mojego boksera zaatakował kot :)))

07.09.05, 22:47
To wesoła historyjka-w moim bloku(łamańcu z trzech części) żyje stadko kotów.
Taka kolorowa półdzika gromadka,dożywiana przez lokatorów. Biegają sobie w
krzakach z tyłu bloku. Dziś mój bokser spotkał jednego z nich, kot najeżył
się, syknął i...pogonił psa. Wielki biały bokser uciekał przed średniej
wielkości kotem
uśmiałam się, odgoniłam kota i poszliśmy dalej. Trochę w tym mojej winy albo
może zasługi-pies nauczony jest nie zaczepiać i tym bardziej nie atakować
innych zwierząt,przede wszystkim kotów.
    • kakui Re: mojego boksera zaatakował kot :))) 07.09.05, 22:49
      hehe tak bywa :) przynajmniej masz rozsadne podejscie...
    • wuefka Re: mojego boksera zaatakował kot :))) 07.09.05, 22:57
      Mojego psa wystraszył kiedyś... królik. Pies się zagapił, bo nigdy takiego
      cudaka nie widział, królik tupnął... Wielki owczarek niemiecki oddalił się na
      sztywnych łapach, z bardzo godnym wyrazem twarzy. Na szczęście kłapouch za nim
      nie ruszył, więc nie musiał uciekać biegiem. Honor został ocalony ;)
      • ruskie.babidlo.z.kamczatki Re: mojego boksera zaatakował kot :))) 07.09.05, 23:04
        slyszlaam opowiesc o kotach ktore byly gonione przez psa. pewnego razu
        wlasciciel szedl z psem i nagle spod samochodu wyskoczyly koty i zaatkowaly
        psia pupe! pies zawyl i zaczal uciekac. brzmi jak historyjka wyssana z palca...
        znajac koty to moga byc zdolne do czegos takiego...


        baba z kamczaty
        • edavenpo Re: mojego boksera zaatakował kot :))) 07.09.05, 23:59
          No i co sie tak tym kotom dzisiaj wzielo ;-))))

          Mialam dzis ten sam przypadek! Ide z moim jamniorem. Nie widze kota ktory siedzi na stopniach
          wiodacych do domu. Kevin warknal i pociagnal w jego strone. Kazalam mu byc cicho i odchodzimy... A
          kot za nami... Syczy, biegnie wzdluz sztachet i szykuje sie na jamniora ktorego wzielam na rece. Nie
          boi sie ani mnie ani psa. Kevin pruje sie na cale gardlo jak para starych galotow, kot syczy... Pieklo. W
          koncu maz skonfrontowal kocura, tupnal pare razy zastapil mu droge (kot na marginesie patrzyl mu sie
          arogancko w oczy i nie chcial odejsc, a ja odeszlam z psem. Na dodatek jak sie dobrze przypatrzylam
          to kot wygladal na wiekowego i mial tylko trzy lapy!!! Istny stary wiarus. Kevin niby pies na borsuki ale
          rady by mu nie dal! Kot 1 : Kevin ;-)))))
    • dr.krisk To dla boksera typowe.... 08.09.05, 01:12
      Moj bokser zwiewal przed atakujacymi go malymi pieskami, natomiast ochoczo
      gryzl sie z wielkimi brytanami. Koty starannie omijal, traktujac je jako dziwne
      puchata i pazurzaste stworzenia.
      Te boksery to takie wlasnie sa.
      I za to je lubimy!
Pełna wersja