka w moim
          pojeciu byla po prostu zbyt mala, zeby tam "mieszkac".
          Notabene ja tego krolika dostalam razem z taka wlasnie klatka.

          > > krolik nie ma mozliwosci jakiejkolwiek obrony przed psem w razie draki.
          > pies nigdy nie bedzie tak szybki i zwrotny jak królik. a poza tym królik > potafi
          > nieźle dziabnąć, a psy czują respekt przed takim czymś małym co sprawia ból.

          moj tylko uciekal. Co do zwrotnosci, to w oparciu o doswiadczenia powiem,ze moj
          krolik uciekal do czegos, w czym mozna bylo sie skryc. Z nory zas trudno uciec (((.
          Teoretycznie zas powiem, ze nie w kazdym mieszkaniu mozna sie ta szybkoscią i
          zwrotnoscia wykazac. W mieszkaniu moich rodzicow bylo to niezwykle trudne.
          Osobiscie zas powiem, ze nie wierze w skuteczna obrone krolika-miniaturki przed
          duzym psem. I wolalabym tego nie sprawdzac w praktyce.

          > ja zawsze mogę psy zostawić pzred domem na cały dzień i wypuścić królika.

          ha, Tobie to dobrze... Pozazdroscic...

          > zresztą mój królik teraz potrafi już wskoczyć besz obaw na fotel na którym śpi
          > jamnik, no potem jest gonitwa, ale to inna sprawa.

          A! no wlasanie, slyszlam o kroliku, ktory potrafil wskoczyc z ziemi na parapet.
          A parapet byl na wysokim pietrze...

          > ale pomijając już wszystko, z obserwacji moich zwierząt widze,

          no wlasnie, rzecz jest dosc indywidulana, zalezy jak sie zwierzeta dogadaja. U
          Ciebie poszlo pozytywnie.
          Czego zazdroszcze. Ja przemysliwam nad mozliwoscia pokojowego wspolistnienia
          kotow rodzinnych i mojego kotozernego psa (((... On nawet kocie zwloki byl gotow
          napastowac. Nadmieniem, ze zwloki znalazl.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka